Rozszerzanie diety dzieci – zrób to dobrze! Aktualizacja 2016


Aktualizacja 2016 – wpis zaktualizowany o najnowszą wiedzę na temat rozszerzania diety niemowląt

 

Kiedy nadchodzi magiczny szósty miesiąc (a czasem i czwarty lub piąty!) mamy już palą się w progach, żeby podać dziecku coś innego niż pierś, to najczęściej słyszą od lekarzy, mam, teściowych…

– Musisz zastąpić jeden posiłek z piersi marchwią, kaszką (czy innym posiłkiem) np. obiadek lub kolację.

Tu następuje moment konsternacji.

Ale który posiłek? Ale czym zastąpić?

Ponadto – często mamy nie rozszerzają diety dzieci w odpowiednim wymiarze ze strachu, że dziecko odstawi się od piersi jak będą rozszerzać dietę zbyt intensywnie.

 

Jak zrobić to dobrze?

 

Przede wszystkim dziecko piersią karmi się na żądanie! 

 

Nie ma czegoś takiego jak „obiadek” z piersi czy „kolacyjka”. Dziecko je kiedy jest głodne.

Kolejna rzecz – na początku rozszerzania diety nie zastępujemy posiłku z piersi ani kaszką, ani owockiem, ani warzywem. Do pierwszego roku życia mleko mamy stanowi podstawę żywienia dziecka. Przez pierwsze 8-9 miesięcy najczęściej ilość mleka mamy jest stała, koło 9 miesiąca, dzieci zauważają, że pokarmami stałymi można zaspokajać głód i (o ile pozwolimy dziecku sterować karmieniem i rozszerzaniem diety) liczba karmień może się zmieniać ale bez ryzyka odstawienia od piersi czy uszczerbku na ilości mleka.  Dzieci najwięcej składników odżywczych, witamin i mikroelementów przyjmują z mleka mamy. Jest ono najlepiej przyswajalne i zapewnia optymalny wzrost.

Ważne jest więc, że nie zastępujemy mleka mamy innym posiłkiem – uzupełniamy, oferujemy, podajemy nowości DODATKOWO. 

 

Nieprawdą też jest to, że dziecko które za mało przybiera na wadze należy jak najszybciej futrować marchewką lub kaszką. Dzieci, których waga po szóstym miesiącu nie idzie w górę, lub idzie w górę zbyt wolno powinny mieć zwiększoną ilość posiłków z mleka mamy przy jednoczesnym podawaniu posiłków uzupełniających!

 

Czyli to nie znaczy, że rezygnujemy z rozszerzania diety. Raz rozpoczętego procesu rozszerzania diety nie cofamy.

Dzieci w wieku 6-8 miesięcy powinny otrzymywać co najmniej 2 posiłki lub przekąski dziennie, a dzieci 9-23 miesiące co najmniej trzy posiłki lub przekąski dziennie do pięciu.

Chrupki kukurydziane i podobne produkty, jako przekąska dwa razy dziennie nie załatwi nam rozszerzania diety.

Dlaczego? 

Dzieci mają malutkie brzuszki i niewiele w nich zmieszczą. Ponadto na początku niewiele dodatkowego pokarmu finalnie ląduje w tym brzuszku. Dlatego trzeba zadbać, żeby posiłki były wręcz napakowane substancjami odżywczymi i witaminami. Czyli przekąska w postaci np. owoce, awokado, warzywa na parze, mięso, zupa-krem, kasze na wodzie. Najlepiej, żeby to były produkty zawierające naturalne składniki odżywcze, przygotowane na świeżo w domu. Wiele przekąsek dostępnych w sklepach – jak ciastka, chrupki czy chipsy – często mają wysoki energetyczny, ale niską zawartość mikroskładników i białek, za to są napakowane tłuszczem, solą i cukrem.  Nie stanowią pełnowartościowego posiłku.

W krajach bogatych i biednych, tak samo, takie niezdrowe przekąski są coraz bardziej popularne. Gotowe przekąski czy napoje dla dzieci stanowią zagrożenie dla różnorodności diety maluchów. Ich dostępność jest coraz większa a i one same są atrakcyjne dla rodziców  – bo są niedrogie, nie są czasochłonne i łatwo je podać. Takie przekąski wpływają negatywnie na apetyt dziecka na inne produkty – zdrowe i przygotowane w domu.

 

Mleko mamy szybciej się wchłania z przewodu pokarmowego dziecka, szybciej rozchodzi po organizmie, zawiera więcej niezbędnych składników odżywczych i budulcowych niż marchewka i do szóstego miesiąca jest wystarczające dla dziecka. Dla małego brzuszka po 6 miesiącu, marchewka i kaszka to nowości, organizm dopiero uczy się je trawić i przyswajać a co za tym idzie, przyswaja je w stopniu o wiele mniejszym niż wynosi zapotrzebowanie organizmu, a co dalej za tym idzie jeżeli zrezygnujemy z karmienia piersią lub zastąpimy to karmienie stałym posiłkiem to dziecko może przybierać na wadze wolniej. Dlatego tak ważne jest niezastępowanie karmień piersią posiłkami stałymi, a dodawanie tych nowości do codziennego karmienia piersią.

 

Jak więc rozszerzyć dietę dziecka po szóstym miesiącu?

 

Sprawdź czy dziecko jest gotowe na nowe smaki. Takimi oznakami gotowości do rozszerzania diety są:

  • dziecko siedzi stabilnie samo
  • dziecko nie wypycha automatycznie pokarmu z buzi – nie ma silnego odruchu wymiotnego na wszystko co wsadzi sobie do buzi
  • dziecko jest chętnie i gotowe do żucia
  • dziecko rozwija chwyt pęsetowy – czyli coraz lepiej zmienia sposób chwytania z całą ręką na paluszki
  • dziecko jest chętne do uczestniczenia w rodzinnych posiłkach

 

Wiele mam rozszerza dietę dzieci wcześniej niż jest to optymalne – najczęściej powody jakie kierują rodzicami to:

 

  • rodzice uważają, że dziecko okazuje głód wkładając do buzi i żując paluszki a czasem całe rączki
  • dziecko przygląda się z ciekawością jak rodzina je
  • uważają, że chłopcy potrzebują dodatkowego pokarmu wcześniej
  • mamy mają nadzieję, że dziecko po wprowadzeniu owości zaczną przesypiać noc

 

Nie są to właściwe wskaźniki gotowości do rozszerzania diety. Niestety na świecie ok. ¼ dzieci przed ukończeniem 6 miesiąca życia już zjada pokarmy stałe.  Nie jest to prawidłowe, tak samo jak nie jest prawidłowe, ze dzieci po 6 miesiącu nie dostają już nic innego.

 

To że dziecko koło 4-5 miesiąca łapie jedzenie, które mamy na talerzu nie oznacza od razu, że jest już gotowe na nowe pokarmy!

Dziecko w tym wieku łapie wszystko co mu damy pod rękę i najczęściej wsadza do buzi – spróbujcie z sandałem. Wyłączne karmienie piersią przez sześć (nie trzy, nie cztery i nie pięć miesięcy) jest dobre dla dzieci na każdej szerokości geograficznej, zawsze i wszędzie 1 UNICEF podaje, że nie ma żadnych dodatkowych korzyści w podawaniu dziecku pokarmów stałych między 4-6 miesiącem życia, więc dopiero koło 6 miesiąca trzeba podejść do tematu rozszerzania diety. [NOTE] FROM THE FIRST HOUR OF LIFE Making the case for improved infant and young child feeding everywhere, UNICEF 2016 [/NOTE] Warto też podkreślić, że anemia u dzieci na piersi często spowodowana jest nie karmieniem piersią, czy rozszerzaniem diety ok. szóstego miesiąca,  a wczesnym odpępnieniem dziecka 2

 

Przy rozszerzaniu diety pamiętać trzeba, żeby oferować nowy pokarm po karmieniu mlekiem mamy. Może to być ok. 30-45 minut po karmieniu.

 

Dlaczego po karmieniu?

 

Dziecko w drugim półroczu życia nie jada i nie najada się produktami dodatkowymi, a je poznaje i smakuje oraz dostarcza z nich te niewielkie dodatkowe ilości składników pokarmowych, których po szóstym miesiącu w mleku mamy jest już za mało. Dzieci, które najpierw najedzą się piersią są spokojniejsze przy poznawaniu nowych smaków, chętniej biorą udział w nauce jedzenia innych rzeczy niż mleko mamy. Dzieci, które czują głód i dostają coś nowego i innego, z czym się jeszcze nie spotkały, denerwują się, że są głodne, a to co mają na talerzu jest dla nich kompletnie niejadalne, nieznane, ani nie zaspokaja ich głodu. Dziecko głodne posadzone do czegoś czego nie zna i nie wie czy lubi może mieć negatywne emocje związane z rozszerzaniem diety. Dziecku często trzeba podać nowość kilkanaście razy żeby ją zaakceptowało – to naturalny system obronny dziecka przed zjedzeniem czegoś trującego. Ponadto dzieci piersią karmi się na żądanie a posiłki takie jak obiad czy kolacja rodzina je zwykle mniej/więcej o tej samej porze.

 

Z drugiej strony kiedy dziecko już zje te dwie garście marchwi czy kaszy zamiast mleka mamy, to już nie będzie chciało piersi albo będzie chciało mniej mleka mamy, zimniejszy to zupełnie niepotrzebnie ilość karmień, a co za tym idzie ilość mleka i tak małymi kroczkami można sobie do dziewiątego miesiąca odstawić dziecko. Wiele mam koło dziewiątego miesiąca po takim optymistycznie nagłym i intensywnym zastępowaniu karmienia piersią nowymi pokarmami stwierdza, że dziecko się im samo odstawiło, mimo, że chciały karmić dalej. Prawda jest taka, że podając najpierw posiłek gotowy ZAMIAST mleka same odstawiły sobie dziecko od piersi kompletnie nieświadomie.

Zastępowanie mleka mamy i zmniejszanie liczby posiłków z piersi nazywamy odstawianiem, a nie rozszerzaniem diety. Rozszerzanie – jak sama nazwa wskazuje to podawanie dodatkowych pokarmów, poszerzanie spektrum produktów, które dziecko spożywa o więcej niż mleko mamy!

Pamiętajcie, że dziecko karmimy na żądanie – czyli nie ma specyficznych pór czy godzin karmienia, natomiast nowości stałe najlepiej podawać dziecku w trakcie wspólnego obiadu, czy kolacji lub śniadania. Rytuał ten pełni rolę nie tylko zachęcającą dziecko do poznawania nowości, ale też uczy pewnych społecznych zachowań związanych z jedzeniem.  Podawanie nowości powinno być w pełni responsywne – czyli rodzic powinien reagować na oznaki jakie daje dziecko. Obserwować jakie pokarmy dziecko lubi a jakie stanowią dla niego większe wyzwanie. Rodzic decyduje co pojawi się na talerzu dziecka i kiedy, a dziecko decyduje czy to w ogóle zje.  Jest to podstawa do samokontroli i samoregulacji w jedzeniu. Rodzic w trakcie rozszerzania diety powinien być wspierający i wyrozumiały – szczególnie dla mogącego pojawić się bałaganu i różnych reakcji dziecka w trakcie posiłków.  Dodatkowo, rozmowa z dzieckiem w trakcie posiłku zwiększa akceptację nowych smaków w diecie dziecka.

 

Alarmujący jest fakt, że wiele mam nie rozszerza wcale, albo rozszerza minimalnie dietę dziecku po szóstym miesiącu życia. To też nie jest dobre.

UNICEF donosi, że nie tylko są regiony gdzie dzieci 1-3 miesięczne już dostają jakieś pokarmy stałe, to są też miejsca gdzie dzieci w wieku 6-8 miesiącu nie mają w ogóle rozszerzonej diety. To, że mleko matki stanowi podstawę żywienia dziecka i zawiera prawie wszystkie niezbędne składniki pokarmowe, nie oznacza, że stanowi jedyne źródło składników pokarmowych i że zaspokaja całość potrzeb żywieniowych. Bez dodatkowego pożywienia może być narażone na niedobory.

To dzieci w wieku od 6 do 11 miesięcy mają najczęściej najmniej urozmaiconą dietę! To niedobrze. Wiele dzieci nie otrzymuje warzyw, mięsa, ryb!  Ze względu na zapotrzebowanie m.in. na żelazo dzieci powinny mieć dietę bogatą  m.in. w ten składnik.

Globalnie jedno na czworo niemowląt w wieku 8-9 miesięcy i prawie jedno na pięcioro niemowląt  w wieku 10-11 miesięcy nie otrzymuje pokarmów stałych!

 

Jak to zrobić?

Przede wszystkim wspólne posiłki. Siadamy wspólnie do stołu wtedy kiedy my jemy. Podajemy dziecku pokarmy dostosowane do jego wieku i umiejętności. Czyli miękkie kawałki warzyw i owoców, możemy dziecku gotować zupy i przeciery, kaszki na wodzie, podajemy jajko i mięso. Nie wszystko na raz oczywiście ale po kolei. Nie zrażamy się jednym nieudanym posiłkiem. Będzie coraz lepiej3.

 

Co podać na początku?

Warzywa, owoce, mięso, ryby, jajka, kasze, przeciery warzywne, gotowane warzywa, orzechy, suszone owoce. Należy trzymać się sezonowości warzyw i owoców, nie stosować soli czy cukru, uzupełniać posiłki w tłuszcze. Najlepiej jak poczytacie o tym u Małgosi Jackowskiej – ona napisała na ten temat fantastyczny artykuł 4.

Nie trzeba wprowadzać glutenu wcześniej niż w szóstym miesiącu życia dziecka5

Czy mam nie podawać owoców?

Najczęściej pojawiające się pytanie: czy mam nie podawać owoców, żeby moje dziecko nie uczyło się słodkiego smaku?

No to pytanie, mam inne podchwytliwe pytanie: jak smakuje mleko mamy?

Jest słodkie. Dziecko już wie jak smakuje słodkie jedzenie!

 

A co z wodą?

Do każdego posiłku podajemy dziecku wodę – w otwartym kubku najlepiej bez uchwytów lub kubku ze słomką. Powoli dziecko nauczy się korzystać z tych narzędzi. Tak najpierw będzie wylewało, polewało, rozlewało zanim się napije z kubka. Nie oznacza to, że należy się zniechęcać.

 

A słoiki?

Ja zwykle mówię tak: sporadycznie, jeżeli naprawdę nie umiesz zdrowo się odżywiać, nie wiesz w jakich pokarmach  znajdują dane się witaminy czy mikroelementy, nie po drodze ci czasem do kuchni, a dziecko nie jest alergikiem, nie możesz przygotować posiłku w czystych i bezpiecznych warunkach, lub nie masz gdzie przechowywać składników posiłku, jeszcze nie uzyskałaś porady dietetyka co do żywienia dzieci, to możesz kupić słoiki ale to pod warunkiem, że:

  • będą stosowane sporadycznie, aż do czasu kiedy nauczysz się bilansowania posiłków
  • będą tylko jednym posiłkiem w diecie dziecka, a resztę przygotujesz w domu (no myślę, że każdy potrafi uparować marchewkę i zblendować dynię)
  • nie będą stałym punktem menu niemowlaka
  • sama zjesz każdy słoiczek zanim podasz dziecku 😀 (polecam szczególnie brokuł ze słoika – skutecznie mobilizuje do własnoręcznego gotowania)

 

Gotowania dziecku, tak jak karmienia piersią trzeba się nauczyć. Szczególnie jeżeli do tej pory zdrowe jedzenie oznaczało dla nas „surówkę do schabowego”.

Ponadto przecież nikt z nas nie żywi się cały czas gotowym jedzeniem – dlaczego dziecko miałoby się żywić tylko gotowcem? (A może żywisz się cały czas gotowcami? Przestań – to nie jest zdrowe).  Nie ma co wierzyć, że rozszerzenie diety zaczyna się słoiczkiem. Nie! To nie jest norma. Słoiczki są awaryjną alternatywą (no chyba, że tak jak już wspomniałam na początku nie umiesz nawet w Internecie znaleźć informacji jak żywić zdrowo dziecko, a witamina C kojarzy ci się tylko z cytryną – w takich wypadkach trzeba szybko poszukać porady dietetyka, żeby nie żywić dziecka jedynie gotowcami). Oczywiście, słoiczki nie są trucizną, nie są ohydą, nie są

 

Gotowanie samodzielne ma tą przewagę nad słoiczkami, że

  • wiesz co jest w środku i co dodałaś do potrawy
  • możesz jedno danie dowolnie modyfikować dodając różne dodatki i przyprawy- jest urozmaicone, możesz je mrozić, robić w większych ilościach na następny dzień
  • jest charakterystyczne dla społeczności w której przebywa dziecka i uczy dziecko co je się w jego kręgu kulturowym
  • jest tańsze – nieporównywalnie

 

Podsumowując:

  • Do ukończenia pierwszego roku życia nie zastępujemy posiłków mleka z piersi posiłkami stałymi tylko je uzupełniamy – karminy piersią nadal na żądanie.
  • między 6, a 8 miesiącem życia dziecka oferujemy mu w trakcie rodzinnych posiłków minimum 2 przekąski lub 2 prawidłowo skomponowane posiłki dodatkowe 6
  • między 9 a 23 miesiącem życia dziecka oferujemy mu w trakcie rodzinnych posiłków minimum 3 przekąski lub 3 prawidłowo skomponowane posiłki dodatkowe 7
  • Rozszerzamy dietę przy użyciu naturalnych, przygotowanych w sposób bezpieczny i domowy pokarmów
  • unikamy gotowych przekąsek (ciastka, chipsy, chrupki) gdyż nie stanowią one źródła zróżnicowanej diety, często zawierają sól i cukier
  • Do ukończenia pierwszego roku życia dziecka nowe produkty, bogate w składniki odżywcze, mikro i makro elementy dajemy dziecku do posmakowania i poznania
  • Do ukończenia pierwszego roku życia dziecka karmimy piersią na żądanie, karmimy piersią  na ok. 30 – 40 minut przed stałym posiłkiem
  • Do ukończenia pierwszego roku życia – a nawet i dłużej, karmienie z piersi stanowi pełnowartościowy posiłek dla dziecka, pod warunkiem oferowania dodatkowych posiłków w procesie rozszerzania diety
  • Dzieci po ukończeniu pierwszego i drugiego roku życia, karmione piersią i odmawiające przyjmowania w trakcie choroby innych niż mleko mamy produktów nie umrą z głodu. Mleko mamy jest w tym czasie najłatwiej przyswajalną formą pokarmu, zapewnia optymalne odżywienie i nie zabiera choremu  i obciążonemu kuracją organizmowi dziecka sił na trawienie.

 

Inne wpisy:

https://www.hafija.pl/2014/07/schemat-rozszerzania-diety-dziecka-2014-oraz-nowe-produkty-w-diecie-dziecka-cz-1-zalecenia-ogolne.html

https://www.hafija.pl/2014/07/schemat-rozszerzania-diety-dziecka-2014-cz-2-tabela-z-komentarzem.html

 

Postu tego nie należy traktować jako i porady medycznej, żywieniowej ani laktacyjnej w razie wątpliwości należy udać się do lekarza lub specjalisty. 

 

  1. http://www.who.int/mediacentre/news/statements/2011/breastfeeding_20110115/en/
  2.   https://www.hafija.pl/2012/06/porod-a-sprawa-piersi-mleka-krwi-i-zelaza.html
  3. Bobas Lubi Wybór, Gill Rapley, Tracey Murkett, Mamania

    Po prostu piersią, Gill Rapley, Tracey Murkett, Mamania

  4. http://malgorzatajackowska.com/2016/04/07/czy-mozna-to-podac-niemowlakowi/
  5. https://www.hafija.pl/2015/01/wprowadzanie-glutenu-do-diety-dziecka-najnowsze-wytyczne-zalecenia-i-badania-2015.html
  6. https://data.unicef.org/wp-content/uploads/2016/10/From-the-first-hour-of-life.pdf
  7. https://data.unicef.org/wp-content/uploads/2016/10/From-the-first-hour-of-life.pdf

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o rodzicielstwie bliskości i karmieniu piersią.

211 komentarzy

  • Ona
    13 maja 2014 at 19:16

    Święte słowa! Szczęśliwie trafiłam na dobrą doradczynię laktacyjną, która wyłożyła mi to dokładnie tak jak Ty – krok po kroku:)

    • Paulina
      18 lutego 2015 at 20:55

      Podziel się nazwiskiem tej doradczyni, jak możesz 🙂

    • Olinka
      15 listopada 2016 at 16:40

      Mieszkam w Uk byłam dziś ważyć moja córkę 7 miesięczna. Młoda pięknie rośnie jest i podąża za linia 91 centyla (my z mężem wysocy z bratem jej było to samo) wazy 9.5 kg. Heath visitor ( taka pielęgniarka od spraw dzieci tu) zaczęła mnie wypytywać co je. Wiec mowię ze pierś na zadanie i ze zaczęłam wprowadzać stałe produkty. Dostaje kaszkę i jeszcze jeden posiłek z warzyw – wprowadzam ostrożnie bo cała rodzina męża alergiczna. A ona na mnie prawie ze z gęba ze nie daje jeszcze mięsa, ryby itd i ze uwaga ZA CZĘSTO KRMIE PIERSIĄ i ze w drugim półroczu najważniejsze jest normalne jedzenie… Nadalam pani dobrze do słuchu! Dzieki Hafija za argumenty 🙂

    • Daria
      19 kwietnia 2017 at 20:45

      W wielu miejscach tego artykuły jest magiczny wpis „do ukończenia roku”, a co potem :)? Mój roczny synek dalej chce wcinać głównie mleko z piersi a inne produkty głównie próbuje. Nie mam z tym problemu, chciałabym się tylko uspokoić, że tak może być i że nie wpłynie to negatywnie na jego rozwój. Jest sporym chłopcem, waży pewnie już jakieś 11 kg…

  • Agnieszka
    13 maja 2014 at 19:34

    Chyba muszę dać babciom Julki do przeczytania ten wpis 🙂 Bo wg. nich 14 miesięczna wnusia jedząca głównie (albo wyłącznie, zależy jaki dzień) mleko z piersi jest głodna i nie ma sił do chodzenia :/

    • Ailes
      22 grudnia 2016 at 11:31

      Super! U mnie teściowa juz od pierwszej łyżeczki marchewki zaczęła sugerować mięsko i że dziecko z takim pragnieniem patrzy na to co jemy 😉 (na szczęście jest w porządku kobietą i nie robi nic wbrew mnie :))

    • Hafija
      27 grudnia 2016 at 15:25

      No ale mięso można też od razu wprowadzać 🙂

  • Agata
    13 maja 2014 at 19:54

    wszystko fajnie, ale co zrobić jak trzeba do pracy wrócić ?

    • Marta
      3 czerwca 2014 at 21:17

      Wówczas dziecko ma rok, więc siłą rzeczy nie zje „cycusia więcej niż 4 razy na dobę, a to spokojnie da się zrobić nawet pracując na pełen etat 🙂

    • Anna
      25 sierpnia 2014 at 11:44

      A jak ktoś jest zmuszony wrócić do pracy po pół roku? NIe każdy może sobie pozwolić na roczny urlop macierzyński, więc to wszystko tak ładnie wygląda tylko w teorii…

    • Hafija
      25 sierpnia 2014 at 11:48

      Przecież po pół roku nadal podaje się mleko. Laktatory są dostępne, butelki, pojemniki na pokarm. Wszystko zależy od determinacji. Te wytyczne to nie są żelazne reguły i trzeba każdy etap rozszerzania diety dopasować do swoich potrzeb i możliwości.

    • Danka
      17 marca 2015 at 20:24

      Gdybym nie mogła siedzieć na rocznym macierzyńskim, to średnio widziałabym swoją przygodę laktacyjną. Po pierwsze primo, mam problem, żeby laktatorem ściągnąć więcej niz 70, 90 ml mleka, a zapewne moja 10,5 miesięczna córa pije więcej. Po drugie primo w mojej pracy poza wc nie mam spokojnego miejsca na ściągnięcie mleka, a zamykanie się na pół godziny w toalecie zapewne wkurzałoby moich kolegów z pracy. Po trzecie, czasem jest taki zapieprz, klient za klientem, ze nie ma czasu na siusianie, a co dopiero na ściąganie pokarmu. Także teoria swoje a życie swoje.

    • volke_86
      15 maja 2015 at 10:06

      Odkąd zostałam mamą mam głęboko takie sprawy, jak niezadowolenie kolegów. Liczy się tylko zadowolenie mojego dziecka. A co do macierzyńskiego – bieganie, skakanie, przysiady, wszystko tylko nie siedzenie 😉

    • Beata
      14 maja 2015 at 23:16

      Ja mam problem zeby odciągnąć choćby na jedno karmienie jak muszę wyjsć z domu. Zwykle nie wychodzę bez dziecka, a jak juz koniecznie muszę na dluzej to jest mm. No i wydaje mi sie ze jak odciagne laktatorem to potem mam mniej mleka. Podziwiam jak ktoś pracuje i w pracy odciąga, ja bym chyba nie miała tyle samozaparcia i cierpliwości.

    • Weronika
      14 czerwca 2015 at 12:58

      Mi też słabo szło ściąganie ale gdzieś znalazłam poradę która mi bardzo pomogła. Ściągam mleko jak mała je z drugiej piersi w ten sposób udaje mi się ładnie ściągnąć pokarm przed pracą i jak wracam na kolejny dzień. Dużo więcej mleka również tym sposobem mogłam ściągnąć w nocy. Spróbuj może również Tobie pomoże. Pozdrawiam

    • Kasia
      30 października 2015 at 22:58

      Wow, ściąganie w nocy – to się nazywa samozaparcie.

    • Listopadowa
      28 sierpnia 2015 at 11:26

      Gdybym ja musiała wrócić do pracy po pol roku bym niestety musiała podac mm. Laktatorem nie sciagam wiecej niz 50 ml na dzien z obu piersi! A karmie syna od 5 miesiecy tylko i wyłącznie piersia. Czyli sie najada bezpośrednio z piersi. Laktator nie działa nic mimo ze jeden z najlepszych dostępnych na rynku ( medela swing) dzieki Bogu do pracy nie musze wracać.

    • Kasienkaok
      23 stycznia 2016 at 10:27

      Mam to samo, od początku problem ze ściągnięciem więcej niż 50 ml, a czasami i to jest wyczyn. Laktator modela mini Electric, karmię już 7 m-cy i powoli wprowadzamy nowe smaki, ale czasami muszę gdzieś wyjść i wolałabym córci ściągnąć swoje mleko, teraz nabyłem ręczny love i chyba jeszcze gorzej z tym ściąganiem. Cieszę się, że jestem na rocznym urlopie macierzyńskim bo chciałabym karmić minimum do roku, a nawet dłużej!

    • Grażyna
      26 stycznia 2016 at 14:19

      Ja mam najtańszy jaki znalazłam, ręczny. Kwestia ćwiczenia i też dobrania odpowiednio momentu ściągania (zaraz po nakarmieniu z jednej piersi lub wręcz jednocześnie z karmieniem) oraz… obecności dziecka lub choć myślenia o nim jakby było obok, bo to dziecko powoduje produkcję mleka 🙂 i więcej wiary w siebie – a każdym razem pójdzie Wam lepiej.

    • Lady
      17 stycznia 2015 at 21:36

      Miałam o to samo zapytać…
      Co z mamami, które muszą wrócić do pracy 3-4 msc po urodzeniu dziecka? Bo nie każda z nas może siedzieć rok czy dwa w domu..
      Pozdrawiam

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 21:54

      urlop jaki mamie i ojcu przypadać (płatny) to aż 52 tygodnie więc ponad 6 mies

    • Oliwkowa mama
      17 marca 2015 at 16:50

      Niestety nie każdemu. Ja wróciłam do Polski z Holandii i płatny urlop macierzyński skończył mi się po trzech miesiącach po porodzie … teraz moja córcia ma prawie 5 miesięcy, a ja muszę za coś żyć i szukać pracy… przykro mi jak widzę, że inne mamy mogą zostać z dziećmi cały rok 🙁

    • Grażyna
      26 stycznia 2016 at 14:16

      Tylko 26 tygodni jest płatne 100%, a później tylko 60% , bo to tzw. rodzicielski a nie macierzyński – nie każdego na to stać. Niemniej jednak jeśli ktoś bardzo chce, to zawsze coś jakoś wykombinuje (no może poza skrajnymi przypadkami).

    • Aga
      30 stycznia 2015 at 02:12

      Laktator, laktator i laktator… wróciłam do pracy kiedy córeczka miała 2 miesiace i nadal karmię kiedy jestem w domu. A w dzień niania podaje moje mleko.

    • donatella
      14 maja 2015 at 20:41

      Ja wróciłam na studia (medycyna), kiedy Synek miał niecałe 3 miesiące – teraz ma prawie 5 i karmię wyłącznie piersią – gdy mnie nie ma Babcia podaje moje mleko. Też nie odciągam zawrotnych ilości – ostatnio max 100ml, ale na uczelni w przerwach głównie po 60-80ml. Jakoś się uzbiera na raty te ilości potrzebne 🙂 chcieć to móc 🙂 a w wakacje zaczynamy przygodę z BLW, jeśli tylko Tymek będzie gotowy.

    • Mae
      1 czerwca 2015 at 09:04

      Witam.
      Ja też obawiam się jak to będzie z laktacją po powrocie do pracy. Synek będzie miał wtedy 11 miesięcy. Niestety moja praca jest dyżurowa i pracuję różnie, w dzień i w nocy. Dyżury trwają po 13 lub po 18 godzin a do tego doliczyć dojazd i częste nadgodziny. Na ogół jest taki zapieprz, że nawet nie ma kiedy na tyłku usiąść i coś zjeść czy do toalety skoczyć Wezmę laktator do pracy i postaram się czasem coś odciągnąć.
      Czy jest szansa, że jeżeli będę karmiła w domu możliwie często to nawet bez ściągania mleka uda się zachować laktację? Pomimo dni w kratkę, że raz cycek jest a raz nie ma, bo mama w pracy?

    • Sylwia
      29 czerwca 2016 at 19:33

      Dokładnie.. Nie wyobrażam sobie karmić dziecka piersią i to na żądanie przez cały rok…. Owszem może są mamy które lubią ten stan…ale jestem człowiekiem i nie chce leżeć b aparacie z wywalonym biustem przez 24 godziny.. Kocham mojego syna z całego serca ale jestem też człowiekiem mam swoje pasje i prace…

    • Hafija
      29 czerwca 2016 at 19:55

      Ja człowiek z pasjami, realizowałam je, bawiłam się, pracowałam, uczyłam się i w tym czasie – karmiłam na żądanie. Polecam spróbować 🙂

    • Hela
      28 grudnia 2016 at 00:25

      Co to znaczy „trzeba „wrócić do pracy? To Ty decydujesz jak długi urlop macierzyński bierzesz, masz do tego prawo. A jeśli nie myślisz o swoich prawach to pomyśl ,że to prawo Twojego dziecka i nie rezygnuj z niego!
      Co to za różnica dla pracodawcy czy zatrudni na umowe na zastepstwo kobiete na pol roku czy na rok? Nie dajcie sobie wmówić ,ze to jest taki problem dla pracodawcy. Bo nie jest! Macie prawo do rocznego macierzynskiego co jest rzadkoscia w innych krajach i korzystajcie z tego i niech korzystają z tego Wasze dzieci przy piersi!

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:12

      Czasem matka musi wrócić do pracy jak chce mieć co do garnka włożyć…

    • Asia
      27 kwietnia 2017 at 11:50

      @HELA – ja CHCIAŁAM wrócić do pracy po pół roku, mąż przejął resztę urlopu rodzicielskiego. Już 3 miesiące jestem w pracy i nadal karmię na żądanie jak jestem w domu, poza tym chodzę do kina, na imprezy, różne eventy, itp więc się da i warto ;-)))

  • kotamota
    13 maja 2014 at 20:05

    Potwierdzam! Mój syn przez 1sze 6 miesięcy zszedł w liczbie karmień z 22 na dobę 🙂 do 10 i trzyma tak od 4 miesięcy. Rozszerzamy dietę metodą bmw, ma 10 miesięcy ale żadne karmienie nam nie wypadło, tzn nie zostało zastąpione pełnym posiłkiem stałym. Wygląda zdrowo:) świetnie się rozwija, próbował już chyba wszystkiego poza grzybami. Ma swoje ulubione smaki, ale je to w maleńkich porcyjkach. Maleńkich jak jego piąstka, a nie 160 ml kaszy czy innej zmielonej papki.

  • kotamota
    13 maja 2014 at 20:07

    BLW oczywiście, to bmw słownik mi podpowiada 🙂

  • M
    13 maja 2014 at 20:08

    A wg mnie to czyste bzdury!Nie karmiłam syna w ogóle,dostawał od początku mm i nie żałuje tego.Jest zdrowy od urodzenia nie chorował,najwieksza dolegliwościa był ….katar! W 5 mcu zycia odrzucił w ogóle mleko!nie je w dniu dzisiejszym mleka wcale (ma 9 mcy),jest zdrowy,wyniki badań ma dobre. Jak jadł samo mm był tak głodny że sie nie dało z nim wytrzymac jak zaczęłam mu zastepować mleko normalnym jedzeniem dziecko zaczęło być szczęsliwe bo w końcu najedzone!Znam takich jednych którzy własnie karmią swoją 8miesięczną córke głownie piersia i co ?Dziecko na wadze nie przybiera wcale i lekarz im kazał dokarmiac Małą,a dziecko jest tak głodne że jak widzi jedzenie ma język do brody.Także dla mnie to stek bzdur to co napisałaś.

    • Hafija
      13 maja 2014 at 20:22

      Polecam się dokształcić z zakresu karmienia piersią i laktacji i tego skąd się biorą dane na temat tego dlaczego mleko mamy jest najlepszym mlekiem dla niemowląt i małych dzieci.

    • Karolina
      13 maja 2014 at 21:12

      8miesięczne dzieci na mm też się rzucają na jedzenie, bo to nie jest związane z głodem!!! Zachęcam do lektury, a znajomym proponuję zmienić lekarza, który sam bzdury gada. Ręce opadają przy takich komentarzach.

    • LotsOfSources
      14 maja 2014 at 12:10

      Ja z powodów zdrowotnych u mamy byłam karmiona mm i wszystko dobrze szło, siostra prawie do 3 lat byla za to karmiona cycem i też dobrze. Myślę, że są osoby i są powody, gdy karmienie piersią nie jest możliwe co nie oznacza jeszcze tragedii dla dziecka. Choc oczywiscie sama zamierzam karmic o ile i jak dlugo bedzie to mozliwe.

    • eli
      15 stycznia 2015 at 23:18

      No nie dziwię się, że dziecko nie chciało jeść mm i wolało normalne jedzenie 😀

    • the moon mom
      18 stycznia 2015 at 10:36

      Po co mama karmiąca mm wchodzi na bloga dla mam karmiących piersią? To jakiś masochizm czy przypadek? 😉

    • Ara
      18 stycznia 2015 at 11:40

      Wg Pani mama od mm chciała się pochwalić swoją niewiedzą ;p

    • PPP
      30 stycznia 2015 at 22:24

      Może że stek bzdur to mocno powiedziane ale…mój synek ma 7 miesiecy, do 6 byl karmiony wyłącznie piersią natomiast ja codziennie do godziny 14 albo i dłużej siedziałam w koszuli nocnej bo nie mialam się kiedy ubrać – syn był caly czas godny nie wspominając o nieprzespanych nocach – byłam wrakiem i to jeszcze na ścisłej diecie ponieważ mały ma alergię na wiele produktów. Nadszedł dzień w którym mój syn byl juz tak głodny ze bił mnie po piersiach, nie chciał ssać, wyginał się, płakał i moja babcia mi powiedziala żebym tych bzdetow się ściśle nie trzymala i dala dziecku jeść! Wiec dalam i zaczelam żyć jak czlowiek a nie zombie. Malý je bardzo dużo za żal się lepiej rozwijać bo w końcu ma sile. Cycek sluzy mu jako rozpoczęcie i zakończenie dużego posilku, jest spokojny i pogodny a ja widzę i czuje ze jest szczesliwy:-)

    • PPP
      30 stycznia 2015 at 22:34

      A i zapomnialam wspomnieć ze wszystkie.posilki mleczne synka przygotowuje z mojego mleka, odciagam i na świeżo przygotowuje kaszki, kleiki itp:-)

    • Anna
      26 lipca 2015 at 18:02

      Aż strach pomyśleć co rozumiesz przez ‚normalne jedzenie’ skoro takie bzdury piszesz. Jak czytam takie krytyczne wypowiedzi osób nic nie wiedzących o temacie,bo skąd masz wiedzieć cokolwiek o laktacji,jak nie karmiłaś piersią- to żal mi dziecka.

    • J
      23 stycznia 2016 at 22:34

      Bzdury to Pani pisze….

    • Patrycja
      17 stycznia 2017 at 17:07

      Mój syn ma 5 miesięcy, karmię od początku piersią, jedyne co dostał innego na razie, to woda z odrobiną soku, bo miał problemy z wypróżnianiem się, a nic innego nie działało. Tylko kobieta nie karmiąca i/lub nie chcąca karmić piersią może powiedzieć, że to stek bzdur. Mój syn od początku szybko przybiera na wadze, jest w 75 centylu. Wazy już niecałe 8kg (my jesteśmy niscy i szczupli, więc to nie genetyczne) i je tylko mleko z piersi, na żądanie, najczęściej co 2-3h. Jest szczęsliwy, uśmiechnięty i na pewno nienajedzony 🙂 Dziecko otwiera buźkę, bo tak już dzieciaczki mają, że chcą wszystko włożyc do buzi, tak poznają świat.

  • Sandra
    13 maja 2014 at 20:16

    Bardzo Ci dziekuje za ten wpis. Moj niespelna roczny maluch nie jest chętny to poznawania nowych smaków i czesto rodzina i pediatra obwiniali mnie ze napycham go woda z cyca i dlatego nie ma ochoty na nowości

  • Zuzanna
    13 maja 2014 at 20:32

    Super, artykuł idealny do podesłania ciotkom, teściowym i innym, którzy będą się upierali przy teoriach z lat 80-tych 🙂

  • Alicja
    13 maja 2014 at 20:49

    Brawo! Tak przy okazji to nie masz wrażenia, że jest jakiś dziwny wyścig do rozszerzania diety?. Najlepiej w 3 miesiącu zacząć, żeby móc wrzucić na FB zdjęcie ubabranego marchwią dziecka…

    • Hafija
      13 maja 2014 at 21:03

      Tak, też to zauważam – przerażające.

    • An
      14 maja 2014 at 08:56

      Też to zauważyłam. A wszystko przez te tabelki… No i reklama też ma na to wpływ.

    • Nieznajoma
      31 grudnia 2014 at 20:46

      Ja mam podobne spostrzeżenia. Znam mamy, których dzieci maje tyle miesięcy co mój szkrab (mój ma teraz 5 m i kilka dni) i prawie wszystkie z nich zaczęły rozszerzać dietę już kilka tygodni temu. Nie chcą słuchać o niedojrzałych jelitach itd.

    • ola
      23 lutego 2015 at 16:03

      Dokladnie tak, też zwróciłam na to uwagę. Smutne jak słyszę od kolezanki że „już mamy prawie cztery miesiące i pierwsze jedzonko za sobą” i cyk na facebooka zdjecie z łyżeczką.

    • dzieckotoprzygoda
      11 listopada 2015 at 00:51

      Tak, spotykam się również z traktowaniem jedzenia, a szczególnie słoiczka, jako osiągnięcie rozwojowe, którym trzeba się pochwalić.

  • Blisko Dziecka
    13 maja 2014 at 20:49

    Jeszcze warto dodać kwestię indywidualności dziecka, czyli jego apetytu, podejścia do nowych smaków. Są dzieci mniej i bardziej cycusiowe. BLW proponuje dziecku wybór i to samo powinna według mnie uczynić matka, dać dziecku wybór, czy chce zjeść mleko czy warzywa etc. Mleko mamy jest najlepszym pokarmem, w to nikt nie wątpi. Karmy tylko w zgodzie z sobą i preferencjami dziecka 🙂

  • blogodzinka
    13 maja 2014 at 21:05

    Ja się nie doszkalałam ale intuicja podpowiadała mi to samo.

  • Mysza
    13 maja 2014 at 21:10

    Teraz to mi dałaś do myślenia… szkoda, że nikt mi tego wcześniej nie powiedział…
    wszędzie tylko te tabele żywienia ile to musi dziecko zjeść posiłków, deserki , obiadki, zupki a tu jeszcze połowa żółtka i gluten…muszę się przyznać , że ja byłam bardzo zestresowana przy wprowadzaniu innych posiłków niż pierś… starałam się zawsze przed dać cyca ale w praktyce wygladalo to tak, że Młody nie zjadał mi potem obiadku (a przecież wg tabeli ma zjadać;) nie wiedziałam, ze mogę sobie tak poeksperymentować do roku… faktycznie otoczenie naciskało , że powinnam już coś podać… a ja wkurzona, że mi nie je… Przyznam się , że chyba w takim razie głodziłam swoje dziecko bo z piersi juz tyle nie wypijał i tyle nie było mleczka a z tych obiadków to podejrzewam niewiele przyswajał bo waga niska, od dłuższego czasu synek jest poza siatką centylową ;( na dodatek teraz prawdopodobnie będe kończyc karmienie bo zaszłam w kolejną ciąże (synek ma 10mcy) ;( do czego też przyczyniło się tak rzadkie karmienie (wiem , ze to żadna antykoncepcja ale gdybym karmila często mogłabym i chciałabym zajść nieco póżniej a tak masz babo placek 😉 mam nadzieje, że z drugim bobasem nie popełnie podobnych błędów…

    • Anna
      13 maja 2014 at 22:46

      Wcale nie musisz odstawiac dziecka bedac w ciazy! O ile ciaza przebiega bez powiklan mozesz nadal karmic starsze dziecko a potem dwoje jesli chcesz. To malo popularne, ale jak najbardziej mozliwe i praktykowane. Gratulacje tak przy okazji!

    • Kamil
      14 maja 2014 at 16:50

      Droga Myszo 🙂
      Będąc w ciąży z drugim maluszkiem nie musisz rezygnować z karmienia piersią. Moja Żonka karmi 15 miesięcznego synka,a w „brzuszku siedzi” 5 miesięcy temu usadowiła się jego siostrzyczka 🙂
      Poszukaj informacji w internecie lub u doradcy laktacyjnego (Hafija z pewnością również potwierdzi), że można karmić piersią dwójkę maluchów- chyba, że istnieją poważne przeciwwskazania…

    • Olka
      13 października 2016 at 21:22

      Strasznie mi przykro, że dopiero teraz przeczytałam ten artykuł. Moja córka ma teraz 3 lata i karmiłam ją piersią tylko 9 miesięcy (do pracy wróciłam po pół roku i odciągałam pokarm) a skończyłam karmić, bo tak jak Mysza patrzyłam na te tabele i nie wiedziałam, tzn. nie rozumiałam tego w ten sposób, że karmienie piersią jest podstawą i reszta tylko UZUPEŁNIENIEM. Czemu tego nikt nie tłumaczy? nie ma jakiś zajęć z tej tematyki dla mam. Ile ja się nastresowałam, że Córcia pije tylko cyca i nie chce nic innego! Teraz na szczęście jest facebook i dzięki temu trafiłam na ten artykuł i teraz mam syna i karmię go według zasad z tego artykułu. Synek ma pół roku, wróciłam już do pracy, odciągam pokarm, karmię kp i to jest podstawa. Pozostałe posiłki traktuję jako poznawanie nowych smaków.

  • Justysia
    13 maja 2014 at 21:25

    A mi pediatra właśnie kazała dokarmiać Małą. Przeszliśmy drogę odwrotną niż wszyscy. Czyli zastepowałam podawane Małej mm od urodzenia, mlekiem z cyca. Mimo wielu trudności udało się, ale nie całkowicie. Julka i tak dojadała 1- 2 buteleczki. Bo nie zdołałam aż tak rozubudzić laktacji, żeby wszystko zastąpić. Zeszliśmy do 1 buteleczki, ale dziecię mało przybiera. Pediatra stwierdziła, że skoro ma apetyt ( a ma, bo ile jej tej butli nie zrobie to prawie zawsze wypije wszystko) to pewnie po prostu mam jednak za mało jeszcze mleka. Julka miała skończone 5 miesięcy i poleciła większe dokarmianie,albo mm albo wprowadzanie warzywek itd. Według niej wprowadzanie warzywek nie zaburzy aż tak bardzo laktacji, jak podawanie dodatkowej butelki mm. Dlatego wybraliśmy tą drogę. Staram się najpierw cyca podawać, potem nowe smaki, a potem znów cyc, aby się napiła jeszcze. Zwykle kończy się jeszcze płaczem za butla, bo w cycu nie za wiele zostaje po tym jak zje przed warzywkiem…

    • Hafija
      13 maja 2014 at 21:32

      Twoja historia jest inna, bo u Ciebie nie ma karmienia tylko piersią więc i działa to wszystko inaczej.

    • Justysia
      14 maja 2014 at 11:39

      Ja się cieszę, że choć w takim stopniu udało mi się rozbudzić laktacje i że w ciągu dnia, chociaż przez te kilka miesięcy córcia zjadała w większości mleczko mamy. Przejście z butelki na cycusia jest bardzo trudne, ale się udało:) I z tego jestem dumna !

    • Princessa
      6 grudnia 2014 at 20:37

      Dziewczyno od 5 Mc normalne jedzenie to jest dopiero nienormalne to weź ty przejdź na jakąś syfna dietę i tak zyj a nie eksperymentuj na maluszku i nie wciskaj jakie to małe zdrowe i szczesliwe czas zweryfikuje taka głupotę, straszne

    • Princessa
      6 grudnia 2014 at 20:46

      A my też na butli zaczynaliśmy bo synek leniuch brodawki nie chwytać ale uparlam się na pierś płakałam jak nie wychodziło wizyta w porafni u cudownej pani Gosi nakładka i wio siedzenie po 5-8h w dzień z przerwami na moje siusiu i przewijanie małego mąż jedzonko mi robił w nocy czasem butla czasem pierś i w 6 t ż po szczepieniu powiedziałam dość butla z mm do kosza i cycu od 2 Mc tylko i wyłącznie i jestem dumna ze się nie poddalam jak wszyscy kiedy mały płakał po tylu h przy cycu pierniczki ze się nie najada i na mm mam przejść. Ale to dzięki takim blogom gdzie są ludzie co myśla. Teraz każa mi przejść na mm bo ja chudne a syn 800-900g na Mc na samym cycu.

      Sorry za poprzedni komentarz ale był on do M skierowany

    • maj
      14 maja 2015 at 22:06

      Justysia, Princessa, kurcze. szacun dziewczyny! Naprawde czapy z glow 🙂

  • Budująca Mama
    13 maja 2014 at 21:26

    U nas pierwsza była kaszka… Wprowadzenie glutenu na mleczku mamy 🙂 potem po troszku różnych smaków. Sama odstawiła sobie pierś i zażądała innego jedzenia (kaszki), bo pierś kojarzyła jej się ze spaniem, a ona tego nie chciała (no bo tyle nowości wokół). Obecnie pierś chce tylko na spanie, choć są dni, kiedy potrzebuje częściej. Teraz ma 11 miesięcy, i je oprócz piersi 3 posiłki (rano i wieczór – kaszka, oprócz tego obiadek – ale Zosi obiadek to dwie łyżki warzyw, więcej nie 🙂 ). Myślę, że najada się głównie z piersi, najchętniej nocą (3-4 razy) i cały poranek 😀 Pewnie niestety popełniłam wiele błędów żywieniowych, ale starm się ograniczać je do minimum.

    • Hafija
      13 maja 2014 at 21:33

      To nie błędy – to doświadczenie 😀

  • piwnooka
    13 maja 2014 at 22:03

    Powtórzę za innymi: świetny tekst. Jako debiutująca mama, do tego drobnego synka, byłam bardzo zestresowana i faktycznie pierwsze dania wprowadziłam ok 6 mż, zastępując nimi moje mleko. Nikt nigdy tego tak logicznie nie przedstawił, albo to do mnie nie docierała (jedyna) rada lekarza, że „dziecko się nie zagłodzi”. Szczęście, że karmiłam 13 miesięcy, aż synek sam odmówił piersi.

  • Biedronka
    14 maja 2014 at 07:46

    Hafijo, a jak to jest z podawaniem picia (wody) po 6 miesiacu? Mozna/trzeba, bo sprzeczne opinie kraza?

    • Hafija
      14 maja 2014 at 07:47

      Można – ja proponuję postawić do jedzenia dziecku kubeczek – najlepiej Doidy cup, albo inny otwarty lub ze słomką i próbować 🙂

  • Natalia
    14 maja 2014 at 08:04

    Hej Agato! Muszę przyznać że czuję się trochę pokrzywdzona tym co napisałaś bo pewnie masz rację…Rzecz w tym że ja jeszcze nie zaczęłam wprowadzać stałych posiłków (jest na to za wcześnie). Pisałam nawet kiedyś do Ciebie kiedy miałam wielkie problemy z karmieniem i byłam o krok od przejścia na sztuczne karmienie bo i tak już jechałam na laktatorze i odciąganiu. Strasznie męczące to jest i podziwiam mamy które odciągają pokarm do roku i dłużej. W każdym bądź razie odesłałaś mnie podczas naszej rozmowy do Magdy Karpienia. Bardzo mi pomogła, skierowała mnie też do odpowiednich osób w Warszawie które może mi nie pomogły ale bardzo mnie wsparły. Teraz moja córeczka ma niespełna 4 miesiące i karmię ją piersią, a kiedy wychodzę na zajęcia dwa razy w tygodniu dostaje butlę z mm. Czyli ok 200ml tygodniowo. Mimo wszystko nie jest wcale kolorowo, pomimo że karmimy się tylko piersią, Tosia bardzo mało przybiera na wadze i tak jest do tej pory. Niedawno trafiłyśmy do szpitala bo mała dostała biegunki i od razu zareagowałam. Po badaniu okazało się że w przez 3 tygodnie mała przybrała 25g… Zalałam się łzami. Znów poczułam na sobie ten wzrok personelu szpitala co po porodzie który mówił „głodzisz swoje własne dziecko” (w pierwszej dobie mała bardzo spadła z wagi z 3300 do 2950). Podczas pobytu w Szpitalu Bielańskim z rotawirusem Tosia prawie wcale nie chciała jeść, krzyczała, odwracała głowę lub cały tułów od piersi, a wypróżniała się 4 razy dziennie więc znów zaczęłam odciągać…W sumie nigdy nie było idealnie z tym karmieniem i często jest tak że ona nie chce jeść, a wiem kiedy jest głodna i wiem że musi zjeść. Przeważnie krzyczy, szarpie się…, a ja uparłam się i dawałam tylko pierś, ale jestem już tak zmęczona tą ciągłą walką która trwa już prawie 4 miesiące…Pewnie powiesz ,że jestem okropną matką, ale kiedy nie mam już siły podaję butlę z mm chociaż staram się robić to bardzo rzadko i w ostateczności. Pewnie nazwiesz mnie jeszcze gorszą matką kiedy powiem, że czekam na moment kiedy odstawię małą od piersi. Myślę tak tylko dlatego, że jestem zmęczona…Uwielbiam ją karmić kiedy ona po prostu je, ale tak jest stosunkowo rzadko. Chciałabym żeby karmienie nie musiało być ciągłą walką… I chciałabym żeby wszystko mogło u mnie wyglądać tak idealnie i kolorowo jak w Twoim artykule ;(. Pozdrawiam Cię ciepło! 😉

    • Hafija
      14 maja 2014 at 08:11

      Absolutnie nie nazwę Ciebie wyrodną, albo złą. Każda mama i jej historia jest inna, u Ciebie potoczyło się to tak, ale u kogoś innego inaczej. Gdybym wzięła w tym wpisie pod uwagę wszystkie przypadki i wszystkie możliwości to ten wpis by nie powstał, bo nie ma tyle miejsca w internecie. Naprawdę nie ma co zarzynać się żeby koniecznie iść zgodnie ze schematem, tabelką lub wytycznymi, natomiast warto je znać i do nich dążyć 🙂
      pozdrawiam Was 🙂

    • Justysia
      14 maja 2014 at 11:49

      Wiem o czym piszesz. Ja również staczałam taką samą walkę, ze sobą i z dzieckiem, które tak bardzo płakało przy cycu. I zastanwiałam się czy jest sens męczyć siebie i Ją. Julka czasem zaczynała histerie na sam widok piersi, odwracała się, aż się krztusiła, w ogóle nie próbowała ssać, albo próbowała i po minucie znów to samo (jak nie było mleczka). Butelke zjadała z wielkim apetytem, a potem zaspokojona, najedzona słodko i spokojnie zasypiała. Ja nie czuje się złą, czy wyrodną matka. Wiele osób od poczatku podaje butelkę. I nie uważam że to złe matki, każdy ma inne priorytety, inne spojrzenie na świat. Ja wierze, że najważniejsza jest miłość:)

    • Magda
      14 maja 2014 at 21:02

      Wiem, o czym mówisz. Przechodziłam przez to samo z moim Synkiem. Na początku wił się, bił rękami itd. Ja walczyłam z całych sił, ale zaczynało mi już brakować siły. Za radą mamy próbowałam mu nawet podać mm. Szukałam sama informacji jaka może być przyczyna takiej sytuacji i znalazłam coś co sie u nas sprawdziło w 100%. Wszystko uspokoiło się jak przestałam jeść nabiał. Mały zaczął chętnie jeść i je do tej pory a ma już 10 miesięcy. Co do rozszerzania diety musze sie troche zgodzić z artykułem, bo zmniejszyła się nam liczba karmień. Znalazłam tu na blogu schemat rozszerzania diety i zaczęłam się do niego stosować. Nie doczytałam między wierszami. Ale to chyba zależy od dziecka, mój Syn wypije mleko z piersi i za godzine jest już głodny, wiec myśle że każda matka powinna też działać troche instynktownie, bo ona najlepiej zna swoją pocieche.

    • Princessa
      6 grudnia 2014 at 20:57

      Magda

      U mnie to samo mały teraz zaczął mi „wariowac” bo nie wiem jak określić jego zachowanie krzyk prezy się i płacze ale u nas w 100%działa dźwięk suszarki w tel zaraz jak akcja się zaczyna włączam i mały dalej pije pierś jak aniołek 😉 dobrze ze są blogi i osoby z wiedzą bo ja nie zamierzam się poddać z piersią a takie artykuły mi pomagają bo w domu nikt moich starań nie docenia

    • Aga
      7 maja 2015 at 20:29

      hej, właśnie próbuje znaleźć przyczynę takiego zachowania u mojego syna. 5 lat temu miałam tak z corka, zeby nakarmic ją piersią karmiłam ją przez sen – tzn zaraz przy przebudzeniu, albo taką na wpół uśpioną. Teraz drugie dziecko po jakiś 2 miesiącach zaczęło mieć tak samo: będzie ssać, ale zaraz po przebudzeniu, jak obudzi się na spacerze, a mam jeszcze 20 minut do domu to jak dojdę do domu to już ssać nie będzie, odwraca się, wypluwa pierś a potem płacze… Córce przeszło jakoś ok 8 miesiąca chyba. Wtedy zaczęła znów chetnie ssać, ale wtedy ja znów chciałam jej trochę ograniczyć liczbę karmień (presja tabelki :P)
      Mam też znajomą ktorej 2 dzieci też tak sie denerwowala przy jedzeniu a potem odmawiala jedzenia ze karmila tylko na spiocha.
      Hafija, czy to jest czymś konkretnym spowodowane? Slyszalam teorie o jakiejs zmianie hormonalnej u kobiety ktora pociaga za soba zmiane smaku mleka, mozliwe to? 🙂

  • Angelika
    14 maja 2014 at 09:50

    Dziękuję Ci bardzo za ten post 🙂 Zastanawiałam się właśnie ostatnio nad tymi sprawami, bo moja Zosia ma 4 miesiące i niektórzy twierdzą, że już powinnam podawać jej „słoiczki”. Ja oczywiście z uporem, że do końca 6 miesiąca nie, ale co potem? Zastanawiałam się jak mam to zrobić, bo słyszałam tylko o zastępowaniu, ale który „posiłek” i ile tych posiłków dziennie zastępować dziecku karmionemu na żądanie (co wychodzi czasem co 2, 3 a nawet 4 godziny) i czy dziecko musi zjeść cały słoiczek. Już miałam przed oczami sceny płaczącego, głodnego dziecka, które nie wie co to za dziwną papkę mama mu wpycha do ust, kiedy tymczasem w piersiach pełno mleka, że aż tryska. A tu trzeba przeboleć i zastąpić 😛
    Rozwiałaś moje wątpliwości 🙂

  • ilona
    14 maja 2014 at 11:06

    A co z tym nieszczęsnym żelazem?
    My jadłyśmy BLW (7msc ma), ale się przeraziłam,że właśnie nic nie ciumcia z tego. I zaczęłam kaszki… I teraz mi wstyd, bo to przez lekarza… Tylko on powiedział, że moja jest za gruba i trzeba jej dawać treściwsze posiłki… Na szczęście znajoma „płakiego” wymierzyła mi w policzek i przypomniała, że jak dzieciątko płacze, to nie zawsze na cyca, także już daję rzadziej, a dłużej, dla niej widać, ze lepiej. Ale oczywiście u lekarza języka w gębie zapomniałam, jak za gruba, to chyba się najada mlekiem, nie? 🙂 Oni zawsze się czepią mleka matki…

  • Baby first spoon
    14 maja 2014 at 19:58

    Bardzo, BARDZO dobry artykuł! Cieszę się, że coraz więcej się o tym pisze/mówi. Tyle błędów żywieniowych jest popełnianych w pierwszym roku życia, które potem, niestety, rzutują na CAŁE życie. Mam nadzieję, że świadomość rodziców z dnia na dzień będzie większa i skończy się ten CHORY wyścig, kto pierwszy, kto więcej, które dziecko szybciej „odrzuci mleko”… Pozdrawiam!

  • Ola
    14 maja 2014 at 20:44

    Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Niestety u nas wszystkiego nie da się przełożyć na życie. Mańka ma prawie 10 miesięcy i cały czas jest na piersi, ale to jest dziecko petarda i od jakiegoś czasu nawet przy piersi nie potrafi się uspokoić, jedyny posiłek jaki zjada w całości to kaszka sinlac lub inna na wodzie. Papek nie znosi, a jak są grudki to prawie wymiotuje. Z owoców toleruje tylko banana. I ogólnie jedzenie w większych kawałkach, ale większości jeść nie może bo nie ma zębów. Nasze żywienie proste nie jest. Przy piersi nie usiedzi, a ryczy z głodu. Teorie znam dokładnie bo jestem dietetykiem, niestety ciężko jest ją zastosować:) ale ciągle próbujemy. Pozdrawiam serdecznie! Świetna strona 🙂

  • AnetaNatalia
    15 maja 2014 at 12:52

    Jedzenie – niby czynność dla ludzi naturalna, a jednak kontrowersyjna 😉 I to od samego początku. Najpierw jedne matki słyszą wyrzuty: „No jak to, nie karmisz piersią?!?”, a po 6 miesiącach te same osoby wypalają innym matkom prosto w twarz: „Nadal karmisz piersią TAKIE duże dziecko?!?”. A już w ogóle cuda na kiju zaczynają się przy wprowadzaniu maluchowi nowych pokarmów i nagle wszyscy wokół okazują się specjalistami od żywienia niemowląt. Tylko nie matka, broń Boże. Takie wpisy jak ten to naprawdę duże wsparcie dla matek, które ufają swojej intuicji i swojemu dziecku. Które stykają się na co dzień z radami typu: „Nie je zupy – dodaj do niej cukru(!), na pewno zje”, „Nie je zupy – na pewno źle ugotowałaś”, „Nie je zupy – bo za dużo twojego mleka wypił”, „Dynię dziecko dajesz?!? Przecież to jest niesmaczne…” etc. Wszystko to naprawdę usłyszałam. I wszystko to mam naprawdę gdzieś. Ale dopiero teraz, gdy wychowuję synka. Przy córeczce dałam się zastraszyć, poddałam terrorowi otoczenia, pilnowałam, by „słoiczek do końca”, skupiałam jej uwagę na czymś innym, puszczałam bajki – byle tylko wpakować łyżeczkę do buzi, byle zjadła. Zgrzeszyłam, mea culpa. Dziś na samo przypomnienie mam ciarki. Za to teraz nie dam się. Synek ma 9 miesięcy – nadal karmię go piersią i nie zamierzam póki co przestać. Nie chce zupy papki, to nie – zamiast tego daję mu jaglankę z jabłkiem (albo innym owocem), bo uwielbia, otwiera buzię i czeka na kolejną łyżeczkę, spokojnie siedzi w krzesełku i skupia się na jedzeniu, bo zwyczajnie to mu smakuje. On mi ufa, a ja go słucham – a nie zagłuszam.

  • gulci
    16 maja 2014 at 13:05

    A co jeśli dziecko jest przystawiane na żądanie, a tak naprawdę większość czasu tylko „ciumcia”, a nie je? Bo mu tak dobrze przy piersi. Stymuluje wytwarzanie mleka, którego nie jest w stanie potem zjeść (bo po prostu aż tyle nie potrzebuje). Zastoje, guzki, ból, irytacja, nerwy, zmęczenie. Mamy, teściowe, położna środowiskowa, położna laktacyjne, lekarze – niech pani karmi na żądanie, proszę dokarmiać butelką. Z opowieści słyszeliśmy, że sporo mam po 2-3 miesiącach dzięki tej metodzie się łamie, bo nie dają rady ze swoimi piersiami, a dziecko jest nerwowe. Udało się znaleźć lekarza (pierwszy doradca mężczyzna, ciekawe), którego metoda pomogła od pierwszego dnia, który pomógł już innym mamom. Nie twierdzę, że karmienie na żądanie jest złe, może u niektórych kobiet działa. Każda kobieta jest inna i inaczej reagują jej piersi, inne jest też każde dziecko. Z doświadczenia i nabytej wiedzy widzę (realne kobiety, nie z artykułów internetowych), że wielu kobietom karmienie na żądanie skutecznie uprzykrzyło życie i wykrzywiło obraz karmienia piersią. Dziecko, w odpowiedni dla niego sposób, trzeba ustawić. Niech będą to 2 godziny, 3 godziny, ale nie na żądanie i nie cały czas na piersi, bo to najkrótsza droga do butelki i sztucznego mleka, na co ręce zaciera większość doradzających. „Bo musi się nauczyć butelki, bo będzie potem problem, bo się męczysz”. Bzdura, bzdura, bzdura. Ósmy miesiąc naszej córki – żona nadal karmi, piersi w świetnym stanie, mleka wystarcza. Do tego bonusowo jabłuszko dziennie po mleku na deser, a w środku dnia obiadek warzywny, nie ze słoika. To, że dziecko płacze i krzyczy wcale nie oznacza, że jest głodne (czasami wystarcza trochę zabawy i zaangażowania, obojga rodziców, skuteczny tata może podarować mamie kilka godzin snu). To, że waży mniej niż pokazują tabelki i centyle pani doktor też nic nie znaczy. Rusza się, rwie do zabawy, śmieje, robi postępy, lubi jedzenie – mamy i to nowe. Robi kupki. Wagę i tabelki widzimy tylko na wizytach przy okazji szczepienia.

    • Kasia
      30 października 2015 at 23:47

      No właśnie – jak Wasze dzieci żądają jedzenia?

      Ja próbowałam karmić na żądanie przez pierwsze dwa tygodnie życia syna i mało w wariatkowie nie skończyłam, bo prawie nic innego nie robiłam, tylko karmiłam. Sama ledwo miałam kiedy zjeść. Na szczęście mogłam sobie pozwolić na wizytę doradcy laktacyjnego – od tamtej pory karmienie co 3 godziny i to o z grubsza stałych porach i jest pięknie.

  • OlgaOW
    18 maja 2014 at 10:30

    A dla mnie bardzo podnoszący na duchu post 🙂 Bo my – kierując się intuicją – właśnie tak robimy – mała – skończone 9 m-cy, pije moje mleko „na żądanie” – kilka razy dziennie. Do tego trzy lub cztery posiłki stałe – i to same kawałki, bez żadnych papek. Mleko to jej podstawa, reszta to próbowanie i eksperymentowanie. Waga i zdrowie w normie. I wszystko byłby super gdyby nie komentarze – karmisz jeszcze piersią?! ależ ona wcale nie najada się warzywami i mięsem w kawałkach – zrób jej zupę i wmuś(!), tak, nigdy nie odstawi się od piersi…itp,itd. Będę wracać do tego postu kiedy poczuję się znowu zmęczona takimi głosami, bo przecież widzę ile wciąż dla mojej córki znaczy moja bliskość i mleko. A skoro natura dała mi możliwość takiego karmienia dziecka, ono tego chce i mi to nie przeszkadza, to dlaczego na siłę to zmieniać?

  • Angelika
    20 maja 2014 at 08:52

    Hafijo, mam do Ciebie pytanie i piszę je pod tym postem, bo dotyczy rozszerzani diety.

    Moja Zosia ma skończone 4 miesiące i karmię ją piersią. Niestety nie wyłącznie, bo jestem jeszcze studentką i czasem muszę ją z kimś zostawić, a próby odciągania pokarmu laktatorem kończyły się na kilku kroplach. Także niestety Zosia dostaje raz, góra dwa razy w tygodniu jedną porcję mm, choć już coraz rzadziej, bo sprytna dziewczynka woli ostatnio zrobić sobie nawet 4 godzinną przerwę i poczekać na mój powrót niż wypić sztuczne mleko 🙂
    Ale opakowanie mleka się kończy, a mi zostały jeszcze 3 tyg. do końca semestru i zastanawiam się – na razie czysto teoretycznie – czy jednak „mniejszym złem” (powąchałam ostatnio to mm i mam wyrzuty sumienia, że każę jej pic coś takiego 🙁 ) nie byłoby podawanie jej w to miejsce kaszki, np. kleiku ryżowego. Czy lepiej niech na razie pije to mleko, a z rozszerzaniem diety wstrzymać się do końca 6 miesiąca? Oczywiście, chciałabym, żeby wszystko było jak należy, ale już to, że Zosia czasem dostaje butelkę odbiega od ideału żywienia i jest mi przykro z tego powodu.

    Hafijo, czytając Twojego bloga widzę, że jesteś bardzo mądrą mamą, więc mam nadzieję, że mi podpowiesz 🙂

  • Natalia
    25 maja 2014 at 17:24

    Hafijo!
    Nie mogę się zgodzić z punktem o chwycie pęsetkowym ponieważ jego wykształcenie się przypada na 9-12 m.ż. Moim zdaniem nie jest wyznacznikiem gotowości spożywania stałych pokarmów. Jestem pedagogiem, pracowałam w zawodzie m.in w żłobku i ponad roczne dziewczynki siedzące w krzesełkach do karmienia jadły łapiąc kawałki owoców i warzyw całą dłonią, a nie kciukiem i palcem wskazującym. Z całym szacunkiem ale ten punkt moim zdaniem powinnaś wykreślić bo niektóre mamy sugerują się Twoim blogiem i doświadczeniem. Mam nadzieję że nie będą czekać z podaniem stałych pokarmów aż u ich dzieci wykształci się chwyt pęsetkowy 😉

  • Kamila
    30 maja 2014 at 12:33

    Mój pięciomiesięczny syn (27.05 skończył 5 miesiecy) je 5 razy dziennie- głównie moje odciągniete mleko (nie lubię karmić z piersi, brrr), a raz dziennie sztuczne (1 porcje dziennie mrożę na później, bo za niecały miesiac wracam do pracy i laktacja sie pewnie posypie).
    Wprowadziłam już kaszkę, za pare dni bedzie marchewka, ziemniak, za 2-3 tyg mieso (zgodnie z zaleceniem 2 lekarzy, choć jedna mieso zaleciła juz teraz).
    Od początku na pewno dziecko nie zje na tyle, żeby sobie pojesc, więc mam nadzieje, że przez ten miesiac się nauczy i jak wróce do pracy będzie już jadł 1 niemleczny posiłek + owocowy podwieczorek.

    Soczek już podaje – jeśli marudzi między porą jedzenia (je srednio co 3 godziny), pociągnie 20-30ml i się uspokaja 🙂

  • Ewa
    30 maja 2014 at 13:04

    Z częścią się zgadzam, a częścią nie. Jak najbardziej kp stanowi podstawę (jeśli ktoś karmi oczywiście) i reszta to tylko uzupełnienie, ale moje dziecko jak je z piersi to do oporu i nie mowy o przerwaniu posiłku. Najada się jak bąk i się ruszać nie może 😛 Nie wyobrażam sobie by jeszcze potem dawać jej coś nawet choćby próbować – ona po takim najedzeniu nie ma ochoty na nic. Piszesz, że „Dziecko głodne posadzone do czegoś czego nie zna i nie wie czy lubi może mieć i bardzo często ma, negatywne emocje związane z rozszerzaniem diety” – szczerze mówiąc nie znam ani jednego takiego dziecka u którego rozszerzanie diety byłoby związane z negatywnymi emocjami. A trochę tych dzieci znam bo pracuję od 10 lat jako niania. Moja Kinga bardzo chętnie próbuje nowe pokarmy a po nich koniecznie musi poprawić piersią. Czasami wydaje mi się, że to nie dzieci mają problem z czymś nowym i to nowe nie wywołuje negatywnych emocji, tylko matki mają problem ze zrozumieniem że ich dziecko po prostu rośnie i „cycuś” nie będzie wiecznie lekiem na całe zło.

    • Monika
      3 czerwca 2014 at 10:37

      ja mam właśnie takie dziecko. a właściwie 2 dzieci bo i syn i córka właśnie nie chcę nowości jeść. nadmienię że syn ma już 6 lat i dalej z rezerwą podchodzi do nowinek kulinarnych. środkowa córka je jak marzenie. najmłodsza – droga przez męke, nawet butli nie chce załapać ani właściwie nic z czego by można pić. nie wiem jak to będzie jak będzie starsza, bo ma dopiero 9 miesięcy, kiepsko przybiera z powodu alergii (chociaż to sie poprawiło jak wiemy już co uczula i jak wyeliminowałam to z mojej diety). Jesteśmy kp. Przede wszystkim. czasem coś nowego spróbuje. Ale nie są jakieś tam spektakularne ilości, zwyczajnie sięga po pierś – dosłownie!- po 2-3 łyżeczce obiadku… Na szczęście słucham pediatry i alergologów którzy zachęcają do karmienia piersią jeśli nadal mam na to siły (pediatra poleca jeszcze dokarmiać jak się da). Bo większośc rodziny patrzy na mnie jak na dziwoląga który kolejne dziecko karmi piersią i pewnie zagładza to ostatnie, które rzeczywiście jest niewielkie (ale szczęśliwe, z głodu mi nie wyje :D)

  • Magdalena
    23 lipca 2014 at 20:42

    A co jak mama musi do pracy wrócić po 6 miesiącach?? Nie da rady karmić na żądanie. W takim przypadku trzeba „zastąpić” dzienne karmienia czymś innym. A cycuch przed i po pracy. Bo jak inaczej?

  • Ara
    19 sierpnia 2014 at 20:58

    Dziękuję za utwierdzenie mnie w przekonaniu, że cycuś dla mojej Małej Zi jest najlepszym i najwartościowszym pokarmem. Dookoła mnie nagonka, że już prawie 7 miesiąc, a ja jej podaje same warzywka. Przy okazji wizyty u Pani Pediatry szeroko zakrojone rozszerzenie diety. Dobrze, że instynktownie nie zaczęłam jej wpychać zaleconych 5 posiłków zapitych cycem, bo nie minęły 2 dni od wizyty, a piersi mam prawie jak kamienie…a Zocha traci zainteresowanie ssaniem (nadmienię, że podałam jej tylko obiadek i kaszkę bezmleczną przed snem) nie chce kończyć karmić!!! muszę to wydrukować i pokazać babciom ciociom i innym niedowiarkom w siłę natury… aaaaa moje dziecie akurat uwielbia jeść i wszystkie nowości z nim związane, zero marudzenia, zero plucia – wszystko jest mniam 🙂 Dziękuję

  • Sylvia
    5 września 2014 at 22:55

    Wszystko fajnie, tylko co, jeśli moje półroczne dziecko nie przesypia całej nocy bo budzi się co godzinę głodna..? Karmie tylko piersią.

  • Aneta D
    8 listopada 2014 at 21:57

    W cycku mleko z całą pewnością jest bardzo odżywcze – córcia ma 7 miesięcy a waży 10,5 kg – z wody to by tyle nie przybrała:-) i to z takich marnych cycków… jak już mi to ktoś troskluwy o dobro dziecka wypomniał.

  • E-welka
    29 listopada 2014 at 23:32

    Dziękuję. Dzięki tobie nie poszłam za tymi wszystkimi „dobrymi radami” i utwierdzilam się w przekonaniu, że do roczku tylko próbujemy, a nie zastepujemy :-*
    Ewelina i Zuzia

  • Mały człowieczek
    2 stycznia 2015 at 21:21

    Dla mnie ten post to ZUPEŁNIE nowe podejście do tematu…..dostałam wytyczne od pediatry (jakaś standardy medyczne – pisemko dla lekarzy), żeby po 4 miesiącu podawać małe ilości nowości i tak robiłam….obecnie po 6 miesiącu córcia zaczyna dostawać większe ilości….co więcej w schemacie z 2014 roku w 7 miesiącu podają 3 posiłki mleczne……ja karmię jakieś 5 razy i jeszcze kaszkę mleczną zaczęłam podawać…..a teraz już jestem całkiem zagubiona, szczególnie, że moja córka w ciągu dnia przejawia bardzo nikłe zainteresowanie jedzeniem i jej posiłek to zazwyczaj 3 minuty a w porywach 8 minut przy piersi….co więcej muszę jej przypominać o tym, że warto coś zjeść w ciągu dnia, tylko w nocy wie dobrze, czego chce 😉

  • Mm
    10 stycznia 2015 at 13:11

    A mój syn był tylko na piersi i w 4 miesiącu przytył tylko 100g, mimo, że karmię na żądanie co 1,5-2h 🙁

  • Ola
    16 stycznia 2015 at 23:50

    Super artykuł! dziękuję! A podpowiesz jeszcze ile karmień powinno być po ukończeniu roku, żeby zaspokoić zapotrzebowanie na mleko? Mój synek je 2-3 razy dziennie + 2-3 razy w nocy, oczywiście kp, ale ostatnio coraz mniej chętnie… czy jeśli zrezygnuje sam z kp uda się nam uniknąć wprowadzenia mm?

    • Gosia
      6 lutego 2015 at 10:05

      Wg jednej pediatry, jeśli będziesz karmić do 1,5 roku to później nie musisz podawać mleka, ani mm ani zwykłego. Zapotrzebowanie na wapń i inne składniki pokryje od wtedy dobra dieta bogata w warzywa, kasze, itd.

  • Anita
    17 stycznia 2015 at 21:08

    A co w sytuacji kiedy dziecku (7mies.) proponuje się pierś przed „śniadaniem”, „obiadkiem”, „kolacją”, a Ono odmawia, jakby w ogóle nie było głodne, po czym „wsuwa” całą porcję zupy/kaszki itp. ? Z góry dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie 😉

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 21:26

      Ciężko odpowiedzieć, bo za mało wiem o tym jak jecie, jak się karmicie itd.

    • Sylwia
      2 lutego 2016 at 21:50

      Anito, mam ten sam problem z moja córką. Była dzieckiem cycusiowym przez pierwsze 2 miesiące swojego życia. Mogła ciumciać pierś cały czas i długo, lubiłam to bo wtedy mogłam odpocząć 🙂 No i przyrosty wagi były super (córka urodziła się malutka 2820 gr, przy drugim miesiącu ważyła już około 5 kg). I niestety nagle się skończyło, cycuś zaczął jej przeszkadzać w poznawaniu świata. I trochę z przyjemności karmienie zrobiło się stresem bo trzeba było jej pilnować z zegarkiem w ręku bo nie wołała jeść. Bywały takie sytuację, że mijały 4 godziny od karmienia a ona siedzi w bujaku zadowolona jak nic i ani piśnie, a jak ją przystawiałam do piersi to jadła jak szalona. No i przyrosty wagi się zrobiły mniejsze. Wiec zaczęłam jej przypominać, że trzeba jeść i przystawiać ją z zegarkiem w ręku co 2 h i za każdym razem korzystała, ale je bardzo szybko i bardzo łapczywie. W sumie 4 minuty i po karmieniu, jakby się jej śpieszyło 🙂 Niestety również wszystko potrafi ją rozproszyć, nawet tata krzątający się w innym pokoju! Moja teściowa powiedziała, że jeszcze takiego dziecka nie widziała, a wykarmiła piersią 7 swoich dzieci. Córka ma 7 miesięcy, a dietę zaczęłyśmy rozszerzać jak miała skończone 5 bo lekarz namawiał i moja mama (głównie) bo za drobna jest. I człowiek słyszy: ze po 6 miesiącu mleko z piersi to jest picie a nie jedzenie i że jak się nie daje stałych posiłków to się głodzi dziecko. I te komentarze „daj jej w końcu jeść”. No i się dałam namówić i niepotrzebnie bo przybrała jeszcze mnie przy rozszerzaniu niż na moim cycu. Bo tak na zdrowy rozsądek dlaczego dziecko ma przybrać więcej na marchewce i startym jabłuszku niż na mleku mamy. Ale te przemyślenia przyszły po czasie. I w tej chwili mam ten sam problem co ty. Córka karmi się chętnie w nocy 3 razy, wieczorem przed spaniem i rano po obudzeniu i później są już problemy. Uda mi się ją jeszcze namówić na pierś na drugi śniadanko przed poranną drzemką i koniec. Na każdą następną propozycję piersi odmawia, albo ledwo pociągnie i nie chce. A coś mi się nie chce wierzyć, że nie jest głodna wiec robię jej obiadek a ona wcina aż się kurzy i to taką ilość że ciężko uwierzyć. Popołudniu robię jej kaszkę orkiszową lub jaglaną z owocem i też je ze smakiem aż jej nogi chodzą. W miedzy czasie proponuję pierś i też nie bardzo chce 🙁 Chciałam jej rozszerzać dietę metodą BLW, ale boję się że wtedy to już nic nie zje przez cały dzień. Już widzę, że mam mniej pokarmu w dzień, w nocy nie ma problemu. I co w takiej sytuacji? Czy mogę prosić droga Hafijo o poradę bo chce karmić jeszcze długo, tak do 2 lat jeśli się uda. Ale widzę, że z może nie być tak łatwo.

  • Kasia
    17 stycznia 2015 at 21:46

    A co z żelazem ktoś mi powie? Bo wszędzie gdzie czytam o rozszerzaniu diety ostrzegają przed niedoborami żelaza przy samym kp po 6 miesiącu. Jeśli więc dziecko nie zje w ciągu dnia porcji mięska i żóltka to grozi to anemią (tak podaje wiele źródeł)Tego się bardzo obawiam bo moja 9 miesięczna córcia faktycznie tylko próbuje jedzonka, nie są to pełne posiłki na pewno.

  • ela.dzi
    18 stycznia 2015 at 14:36

    Wiele prawdy w tym artykule, ale u nas by się nie sprawdził. Po 6 miesiacach okazało sie, że syn ma silna niedokrwistość, a mleko mamy przecież nie ma za wiele żelaza. Ponieważ syn nie był chętny na nowości, to w końcu weszło żelazo w płynie na długi czas. Dopiero jak zaczał troszkę lepiej jeść koło roku, to można było odstawić żelazo. Generalnie do 1 urodzin karmiłam syna baaaardzo często, a przyrosty miał mizerne, ba zaliczyliśmy nawet spadki. Mimo, że mleka mamy mu nie brakowało.

  • sim
    29 stycznia 2015 at 21:25

    Ogólnie super strona, bardzo pomocne wpisy i podpowiedzi, wielkie dzięki 🙂 Ale … nie ze wszystkim się zgodzę …. Musimy wziąć pod uwagę, że każde dziecko jest inne. Mój synek urodził się duuuży (5kg, 60cm) więc dietę też musieliśmy rozszerzać wcześniej bo moim mlekiem nie najadał się na długo (po tym jak miał już mniej więcej stały rytm i domagał się piersi średnia co 2,5 – 3h, a w nocy jedynie 2 razy nagle po skończeniu 4m zaczął domagać się piersi co 1-2h w ciągu dnia i w nocy, ssał intensywnie i bez przerwy przez około 20 min, a na niedobór pokarmu nie mogłam narzekać 🙂 Sytuacja trwała ok 3 tyg, ja chodziłam jak zombi i wtedy pediatra zaproponowała nam wcześniejsze rozszerzanie zwłaszcza, że mały miał niedobór Fe, a suplementacja nic nie dawała). Początkowo dawałam papkę z pojedyńczych warzyw: marchew, ziemniak, burak – nie było mowy o popróbowaniu bo jak po kilku łyżkach zabierałam miseczkę to był wrzask i ostatecznie mały wcinał około 3 łyżek stołowych (!) i popijał piersią a na „kolację” kleik na swoim mleku. Kiedy zaczęłam rozszerzać dietę od razu sytuacja się poprawiła za równo w dzień jak i w nicy bo nie „wisiał” ciągle na cycku a ja mogłam gdzieś wyjść bez obaw czy odciągnięte mleko mu wystarczy. Po pojedyńczych warzywach wprowadziłam również stopniowo zupki, zupki z mięskiem, żółtkiem na „obiadek” a do popicia pierś i od razu Fe tez podskoczyło. Opisuję tą historię m.in dlatego bo u nas nie było opcji żeby dać najpierw cycusia tj wszyscy zalecają, bo jak zabrałam zanim się do syta najadł to był krzyk jakby Go zarzynali i nie chciał nic próbować w tej histerii, a z kolei jak sie juz nabimbolił mleka to mogłam tylko pomarzyć żeby spróbował czegoś nowego. Ja robiłam tak że czekałam z godzinę po cysiu żeby trochę zgłodniał ale nie za bardzo i dawałam warzywko a na „dojedzenie” cyc i u nas taki sposób się sprawdził 🙂

    • Hafija
      29 stycznia 2015 at 21:58

      Nie wiem od czego zacząć. Czy od kryzysu laktacyjnego w 4 miesiącu, czy od tego, że własnie dziecko powinno się „cycem” najeść najpierw, czy od tego że nienajadanie wychodzi w pieluszcze, wadze, sposobie karmienia i po 4 miesiącu zmienia się laktacja. Szkoda, że nie miałaś obok doradcy laktacyjnego bo opisujesz fizjologię a nie „nie najadanie się” 🙁

  • Gosia
    6 lutego 2015 at 10:30

    Cieszę się, że to przeczytałam. Mój 8 – miesięczny synek nie akceptuje rozszerzania diety. W 7 miesiącu popróbował trochę papek, które dla niego przygotowałam ale chyba doszedł do wniosku że to nie to. Do tej pory bardzo się tym faktem stresowałam, zaczęłam mu wkładać łyżeczkę podstępem do buzi jednocześnie bojąc się że nauczę go tym wstrętu do jedzenia już całkiem. Od teraz podejdę bardziej na luzie do tematu do czasu aż skończy rok. Może maluch instynktownie wybiera pierś, bo zaspokaja jego potrzeby, a jak przestanie zacznie sam szukać czegoś innego. Taka odmowa jedzenia chyba nie zdarza się przy mm, z tego co wiem to czasem maluchy w ogóle odrzucają mleko modyfikowane na rzecz nowości, może to dlatego że czują tam lepsze pożywienie.

  • mama Frania
    13 lutego 2015 at 12:27

    Moj synek ma 7 mcy. Diete zaczelam mu rozszerzac dwa mce temu za namowa mojej mamy. Chcialam poczekac do ukonczenia przez niego 6 mca, ale nigdy nie umialam byc asertywna w stosunku do swojej rodzicielki. No i zaczelo sie podawanie sloiczkow. Jedyne na co sie nie zgodzilam i pilnowalam, to podawanie malemu cukru. Mama uwazala, ze wymyslam. Wracajac do glownego watku: Daje Franiowi normalne jedzenie- warzywka, miesko z zupki, gotowe sloiczki, owoce, chrupki kukurydziane, czasem pomietoli chlebek. Nie przekonalam go tylko do kaszy manny(chodzi o gluten). Teraz, po lekturze Twojego wpisu,widze, ile popelnilam bledow. Najbardziej dalo mi do myslenia to, ze w ciagu dnia daje mu piers rzadziej niz do pory, bo zastepuje ja normalnym jedzeniem. A on w nocy budzi sie nawet co godzine i wola o cycusia. Teraz wiem dlaczego- w ciagu dnia dostaje go za malo. Piersi mam czesto pelne mleka, ale twardo sie trzymam stalych posilkow. A waga? Z 25 centyla spadl na 23-24. Tlumaczylam sobie to tym, ze raczkuje i probuje juz chodzic. Nawet nie wiesz, jak sie ciesze, ze kilka miesiecy temu polubilam Twoj blog. Dzieki temu wpisowi uswiadomilam sobie, co robie zle. Co mam na swoje usprawiedliwienie? Czy tlumaczy mnie to, ze to moje pierwsze dziecko, w dodatku mieszkamy w UK i jestesmy zdani tylko na siebie? Health Visitor(cos w styku pielegniarki srodowiskowej) zapytana o rozszerzanie diety, zbyla mnie. Rady szukalam u mojej mamy w Polsce. Byla nas czworka, wiec co jak co, ale mama wie co nieco o dzieciach. Teraz widze, ze chyba nie do konca. Od dzis, jak tylko Mlody wstanie, najpierw dostanie mleczko, a nie sloiczek z obiadkiem. I tego sie bede trzymac. Kto wie, czy nie uratowalas mojej laktacji? Dziekuje za otworzeniemi oczu. Goraco pozdrawiam ;*

  • niszka
    16 lutego 2015 at 12:27

    A jak się zastanawiam czy można jasno określić ile posiłków uzupełniających powinno być od kiedy? Wiadomo, zaczynam od jednego po 6 m-cu. Gdzieś też czytałam, że pod koniec pierwszego roku powinny to już być 3 uzupełniające. W których miesiącach zwiększać liczby tych posiłków? Jest coś takiego, że np. po 6. m-cu 1 posiłek po cycku, po 8. m-cu to już dwa, a po 10. m-cu to już 3?

  • Kasia
    22 marca 2015 at 22:56

    Mnie w przychodni napadła lekarka, że dziecko w 3 centylu wagi! Oskarżyła, że głodzę, nie dbam itp. Przeżyłam szok! Kazała przejść na mieszanki i wysyłała do specjalistów. Specjaliści mi powiedzieli, ze mleko matki jest całkowicie bezwartościowe i mam problemy.emocjonalne skoro chce roczne dziecko wciąż karmić! No porostu szok i zaścianek! Całe szczęście, ze znam wartość mleka matki i nie dałam się stłamsić 🙂

  • Kasia
    22 marca 2015 at 23:08

    Jak sie zastanowię ile popełniłam błędów przy żywieniu starszej córki to aż chce mi sie płakać! Kobieta chcąca karmić piersią jest w tym chorym kraju traktowana jak wariatka! Nie wspomnę nic o wytycznych jak rozszerzać dietę dostępnych np. w książeczkach zdrowia- podają ile dziecko ma zjeść innych nic mleko posiłków i gdzieś na marginesie piszą ze pierś na żądanie. To sugeruje, ze te posilki stałe są ważniejsze i pierś traktujemy jako napój a nie jedzenie! Ja tak niestety robiłam i absolutnie nikt nie wyprowadził mnie z błędu a wręcz mówili, ze tak ma być. A dziecko spadało na wadze. To smutne i przerażajace, ze wszystkiego trzeba sie tu uczyć na własnych błędach bo pediatrzy siedzą mentalnie w innej epoce! Dzięki za super bloga i wsparcie:)

  • sybilla
    24 kwietnia 2015 at 14:23

    Witam!
    Nie dawno mój Mareczek skończył 6mc. Jest na piersi. Od jakiegoś miesiąca podaję mu prawie codziennie coś na próbę żeby posmakował. To jabłuszko starte, banana, marchew ugotowaną itp. Kończy się na 1 łyżeczce. Zamyka buzie, zresztą i tak tą jedną łyżeczke wypluwa. Nic nie chce nawet posmakować. Co mu dam do buzi to się krzywi jak by miał cytryne. Nie chce zastępować posiłku tylko boję że im później tym mniej rzeczy będzie jadł. Czy słusznie się martwie?

  • Selene
    9 maja 2015 at 18:49

    Szanowna Pani,
    synek ma 9 miesięcy, karmiony jest głównie piersią, 3 miesiące temu zaczęłam wprowadzać pokarmy stałe metodą BLW z elementami własnoróbnych zup oraz słoików (okazjonalnie, gdy nie mam czasu lub chęci na gotowanie). Dodam, że rozwija się świetnie zarówno w aspekcie fizycznym jak i psychicznym, ma masę energii jest radosny i na moje oko zdrowy. Tydzień temu podczas ważenia w przychodni wyszło, że od dwóch miesięcy nie przybrał (waży 9100), Pani pediatra zrugała mnie za karmienie piersią i jakieś bzdury (BLW), bo syn jest niedożywiony, a ja naczytałam się bzdur z Internetu i szkodzę własnemu dziecku. Na szczęście wiem, że mam prawo nie wyrazić zgody na leczenie szpitalne, więc skorzystałam z tego, jednak za dwa tyg musze ponownie odwiedzić lecznicę na warzenie i jeśli syn nie przybierze na wadze, a ja nie zgodzę się na szpital, naśle na mnie MOPS… Dodać muszę, że od dwóch trzech tyg pojawiły się dość częste wymioty i zatwardzenie, podejrzewam, że jakiś składnik diety może być przyczyną. Chciałabym więc wrócić do wyłącznego karmienia piersią i wprowadzać stopniowo poszczególne składniki rozszerzanej diety, obawiam się jednak że waga nie drgnie i zaczną się problemy.. Dodam też, że synek jest tak energiczny, że przy piersi często chwilę ssie i już zaczyna go nosić, czy jest możliwe, że popija tylko początkowe mniej kaloryczne mleko i dlatego nie przybiera? Dodam też że moja mała błyskawica sam z siebie dość rzadko prosi o cycusia, dlatego ja często sama zapraszam na mleczko… Ale się rozpisałam… Bardzo proszę Panią o radę!!!

    • Hafija
      9 maja 2015 at 19:16

      Zmień pediatrę 🙂 to raz – a po drugie ciężko mi cokolwiek powiedzieć, ponieważ nie mam wag dziecka, nie wiem jak przybierał do tej pory, jaki jest stan jego zdrowia. Napisz proszę wyczerpujący mail na kontakt@kwartalnik-laktacyjny.pl

    • Mały człowieczek
      12 maja 2015 at 08:35

      Moja córka ma 10 m -cy. W ciągu ostatnich dwóch przytyła 100g a dietę rozszerzałyśmy po staremu -papkami. Ssie 6-10 razy w ciągu doby (4 razy w ciągu dnia), średnio przez 5 minut, chyba że zasypia przy piersi, ale to rzadko się zdarza. Waży 9100g pediatra nie ma zastrzeżeń. Mam nadzieję że u Pani też nie ma realnego problemu. Wg naszego lekarza dzieci mniej przybierają, gdy zaczynają się ruszać zresztą na wykresach siatek centylowych też zmienia się nachylenie.

    • Mały człowieczek
      12 maja 2015 at 08:46

      Oczywiście pomijam wymioty i zatwardzenie, z tym na pewno trzeba coś zrobić…

  • Selene
    12 maja 2015 at 09:31

    Dziękuję za wsparcie, od trzech dni jestem na piersi bez zupek, kaszek i słoików i kupka już codzienna, spanie lepsze i wymiotów jakby mniej… Nie wiem tylko czy przybór będzie, niemniej do szpitala tak szybko nie damy się wygonić, na pewno nie bez wstępnej diagnostyki. Jestem z Piły, a tu niestety nie ma porządnych oświeconych pediatrów, tyle nieprzychylnych uwag słyszałam na temat długiego karmienia (wg tutejszych pediatrów to karmienie powyżej 6 ms. ż). Może ktoś może polecić pediatrę z choćby Poznania, Bydgoszczy, bym w awaryjnych sytuacjach mogła z synkiem na konsultacje pojechać.. W obecnej sytuacji, najchętniej zrobiłabym synkowi tydzień na piersi, a za te kilka dni dopiero wprowadzanie ponowne stałych pokarmów, nieco ostrożniej. Dotychczas poszłam na żywioł, uznając, że skoro BLW, to synek instynktownie rozpozna co mu służy, co nie i podawałam prawie wszystko, co jadłam (odżywiam się zdrowo, więc nie mówimy oczywiście o żadnych śmieciach) i pomidory sparzone i awokado i skórka chleba i twaróg, kasza jaglana, bataty, dynia, troszkę jajecznicy, gotowane eko mięso tj. jagnięcina, królik, kura, indyk; szparagi, brokuły, kalafior, jogurt naturalny, makaron biały, razowy; słoiczki też były i wydaje mi się, że papki nie służą zdecydowanie, bo o ile za kawałki jedzonka zabierał się Wojtuś z radością, to papki trochę pomymlał i już nuda. Nie mam pojęcia nie mam teraz czy kontynuować postępowanie, czy nie… Obawiam się tego, że biorąc pod uwagę aktywność synka (a jest po prostu torpedą!!) pierś mu nie wystarcza, bo o karmieniu muszę sama przypominać, a i tak possie troszkę od niechcenia i już po kilku minutach przekręca się i już świat bardziej interesujący, niż jedzenie. Analizując sobie to wszystko zastanawiam się, czy czasem zwracanie nie wynika z nadmiaru powietrza zgromadzonej w trakcie dynamicznego ssania i częstego odchodzenia od piersi; może za dużo powietrza łyka? Muszę znaleźć pediatrę normalnego, bo aktualna nawet mnie nie słucha, traktuje mnie jak rozhisteryzowaną, bo pół roku minęło a ja dziecko uzależniam i przez moje problemy emocjonalne, synek niedożywiony…

  • katja mama olka
    14 maja 2015 at 20:43

    A co z dzieckiem, które przybiera za szybko na wadze? Mój synek ma 16 miesięcy i wciąż karmię piersią, chociaż były próby odstawienia. Do 6 miesiąca tylko kp, po 6 wprowadzanie posiłków. O BLW nie wiedziałam, więc wprowadzałam papki. Od początku synek dławił się i krztusił, nienawidzi grudek. Dziś jest lepiej, ale do samodzielnego gryzienia np bułki- daleka droga. W 8 ,9,10 miesiącu jego życia, dostawał dwa razy na dobre MM (podczas mojej nieobecności). Młody nie je słodyczy, pije tylko wodę, pierś ma wciąż na żądanie. Ja jestem jak Zombie, bo synek pije 3-4 razy w nocy też. Ma 16 miesięcy, 15 kg wagi,92 cm wzrostu. Teściowa twierdzi, że utuczyłam go nocnym karmieniem:( czy to prawda? A może to wina mm przez kilka miesięcy. Teraz synek ma dużo ruchu, dużo warzyw (najlepiej papki-bo lubi je jeść sam łyżeczką) no i cycuś. Nie chcę go odstawiać od piersi, ale czy on może nadal jeść w nocy????

    • Hafija
      14 maja 2015 at 21:03

      Mlekiem mamy nie da się przekarmić 🙂

    • Mafa
      27 grudnia 2016 at 21:49

      Dla pocieszenia mój ma skończone 10miesiecy i wazy 13kg,tylko na piersi od początku a po 6miesiacu rozszerzona dieta.Musimy sie tylko uporać z niedoborem żelaza.pozdrowiania

  • Monica
    15 maja 2015 at 11:58

    To już chyba wiem, dlaczego dziecko mi się odstawiło w 13 miesiącu… ;(, chyba niestety wcale nie samo… Straszne tak sobie uświadomić własne błędy. I dobrze, że można znaleźć takie miejsce, gdzie wszystko jest wyjaśnione, w tej chwili nie dla mnie, ale w przyszłości… 😉

  • Mila
    18 maja 2015 at 20:49

    A jak to się ma do karmienia mm?

  • Gosia
    10 lipca 2015 at 06:33

    A jak to konkretnie powinno wyglądać? Podać pierś i niech je aż się naje i wtedy podać nowe jedzonko, czy niech possie tylko chwilkę, żeby zaspokoić pierwszy głód?

  • Ola
    11 lipca 2015 at 09:29

    A ja mam pytanie o to co napisałaś w jednym z komentarzy: „mlekiem mamy nie da się przełamać” moja córeczka skończyła 6 miesięcy 2 lipca, od 2 tygodni daje jej po piersi do posmakowania po 2-3 łyżeczki różnych warzyw i owoców (mamy z ogródka buraczki, marchew i inne warzywa i owoce sezonowe, więc trochę żal nie.skorzystać bo to nie pryskane i pewne źródło). Jedzeniem interesuje się od dawna i pochłania wszystko co jej zaproponuje (nawet wypluć jej się nie zdarzyło, ładnie otwiera buzię), jest bardzo duża bo 70 cm i 9 kg i boję się że wprowadzając cokolwiek jeszcze ją tylko utuczę, a nie chce jej odmawiać bo dużą radość daje jej jedzenie… Mała woła o pierś co 2-3h i w dzień i w nocy, wiec wpisane w schemacie żywienia 5 karmień jest nierealne. Mi to nie przeszkadza na razie wogóle bo to jest jej czas i mój urlop macierzyński.jest dla niej, więc ja też jestem dla niej ile tylko potrzebuje, ale w upały potrafiła wołać o pierś co 30 min, fakt że tylko piła, ale zewsząd słyszę komentarze że przekarmiam dziecko, że mam za tłuste mleko (mamy mleko zawsze winne) albo że tak często je bo jest duża i się nie najada i powinnam dokarmiać więcej – pewnie jest duża więc daj jej jeszcze kaszkę (sic!)… Zgłupieć można jednym słowem… Czy faktycznie nie mogę jej przekarmić i utuczyć piersią? Sorry że tak chaotycznie, ale chyba wiadomo o co chodzi 😉 Będę wdzięczna za odpowiedź!

  • Ola
    11 lipca 2015 at 09:31

    Oczywiście miało być „mlekiem mamy nie da się przekarmić” *

  • Aune
    11 lipca 2015 at 12:11

    Jestem przerazona! wpadłam na bloga przypadkowo, bo szukałam informacji dlaczego moje 8,5 mies. niemowlę odmawia w dzień piersi. No i mam odpowiedz, zastępowałam pierś posiłkami stałymi dokładnie tak jak zalecił mi pediatra 🙁 w nocy je sporo, ale w dzień tylko rano i wieczorem (od tygodnia je 2 na dobę). Czy jest szansa teraz na powrót laktacji na dzień? zmniejszyć posiłki i podawać pierś przed stałymi – mimo, ze w piersi mało juz w dzień mleka? laktatorem stymulować? Proszę o pomoc, bardzo mi zalezy na długim karmieniu 🙁

  • Jadwiga Trojak
    24 lipca 2015 at 11:27

    Właśnie wróciłam od lekarza i postanowiłam podzielić się poradą, którą usłyszałam.
    Mam synka, który dwa tygodnie temu skończył 6 miesięcy. Przez pierwsze pół roku był karmiony wyłącznie piersią, teraz jesteśmy na etapie wprowadzania nowych pokarmów (idzie nam bardzo dobrze, synek ma dobry apetyt i chętnie poznaje nowości).
    Synek waży dość dużo jak na 6 miesięcznego bąbla – 9700g (dobre mleczko;)). Dziś Pani doktor spytała mnie ile zupki zjada mój synek, na co ja jej odpowiedziałam, że więcej niż 100g w ciągu dnia nie zje. Pani doktor się zdziwiła, że tak mało, na co ja odpowiedziałam, że przed podaniem zupki proponuję dziecku pierś… odpowiedź była następująca: „To niechże Pani da mu więcej zupki, zamiast piersi, bo będzie miał mniej kaloryczny posiłek… on jest duży, widać, że kłopotów z przybieraniem nie ma to powinna Pani zastąpić posiłek mleczny zupką”. yyy… przytaknęłam, bo z fachowcem nie będę się spierać, ale skłaniam się raczej do metod opisanych tu na tym blogu (tu wielkie podziękowanie, że w sieci jest takie miejsce).
    I jeszcze jedna sprawa… ostatnio z ust kilku doradczyń usłyszałam, że w nocy nie powinnam karmić dziecka, tylko podawać mu wodę i dziecko po niedługim czasie przestanie się budzić (synek budzi się dwa razy, zazwyczaj). Przyznaję, że dziś w nocy spróbowałam i synek mnie zaskoczył… najpierw nie chciał wody z doidy cup (ciężko pić z niego, gdy się płacze), z niekapka też odmówił, ale wziął z butelki… napił się (ok. 100 ml) i zasnął… Podziałało, choć nie wierzyłam, że to się uda. Nawet się nie skrzywił, że to nie mleko…
    Agato, jakie według Ciebie powinno być podejście do nocnych karmień? Szczerze mówiąc nie wiem, co robić.

    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Hafija
      24 lipca 2015 at 19:42

      Dzieci się budzą w nocy, dorośli się budzą w nocy, wszyscy się budzimy w nocy. Problem z budzeniem jest taki, że niemowlęta długo nie potrafią się same do snu ułożyć jak się rozbudzą. W piersi są przeciwciała, tłuszcze, oraz składniki usypiające i uspokajające. 6 miesięczniak czerpie więcej dobrodziejstwa z piersi niż z wody i nie dziw że się na mleko budzi. Tak po wodzie też pójdzie spać ale warto się zastanowić co dla takiego maluszka jest lepsze – woda czy mleko? Dla mnie odpowiedź jest jedna – mleko. Pediatra do zmiany 😀

    • Jadwiga Trojak
      24 lipca 2015 at 20:47

      Dziękuję:)

  • edi
    24 sierpnia 2015 at 15:34

    Ojej, jestem już mega zagubiona!! ;( To ja już nie wiem co z rozszerzaniem diety a piersią, moja mała uwielbia jeść „stałe” produkty, nie mam z tym najmniejszego problemu. Pierś oczywiście też uwielbia 😉 Nie wiem, za tydzień skończy 8msc, do tej pory dostawała normalnie mleczko ok5 razy dziennie… Ostatnio wspomniany obiadek, którym zaczęłam zastępować jednen posiłek, a zupełnie niedawno myśleliśmy z mężem o kaszce zamiast innego posiłku i teraz już nie wiem… Mała ciagle też to co zje zwraca w kupce do pieluszki (konsystencja i ilość tyle co zjadła). Mam mętlik w głowie, każdy coś innego pisze! ;(

  • Marta
    6 września 2015 at 18:56

    Hafijo ratuj.
    Ja chyba czegoś nie rozumiem. Mój synek skończył 7 mies i niebawem skończy 8my. Karmiłam i karmię piersią, dodatkowe posiłki podawałam zawsze PO piersi (chwilę lub dłuższą chwilę po). Od jakiegoś czash mój Brzdąc w dzień nie koniecznie chce pierś ale gdy zaproponuję mu np zupkę, warzywo, owoc, kaszkę to bardzo chętnie zjada. 🙁
    Wieczorem i w nocy jest tylko pierś. Rano też jest tak najedzony, że nie jest zainteresowany podjadaniem z mojego talerza ake w dzień rzadko woła o pierś (chyba, że chce się przytulić i zasnąć), sama go zachęcam ale spędza przy niej bardzo mało czasu lub „ucieka” a gdy ma szansę zjeść coś innego to korzysta.
    Chcialabym karmić jak najdłużej i chciałabym zrozumieć tę sytuację.
    Ratuj 🙂

    • Hafija
      6 września 2015 at 18:59

      Karm na żądanie – nic więcej nie trzeba!

  • Paulina
    19 września 2015 at 16:15

    Ja mam taki problem ze niemowle 10m-cy odrzuca juz 7 dni piers a przedtem cycus byl dla niej calym swiatem, bardziej niz dodatkowe posilki wolala moje mleko,a teraz na spiocha udalo mi sie ja tylko 3 razy przystawic, dla mnie to problem bo jestem w domu i moglabym ja karmic boje sie ze strace pokarm, bo laktator to nie to samo co ssanie dziecka, Agato prosze o pomoc ,napisz mi na moj e mail czy moge cos zrobic by moje dziecko na nowo polubilo ssanie, z niekapka tez nie pije bo nie chce jej sie ssac, prosze o pomoc bo widze ze nieraz chce mojego mleka wiecej a piersi i tak nie chwyta

  • kama-mama
    28 września 2015 at 19:39

    Hmm….nie zgodzę się. Moja córka zaczyna przygodę z nowymi smakami. Najpierw dostaje łyżeczka coś nowego, a później swoim zwyczajem dopycha się mlekiem. Mała jak tylko widzi miseczkę i łyżeczkę, natychmiast jest cała zainteresowana. Przez cały czas karmienia radośnie macha rączkami nóżkami, jest cała zadowolona, a jeśli tylko na chwilę odstawie miseczkę na stół zaczyna się krzyk, bo jak to koniec?! Jeśli chodzi natomiast o ukochanego cyca, musi być obowiązkowo po takim karmieniu łyżeczka i najlepiej żeby był co godzinę, góra dwie. Moja córka słabo przybiera na wadze, z powodu, jak sadze, nadmiernego ulewania. Odkad skończyła miesiąc przesypia całe noce. Czy w takiej sytuacji popełniam błąd karmiac ja przed podaniem piersi? Nie wydaje mi się.
    Szukalam informacji odnośnie stałych posiłków w diecie dziecka. Teraz kiedy przeczytałam ten wpis, myślę że najlepiej będzie stopniowo podawać jej w małych ilościach różne rzeczy i dopychac małą mlekiem. Ona będzie mogła oddawać się pasji próbowaniau i będzie dalej cieszyć się swoją miłością do mleczka z piersi.

  • Kasia K.
    10 października 2015 at 09:46

    Witam serdecznie,

    Pani Agato jakiś czas temu pisałam do Pani maila, ale pewnie gdzieś zaginął w gąszczu internetu 🙂

    Tak na samym początku, od kilku tygodni czytam Pani bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem. Wielki szacunek za wszelkie porady/dorady i artykuły.

    Chciałabym teraz i ja zasięgnąć Pani opinii, bo ostatnia wizyta kontrolna u pediatry, z moją 7,5 miesięczną Córcią przeszła wszelkie oczekiwania – niestety w negatywnym znaczeniu!

    Otóż jedną z porad Pani lekarki było, żeby zacząć podawać mleko modyfikowane, a Jej argumentem było tylko to, że „a co Pani będzie dawać dziecku jak nie będzie Pani karmić naturalnie?! Trzeba już dziecko
    przyzwyczajać” (ale do czego przepraszam bardzo?). Po prostu brakło mi słów na jakikolwiek komentarz. Dodam, że Córcia to istny okaz zdrowia i łakomczucha 🙂 – w tym momencie waży 11,110g (ma skończone 8 miesięcy) i w siatce centylowej jest powyżej 97 centyla. Ja póki co nie zamierzam rezygnować z karmienia piersią i na pewno będzie to trwać do 1 roczku, jak nie dłużej. No może po skończeniu roczku, będziemy powoli zmniejszać.

    Proszę mi powiedzieć, czy w takiej sytuacji jest jakikolwiek sens w ogóle wprowadzać mm? I czy można ten etap pominąć? A po skończeniu roczku Córci, powoli wprowadzać mleczko krowie?

    Ponadto, od 1,5 miesiąca powoli wprowadzamy ‚słynny’ gluten (1/2 łyżeczki kaszki manny) z różnymi warzywkami i mięskiem raz dziennie, w niewielkiej ilości (gł. dominuje jednak cycuś :))
    I tutaj pojawiła się kolejna ‚rada’ – trzymać się ściśle określonych pór karmienia i mam częściej podawać inne pokarmy, by coraz to rzadziej podawać pierś i żeby było jeszcze ciekawiej – rada kolejna – jeśli my rodzice jemy np. ziemniaczki z jakimś sosikiem, czy też mielone to można to podać Maluchowi… Zwątpiłam!

    Wydawało mi się i tak też do tej pory sądziłam, że to właśnie mleczko mamy jest przez pierwszy rok życia maluszka najważniejsze i najlepsze, a wszelkie inne pokarmy mają głównie na celu poznanie nowych smaków itp.

    Czy dobrze się utwierdzam w swoich matczynych przekonaniach, czy może jestem złą mamą? Nie ukrywam, że ‚przeżyłam’ lekki szok i powiem szczerze, że jest to dla mnie abstrakcja – tyle mówi się dobrodziejstwie mleka mamy, a lekarz mi mówi o wprowadzeniu mm!

    Proszę o poradę… bo najzwyczajniej w świecie zdurniałam i zaczynam wątpić w swoje przekonania 🙁

    Pozdrawiam,
    Kasia K

  • sal
    27 października 2015 at 10:34

    Walczyłam jak Emilia Plater do 5 miesiaca o wyłączne karmienie piersią,niestety. Corka skonczyla 4 miesiace i nie wazy nawet 5 kg.przez 4 miesiace byla tylko i wylacznie na piersi,karmiona na zadanie,czasem liczba karmien dochodzi do kilkanastu na dobe,a waga stoi,albo idzie w gore baaardzo nieznacznie.Przebadana wzdłuz i wszerz – zdrowa.Tylko z wygladu maleńka jak noworodek 🙁 Lekarz zaproponowal rozszerzanie diety i mimo ze i intuicja podpowiada ze to za wczesnie,to chyba nie mam wyjscia 🙁

    • Skuld
      27 grudnia 2016 at 23:32

      polecam ksiazke „Moje dziecko nie chce jesc” Carlosa Gonzalesa-moze cos rozjasnic w temacie i uspokoic:)Daje do myslenia,no.100 g tak popularnej na starci gotowanej marchewki to 20 kcal,a mleka mamy ok.70kcal.Pytanie do wszystkich „fachowcow”-czym dziecko szybciej uzupelni swoje zapotrzebowanie kaloryczne? :)))

  • Basia
    4 listopada 2015 at 14:03

    Dziękuję za ten wpis. Za każdym razem, gdy dopada mnie jakieś zwątpienie lub problem związany z kp, tu na blogu znajduję mądre słowa.
    Moja córeczka kończy za tydzień 6 miesięcy i karmię póki co wyłącznie piersią. Dziś podczas szczepienia pediatra (dr n.med.!) wyraziła swoje zdumienie, że nic jeszcze nie wprowadzałam, nawet glutenu. Mała przebiera na wadze powoli, dopiero podwoiła wagę urodzeniową. Pediatra skomentowała „całe szczęście, że Wam te 6 miesięcy niedługo mija, trzeba przestać GŁODZIĆ to dziecko”…
    Nie zapytała, jak często dziecko je, czy ulewa itp.
    Marchewka ma mi dziecko zapchać i utuczyć, jaaasne.

  • dzieckotoprzygoda
    11 listopada 2015 at 01:14

    Kolejny wartościowy wpis, dziękuję! Wiem, że gdy mam jakieś wątpliwości (własne lub częściej – nadane przez otoczenie), to znajdę tu podpowiedzi i wskazówki.

  • magda
    12 listopada 2015 at 10:55

    Trafiłam na Twój blog niedawno i w miarę czasu i możliwości czytam wpisy i włosy jeżą mi się na głowie! Myślałam, że wiem sporo o karmieniu, a tu się okazuje, że nie dość, że jestem ignorantką, to na dodatek idiotką:/
    Uff, co za ulga! Moja córeczka ma pół roku, dostaje 3 posiłki ,,stałe” w miejsce karmienia, ale po przeczytaniu tego wpisu widzę, że robię błąd….To samo zresztą zafundowałam swojemu synowi pięć lat temu……Widzę, że muszę zmienić przyzywczajenia i powrócić do karmienia piersią głównie, a dopiero potem do uzupełniania….Już wiem, czemu tak ciężko szło rozszerzanie diety synowi, bo gdy wciskałam mu na siłę nowe pokarmy, on zwyczajnie miał ochotę na pierś, tyle, że ja sądziłam, że to wina zbyt częstego podawnia cyca. Karmiłam syna rok i trzy miesiące, ale rozszczerzanie diety wspoiminam jako koszmar.
    Dzięki za mądry i wartościowy blog

  • Iza
    16 listopada 2015 at 23:08

    Jak dobrze, że przeczytałam ten post. do tej pory rozszerzałam dietę Natalii trochę na siłę, ciesząc się z każdych mililitrów, które udało mi się jej podać. Teraz wiem, że to było bez sensu.

  • Asia
    17 grudnia 2015 at 22:30

    To ja juz kompletnie zgłupiałam… Czyli nie ma czegoś takiego że zastępujemy karmienie piersią jakimś posiłkiem? Schematy żywienia są fałszywe? Cały czas podstawą jest pierś , a inne jedzonka dodatkiem po piersi? Czy w takim wypadku Malec nauczy sie kiedykolwiek innego jedzenia niż od mamy z piersi?

  • Ollllz
    8 lutego 2016 at 11:30

    Uffff!!!! A ja tu od miesięcy uskuteczniam panikę że dziecko jeść nie chce tylko cycek i trochę tego czy tamtego.

  • bogna
    8 lutego 2016 at 11:48

    Jak dobrze, że trafiłam na ten tekst 🙂 Właśnie mój 7-miesięczny syn przybrał w przeciągu 1,5 mies 130 gram. I lekarz koniecznie kazał dawać obiadek, cały! A wiem z doświadczenia, że taka ilość źle mu robi – pierdzi, skręca się, marudzi. I coś czułam, że to nie jest dobry pomysł. tym bardziej, że zrobił się bardziej żarty na pierś, zwłaszcza w nocy – z 1 karmienia zrobiły się 3. A o tym, żeby pierś dawać przed nowością i nie zastępować to myślałam, że tyko na początku – także wielkie dzięki, bo koleżankom właśnie dzieciaki się same koło 8 miesiąca odstawiły i już wiem dlaczego, a bałam się że nas tez to spotka.

  • Malina
    23 marca 2016 at 13:50

    Hafija – bede bardzo wdzieczna za wskasówke – orientacyjną – ile po piersi nalezy podac posilek, tzn. mam odczekac 30 min czy godzinę? Bede wdzieczna za naswietlenie tej kwestii….

    • Hafija
      23 marca 2016 at 20:17

      postaw przed dzieckiem talerz po karmieniu piersią i zobacz czy będzie zainteresowany czy nie 🙂

  • Malina
    24 marca 2016 at 22:29

    Zaraz po piersi jest prawie wogole niezainteresowana – natomiast po godzinie (często przez to, ze ucięła sobie drzemkę) widzę duże zainteresowanie nowymi smakami ja jednak martwię się, że w ten sposób przyzwyczajam ja do wielu posiłków dziennie i ze zaburzę jej w tem sposób naturalne łaknienie… Co robić ?

  • karmi
    16 kwietnia 2016 at 21:27

    a ja chyba mam troche problem, córa ma 8 miesięcy i stosujemy blw, z pełnym sukcesem, od dwóch tygodni zaczęła też domagać się picia (woda w doidy lub przez słomkę), podaję jej, uwielbia jeść, je już zadziwiająco ładnie.
    Co wieczór pije prawie cały kubek doidy kaszki mannej, orkiszowej, jaglanej na wodzie, półpłynnej, z odrobiną musu z gruszki z daktyli, czasem samą, poza tym 2 posiłki z nami – śniadanie i obiad – większość warzyw, owoców, kasze, makarony, mięso ryby, ryże, pieczywo, bez soli czy cukru, jemy zdrowo.

    No i od kiedy zaczęła pić wodę w dzień naprawdę mało je z piersi, wcale się nie domaga właściwie, bardzo rzadko, ja sama pilnuję żeby jadła choć te 3-4 razy, ale je 5sek i nagle coś ją bardziej zainteresuje, puszcza, odwraca się, łapie na 3sek znów, puszcza, pogada, łapie, chce usiąść, no zjada na pewno niewiele. Na noc trochę więcej, oduczyła się przy piersi zasypiać, pije na noc kilka minut (najdłużej w ciągu dnia), odkładam ją i zasypia sama. W nocy budzi się 2-3 razy, pije kilka minut w półśnie.

    Smoczków, butelek u nas nigdy nie było, nie ma też już mega mocnej potrzeby ssania.

    Czy robię coś źle? czy to normalne?

    • Justyna
      16 kwietnia 2016 at 21:41

      Nie wiem czy dobrze mówię ale chyba za szybko wprowadzone dwa posiłki? Moja córka ma 11 miesiecy i czasem je obiad i deserek ale raczej najczęściej jest to tylko obiad a do 1 roku życia Cycyś to podstawa i nie zastępujemy go stałym pokarmem tylko dodatkowo. A cyc na żądanie

    • karmi
      17 kwietnia 2016 at 08:10

      Właśnie tyle że ona żądać cyca przestała 🙂 w sumie ona tak od 3 mca życia nie domagała się jakoś szczególnie cyca w dzień, dlatego od początku musiałam trochę pilnować, w nocy jada na żądanie, chyba w nocy je najwięcej tego mleka, co mnie akurat cieszy bo nocny pokarm treściwszy, staramy się jeść posiłki razem, więc ciężko jeden wykluczyć, bo akurat podczas wspólnego śniadania i obiadu nie śpi, więc jak widzi, że krzątam się po kuchni to już jest radość. UWIELBIA JEDZENIE. Rozszerzamy dietę od prawie 2 miesięcy, choć ja mam wrażenie że była gotowa szybciej – spełniała warunki, że tak się wyrażę.

      Może faktycznie za dużo… nie wiem bo boję się że odstawi tego cyca w dzień całkiem!

  • Peggy
    5 maja 2016 at 10:56

    Wszystko zależy od dziecka tak naprawdę. Obserwujcie swoje maluchy. U mnie było tak: Pierwsza córka karmiona na piersi, co trzy godziny, ( tłuściutka jak prosiaczek) dopiero po 6-tym m-cu wprowadzałam powolutku nowości. Karmiłam do drugiego roku życia, synek podobnie. A przy trzecim dziecku niespodzianka. Synek skończył 4-mce i zaczął jeść co dwie godziny, w kółko płakał, w kółko głodny. Namówiona przez mamę dałam mu spróbować marchewki ze słoiczka , jedną łyżeczkę na próbę. No i przeżyłam szok , po trzech dniach mały wciąga pół słoiczka , ale jak! po prostu wciąga, nie wypycha języczka nie gubi pokarmu – ryczy jak za długo nabieram na łyżeczkę. Według moich wcześniejszych doświadczeń tak małe dziecko nie powinno jeszcze tak zjadać , powinno być na „cycu”. Ale jemu ta marchewka i ziemniaczek wyraźnie poprawił kondycję , po jedzeniu śmieje się, jest zrelaksowany wyraźnie a przerwy między piciem z piersi wydłużyły się do trzech godzin. za tydzień skończy 5 miesięcy . I co wy na to?

  • Gosia z
    21 czerwca 2016 at 17:17

    Czytam, czytam i zastanawiam się dlaczego Mamy które mają tyle pokarmu że mogą karmić maleństwa tak aby nie musieć dokarmiać są tak agresywne dla Mam które stosują z różnych powodów karmienie mieszane. Ma 41 lat 3 dzieci. Pierwsze dziecko urodziłam 21 lat temu, karmiąc piersią ponad rok, wprowadzając nowe smaki. Miałam bardzo dużo pokarmu, zwykle po wyjedzeniu z piersi dziecku nie tyle ulewalo co zwyczajnie mówiac kolokwialnie puszczała mega pawia. Nie potrafiła przestać jeść, wyjadala po korek. Drugie dziecko urodziło się 5 lat po pierwszym. Naświetlanie bo żółtaczka, tak większość niemowląt ja ma, młody miał żółtaczke inna. Pojawiła się pierwszej dobie, był aż pomarańczowy. To przez konflikt, ja mam grupę 0 a mały B. Kiedyś nie miało się dzieci przy sobie podczas naświetlania. 3 pełne doby. Pierwsze karmienie po pierwszej, bo okazało się że ma e. Coli, więc dostawał antybiotyk. Wisiał przy cycu b.dlugo. Ale panie pielęgniarki wiedziały lepiej i bez zgody karmiąc go mm. Po powrocie domu walka, piersi jak kamienie, mimo wielu zabiegów mleko nie chciało wypłynąć. I tak po 3 tygodniach skończyła się moja przygoda z karmieniem. A teraz… Mama zostałam 5 miesięcy temu. Od początku jak się dowiedziałam że jestem w ciąży to wiedziałam że chce karmić piersią. Sporo czasu staraliśmy się o dziecko. 5 lat temu miałam elektrokonizacje z powodu zmian nowotworowych na szyjce macicy. ( dbam o siebie i cytologie robię co roku, więc było to dla mnie zaskoczeniem). Mała urodziła się 3 dni przed terminem. Od razu przystawiona do piersi. Scenariusz jak 16 lat temu, pierwsza doba żółtaczka, ten sam scenariusz, ale naświetlanie w pokoju, więc przystawialam ja kiedy była głodna. Ale pokarmu jak na lekarstwo, stres zrobił swoje. Dokarmianie w szpitalu w domu walka, Mańka przy cycu non stop. Ale ja jestem tylko dla niej. I tak dotrwalysmy do prawie 5 miesiąca. Teraz jest kiepsko, 2 razy dziennie tylko pierś, zupka która sama gotuje że swoich warzyw ogrodowych ( mam mrożone). Zepsuło się bo zachorowałam na popaśca, który nijak nie chciał się leczyć. Pracuje w służbie zdrowia, po konsultacji z doradcą laktacyjnym ( wspaniała kobieta, odbierająca telefony idoradzajaca o każdej porze dnia i nocy), konsultacji z dwoma dermatologa i i pediatra podjęłam decyzję o leczeniu duuuuzymi dawkami leków. Odciągalam laktatorem pokarm. Ale bardzo spadła produkcja mleczka. Robiłam co mogłam. Mała uwielbia być przy piersi. Wychodzi jej drugi ząb, złoto znosi i pierś jest tymczasem koi ból. Uważam że jestem raczej Mama prze duże M, staram się i nie uważam że jestem zła tylko dlatego że moje dziecko nie jest wyłącznie na piersi. Lubię czytać Twoje wpisy na blogu, bo jest ciekawy, i nieraz korzystam z rad. Chociaż mam swoje doświadczenia i nie przyjmuje wszystkiego bezkrytycznie. Pozdrawiam

  • Dominika
    29 czerwca 2016 at 20:25

    A co z tymi stateczkami do podawania jedzenia? Czy to jest ok? Boję się zakrztuszenia i pomyslałam, ze może to byłoby dobrym rozwiązaniem?

    • Hafija
      6 lipca 2016 at 18:04

      nie ok 🙁

  • Kinga
    30 czerwca 2016 at 18:51

    Mamy a co z płynami po 6 mies? U nas stuknie pół roku za miesiąc, już wiem że z jedzeniem (chcę spróbować BLW) poczekam aż córcia usiądzie stabilnie, ale co z piciem? Czy dopiero kiedy zacznie siedzieć do posiłków podawać kubeczek wody lub między posiłkami i jak będzie chciała to będzie pić? Czy wcześniej włączyć wodę (tzn po 6 mies ale jak nie będzie siedzieć to przed podaniem stałych posiłków) z butelki? I czy u którejś z Was zadziałał doidy cup tak wcześnie? Będę wdzięczna za radę Waszą lub od Hafija 🙂

    • Dominika
      14 lipca 2016 at 16:06

      Mój syn skończył tydzień temu pół roku, siedzi bardzo ładnie, do tej pory jadł tylko moje mleko, od trzech dni wzięłam sie za rozszerzanie diety – póki co podaję warzywa około godzinę po nakarmieniu piersią, raz dziennie. Jednocześnie po posiłku wręczam mu Doidy z wodą i pomagam mu wypić trochę. Czy powinnam mu proponować wodę cześciej? Bo o ile z posiłkami mam w głowie plan i z racji tego że Jaś pięknie rośnie na moim mleku, zupełnie nie odczuwam presji jedzenia – po prostu traktuje to jako uczenie go nowych smaków, tak zupełnie nie mam pojęcia jak postępować z dopajaniem, ile wody rzeczywiście potrzebuje dziecko pomiędzy 6 miesiącem a pierwszym r.ż?

  • guizka
    21 sierpnia 2016 at 15:37

    Hafija, znalazlam taki „artykuł”:
    http://www.osesek.pl/podstawy-zywienia-dziecka/co-kiedy-w-diecie-dziecka/166-produkty-spozywcze-w-diecie-dziecka-ktore-ukonczylo-6-miesiac-zycia.html
    Czy można go uznać za dobry przewodnik po produktach i kolejności ich wprowadzania do diety?? Oczywiście nie zamierzam tego robić wcześniej niż po 6 mcu 🙂 ale nigdzie nie mogę znaleźć informacji co kiedy można zacząć podawać. Przymierzam się do zakupu książki alaantkowe blw ale nie wiem czy tam bedzie taka informacja…

    • Hafija
      21 sierpnia 2016 at 19:14

      Ty decydujesz co – dziecko decyduje czy zje czy nie 🙂 Nie ma już od dawna ustalonej kolejności podawania produktów dziecku przy rozszerzaniu diety. Kierować się trzeba zdrowym rozsądkiem. Czyli raczej nie schabowy i frytki a warzywa i owoce 🙂

  • Ania
    24 sierpnia 2016 at 22:11

    Bardzo dziękuję Ci za ten wpis. Moj syn ma juz 3,5 roku, wykarmilam go czytając Twojego bloga, a dzis uslyszalam, ze corka, ktora wlasnie skonczyla 4 miesiace i jest wylacznie kp powinna dostawac juz warzywa bo malo przybiera na wadze. Moja intuicja mowila mi, ze cos mi tunie pasi i juz teraz wiem co 😉

  • Anna
    31 sierpnia 2016 at 00:45

    Bardzo dziękuję za wiele cennych wskazówek w tym wpisie. Synek prawie 12 mcy, karmiony piersią na żądanie. Od końca 6 mca rozszerzam dietę głównie blw, ale też karmię łyżeczką (kasze z owocami). Synek bardzo chętnie jadł nowości, więc podawałam coraz częściej dodatkowe posiłki – teraz już wiem, że za szybko i za dużo:( W konsekwencji coraz mniej KP i coraz mniej mam pokarmu. Bardzo chciałabym karmić do 2 lat. Czy mogę jeszcze „rozkręcić laktację”? Czy myślicie, że laktator to dobry pomysł?

  • Gosia
    10 września 2016 at 20:53

    Kocham cie ! Rozwiewasz wszystkie moje dylematy jeśli chodzi o karmienie piersią i rozszerzanie diety dziecka. Gdybym nie trafiła na Twojego bloga-nie wiem co by ze mną było 🙂 Jesteś kompetentna osobą i strasznie mi smutno ze w Polsce jest tak mało osób tak dobrze wykształconych pod tym względem jak Ty.. szczególnie w szpitalach miałam okazję nasłuchac się takich głupot ze głową boli i to od lekarzy !!! którzy powinni mieć aktualna wiedzę.. Dziękuję za wszystko- to bardzo ważne dla mnie ! 🙂

  • Paulina
    25 września 2016 at 10:56

    Bardzo żałuję, że trafiłam na Twojego bloga tak późno. Widzę, że popełniłam masę błędów. Przy drugim dziecku będę już mądrzejsza. Dzięki za to co robisz!

  • Sylwia
    11 października 2016 at 09:29

    Jak ma się rozszerzanie diety do mleka? Czytałam, że do roku czasumleko powinno być podstawą diety. Czy można całkowicie zastąpić mleko produktami stałymi powiedzmyu 8-miesięcznego dziecka? Bo spotykam się z tym, że dzieci koleżanek odrzuciły całkowicie mleko w tym wieku i mamy twierdzą, że „mleko jest dla nich tak jak dla nas woda, a nie każdy dorosły pije wodę”. Myślałam, że dziecko do roku MUSI pić mleko. Sama karmię piersią 7-miesięczną córkę i mleka pije zdecydowanie więcej niż je produktów stałych. Zastanawiam się jak to jest z tym mlekiem – czy ono jest niezbędne dla dziecka do roku życia czy po prostu pije, bo lubi, a jak nie pije to nie ma się czym martwić?

    • Hafija
      11 października 2016 at 12:16

      jak 8 miesięczniaka nie karmisz piersią to podaje się mu mleko modyfikowane

  • szelka04
    13 października 2016 at 20:12

    Bardzo aktualny dla mnie temat 🙂 Dziękuję za wpis! Sama o mały figiel się rozpędziłam z tym rozszerzaniem, szczęśliwie czytałam, że mleko mamy ma ponad 3 razy więcej kalorii niż gotowana marchew czy kartofel, więc tym bardziej mnie dziwi, dlaczego doktorzy zalecają rozszerzenie diety przy małych przyrostach. I wydaje mi się, że po prostu nieświadomie padamy ofiarą reklamy tych wszystkich słoiczków i obiadków, bo „przecież już od 4 m-ca można podać, więc śmiało, po co czekać”! Produkt musi się sprzedać mimo zaleceń. A że w ośrodku zdrowia wszystkie ulotki o żywieniu są sponsorowane, przez producenta B….a lub N….e, więc wydawać się może, że tak być musi.

  • kamila
    14 października 2016 at 15:00

    strasznie żałuję ze nie miałam pokarmu i nie karmiła syna dłużej niż 2, 5 msc, wiem że powiecie jak można nie mieć pokarmu no ale niestety można.

  • Karmicielka
    15 października 2016 at 19:26

    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Mój pierwszy syn był karmiony piersią 17 miesięcy, z czego w pierwszym roku życia kp było podstawą jego jadłospisu. Jednak to był jego wybór, bo niechętnie jadł nowe rzeczy, a do tego otoczenie wciąż mnie strofowało, że młody sie zagłodzi. Teraz mój drugi synek ma 6 miesięcy i właśnie rozszerzam jego dietę od 7 dni. Jednak maluch mega chętnie wszystko je. Teraz otworzyły mi się oczy. Nie wiedziałam, że takie podawanie większych ilości jedzenia, bo dziecko nie protestuje, to droga do szybkiego skończenia karmienia piersią. Jeszcze raz dzięki za poszerzenie mojej wiedzy. Myślałam, że o kp wiem już dużo, bo mam dwa lata praktyki za sobą, a jednak Ty potrafilaś mnie zaskoczyć. I uratowałaś mnie przed rozczarowaniem, bo przecież chcę karmić dłuuugo…

  • Gosia
    24 października 2016 at 11:48

    Bardzo proszę o radę – moja córcia przez pierwsze 2 m-ce życia bardzo ładnie przybierała na wadze. Jednak potem zaczeły się kolki i nerwy przy karmieniu – córka bardzo krótko wytrzymuje przy cycusiu i tak zostało jej do dziś (7 miesięcy) w związku z czym zaczęła dużo słabiej przybierać. Za poradą lekarza pediatry zaczęłam ją dokarmiać – oprócz cycusia dostawała warzywko, kaszkę na wodzie (uczulona na bmk, odmawia picia mm tego dla alergików). Początkowo podawałam małej jeden niewielki posiłek (zawsze po cycusiu), po miesiącu czasem podawałam dwa posiłki w ciągu dnia. Cycuś co2-3h jednak jak pisałam bardzo krótko chce ssać, szybko się nałyka i zaczyna się wyrywać 🙁
    Podczas kontroli w 6 mieś. wyszło, że nadal słabo przybiera, zwiększyłąm więc ilość posiłków innych niż cycuś do 3 – obiadek i na śniadanie i kolację kaszka na wodzie z owocem, córcia bardzo chętnie je zjada. Jednak najada się tym na tyle, że czasem kolejne karmienie piersią jest jeszcze krótsze niż zwykle…zdarza się również, że 1-2 karmienia zupełnie odmawia 🙁 Zastanawiam się czy w zwazku z tym powinnam zrezygnować z wprowadzania stałych pokarmów i zostać przy cycusiu tylko? Czy zmniejszyć ilość dodatkowych posiłków? Bardzo proszę o radę, bo już sama nie wiem co bardziej jej służy – dokarmianie, które zjada chętnie, ale odbija się to niekorzystnie na ilości karmień czy ograniczyć dokarmianie, zostać przy samej piersi, mimo, że nie najada się samym mlekiem tyle, żeby prawidłowo przybierać na wadze?
    Jeszcze jedna tylko dygresja na koniec 😉 w nocy córcia zazwyczaj budziła się na cycusia co 2-3h. Od 2-3 dni owszem, nadal się budzi z tą częstotliwością, ale nie zawsze chce cycusia, czasem odmawia i płacze i chce się tylko przytulić…. więc może jednak to jakiś etap niezwiązany z ilością dodatkowych posiłków…?

  • Gaba
    24 października 2016 at 13:58

    Uwielbiam Twojego bloga. U nie początki karmienia piersią były tragiczne. Płaskie brodawki, córka nie potrafiąca ich w ogóle chwycić, płacząca i odpychająca się od piersi, laktator ledwo ściągający mleko – pomimo że były pełne. Ale nie poddałam się. ściągałam tyle ile sie dało podawałam butelką, resztę posiłków było mleko modyfikowane (właściwie głównie było mm). Przed i po każdym karmieniu jednak przystawiałam małą do piersi. Gdy miała 2 tygodnia pierwszy raz chwyciła porządnie i najadła się 🙂 Chwile zajęło mi rozkręcenie laktacji na dobre..ale po mału z dnia na dzień było coraz mniej butelek mm a coraz więcej piersi i tak gdy miała 1,5 miesiąca została sama pierś. Teraz ma 3,5 miesiąca i mojego odciągniętego mleka ale z butelki nie ruszy. Jestem dumna że mi się udało. Pierwszy miesiąc i siedzenie całymi dniami z laktatorem, przygotowywanie mm, mycie i wyparzanie butelek, zwłaszcza w nocy było wykańczające. Teraz wspaniale, w nocy córka je na śpiocha i śpi z powrotem, a ja jestem w końcu wyspana pomimo 2-3 pobudek.

  • Alicja
    27 października 2016 at 17:01

    Od czterech tygodni wprowadzam synowi pokarmy stałe. Zjada bardzo chętnie i właśnie ostatnio usłyszałam, że powinnam dawać mu więcej i powoli eliminować jedno karmienie piersią. Syn ma 4-5 karmień mlekiem w ciągu dnia i 2-3 w ciągu nocy. Usłyszałam, że się nie najada e ciągu dnia i dlatego je w nocy. A jak wyeliminuję jedno karmienie mlekiem w ciągu dnia to będzie około 7 godzin bez mleka. To moim zdaniem zbyt długo. Poza tym mam obawy, że przez to stracę mleko, a walczyłam dwa miesiące, żeby utrzymać laktację i jedyne co przez ten czas robiłam to karmiłam. Syn niestety często przysypia przy piersi dlatego staram się karmić go w regularnych odstępach czasu i nie łączyć tego z drzemkami .

  • Elżbieta
    9 grudnia 2016 at 12:45

    A co jeśli maluch kp (6 mc-y) chętnie zjada całą zawartość słoiczka (100g) ok. pół godziny – godziny po karmieniu. Pozwalać mu na to? Jak ma się to do próbowania smaków? Oczywiscie po 1-2 h jest kolejne kp.

  • resztaplusja
    27 grudnia 2016 at 21:19

    Brokuł słoiczkowy jest, moim zdaniem, okropny :/. Raz próbowałam córce dać kiedy byliśmy w tzw.rozjazdach i nawet jednej łyżeczki nie zjadła. Słoiczki sporadycznie, głównie w podróży. A u synka alergia na karoten póki co, wiec większość słoiczków i tak odpada. Siódmy miesiąc życia i póki co poznał jabłko, ziemniaki, bataty, marchew, burak, pietruszkę, kalafior (malutki kawałeczek na smakę), gluten w postaci kaszki manny i kleiki- ryżowy i kukurydziany.

    • Hafija
      27 grudnia 2016 at 21:28

      No to ważne jest jajko i mięso i koniecznie ryby jeszcze!

  • Anka
    27 grudnia 2016 at 21:42

    Tekst jest super, wszystko w jednym miejscu-dzieki! Nie zgadzam sie tylko z jednym. Brokuły ze słoika sa smaczne, a mój młody przepadał za nimi do momentu kiedy usiadł i dostał normalnego al dente. Gorszy był dla mnie pasternak ale i tak dość smaczny 🙂

  • Malgorzata
    28 grudnia 2016 at 00:18

    Mój 7-mczny syn (karmiony wyłącznie piersią przez pierwsze 6-mcy) zjada obecnie jeden posiłek warzywny/warzywno-mięsny i jeden raz dziennie kaszkę na wodzie z owocami. Ze słoiczków. Wydawało mi się ze skoro nie mam dostępu do sprawdzonych warzyw/owoców/mięsa to zamiast marketowych śmieci z pestycydami i antybiotykami lepiej podać słoiczek, który zgodnie z przepisami prawa nie może być niczym nafaszerowany. Teraz widzę ze chyba się mylę ale nie jestem do końca przekonana. To jak to w końcu jest?

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:13

      Ale myślisz że warzywa z upraw na słoiki nie są opryskiwane przciwko pasożytom? 😉

  • Monika
    28 grudnia 2016 at 00:40

    Bardzo pomocny wpis. Właśnie zaczynamy rozszerzać dietę naszej córeczce i niestety zimą, gdzie nie ma sezonu na zdrową marchew czy pietruszkę-wszystko chemia. I co wtedy? Może jednak lepsze słoiczki? Gdzie warzywka muszą spełniać określone normy? Bardzo proszę o poradę. Pozdrawiam

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:12

      A myślisz że marchewki ze słoika to są bio i eko i nie ma na ich uprawach stosowanych np. oprysków? 😉

  • Assi
    28 grudnia 2016 at 10:45

    Bardzo proszę o rozwianie wątpliwości. … synek 9 grudnia skończył 6 miesięcy. Jeszcze nie siedzi. Podaje mu czasami warzywa lub owoce na łyżeczce ale nie jest zainteresowany. Próbuję co kilka dni, raz dziennie. Do tej pory się tym nie przejmowałam, chciałam poczekać z rozszerzaniem diety na poważnie gdy usiądzie (BLW), a teraz czytam że nie podawanie innych posiłków po 6 miesiącu to tez błąd. .. co w takim razie? Próbować BLW trzymając go na kolanach? Czy jednak czekać?

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:11

      Dietę trzeba rozszerzać po 6 miesiącu, więc nowości warto dawać do próbowania

  • Sylwia
    28 grudnia 2016 at 12:10

    Odnośnie tego ze dziecko powinno stabilnie siedzieć żeby zacząć rozszerzać mu dietę – co jeśli dziecko nie usiądzie zaraz po skończeniu 6 miesiaca? Czekać z rozszerzanie nawet jeśli potrwa to do 7-8 miesiąca? Dodam że bardzo chciałabym blw ale wiem też ze dopóki dziecko samo nie usiądzie nie wolno go sądząc a nie wiem czy można zwlekać z rozszerzaniem.

    • Sylwia
      28 grudnia 2016 at 12:20

      Sadzać a nie sądząc 🙂

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:10

      Czekać nie można – można dziecko na kolanach sobie posadzić 🙂 malgorzatajackowska.com o tym pisze

  • Lulu
    28 grudnia 2016 at 18:46

    Pani Agato,
    w 4 miesiącu życia córki otrzymałam zalecenie aby rozszerzać jej dietę i zastępować mleczne posiłki (w naszym przypadku pierś) stałymi produktami. Oczywiście nie zastosowałam się do zaleceń. Niestety zbliża się kolejna wizyta u lekarza i spodziewam się pytania jak idzie nam rozszerzanie diety. Chciałabym byc przygotowana i podeprzeć się literaturą w dyskusji z lekarzem. Znalazłam na stronie WHO i AAP zalecenia dotyczące wyłącznego karmienia piersią do 6 miesiąca, jednak nie mogę znaleźć nic o tym aby pierś była podstawą diety maluszka do ukończenia roku czyli aby przy rozszerzaniu diety najpierw podawać pierś a potem proponować nowe produkty i aby nie zastępować mleka stałymi posiłkami. Czy mogłabym prosić o jakieś linki, teksty? Mieszkam za granicą i obawiam się, że każde odstępstwo od zaleceń lekarza może być zgłaszane do odpowiedniego urzędu, dlatego chciałabym dać lekarzowi do zrozumienia, że jestem doinformowana.

    • Hafija
      28 grudnia 2016 at 21:10

      From the first hour of life np 🙂

  • Kasia
    31 grudnia 2016 at 22:03

    Prosze o radę… wszystko źle zrobiłam… Moja córka ma 5,5 miesiąca za rada pediatry (w związku z alergiami dziecka) zaczęłam rozszerzać dietę w 5 mz. Za pomocą słoiczków, mała dostawałam pojedyncze warzywka każde kilka dni, ze względu na pieluszkowy problem po glutenie było kilka dni przerwy (była tez wizyta u alergologa czekam na wyniki badań) zaczęłam czytać o rozszerzaniu diety i żałować ze ja zaczęłam rozszerzać, nie wiedziałam czy mogę przestać wiec podawałam dalej raz dziennie cos, albo co drugi dzien… i tak po dzis dzien. Dodam ze mała nie siedzi samodzielnie, bardzo chętnie je te papki – karmie piersią i tylko nią bo mała nie umie pic z butelki :/. Czy mogę przestać jej dawać jedzenie ? I zacząć blw jak zacznie samodzielnie siedzieć ? Czy powinnam to jakos kontynuować ?

  • GMalgos
    5 stycznia 2017 at 10:40

    A co z kakao? Nigdzie nie mogę znaleźć informacji.

  • Paulina
    5 stycznia 2017 at 22:49

    Piszesz, że kubeczki powinny być otwarte, najlepiej bez uchwytów – co z kubkami doidy, rekomendowanymi do nauki picia?

  • Anulka
    6 lutego 2017 at 14:55

    Świetny artykuł! Uratowałaś mnie! 🙂 Ale mam pytanko.. zaczęłam rozszerzać dietę jak wyżej napisano.. 3 tygodnie temu, od kilku dni zauważyłam, że Mała denerwuje się przy piersi i nie chce jeść.. zje trochę i tyle. Natomiast jak podaje Jej warzywo czy owoc to jest wstanie zjeść klika(naście) łyżeczek. Nigdy nie podaje czegoś w zamian cycusia. Odczekam te 30-40 minut.. i potem normalnie je i się cieszy.. Rano i wieczorem nie ma tego problemu tylko w czasie podawania nowych produktów. Pytanie, co zrobić, by jednak utrzymać karmienie piersią. Czy to jest efekt, że za dużo dawałam tych nowych produktów? W sensie na jeden raz łyżeczek za dużo. Proszę o pomoc 🙂

    • Kasia
      7 lutego 2017 at 09:31

      Nie przejmuj sie u nast tez tak jest. Pierś musze proponować kilka razy – bo wszystko jest takie ciekawe ze cieżko jej sie skupić. Jak dam stały pokarm to je – ale wydaje mi sie ze ona nie rozumie ze to cos czym sie moze najeść. Ważne zeby dawać po piersi, jak sie nie zawsze uda to nic sie nie stanie. Posiłki podaje o mniej więcej stałych portach. Dziecko je tyle ile chce. Czasem 1 łyżeczkę albo jeden gryz a czasem bardzo duzo. Podobno dopiero w 9 mc dzieci orientują sie ze mogą sie najeść innymi produktami niż mleko 🙂

  • Paula
    24 lutego 2017 at 08:05

    Droga Hafijo podpowiedz mi jak to wygląda z piersiami w momencie rozszerzania diety. Kiedy dziecko zauważy już, że tymi posiłkami można się najeść i będzie chciało mniej piersi to jak poradzić sobie z jej nabrzmieniem? Chcę córkę karmić do roku i ją odstawić. Jak mądrze to zrobić aby piersi nie bolały i nie były nabrzmiałe? To moje pierwsze dziecko i nie wiem jak to wygląda później bo dopiero co zaczęłam temat z rozszerzaniem diety.

    • Kasia
      24 lutego 2017 at 22:25

      Laktacja bedzie malec wraz z potrzebami dziecka … tak to działa. Dziecko decyduje, napędza produkcje.

  • Patoczek
    14 marca 2017 at 00:47

    W końcu jakieś konkrety. Jednak intuicja mnie nie zawiodła, że coś jest nie tak z tym zastępowanem mleka pokarmami stałymi. Już samo to, że proponowane słoiczeki względem mleka matki są mało pożywne mi się nie podobało. Dziękuję Hafijo. Twój wpis okazał się dla mnie bardzo pomocny😊

  • Ania
    17 marca 2017 at 07:38

    Czy mogłabyś napisać coś o tym, co sie dzieje po skończonym roku? Chce wtedy odstawić od piersi, ale nie podawać modyfikowanego i zrozumiałam, ze tak właśnie ma być. Ale dziecko ma dostawać 3 posiłki mleczne- jakie to ma być mleko? W naszym przedszkolu bedą jej dawać 2 razy kubek mleka krowiego. Czy to nie dużo? Pozdrawiam. A.

  • Kasia
    18 kwietnia 2017 at 13:13

    Mój maluch ma już prawie 5 mcy j pediatra kazała już powoli wprowadzac SŁOICZKI, bo bezpieczniejsze. Samodzielnie mogę gotować tylko z wlasnego ogrodka. Mały jest na moim mleku ale podawanym tylko z butelki. Urodził się miesiąc za wcześnie i wszyscy lekarze, położne i doradczyni laktacyjna twierdzili, że on nie ma siły ssać. Pierś dostawał tylko na chwilę a najadał się z butelki. Ja bardzo chciałam, żeby pił moje mleko i tak zaczęła się moja przygoda z laktatorem. Kiedy mój synek przekroczył magiczne 3kg wagi przestawialam go tylko na pierś i to była masakra- 1,5 godz płaczu i 10 minut jedzenia. Meczylismy się tak miesiąc, płacząc obydwoje. Dałam sobie spokój bo zamiast lepiej było tylko gorzej. Wróciłam do laktatora i tak już odciągam 5 miesiąc, ale coraz trudniej znaleźć na to czas, bo synek wymaga coraz więcej uwagi. Zastanawiam się czy to nie przez ten sposób podania mojego mleka pediatra chce, żeby juz wprowadzać nowe smaki.

  • monia44
    22 kwietnia 2017 at 20:42

    Widzę na szczescie ze nie tylko ja mialam problem z powrotem do pracy po macierzynskim i przejsciem na mleko modyfikowane. U nas jednak nie skonczylo sie to az tak kolorowo, bo jak sie okazalo mleko z proszku wywolywalo u corki zaparcia i tak silne ze nie bylo kupki po czterech dniach, a brzuszek byl jak skala ;/ po konsultacji z lekarzem podawalismy jej dicopeg junior i sie unormowalo. Moglam spokojnie pracowac bez sciagania mleka po nocach

  • Ola
    13 maja 2017 at 18:25

    Mamy skończony 6 miesiąc, muszę wrócić na leki, które wykluczają karmienie piersią, co mam zrobić, czy podawanie tego jedzenia, tak jak nie wolno, tzn. nie 30-45 minut po mleku, tylko później, spowoduje, że uda mi się ją łatwiej i delikatniej odstawić od piersi?
    nie chce jeść z butli (kiedyś jadła, bo odciągałam, ale teraz nie chce), kupiłam niekapka, to też póki co szału nie ma, a wodę jakoś trzeba dać (teraz chora, to też saszetki do rozpuszczenia muszę jej jakoś podać) i nie wiem, jak to zrobić, żeby cyc poszedł w odstawkę….
    czy póki jesteśmy na samym początku, to jeszcze poczekać, np. z miesiąc?
    ale z drugiej strony, to jak jej podam 30-45 minut po mleku i np. będzie już miała 8 miesięcy, te 2 posiłki, jak się mlekiem już najadła (je równo co 3 h, jak w zegarku)?
    kiedy przestać dawać papki, a dać coś z grudkami?
    czy, jak daję teraz papki, to zupki też już mogę robić (póki co słoiczki marchew-dynia-ziemniak-jabłko)?

    • Hafija
      18 maja 2017 at 07:32

      upewnić się, że na pewno przy tych lekach nie można karmić…

  • Nata
    19 czerwca 2017 at 09:52

    A ja cały czas czekam, az ktoś napisze jak prawidlowo rozszerzać diete przy karmieniu mlekiem modyfikowanym. Niestety nie dame mi było karmić długo moim mlekiem i juz w 5 miesiacu maluch był tylko na mm. Teraz po 6 miesiacu rozszerzamy diete i jestem ciekawa jak to dobrze zrobic przy takim mleki. Szkoda ze praktycznie wszedzie jest opisane rozszerzanie z mlekiem mamy

    • Nata
      19 czerwca 2017 at 13:23

      Oczywiscie duzo jest tresci na ten temat, ale zazwyczaj kiedy jest mowa o rozszerzaniu diety przy mm, to zaczyna sie wszystko do 4-5 miesiaca a w 6 dziecko juz je „wszystko” . Ja za namowa pediatry zaczelam rozszerzac diete maluszka po ukonczeniu 5 miesiecy, niestety dostal alergii, ktora nie chciala ustapic, i tak dopiero po 6 miesiacu znow zaczelismy. W sumie to sie ciesze bo teraz widze, jak ten miesiac wplynał na to, ze maluch jest teraz o wiele bardziej gotowy na nowe pokarmy i lyżeczkę. Ale chcialabym zeby ktos napisal jak prawidlowo rozszerzac diete po 6 miesiacu przy mm. Jak wyglada porcjowanie mleka przy wprowadzaniu „obiadu”, jak to rozlozyc w czasie itd….

    • aneta
      6 września 2017 at 23:14

      z tego co wiem nie ma już rozróżnienia na rozszerzanie diety przy kp i przy mm

  • Kasia
    21 czerwca 2017 at 21:47

    A propos wpisu
    https://www.hafija.pl/2014/05/rozszerzanie-diety-dzieci-zrob-to-dobrze.html
    Czym różni sie w bibliografii punkt 6 od 7 ?
    Czy po 10/2016 powstał jeszcze nowszy artykuł opracowujący dane unicefu?
    Pozdr Kasia

  • Magda
    22 czerwca 2017 at 08:09

    Po pierwsze ogromne podziękowania za ten blog. ☺ Zastanawiam się jak rozszerza się dietę dziecka karmionego mieszanie. Nasza historia niestety daleka od ideału bo bardzo chciałam karmić tylko piersią, walczyłam i nie udało się gdyż synek za mało przybieral na wadze (pod opieką konsultantki laktacyjnej oczywiście, gdyby nie ona pewnie byłby na samym mm). Właśnie zbliżamy się do osiągnięcia magicznych 😉17 tyg, babcie już zacierają ręce na marchewkę i jabłuszko 😂 a ja nie chciałabym zrobić błędu i stracić tego co z trudem wypracowałam (wychodzę z założenia że karmienie mieszane idealne nie jest ale cenna jest każda kropla mleka matki jak najdluzej). Dodam że synek jest bardzo szczupły i jest coraz lepiej ale raczej gonimy centyle (ku rozpaczy pediatry która każe jak najwięcej mm mu wlewac). Być może jego niska waga wynika też z tego że potrafi nie spać w dzień a na zdrowy rozsądek sen jest potrzebny by dziecko rosło (nie tylko mm 😆).

  • deszadora
    9 sierpnia 2017 at 10:37

    Droga Hafijo ,czy mogłabyś poradzić ?Mój prawie roczny synek nie chce rozszerzać diety.Po jednym, dwóch gryzach krzywi się i odwraca głowę.Nie wpycham na siłę, próbuję znowu za jakiś czas.Zaczęłam tak naprawdę po 7-8 miesiącu ,bo wcześniej mały nie siedział i bardzo krztusił się jedzeniem, więc stwierdziłam ,że może jeszcze nie czas.Staram się dawać naprawdę różne produkty, w trakcie rodzinnych posiłków i nie tylko , ale on nie jest jakby nimi zainteresowany. Cały czas tłumaczę sobie ,że może jeszcze nie czas, ale już będzie rok i trochę się martwię czy nie popełniam jakiegoś błędu :((

  • kropka8955
    1 września 2017 at 13:47

    Mam może nie co dziwne pytanie, mówi się o wyłącznym karmieniu piersią do końca 6ego miesiąca życia czyli jak to liczyć jeśli dziecko urodziło się 1ego czerwca, diete rozszerzać 1ego grudnia czy stycznia?? Dziękuję za odpowiedź

  • Agata
    8 września 2017 at 11:48

    A ja mam ciągle dylemat czy słoiczki czy warzywa ze sklepu/bazaru. Które są lepsze, a właściwie ktore mniejsze zło wybrać. Słoiczki to gotówce i są dużo droższe. Znowu warzywa w sklepie nie wiadomo skąd są, czy to jabłuszko nie rosło w sadzie przy autostradzie albo ile na tą marchew wylano chemii. Czy takie warzywa ze sklepu naprawdę nadają się dla półrocznego dzieciaczka? Wolałabym kupować sama w sklepie albo miałam w planach zrobić takie słoiczki na zimę sama póki sezon w pełni na warzywa i owoce (będziemy rozszerzać od listopada więc już nie będzie takiego wyboru). Ale ciągle mam wątpliwości czy nie zaszkodzę nimi maluchowi. Czy może lepiej i bezpieczniej jednak słoiki, przynajmniej na początku? Z góry bardzo dziękuję za poradę 🙂

skomentuj

Gdzie będę niebawem

  1. Gdańsk: Karmienie piersią od A do Z – warsztaty z Hafiją

    Październik 10 @ 10:15 - 13:15
  2. Hafija w Giżycku – Laktacja od A do Z

    Październik 25 @ 18:00 - 20:00

Pobierz darmowy e-book