Mitologia rzymska – czyli post o karmieniu piersią


Dobra, ilość głupot jakie może przyjąć mój mózg dotyczących karmienia piersią przekroczyła granice  mojej cierpliwości 😉

Mity dotyczące karmienia piersią: 

mleko traci wartość z czasem –

nie traci. W każdym momencie karmienia piersią jeżeli kobieta jest zdrowa i nie ma przeciwwskazań medycznych do karmienia piersią to mleko mamy niesie dziecku jakieś pozytywne korzyści, nigdy natomiast nie szkodzi, nigdy nie jest za chude, nigdy nie jest za tłuste, nigdy nie jest trujące

https://www.hafija.pl/2012/06/breastfeeding-and-the-use-of-human-milk.html

https://www.hafija.pl/2012/08/poltora-roku-na-drodze-mlecznej.html

https://www.hafija.pl/2012/07/mleko-mamy-dla-wczesniaka-to-wykonalne.html

https://www.hafija.pl/2012/02/niektore-korzysci-plynace-z-karmienia-dziecka-piersia-na-podstawie-httpwww-thealphaparent-com.html

https://www.hafija.pl/2012/01/karmienie-starszego-niemowlecia.html

  • bawarka (herbata z mlekiem), picie mleka / piwa wpływa na zwiększenie laktacji  – o bosze!!

  • Dziecko przybrało w danym miesiącu mało na wadze więc się nie najada -mit! –

dzieci przybierają na wadze skokowo nie liniowo, oznacza to, że raz przybierze 100 gram tygodniowo, raz nic, a raz pół kilo do końca miesiąca zrobi w tydzień

https://www.hafija.pl/2012/05/karmienie-piersia-niemowle-malo-przybierajace-na-wadzeskrot-artykulu-z-kellymom-com.html

  • dziecko płacze znaczy jest głodne i niedożywione

– bzdura, dzieci płaczą z ogromnej ilośći powodów, jedzenie nie jest na szczycie listy

https://www.hafija.pl/2012/03/nowonarodzone-dziecko-bezczelnie-siedzi.html

  • Małe piersi nie dają mleka – bzdura

  • Wklęsłe brodawki to przeciwwskazanie do karmienia piersią –

nie prawda, aczkolwiek KP może wymagać większej pracy ze strony mamy i dziecka

  • Brodawki zawsze krwawią i bolą (nie licząc fizjologicznego bólu w pierwszych dniach/tygodniach) co jest normalne –

przy prawidlowym przystawianiu i braku fizjologicznyc przeszkód ze strony matki lub dziecka KP nie boli

  • Dzieci karmione piersią nie chorują –

wszystkie dzieci łapią przeziębienia / katary / gorączki / ospy / trzydniówki im większy mają kontakt z innymi dziećmi kolegami lub rówieśnikami tym większe szanse na podłapanie ale ryzyko powikłań / hospitalizacji / wydłużenia przebiegu choroby jest mniejsze u dzieci karmionych piersią (wszyscy rozumieją mam nadzieję słowo ryzyko i wiedzą, że nie oznacza ona 100% pewności i nie będą podawać przykładów z podwórka). To trochę tak jak ja bym powiedziała – „Mój tata palił czterdzieści lat i nie ma raka płuc, więc ta szkodliwość papierosów to mit

https://www.hafija.pl/2012/06/breastfeeding-and-the-use-of-human-milk.html

  • Mama karmiąca musi być na restrykcyjnej diecie – nie musi i nawet nie powinna być

  • Mama karmiąca nie może przyjmować innych leków niż paracetamol – może i to nawet całkiem dużo leków może

https://www.hafija.pl/karmienie-piersia-a-leki

  • Mama karmiąca nie może pić kawy, herbaty, coli – może

https://www.hafija.pl/2012/10/kawa-a-karmienie-piersia.html

  • Karmienie piersią nie wymaga pracy/nauki –

wymaga, całe życie wymaga pracy i nauki, nie wiem skąd opinia albo przekonanie że akurat karmienie piersią tego nie wymaga na szczęście im dalej tym łatwiej, a jak jest ciężko to można i trzeba szukać pomocy a nie płakać w poduszkę, od płakania w poduszkę nic się jeszcze samo nie naprawiło 😉 Są mamy którym przyjdzie to łatwo inne będą musiały się wysilić.

http://kwartalnik-laktacyjny.pl/

  • Mleko w piersiach może się zważyć/ukwasić/ześmietanić/zjełczeć/zjałowieć/ rozwodnić i inne tego typu cuda na kiju –

brak komentarza ze względu na wybitną głupotę tego mitu

  • Chora mama (infekcja z gorączką) musi przegotowywać swoje mleko – j.w.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

55 komentarzy

  • Kruszynka
    11 listopada 2012 at 13:19

    Przydatny post, dzięki 😉

  • Duśka
    11 listopada 2012 at 13:29

    Ooooo 😀 bardzo dobry post ! Hafija pogromczyni mitów ;D :*

  • Alina Zajdel
    11 listopada 2012 at 13:37

    Faktycznie poziom głupoty niektórych mitów jest zatrważajacy

  • Kararelka
    11 listopada 2012 at 13:38

    Haaaaa!
    Jedno mi uświadomiłaś-moje małe cycki na pewno dają mniej mleka niż te duże. 😛
    To dlatego przed karmieniem mam biust o 2 rozmiary większy a po karmieniu mi opada i maleje. :PPP

  • takatycia
    11 listopada 2012 at 13:45

    Świetnie zebrane do kupy, przyda się oj przyda :))))

  • Mamade
    11 listopada 2012 at 14:01

    Bardzo dobry i przydatny tekst:)
    Wiele osób lubi usprawiedliwiać rezygnację z karmienia piersią przytoczonymi mitami. Znam takich przypadków mnóstwo. Nie karmiła, bo ją bolało, bo miała słabe mleko, bo wodniste, bo ma katar, bo dziecko słabo przybiera. O mały włos, przez głupotę pediatry, sama zaczęłabym dokarmiać sześciotygodniowe dziecko. Pani doktor stwierdziła (osobiście ściskając mi brodawki!), że mi mleko nie tryska, a wg niej powinno na cały gabinet, więc nie mam za dużo pokarmu i dziecku trzeba dać flaszkę. Załamałam się, bo bardzo chciałam karmić. Na szczęście mądra położna dała mi takiego kopa, że karmię do tej pory, ponad 1,5 roku:)))

  • Aga
    11 listopada 2012 at 14:19

    Nie mam pytan… jaka głupota

  • MATRIOSZKA
    11 listopada 2012 at 14:26

    Brawoooo:):]

  • Mama Kangurzyca
    11 listopada 2012 at 14:30

    Tia… trochę tego jest.
    za każdym razem, gdy czytam o takich mitach mam mieszane uczucie – śmieszne to czy straszne?
    A co gorsza, często takie "mądrości" rozpowszechnia personel medyczny, heh…

  • About Being Mama
    11 listopada 2012 at 14:56

    Ja po tym co położna środowiskowa naopowiadała mojej przyjaciółce nt karmienia piersią osiwiałam. Wg niej wszystko co przyjaciółka jadła/ piła jest złe a trzeba jeść tylko gotowane na parze i ciemne pieczywo. Nawet świeżo wyciskane soki wg niej były złe. No wszystko po prostu. A to podobno położna z dobrą opinią.
    A, i jeszcze gadała jej tekstami (do matki tygodniowego dziecka), że jak to że jej mąż elegancki zadbany a ona w dresie chodzi po domu, żeby nie czuła się złą matką itd.
    Po prostu bym wzięła i taką znów do szkoły zapisała..
    Przykre, że te mity ludzie z doświadczeniem medycznym przekazują młodym matkom…

  • córka
    11 listopada 2012 at 15:00

    nie tyczy się to jedynie tych o laktacji, ale wszystkich bzdur wymyślonych przez ludzi.

  • eWela
    11 listopada 2012 at 15:19

    Świetny post kochana. Nic dodać nic ująć.
    Wtrącę się jedynie w kwestię coli (jako ecomama aż mnie świerzbi 😉 ) Cola jest be, generalnie gazowane kolorowane napoje są be i ani w ciąży ani w trakcie karmienia tego nie piłam i pić nie będę. Ale to taka dygresja tylko w stylu "wiem, co jem", można o tym rozprawiać dniami i nocami.
    Ściskam i czekam na kolejne posty.
    p.s. Uwielbiam te Twoje abstrakcyjne połączenia np. tytułu ze zdjęciem mitologicznej wilczycy z Remusem i Romulusem, bomba 🙂 Pisz, pisz dalej.

  • malinka
    11 listopada 2012 at 15:22

    Co śmieszniejsze wiele z tych mitów powiela moje teściowa, która (na przykład) bezskutecznie próbuje mi wmówić, że mój pokarm już nie jest treściwy.
    Co gorsza, gdy moja córka nie przytyje w miesiącu więcej niż 500 gram, jest wielce przerażona i zarzuca mi, że głodzę własne dziecko.

    Majkę karmię głównie piersią już 10 miesięcy. Jest zdrowa, rozwija się prawidłowo! 🙂
    No ale teściowej nie przetłumaczysz…

  • Happy Power Mama
    11 listopada 2012 at 15:24

    hahahaha no nie mogę! Tylko, że nie ma się co śmiać, bo na własne uszy większość słyszałam… ale co mi tam! hahahaha

  • Hafija
    11 listopada 2012 at 15:27

    Ach Kochana wiem – ja mam z niezdrowości jedną słabość – CocaColę i nie umiem jej zwalczyć to jedyne kolorowe które piję 😉 ale w poście to raczej chodziło mi o kofeinkę 😉

  • euromama
    11 listopada 2012 at 16:08

    większość "mitów" znałam, ale dwa ostatnie mnie powaliły…ten o diecie matki karmiącej jest jak najbardziej rozprzestrzeniany w polskich szpitalach….więc można sobie wyobrazić minę mojej Mamy gdy w irlandzkim szpitalu prosto po porodzie dostałam na obiad smażona rybkę i zielony groszek;)

  • Kobieta
    11 listopada 2012 at 16:24

    prawda, prawda i jeszcze raz prawda 🙂

    ostatnio moja teściowa (matka 3 dzieci) powiedziała, że powinnam pić herbatę z mlekiem, aby zwiększyć laktacje! teściowa ma prawie 60 lat i jeszcze w bajki wierzy 😉

    • perliczka
      2 lipca 2015 at 17:34

      Skąd ja to znam xD u mnie identyczny pogląd. I nijak nie idzie przetłumaczyć, że jest inaczej…

  • mama-misi-tosi
    11 listopada 2012 at 16:29

    no i to się nazywa post kopalnia
    kocham cię za to Hafija :*

  • Milowe Wzgórze
    11 listopada 2012 at 16:55

    Mi położna powiedziała o piwie… Oczywiście nie skorzystałam… Podobni Karmi..

  • Mama Zosi - Ola
    11 listopada 2012 at 17:06

    Popłakałam się ze śmiechu. Skąd ludzie biorą takie mądrości? Domyślam się, że nie z głowy… A już popsute mleko w piersi mnie rozwaliło na łopatki. Hafija, a Ty jaką masz datę do spożycia swojego mleka? Wiesz, żebyś kwaśnego dziecku nie podała 😛
    Buziaczki Kochana :***

  • Fajna Mama
    11 listopada 2012 at 17:11

    przedostatnie najbardziej mi się podoba 😀

  • Anuszka
    11 listopada 2012 at 18:29

    Sdobre dobre! Ja już się tez w mojej krótkiej karierze matki karmiącej nasłuchałam 😀

  • Mama Ka
    11 listopada 2012 at 19:24

    Ukwaszone mleko rozbawiło mnie do łez xD

  • tina
    11 listopada 2012 at 20:13

    :):):)

  • anjami
    11 listopada 2012 at 21:16

    Hahahahahah rozbawiło mnie ukwaszone mleko – ja się sama śmiałam jak były upały, że mi się mleko zsiądzie w cyckach:P Ale to żarty były:)
    No i rozbawiło mnie to, że chora mama musi przegotować swoje mleko XD ej a może by je tak zapasteryzować? :P:P:P

  • Marta mama Nikusia
    11 listopada 2012 at 22:07

    O właśnie, ja kiedy karmiłam jadłam wszystko na co tylko miałam ochotę, Nikodem ani razu nie miał w życiu kolki, śmieszyło mnie jak ludzie mi mówili, że tego nie powinnam, a tego to już na pewno nie mogę 😛
    I strasznie dziwiłam się kilku osobom w najbliższym otoczeniu, że mimo, że podobno "chciały" karmić piersią , to musiały z tego zrezygnować, bo nie potrafiłyby zyć bez kawy, bo dziecko przez kilka dni nie mogło załapać sutka, bo bolało kiedy dziecko piło… Moim zdaniem wszystko to bez problemu dałoby się nauczyć, wyćwiczyć, ale trzeba by było naprawdę chcieć.
    Ja jestem naprawdę szczęśliwa, ze mogłam karmić Nikodema piersią, to jest naprawdę wspaniałe uczucie 🙂 Niestety straciłam to po pół roku troche z własnej głupoty, trochę przez lekarkę, która twierdziła że Nikodem za mało przybiera na wadzę i mam go dokarmiać butelką. Mały po jakimś czasie się zbuntował i kategorycznie odmówił picia z cycka ;( Próbowałam przystawiać go milion razy dziennie, ale nic z tego. Płakałam razem z nim, a wyrzuty sumienia miałam przez bardzo długi czas 🙁

  • Maryś
    11 listopada 2012 at 22:11

    Przyda się, dzięki!

  • Goś
    11 listopada 2012 at 22:20

    jako cycowa mama połowę z tego słyszałam na własne uszy:). ale co się dziwić takiej mamie, teściowej, czy babci, że mają takie, a nie inne poglądy, przesądy, rady, zdanie itd. na temat KP, skoro nawet będąc w szpitalu po porodzie nic mądrego nie usłyszałam :/. ba! nawet jedna położna (o zgrozo!) oświadczyła mi, że z takimi sutkami, to ona mojego karmienia nie widzi haha. dobrze, że miałam laktator w szpitalu, bo z taką pomocą personelu, to chyba naprawdę skończyłoby się na mm.

  • BiG m
    11 listopada 2012 at 23:17

    ześmietanić ^^

  • Hafija
    11 listopada 2012 at 23:49

    BiG m słowotwórstwo w tym temacie jest jak studnia bez dna…

  • Anonymous
    12 listopada 2012 at 00:17

    wow, w życiu nie słyszałam większości z tych bzdur!! nigdy. poza tym o diecie i bawarką, ale nie dałam sobie jej wciskać, bo mam uraz do tego napoju od przedszkola.

    natomiast piwo – to też słyszałam i nawet moja znajoma praktykowała ku mojemu zniesmaczeniu – nie wiem nawet jak to komentować…

  • Wiewi00ra
    12 listopada 2012 at 12:27

    :D:D:D Aj law ju, wiesz?

  • Hafija
    12 listopada 2012 at 12:38

    uczucie odwzajemnione 🙂

  • Małgorzatka
    12 listopada 2012 at 17:34

    buahahah. Najlepszy jest o trującym mleku (po 9mc bodajże)

  • Anonymous
    13 listopada 2012 at 23:37

    Ja zawsze – najchętniej – obalam mit małych piersi. Moje dwa małe pimpki wykarmiły po 10 miesięcy dwoje dzieci 😀 I to bez żadnych wspomagaczy typu kapturki i inne takie. A mleka miałam tyle, że niejeden poza synami by się wyżywił. O! 😛

    asta79

    http://www.asta79.blogspot.com Byli sobie chłopcy …

  • Hafija
    14 listopada 2012 at 00:23

    niestety codziennie lista głupot która do mnie dociera rośnie ha ha ha

  • Rossnett
    15 listopada 2012 at 13:55

    fajny post

  • Anonymous
    18 lipca 2013 at 22:27

    A ja w polskim (lubelskim) szpitalu od razu po porodzie dostawałam do jedzenia wszystko :)I dobrze, bo apetyt miałam przeogromny! I żadna położna nie kazała być na diecie 😀
    Ania

  • Anonymous
    18 lipca 2013 at 22:30

    To nie samo piwo, ale podobno słód jęczmienny pobudza wydzielanie prolaktyny i dlatego jest dodawany do preparatów wzmagających laktację, np. OLIGOBS. Jako matka karmiąca już 6 miesięcy (i zmierzam nadal i o wiele dłużej:) polecam duuużo wody. Po prostu 😀
    Ania

  • Gosia M.
    18 lipca 2013 at 23:00

    Jesteś wielka! Nie miałam pojęcia, że ta lista głupot jest aż taka długa!
    http://mojaglowakolorowa.blogspot.com/

  • Sylwia
    19 lipca 2013 at 09:29

    e tam na forum karmienia piersią na gazecie mitów jest więcej… 😉
    A na poważnie to najgorsze w tym jest to, że jak trafi taka młoda dziewczyna która nie czyta mądrych blogów to w to wierzy bo mama z ciocią i kuzynką na pewno mają rację a jak jeszcze to samo usłyszy od pediatry to już w ogóle…

    Brak mi mitu że podczas KP trzeba zasłaniać piersi (szalem, kamizelka itp itd) by jak zawieje je to będzie zapalenie piersi… 😛

    Miłym akcentem kończę… (KP skończyłam na mies przed 3 urodzinami synka)

  • aeljot
    19 lipca 2013 at 11:02

    Najlepiej podoba mi się o to skwaszeniu mleka 😉 Ale w sumie byłoby to dobre na lato bo takie zsiadłe mleko lepsze na gorące dni 😉
    Ja tam jem i piję to co jadła i piłam zawsze. I trzecie dziecko karmię 🙂 A ta trzecia moja dziewczyna to ssak nad ssaki – już prawie 2 lata na piersi i nadal chętna 😉

  • Kornela
    22 maja 2014 at 19:40

    Co do tego mitu to nie wiem… mnie po porodzie złapała kilkudniowa gorączka, której nie szło zbić ani lekami, ani kąpielami, niczym. Trzymałam dziecko przy sobie cały czas, ale tego mleka było jakoś tak ledwo na styk. Koleżanka, którą spotkałam przez przypadek, a która miesiąc wcześniej tez urodziła drugie swoje dziecko opowiadała, ze w tym samym szpitalu też dostała gorączki kilkudniowej i pokarm nie płynął jak należy (opowiadała to z perspektywy kobiety, która przy pierwszej laktacji wykarmiła dwójkę dzieci). Wiem, ze często po gorączce mleka bywa mniej, ale u nas to już wybitnie malutko leciało i skończyło się na tym, że ja dziecko karmiłam piersią do oporu, a dokarmiać musiałam butlą. Zresztą, dwa lata już to mleko leci tak na pół gwizdka i robiłam cuda – ciepłe prysznice, melisa, odciąganie laktatorem nawet z „suchych” piersi… niestety, nic to nie dało. więc możliwe, że w określonych przypadkach to wcale nie mit o czasowej „utracie” części mleka (podkreślam, ze w określonych, bo my obie z Sylwią miałyśmy wysoką kilkudniową gorączkę połączoną z lejącym się po ciele potem, w obrębie jednej placówki, więc możliwe, ze złapałyśmy jakiegoś wewnętrznego bakcyla).
    U nie trwa to jakieś dwa lata i jestem właśnie na etapie odstawiania syna od butelki, a zatrzymać go tylko na piersi.

    • Hafija
      22 maja 2014 at 19:41

      To brzmi jednak jak jakaś bakteryjna sprawa, bo raczej nie fizjologiczna.

  • Paulina
    5 września 2014 at 12:35

    Witam was mamy 🙂 Synka karmilam 2 lata ( teraz juz ma ponad 6 lat ) a córka ma 10 miesiecy i ja tez zamierzam karmic 2 lata. MITY ! szlak mnie jasny trawia jak słysze ze tylko do 6 miesiaca mleko kobiece jest wartosciowe :O Moja przyjaciolka ostatnio tak palneła :O nóż w kieszeni mi sie otworzyl i z ironia pomyslalam ze no jasne (moja corka jest praktycznie glownie na piersi je nowosci ale powolutku sobie z tym radzimy) i pewnie wogole ” nie rosnie” jest „smutna” :O Oczywiscie to wszystko pisze z sargazmem bo oczywiscie to nie prawda, Amelia i Adasio sa dziecmi zdrowymi silnymi szczesliwymi i na zaglodzone nigdy nie wygladaly :O Naprawde przykre to jest ze tak ludzie uwazaja, przeciesz Bóg stworzyl kobieta piersi z gruczolami w srodku aby karmic swoje dzieci :O Nie rozmawialybysmy tutaj teraz gdyby nie to :O PS: Dziekuje ze moglam tutaj to napisac bo ostatnio mnie nosi jak słysze takie tego typu wypowiedzi.

  • OlaRa
    20 marca 2016 at 10:41

    Muszę się dorzucić z jeszcze jedną „perełką” 🙂
    Ostatnio moja córa (14m) załapała jakiegoś wira, gorączka po 39 st plus biegunka. Oczywiście nie było mowy o jedzeniu czy piciu poza kp… Rozmawiam z moją mamą przez telefon i trochę się skarżę że nic nie da się w domu zrobić bo młoda cały dzień na cycu przy tej gorączce wisi. Po chwili ciszy moja mama próbuje delikatnie zasugerować:
    -wiesz przy wysokiej gorączce nie wolno dawać dziecku mleka…
    – mamo, ale to nie jest mleko krowie!!!
    – No tak… Ciągle zapominam…
    😛
    Tak kochana córeczko ciągle zapominam ze Ci z cycków nie leci uht łaciate, a Ty nie jesteś krową 😛 :-))
    Muuu 😉

  • Kasia
    4 kwietnia 2016 at 07:58

    A mleko matki moze byc „malo wartosciowe” ?? Bo tego to sie nasluchalam od samego poczatku jak urodzila sie moja corka i nadal slysze takie teksty jak moje dziecko nie przybiera na wadze tyle ile powinno… wkurza mnie to bo co niby znaczy malo wartosciowe? To w czasach jak nie bylo mm kobiety glodzily swoje dzieci i byl masowy pomor noworodkow bo matki mialy malo wartosciowe mleko? Jakas okrutna bzdura ale moze ja sie nie znam…

  • Kasia
    21 kwietnia 2017 at 16:08

    Spadła mi z nieba cała strona nie tylko ten post. Kawał dobrej roboty, Dzięki!

  • Asia
    4 października 2017 at 13:21

    A ja mam takie pytanie- jak to jest z tym bólem piersi w pierwszych dniach- tygodniach karmienia piersią? Bo może coś źle robiłam, ale pamiętam jak karmiłam synka (niestety mega krótko bo tylko 1, 5 tygodnia – dodam przez swoją niewiedze )to ból był spory przy każdym chwytaniu piersi przez małego, ale tylko przy tym pierwszym zassaniu. Czy robiłam coś źle?czy tak po prostu na początku jest?

    • Iza
      24 stycznia 2018 at 18:59

      Na początku tak jest. Potem piers się przyzwycaja- chyba, że to mały ssak źle ssie i to jego ” zasluga”.

  • Magda
    28 lutego 2018 at 19:51

    O przy pierwszej córce to się nasłuchałam, szukałam pomocy wszędzie ciągle miałam zastoje i stany zapalne. Skończyło się na tym że po 2 miesiącach niedobrze mi się robiło na myśl o przystawieniu dziecka i zrezygnowałam właśnie przez durne rady położnych, na szczęście gdy urodziłam drugą córkę trafiłam na świetną położną która dostrzegła strach w moich oczach i wszystkiego mnie nauczyła. Teraz z powodzeniem karmię synka. A ten mit że jak mnie obwieje to zapalenia piersi dostanę słyszę od mojej mamy do dziś.

  • COTYMUROBISZZEPŁACZE
    11 maja 2018 at 21:44

    Ja również dorzucę swoją „perełkę” 😉

    Otóż mój synek miał kolki. Skoro miał te kolki całe szczęście znalazło się wokół mnie grono specjalistów, którzy przedstawiali mi powody tego stanu rzeczy. Na porządku dziennym były uwagi typu „co zjadałaś, źle go nosisz, za dużo go nosisz, za dużo dajesz jeść, za mało dajesz jeść, głodzisz dziecko, wyżywasz się na dziecku bo się złościsz i dlatego płacze, za mocno kołyszesz, czytasz te głupie książki, internet i słuchasz lekarzy i męża zamiast matki, która wychowała trójkę dzieci i wie zatem lepiej” itd. itp.. (oj duużo by się znalazło, serio)

    Jednak najlepsza była opinia mojej teściowej która oznajmiła, że ja po prostu mam „wścieknięty pokarm” i ona wie co mówi, bo też taki miała i się tego nie wstydzi. Powinnam dać dziecku butelkę i ulżyć sobie, dziecku i całej rodzinie. A mm jest opracowane przez specjalistów i dostarczy dziecku wszystkich składników jakie potrzebuje.

    Na szczęście nie posłuchałam 🙂 Kto by pomyślał, że początek macierzyństwa może być drogą przez mękę, fundowaną przez najbliższych.

  • COTYMUROBISZŻEPŁACZE
    13 maja 2018 at 21:42

    Ja również dołożę swoją „perełkę” 😉

    Tak mi się trafiło, że mój synek miał straszne kolki. Całe szczęście wokół mnie znalazło się w rodzinie szerokie grono specjalistów. Uzyskiwałam na bieżąco wiele dobrych rad typu: „coś znowu zjadła, źle go nosisz, za dużo go nosisz, źle kołyszesz, źle trzymasz, wyżywasz się na nim bo się złościsz i dlatego płacze, za dużo mu dajesz jeść, za mało mu dajesz jeść, czytasz ten internet i głupie książki i słuchasz męża i lekarzy którzy się na niczym nie znają zamiast posłuchać matki która wychowała trójkę dzieci itp.” A i jeszcze ratunkiem dla dziecka miało być odprawienie uroków, ale na to się z mężem nie zgodziliśmy.

    Natomiast najlepszą teorię przedstawiła moja teściowa, która stwierdziła że ja po prostu mam uwaga: „wścieknięte mleko” i ona wie co mówi bo też takie miała i się tego nie wstydzi. I powinnam jak najszybciej dać butelkę i ulżyć sobie, dziecku i całej rodzinie. I nie powinnam się martwić bo mleko modyfikowane jest opracowane przez specjalistów i zawiera wszystkie składniki i witaminy które dziecku potrzeba 🙂

    Na szczęście wytrwałam, kolki same przeszły z czasem. Kto by pomyślał że macierzyństwo to może być droga przez mękę fundowana przez najbliższych…

skomentuj

Obrazek