Nawał, stan zapalny i zatkany kanalik


W pierwszych godzinach i dobach po porodzie w piersiach jest siara. Jest jej relatywnie mało i ona zwykle nie wycieka ani nie tryska. Czasem ciężko ją odciągnąć nawet ręką. Nie musisz jej widzieć żeby ona była – wystarczy że zachowane są wskaźniki skutecznego karmienia piersią (znajdziesz je TUTAJ).

Potem przychodzi tzw. nawał (między 2 a 5 dniem od porodu) który jest sterowany hormonalnie i pojawić się może nawet jak nie przystawiasz dziecka do piersi.

 Nawał powinien właściwie nazywać się napływem pokarmu. Charakteryzuje się on tym, że mleka nagle robi się więcej, piersi napełniają się szybko. Może to powodować obrzmienie piersi i jeżeli dziecko nie jest on często i regularnie przystawiane do piersi to może powodować bolesność, stany zapalne, zastoje. Dlatego tak ważne jest żeby przystawiać często dziecko do piersi. Uczucie tego nieprzyjemnego napełnienia zwykle mija po 24h. Karmienie piersią dziecka w tym okresie na żądanie jest niezbędne żeby dyskomfort był jak najmniejszy a napływ pokarmu jak najmniej uciążliwy. Jest to dość trudne, szczególnie że w tym czasie piersi kobiety przystosowują się do karmienia i wiecznego stymulowania przez dziecko. Może się on wiązać z lekkim bólem fizjologicznym lub dyskomfortem. Ważne jest bardzo żeby przystawianie nie było oparte o godziny tylko o przystawianie wg potrzeb dziecka (najczęściej milion razy dziennie) i potrzeb matki – czyli zawsze wtedy jak czujemy ze piersi już powinny być opróżnione. Przystawianie dziecka do piersi wtedy programuje piersi na produkcję późniejszą sterowaną już prawie wyłącznie popytem i podażą (więcej o tym przeczytasz TUTAJ).

Jeżeli dziecko jest karmione właśnie tak, to napływ pokarmu szybko przemienia się w produkcję ustabilizowaną (warto o tym poczytać w książce „Po prostu piersią” wyd. Mamania – o tym jak dziecko potrafi super wysterować sobie laktację jeżeli tylko mu na to pozwolimy i nie będziemy wyliczać mu czasu od karmienia do karmienia).

Nawał, czy też ten fizjologiczny napływ pokarmu, jest całkowicie czymś odrębnym od zapalenia piersi. Zapalenie piersi to jest stan, który wymaga konsultacji ze specjalistą i przyjmowania leków. Objawia się on miejscową bolesnością, ale w odróżnieniu od zatkanego kanalika (o zatkanych kanalikach poczytaj TU i TU) dodatkowo występuje: obrzmienie miejscowe, zaczerwienienie miejscowe, rozgrzanie miejscowe, gorączka od 38 st. C w górę, ogólne rozbicie jak przy grypie czy poważniejszym przeziębieniu. Te objawy są powodem do pilnej wizyty u lekarza/położnej. Można udać się z takim stanem do:

  • położnej z tytułem magistra najlepiej CDL lub IBCLC – taka położna może wypisać receptę na antybiotyk o ile ukończyła kurs „Ordynowania leków i wypisywania recept” więc warto wcześniej takiej poszukać
  • pediatry CDL lub IBCLC – taki lekarz może wypisać receptę na leki
  • ginekologa lub internisty – taki lekarz może wypisać receptę na leki, ale uwaga – nie musi wiedzieć jakie leki zapisać (można informację o lekach stosowanych w stanach zapalnych otrzymać np. od położnej lub od IBCLC lub CDL.)
  • położna, która ma tytuł lic. może kontynuować leczenie zapisane przez w/w specjalistów czyli może wypisać receptę tylko na kontynuację zaleconej przez w/w terapii – ale również nie każda położna, tylko taka która ukończyła kurs „Ordynowania leków i wypisywania recept”

To co jest ważne, to konieczność przyjmowania całej dawki leczenia, bez przerywania jej nawet w przypadku szybkiej poprawy. Antybiotykoterapii nie wolno przerywać. Grozi to nawrotami i zwiększa ryzyko antybiotykoodporności.

Nieleczony  lub zaleczony (nie doleczony do końca) stan zapalny może przerodzić się w ropień. Ropień jest bardziej problematyczny i czasem wymaga interwencji chirurga.

Stan zapalny piersi może też spowodować mikrouszkodzenie tkanki gruczołowej – np. fragmentu kanalika, co z kolei może skutkować nawrotowymi zapaleniami piersi lub powtarzającymi się epizodami zatkanego kanalika. Dlatego tak ważne jest, żeby nie tylko szybko stan zapalny skonsultować z lekarzem ale i szybko rozpocząć terapię. Nie należy też piersi chorej forsownie masować, uciskać czy nosić ścisłej bielizny. Przystawianie dziecka do piersi w czasie zapalenia piersi pomaga ją efektywnie opróżniać i nie jest dla dziecka niebezpieczne. Pierś ze stanem zapalnym może być jak zawsze regularnie podawana dziecku. Najlepiej rozpoczynać karmienie od chorej piersi. 

Mozna w czasie stanu zapalnego przykładać do piersi ciepłe lub chłodne okłady (nie gorące ani nie zimne) lub schłodzoną (nie zmrożoną) kapustę podziabaną widelcem. Nie musicie też ograniczać przyjmowania płynów – one nie wpływają na ilość pokarmu (więcej TUTAJ). Należy zawsze pić zgodnie z potrzebami – minimalizowanie przyjmowania płynów jest w czasie infekcji niekorzystne dla organizmu kobiety.

Zatkany kanalik (czasem nazywany „małym zapaleniem piersi”), który nie zostanie odetkany, często prowadzi do klasycznego zapalenia piersi.

Zwykle przyczynami zapalenia piersi jest infekcja, do której może dojść np. kiedy skóra na piersi/brodawce jest naruszona, kiedy mama przebywa w szpitalu (szpitale zwiększają ryzyko kontaktu z rożnymi patogenami), źle wysterylizowany sprzęt do odciągania pokarmu, źle stosowane i źle wysterylizowane nakładki na piersi, najczęściej prowadzą do grzybicy, ale mogą też być źródłem infekcji bakteryjnej ( o nakładkach poczytajcie TUTAJ i pamiętajcie, że zakładając nakładkę należy ją zwilżyć własnym mlekiem lub wodą przegotowaną – nie zakładajcie nakładki „na ślinę”),  karmienie piersią na godziny, nagłe ograniczenie lub zaprzestanie karmienia piersią, forsowne masaże piersi w trakcie zastoju lub zatkanego kanalika. Masowanie piersi jeżeli jest zalecane powinno być delikatne i na podstawie dokładnych instrukcji  Doradcy.

W czasie zapalenia piersi należy traktować siebie jak osobę przeziębioną – dużo odpoczywać, leżeć, pić płyny i stosować się do zaleceń dotyczących stosowania leków które zaordynuje  lekarz/położna. Pamiętać należy o częstym opróżnianiu piersi i prawidłowym przystawianiu dziecka do piersi. Zadbaj o wygodną pozycję do karmienia z podpartymi rękoma i plecami oraz stopami. Należy też rozważyć z doradcą stosowanie probiotyków u siebie i dziecka.

Niektóre zapalenia piersi nie wymagają antybiotykoterapii jeżeli ustępują po ok. 48h odpowiedniego leczenia przeciwzapalnego, dlatego też najlepiej jest się skontaktować z doradcą lub lekarzem już przy pierwszych objawach, ponieważ wtedy jest duża szansa na uniknięcie leczenia antybiotykiem co zawsze jest ostatecznością

Jeżeli w zapalonej piersi/ zatkanym kanaliku pojawia się regularne zgrubienie i do tego są obecne objawy stanu zapalnego (zaczerwienienie, gorączka, objawy infekcji ogólnej) należy koniecznie skonsultować się ze specjalistą po kątem ropnia piersi. Ropień piersi jest powodowany obecnością bakterii i wymaga leczenia farmakologicznego a często interwencji chirurgicznej.

Na pojawienie się stanu zapalnego może tez wpłynąć stres, anemia, obniżenie odporności, ogólne infekcje sezonowe.

Konsultacja merytoryczna: Agnieszka Pałus CDL, Położna – prowadzi poradnię Laktacyjną i Szkołę Rodzenia Kinezio Clinic w Gliwicach 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

11 komentarzy

  • Sylwia
    7 grudnia 2017 at 21:56

    Gdyby kobiety czytały Twojego bloga przed porodem, okres połogu byłby czasem tylko dla siebie i dziecka. Przeszłam dwa zapalenia piersi i ropień, który skończył się chirurgicznym zabiegiem. Ropien zajmował 1/3 piersi. Później przez kilka dni miałam wszyty sączek, i co tygodniowe wizyty u chirurga przed dwa miesiace. Kobiety nie mówią sobie o połogu, skupiają się na porodzie, a to błąd. Poza tym jest chaos informacyjny nawet wśród lekarzy i położnych. Tu jest wszystko tak jasno opisane że aż szkoda nie korzystać. Dziekuje Ci za ogrom pracy jaki wkładasz dla każdej z nas.

  • Kamila
    9 grudnia 2017 at 10:11

    „Może się on wiązać z lekkim bólem fizjologicznym lub dyskomfortem”. Cóż. Kto nie przeżył, ten nie wie, jak to jest skutkiem lekkiego dyskomfortu zwijać prześcieradło palcami stóp. Czy stwierdzić, że w wyprawce zdecydowanie zabrakło kija do wtykania sobie między zęby. I jeszcze moje ulubione – „Boli? Widocznie coś robisz źle”.
    Karmienie piersią przez pierwsze 2,5 miesiąca wiązało się dla mnie z takim bólem, że…, że nawet nie wiem, do czego go przyrównać. Korzystałam z odpłatnych wizyt certyfikowych położnych laktacyjnych, które stały nade mną bezradne. Bo wg nich dziecko ssało prawidłowo. Testowałam 10 różnych pozycji. Zamawiałam specjalne probiotyki dla karmiących. Stosowałam różne kremy, czy muszle laktacyjne. Ba, mój tato jest ginekologiem i szukał dla mnie wszelakiej pomocy. Nikt nie potrafił mi pomóc. Wiem też, że conajmniej cztery moje koleżanki przeżyły podobne historie, a nasze przeżycia były bardzo zbliżone. Ja przetrwałam, kończymy właśnie 5 miesiąc kp. Oczywiście. Było warto, jak nic na świecie (a „kapturki wyklęte” zdecydowanie uratowały mi laktację). Ale czasami karmienie piersią bardzo boli. Bardzo. Bez uchwytnej przyczyny.
    Ps. Podziwiam Pani „pracę u podstaw” nad uświadamianiem społeczeństwa w sprawach laktacji. A ten blog to mój obowiązkowy punkt internetowej prasówki, przeczytałam go od przysłowiowej deski do deski. Serdecznie pozdrawiam

    • Betty
      6 maja 2018 at 16:26

      Przyłączam się do całej wypowiedzi. Ból karmienia bez istotnej przyczyny, a nazywanie nawalu dyskomfortwm, no cóż , w moim przypadku to był atomowy dyskomfort i tortura, w ktorej nikt nie potrafił przyjść z pomocą, po prpstu trzeba to było przetrwać z ibupromem 400 i laktatorem. Dziecko nie było w stanie przerobic, nawet na żądanie takiwj ilości pokarmu, dławiąc sie i ulewając. Dlatego też laktator był najlepszym przyjacielem. Po 3 tyg.wszystko się unormowało

  • Aga
    12 grudnia 2017 at 07:53

    Witam,
    niedawno byłam na spotkaniu dla mam Mama wie, na którym dowiedziałam się, że w przypadku nawału stosuje się zimne okłady przed karmieniem i zimne po, a stosowanie ciepłych przed, a zimnych po jest już przestarzałą metodą. Czy faktycznie jest to prawda? Dodam, że wykład był prowadzony przez położną z jednej z poznańskich szkół rodzenia. Dodatkowo padło stwierdzenie, że noworodek przez 24 godziny po urodzeniu może w ogóle nie jeść. Do tej pory znane mi były wytyczne, że może nie jeść 12 godzin pod warunkiem, że doszło do pierwszego przystawienia jeszcze na sali porodowej, były to zalecenie CDL.

    • Ania
      6 lipca 2018 at 04:04

      Mi mówiono że syn może nie nic apetytu po cc bo trawil wody plodowe .

  • Ania
    12 grudnia 2017 at 15:03

    Pytanie: Czy jest jakaś bezpieczna metoda PRZEDŁUŻANIA paznokci w czasie karmienia piersia? Mam do połowy oberwany paznokieć :(. (Czytałam post: mama u kosmetyczki.)

  • Martyna
    7 lutego 2018 at 09:43

    Gdybym wcześniej znalazła pani bloga to może karmiłabym piersią. A tak niestety nie udało się. Musiała być cesarka, pierwsze przystawienie do piersi było beznadziejne, położne i pielęgniarki nic nie pomagały, każda mówiła co innego. Mały też nie za dobrze ssał, przez kapturki było lepiej, ale gdy przyszedł nawał to mleko tak leciało, że mały nie pobudzał piersi i na następny dzień nie było nic i do tego wszystkiego dostałam zapalenie piersi. Położna środowiskowa, też niestety nie zauważyła odrazu, że mały słabo ssie. Byłam bardzo załamana, że nie udało mi się karmić małego piersią, gdzie bardzo dużą wagę przywiązuje do diety, do zdrowego odżywiania. Podejrzewam również, że mój ogromny stres spowodował taką a nie inną sytuację. Teściowa niestety nie wspierała ani mnie, ani mojego męża i generalnie nikt nam nie pomógł :/

  • Anda
    22 lutego 2018 at 23:43

    Hafijo Kochana! i wszystkie Wy, Które Dzielicie Się Swoim Doświadczeniem! Będzie długo, ale ku pokrzepieniu. Właśnie mija nam 15 miesiąc karmienia. Dokładnie rok temu Mój Kochany Mąż, załamany dezinformacją, brakiem wiedzy, chęci pomocy i znieczulicą szpitalną, znalazł tutaj (w komentarzach właśnie) sposób na zatkany kanalik. Przyznam, dosyć drastyczny (doradca laktacyjna, której później opowiadałam, troszkę mnie okrzyczała…co z tego jak to było JEDYNE co działało – i wielokrotnie ratowało mnie z opresji) bo z „wkręcaniem” igły w kanalik (tak żeby nie wbijać, a wsuwać w przestrzeń – zdecydowanie rozpoznawalne uczucie rozpierania, nie kłucia). W pierwszym odruchu pokazałam mu moją wielką, czerwoną i obolałą pierś i zapytałam (wściekła i zrezygnowana) gdzie jego zdaniem mam sobie to wsadzić?!? było tak źle, że nie mogłam już podnieść ramienia. Zdesperowana (że już chyba sobie gorzej zrobic nie mogę) zaczęłam czytać…a potem poczytałam o białej kropce, opis własnie ostrożnego WKRĘCANIA a nie WBIJANIA. Wygotowałam igłę, odkaziłam sutek…mąż własnie poszedł po zakupy a dziecko spało. Trwało to kilka minut zanim znalazłam to miejsce. A potem – BUM! trysnęło mleko! ulga – nie do opisania. I tak walczyłam co 2-3 dzień. Terapia antybiotykowa, maści antygrzybicze, dobrze dobrane staniki, muszle laktacyjne…nie można było znaleźć przyczyny. Po 2 mcach walki tak nagle jak się pojawiło, tak przeszło. Potem jak zrobił mi się zastój po 12h jazdy od pasów w samochodzie (10 miesiąc kp) to igłę stosowałam już jak weteran. Hafijo, dzięki Twoim wpisom wypuszczałam wszystkie GŁUPOTY jakie słyszałam od teściowej i, o zgrozo, własnej matki. Teraz moje dziecko powoli odstawia się od piersi (wbrew mojemu uporowi, że mogę pracować i karmić) i je już tylko przed zaśnięciem, raz w nocy i po przebudzeniu. A ja zamiast się cieszyć (jak sugerują koleżanki oraz Mąż pamiętający naszą walkę) to chlipię sobie czasem… chociaż mamy tylko nasze chwile we dwoje to karmienie jest czymś specjalnym…bo to takie tylko nasze… dziękuję! nie przestawaj! 🙂

    • Ewelina
      5 lipca 2018 at 21:51

      Hej! A myślałam, że tylko ja taki cyrk przechodziłam. Mój najlepszy przyjaciel igła! 😉 Rodzina za każdym razem była wstrząśnięta, że sobie coś wydłubuje, bo mi się cyc zatyka. 😉 przeszło dopiero w 5 miesiącu karmienia. Jakie my kobiety jesteśmy odporne. 😀 i czego się nie robi dla naszych Skarbów!

  • Iza
    28 kwietnia 2018 at 20:27

    A ja wlasnie mam problem z bolem przy karmieniu. Jak maluch zaczyna ssac to ja az syczę z bolu, za chwile najwiekszy bol przejdzie, a pozniej pod koniec karmienia to jakby mi ktos piers przeszywal igłą. Po zakonczeniu karmienia sam sutek robi sie bialy. I polozna ktora mnie odwiedza w domu widzi ze dziecko jest przystawione prawidlowo, dobrze obejmuje brodawke i ladnie je. Maluch ma miesiac, bol od tygodnia i zamiast maleć to niestety narasta. Juz nie wiem jak sie ratowac…

    • Gosia
      8 lipca 2018 at 13:27

      Witam Cię Izo,
      Mam dokładnie identyczne objawy!!! Ten sam wiek dziecka i ten sam ból. Również nie wiem jak się ratować … czy znalazłaś jakiś sposób ?

skomentuj

Obrazek