Uruchom swoje piersi


To na początku życia dziecka jest ten najważniejszy czas karmienia piersią. Noworodki nie powinny być karmione zgodnie z ruchem wskazówek zegara tylko warto je karmić na żądanie. Dziecko najlepiej jak ma swobodny dostęp do piersi i jak najczęściej doświadcza dotyku skóra do skóry.

 

Dlaczego? Po co to wszystko?

 

Dzisiaj przeczytacie o tym, co jest istotne w pierwszych dniach karmienia piersią, dlaczego jest to istotne. Dlaczego warto karmić w nocy noworodka, dlaczego warto pozwolić mu wisieć na piersi, dlaczego warto wywalić do kosza nakładki na sutki, jeżeli nie ma medycznych wskazań do ich stosowania? Dlaczego mamy karmić dziecko bez końca, nawet i po 20 razy na dobę w okresie noworodkowym?

 

Nie po to żeby pojawił się nawał!  Nawał jest zjawiskiem fizjologicznym i pojawia się zawsze około 2-3 dnia u zdrowych kobiet, których poród przebiegał bez komplikacji. Wiele kobiet karmiących swoje dzieci na żądanie może nawet nie zauważyć, że nawał już był.

 

Z czym kojarzy się nam nawał?

 

Z wielkimi, nabrzmiałymi piersiami, z bólem, z gorączką, z kapustą… Coś pominęłam? Samo słowo” nawał” brzmi brzydko.

 

Nawał to sterowane hormonami zwiększenie produkcji mleka po porodzie. Ponieważ jest on związany właśnie ze skokiem hormonów odpowiedzialnych za laktację, to u zdrowej kobiety, która urodziła dziecko pojawi się zawsze, czy przystawia one je do piersi czy nie. Brak nawału jest niepokojący (ale uwaga brak nawału to brak zwiększenia się ilości mleka, brak uczucia wzbierania w piersi, a nie brak bolesnych obrzęków, czy zapaleń, zatkanych kanalików).  Bywa, że nawał pojawia się u kobiet po poronieniu lub porodzie zakończonym śmiercią dziecka.

 

Nawał nie musi być bolesny i traumatyczny ani nawet zauważalny. Odczuć możemy jedynie większą produkcję, szybszy wypływ, więcej mleka wylewającego się z jednej piersi, kiedy karmimy z drugiej. Obrzmienie, zaczerwienienie, spuchnięcie mogą się wcale nie pojawić. Ba, przy karmieniu według potrzeb dziecka wręcz nie powinny.

 

Wiele mam pierwszy nawał po prostu przechodzi jedynie, jako tą magiczną granicę, kiedy pojawia się mleko i to jest ich jedyne doświadczenie nawałowe. Pokarmu jest dużo i dziecko fajnie go zjada. Jeżeli karminy według potrzeb dziecka, jeżeli przystawiamy do piersi często, jeżeli karmimy systemem baby led breastfeeding (po prostu piersią) to nawał jest tylko momentem przejścia a nie bolesnym doświadczeniem. Dziecko będzie gotowe na nadchodzące zmiany w ilości pokarmu i sprawnie się z nimi upora.

Po co więc taki nacisk na karmienie non stop od razu po urodzeniu dziecka skoro nawał i tak przyjdzie?

 

Sekret kryje się w systemie produkcji mleka.

 

Zacznijmy od tego, że mleko zaczyna się już tworzyć w ciąży około 18-20 tygodnia. Jest to proces, który jednocześnie jest wyhamowywany przez progesteron i estrogen – hormony ciążowe, które mleczną fabrykę trzymają w ryzach. Ale już wtedy komórki wydzielnicze w piersi są gotowe.

 

Potem rodzi się człowiek.

 

Nagły skok hormonów uruchamia produkcję mleka. Spada nagle ilość progesteronu i estrogenu a do akcji wkracza prolaktyna. Produkowana w przysadce mózgowej prolaktyna (mleko jest w głowie, zawsze to powtarzam 😉 ) współpracuje m.in. z insuliną i kortyzolem żeby ruszyła produkcja pokarmu.  To one dają kopa piersiom, żeby pojawił się nawał. Ale, ale… Dziecko też jest niezbędne. Ssanie piersi, a dokładnie stymulacja otoczki powoduje pulsacyjne wydzielanie się prolaktyny w odpowiedzi na ssanie (dziecko, jak sami wiecie ssie tak trochę „pulsacyjnie” te impulsy są sygnałem dla przysadki, która uwalnia ten hormon takimi samymi pulsami jak dziecko ssie pierś – dziecko przestaje ssać nie ma impulsu).

 

Oto sekret, dlaczego dziecko musi wziąć do buzi jak największą część otoczki. Po to żeby uwolnić prolaktynę w jak największej ilości.

Ilość prolaktyny spada w czasie trwania laktacji, ale nadal ssanie „uwalnia” ją z przysadki. Koło 10 dnia po porodzie dziecko zaczyna prowadzić proces karmienia piersią.

 

Ale teraz najciekawsze.

 

Zanim minie te kilka dni, to w pierwszym etapie karmienia piersią ilość rozbudzonych receptorów prolaktyny jest zależna od ssania dziecka. Im więcej ssie dziecko piersi, im lepiej jest przystawione, im więcej otoczki ma w buzi, tym więcej receptorów w piersi się uaktywnia. Im więcej aktywnych receptorów w piersi, tym silniejsze i efektywniejsze impulsy dla przysadki. W rezultacie oznacza to więcej mleka w późniejszym okresie. Na uaktywnienie i w pewnym sensie usprawnienie jak najlepsze wszystkich receptorów kobieta i dziecko maja do 3 miesięcy. To kluczowe miesiące dla tego jak przebiegnie laktacja.

 

Pewnie nie raz czytaliście o tym, ze po 3-4 miesiącu znikło komuś mleko.

To nie przypadek.

 

Jeżeli nie rozbujamy przez te miesiące laktacji to po 3 miesiącach jest ona już zależna już w całości i wyłącznie od tych impulsów, jakie daje dziecko – czyli od ssania piersi i opróżniania jej przez dziecko. Mało ssania w okresie noworodkowym = mało uaktywnionych receptorów w piersi = mało mleka w okresie późniejszym.  Nie oznacza to, że powrót do piersi, relaktacja, że rozbujanie pokarmu po tym czasie jest niemożliwe – jest jak najbardziej, ale może też być trudniejsze i wymagać dodatkowego zaangażowania (odciągania, przyjmowania suplementów wzmagających laktację, konsultacji laktacyjnych)

 

Bardzo dobrze psują nam tą aktywność rozbudzającą piersi  porady w stylu – dokarmiaj, dopajaj, podaj wodę z glukozą, załóż nakładki na bolące sutki… Wszystko, co zabiera nam dziecko od piersi, odcina buzię dziecka od brodawki i ogranicza stymulację zabija laktację.

 

Tutaj mała dygresja o nakładkach.

 

Wszystko jest dla ludzi, ale… Przede wszystkim nakładki na sutki nie są pierwszą pomocą laktacyjną. Absolutnie nie są remedium na bolące piersi, (chociaż możemy czuć ulgę, kiedy się je założy). Nie powinny być stosowane samodzielnie, a zawsze, kiedy decydujemy się na nakładki to musimy mieć plan zejścia z nich. Nakładki powinny być traktowane, jako interwencja medyczna z zalecenia specjalisty i stosowane tylko wtedy, kiedy jest to absolutnie konieczne.

 

Nakładki gumowe, czy lateksowe są, według badań, odpowiedzialne za redukcję w produkcji mleka nawet o ponad 50%. Badnia i analizy nie pokazały, że nakładki na piersi są bezpieczne i skuteczne w karmieniu piersią, procesie stabilizacji laktacji, nie są bezpieczne dla przebierania dziecka na wadze, czy też dla wydłużenia całkowitego czasu karmienia piersią. Mówi się, że powinny być one uważane za potencjalne zagrożenie w laktacji, ponieważ, żadne analizy nie pokazały, że tym zagrożeniem nie są, ani że na dłuższa metę nie są szkodliwe. [I] Kiedy już ich używamy to potrzeba ich stosowania powinna być kontrolowana jak najczęściej i w procesie ewaluacji nakładki powinny być zdejmowane.

Więcej o nakładkach poczytaj: Nakładki silikonowe – szkodzą czy pomagają

 

Wróćmy do karmienia. Mówi się często, że dzieci śpiochy to takie już są, tak już mają i nie trzeba ich wybudzać, jeżeli w nocy przesypiają 8 godzin pod rząd. Ale, jest powód, dla którego karmienie w nocy jest istotne, a który nie jest związany ze składem mleka po zmroku.

 

Ssanie piersi przez dziecko, jak juz napisałam, pozwala ustalić wysoko podstawowy poziom prolaktyny we krwi (dużo receptorów, duża produkcja mleka). Im więcej prolaktyny tym bardziej aktywne receptory, a prolaktyna ma swój naturalny peak [ii] w nocy. Mamy, które chcą żeby poziom prolaktyny utrzymywał się wysoko, żeby produkcja po trzech miesiącach była nadal rozkręcona na maksa, a mleko samo płynęło karmią dzieci często w nocy. Tak, nocne karmienia są bardzo ważne na początku, nie tylko dla dziecka, ale i dla całej machiny produkcyjnej znajdującej się w organizmie matki. Nie jest to wesoła wiadomość dla mam śpiochów. Czy na początku życia warto wybudzać dziecko do karmienia? Przynajmniej w okresie noworodkowym zadbajmy żeby nawet na śpiocha przystawić dziecko do piersi.

 

Są też różnice w karmieniu dziecka piersią i odciąganiu mleka. Przy piersi zawsze efektywniejsze będzie dziecko, zawsze będzie ono lepiej uruchamiało receptory, zawsze jego ślina, widok, ciepło i dotyk będą służyły, jako narzędzia do budowanie bezstresowego karmienia naturalnego.

Czy to przy nawale, czy przy wspieraniu produkcji mleka, czy w pierwszych miesiącach zawsze najpierw wybierajcie dziecko – nie laktator.

Współpracujcie z dzieckiem i zaufajcie mu – ono wie, co robi, kiedy trzeciego dnia i w trzecim tygodniu i w trzecim miesiącu lubi sobie powisieć na mamie.

 

ź:

Gill Rapley, Tracey Murkett „Po prostu piersią”

[i] http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3014757/

http://www.lactationconsultant.info/how.html

Davis, Marie;  (2013-05-01). Breastfeeding

How does milk production work?

http://www.glowm.com/section_view/heading/The%20Breast%20During%20Pregnancy%20and%20Lactation/item/304#13481

http://www.psmag.com/business-economics/unseen-consequences-pumping-breast-milk-94181

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3134520/

[ii] szczyt, wyrzut

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o rodzicielstwie bliskości i karmieniu piersią.

105 komentarzy

  • Mleczak
    24 lipca 2015 at 19:53

    Ten ot wpis powinien dotrzeć do każdej przyszłej mamy, wiele wyjaśnia 🙂

    • Ewa
      24 lipca 2015 at 20:38

      Ten wpis, przede wszystkim, powinien dotrzeć do lekarzy. Bo od lekarzy (pediatrów!) słyszałam, że:
      – za często karmię, mam to robić co 3 godziny
      – mam dokarmiać i to jak najwięcej, bo moje dziecko waży mniej niż jego rówieśnicy w tym samym wieku
      – dziecko nie może tak długo jeść, to znaczy wisieć na piersi, bo psuję jego zgryz, a moje piersi będą wyglądać jak u staruszki
      – nie powinnam karmić dziecka w nocy, bo będzie mił chore zęby
      – latem – mam mu podawać wodę i soczki, a nie tylko pierś, moje dziecko przecież musi „normalnie” pić
      – woda z glukozą to był hit odkąd moje dziecko skończyło dwa tygodnie
      – dowiedziałąm się, że jak moje dziecko skończyło rok, to w piersi mam już tylko wodę i mam przestać karmić
      Oczywiście żadnych z tych „cenych rad” nie słuchałam, bo czułam, że robię tak, jak moje dziecko potrzebuje. Jednak nie mam nadal pomysłu na zarzucanie mi, że robię krzywdę mojemu dziecku, które w życiu sobie nie będzie radził, bo ma 22 miesiące i nadal dostaje pierś.
      A tak poza tym, szkoda, że dużo kobiet odpuszcza sobie karmienie tak szybko, po tych kilku dniach po porodzie.

    • anja
      30 grudnia 2015 at 08:33

      Brzmi bardzo znajomo… Pediatrzy nie maja zadnej wiedzy na temat laktacji!
      Pyt: co ILE pani karmi?
      Odp: na zadanie.
      Pyt: no ale CO ILE to jest?
      Odp: jak dziecko chce co 10min, to dostaje co 10min. A jak co 2godz, to co 2godz.
      Pyt: CO?! Tak nie wolno!!!!! MUSI pani dokarmiac i stale pory karmienia ustawic!
      No i nieodzowne stwierdzenie: pani nie ma mleka!
      A z cyca jak z kranu plynie 😀

    • Mila
      7 lutego 2017 at 21:06

      A co jeśli moje dziecko nigdy nie wisiało na piersi, jadło zawsze szybko i sprawnie (5min). Karmione co 2 godziny i w dzień i w nocy. Teraz zaczął 5miesiąc, i teraz już mały ssąc nie podkręci laktacji gdy będzie potrzebował więcej? Syn jest z tych co po oproznieniu piersi raczej nie bardzo chcą ssać gdy wolniej leci.

  • Marlena
    24 lipca 2015 at 20:08

    Przy pierwszym karmieniu, jak widzę, robiłam intuicyjnie tak jak piszesz. Teraz to będzie przyjemna świadomość 🙂 (next baby):)

    • Agnes
      24 lipca 2015 at 20:45

      Mnie tez na poczatku strasznie bolalo przy karmieniu pierwszego dziecka.
      Urodzilam teraz drugie i nie czulam juz bolu. Byc moze u Ciebie tez tak bedzie. Zycze zeby tak bylo. Nie ma co sie martwic na zapas 😉

  • marli
    24 lipca 2015 at 20:11

    oczywiscie zgadzam się, ale napisz proszę jak poradzić sobie z bólem w poczatkach karmienia. ja tak miałam z synkiem ze poczatkowo bolało strasznie. nie zmienia to faktu, ze potem i tak długo sie karmilismy. ale jestem ciekawa czy mozna sobie jakos poradzic z tym poczatkowym bólem przy karmieniu, bo właśnie jestem w ciąży znowu i chciałabym jak najlepiej wystartować z kolejną mleczną drogą 🙂

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 20:25

      Ten ból fizjologiczny na początku jest czymś co jest normalne. Około 90%mam odswiadcza różnej skali dyskomfortu. Można stosować środki przeciwbólowe, można używać oleju kokosowego, można korygować na bieżąco technikę ssania. Ten ból fizjologiczny mija.

    • marli
      24 lipca 2015 at 21:35

      olej kokosowy będzie w użyciu w takim razie, a poza tym dużo większa świadomość i pewność siebie też pewnie będą sprzyjac 🙂 a tak z innej beczki czy polecałabys jakies rogale do karmienia? przy starszym nie uzywałam, bo jadł przez długi czas tylko na leżąco, ale przy dwójce to juz tak sie raczej nie poleży 😉

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 21:43

      Poofi 😀 <3

  • OLA
    24 lipca 2015 at 20:15

    Jestem mamą 15 dniowego dziecka. Karmienie idzie nam całkiem niezle mleka jest dużo mała przybiera nawet ponad normę. Ale właśnie to taki śpioch wybudza się sama co 3-4h w nocy tez karmienie wypadają ale najczęściej wychodzi tuch karmienie w ciągu dobry 6-7 a zalecenie są min 8. Czy oznacza to że warto dodatkowo budzić ? Na spiocha mała się nie chce karmić. Co robić w takiej sytuacji ?

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 20:25

      Na początku bym wybudzała troszke. Chociaż na jedno.

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 20:26

      Aaaa i najwazniejsze – normą ilości karmień dla noworodka NIE JEST 8 a minimum 12 i więcej

    • Kaja
      26 lipca 2015 at 10:58

      Dobrze wiedzieć , wiec mój Mlekołak i ja mamy zdrowe relacje 😉 bo 12 w naszym przypadku to nieraz minimum w ciągu dnia,a w nocy 3-4 nawet .

    • karolajna
      4 września 2015 at 00:52

      No dobrze a co jeśli dziecko które wisi na piersi non stop, nie najada się i chudnie to dużo. Po zrobionych badaniach wiadomo że nie jest chore, więc dlaczego spada z wagi? Dostaje zalecenie od lekarza żeby dokarmiać mm. To co w tym wypadku nie dokarmiać?

    • Hafija
      4 września 2015 at 16:46

      Pewnie technika jest do korekty. Trzeba do doradcy

    • karolajna
      4 września 2015 at 21:44

      Technika była bardzo dobra bo widziałam jak dziecku poruszają się policzki przy ssaniu, słyszałam jak połyka mleko i czułam jak opróżnia mi się pierś. Jeszcze jakieś pomysły?

  • Anka_wawa
    24 lipca 2015 at 20:29

    Ten artykuł powinni drukować i dawać każdej kobiecie na porodówce jako lekturę obowiązkową.

    • BellyMummy
      28 lipca 2015 at 13:42

      Już kiedyś pisałam, że powinna powstać ogólna, zatwierdzona ulotka, informator, którą powinni dawać w szpitalach, u ginekologa itp, tylko musiałoby ją finansować nasze cudowne Państwo Polskie, tylko Hafija i KL chyba mają wystarczający autorytet by takie coś zaproponować 🙂

  • Agata
    24 lipca 2015 at 21:30

    Trafia do mnie to, co mówisz w tym i innych wpisach. WIęcej, Twoja strona pomogła mi odnaleźć potrzebne informacje w chwilach zwątpienia, kiedy było mi bardzo trudno karmić piersią i gdy podszeptywano mi, żebym dała sobie spokój bo „kobiety w naszej rodzinie nie mogą karmić” itp. Przy pierwszym dziecku poddałam się, czego do tej pory żałuję, a przy drugim miałam już na tyle pewności siebie podbudowanej jeszcze twardą wiedzą na temat kp (zaczerpniętą właśnie z Twoich artykułów), że udało się. Hurraa!
    Chciałabym jednak uczulić Cię na to, że czasem jesteś bardzo … radykalna. Chodzi o te nieszczęsne i odradzane przez Ciebie nakładki. Używałam ich przez pierwsze trzy miesiące karmienia. Wcale mi się to nie podobało, marzyłam o tym by dziecko ssało bezpośrednio z mojej piersi, a nie przez jakiś plastik/silikon, gdzie na dodatek mleko cały czas wyciekało spod nakładek i po każdym karmieniu musiałam zmieniać bluzkę, albo siedzieć w plamach (bo przecież zaraz będzie kolejne żądanie :-)) Jak jeszcze doczytałam gdzieś, że nakładki hamują laktację to wpadłam w rozpacz bo był to jedyny sposób, bez nich syn nie potrafił złapać mojej płaskiej piersi. Gdybym wtedy nie trafiła na wypowiedź jakiejś dziewczyny, która przez 11 miesięcy karmiła dziecko używając nakładek, to naprawdę poddałabym się. W moim przypadku na szczęście nakładki nie zahamowały laktacji i dziecko przez dłuuugie trzy miesiące chciało pić tylko w ten sposób, a ja dzięki temu, że wiedziałam, że są osoby które mimo nakładek karmiły długo, miałam spokojną głowę na tyle aby co jakiś czas na nowo próbować przestawić dziecko na ssanie bezpośrednio z piersi. I pewnego pięknego dnia udało się ! Ni z tego ni z owego mały złapał pierś i nakładki nie były już potrzebne, Cudownie!
    Podsumowując ten przydługi komentarz: najważniejszy moim zdaniem jest spokój w głowie i wiara w to, że się uda. Nawet z nakładkami.

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 21:45

      Agato, bez nakładek też trzeba zmienić nie raz nie dwa bluzkę 🙂 To co musze napisać że wiedzy naukowej i zaleceń nie należy rozpatrywać osobiście. To są zalecenia a nie miarka do której trzeba przyłożyć każdą laktację.

    • Sandra
      24 lipca 2015 at 22:22

      Ja właśnie jestem takim przykładem. Karmię z nakładkami dokładnie 10,5 miesiąca. Mały jest wcześniakiem, więc gdy był w inkubatorze to ściągałam mu mleko i podawałam z butelki, po powrocie do domu ze szpitala uczyłam go picia bezpośrednio z piersi, niestety nie chwytał… Pozostały nakładki. Nie jestem z tego dumna, bo wolałabym bez, ale po kilku próbach się poddałam. Dumna jestem z tego, że mimo przeciwności losu karmię go wyłącznie swoim mlekiem od jego 4 dnia życia i nigdy nie podałam mu mm 🙂 A to wszystko nie dzięki lekarzom czy pielęgniarkom, to WSZYSTKO dzięki TOBIE HAFIJA!!! Nie wiem co by było gdybym na Ciebie nie trafiła, ale zdobytą wiedzę przekazuję dalej i do dziś nie rozumiem absurdów w polskiej służbie zdrowia. Jeszcze raz dziękuje Hafijo 🙂

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 23:22

      <3 :*

    • Joanna
      25 lipca 2015 at 15:57

      Sandra, u nas podobnie 🙂 Mój syn urodził się w 27 tc i przez ponad 3 miesiące tylko i wyłącznie odciągałam pokarm. Pozwalano mi go karmić piersią w szpitalu raz, czasami dwa razy na dobę, bo mało przybierał na wadze i obawiali się lekarze, że karmienie piersią to za duży wysiłek energetyczny dla niego, więc pił moje mleko z butelki i raz dziennie dostawał pierś. Karmiłam z nakładką – tak nam położna w szpitalu poleciła ze względu na to, że syn był malutki i nie potrafił prawidłowo złapać brodawki. Wyszedł ze szpitala po 102 dniach i karmiłam go tylko z piersi (mimo ponad 500 woreczków z odciągniętym mlekiem, które mieliśmy w zamrażarce ;), ale z nakładkami. Próbowałam wielokrotnie karmić bez nakładek, czytałam sporo na ten temat, oglądałam filmiki na youtubie jak mamy to zrobiły, ale mój syn nie był wtedy gotowy. Karmiłam z nakładkami do kiedy skończył 8 miesięcy. W końcu się udało bez! 🙂 Teraz ma 10 i kontynuujemy karmienie piersią bez nakładek 🙂
      Ale myślę, że wcześniaki są tu wyjątkiem w wielu lakatacyjnych zasadach. Mnóstwo rzeczy się do nich nie stosuje. I mimo ciężkiej drogi jaką przeszliśmy, cieszę się, że karmię nadal i szybko nie zamierzam zrezygnować 😉

  • Oleńka
    24 lipca 2015 at 21:46

    W szpitalu, w którym rodziłam, położne/pielęgniarki na wszystkie problemy z początkami karmienia wszystkim zalecały nakładki – także mnie. Stwierdziły, że dziecko nie chwyta, bo mam za mało wyciągnięte brodawki. Karmiłam przez nakładki ponad dwa miesiące – ciężko było przestawić dziecko, ale w końcu na szczęście się udało. Karmimy się szczęśliwie wciąż (8 miesiąc), ale jak to czytam to ciarki mnie przechodzą, bo mogłam wszystko zepsuć… 🙁

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 21:57

      Nie TY to pielęgniarki mogły ci wszystko zepsuć!

    • Oleńka
      24 lipca 2015 at 23:53

      No może i tak, człowiek jest głupi i myśli sobie – położna wie lepiej. Co tam położna – w szpitalu musiałam zostać dłużej, wiele obchodów, wielu lekarzy, którzy widzieli moje karmienie przez kapturki – zero reakcji.

      Ale jednak nie miałam tej wiedzy, którą mogłam mieć…
      Dobrze, że jesteś.

    • Anelle
      22 września 2016 at 12:35

      Mi w szpitalu tak samo pielęgniarki na problemy z przystawieniem dziecka radziły nakładki. Mała była wcześniakiem i najpierw dostawała moje mleko z butli a potem udało mi się karmić z nakładkami. Założyłam sobie, że używam ich tylko po to żeby mała przybierała na wadze i wypuścili nas ze szpitala a w domu na spokojnie spróbuję odstawić. Może miesiąc jeszcze w domu używałyśmy nakładek, a potem się wkurzyłam że ciągle je trzeba myć i wyparzać i się zaparłam i mała szybko załapała jak bez nich jeść 🙂 Miałam je jeszcze awaryjnie, bo czasem nie mogłam jej przystawić ale w końcu więcej bez nich jadła i stały się bezużyteczne

  • aleksandra
    24 lipca 2015 at 22:06

    To bardzo interesujace co piszesz, ale moja teraz trzy miesieczna corka, juz po dwoch tygodniach przesypiala conajmniej 7 godzin w nocy, i zadne budzenie nie wchodzilo w gre. nawet jak probowalam , to zasypiala po maksymalnie dwoch pociagnieciach. Teraz robimy tak ze od godziny 20 do 24 doslownie ,,wisi” na piersi a potem spi az do 7 rano. Przez caly dzien jest karmiona na zadanie, czasem wiecej czasem mniej,
    Rosnie bardzo szybko i jest szczesliwym i spokojnym spiochem.
    Pozdrawiam

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 22:09

      Super, każda mama znajdzie swój rytm z maluszkiem 🙂

  • Nisza
    24 lipca 2015 at 22:22

    Hafijo, tekst powstał kilka dni za późno 🙁 jestem mamą 8 dniowego cudu, karmię ją odciąganym mlekiem oraz mm. Chcę wrócić tylko do kp bez nakładek, laktatora i tego nieszczęsnego mm, czy to jeszcze możliwe?
    Małą dokarmiałam w szpitalu, bo położne sugerowały że się nie najada. Miałam poranione brodawki, tak że płynęła z nich krew i miałam ogromny stres przed każdym karmieniem, dlatego zgodziłam się na mm. Teraz odciągam ok 20-30 ml w jednej sesji laktatorem, a mała zjada na raz 60-70 ml 🙁 więc podaję najpierw swoje mleko, a później mm. Jedyny plus laktatora jest taki, że brodawki się wygoiły.

    Bardzo chcę wrócić wyłącznie do kp, czy mogę liczyć na jakąś radę od Ciebie?

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 23:23

      Pisz na blog@hafija.pl

    • Marzena
      25 lipca 2015 at 10:34

      Agata na pewno da Ci na maila profesjonalna informacje. A ja na szybko od siebie: TAK; spokojnie mozesz wrocic do KP, bez mm. Przystawiaj dziecko do piersi, niech wypije te 20 ml, potem nie dawaj mm, tylko po kilku minutach znow przystaw dziecko. I tak dalej, prze kilka dni bedziesz musiala bardzo czesto przystawiac, ale TO PRZEJSCIOWE, potem laktacja sie rozhula i bedziesz sama miala 60 ml dla dziecka. Musisz przede wszystkim uwierzyc, ze to JEST MOZLIWE. Ja mialam taka sytuacje, ze corka byla przez tydzien w szpitalu po urodzeniu, tam dawano jej tylko mm, ja w tym czasie, laktatorem sciagalam 30 ml DZIENNIE (mam nadzieje, ale zadnej pewnosci, ze pielegniarki dawaly te marne 30 ml mojej corce w butelce), a te 30 ml pojawilo sie dopiero na 4 dzien. Przez pierwsze 4 dni ani nie karmilam ani nie sciagalam pokarmu (probowalam sciagac, ale nic nie wychodzilo, dopiero na 4 dzien pare kropel). Po powrocie dziecka do domu przystawiam do piersi NON STOP, laktator oddalam (byl pozyczony), i po tygodniu nie bylo juz problemu, karmilam na zadanie, mialam mleka w sam raz dla dziecka (nie mialam nigdy nawalu, mleka bylo ani nie za duzo ani tez nie za malo)i nigdy potem juz nie dalam mm, minely prawie 2 lata, ciagle karmie piersia. Pozdrawiam. Ps. Agata powtarza ciagle, ze kp jest w glowie. Dowod: mozna karmic tez dziecko adoptowane,nie bedac wczesniej w ciazy, bo to glownie glowa powoduje produkcje pokarmu. Trzymam kciuki i pozdrawiam. Dasz rade !!!

    • Paulina Opałka
      25 lipca 2015 at 11:09

      Możesz, możesz!!! Ja karmiłam dwa tygodnie, potem zaczęłam odciągać mleko laktatorem, bo nie dawałam rady z bólu. I tak laktator przez prawie trzy miesiące, po tym czasie powiedziałam dość – musi być prosto z piersi!!! I udało się, Mała chwyciła raz i drugi a ja powiedziałam że skoro raz się udało to może być tak zawsze. I karmię do dziś 11 msc. Było trochę ciężko ale warto, TOBIE też się uda!!!
      Jak coś służę radą kpaula1212@gmail.com mogę opisać swoją drogę i doświadczenia związane z przejściem na pierś, niech Mleko będzie z Tobą!:*

    • Mama
      25 lipca 2015 at 12:43

      Z mojego doswiadczenia moge poradzic ci cos takiego. Karm dzieciatko z piersi ile potrzebuje. Jak najczesciej. Po karmieniu odciagak mleko laktatorem z kazdej piersi aby pobudzac laktacje. Tym mlekiem dokarmiaj butelka przy nastepnym karmieniu. To bardzo meczace ale nie potrwa dlugo. Uda cisie!!! Nasz poczatek tez byl bardzo trudny. Mieszanka w szpitalu. Spadek na wadze. Koszmar. Masz mleko. Wykarmisz TWOJE dziecko. Zamknij sie w domu i karm. Rzeka mleka poplynie….!

    • GosiaG
      28 lipca 2015 at 21:22

      Mój syn urodził się w 34 tc przez cc. Po 7 godzinach od porodu został zabrany na oddział specjalnej opieki, gdzie był karmiony mm. Gdy tylko byłam w stanie pójść tam, mądra młoda położna kazała mi dziecko przystawiać do piersi i kangurować. Mleka było bardzo mało, parę kropli. Dostałam laktator i kazała mi dalej próbować. W domu to samo. Przy piersiach na zmianę było dziecko i laktator. Po 10 dniach się udało. Mleko zaczęło płynąć! I tak płynie już 17 miesiąc. Agato, dziękuję tobie za bloga, bo dzięki informacjom, które tam znalazłam, miałam siłę walczyć o laktację, mimo bardzo sceptycznego i dołującego podejścia mojej położnej środowiskowej

  • Marta
    24 lipca 2015 at 23:00

    Pierwszą córkę karmiłam z nakładkami, drugą też do 3 mca. Póki co ma 10 mcy i nadal karmię. Dobrze, że nie straciłam pokarmu.

  • Alicja - o chłopcu i
    25 lipca 2015 at 08:01

    Ból fizjologiczny ale skutecznie zniechęca … Moja 12 dniowa córcia jest karmiona na zadanie , pięknie przybiera (600 gr w 10 dobie ) a ja od wczoraj na antybiotyku 🙁 od paru dni złe łapała jedna pierś … Tzn . Najpierw ładnie ja przystawiam a po chwili sie denerwuje i łapie końcówkę sutka tylko …czy to mozliwe ze juz robił sie stan zapalny i cieżko jej było ssać ? Dla mnie każde karmienie z tej piersi to strach i łzy w oczach…wczoraj byłam na granicy wytrzymałości… Maż zawiózł mnie na sile do lekarza , dzisiaj jest trochę lepiej ale ból wciąż okropny … W piątej dobie odwiedził mnie doradca laktacyjny i stwierdziła, ze wszystko robimy dobrze , prawidłowo przystawiamy … Piersi po karmieniu sa miękkie , tylko poranione sutki i zaczerwienienie na tej bolączek piersi … Skąd stan zapalny? No i jak zmusić dziecko by nie zmieniało pozycji w trakcie karmienia? Próbuje ja oddzielać i przystawiać od nowa ale za każdym razem jest tak samo …do tego Mała sie denerwuje , łapie dużo powietrza i trudno jej sie potem odgazowac ….

    • Joanna
      19 lipca 2016 at 21:25

      Miałam podobnie. W 10 dobie zapalenie i antybiotyk, po 4 tygodniach to samo. Córeczka bardzo się denerwowała, łykała dużo powietrza i miała kolki. Widziałam, że źle chwyta pierś (to moje drugie dziecko, pierwsze karmiłam bez problemów dwa i pół roku), ale nie umiałam sprawić, by chwyciła dobrze. Pomogła wizyta neurologopedy. Okazało się, że córeczka ma za krótkie wędzidełko. Pomogły masaże smoczkiem i zmiana techniki podawania piersi (żeby nauczyla się wystawiać bardziej jezyk). Teraz ma 7 miesięcy, je pieknie, a mleko płynie jak trzeba. Poszukaj może neurologopedy w swoim mieście.

    • Joanna
      19 lipca 2016 at 21:27

      O kurczę. Właśnie się zorientowałam, że to wpis sprzed roku. No nic, może komuś innemu pomoże. Pozdrawiam.

  • mati
    25 lipca 2015 at 08:58

    Karmiłam przez silikon kilka dni, gdy sutki były wielką raną, wygoiły się i od razu zrezygnowałyśmy z tej ochrony. O pomocy położnej środowiskowej wole nie pisać, wszystko czerpałam z internetu, czasami telefon do koleżanki, która karmiła.

  • Małgosia
    25 lipca 2015 at 15:07

    Hafija,
    bardzo ciekawy artykuł! Twój blog to źródło niewyczerpanej wiedzy, za co Ci serdecznie dziękuję. Bardzo żałuję, że pierwszego synka karmiłam zaledwie osiem miesięcy. Zachorowałam na grypę jelitową, momentalnie straciłam pokarm i już nie wróciłam do karmienia piersią. Teraz Krzysiu ma niespełna dwa lata i jestem na finiszu kolejnej ciąży. Mam wielką nadzieję, że drugiego synka będę karmiła o wiele dłużej i Krzysiu jeszcze przy okazji ‚skorzysta’. Najprawdopodobniej będę miała cesarskie cięcie, tym razem będzie całkiem ‚na sucho’ ( Krzyś był wywoływany za pomocą oksytocyny, więc jakaś tam czynność skurczowa macicy miała miejsce). Z tym wiąże się moja obawa, czy tym razem pojawi się pokarm? Czy gdyby pojawiły się problemy z produkcją mleka, mimo częstego przystawiania dziecka można jakoś sztucznie uzupełnić poziom prolaktyny lub naturalnie wspomóc jej produkcję? Piszesz też, że nie powinno się dokarmiać dziecka mm, a co w przypadku kiedy dziecko za mało przybiera na wadze ( mimo, iż dziecko wisi na piersi) i lekarz zaleca dodatkowe dokarmianie? Będę wdzięczna za każdą podpowiedź dotyczącą sytuacji po cc kiedy mleka brak…:)
    Pozdrawiam

    • JuWu
      18 lipca 2016 at 23:07

      Po cc nie brakuje pokarmu, problemem jest tylko unieruchomienie mamy i brak możliwości częstego przystawiania dziecka zwłaszcza w nocy (można w niektórych szpitalach wykupić prywatną położną do pomocy w nocy). Ale najważniejsza rzecz to poczytaj o tym dlaczego cc na zimno jest najgorsze opcją, oraz o tym że pierwsze cc nie jest wskazaniem do kolejnej operacji. Zwłaszcza na zachodzie jest to normą,ze kobiety po cc rodzą naturalnie,
      a w Polsce wielu lekarzy tez odchodzi od takich cesarek. Na fb jest grupa naturalnie po cesarce gdzie dziewczyny przygotowują się do porodu siłami natury bo wiedzą, ze będzie dla nich i dla dziecka lepszy.

  • zagubiona
    25 lipca 2015 at 16:11

    Witam. Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego wpisu. Z jednej strony ucieszyłam się, ze mam szansę jeszcze naprawić co nie co, a z drugiej strony jestem wściekła, że tak a nie inaczej potoczyło się u nas karmienie piersią 🙁

  • Ruda
    25 lipca 2015 at 20:42

    Witaj. Bardzo dziękujemy za ten artykuł ja i Halinka. Właśnie w środę przeszłam zapalenie piersi z 40 st temperaturą. Od tej pory czuję, że mleka jest za mało, choć nigdy nie było go dużo. Przystawiam małą często, zwłaszcza, że jest upał, ale poprawy nie widzę. Zastanawiam się czy budzić Halinkę do nocnego karmienia. Ma 3,5 miesiąca, a w zasadzie od 5-6 tygodnia życia przesypia całą noc. Czy lepiej po karmieniu ściągać jeszcze laktatorem, żeby pobudzić laktację. Chciałabym mieć mleczną drogę i mniej stresu związanego z małą ilością mleka. Dodam, że jak ktoś mi kiwnie palcem to wszystko mi się wstrzymuje 🙁 i powiedz czy mogę normalnie uprawiać sport? Bo większość kobiet podczas karmienia gubi zbędne kilogramy, ale niestety nie ja. Pozdrawiamy Cię serdecznie :*

  • bibi
    25 lipca 2015 at 20:46

    Karmie piersia juz (dopiero ;)) 8 miesiecy. Poczatek byl trudny – brodawki bolaly mnie niemilosiernie, skora na nich byla popekana, nadwrazliwa. Nawal mialam dopiero 5 dnia po porodzie (cesarskie ciecie z koniecznosci). Co dziwne, mleko nie lecialo mi z piersi, tylko byly bolesne, powiekszone, a po nacisnieciu – mleka ani kropli! Z pomoca przyszla mi Mama, ktora polecila przystawiac dziecko. I moja Mama, ktora sama karmila mnie 6 tygodni (bo 32 lata temu nikt nie mowil o kryzysie laktacyjnym) byla ta osoba ktora kazala mi olac, gdy pediatra mowil, ze karmienie 8 razy dziennie 3 miesiecznego dziecka to za duzo i przerwy trzeba wydluzac, gdy sluchalam, ze spanie z dzieckiem i karmienie w nocy jest zle, bo dziecko sie za bardzo przywiazuje. Mialam troche problemow po ciazy, stres zrobil swoje, doczekalam sie kryzysu laktacyjnego. Znow z pomoca przyszla moja Mama, kazala sie polozyc z dzieckiem, sama mi ogarnela mieszkanie i ugotowala obiad, a ja spedzilam z synkiem 3 dni w lozku przystawiajac go co chwile, az pokonalam kryzys, Zycze kazdemu takiego wsparcia, jak ja mialam. Teraz mamy upaly, ja karmie po kilka razy dziennie, synek tak sie dopaja i nie widze w tym problemu, nie boje sie tez kolejnego kryzysu, bo wiem jak go pokonac. A zawdzieczam to wlasnie Mamie, ktora w te pierwsze dni, tygodnie, miesiace wspierala mnie i dzieki niej mam tak niesamowita bliskosc z moim synkiem.

    • Marzena
      25 lipca 2015 at 21:45

      Naprawde jestes sczesciara, ze mialas taka pomoc i wsparcie. Ja bylam sama, ale tez dalam rade !!! Chciec to moc !! Pozdrawiam, Marzena

  • DominikaS
    25 lipca 2015 at 21:29

    Dziękujemy Ci bardzo za ten tekst. Wlasnie trwa nasza trzecia doba po porodzie cc, non stop wisimy dzis na piersi, ale utwierdzilas mnie w przekonaniu ze bardzo warto. Dzis pierwszy raz od porodu pokarmu jest na serio duzo i moj marudny Wielkolud (4200 przy narodzinach) nie ma problemów z odwodnieniem na samej piersi.

    Mimo ze nie udalo sie nam pominac dokarmiania (wspomniane odwodnienie) wyglada na to, ze jutro do domu pojdziemy juz na samej piersi:-)

  • Sylwia
    25 lipca 2015 at 22:17

    Zastanawiam się nad jedną sprawą i chciałabym się dowiedzieć jakie Ty masz o tym zdanie droga Hafijo. Mianowicie wg. wpisów na Twoim blogu samoodstawienie się dziecka następuje kiedy ma ono od 1,5 – 6 lat (o ile dobrze pamiętam) natomiast specjaliści ds. żywienia (o ile można ich tak nazwać) rekomendują podawanie mm do 3 roku życia. Chciałabym zatem wiedzieć co w przypadku kiedy dziecko załóżmy ma dwa lata i „mówi” dość karmienia piersią? Podawać mm czy raczej skoro powiedziało dość to polegać na urozmaiconej i zbilansowanej diecie? Jeszcze jedno pytanie dotyczące kp (konkretnie kp + nakładki) a mianowicie chciałabym się dowiedzieć jakie są szanse karmienia z nimi aż do powiedzmy 1,5 roku a najlepiej do nie przedwczesnego samoodstawienia? I czy jest możliwe zanikanie mleka po 5 miesiącach wyłącznego karmienia piersią? Próbuję wraz z doradcą oduczyć moje dziecię korzystania z nakładek ale jest basaardzo charakterne i odporne i mam wrażenie, że woli być głodne niż zjeść bez nakładki…

    • Hafija
      25 lipca 2015 at 22:33

      A własnie, że nie. Po roku nie trzeba już podawać żadnego przetworzonego mleka, mozna krowie ale wcale nie trzeba. Piszę o tym tu: https://www.hafija.pl/2015/06/nie-tylko-zywe-skladniki.html

      „Mleczne mieszanki dla dzieci starszych nie przedstawiają żadnej istotnej roli w diecie dziecka i nie mogą być uważane za niezbędne w celu zapewnienia zapotrzebowania żywieniowego małych dzieci w porównaniu z innymi pokarmami, które można wprowadzić do normalnej diety dziecka.
      Podsumowując, z zaprezentowanych informacji wynika, że istnieje zbyt mało dowodów na to, że wzmacniane mleko może być potrzebnym składnikiem diety dzieci powyżej pierwszego roku życia. Wysoka zawartość cukru i zbyt duże nagromadzenie mikroskładników pokazują, że produkty takie mogą być szkodliwe, jeżeli spożywane są przez niektóre dzieci w dużych ilościach. Użycie nowych dodatków, które nie maja udowodnionej skuteczności powinno być zakwestionowane. „

  • Ewa
    25 lipca 2015 at 23:03

    Jestem lekarzem (internistą- gastrologiem, jeszcze w trakcie robienia specjalizacji), o karmieniu piersią wiedziałam przed ciążą trochę może więcej niż przeciętna kobieta, w szkole rodzenia sporo dobrego powiedziano na temat samej techniki, ale panie położne zachęcały do karmienia z zegarkiem w ręku, żeby nie uzależnić dziecka od siebie (!!!).. Po porodzie z pierwszym karmieniem poza salą porodową pomogła mi mama (pediatra która karmiła mnie 14 miesięcy). Wszystko pięknie było, a w domu wieczorno- nocne maratony kp., których początkowo nie rozumiałam, położna środowiskowa, która powiedziała mi, że mam słaby pokarm(!!!), teściowa która sugerowała smoczki, butelki, przepajanie, soczki… Bolesne przez miesiąc sutki- myślałam, że to norma, po tym miesiącu moja mama poprawiła sposób przystawiania.. A potem trafiłam na Twojego bloga i na forum karmienie piersią na gazeta.pl. I dziękuję za to losowi, bo dzięki Wam za kilka dnj mija 6 miesięcy wyłącznego karmienia piersią mojej córki. Uwielbiam karmić piersią i jestem dumna z siebie (i z męża, że mnie w tym zawsze wspiera), że funduje jej w ten sposób najlepszy z możliwych start w życie. Póki co nie jesteśmy z mężem zdecydowani czy chcemy mieć więcej dzieci, ale, nie umiem tylko tego dobrze ubrać w słowa, kp jest według mnie tak wspaniałą aprawą, że to dodatkowy powód dla którego warto mieć dzieci 🙂

  • ewa
    26 lipca 2015 at 17:11

    Witaj 🙂 Fajnie,ze jesteś.Gdybym tylko trafiła na Twój blog 8,5 mies temu.Moja laktacja to pasmo walki juž od 6 tyg. W szpitalu było strasznie mala miała żółtaczkę a ja modlilam sie by juž wyjść.Płakała całe noce położne miały w nosie by cokolwiek pomóc -z kpina mówiły ,ze dziecko jest po to zeby płakać.karmienie było bólem.Mala leżała na takiej lodeczce z niebieskim światłem a one kazały mi sie wycinać do karmienia by nie ściągać dziecka.chyba trzeciego dnia wściekła juž i zmęczona do granic możliwości(pilnowanie by mala nie zdjęła rączka opaski z oczu) powiedziałam ze nie mam 30 cm cyclow by tak karmić.położne były wstretne młodej dziewczynie nawet nie chciały pokazać jak przystawic.ja pierworodka sama zielona w tym temacie pomoglam jak umialam.przyszpitalna poradnia laktacyjna to fikcja.przez cały tydzień nikt nie przyszedł nawet zerknać do którejkolwiek z młodych mam(pytałam) chciałam zeby ktos do mnie przyszedł nawet o tym mówiłam ale laktacyjna nie miała czasu.Przyszłam do domu i rady mojej mamy doprowadzaly mnie do szalu.mala sie nie najada….pij mleko to bedZiesz miała mleko(tak pewnie cudownymi kanalikami przejdzie do piersi).w zasadzie od 6 tygodnia borykam sie z niedoborem ale ciągle karmie.jestem klebkiem nerwów bo ciągle mam w głowie,ze mala będzie głodna.zresztą mam wrażenie ze tego mleka faktycznie mam coraz mniej mimo tego,ze ciągle przystawiam minimum 8 razy na dobę.nie jestem leniwa 🙂 nawet nocnych karmien licząc od 22 do 6 rano jest minimum trzy. Nie wiem o co chodzi co jeszcze moge zrobić by było lepiej? Jesli ktos moze udzielić mi jakiejs rady 🙂 pije herbatki,slod jeczmienny,przystawiam czesto a i tak osiagam marny skutek.Help help 🙂

  • Anita
    26 lipca 2015 at 20:38

    Moja córeczka ma niecałe 6 tygodni, od początku ciąży zakładałam, że będę karmić piersią co najmniej rok, w tej chwili modlę się, żebyśmy dotrwały do tych 6 miesięcy 🙁 W szpitalu od początku starałam się przystawiać dziecko do piersi, mała na chwytała sutek pięknie, potem zaczynała się denerwować i płakać, odpychać od piersi, lekarska zasugerowała dokarmianie mm, bo widocznie nie mam jeszcze pokarmu i dziecko jest głodne, z początku za radą położnej starałam się ją oszukiwać, szybko wyciągałam butelkę i przystawiałam do piersi, ale to był dramat :/ nie pomagało wcale, było jeszcze gorzej, kolejna sugestia polewanie sutka mm do czasu pojawienia się mleka. Inna położna stwierdziła, że dziecko jest nerwowe z mojej winy, bo miałam stresujące momenty w ciąży, te słowa są ze mną do dnia dzisiejszego, wciąż wracają w chwilach słabości. W domu przez pewien czas kp się ustabilizowało, wszystko wskazywało na to, że musiałyśmy z córeczką złapać rytm i odetchnąć od szpitalnej atmosfery. Wszystko zepsuło się po 4 tygodniu, mała nie chciała ssać piersi wieczorem, kiedy ta była już miękka, sytuacja zaczęła przypominać tą w szpitalu – położna środowiskowa stwierdziła, że to kryzys laktacyjny, mała nie chcę pić z piersi miękkiej, a w nocy, kiedy piersi są twardsze i pełniejsze owszem, ponoć dzieci tak mają, należy przeczekać. Moja pierwsza myśl, ale jak to już było dobrze, już nam się udawało! :/ Teraz skok rozwojowy, mała zupełnie nie chce pić z piersi w ciągu dnia, w nocy cyca pięknie, a w dzień wcale. Płacz i zgrzyt, nerwy mojej i jej, akt kp zamiast chwili spokoju przypomina tragedię, płacze dziecko, po pewnym czasie płaczę ja, bo zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie chce pić z piersi teraz, skoro w nocy jest idealnie. Pierwsze dni odpuszczałam po godzinie i dawałam i butelkę z mm lub odciągniętym mlekiem, teraz jestem już wyczerpaną całą walką i poddaję się już po 30 min. Odciąganie wygląda słabo, bo zazwyczaj nie znajduję tylu wolnych chwil, w ciągu dnia zostaję z małą sama, a jej drzemki są zbyt krótkie. No i po odciąganiu piersi robią się super miękkie, więc każda następna próba przystawienia jest jeszcze gorsza. Nie opuszcza mnie przekonanie, że zawodzę, zawodzę moje dziecko na tak istotnej płaszczyźnie, za każdy razem, kiedy moja córeczka staje się nerwowa i niespokojna przy piersi, mam wrażenie, że to moja wina, tak jak powiedziała szpitalna położna, bo się stresowałam… Położna środowiskowa, sugerowała nakładki – nie sprawdziły się wcale, wieczorne oszukiwanie dziecka wodą/herbatką zamiast butelki z mm, niestety mała wodzie i herbatce mówi stanowcze NIE, tak samo jak cycaniu w ciągu dnia. Tracę nadzieję, że sytuacja wyjdzie na prostą, przeszukałam cały Internet w nadziei, że znajdę mamę z podobnym przypadkiem, niestety 🙁 Czy jest jakaś nadzieja, że uda nam się wyjść na prostą i odstawić butlę całkowicie?

    • Ewa
      28 lipca 2015 at 11:12

      Anita- oczywiscie ze jest nadzieja! Po pierwsze to ze placzesz to norma nawet jak kp idzie cudownie, wiekszosc matek ma tysiac watpliwosci i stany poddepresyjne albo depresyjne, minie Ci to, pewnego dnia sie obudzisz i Twoj ssak maly ze swoimi humorami na piersi bedzie dla Ciebie z powrotrm cudnym stworzeniem 😉
      Po drugie- wszelkie zamienniki piersi i mleka wywal. Lez z mala w lozku calymi dniami, niech ktos ci przygotuje kanapki na caly dzien, jesli jestes z corka sama, pij duuuzo wody i karm ile wlezie. Zadna woda zadna herbatka- Twoje dziecko potrzebuje Twojego mleka 🙂
      Moze w innej pozycji karm? Ja na poczatku tez tak lapalam delikatne brodawke jak mala miala problem z zalapaniem, wlasnie przy miekkiej piersi, kilku miesiacach juz to bylo niepotrzebne.

    • Julka
      29 lutego 2016 at 21:53

      Anita, mam ten sam problem co Ty z moim dwumiesięcznik synkiem. W nocy je pięknie gdy piersi pełniejsze, w dzień kiepsko i często w ogóle nie chce tylko krzyczy i po pół godzinie męczenia się muszę podać mm (od wyjścia ze szpitala próbuję odstawić mm, którym był dokarmiany kilka dni podczas żółtaczki). Czy udało Ci się wrócić do wyłącznego kp? W jaki sposób?

  • Olita
    27 lipca 2015 at 14:54

    Ja również chciałabym dodać swoje trzy grosze. Moja córka za 2 tygodnie kończy roczek i cały czas jesteśmy na piersi. Ale od samego początku nie karmiłam jej na żądanie. Początkowo karmiłam ją co 2 godziny, potem co 3. Kiedy pojawił się pierwszy kryzys laktacyjny (baaaaaardzo długi, bo trwał aż półtora miesiąca) karmiłam ją znów mniej więcej co 2 godziny. A dlaczego nie karmiłam córki na żądanie? Bo nie wiedziałam kiedy płacze z głodu. Kiedy mała płakała, a minęła może godzina albo półtorej od poprzedniego karmienia sądziłam, że na pewno nie może być głodna. Nawet jak wkładała sobie piąstki do buzi sądziłam że to na pewno co innego. teraz jak sobie to przypominam, jestem strsznie na siebie zła, że byłam taka głupia. A wzięło się to stąd, że przed urodzeniem naczytałam się „Języka niemowląt”, i tam było napisane że jak my byśmy się czuły gdyby nam np w momencie zmęczenia podawano nam siłę kanapkę, i takie tam głupoty. A może nie głupoty tylko ja źle coś interpretowałam co czytam. tak więc każde pewnie płakanie z głodu ja brałam jako płacz z innego powodu i nie wiedząc czy Mała już głodna czy nie patrzyłam na zegarek i równo co 2-3 godziny podawałam jej pierś. taka konsekwencja tego , że do teraz nie bardzo wiem co znaczy karmić na żądanie. W efekcie obecnie córce podaje trzy razy dziennie pierś, a w nocy kiedy tylko się obudzi (2-3 razy).

    • Hafija
      27 lipca 2015 at 17:40

      „Język niemowląt” to złoooo

    • Ewa
      28 lipca 2015 at 11:16

      Ta ksiazka to dramat. Tez to staralam sie przyczytac, ale dopiero po porodzie i cale szczescie nie mialam czasu. Ale o karmieniu przeczytalam, i bylam w szoku, ze moje dziecko caly czas chce byc przy piersi, a nie co trsy godziny. To samo zreszta mowiono u mnie w szkole rodzenia- ze nie mozna karmic dziecka czesciej niz co trzy godziny, bo zoladek i jelita musza czasem odpoczywac, nie moga byc caly czas w pracy. Kto to wymyslil?

    • Katie
      30 grudnia 2015 at 12:13

      A może zacznijmy od tego, że każde dziecko jest inne. Moje początkowo „mówiło” mi kiedy jest głodne jedząc rączki, a potem marudząc. Moje dziecko praktycznie nie płacze. Nie miało potrzeby wisieć na piersi, wystarczyło nosić/trzymać na rękach. U sąsiadów za ścianą miesiąc młodsze dziecko non stop wisiało na piersi, inaczej się nie uspokoiło. U innych znajomych miesiąc starsze dziecko od 3 miesiąca przesypia noce i matka nie ma problemów z kp. Ile dzieci tyle historii.
      Czytałam „Język niemowląt” i zgodzę się z autorką, że pewien harmonogram dnia jest dobry, bo wtedy łatwiej zrozumieć potrzeby dziecka, co nie oznacza, że trzeba narzucać dokładnie ten opisany w książce.

    • Hafija
      31 grudnia 2015 at 13:52

      Jeny wg mnie język niemowląt jest straszny!

    • ewa
      28 sierpnia 2015 at 20:36

      Witaj w gronie.Ja tez karmilam tak jak ty i karmie nadal.Nigdy nie wiedziałam czy podać pierś czy mala moze cos denerwuje,ze płacze.Wiele serwisów piszę,ze dziecko moze płakać z 100-tek powodów no i zawsze człowiek myśli ,ze to właśnie któryś z nich bo przecież dziecko po godzinie z pewnością nie jest głodne.Karmilam na początku co dwie godziny mimo ,ze zalecane w wypisie było 8.Potem co trzy godziny.Od zawsze borykam sie z ilością mleka (od 5 -6 tygodnia małej a ma 9.5 mies. Szkoda,ze wcześniej nie trafiłam na ten blog wszystko inaczej bym zrobiła

  • Olita
    28 lipca 2015 at 09:06

    Teraz jestem bogatsza w tę wiedzę.

  • Ali
    28 lipca 2015 at 09:36

    A ja od początku karmię moje dziecko z pomocą tych krytykowanych nakładek – karmimy się już 17 miesiąc i nie zamierzamy przestać póki co 😉 Dzięki nim moje dziecko chwyciło pierś, bez nich nie umiało. I żadnych kryzysów laktacyjnych nie było, ani laktacji mi nie zaburzyło. Więc już sama nie wiem o co chodzi.. ale jak tak czytam, że są takie złe to sama czuję się „gorsza”… 🙁

    • Hafija
      28 lipca 2015 at 18:27

      Ponieważ wiedzę naukową i zalecenia ogólne odbierasz osobiście. Z kim zakładałaś nakładki? kto ci pomógł dobrać i dlaczego nie pomógł ci z nich zejść – to są ważne pytania.

    • Sylwia
      28 lipca 2015 at 20:50

      Wspaniale, że napisałaś Ali i nie czuj się gorsza… 🙂 Ja widocznie także osobiście odbieram to co jest napisane i to fakt, że karmienie zaczyna się w głowie ponieważ, dzień po przeczytaniu tego wpisu zauważyłam, że mam mniej pokarmu. Pomyślałam „cholera to przez nakładki”… 🙁 Nigdzie przedtem nie natrafiłem na wpis aby ktoś karmił ponad rok w nakładach i nareszcie napisałaś i dodałaś mi wiary w to, że da się karmić długo może nawet do samoodstawienia … 🙂 Ja naprawdę próbuję przestać używać nakładek, próbuję na wszystkie sposoby: internet – strony polskie i zagraniczne, sama kombinowałam jak mogłam, pomagała mama, siostra, mąż, dwie położne, doradca laktacyjny (pomaga nadal) i nic jak na razie nie udało się ugrać ale walczę dalej… 🙁

  • Archeona
    28 lipca 2015 at 14:32

    Karmienie na żądanie, zamknij się w domu i karm, wszystko wspaniale, ale kto mnie nakarmi? jeśli nie będę jadła, nie będę miała pokarmu. Co poradzicie mamie, która jest cały dzień sama, i musi przynajmniej dbać o dietę? Mój mały ma trzy tygodnie, co położna, lekarz, doradca, to inne pomysły. Totalny chaos. teraz karmię 20 minut po każdej piersi, potem, jeśli mam ścągniety pokarm to tym pokarmem, a mały chce więcej, więc dokarmiam mm. przez tydzień przybrał tylko 100 gr. W dodatku mały śpi po 4 godziny, więc ma 6 karmień dziennie. Nie sa mi znane sposoby dobudzenia go, więc na nic rada, żeby budzić. Obudzony weźmie do pysia pierś i zasypia błogo. Rano wstaję z nadzieją wieczorem zalewam się łzami bo nie jestem w stanie wykarmić własnego dziecka. Wydaje mi się, ze walczę, ale coraz częściej wątpię w powodzenie.

    • Hafija
      28 lipca 2015 at 18:25

      Trzeba zaprosić doradće laktacyjnego bo wygląda na to że coś jest nie tak z przystawianiem

  • Asiazpstrykamy.pl
    5 sierpnia 2015 at 09:53

    Hej, to na prawdę kawał wiedzy! Zastanawia mnie tylko, czy faktycznie matki powinny to wszystko wiedzieć. Kiedyś rodziły, karmiły i było wszystko ok. Dzisiaj trzeba być naukowcem, żeby noworodek był zdrowy :)Wszystkie informacje, które podałaś, są potwierdzone naukowo, więc z pewnością są prawdą. Bez tej wiedzy jednak możemy przecież normalnie funkcjonować?

    • Hafija
      5 sierpnia 2015 at 13:20

      Wiesz dlaczego piszę bloga i jest on czytany przez tyle mam? POnieważ one tej wiedzy szukają i jest im ona potrzeba.

  • Agna
    11 sierpnia 2015 at 11:32

    Zalecenia ogólne/naukowe sobie, a życie sobie…;) Łatwo powiedzieć, że należy często przystawiać w nocy dziecko-śpiocha. Czy nawet w dzień. Moja córeczka była właśnie takim śpiochem i to było koszmarne trudne, bo nie łapała dobrze brodawki, nie ssała mocno, przez pierwsze tygodnie musieliśmy z mężem wzbudzać ją do każdego karmienia, co trwało min 20 minut. Nie budziła się z płaczem z głodu, mogła spać. Straszono nas,że spadnie jej poziom glukozy, bo jej ośrodek głodu jeszcze nie dojrzał na tyle,by regulować, czy jest głodna czy syta. Pierwsze tyg była głównie na mm,a ją starałam się przystawiać ją jak najczęściej. Te długie początki były dla mnie ogromnie trudne, psychicznie czułam się fatalnie, jedynie pojedyncze udane sesję karmienia poprawiały mi nastrój. Nakładek też używałam, wówczas był to jedyny sposób, by córa ssała z piersi. Bardzo dużo zależy od dziecka. Córa porządnie chwyciła pierś dopiero po 5 tygodniach!!! Ponad miesiąc walki o kp,a wiecie jak się dzień zlewa z nocą, gdy tylko się karmi,przewija i karmi… Ten okres zdawał się nie mieć końca. Emocjonalne bycie w mroku (otarłam się o depresję poporodową). Jak już chwyciła,to można było odstawić nakładki. Obecnie moje kp nie wygląda książkowo, ale jest i trwa już 6,5mies.:D

  • Ewa
    11 sierpnia 2015 at 12:46

    Ogromnie żałuję, że czytam to dopiero teraz, kiedy moja córeczka ma 2,5 miesiąca i muszę ją dokarmiać mm. (Tak, muszę, bo na samym naturalnym przybierała po 15-60 g tygodniowo). Przed jej narodzinami o laktacji wiedziałam tylko tyle, co z książki Tracy Hogg. O zgrozo! Co ja bym dała, żeby zamiast na tamte „porady” trafić wtedy na tak cenne źródło wiedzy, jakie mamy tu. Urodziłam przez cc ze względu na ułożenie miednicowe i w szpitalu kazano (o ironio) mi dokarmiać Małą, bo traci na wadze. Oczywiście, że traci, ale ja wystraszona, że nie wyjdziemy w terminie do domu, bo tak bardzo spada waga (spadła w granicach normy), dokarmiałam, a jakże. Dokarmiałam również po powrocie do domu, bo Mała nie chciała już piersi, poznała smoczek butelki…Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, że chcę karmić piersią…Walczyłam o laktację, walczyłam o odstawienie mm, karmiąc w sposób mieszany. I tu około 2 tygodnia polożna srodowiskowa doradziła mi podanie smoczka uspokajającego, gdyż córcia za szybko przybierała na wadze. Kolejny znamienny błąd…Smoczek miał być remedium na nadmierny apetyt dziecka, a okazał się zabójczy dla kp. Nastąpił moment, w którym córka najadała się moim mlekiem (albo wydawało mi się, ze sie najadała) i mm nie było potrzebne. Niestety do czasu, gdy jej przyrosty wagi wynosiły 15 g na tydzień! Wyniki badań krwi i moczu miała świetne, pogodne dziecko ogólnie…Pediatra tłumaczy te marne przyrosty wagi dużym ulewaniem, ale ja myślę, że córka nie lubi ssać piersi, szybko się od niej odrywa, nigdy nie wisiała na niej (a jak wisiała w okresie noworodkowym, to już w szpitalu personel mówił nam, żeby tak nie robić, tylko trzymać dziecko maksymalnie 20 minut przy jednej piersi)…Konsekwencje czytania książek T. Hogg, podawania mm i smoczka uspakajającego są takie, że znów dokarmiam mm. Nie wiem do dziś, czy mam niewystarczającą ilosc pokarmu i dlatego córka nie przybierała na wadze, czy po prostu nie lubi ssać piersi czy jedno i drugie…
    Miał być krótki komentarz a wyszło „opowiem Wam moją historię” Wybaczcie. Ale piszę to też ku przestrodze, dla innych przyszłych mam.
    Moj wpis może być też odpowiedzią na czy wszystkie matki muszą to wiedzieć. Jeśli już w szpitalu słyszymy od położnych i pediatrów o kp to, co słyszymy, nie otrzymujemy żadnej porady jak przystawiać dziecko do piersi, to powinnysmy jednak wiedzieć to wszystko, co jest na tym blogu pisane (o ile chcemy kp). Kiedyś były rodziny wielopokoleniowe i wiedzę o tym jak karmić piesią przekazywały matki, siostry itd. potem był ogólny zachwyt mm (nasze mamy rodzily nas w tym czasie) i zanik pokarmu po 2-3 miesiącach…czasy się zmieniają, dziś znów chcemy karmić piersią (wiem, uogólniam) i aby to robić czasami musimy wiedzieć więcej, niż kiedyś…

  • kitty
    17 sierpnia 2015 at 15:58

    Niby dużo czytałam o kp, sporo wiedziałam (jak mi się wydawało), ale tak szczegółowa wiedza mogła dużo zmienić w moim przypadku. U nas niestety wszelkie próby zakończone porażką pomimo wielkiej chęci z mojej strony, 10 dnia pobytu w szpitalu i doradcy laktacyjnego po wyjściu do domu. Strasznie nad tym ubolewam. Kilka miesięcy odciągałam pokarm, ale wiadomo, że było go coraz mniej więc dokarmiałam prawie od samego początku. Trochę mam żal do położnych, że mi nie pomogły. Niby przychodziły, próbowały, ale jak się okazało bezskutecznie. Teraz dopiero wiem, że kp jest bardzo trudne! głupia byłam, myśląc, że moje chęci wszystko załatwią!

  • Marzena
    25 sierpnia 2015 at 14:23

    Wszystko super, ale ja bym sobie bez laktatora i nakładek nie poradziła w początkach laktacji. Małego przystawiałam non stop, ale nawał miałam taki, że uszami mu się wylewało a ja nabawiłam się zastoju, zapalenia piersi i gorączki. Gdyby mie interwencja w szpitalu i pomoc laktatora byłby z tego ropień i bromergon.
    Z bólem brodawek i po tej przygodzie nie wróciłabym do karmienia, gdyby nie nakładki. Korzystałam z nich tydzień po czym je zdjęłam na zawsze.
    Badania które cytujesz są bardzo cenne, ale jeżeli mogą ratować kobiety przed decyzją o sztucznej mieszance, to nie są wcale aż takim złem…

  • Beata89
    20 października 2015 at 12:27

    witam mam problem z karmieniem coreczki. Agatka skonczyła 6 miesiecy, karmie ja piersią na zadanie, tyle ze ona ssie ja przez 2-4 minuty z jednej i jest najedzona, nie cche sac drugiej. Po zjedzeniu pierwszej piersi odrazu podnosi sie, wygina ze juz wiecej nie chce. Udzielono mi wiele porad np. panie w poradni lakatcyjnej twierdzą ze dziecko się nie najada,że dziecko glodze i ze dziecko jest juz za duze na pomoc z ich strony dodatkowo mówily ze jestesmy na etapie wprowadzania posilkow stalych i zeby u nich nie szukac pomocy. Z kolei pediatrzy twierdza,że dziecko tyle potrzebuje i ze jak przybiera na wadze to jest w porzadku.
    Mam problem z produkcja mleka poniewaz agatka przez te 2-4 minuty malo wyssie tego mleka (na poczatku leci slabsze mleko). Odciagam 2 razy z jedej a potem 2 razy z drugiej piersi. co mam zzrobic aby agatka dłuzej ssała? Wszsytkiego próbowałam po zmianie techniki karmienia, karmimy się na siedząco, na lezaco odmawia,ostatnio spodobała sie na stojąco,ale i tak to karmienie trwa 2-4 minuty. w nocy wsajemy czasami 3razy, czasami 2 razy do 5-6rano.
    Prosze o pomoc

  • Elizabeth
    20 października 2015 at 20:31

    Jak moj synek mial 3 tygodnie i powiedzialam ze dość długo je – nawet 40 minut i za pol godziny chce znowu, to pediatra powiedziała mi ze powinien intensywnie ssac przez 5-10 minut, maksymalnie 15 minut… Na szczęście polozna środowiskowa mnie uspokoila i pozwalalam synkowi jeść tak często jak chce – i je i rośnie 🙂

  • szaky
    9 listopada 2015 at 09:24

    Zadam pytanie z innej beczki… Od czego zależy ta „wartościowość pokarmu”… Tak, wiem, że to mit, nie ma cczegoś takiego jak mało wartościowy pokarm, ale patrząc na moją córkę i mnie…
    Ja po cc, córka nie została przystawiona od razu tylko hmm… po jakiś 4-5h (zeszło znieczulenie, mała się zaczęła z letkka budzić, przyszła poranna zmiana położnych i studentki). Dziecię „typ śpiocha” – na karmienie, na nic, nie szło jej wybudzić w żaden sposób.
    Jedzenie wyglądało na zasadzie non stop smyrania pod bródką, masowanie piersi podczas karmienia by efektywniej leciało… Aktywne ssanie trwało może minuty i to ledwo ledwo co te 3h szło. A od samego początku (już w szpitalu) – zamiast spadku masy urodzeniowej to wręcz wzrost o 80g. W domu przybierała idealnie (urodzona poniżej 3centyla – 3-4 tygodnie po porodzie wskoczyła na 50 centyl i trzyma tak do tej pory – już 8 miesiąc). pierś tylko i wyłącznie – tu się nie dałam zastraszyć, przegadać – od razu powiedziałam, że będę kp i choćby nie wiem co o to kp będę walczyć.
    Wiem, że powinnam się cieszyć z takiego obrotu sprawy i się bardzo cieszę – ale chcę wiedzieć jak to tak, że nie dość, że po cc, mała mało co ssała, rzadko ssała, najchętniej by przesypiała karmienia… Ja po porodzie wpadłam w anemię, do dziś wyniki mam tak ledwo na granicy, odżywiam się zdrowo, aczkolwiek bezmięsnie (od groma nabiału, owsianek, jaglanek… na dobrą sprawę najchętniej jadłabym to samo co dziecko i często tak jemy – zupki, kasze, kasze z owocami). A chcę wiedzieć chociażby żeby wiedzieć na co mam wpływ przy np kolejnym dziecku, czy żeby móc może kiedyś komuś pomóc, doradzić – nie na zasadzie większości – podaj mm – tylko jak efektywnie karmić piersią.

  • szaky
    9 listopada 2015 at 09:25

    A propos tego spania mojej córy – nie, to nie była żółtaczka – tą przeszła niemal niezauważalnie.

  • Kejterek
    29 grudnia 2015 at 23:06

    Napisałaś, ze brak nawału może być niepokojący. A z czego może wynikać i czy da sie cos z tym zrobić? Mam dwu synków. Przy karmieniu obu miałam problemy. Przystawiani non stop (drugi na 100% dobrze) i ciagle głodni. W obu przypadkach nie zauważyłam nawału. Porody naturalne, bez znieczulenia ani żadnej ingerencji. Ani razu nie miałam takiej sytuacji, zeby karmiąc jedna piersią cokolwiek mi z drugiej leciało. To była walka o każda krople. Nigdy żaden z nich sie nie zachłysnął moim mlekiem ani nie słyszałam, zeby szybko polykali. Laktatorem ściągałam max 20-30 ml. Jakiś czas temu byłam na USG piersi. Doktor powiedziała, ze mam budowę piersi gruczołowo-tłuszczowa i problemy z karmieniem mogą z tego wynikać. Daj znać proszę co o tym myślisz. Jestem teraz w trzeciej ciąży i chciałabym wiedzieć czy da sie cos zrobić z tym nawałem, bo nie ukrywam, ze było mi bardzo cieżko psychicznie z tymi mlecznymi problemami. Dzięki.

  • Ola
    30 grudnia 2015 at 01:50

    Jak dlugo może trwać ten „dyskomfort” odczuwany przy karmieniu?Maly ma 8tygodni a ja czasami z tego nieprzyjemnego uczucia przy karmieniu prawie odgryzam sobie palec 😐

  • milena
    30 grudnia 2015 at 08:13

    Bardzo fajny artykuł, to i ja podzielę się swoją historią 😉 jak urodziłam córkę w szpitalu wmowili mi że płacze bo się nie najada ( bo źle lapała pierś) i od razu wepchneli jej butle z mm (jako nirdoswiadczona nie protestowałam, teraz pewnie bym nie dała tylko sciagneła swoje mleko czego nikt mi nie zaproponował mimo że pokarm miałam ). Już po powrocie do domu córka wisiała mi na cycku niemalże od rana do wieczora i mimo protestów otoczenia ( za dużo je, za bardzo się przyzwyczai do cycka, zrobi sobie smoczek z pustak itp. ) robiłam tak jak podopwiadała mi intulicja czyli chce pierś to jej daje i tyle. Po pół roku zdziwienie tłumu że dalej karmię bo ile można :/ po 11 mc przygody z kp córka sama sie odstawiła, a ja mimo radości tłumu ( widzisz masz z głowy itp.) Przypaciłam to lekka depresja tak strasznie mi tego brakowało. Teraz mam 5 mc synka i od samego początku madrzejsza już doświadczeniem robiłam po swojemu ( pamietam w szpitalu zdziwienie koleżanki z pokoju ze nie odkładam dziecka tylko trzymam wtulone i jak się budzi przystawiam bo dziecko powinno zjeść i do lozeczka ) edit: córka spala od samego początku ze mną i mezem w łóżku a mając 2,5 roku poszła do swojego łóżka ( ło matko nie przyzwyczaiłam się :p iIza kazdym razem jak przychodzi i chce z nami spać zostaje, synek usypia przy piersi ląduje u siebie w lozeczku i przy pierwszej pobudce na kp ląduje już u nas w łóżku i zostaje ( nie zasypia od razu u nas bo idzie spać zanim rozłozymy łóżko ) ps i mam zamiar karmić go to dlugo jak będzie chciał 😉

  • panna_lilla
    9 marca 2016 at 22:44

    Nie wiem jak to się stało, że trafiłam na Twojego bloga dopiero teraz. Moja przygoda z kp trwa już ponad 7 miesięcy. Przechodziliśmy z maluszkiem różne kryzysy laktacyjne, ale na szczęście mleczko ciągle płynie. Mój synek to typowy śpioch, dla podtrzymania laktacji od kiedy skończył 2 miesiące jest przeze mnie wybudzany w nocy (miałam wtedy poważny kryzys laktacyjny, mały nie przybierał na wadze prawidłowo). To już na szczęście dawno za nami, ale on śpiochem dalej pozostał. Czy dla podtrzymania laktacji powinnam go dalej w nocy wybudzać? Synek ostatnie karmienie przed spaniem nocnym ma ok. 20.30. Do tej pory budziłam go ok. 24 (po tym karmieniu kładłam się spać) i później ok. 4. Teraz trochę z własnego lenistwa karmię małego dopiero ok. 5 – dopiero wtedy wybudza się sam na karmienie. Naszła mnie ostatnio refleksja, czy brakiem wybudzania syna w nocy nie strzelę sobie w stopę, bo chciała bym karmić jak najdłużej.
    Pozdrawiamy z Maluszkiem 🙂

  • Agn
    16 marca 2016 at 00:58

    Ech, a ja mimo częstego przystawiania i stosowania się do zaleceń mam problem z laktacją 🙁
    Poród miałam ciężki, a malucha naszprycowano i nie chciał ssać. To była męka. Dlatego zgodziłam sie dokarmiać, bo przy każdym cycowaniu maluch zasypiał i mimo, że cały sztab położnych pomagał, to niewiele dawało. Ale dokarmiliśmy się tylko 3 razy, cały czas próbowałam przystawiać. Potem po powrocie do domu też walczyłam, ile mogłam. Nawału nie odczułam. Mały je często i w dzień i w nocy. Kończy 3 miesiące, a u mnie wcale nie ma rzeki mleka 🙁 Już próbowałam suplementów i stymulacji laktatorem, ale prawdę mówiąc – laktator mnie wykańcza i widzę, że niewiele to daje. Sama już nie wiem 🙁 Chciałam choć 6 miesięcy pokarmić, a tymczasem kiepsko, zwłaszcza, że terroryzują mnie wszyscy mlekiem modyfikowanym i wychodzę na świra, który uparł się karmić piersią dla zapewne własnej przyjemności. Co najgorsze – ja się naprawdę umęczyłam z tą laktacją, żeby wogle ją rozbujać itp, a efekty marne i jeszcze wparcie zerowe :/

  • mamafranka
    9 czerwca 2016 at 15:58

    Proszę o radę, zanim wykonam krok, który skomplikuje sprawę. Franek ma 6 tygodni, pięknie je z piersi, często (je też kilka razy w nocy) i dużo. Niestety, od dwóch dni ma katar i porcję, które zjada są dużo mniejsze. Dzisiaj rano obudziłam się z nawałem. Piersi są tak nabrzmiałe, że dziecko nie może objąć brodawki, a mleko cieknie intensywnie bez najmniejszej stymulacji. Syn jest głodny, a mleka jest nadmiar. Co robić? Przy innym nawale przed samym karmieniem używałam przez moment laktatora, żeby rozluźnić pierś i pomóc dziecku w objęciu brodawki. Dzisiaj idzie naprawdę opornie. Co robić, żeby wyregulować sytuację?

  • mamafranka
    10 czerwca 2016 at 02:06

    Do powyższego wpisu dodam, że Franek przez dwa ostatnie dni jadł mało, ale często. Czy to stąd ten nawał? Jestem załamana! Przez 9! godzin (serio) przystawiałam go do piersi, a on wierzgał, ciumkał, jak chwytał dobrze, zaraz puszczał. Widziałam, że mleko leci jak szalone (tryskało nawet, jak nie ssał), więc może coś tam zjadł, ale co to za jedzenie?! Dziecko które pięknie ssało, nagle zapomniało, jak się je? Na czym polega błąd? Wiem, że laktator może zaburzyć laktację, ale jaki mam wybór, gdy Franek nie ściąga mleka, a moje piersi eksplodują? Jak wyrwać się z tego błędnego koła? Od wczoraj Franek dostaje syrop na katar ze strzykawki, czy to może mieć wpływ na jego zachowanie? RATUNKU!

  • Magda
    18 czerwca 2016 at 10:34

    Kiedy czytam te wszystkie wpisy i komentarze, to naprawde sie ciesze, ze w szpitalu trafilam na super polozne („przystawiac, przystawiac dziecko caly czas”), a potem najbardziej ufalam potrzebom dziecka i swojemu instynktowi. Przed porodem wlasciwie nic nie czytalam na temat karmienia piersia, ale teraz widze, ze to dobrze, bo moglabym trafic na jakies glupoty i zaczac w nie wierzyc. Po porodzie po prostu karmilam na zadanie, byly rozne problemy (wymioty, odrzucanie piersi, placze przy karmieniu itp.), ale zawsze stosowalam strategie „przeczekanie”. Corka ladnie przybierala na wadze, wiec to musi minac i trzeba wytrzymac. W osrodku i od krewnych slyszalam wiadomo co 🙂 Masz za malo pokarmu, za chude, po co tak czesto karmisz (to ostatnie od pani w osrodku). Wiem, ze to glupoty, ale jak jest problem przy karmieniu, dziecko wyje non stop, to sie mloda matka zaczyna zastanawiac. Po kilku miesiacach wszystko sie uspokoilo, a ja wlasciwie mam juz tylko przyjemnosc z karmienia, a najbardziej lubie karmienia nocne (to wtulone we mnie spiace malenstwo:-) ). Jestem z nas dumna, ze dalysmy rade i nie zaczelam dokarmiac. Corka zaraz skonczy 8 miesiecy i mamy w planach jeszcze dluuuugie karmienie. Pozdrawiam 😉

  • mamaLeona
    18 lipca 2016 at 20:36

    Witam. Dziękuję za Twojego bloga. Pomógł mi w ciężkich chwilach. Mam jedno pytanie. Moje słoneczko było karmione od urodzenia na żądanie. Dochodziło nawet do 20 razy. Ma teraz 5 miesięcy i dalej jest przy cycu na żądanie. Moja hv juz zaczyna mieć jakieś alle. Ze to jest nienormalne ze 5miesieczne dziecko jest przy cycu co godzinę. Czy ma rację? Ja już się pprzyzwyczaiłam ze mały ciągnie 15 minut puszcza. Następnie po godzinie domaga się piersi. W ciągu dnia wychodzi około 15-20 karmien. Czy to normalne?

  • ALa
    18 lipca 2016 at 21:46

    Droga Harfijo!
    Czy dałoby się ten artykuł przeczytać na niedzielnej mszy wszystkim babciom?
    Teksty, które ja słyszałam od dziadków: za często karmisz, masz za słaby pokarm, dziecko cię zje, nie nadjada się, za długa karmisz, wyznacz mu pory posiłków, bo się wykończysz, kto karmi na leżąco?!
    I dwa moje ulubione:
    1. w szpitalu na oddziale pediatrii od pielęgniarki, która widziała jak karmię prawie 9 miesięcznego syna usłyszałam pytanie: czy aby nie za duży na pierś?
    2. od pani alergolog tekst: matki karmią piersią dzieci powyżej 6 miesiąca życia z przyczyn społecznych. Do dziś zachodzę w głowę co miała na myśli.
    Nasz synuś ma ponad rok i dalej się karmimy 🙂
    Co do kapturków to używałam podczas nawału i bardzo mi pomogły (już nic nie dawało rady). Oczywiście przez dwa dni dzieciak tak się przyzwyczaił, że nie chciał potem pić inaczej. Dwa-trzy dni i został oduczony 🙂

  • Alathi
    18 lipca 2016 at 23:26

    Napisałaś „Nawał jest zjawiskiem fizjologicznym i pojawia się zawsze około 2-3 dnia u zdrowych kobiet, których poród przebiegał bez komplikacji.” Chyba jednak nie zawsze. Mój poród był właśnie taki – fizjologiczny i bez komplikacji. Przez cały 5-dniowy pobyt w szpitalu i po powrocie do domu czekałam na ten słynny nawał jak na „zbawienie” – niestety nigdy nie nadszedł, a dziecko było dokarmiane mm, bo płakało, że chce jeść, mimo przystawiania non stop. Nie czułam ani szybszego wypływu ani nie zauważyłam niczego, co wg artykułu mogło oznaczać więcej pokarmu – piersi były miękkie a ja miałam wrażenie, że są ciągle puste. Czy jest tego jakieś logiczne uzasadnienie? Dodam tylko jeszcze, że dopiero po 2 tyg przestałam dokarmiać, a i tak przez te 2 tyg bardzo walczyłam o kp i dawałam mm gdy córka naprawdę już była zdenerwowana brakiem mleka i plakała przy piersi (jakieś 3x dziennie ok 40-60ml)… Pierwsze uczucie nabrzmiałych od mleka piersi pojawiło się dopiero po ok. miesiącu.

    • Hafija
      19 lipca 2016 at 21:35

      Może pojawić się coś takiego jak „opóźniony nawał” owszem. Wtedy potrzebna jest kontrola i opieka doradcy plus stymulacja – czasem dokarmienia. Natomiast od razu dokarmianie niestety może skutkować brakiem nawał w dłuższym czasie

  • Ewe
    19 lipca 2016 at 10:03

    Tylko co jak ma sie drugie dziecko w wieku roku i troche kolo ktorego wszystko trzeba zrobic? Jak przez to nie kp bo mala wisiala, a jego trzeba bylo wykapac, wyjsc na spacer nie wiem jak to zrobic mialam z mala przy piersi…
    Jednak szkoda ze nie natrafilsm na ten artykul przy pierwszym dziecku.

  • Marlex
    19 lipca 2016 at 20:53

    Przy pierwszym dziecku pielęgniarki w szpitalu zadbaly o to,żebym karmić umiała. bolało, ale nie zakładałam innego scenariusza niż pierś. Kilka razy słyszałam bzdurne porady,ale ich nie słuchałam. Po 14 miesiącach córka sama zdecydowała,ze mleczka już nie chce.
    Przy drugiej ciąży nawet przez głowę mi nie przeszło, że coś może być nie tak. Trochę zaplanowane cc martwiło mnie czy laktacja pojawi się od razu czy trzeba będzie się o mleko bardzo się starać. Mleko było, syn ładnie do piersi się przystawia. Dziś ma 5 miesiecy a ja nie raz płacze odciagajac mleko laktatorem (już z piersi nie je wcale). Mm które za zło wcielone uznaje niestety też dostaje. A wszystkie te problemy zawdzięczam pediatrom. Wiele razy słyszałam o terrorze latacyjnym w szpitalu. Ja znam inny terror. Terror mleka modyfikowanego.

  • Jagoda
    20 lipca 2016 at 08:23

    No to pytanie za sto punktów-kiedy mogę przestać budzić mojego śpioszka? W nocy co 4h mam budzik nastawiony,bo mała śpi,a ja dalrj się boję,że zaniknie mi laktacja,jak w nocy nie będę wstawać 🙂 dodam,że mamy 11tygodni 🙂

  • Kamila
    10 sierpnia 2016 at 14:52

    Hafijo,

    Jak często mniej-wiecej powinno się przystawiać maluszka do piersi w nocy?

    Pozdrawiam i gratuluję wspaniałego bloga! Czerpię z niego garściami, ale tej informacji nie mogę u Ciebie znaleźć.

    • Hafija
      10 sierpnia 2016 at 19:48

      Jak noworodek i malutkie niemowlę to na ządanie chyba, że się nie budzi to tak z jeden raz w nocy, a potem tak jak chce 😉

  • zochna
    15 września 2016 at 08:14

    Bardzo proszę o poradę.

    Jestem obecnie w pierwszej ciąży, 7mc. Od zawsze zmagam się z bardzo sucha skórą, nie wiem czy to AZS czy po prostu zwykła suchość, ale niezależnie czym się smaruję, mam problem z przesuszoną skórą na brodawkach. Dermatolog kazał nawilżać/natłuszczać i tyle. Ale nic mi nie pomaga, a ja nastawiam się na karmienie piersią, jak najdłużej się da ;-). Dzisiaj na moich sutkach pojawiło się więcej białuch skórek niż zwykle, a obecnie regularnie smaruję olejem ze słodkich migdałów lu oliwką BD dla mam z Rossmana. W związku z tym mam pytanie:
    1. Czy nadmierna suchość skóry może utrudniać karmienie piersią?
    2. Czy smarować, by było skuteczne i bezpieczne? Czy szukać i testować np. emolienty czy kupić już teraz maść na brodawki? Czy smarowanie nie zatka kanalików sutkowych?
    Dodam, e biorę prysznic 2 razy dziennie, wiem że środki myjące mogą przesuszać więc omijam okolice sutka.

    Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź!

  • merythemama
    22 września 2016 at 10:46

    Dzięki za ten wpis. Myślę, że będę go podsyłać innym młodym mamom, bo na początku pojawia się tyle pytań i niepewności. Ja swojego malucha karmię piersią juz 3 i pół miesiąc. A jedyny problem Lem, pytanie jakie mnie nurtuje to częste ulewanie po. Dodam, że spore. Na początku mnie to nie martwiło, bo (ty też często piszesz o tym) system trawienny kształtuje się. Teraz mnie to martwi. Boje się zadać to pytanie lekarzowi, bo obawiam się, że usłudze, że trzeba malucha przestawić na mm. Co ty o tym myślisz?

  • Kasia BCH
    22 lutego 2017 at 21:16

    U mnie prawie wszystko nie tak było jak piszesz, a karmię już 7-my miesiąc i mleka mam ogrom, aż wyję z bólu przepełnienia… Mam ochotę zakończyć karmienie, bo ani przez minutę nie sprawiło mi ono żadnej radości. KP będzie mi się kojarzyło tylko i wyłącznie z katuszami i bólem przepełnienia. Cycki wielkie – rozmiar K, dziecko od urodzenia nie chciało ze mną współpracować i zjadać. Nigdy nie wisiał na cycku, nawet więcej! jak proponowałam to uciekał z twarzą przez cały czas. TSH i prolaktyna przed i po karmieniu w normie. Karmienie na żądanie, tylko to żądanie, to ja- sama muszę się zorientować kiedy szef będzie w dzień jadł. Nie komunikuje w zaden sposób. Ba! potrafi zasnąć bez jedzenia. Odnoszę wrażenie, że jedzenie to dla niego kara. Nie ukrywam, że w nocy jak sie przebudzi, to zje. Nienawidzi karmeinia na leżąco i spod pachy. Od dziwo mimo wiecznie spuchnietych piersi syn przez pierwsze 3 miesiące życia przybrał 2800g. Jestem strzępkiem nerwów, bo ból jest koszmarny. Nawet nie mogę dobrze dziecka przytulić, bo odruchowo je odpycham 🙁 Jest to bardzo frustrujące i przykre. Boję się powrotu do pracy…. Pomijam fakt, ze nie mogę ruszyć się z domu i zostawić komuś syna, aby go nakarmił, bo chyba eksploduję jak go nie nakarmię lub ściągnej troszkę mleka. Czuję się jak więzień, który sam na siebie podpisał wyrok. Czekam aż syn skończy rok (obym dotrwała) i kończę z tym koszmarem. Kapusta, zimna pielucha, lód, hektolitry szałwii, mięty i melisy nie działają na mój organizm. Zawsze 1 karmienie = 1 cyc.
    Masz jakiś pomysł na puchnące cycki?

  • D.
    22 lutego 2017 at 21:19

    Ja się zastanawiam nad swoją sytuacją. Po porodzie od razu dziecko zostało przystawione do piersi i ssało przez 2 godziny, najpierw jedną potem drugą. W szpitalu nie spałam, dosłownie ciągle syn był na piersi, nie przeszkadzało mi to, robiłam drzemki w obecności męża w maluchem przy sobie (położne pokazały jak to ogarnąć). Praktycznie moje dziecko nie było w ‚mydelniczce’ bo on non stop chciał ssać, a ja chciałam mieć go przy sobie. Zero smoczka, zero butli czy dokarmiania, nie oddałam go nawet na oddział noworodków. Zresztą w moim szpitalu jest duży nacisk na kp ze strony lekarzy i położnych. Wyszliśmy do domu, syn miał żółtaczkę ale pozwolona nam wyjść. W domu ciągle leżeliśmy, przystawiałam non stop. Martwił mnie brak nawału, brak uczucia wzbierania..Praktycznie mam piersi ale wiem, że to nie jest przeszkoda w karmieniu. Twardo przystawiałam, na szczęście sutki mam ponoć stworzone do karmienia, syn pięknie łapał. A jednak spadał z wagi, nie moczył pieluch, kupa w ciągu 6 dób była jedna. Żółtaczka się nasiliła, nie byłam w stanie go obudzić…nie reagował, usłyszałam, że trzeba dokarmiać bo syn jest niedożywiony. Nie wiem co zrobiłam źle, karmiłam mieszanie przez 3 miesiące i uważam to za swoją porażkę. Jestem zdrowa, poród bez komplikacji, rodziłam tempem ekspresowym. Przy kolejnym dziecku chce karmić tylko piersią ale jak to zrobić?

  • Iza
    22 lutego 2017 at 22:53

    Łatwo pisać o bólu fizjologicznym i że trzeba jak najczęściej przystawiać dziecko, bo to minie. Ja jestem w 3 ciąży i już się boję karmienia. Przy pierwszym synu wytrzymałam 4,5 miesiąca, ani jedno karmienie nie obyło się bez bólu, była u mnie konsutantka laktacyjna i ja jeździłam do dermatologa, smarowałam się maściami co chwilę innymi i nic nie pomogło, syn zjadł mi naskórek z brodawki do żywego mięsa, do tego po prawie każdym karmieniu miałam bolesne zastoje (kiedy piszę bolesne, mam na myśli taki ból, że nie mogłam nawet ręki do góry podnieść, nie mówiąc o wzięciu dziecka na ręce), już godzinę przed karmieniem odczuwałam stres, że będę musiała dać dziecku brodawkę, bo nawet się dotknąć nie mogłam, a co dopiero mówić o ssaniu przez dziecko. Z każdym kolejnym karmeniem było coraz gorzej, ja byłam zestresowana i wyłam z bólu, jak tylko dziecko wzięło do buzi brodawkę i zaczynało ssać, dziecko było zestresowane, bo czuło mój stres i do tego mąż próbował to wszystko ogarnąć. Niecałe 2 lata później urodziłam drugiego syna, znów ból od początku, ale nie poddawałam się i karmiłam, przez pierwszy miesiąc żadnego zastoju, więc byłam pełna optymizmu, ale po miesiącu znów to samo, zastoje jak kamienie bolące tak, że nie mogłam się ruszyć, znów infekcja brodawki, na którą żadne leki przepisane przez lekarza i doradzone przez konsultantkę laktacyjna nie pomogły, tylko stres, ból i łzy. Poddałam się po 2 miesiącach, bo nie miałam już siły. Mąż widząc moje cierpienie powiedział, że teraz w ogóle mam nie karmić, ale oczywiście będę próbować. Termin porodu za 2 miesiące, a ja już się zaczynam bać, co będzie. Ciągle wszędzie promuje się karmienie piersią, ale o problemach bardzo trudno się dowiedzieć, znikąd pomocy, chyba, że samemu się zapłaci, a i to nie pomaga. Czekam na radę, jak się mogę przygotować przed tym 3. porodem, żeby tym razem te brodawki dały radę.

  • Ewa
    24 lutego 2017 at 17:49

    Jaka szkoda że wcześniej nie trfiłam na tak fachowe info 🙁

  • MamaBlizniaczek
    6 marca 2017 at 10:02

    Dziękuję za świetnego bloga. Żałuję, że nie czytałam go wcześniej. 4 msc temu urodziłam bliźniaczki przez CC, początkowo karmienie szło mi ciężko, śladowe ilości pokarmu, od początku w szpitalu dziewczynki były karmione mm, potem zaczęłam odciągnąć laktatorem, bo bardzo słabo piły z piersi. Dopiero po miesiącu zdecydowałam, że odstawiamy wszelkie butelki, koniec z odciąganiem, przechodzimy wyłącznie na piersi i zobaczymy. Zadziałało. Dziewczynki świetnie przybierają na wadze. Nawalu na pewno nie mialam, po prostu z dnia na dzien bylo tego mleka coraz wiecej. Nie mialam tez nigdy super nabrzmialych piersi, nie ciekło mi mleko miedzy karmieniami itp. Teraz mamy 4 msc i od paru dni odczuwam spadek laktacji. Piersi miękkie, brak odczucia odpływu pokarmu, dziewczyny po kilku minutach płaczą. Boję się że to początek końca i że to efekt błędów, jakie popelnilam na początku – zgodnie z tym, o czym piszesz. Czy jest jeszcze szansa na podtrzymanie laktacji? Dodam, że karmie ok. 7 razy dziennie w tym min. raz w nocy – kiedy dziewczynki są głodne. Wspomagam się femaltiker i herbatkami.

  • Magda
    24 kwietnia 2017 at 09:27

    Moja przyjaciolka ma problem z karmieniem. Wydaje jej sie ze nie ma mleka, maly ciagle wisi na cycu. Namowilam ja na konsultacje z doradcą laktacyjnym. Wybralysmy poradnie mataja. Pani przyjechala pokazala jak przystawiac prawidlowo poczym powiedziala zeby nie przystawiac czesciej niz co 2h, dokarmiac mm dwa razy i sciagac laktatorem i sie laktacja rozchula…juz sama nie wiem. Myslalam ze to renomowana poradnia laktacyja i pomogą. A przecież przez podawanie mm mozna zakonczyc kp.

  • Nadja
    30 czerwca 2017 at 11:38

    Hej mam problem z moim 6 miesieczna corka krutko je jakies piec minut ladnie jadla tak do 4 miesiaca teraz slabo przybiera na wadze i i tak krotko ssie jak mleko plynie to je ale jak przestaje to i ona przestaje jesc . Zawsze byla nie jadkiem ale nie az tak jak teraz.

  • Monika
    9 sierpnia 2017 at 06:20

    Moja córka skończyła właśnie dwa miesiące. Jako noworodek budziła się dwa razy w nocy na karmienie, od jakiegoś czasu już tylko jeden raz koło 5. Ale zaczyna spać dłużej, po 8 godzin. Rozwija się bardzo dobrze i wagowo też ładnie przybiera.
    Czy karmienie o 22 albo o 6/6.30 też zalicza się do nocnych?
    Chciałabym karmić ją jak najdłużej. Czy powinnam sama budzić ją o 5 i karmić nocnym mlekiem?

  • Ania
    17 września 2017 at 13:37

    Hafija, w takim razie jaka powinna być maksymalna przerwa między karmieniami? Jeżeli zdarzy się, że córcia będzie spała 4-5 godzin to wybudzać? W moim przypadku taki dłuższy sen zdarza się maksymalnie jeden raz na dobę. Córka kończy dziś pierwszy tydzień.

skomentuj

Gdzie będę niebawem

  1. WARSZAWA | Karmienie piersią od A do Z z Hafiją!

    Październik 24 @ 10:00 - 12:00
  2. WARSZAWA | Odstawienie od piersi z Hafiją!

    Październik 24 @ 12:30 - 14:30
  3. Hafija w Giżycku – Laktacja od A do Z

    Październik 25 @ 18:00 - 20:00
  4. OLSZTYN | Spotkanie z ekspertem – Hafija Agata Aleksandrowicz

    Listopad 14 @ 12:00 - 16:30

Pobierz darmowy e-book