Uniwersalny przyrząd do mierzenia ilości mleka w piersi


Kiedyś uważałam, że laktator to bardzo przydatna rzecz. Pomaga rozbujać laktację, można odciągać mleko dla dziecka na zapas.

Jednak chyba się myliłam!

Wiele dziewczyn, z którymi mam kontakt swój problem z ilością pokarmu bierze stąd, że „laktatorem ściąga tylko 20ml”

Jest to bardzo często początek końca drogi mlecznej. Płaczące dziecko i laktator, który nie daje rady – koniec, nie ma mleka, trzeba dokarmiać. Zapominamy o tym, że każde dziecko jest inne, inaczej rośnie, inaczej przybiera na wadze. Ale jak chodzi o mleko mamy to dziwnym trafem jak nie jest równo z tabelką to wyrok jest szybki – nie ma mleka!

Nie, nie, nie!!

Laktator nigdy nie ściągnie tego, co naprawdę możemy dać dziecku.

Czego nie ma laktator?

Laktator nie działa na zmysły mamy takie jak:

  • węch – laktator nie pachnie dzieciątkiem, zapach dziecko działa mlekopędnie,
  • dotyk – laktator nie pogładzi piersi, nie chuchnie na skórę, bodźce dotykowe działają mlekopędnie
  • wzrok – laktator nie wygląda jak nasze piękne dziecko do całowania po główce i miziania, kobiety na sam widok dziecka potrafią tryskać mlekiem
  • ponadto laktator nie wydziela śliny – ślina daje piersi sygnał, że trzyma ją w buzi mały człowiek i trzeba pracować

Te wszystkie czynniki wspomagają wypływ i produkcję mleka. Kiedy ich braknie organizm może nie poddać się zabiegom odciągania martwą maszynką i mamy to słynne „20ml”.

20ml pokutuje w głowach matek. Jest to jakaś symboliczna ilość oznaczająca, ze masz mało mleka.

A jak jest naprawdę? Jak podczas karmienia zapas mleka w piersi się skończy (taki skrót myślowy) to zaczyna się produkcja na bieżąco. Takie mleko produkowane od ręki wypływa nieco wolniej i wymaga sprawnego ssaka. Nie jest tak łatwo ściągać pokarm z piersi.

Kilka dobrych rad jak ściągać mleko:

  • Po pierwsze dbaj o to, żeby laktator był zawsze czysty i myj go po każdej sesji.
  • Ogrzej swoje piersi dłońmi, ciepłym (nigdy gorącym!) termoforem, lub pieluszką z kaloryfera. Możesz tez wziąć ciepły prysznic.
  • Zadbaj o to, żeby wokół ciebie było cicho i spokojnie, a najlepiej jak będziesz miała dziecko na wyciągnięcie ręki i w zasięgu wzroku.
  • Nie denerwuj się, nie napinaj, usiądź wygodnie w miękkim fotelu i dopiero działaj!
  • A najlepiej naucz się ściągać ręcznie 🙂

Zapominamy o „dziecko głodne, bo płacze a laktator ściąga 20 ml”

Kiedy dokarmiasz dziecko sztucznie tylko z takiego oto powodu, że laktator ściąga 20ml i ani ml więcej, to wypada ci jedna sesja karmienia piersią. Jak wypada ci to karmienie to Twój organizm dostaje sygnał, że zapotrzebowanie się zmniejsza. Fabryka mleczna zaczyna produkować mniej mleka.

Jaki jest efekt? Jutro zamiast 20ml będzie 10ml, a ty utwierdzisz się w błędnym przekonaniu, że oto faktycznie jest dowód, że nie ma mleka.
To wszystko jest proste jak konstrukcja cepa. Nie ma w tym wielkiej filozofii. Ile dziecko sobie zorganizuje mleka przebywając przy piersi tyle tego mleka dostanie.  Ile ty mu udostępnisz czasu i możliwości do budowania sobie laktacji tyle będziesz miała mleka.

KLIK

O tym, dlaczego dziecko płacze poczytajcie o tu: KLIK

Ja Wam powiem tylko tyle – małe dzieci płaczą.

Tak jest, było i będzie.
Małe dzieci potrzebują piersi żeby się uspokoić – bo ona pachnie i smakuje jak jedyna rzecz,  którą znają i rozumieją – mama! A kolejna, dobra wiadomość jest taka, że dzieci – prędzej czy później płakać przestają. Mówię tu całkiem serio, przestają, potem będą chodzić i mówić i czasem też płakać, ale już wtedy powiedzą Wam, o co im chodzi.

KLIK

Kolejna sprawa – „nie przybiera na wadze”

Jak słyszę, że dziecko na 90 centylu nie przybiera na wadze 250 tygodniowo i trzeba dokarmić to nie wiem już, co myśleć.

Na przybieranie na wadze i najadanie się trzeba patrzeć kompleksowo:

  • Ile moczy pieluch
  • Czy robi kupki?
  • Czy przybiera w ogóle na wadze?
  • Na którym jest centylu wg siatek WHO – polskie siatki są dla dzieci karmionych sztucznie i mieszanie i przez to dzieci, KP są na nich „tak nisko”
    czy masz bolące, poranione piersi
  • Czy jesteście zdrowi?
  • Czy nie ma innych problemów fizjologicznych

KLIK

Ponadto dzieci na piersi przybierają skokowo – raz 10g raz 350g i to jest normalne. Pamiętam jak raz dziecko nie przybrało mi ani grama. Tydzień później wyrobiło potrójną normę i mimo to nadal wisiało na trzecim centylu – ile nie zje utrzymuje stały poziom wagowy do dziś. Dlatego – mówimy cały czas o zdrowym dziecku – patrzymy na całość człowieka, a nie na jakiś mały ułamek.

Zanim załamiecie ręce, że nie ma mleka, na spokojnie i bez nerwów spójrzcie na Wasze dziecko. Nie bójcie się zadawać pytań i szukać pomocy. Zamiast dokarmiania dziecka sztucznym mlekiem, można podawać mu te 20ml po każdym karmieniu. Karmienie – odciąganie – podawanie odciągniętego. Takie działanie dołoży wam dodatkową stymulację piersi i wspomoże budowanie fajnej laktacji.

Szukajcie rozwiązań, jeżeli chcecie karmić piersią – da się!

Wpis nie stanowi porady laktacyjnej ani medycznej – w przypadku wątpliwości skontaktuj się z doradcą laktacyjnym lub pediatrą.
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

112 komentarzy

  • tomi - tobi
    22 października 2013 at 07:58

    Tak, magiczne 20ml! Koszmar kazdej matki 😀 ja odstawilam laktator jakieś 2,5mca temu (młody ma 3mce). A jak młody Rossa sie do cyca to mleka nie powstrzymuje i leci obiema piersiami 😀

    • ola
      16 listopada 2015 at 12:06

      Koszmarne 20… komplikacje przy porodzie. 3pkt. Dziecko dostałam na drugi dzień. Potem spadła jej glukoza. Zabranie dziecka na 3 doby. Karmienie sztuczne od urodzenia. Problemy ze ssaniem. Po porodzie byłam w takim stanie że nie umiałam nastawić budziła w tel. Stan taki, że z twardej kobiety która radzi sobie ze wszystkim, zrobiłam się niepełnosprawna intelekt. Dosłownie nie rozumiałam co lekarze do mnie mówią. Położna laktacyjna mówi ze nie mam mleka daje laktator a ja mam w głowie ze głodzilam dziecko bo nie miałam 20ml. (Teraz już wiem że wystarczyło znacznie mniej by się najada) Dawałam tyle szt dziecko wymontowalo. W szpitalu dramat z cycem. Ryk a nie płacz. Histeria u małej ja na skraju załamania strach przed powrotem do domu. 1tydz w szpitalu. Nie chce ssać bo była butla. Diagnoza ma płaski język i mlaska nie będzie piersi. Przychodzi mój gin. Poleca swoją recepcjonistke. Ta przyjeżdża tego samego dnia uczy córeczkę ssać. Po 3godzinie karmie piersią. Od 16 do 3 rano co 10 min. Mam już halucynacje ze zmęczenia. wszystko niby ok. Ale dziecko nie przybiera na wadze. Wizyta położnej i wprowadzenie mm. Nie słucham (jestem pod nadzorem tej co uczyła nas karmić. Tez położna. Pracuje na intensywnej noworodka.) Karmie piersią. Ale od 17 do 22 mała nie schodzi z cyca. Jestem wykończona. Nerwy. Stres. Myśli, że zostawie to wszystko w cholerę. Po co mi było to dziecko. (2 tydz życia) co tydzień przyjeżdża położna z NFZ daj mieszankę dziecko nie rośnie. Kłamie że daje i daje pierś, po 3 tyg daje mm. po 17 i na noc. Mała przybrała bardzo mało. Położna z polecenia mnie wspiera ale ja nie umiem poradzić sobie po 17 kiedy dziecko nie może się najeść. Miła 8 tydzień szukam pomocy przy rozkręceniu laktacji .Udaje się do specjalisty międzynarodowego od laktacji w szpitalu i on Cię uświadamia ze nie masz mleka. że godzisz dziecko i nie rośnie mu mózg. A ja mam w głowie jeszcze niedotlenienie córeczki po porodzie. Masz nie dawać piersi tylko odciągac w porze karmienia a mieszanka ma karmić ktoś inny. Płakałam okropnie robiłam tak kilka razy i czułam że robię źle. Ale nie znałam nikogo innego od laktacji. Odciągam 50 po tygodniu 20. I kolejny Stres. Wręcz dramat tracę mleko. Dla mnie najważniejsza sprawa. instynktownie nie porzuciłam piersi, mało tego okłamalam ją że nie daje(rozumiecie to? Bo ja teraz nie za bardzo) ale mm dawałam. Minął kolejny miesiąc Juz 3 ja ja nadal szukam wszystkiego co jest związanego z laktacjia. odciągam co 3h ile 20 do 40. Trafiam na spotkanie kobiet kp. Tam Julita doula z ZG mówi zabierz ja do łóżka na noc nie odciągj wtedy niech mała je kiedy chce tak robię. (w nocy odciągalam o24 i 5) Potem córka budzi się jak w zegarku o tych godzinach a ja się martwię ze nie odciągam dla niej mleka. Trudno mowie i karmie nocami. minęły 2 tyg (3 miesiąc i 2 tyg walki o laktacje) Dziś w nocy córka nie wstała na „porę karmienia” poszłam odciągac i co? Jak w mordę strzelił 120ml!!! Połowę z 30 odciągnelam ręką bo nie leciało z laktatora a czułam mleko. Po tym obudziłam mała i dałam cyca mleko nadal było. Dla mnie cud ale wiem dobrze ze tak zaprogramowalam laktacje właśnie na noc przez ciągle nocne karmienie. Mont Everest drogi mlecznej. Tak byłam szczęśliwa ze nie mogłam spać i trafiłam na ta stronę. Chce przekazać tym kobietą by które chcą bardzo karmić by się konsultowaly. Ja dużo czytałam w ciąży o laktacji ale jak ma się ogromnego baby blusa i jeszcze problem czy dziecko będzie zdrowe po ciężkim stanie da się wmówić dużo matce polce – a kiedy czujesz ze coś jest nie tak (choćby w drugą stronę jak pisała jedna z czytelniczek o skazie bajkowej,) pytajcie w piekle jeśli w niebie „coś” wam nie pasuje.
      Karmie mieszanka i moim mlekiem z butelki i piersią. Juz nie myślę co by było gdyby… Polecam też film „sekret” o zmianie nastawienia. Może choć jedna osoba będzie szukać rozwiązania a nie „ślepo ufać” jak ja na początku. Mogłabym dużo opowiadać o „dobrych radach” położnych w szpitalu. Szkoły rodzenia powinny zapraszać mamy takie jak Wy by mówiły jak pokonać trudności po porodzie bo piękne broszury to nie życie. Ola (31)

  • SrebrnaNitka
    22 października 2013 at 08:25

    Dzięki. Bardzo dobry post i powinna, moim zdaniem, sięgnąć po niego każda matka walcząca z owymi 20ml.
    Brakuje mi w nim jednej informacji, która o mały włos nie zabiła mojej laktacji. Mianowicie dobór laktatora, który jest kwestią typowo indywidualną. Urządzenie, nawet to uznawane za najlepsze na rynku, może nie być odpowiednie dla danej matki. Wtedy odciągnąć świetnym sprzętem nie da się nic, nawet owych magicznych 20 ml…

  • Nessie
    22 października 2013 at 08:30

    Czasem jedyne rozwiazanie jak dziecko w inkubatorze pod kroplowkami

  • Matka Aniołów
    22 października 2013 at 08:44

    omg….ja nawet nie wiedziałam,że takie coś istnieje…koszmar każdej matki,no chyba nie każdej 😉
    ja nawet po cc nie pomyślałam,że mogę nie mieć mleka lub mieć za mało mleka.Byłam nastawiona na karmienie naturalne i po prostu karmię 🙂 2 Anioły, 2 cc i 2 karmienia naturalne.Laktacja siedzi w głowie i tyle. A ta wiedza matek,które mają za mało pokarmu i odciągają tylko 20 ml to internetu zapewne i od innych matek i tak się nakrecają…..A może tak się wybrać do poradni laktacyjnej??
    Podziwiam Cię za te wykłady 🙂

    • MalaMo
      22 stycznia 2015 at 19:24

      Mi pani doradca laktacyjna powiedziala (w szpitalu specjalnie zorganizowano mi wizyte ze wzgledu na ogromny problem z karmieniem): No coz, nie ma Pani wystarczajacej ilosci tkanki gruczolowej i taka juz Pani uroda. Teraz karmie na szczescie naturalnie drugie dziecko i jakos mi tej tkanki nie brakuje… Pani doradca z miedzynarodowym certyfikatem, rodzilam w Warszawie 🙂 Szpital przyjazny kp 🙂

    • ann
      2 sierpnia 2015 at 11:00

      ja sie od nikogo nie nakrecalam.to że masz dużo pokarmu to sie ciesz a nie próbuj w innych matkach wzbudzic poczucie winy ze tyle nie maja. . ja osobiscie postanowilam sciagnac pokarm laktatorem aby tatus troche pokarmił a żebym ja mogla np posprzatac. a tu patrze -20 ml. nie myslalm ze bede miec mało pokarmu. wpadlam w panike, zaczelam wtedy szukac rozwiazania i trafilam na ta oto stronke.

    • asia
      9 sierpnia 2015 at 22:55

      pod warunkiem że w okolicy jest poradnia laktacyjna…

    • Hafija
      10 sierpnia 2015 at 12:05

      Moze być jeszcze Polozna, dobry pediatra, Doula. Promotorka Kp

    • kakarla
      21 sierpnia 2015 at 22:00

      syty głodnego nie zrozumie… proponuję nie zabierać głosu, gdy się nie ma o czymś pojęcia. pojęcie o karmieniu bez problemów jest, gorzej z tym, gdy problemy się pojawiają…

    • Hafija
      22 sierpnia 2015 at 06:04

      Nie wiem czy to do mnie 🙂 natomiast ja o problemach wiem więcej niż bym chciała.

    • Ewelina
      30 czerwca 2017 at 21:01

      Ja również mam dwójkę wspaniałych dzieci i również jestem po dwóch cc i karmie piersią i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej 😊 choć początki przy pierwszym dziecku były daliśmy radę 😊 z drugim było już łatwiej 😊

  • Violianka
    22 października 2013 at 09:13

    Świetny wpis. Sama pomimo tego, że dużo czytałam "właściwych" porad co do laktacji przed swoim porodem miałam jeszcze w szpitalu chwilę zwątpienia i załamania. Bo właśnie nic nie leciało, nawet 20ml nie było. Myślałam, że już do laktatora nie wrócę, ale praca mnie do tego zmusza i ściągam do dzisiaj. Dzięki siostrze i takim stronom jak Twoja, gdzie dostałam informację, że laktacja siedzi w głowie, że mleczko samo nie poleci, trzeba mu trochę pomóc. Czasem zdjęcie dzidziusia pomaga, a czasem nie trzeba żadnej stymulacji, żeby laktator ściągnął 120 i więcej… Córa pięknie rośnie, wyłącznie na KP.

  • Katarzyna Mirek
    22 października 2013 at 09:52

    ja nie kupiłam i nie używałam laktatora, nie było potrzeby. A z tym wytwarzaniem na bieżąco to prawda, teraz kiedy mały ma prawie półtora roku, w piersiach jest jakby mniej pokarmu cały czas, ale mały jak się dossie to je i je i je i 20ml to na bank nie jest. Nie szalejcie z tymi laktatorami

    • Asia
      7 listopada 2016 at 15:54

      A mi laktator uratowal zycie.. przy wczesniaku z 32 tygodnia nie bylo opcji karmienia piersia non stop, karmilam corcie tylko raz dziennie i to i tak nie byla w stanie sama sie najesc – byla dokarmiana przez sonde mimo wszystko. Na prace laktatora nie narzekam – pomagalo wachanie spioszkow wzietych ze szpitala oraz patrzenie na jej zdjecie 🙂

  • Anonymous
    22 października 2013 at 10:14

    A ja powiem tak, każdy kij ma dwa końce niestety….. Ja byłam bardzo nastawiona na karmienie piersią dziecka i przez to zrobiłam mojej małej dużą krzywdę. Karmiłam małą przez 2,5 miesiąca – najgorsze w moim życiu – mała płakała, robiła po 10 śluzowatych kup dziennie (ale dziecko karmione piersią przecież może tak mieć) i ogólnie cały czas czułam że coś jest nie tak. Przez ten czas byłyśmy 3 razy w szpitalu mała odwodniona, ale jak to przecież je mleko z piersi nawet co 1,5 – 2 godziny. Lekarze cały czas powtarzali że pewnie mam mało pokarmu (zwykłym lakrymatorem odciągałam około 100 – 120 ml) źle karmię itp… problem był zupełnie inny mała ma nietolerancję laktozy. Gdyby od początku ktoś chciał mnie wysłuchać nie mordowałabym jej i siebie tak długo, niestety teraz chyba wszyscy za bardzo skupiają się na tym że matki tak łatwo rezygnują z piersi i w każdym przypadku widzą tylko brak chęci ze strony matki…

    • Aga
      13 lutego 2014 at 09:45

      Moj mały tez ma nietolerancje laktozy od 2 tygodnia życia a od 4 miesięcy jest na cycy. Poprostu należy podawac preparat delicol przed kazdym karmieniem:)

    • ewa.wo
      3 lutego 2016 at 22:48

      Z młodszym synem przeszliśmy noworodkową nietolerancję laktozy. Po 3 miesiącach – jak ręką odjął. Od pierwszych dni malucha czułam, że coś jest nie tak, brudził pieluchy co parę minut nawet, okropne odpażenia pupy, aż do nadżerek. Porady położnej – nie jeść nabiału. Na szczęście dość szybko trafiłam do świetnego neonatologa. On poradził, żebym karmiła piersią. Lekarz rozpoznał noworodkową nietolerancję laktozy i powiedział, że to minie. Miałam karmić piersią i nie odstawiać nabiału ze swojej diety. To mnie uspokoiło. Delicol podawałam, ale ciężko stwierdzić, czy pomagał. Pomógł czas.

  • Anonymous
    22 października 2013 at 10:55

    Nie do końca się z tobą zgodzę. Fakt, nie każda matka powinna sięgać po laktator! Jest jednak wiele sytuacji w których urządzenie to jest ogromnie przydatne. Dobre urządzenie a nie jakiś chłam za 50 zł. I na pewno nie służy do pomiaru mleka w piesiach a raczej do odciągania pokarmu między karmieniami w celu zwiększenia ilości produkowanego płynu! Przed porodem byłam nastawiona tylko na pierś- żadnych butelek.
    Miałam ciężki poród, dziecko otrzymałam po 12 godzinach. 4400g. I co— moje dziecko najpierw nie chciało ssać piersi (mimo nadzoru położnych z poradni laktacyjnej), następnie horror —malec przykładany do piersi rwała ją nerwowo i zaczynał płakać i szarpać. To nie jest normalne zachowanie dziecka, które spożywa pokarm. Dziecko przy piersi stresowało się ogromnie. I nie było innego wyjścia jak ściąganie tego co się da laktatorem i dokarmianie sztucznym mlekiem. Przez 3 miesiące męczyłam się próbami przystawianiem dziecka do piersi i odciąganiem mleka aby nie stracić całkiem pokarmu- bo przecież matka powinna karmić piersią-prawda??
    g…prawda. Aktualnie jestem w 6 msc i wiem, że drugi raz jeśli oczywiście sytuacja się powtórzy nie będę stresowała siebie i dzieciaczka. Nie każda matka ma takie problemy, a jeśli ich nie ma to nie potrafi zrozumieć tej drugiej strony.

    • Marta-Mi
      25 maja 2015 at 19:30

      Zdecydowanie sie zgadzam. Ja nadal walcze, ale parawda jest taka, ze wszyscy sa wspaniali w doradzaniu, a najlepszi w radzeniu na temat czegos, czego nie przeszli. I nagonka na to jak karmienie piersia jest wazne, wytwarza dodatkowy stres u kobiet, ktore maja z tym problem. Brak jest prawdziwej pomocy dla kobiet, ktore sobie nie radza. Od ilu osob slyszalam, ze wszystko siedzi w mojej glowie. Hmmm…. i tylko sie pociac bo czlowiek chce a jednak nie wychodzi!!! Za bardzo chcesz… tak to tez slyszalam. I co to zmienilo? Nie pomoglo zupelnie!!!

  • Hafija
    22 października 2013 at 10:58

    Polecam jeszcze raz przeczytać to co napisałam tym razem ze zrozumieniem. To jest tekst o tym ze laktatorem nie mierzy sie ilości mleka w piersiach a nie o WSZYSTKICH możliwych problemach z laktacja.

    • Asia
      2 marca 2018 at 00:42

      Ilość mleka w piersiach mierzy sie za pomocą wagi. Wazysz są dziecko przed karmieniem i po karmieniu. I u mnie dziś wyszło dokładnie 35 g z obu piersi. I ktoś mi powie,ze to nie prawda,ze nie można mieć mało mleka…mozna…przystawiam małego regularnie co 3 godziny, ale on sie nie najada, i nie ważne czy ssie po 15 min, każda pierś, czy po 1,5 h…zawsze wychodzi z obu piersi 35-40…
      I co tu zrobić?

    • Hafija
      13 marca 2018 at 22:15

      Tak się mierzy ilość mleka jakie dziecko wypiło a nie ile jest w piersi

  • Anonymous
    22 października 2013 at 11:17

    Nietolerancja laktozy nie jest przeciwwskazaniem do karmienia piersią. W aptece kupuje się enzym – laktazę, która służy do trawienia laktozy, a jej niedobór u niemowlęcia powoduje nietolerancję. Podaje się kilka kropel przed każdym karmieniem i tyle. Ale to pediatra powinien się zorientować, zwłaszcza po tych śluzowatych kupach…
    Pozdr., U.

  • Anonymous
    22 października 2013 at 11:31

    Słoneczko, przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś. Albo inaczej -jaki jest twój apel.
    To, że napisałaś o mierzeniu mleka laktatorem to jedna sprawa- tutaj się z Tobą zgadzam.
    Z Twojego przekazu wynika też, że należy próbować i próbować bo karmienie piersią to świętość. Wydaje mi się, że większość matek wie doskonale czy jest w stanie zaspokoić swoje dziecko czy nie. I nie powinno się ich motywować hasłami, że jeśli zdecydują się na mleko sztuczne to bedą złymi matkami. (Dosłownie nic takiego nie napisałaś ale ja to tak odbieram) Taka mam czuje ogromną presję a wystarczającym obciążeniem jest fakt, że mimo ogromnych chęci nie może dać dziecku swojego pokarmu.

  • Matka Kwiatka
    22 października 2013 at 11:40

    Ja też "po prostu karmiłam" – to najlepsze wyjście 🙂

  • Cinnamonne's Beauty Corner
    22 października 2013 at 11:46

    Brawo, mam nadzieję, że mamy, które miały podobny problem będą już wiedziały co i jak robić 🙂 Ja na szczęście zawsze wiedziałam, że tylko dziecko jest w stanie wyssać z piersi mleko porządnie, a laktator nie bardzo. Czytałam wcześniej o odciąganiu (przed pierwszym razem) i bałam się, że nie uda mi się ociągnąć tych 100 ml (wtedy), by mała mogła się najeść. O dziwo, przy pierwszej sesji odciągnęłam 150 ml w 30 minut! Byłam w szoku i pomyślałam, że jestem zajebista 😉 Ale już kolejne razy pokazały mi, że nie jest to proste. Zwłaszcza, gdy jest głośno i denerwuję się, że nie uda mi się odciągnąć potrzebnej ilości. Laktatora już właściwie dziś nie używam, Mała je z piersi na żądanie, poza tym je kaszkę z jabłuszkiem i obiadki. Słyszałam, że laktator elektryczny jest skuteczniejszy niż manualny, ale chyba już nie będę miała okazji się przekonać 🙂

  • Hafija
    22 października 2013 at 11:47

    To co doczytałas miedzy wierszami i dopowiedzialas do tekstu to Twoja interpretacja tylko i wyłącznie. Słoneczka życzę na weekend. Pozdrawiam

  • buzz
    22 października 2013 at 12:55

    Nie wiem co te matki z tymi centylami, jak dziecko jest zdrowe i nie ma żadnych problemów, po co w ogóle sobie tym głowę zawracać czy przytyło 6g czy 60 czy 600. Mój syn ma prawie 2 lata i nie mam pojęcia na jakim jest centylu i szczerze? W ogóle nie mam potrzeby wiedzieć, jest zdrowy, zdrowo się odżywia i nie potrzebuję żeby mi ktoś powiedział czy waży lub mierzy 'odpowiednio'.

    I nie mogę wytrzymać na placu zabaw tych babć, dziadków i matek: nie biegaj, nie huśtaj się, nie tak szybko, o rany te dzieci nic mogą i tylko takie zahukane siedzą pod zjeżdżalnią aż się rece kraje ;(

  • Mariola Majka
    22 października 2013 at 13:04

    Moja ulubiona pani profesor laktacyzmu:D

  • Anonymous
    22 października 2013 at 13:25

    Hafija,
    uwielbiam czytać Twoje teksty :-)..
    I o tym, nawet między wierszami ;-), że karmienie naturalne jest najlepsze a sztuczne już niekoniecznie…Mało tego, zaglądam do Ciebie i czytam o szeroko rozumianej laktacji przede wszystkim, choć oczywiście nie tylko..Zaglądam z własnej nieprzymuszonej woli i wiem, że jesteś matką karmiącą, i domyśleć można się, że karmiącą nie sztucznie tylko naturalnie. A skoro wybrałaś taką drogę, to nie dziwi mnie fakt, że tą drogę właśnie chcesz promować. I nigdy, przenigdy (nawet między wierszami) nie odczułam, ażebyś inaczej (w sensie gorzej) traktowała matki karmiące sztucznie…Dziwią mnie zawsze wpisy anonimów (he he też jestem tutaj jako anonim), że próbujesz komuś coś narzucić albo oceniasz, że jak kobieta karmi sztucznie, to jest gorsza…
    Według mnie powinnaś poważnie pomyśleć o zostaniu doradcą laktacyjnym..Byłabyś taką z prawdziwego zdarzenia, bo wiesz świetnie o co w tym karmieniu tak naprawdę chodzi ;-).

    A ja czekam na Twój wpis, który obiecałaś. O karmieniu piersią w ciąży i później dwójki dzieci. Tak z czystej ciekawości 😉 Póki co karmię 11 miesiąc synka, a na kolejne dzieciątko jeszcze czas :-).

    Pozdrawiam Cię ciepło z Kujaw,

    Monika od Jaśka

  • Hafija
    22 października 2013 at 13:42

    Był czas ze z tymi ocenami było rożnie, ale im wiecej sie uczę tym bardziej odpuszczam.niemniej jednak na temat karmienia mlekiem mam zdanie takie ze mleko mamy jest lepsze od mleka sztucznego. A jeżeli ktoś sie z tego tytułu czuje źle to cóż ja mogę zrobić? Każdy jest odpowiedzialny za swoje emocje (czego tez się musiałam nauczyć).
    Dzięki za ciepłe słowo 🙂

  • Gosia
    22 października 2013 at 13:45

    Ktokolwiek odważy się wspierać matki, by tak łatwo nie się nie poddawały, by odważyły się zaufać naturze i dały sobie i dziecku szansę na doświadczenie piękna karmienia piersią, jest oskarżany o wywieranie presji. Z mojego doświadczenia (2 cc) początki karmienia bywają trudne, nikt nie przeczy – bywa że to koszmar, ale jak się przez to przejdzie, to potem wszystko dzieje się samo.

  • czarownica A.
    22 października 2013 at 13:46

    Do samego końca laktacji ściągałam więcej ręcznie niż laktatorem, maszynką nigdy więcej niż 70ml z obu piersi. Mleko było do samego końca karmienia podstawą diety Tosi. I bawi mnie jak czytam, że sugerowanie, że mleko kobiece jest lepsze od mm rani czyjeś uczucia. Jest lepsze, po prostu 😀 Tak jak świeża zupa lepsza od vifona.

  • Anonymous
    22 października 2013 at 14:31

    oczywiście zgodzę się z Tobą i ja o tym wiem jednak po 3 pobycie w szpitalu i wyraźną niedowagą (daleko poza centylami) nie bardzo chciałam już eksperymentować na moim dziecku…

  • Beata B
    22 października 2013 at 14:47

    Hafija – świetny tekst. Ja wiem po sobie, że gdyby sugerować się laktatorem, to znaczyłoby, że w ogóle nie mam mleka prawie. Bo niestety – pierś pełna, a laktatorem nic zdziałać nie potrafię bardzo często.

  • maniamamowania
    22 października 2013 at 15:05

    Świetny wpis. Ja karmiłam piersią 2 lata i 4 miesiące. Na początku karmienia laktator dawał radę uciągnąć może z 10 ml. Chciałam odciągać mleczko i zostawiać jak wychodzę z domu, ale nic z tego projektu nie wyszło. Mleko nie daje się tak łatwo ściągnąć jakimiś maszynkami, woli być wyssane przez dziecko 🙂

  • Ania
    22 października 2013 at 15:13

    U mnie z laktatorem też na bakier. Kupiłam dwa i też te dwa oddałam. Cyc pełny, ci€żki a tu ani kropelki… cóż… z tego powidu ma studia w zeszłym roku nie poszłam :p Ale chyba nigdy bym nie pomyślała, żeby dziecko odstawiać bo laktator mało ściąga… tak jak napisała$ – najlepszym laktatorem jest nasze własne dziecko 🙂

  • spelnionamama
    22 października 2013 at 19:56

    Ale podoba mi się porównanie 🙂 Świetne.

  • spelnionamama
    22 października 2013 at 19:58

    Ale podoba mi się porównanie! Świetne! 🙂

  • Matka Debiutująca
    22 października 2013 at 21:53

    Kobieto! Czemu ja na Ciebie nie trafiłam jakieś 15 miesięcy temu. Bym się tak nie spinała z karmieniem i frustrowała niską wydajnością ściągania. Ale pozamiatane. Przy ewentualnym następnym będę mądrzejsza.
    Dobra robota! powinnaś dostać jakiś medal od laktywistek 😉

  • www.podpaski-wielorazowe.pl
    22 października 2013 at 22:01

    Ja w swojej walce o laktację przebrnęłam przez 3 laktatory. Czwarty okazał się być genialny i uratował powrót do karmienia piersią po hospitalizacji córki. Trzeba próbować, trzeba sprawdzać i dobrać odpowiedni laktator.

  • www.podpaski-wielorazowe.pl
    22 października 2013 at 22:04

    Ja po porodzie "po prostu karmiłam". Po miesiącu trafiłyśmy do szpitala na tydzień. Zakaz karmienia piersią. Spanie na podłodze. Opuchnięte piersi, temperatura. Zanik mleka… A później długa walka o każdą kroplę. Stymulowanie laktatorem, przystawianie do piersi non stop… Gdyby nie laktator nasze KP by się skończyło. Dodam, że odciągałam czasami 10 ml i to było duuuuużo;)

  • Happy Rodzice
    22 października 2013 at 22:20

    To chyba naprawdę zależy od laktatora. Ja w momencie nawału wysłałam męża po zakup laktatora. Doradzili mu ręczny znanej firmy. I co? I nawet tych 20 ml nie dawał rady ściągnąć a bolało przy tym masakrycznie. Zamówiłam na allegro jakiś elektryczny firmy no-name i był super. No i kosztował niecałe 100zł – jak za elektryczny to mega tanio. Bez problemu ściągał po 150ml z każdej piersi w 20 minut, a ja sobie czytałam w tym czasie książkę w ogóle nie patrząc czy mleko leci czy nie. Potem mogłam zostawić syna pod opieką taty czy babci i nie musieć śpieszyć się do domu na karmienie. Tak więc ja laktator mogę polecić z czystym sumieniem każdej młodej mamie.

  • Zielona Shamandura
    22 października 2013 at 22:52

    Bardzo żałuję, że nie trafiłam na Twojego bloga ponad rok temu, zanim urodził się mój Synek, ale zaraz po tym jak się urodził 😉 Odnalazłabym tu olbrzymie wsparcie, którego wtedy potrzebowałam. Cieszę się jednak że teraz już wiem, że jesteś i piszesz 😉

  • takatycia
    22 października 2013 at 23:07

    U nas był podobny problem po 2 tygodniach karmienia. Wzdęty brzuszek, śluzowe kupki. Poczytałam, kupiłam laktazę i problem znikł. Bez eksperymentowania, a syna karmię ponad 11 mcy. Wiedza jest na wyciagnięcie ręki, tylko trzeba jej poszukać. Hafija M.in. Dlatego pisze takie posty, by potem mamy, które rzeczywiście szukają pomocy mogły tu trafić, przeczytać i skorzystać. A potem nie tłumaczyć sie niewiedzą. Prawda jest okrutna, ale tylko niewielki odsetek tłumaczeń jest uzasadniony, niestety większość to lenistwo. Zwłaszcza w dążeniu do wiedzy…

  • Anonymous
    23 października 2013 at 11:06

    super komentarz ……… tylko tak na prawdę nikt nie wie jak było w tym przypadku i ile ktoś pracy i wysiłku włożył w KP – kosztem zdrowia własnego dziecka a niewiedza to dotyczyła raczej LEKARZY……. bo ja nie byłam u 1 czy 2 ……

    dlatego uważam że owszem edukacja ale może bardziej na poziomie akademickim ….

  • Aqnieszka
    23 października 2013 at 14:08

    Mnie się trafiła gratka – kiedy byłam z córką w szpitalu z powodu żółtaczki (zaraz po wyjściu z porodówki), pediatrzy z tegoż szpitala kazali mi ściągać mleko laktatorem i podawać butlą właśnie po to, żeby zmierzyć ile ja tego mleka mam. To było moje drugie dziecko, mleko tryskało bardzo obficie w porównaniu z sytuacją przy pierwszym – no i ściągałam po 70 do 100 ml. W szpitalu i w nerwach. Ocena pediatry: to za mało, ona się nie najada i dlatego nie przybiera na wadze. Dopóki nie podałam mleka z butli (którego młoda wypijała po karmieniu 20 ml i nie chciała więcej – czyli była najedzona) i młoda nie wykazała wzrostu wagi o 100 gram, nie chcieli nas wypisać. Do podania mleka z butli przekonała mnie pielęgniarka słowami: "niech jej pni poda to mleko, żeby cokolwiek przybrała, bo inaczej was nie wypuszczą, a córcia w końcu złapie jakąś szpitalną infekcję". Może ktoś powinien dokształcić pediatrów z gdyńskiego Redłowa w sprawie laktacji???

  • Emilia S
    8 czerwca 2014 at 13:48

    Nam jednak laktator bardzo pomogl rozbujac laktacje. Dziec moj po 3 miesiacach jedzenia piersi, przeszedl bunt. W ciagu dnia karmienie piersia bylo prawie niemozliwe, wil sie, plakal, nie chcial zlapac piersi, robil sie prawe siny ;( jako matka bardzo nastawiona na karmienie piersia przeszlam mala gehenne, nie wiedzialam juz co robic bo mm podawac nie chcialam, sciagac tez nie chcialam bo mialam nadzieje, ze mu sie odwidzi i jak juz sciagne to w piersiach bedzie pusto. Niestety sciagac musialam bo okazalo sie niemozliwym karmic go w ciagu dnia. Trwalo to miesiac, kupilam butle madeli i sciagalam w nocy jak Mlody mial dluzsza przerwe na sen i w ciagu dnia metoda 77, 55, 33 co 3 godziny. Efekt byl taki, ze mleka mialam naprawde duzo, strarczalona caly dzien, jeszcze zamrazalam. On najedzony, zadowolony, tylko ja czasu nie mialam nawet kanapki sobie zrobic. Po miesiacu przyszedl dzien, ze powiedzialam dosc, skoro pije z piersi w nocy to w dzien tez go naucze, i okazalo sie, ze problem znikna. Zupelnie. Mleka bylo duzo wiec napracowac sie zbytnio nie musial, a ja w konsekwencji karmilam 22 miesiace. MM dostal 2 razy, raz jak ‚udalo’ mi sie wylac 250 ml sciagnietego dopiero mleka, a raz jak zamrozone nie zdazylo odmarznac 🙂 ale fakt pozostaje faktem, ze wiele jest przypadkow, ze mamy mleka sciagac nie moga, bo nic nie idzie, a jak dziecko ‚sciaga’ to lyka az sie po brodzie leje 😉

  • kajkaRoo
    8 czerwca 2014 at 15:03

    Swietnie to napisalas! Ja bym jeszcze dodala zeby nie zalowac 100zl na doradce bo w efekcie mm duuuzo wiecej nas wyniesie.

  • Agnieszka
    8 czerwca 2014 at 23:13

    Znam to. Przy pierwszym dziecku mogłam piersią wykarmić pół wioski dzieci + ściągałam 2 butle mleka spokojnie, gdy jechałam do szkoły/ do miasta. Przy drugim dziecku laktacja coś była słaba, syn jadł tylko z jednej piersi, dwa zapalenia na antybiotyku, laktator nie działał :-/ do dziś nie ściągam nawet kropelki, denerwowałam się strasznie, a syn bardzo wyczuwa emocje i zaczęłam dokarmiać. Po dwóch m-cach rzuciłam butlę i karmimy się tylko piersią 🙂 Chcieć to móc 🙂

  • magda
    9 czerwca 2014 at 15:08

    Zgadzam się, że laktator nie jest urządzeniem do mierzenia ilości pokarmu w piersiach. Najlepszą miarką jest dziecko. To czy przybiera na wadze, to jak się rozwija, to czy jest pogodne! Ale dzięki laktatorowi mogłam wykarmić swoim mleczkiem mojego synka. Nie umiał ssać piersi, ja mimo że chodziłam do poradni laktacyjne nie otrzymałam odpowiedniej pomocy i tylko laktator pozwolił mi przez ponad 6 m-cy karmić syna wyłącznie moim mlekiem! Obecnie już prawie 6 m-cy karmię córkę, ale tym razem szczęśliwie udało się z cycusia. Początki też były trudne, ale trafiłam na wspaniałą położną, która zadała mi jedno pytanie ” jak byś wykarmiła swoje dziecko na bezludnej wyspie? Nie masz laktator, nie masz butelki i co robisz? Przysrawiałam córkę cały czas, pierwsze 1,5 miesiąca jej życia siedziałam z cyckiem na wierzchu. Oczywiście po drodze trafiliśmy do poradni laktacyjne ( do tej samej co z synem) bo mała słabo przybierała na wadze… Ze względów zdrowotnych nie zgłosiłam się do laktacyjne od razu gdy dostałam skierowanie, tylko po ok tygodniu, mała była już na. 90. centylu z wagą. Pech chciał że trafiłam na tę samą Panią co z synem i znów powrót do laktatora, oczywiście nie widziałam w tym sensu, ale… Po 4 dniach poszłam do poradni aby porozmawiać z Panią czy ten laktator to koniecznie, trafiłam na inną kobietę… CUDOWNĄ, MĄDRĄ osobę. Kazała mi odstawiać laktator i czerpać radość z karmienia piersią!!! I tak robimy, do dziś i będziemy jeszcze długooo.

  • Joanna
    17 października 2014 at 12:58

    Dziękuję za ten wpis i w ogóle za tego bloga – wczorajszy wieczór był pierwszym od dawna, kiedy karmienie nie skończyło się wielką awanturą ze strony synka i moim płaczem, że dziecko na pierś nawet spojrzeć nie chce. Uwierzyłam, że mam dostatecznie dużo mleka i że to nie jego brak jest powodem dzikich ryków i prężenia się – jak to sugerowali zwolennicy mm (życzliwi i kochani, ale nie do końca rozumiejący o co bój się toczy). Przez ostatnią dobę karmiłam go mniej więcej średnio co godzinę. Własną piersią – no to chyba pokarmu jest wystarczająco dużo:)… A powód płaczu nie do końca został zlokalizowany, ale wystarczyło zmienić porządek dnia – musi mieć jakieś złe skojarzenia z karmieniem po wieczornej kąpieli.
    DZIĘKUJEMY razem z synkiem!

  • Ola
    10 grudnia 2014 at 08:07

    Nie wiem co mam myśleć. Może jestem jakimś dziwnym przypadkiem, ale …
    Jestem i byłam nastawiona na karmienie piersią od samego początku. Po cc chciałam od razu przystawić syna aż położne się dziwiły, że tak szybko. Tak też zrobiłam. Młody był przy mnie non stop i ssał żeby wystymulować mi laltację. Już w drugiej dobie płakał z głodu chociaż po naciśnięciu sutka leciały kropelki siary. Przysysał się prawidłowo. Niestety położne musiały go dokarmić kubeczkiem żeby nie zaburzać odruchu ssania. Po powrocie do domu walka trwała nadal NonStop przy cycu. Całe dnie cycowania i pilnowanie techniki ssania. Na wizycie patromażowej w 2 tyg. okazało się że mój syn bardzo słabo przybiera na wadze. Efekt?- dokarmianie raz dziennie 30 ml mieszanki. Po tygodniu kontrola- nadal mało mniej niż 50 g. Dalej walka o zaspokojenie potrzeby najedzenia i cycowanie NonStop. Kolejna kontrola i sukces 120g przybrał tym razem bez mm bo było podane może 2 razy w ciągu tygodnia po 30ml. Ja szczęśliwa i uradowana bo pokarmu też zauważalnie więcej bo nawet samo ciekło ciurkiem. Kiedy mały skończył 7 tyg. na wizycie kontrolnej okazało się że moje dziecko praktycznie nie przybiera! Karmłam go tylko piersią i na cycowaniu upływały nam dni i noce- przy probach odejścia na chwilę do łazienki gdy syn zasnął -natychmiast się budził. Myśleliśmy z mężem że się przyzwyczaił i bez cyca żyć nie może. Wylądowaliśmy w szpitalu. Podlaczona kroplówka na 24 godziny Diagnoza mało polarmu. Podawałam butlę moje dziecko diametralnie się zmieniło-zasnął w dzień bez cyca! przestał boleć go brzuszek z powodu gazów. Więcej się uśmiecha i przede wszystkim zaczął przybierać na wadze i wygląda na zadowolonego.
    Dlatego właśnie nie wiem co mam myśleć o waszych ekstra hiper pozytywnie nastawionyh wpisach. Nie każda kobieta może karmić swoke dziecko. Ja jestem tego najlepszym przykładem. I nie oceniajcie mnie i innych które musiały przejść ma mm lub karmienie mieszane. Nie chciały byście przeżyć tego co ja patrząc jak wbijają wenflon w malutką główkę waszego dziecka bo matka prawie zagłodziła. Dodam tylko że mój syn jak mi się wydawało rozwijał się prawidłowo czego potwierdzeniem są wyniki badań a po zmianie „diety” mam wspaniale rozwijające się dziecko już po 2 dniach od zmian.

  • Foczka
    6 stycznia 2015 at 11:01

    Ten artykuł ma już tyle czasu, ale wciąż aktualny i potrzebny. Ja przy pierwszym dziecku karmiłam samą piersią 1 tydzień, do 4 miesiąca karmienie łączone z MM, mieliśmy duże problemy bo mała miała alergie na wszystko, wielu rzeczy nie mogłam jeść bo zaraz miała biegunki, kolki itd. itp. Ale teraz przy drugim dziecku widzę jedną ważną rzecz – nikt nie chciał nam pomóc, nikt nam nie podpowiedział, nawet położna która przychodziła gasiła mój zapał – pamiętam jak płakałam że z karmienia piersią nie wyszło to czego chciałam, że muszę dać dziecku MM – chyba jednak nie musiałam. Potrzebowałam wtedy kogoś kto naprawdę znałby się na rzeczy, a nie tylko tak twierdził. Obecnie przy drugim dziecku miałam nastawienie – nie będę na siłę karmić piersią, jak nie wyjdzie od razu przejdę na MM – z pierwszym miałam masę stresów przez to że mi nie wychodziło i to odbiło się źle na nas obu. Wiem dziś że pierwsza miała problem ze ssaniem, szybko się denerwowała i w ogóle… Dziś po urodzeniu drugiego dziecka już ponad 3 tygodnie jesteśmy na samej piersi – dla mnie to mały cud po pierwszych doświadczeniach. Mam jeden problem z wieczorami bo do 13:00 mała je co 3 – 4 godziny, potem co 2, w końcu co godzinę i na późny wieczór wisi na piersiach non stop i wtedy momentami mam stresa, czy to przez to że pokarm się nie uzbierał. Od wczoraj postanowiłam zrobić doświadczenie i odciągnąć trochę pokarmu między karmieniami żeby po karmieniu z piersi powiedzmy przez 1,5 h jeśli będzie dalej szukać podać jej moje odciągnięte w ciągu dnia mleko. Zobaczymy czy to ją uspokoi. Czy ktoś ma doświadczeniem z takim stanem. Rozumiem że dzieciątko ma potrzebę bliskości, ale wiszenie na piersi non stop (z małą przerwą na moje siusiu) od 17:00 – 22:00 ???

  • Gusia
    22 stycznia 2015 at 19:44

    Ja bardzo polecam odciaganie reczne 🙂 co prawda wymaga wprawy, ale zaden laktator nie sprawdzil sie tak jak odciaganie reczne. Na widok laktatora dopadal mnie strach ze nic nie odciagne. Recznie swietnie sobie radze, a mleko leci strumieniami 🙂

  • Nika
    22 stycznia 2015 at 21:07

    „Laktator nie działa na zmysły mamy takie jak:”Ja do tej listy dodałabym jeszcze… płacz dziecka.
    Pamiętam, jak w pierwszych tygodniach po porodzie poszłam pod prysznic, a tu młody się nagle obudził, wypadam więc z łazienki, a tu mi coś kapie. Tak reagowały moje piersi na płacz, że się z nich lało 🙂

  • Kinia
    23 stycznia 2015 at 08:13

    Ja od zawsze mówię koleżankom, że zrobiłam sporo błędów i nawalczyłam się przez to o karmienie pierwszego synka.. a podstawowym sposobem jaki im podaje na laktacje jest: jak już jesteś w domku z dzieckiem to kiedy tylko możesz połóż się razem z maluchem w łóżku, przytulaj, patrz , wąchaj , dotykaj a fabryka działa.. jak masz wątpliwości czy działa przykładaj przez 2 dni częściej i każda która posłuchała mówiła, że działało 🙂 Najlepsza była mama mojego chrześniaka ( 42 kg wagi ciała, rozmiar piersi niekarmiących -A jak to ona mówi) dzięki posłuchaniu rady wprost i pomocy męża głównie dosypiała i tuliła malucha przez pierwsze 10 dni i dwa tygodnie po porodzie świętowała z naszą ekipą moje urodziny w klubie chyba do 1 bo maluszek pozwalała jej na to a ona nie była zmęczona .

  • chijosan
    23 stycznia 2015 at 11:28

    Ja sie w szpitalu nasłuchałam…” Oj Pani po cc wiec mleka nie ma ” i bez pytania dokarmialy. Po cc mi dziecka nie przyniosły na drugi dzień też nie:( dopiero sama sie upomnialam o dziecko i ze chce przystawic… Ehhh naszczescie mała od razu wiedziala jak do cyca doskoczyc i rach ciach i mleko bylo w ciagu pol doby, ale pllozne twierdzily ze to mało albo wogole i ze mi sie wydaje… i małą do butli przyczepialy. Szybko ucieklysmy z tego szpitala choc ledwo lazlam. Teraz Kalina ma 7 muesiecy i cycusiuje elegancko- do pelna:) choc laktator wyciaga ledwo co- sprawdzalam 😉

  • Tomasz
    23 stycznia 2015 at 13:46

    Ok. Jeśli Panie pozwolą to kilka słów wyjaśnienia:)) Są sposoby na ocenę ilości tkanki gruczołowej w piersiach kobiety – USG piersi. Potrzebny do tego sprzęt jest znacznie prostszy niż urządzenie do oceny pojemności, czyli maksymalnej ilości pokarmu, jaką jest w stanie „chwilowo” magazynować pierś kobiety. Osobiście uważam, że każda kobieta w ciąży powinna dla świętego spokoju informację o tkance gruczołowej otrzymać od ginekologa, na przykład w formie: pierś idealna do wykarmienia dziecka:)). Naszym się akurat tego nie chce robić, bo NFZ nie refunduje:(( W jaki sposób wykorzystać laktator do ewentualnej oceny możliwości produkcyjnych mamy? Po pierwsze powinien to być sprzęt profesjonalny ( na polskim rynku 4 na 6 laktatorów działa bardzo mizernie lub w ogóle nie). Po drugie nie oceniamy ilości odciągniętego pokarmu tylko dynamikę zmian ilości. Jeśli po włączeniu stymulacji laktatorem odciągasz 10 ml to nic nie znaczy, ale jeśli trzeciego dnia stymulacji laktacji, zakładając podobne warunki odciągania, nadal odciągasz dodatkowo 10 ml, to – wyrzuć laktator:)) I na koniec informacja dla Pani Olek. Problem, który Pani poruszyła jest niezwykle istotny. Polska jest krajem, w którym z góry zakłada się, że wszystkie problemy laktacyjne wynikają z głupoty, gnuśności i lenistwa matek. Prawdy o tym, że to dziecko odpowiednio ciężką i regularną pracą wytwarza dla siebie pokarm w piersiach mamy nie akceptuje wiele osób, a faktu, że coraz więcej dzieci ma problemy ze ssaniem jeszcze więcej nie przyjmuje do wiadomości. Po ponad rocznej pracy wyjątkowej grupy specjalistów, w lipcu 2014 udało się opublikować bardzo ciekawe narzędzie (protokół) do oceny kompetencji noworodka w kwestii samodzielnego ssania piersi. Specjalistów, którzy potrafią i się na tym znają jest bardzo niewielu, bo od lat MZ uporczywie twierdzi, że wystarczy dowolna specjalizacja medyczna, by być wybitnym ekspertem w dziedzinie karmienia naturalnego, dlatego też nie szkoli w tym zakresie nikogo. Ocena umiejętności ssania piersi oraz możliwość ewentualnej rehabilitacji powinny być podstawowym i rutynowym działaniem, wdrażanym przy stwierdzeniu jakichkolwiek problemów z karmieniem naturalnym jeszcze na terenie szpitala. To gwarantuje każdej matce dziecka urodzonego o czasie polskie prawo. Jak się ostatnio okazało bez względu na to jaki był poród. Niestety polskie matki o tym nie wiedzą i pozwalają wypisywać się ze szpitali nie tylko bez uzyskania stosownej pomocy, ale wręcz akceptując całe mnóstwo szkodliwych dla karmienia naturalnego działań prowadzonych w stosunku do ich dzieci w szpitalach. Przepraszam za zbyt długą formę,ale temat jest również dość duży:))

    • Hafija
      23 stycznia 2015 at 17:17

      Ile jest mam które mają problem z tkanką gruczołową? Kilka procent? Wychodźmy z założenia, że karmienie jest normalne i można, a dopiero przy problemach wymagajmy bezpłatnej i szybkiej oceny karmienia i porady laktacyjnej. Jeżeli wszystkim kobietom będziemy badać piersi w kierunku czy mogą karmić to będzie to jak gaszenie zapałki gaśnicą i wg. mnie będzie to marnotrawienie środków, które można przeznaczyć na wsparcie w laktacji.

    • Mama Tomka
      27 czerwca 2016 at 08:27

      Dziękuję za ten komentarz. Zdecydowanie duże znaczenie ma umiejętność ssania dziecka – mogłam się o tym sama przekonać przy swoich dzieciach. „Polska jest krajem, w którym z góry zakłada się, że wszystkie problemy laktacyjne wynikają z głupoty, gnuśności i lenistwa matek. ” – to właśnie najbardziej boli, nawet jeśli nie jest powiedziane wprost. Wystarczy, że ktoś napisze „wystarczy tylko przystawiać, odciągać, podawać odciągnięte” – w takim układzie nie robisz nic innego tylko karmisz dziecko (przerabiałam), a jeśli chciałabyś w międyczasie zjeść/umyć się/załatwić się/zająć się drugim dzieckiem, to za mało się starasz.
      Zgadzam się z dziewczynami, które piszą, że syty głodnego nie zrozumie. I chociaż mi w końcu laktacja się udała przy drugim dziecku, nigdy nikomu nie powiem z uśmiechem, że wystarczy tylko chcieć a się uda. Bo niestety nie wystarczy. Nie wszystkim karmienie przychodzi naturalnie, nie wszyscy otrzymują odpowiednie wsparcie, a wiedza – jak widać po przykładach niektórych doradców laktacyjnych, położnych i lekarzy – to też kwestia względna.
      PS. Disclaimer: to nie jest zarzut do autorki bloga, tylko do niektórych komentarzy, jakie się tu pojawiły.

  • Gosieńka
    23 stycznia 2015 at 17:11

    bardzo mądry artykuł… A dla mam, którym się wydaje, że mleka nie mają. Grunt to się nie denerwować. Wiem, łatwo się mówi… Ale wiem co mówię. Sama miałam podobny „problem” i postanowiłam co ma być to będzie i … Przestałam mierzyć ile mleka jest. A mały pił potem tylko z piersi i laktacja się unormowała:-))) Dziś karmię już 8 miesięcy a dziecko jest szczęśliwe że ma swojego „cycusia” na wyciągnięcie ręki:-) Pozdrawiam autorkę i wszystkie mamuśki:-)

  • magda
    24 lutego 2015 at 19:30

    W życiu nie ściągnęłam więcej niż 10ml, karmię córkę już 20msc. Pozdrawiam 😉

  • pracująca mama
    24 lutego 2015 at 23:05

    A co mają zrobić mamy które ze względu na szybko powrót do pracy muszą używać laktator? Ja pracuje za granicą I tutaj niestety tylko 70 dni od porodu I powrót do pracy. Do niedawna dawałam radę 3x 150 ml ale przez dwudniowy stres nagle spadło do 3×10 . Na szczęście miałam trochę zapisu w lodówce ale już mi się kończy I co teraz robić?

  • mama Stasia
    23 maja 2015 at 17:51

    Moje pytanie odnosnie mleka tlustego? Czy jest w ogole cos takiego? Czy matka ma tluste mleko albo czy moze go Nie miec. czy dziecko najada sie iloscia mleka czy jego wartoscia. ja od dwoch dni lece na sztucznym a bardzo chce karmic. moja mama nad glowa mi siedzi I twierdzi ze maly sie Nie najada. bylam u pediatry, na szczepieniu waga malego byla mniejsza niz powinna no I to wystarczylo zeby psychika sie zmienila. ratunku!!! Podniescie mnie na duchu 😉 pozdrawiam. mama Stasia 😉

    • Agata
      24 maja 2015 at 08:19

      Mleko mamy zawiera tyle tłuszczu ile potrzebuje dziecko. Tylko jego jakość ma znaczenie a o jakość należy zadbać spożywają właściwe zdrowe tłuszcze. Nie ma czegoś takiego jak za cienki czy chudy pokarm. Jeżeli potrzebujesz więcej wsparcia to pisz na Kwartalnik Laktacyjny – pomożemy

  • Ania
    24 maja 2015 at 19:33

    Jak fajnie się czyta takie teksty…wtedy wszystko wydaje się proste. Szkoda, że mimo prób i dużej chęci karmienia nie można tego robić 🙁 Mój mały skończył juz 2 miesiące, próbowałam go przystawiac do piersi ale już w szpitalu się mu nie podobało. W domu kolejne próby, dziecko płacze, wrzeszczy, bije rączkami, ssie przez chwile i wypluwa pierś, dodatkowo mam płaskie skutki i musze męczyć się z nakładkami. Pokarmu jest za mało, zdarzyło się ze mały był z 5 min przy piersi póki coś leciało ale jak przestało to się denerwował i koniec jedzenia. Mecze się z laktatorem, siedzę kilka razy dziennie po pół godziny, czasu brak na wszystko ale się staram i udaje się może z 60 ml dziennie mu dać…czy warto? Proszę powiedzcie czy jest sens się tak męczyć i tracić tyle czasu dla tych 60 ml…bo już sama nie wiem. Przykro mi jak patrze na puszkę mleka, które je moje dziecko, wolałabym karmić piersią 🙁

    • Agnieszka
      18 października 2015 at 04:02

      Witam.mam podobny problem.syn nie chce ssac piersi chociaż pierwsze dziecko karmiłam przez rok.kryzys nadszedł dopiero w 3 dobie w szpitalu bo wcześniej non stop był przy piersi.w domy bylo już tylko gorzej.ściągalam za mało pokarmu a dziecko raz ssalo a innym razem w ogóle nie chciało.i tak ze łzami podałam modyfikowane…teraz dokarmiam piersią z różnym skutkiem. Zakupiłam sns madel i czekam na cud.

    • Hafija
      18 października 2015 at 07:18

      Nie SNS, A doradca laktacyjny ci pomoże

    • Agnieszka
      18 października 2015 at 16:41

      Zapomniałam dodać że miałam świetna pomoc położnych w szpitalu oraz w domu.dzwoniłam do doradcy laktacyjnego.odebrała cudowna kobieta która wyjaśniła ze to wszystko jest w głowie.najpierw spokój,częste przystawianie dziecka i ściąganie pokarmu w przypadku gdy malec nie ssie.wszystko fajnie ale moje dziecko z dnia na dzień bardziej niechętnie łapie za pierś. Ściągam również coraz mniej pokarmu.jestem zatemu ewidentnym przykładem ze butelka rozleniwia dziecko.

  • Mag
    6 października 2015 at 08:55

    Ja jestem chyba jakimś wyjątkiem, bo mnie właśnie bardzo ucieszyło 20ml. 😀 Jestem tydzień po cc, z małymi komplikacjami. Córeczka jest w innym szpitalu, jeszcze jej nawet zobaczyć nie mogłam, a ja dopiero dzisiaj wychodzę ze szpitala. Pamiętam jak przez mgłę, na sali pooperacyjnej przylazła jakaś zołza i brutalnie odsłaniając mi koszulę powiedziała, że nic z tego nie będzie, bo to tłuszcz, a nie gruczoły (moje piersi). Bałam się, że przez cc i moje zaburzenia hormonalne faktycznie może być problem z kp, ale wystarczyła wizyta kilka godzin później, młodej położnej z oddziału noworodkowego, która powiedziała, że mleko mam! 😀 Od razu kazałam rodzinie zorganizować laktator i chociaż początkowo były to takie ilości, które nawet ściskać do pojemnika nie chciały to starałam się kilka razy dziennie odciągać cokolwiek. Lekko nie było, bo przez kilka dni leżałam plackiem i nic nie jadłam i brakowało po prostu siły fizycznej. Ale jak widzę dzisiaj, że dość lekko odciągam 20ml to wiem, że będzie dobrze, bo jest z każdym dniem lepiej. A jak dzisiaj będę mogła w końcu przytulić moją kruszynkę to będzie już tylko lepiej, pod każdym względem. 🙂

  • Kasia
    9 października 2015 at 08:40

    Oj jak ja żałuję, że nie trafiłam na taką stronę przy pierwszym dziecku. Wtedy niestety trafiłam, ale na położną środowiskową zołzę. Teraz przy drugim dziecku głównym kryterium wyboru położnej było to jakie ma podejście do KP. Przy synku dowiedziałam się, że nie mam mleka, mam płaskie brodawki więc mam kupić kapturki i jeśli odciągam maks 20 ml no to klapa. I ja z takim plikiem informacji, które dostałam 3 dni po wyjściu ze szpitala byłam załamana. I przekonana, że dokarmiać muszę bo dziecko zagłodzę. A jak jeszcze położna zważyła i okazało się, że przytył tylko 100 g w tydzień to powiedziała, że dokarmiać co najmniej 2 razy na dzień muszę i koniec. No i to był początek problemów z mlekiem. Teraz jestem mądrzejsza no i mam położną, która równie mocno jak ja trzyma kciuki za moje KP. I wspiera na każdym kroku. Jak się okazało, że corka po pierwszym tygodniu przytyła 20 g to powiedziała tylko ” pani Kasiu zapominamy o tym, niech się Pani nie przejmuje, za tydzień będzie na pewno lepiej”. Bo ta położna wzięła też pod uwagę takie rzeczy jak ilość kupek i siusiania, jak śpi, czy jest spokojna. I co? Po następnym ważeniu 300 g na plusie. Mała ma nieco ponad 3 tyg. i dostaje tylko cyca. Mimo, że mam małe piersi i płaskie brodawki. A jak mam chwilę załamania lub zwątpienia czy wszystko jest ok to wchodzę tutaj i czytam – tak jakby więcej mleka wtedy płynęło 😉 I wierzę, że będę karmiła długo, tak długo jak mała będzie mnie potrzebowała.

  • natu
    10 stycznia 2016 at 21:58

    Bywa też tak, że dzieci kp są wysoko na siatce centylowej. Mój synek jest w 75 centylu. Pomimo „wmawianych” problemów , że brakuje mi mleka i dokarmiania dziecka przez położne w szpitalu mieszanką, bo płacze. Mam trochę żalu do tzw specjalistów laktacyjnych, z którymi się zetknęłam. Dziś wiem, że nigdy nie brakowało mi mleka i nie miałam problemów z laktacją. Ale do tego musiałam dojść już sama.

  • dalamzycie.pl
    27 stycznia 2016 at 10:07

    pamiętam, gdy sama ściągnęłam sobie na początku Naszej Mlecznej Drogi 20 ml i dalej nie szło 🙁 i pamiętam moje przerażenie – „przecież moje dziecko będzie głodne!!!” A wszędzie trąbią, że na jeden posiłek powinien dostawać ok 100 ml… Naprawdę byłam przerażona!
    Ale potem powiedziałam sobie – Głupia! Karm Go tak często i długo ile On zechce i zobaczymy co waga pokaże!
    I okazało się że jest ok! 🙂
    U nas co prawda tak się złożyło, że od początku muszę ściągać część pokarmu ponieważ Synek miał konflikt grup krwi ze mną, bardzo poleciała mu morfologia poniżej norm i musiał przyjmować żelazo podawane w butelce wraz z moim mlekiem 2 razy dziennie, ale oprócz tego dostawał kilka razy dziennie pierś. Na szczęście po ponad 3 miesiącach walki udało Nam się pięknie odbudować morfologię i teraz będę mogła odstawić laktator i karmić wyłącznie piersią 🙂 i wiem, że damy radę 🙂 i kurcze, naprawdę jestem z siebie dumna! 🙂

  • Viola
    3 lutego 2016 at 20:47

    Karmie piersia inaczej. Dla niewrajemniczonych – ściągam mleko laktatorem. Tylko laktatorem od pierwszego dnia. Trwa to 8 mcy. Dziecko zdrowe, przybiera na wadze książkowo. Także… Da sie wyciągnąć wiecej niż 20ml

    • Hafija
      3 lutego 2016 at 20:49

      Oczywiście, że się da! Ba nawet niektóre mamy potrafią obdarować inne dzieci tak im się udaje. Ale to nie o ten problem mi chodziło we wpisie. PO prostu często mamy używają laktatora do mierzenia ilości mleka w piersi. A tak się nie robi 🙂

  • nieposłuszna
    3 lutego 2016 at 21:12

    Niestety często sami pediatrzy namawiają na przejście na mm.
    Zm mojej perspektywy wyglada2 to nastepuja następująco. Urodziłam synka siłami natury u już ok 0.5 godziny po porodzie karmiłam piersią. Miałam na prawdę sporo mleka i przybierał dziennie od 20 do 50 g a byliśmy ok 10 dni w szpitalu. Kacpeeej2 zawsze był bardzo głośnym i energicznym dzieckiem i już to było p pretekstem dla położonych aby dać mm. Nie dawałam. Na wizytach kontrolnych lekarka zaproponowała mm bo jest na 20 centylu pewnie głodnym jest. Raz czy dwa spróbowałam podać mm gdy miał 3 miesiące i nie zgodził sie na to. Wylacznie piersią karmiłam 6 miesięcy potem rozszerzałam dietę. Nigdy nie chorował. Teraz ma 15 miesięcy i nadal karmię. Dodam że pani dr kilkukrotnie zaproponowała mm jako bardziej kaloryczne.
    Ja niedoswiadczona mama zaufałam jednak swojej intuicji.

  • Kasiulek
    3 lutego 2016 at 21:20

    Dobry wpis 🙂 moja przygoda z laktatorem trwała…. 2 lata…
    Chciałam zrobić wszystko, by karmić wyłącznie piersią. Było to 4 lata temu. Wtedy nie miałam tej wiedzy co teraz i dostępu do tej wiedzy oraz nie miałam dobrego wsparcia przy sobie. Po porodzie miałam tylko stres i awantury ze strony męża. Błędne koło… nie wiem jaka była prawdziwa przyczyna, ja sie tylko domyślam, że synek nie chciał ssać z piersi z powodu mojego stresu, napięcia, płaczów, awantur urządzanych przez męża. Nie chciał ssać i koniec. Długo walczyłam o to – przez 2 miesiące, nie miałam żadnego wsparcia. W końcu się poddałam. W dzień ściągałam tylko laktatorem elektrycznym Medeli, a w nocy na śpiocha syn ssał bez problemu. Te nocne karmienia prawdopodobnie mi ratowały laktację i ją utrzymywały 🙂 rano zawsze miałam nawał i potop w łóżku, przy pierwszym ściąganiu mleko nie mieściło mi się w butelce 150ml 🙂 w dzień ściągałam od 30-80ml bez problemu – 5-6 razy dziennie. Do roku czasu syn ssał w nocy, potem przestał, więc kolejny rok to było systematyczne zmniejszanie liczby ściagań w ciagu dnia i dobrnęłam do 2 lat 🙂 widocznie moje piersi nie kłóciły sie z laktatorem i na pewno nocne ssanie synka rozkręcało wszystko ładnie. Z tą wiedzą co teraz mam na pewno bym karmiła normalnie.

  • Patrycja
    3 lutego 2016 at 21:25

    A co zrobić jak cycki laktatorooporne? Moje takie są 🙂 Nawet ręką nic nie ściągnę, kilka kropel i finito.
    Są takie kobiety, jest ich sporo.
    O tym też warto napisać.
    Jak przystawiam dziecko to aż się dławi czasami (mimo, że dwulatka), mleko płynie, w sumie już 4 rok karmię piersią. A laktator patrzy na mnie z półki i się śmieje.
    Najważniejsze w kp to nie dać się zwariować, nie dać się wtłoczyć w jakieś zasady ile i jak często dziecko powinno zjeść, jak często karmić.
    Zamiast się stresować, warto położyć sie w łóżku z tym pięknym nowonarodzonym cudem, przyłożyć nocha do jego głowy i być dumną z siebie, że przebrnęło się już przez tak wiele to i kp się uda…. a jak nie wychodzi i napadają demony to szukać pomocy, ale nie osób przypadkowych… tylko tych pro…. nie tych którzy nas zdepczą.. warto słuchać tylko takich, którzy budują nas w naszym macierzyństwie.
    Dzięki Hafija za kolejny tak budujący artykuł 🙂

  • Ula
    3 lutego 2016 at 21:43

    Jestem przykładem z Twojego posta. Przed urodzeniem córki, 4 lata temu, wogóle nie zgłebiałam tematu KP. Uznałam, że to normalne, że się karmi i będę karmić. Po porodzie nie było najmniejszych problemów. Malutka przyssała się od razu pięknie, ja momentalnie nauczyłam się ją prawidłowo przystawiać. W szpitalu położne na sali pokazywały mnie jako przykład koleżankom mamom obok, że ja z takim malutkim biustem tak świetnie sobie radzę. W domu się zaczęło. Nawała, zastój, zapalenie… Masować mówiły mamy. Masowałam. Ryczałam, ale zastoju się pozbyłam. Jako tako udało się wrócić do karmienia. Pojawił się kryzys i malutka „wisiała” na piersi. Mówili :nie wysypiasz się to tracisz pokarm. Teraz wiem, że to było normalne w 3 tygodniu. Załamałam się. Mąż kupił laktator. Nigdy nie ściągnęłam więcej niż 20 ml. W poradni laktacyjnej Pani ważyła córkę po karmieniu i też jej wyszło, że 20 ml tylko zjadła. Teraz wydaje mi się to chore. Dziecko było zadowolone, ale szybko chciało jeszcze i słabo przybierało wg tabelek lekarzy. Pani z poradni poleciła dokarmiać na razie tylko raz i dać odpocząć piersiom, żeby zdążyły „nabrać” – teraz wiem jak to bezsensownie brzmi. Ściągałam i mierzyłam laktatorem czy coś drgnęło. Nic. 20 ml! Postanowiłam dokarmiać. Dziecko szczęśliwe, ja odpoczęłam. Karmiłam mieszanie do czasu kiedy pojawił się ropień. 4 cm! Chirurgia na ostrym dyżurze i drenaż. Wtedy pożegnałam karmienie piersią. Wtedy zrobiłam wszystko źle. Zaufałam ludziom, którzy nie mieli pojęcia na temat KP, a za takich się podawali. Teraz karmię 15-miesięcznego syna. Od początku świadomie. Mam wielki żal (choć nie wiem do kogo konkretnie) o to pierwsze bardzo skomlplikowane i nieudane karmienie. Od początku bez większych komplikacji. Bywają wzloty i upadki, ale dzięki temu blogowi i Tobie Hafijo jestem uświadomiona i uświadamiam dalej. Dzięki Tobie ja wspieram bratową na tej mlecznej drodze. Zawsze, kiedy jest mi ciężko w kryzysie mojego syna, kiedy są zęby, kiedy nagle zaczyna znowu spać tylko po 2 godziny w nocy – lektura Twoich postów dodaje sił. Dziękuję w imieniu swoim, Bartka i pośrednio Bratowej i jej 5-miesięcznej Juleczki. To, co robisz ma sens.

  • ania87
    3 lutego 2016 at 21:44

    Niestety moje dziecko mało przybierało na wadze (przez trzy tygodnie w 4 miesiącu przytyło 110 g) i dużo płakało, pediatra kazała mi jeździć na kontrole wagi … ciągle mi w głowie siedziało, że jest głodny i to głównie przez najbliższe otoczenie ze mną mieszkające. Nawet jak odwracał się od piersi to go przystawiałam no bo płakał 🙁 Ponadto jadł coraz króce i to głównie z jednej piersi bo drugiej nie uważał a jak już nie chciał ssać i go odstawiałam to płakał, tak jakby był niedojedzony, a mleczko nadal było w piersi ale zapominał i tak co 2-2,5 godziny… Pediatra była zdziwiona, że tak często karmię, a laktatorem odciągałam w porze karmienia przez 15 min ok 100 ml z jednej piersi… Nie chce mi się pisać szczegółów tego dlaczego przestałam karmić piersią, ale niestety słaba psychika zwyciężyła, brak wsparcia i ta myśl w głowie, którą rodzina wbiła mi do głowy, że jak płacze to ,,jest głodny”. Może jak zdecyduję się na drugie dziecko gdy będziemy mieszkać sami to się uda, na razie dziecko na mieszance przez miesiąc przytyło ponad 1,3 kg , a ja jestem w myślach przez pediatrę, rodzinę, znajomych uważana jako matka, która głodziła dziecko. Nikt mi tego wprost nie powiedział ale komentarze typu ,,jak on przytył na tym mm” mówią same za siebie. Dodam że dziecko nadal płacze może mniej ale to pewnie też dlatego, że jest starszy, bardziej świadomy, ja jestem mniej zestresowana … Pozdrawiam wszystkie karmiące mamy.

  • patyśka
    3 lutego 2016 at 21:51

    Prawda – laktator to wyrocznia wielu mam. I przeca jak laktator nie daje rady to znaczy,że piersi puste.
    Mój synek ma już skończone 5 miesięcy. Jest karmiony tylko i wyłącznie piersią. Nic poza tym.
    Urodził się z wagą 3050 g w 37 tc. Dziś waży równe 7500 g.
    Laktatorem nie jestem w stanie nic naprodukować. Kiedy Mały musiał mieć suplementację żelazem nie mogłam odciągnąć nawet kilku ml żeby rozrobić żelazo…

  • Klaudis
    3 lutego 2016 at 21:57

    Tydzien po cc bylam z wizyta u pediatry. Po zwazeniu dziecka okazalo sie ze spadl z wagi. Pielegniarki i lekarka patrzyly na mnie z byka. Czulam sie strasznie. Lekarka stwierdzila ze mam za malo mleka i ze musze odciagac laktatorem zeby stwierdzic ile go mam. Diagnoza: nie znam sie na karmieniu i zaglodze dziecko. W razie czego prosze posilkowac sie mlekiem Nan. No coz… Ani razu nie odciagnelam mleka laktatorem. Przystawialam dziecko jak najczesciej, widzac czestotliwosc zmiany pieluszek bylam o niego spokojna. Po 2 tygodniach bolace piersi sie zagoily a maly na dobre rozsmakowal sie w mleku matki. I tak oto rosl sobie spokojnie z miesiaca na miesiac. Tak sobie mysle,ze mlode matki musze miec w sobie prawdziwie silny instynkt, ze nie poddaja sie pomimo zderzenia z tyloma krytycznymi uwagami ze strony lekarzy bez zadnego wsparcia. Jaka ulge moge czuc dzisiaj czytajac Twoj artykul i dziekujac za to ze nie zagluszylam matczynego instynktu.

  • Aga
    3 lutego 2016 at 22:06

    Czasami czytam komentarze i potrafie sobie w moment zepsuć humor. Kiedy widzę te wszelkie porady od LEKARZY to idzie się załamać. Kobiety mają ogromną moc – KP jest MOCĄ! A ktoś przez swoje NIEDOUCZENIE potrafi to zniszczyć wmawiając młodej, wystaszonej matce jakies kompletne brednie. Sama pamiętam siebie i moje 20 ml. Przerażenie, że moje dziecko głoduje. Dlatego mało śpi i często płacze. Ale pediatra mojej córki powiedziała abym rzuciła w kąt laktator i zaufała naturze. I tak karmię już 15 miesięcy, olewając wszelkie komentarze, że nie mam już mleka, taka duża córa powinna mieć już butle, a nie matka kebab wywala, będzie mi ciężko odstawić…blablabla… Fantastyczne jest co robisz, droga Hafijo. cieszę się, że znalazłam Twój blog i mam nadzieję, że każda młoda mama tutaj trafi.
    Pozdrawiam

  • Mama Marysi
    3 lutego 2016 at 22:36

    Brak wiedzy nt. kp wśród ludzi jest zatrważający. Ja od początku bez najmniejszych problemów karmię piersią córeczkę, teraz dobija czterech miesięcy. W drugim tygodniu życia dopadły ją kolki. Kiedy teściowie raz na moment z nią zostali i zobaczyli, jak płacze, przerazili się i zaczęli mnie przekonywać, że na pewno mam za mało pokarmu i dlatego dziecko płacze. Że powinnam zmierzyć laktatorem, ile mam pokarmu, bo na pewno za mało. Bo teściowej pierwsze dziecko płakało, i wtedy kazali jej zmierzyć laktatorem, i wyszło na mało, więc kazali dokarmiać. Dlatego już przed urodzeniem drugiego kupiła mieszankę i od razu dokarmiała, żeby nie było głodne… Nie dałam się przekonać. Potem poradzili się znajomego lekarza, bo tak się przerazili tym płaczem, i on im powiedział, że dziecko płacze, bo chce mu się pić. Bo mleko mamy jest za tłuste, i dziecko trzeba koniecznie dopajać wodą z glukozą. I nawet mi kupili tę glukozę. Kiedy odmówiłam, usłyszałam, że chcę dziecko zamęczyć, zamiast wychować…

  • puffa
    4 lutego 2016 at 09:31

    Pamiętam jak płakałam, gdy ściągnęłam tylko 20 ml laktatorem, a dziecko płakało bo jest głodne. Eh. Dzisiaj już zupełnie inaczej patrzę na tamte dni, bo mimo że córka ma już 15 miesięcy nasz Mleczna Droga trwa, ale teraz bardziej Cycuś jest na uspokojenie i ewentualnie przytulenie. Cieszę się, że wtedy się nie poddałam i nie dałam zwieść głupim radom: jedź do apteki po mleko

  • Renia
    4 lutego 2016 at 13:29

    Bardzo mądrze napisane. Naprawdę… Każda mama powinna trafić na ten artykuł. Jak słyszę coś w sensie: „nie mam pokarmu” albo „mam małotłusty pokarm” (?) to mnie trzęsie. Moja kuzynka podawała dziecku kleiki a potem mm właśnie dlatego, że wg. niej miała małotłusty pokarm. Nie wiem nawet, czy coś takiego istnieje. Ja mam trójkę dzieci. I zawsze schemat był ten sam. Do miesiąca dziecko wisiało mi na piersi. Ale wiedziałam, że piersi muszą się do dziecka dostosować i w to wierzyłam. I czekałam. Czasami cierpliwie, czasami mniej cierpliwie. Jak dziecko płacze co 15 minut to trudno o cierpliwość. Nawet mój mąż wpadał na genialny pomysł, żeby może kupić jakieś mleko… Myślałam, że go zatłukę za ten pomysł. Moje dziecko jest ssakiem a nie chemikiem. W końcu zawsze wszystko się normowało i karmiłam bez problemów. Potrzeba tylko czasu i chęci. Ale niektóre mamy wolą podać mm i dziecko śpi 3 godziny… Ja musiałam czekać na taki moment kilka tygodni.

  • Marta
    15 lutego 2016 at 11:41

    Początkowo dla mnie laktator był wybawieniem bo powodował że moja laktacja w ogóle ISTNIAŁA a obecnie mogłabym go bez żalu wyrzucić. Z dumą mogę powiedzieć że chcieć to móc 🙂
    Już w ciąży bardzo chciałam karmić piersią i nie podawać wcale smoczka, ale życie postanowiło mi to utrudnić. Mianowicie wody odeszły zielone, po 12 godzinach nieefektywnych skurczy poród zakończył się cc. Po godzinie-dwóch pierwszy kontakt z dzieckiem i próba przystawienia do piersi, jednak po 3 godzinach zaczynają siniec nóżki i rączki – diagnoza: ostre zapalenie płuc na skutek jakiejś mojej niewykrytej infekcji, malutka trafia do inkubatora, pod tlen. W kolejnych dniach ja załamana i obolała jak kłoda, jednak mądra lekarka od noworodków mówi: „niech się pani ostatni raz porządnie wypłacze a potem skupi na produkcji mleka bo to teraz dla niej najlepsze lekarstwo”. Więc ciśniemy z mężem jak nie laktatorem to ręcznie, pierwsze 2-3 dni udój można było liczyć dosłownie na krople, jednak wreszcie udaje mi się nadążyć za skromnymi potrzebami dziecka dokarmianego kroplówkami. Po odstawieniu kroplówek niepoważne położne wlewają małej do brzuszka przez smoka z wielka dziurą po 100 ml na raz! (przełom 1 i 2 tyg życia! :-/ ) Dziecko nic nie przybiera a moje zapasy przynoszone do lodówki kończą się w zastraszającym tempie, ja zaryczana że nie umiem wykarmić dziecka. Przy pierwszym kangurowaniu moja grzeczna dziewczynka znajduje pierś i przysysa się bez problemu. Przypadkowo obecna lekarka karze podejmować próby karmienia, jednak położnym to nie w smak, wolą po swojemu zalewać dziecko, zawsze znajdują wymówkę, a to czasu mało, a to dziecko za mało aktywne na karmienie piersią (teraz wiem że to brednie). Po wyjęciu dziecka do normalnego łóżeczka przeforsowuję jednak karmienie piersią, przy czym na skutek straszenia przez położne że nie wyjdziemy ze szpitala bo mała nie przybiera, po każdym karmieniu piersią dokarmiam swoim odciągniętym, lub odrobiną mm (z wielkim trudem bo ma na nie odruch wymiotny). Efekt – coraz mniej najada się z piersi. Na szczęście dostaję kredyt zaufania i zostajemy wypisane do domu… A tam wreszcie opada stres a ja bez wyrzutów sumienia zaczynam robić po swojemu, słuchac swojego instynktu i potrzeb dziecka (+ pokazanie nowych pozycji do karmienia i wsparcie przez wspaniałą położną środowiskową) czyli TYLKO PIERŚ na każde żądanie, choćby miało to być co pół godziny. Mała natychmiast zaczęła przybierać i to po 200g/tydz. Jest pogodna, niewiele ulewa, nie ma kolek. Teraz mija nam drugi miesiąc karmienia wyłącznie piersią.
    Oby tak dalej, trzymajcie za nas kciuki!

  • kasia
    26 czerwca 2016 at 20:34

    UU nas laktator byl wybawieniem dla mnie gdyz mialam.taki nawal pokarmu ze mlody nie nadazal sciagac a karmilam go przy kazdej mozliwej okazji wiec u nas w kilka chwil bylo 120 ml z jednej piersi .. dodam ze mlody nie byl ani razu dokarmiany sztucZnie zreszta mamy juz 11,5 mc i mlody tylko i wylacznie jest na cycusiu nie chce nic innego choc probuje od czasu do czasu pociuma owoca czy w upaly wody sie napije ale tak to tylko cycus …dodam ze nie stosujemy diet ani nic poprpstu maly tyle ciagnie … choc nasza pediatra uwaza ze to zle jak mam zmusic go do innego jedzonka ??

  • Olga
    26 czerwca 2016 at 21:09

    Tez w to teraz wierze ze dziecko a nie laktator jest tym wyznacznikiem a kp od 8,5 mies. Początek trudny kilka kropli siary dokarmianie mm w szpitalu żeby dziecko które jest ze mną chodź chwile pospalo. Później w domu też płacz w nocy małej i te słynne 20ml albo i kilka kropli przy pomocy laktatora oraz kolejne próby dokarmianie mm ale na szczęście kilka rad z Twojego bloga zapamiętane i wiara w mój instynkt a moze moj luzmy stosunek do kp sprawił że jakoś się tym nie przejmowałam może dlatego że córka przybierala na wadze od początku mega i była na 90-95 centylu. Nawet były sugestie ze przekarmiam ale ja nadal karmiłam. Co istotne spałam z mala w łóżku i w nocy czasem jadła więcej niż w dzień. Wtedy słyszałam ze mam pewnie za chude mleko 🙂 moje piersi juz miedzy 2-3 mies. przestały współpracować z laktatorem, ręcznie odciagalam tylko trochę ale mała jak dopadła do cyca nawet teraz po tylu mies. sprawia że mleko napływa a ona je ile chce.a laktator czeka na swój czas przy kolejnym maleństwie i początkach jego karmienia.

  • Wonka
    26 czerwca 2016 at 22:02

    Ech z tymi poloznymi… Ja w drugim tygodniu karmienia piersią wpadłam w panikę, bo laktacja mi sie unormowala imię czułam już takiego napięcia w piersiach jak przy nawale. Myslalam, że mleko zaniklo… Panika.. Dzwonię do położnej a ona pierwsze co to mi mówi „przyjdę jutro,zacznij pić miętę. Będziemy odstawiać pierś” wkurzylam się… Zaczęłam wiecej pić wody.. Dziecko się najadalo więc już nie panikowalam a babki na patronażu już nie wpuscilam więcej. A laktator swój bardzo lubiłam. Przydal się jak robilismy remont naszego wymarzonego M. Na szczęście był elektryczny.. Ręcznym bym się chyba zaciukała. Ach.. No i trzeba wiedzieć że jak przestaje mleko lecieć to czasem pomaga odłączenie od pierś i ponowne przystąpienie delikatnie. Zaczynałam od 30 ml w pierwszym miesiacu. Koło 8 msc było już ok 200ml w 10 min

  • Gosia
    26 czerwca 2016 at 23:51

    Te wasze historie czyta się jak niezły kryminał albo powieść grozy. Grozą przejmuje fakt ze nawet w poradniach laktacyjnych i u „certyfikowanych” doradców można usłyszeć błędne diagnozy i złe rady. Jak rozpoznać dobrego doradcę? Może o tym jakiś post? 🙂 Piszę to jako mama karmiąca aktualnie dzieci nr 2 i nr 3, jedyny mój problem to nadmiar pokarmu (ale już sobie z tym jakoś powoli radzi moja najmłodsza). Ale mam świadomość że przy jakichkolwiek kłopotach pewnie bym się poddała, psychikę mam słabą… także podziwiam walkę i odwagę tych, co próbują mimo trudności. Aha – postem o karmieniu tandemu tez jestem zainteresowana. 🙂

  • Beata
    24 sierpnia 2016 at 19:11

    Do mam ktore walcza o karmienie piersia. Moj maly nie mogl zalapac ssania od poczatku, na drugi dzien po porodzie przyniesiono mi laktator i kazano kupic femaltiker. Przez 6 tyg mial wmuszane w siebie mleka sciagniete. Ale przed kazda butelka byla z mojej strony proba nakarmienia go piersia. Maly mial zoltaczke i infekcje byl senny i nie chcial jesc. Proba karmienia piersia zajmowala do 1h, karmienie sciagnietym do 40 min. Sciaganie po kazdym karmieniu 30 min. Schemat powtazalam co 3 godziny – liczac od poczatku karmienia. Byly takie dnie ze spalam 3 h, czasem ze zmeczenia na siedzaco. Postanowilam wytrzymac do 2 m. Ale w 6 tygodniu wpadlam na zagraniczny artykul. Nie zmuszac dziecka do piersi, probowac max 10 min, jesli placze nakarmic butla, ale za to maksymalnie wydluzyc kontakt skora do skory, bobas w pieluszcze i przytulamy na gole cialo. Tak zrobilam. Zasnelismy razem on na moim brzuchu i jak sie obudzil sam powedrowal do cycka pierwszy raz pozadnie jadl. W 7 tygodniu karmilam juz tylko piersia. Zoltaczka i sennosc przeszla dziecko zdrowe najedzone. Dzis ma 3,5 miesiaca, wczoraj dlugo plakal, maz zaproponowal sprawdzic czy cos jest w piersi. Nic nie sciagnelam laktatorem, poplakalam sie i podalismy sztuczne. Maz nie rozumie czemu panikuje. Dzis caly dzien kontrola wagi ile zjada. Mama radzi podac sztuczne. A ja nie chce bede walczyc, chyba ze nastapi spadek wagi. Mamy jesli macie problemy a chcecie karmic nie poddawajcie sie. Kazdy bobas uwielbia byc karmiony piersia. Ja jako mama uwielbiam karmic.

  • Karola
    4 września 2016 at 20:56

    Jestem przekonana, że jakbym trafiła na Twojego bloga trzy miesiące temu to dzisiaj moja córka karmiona byłaby tylko naturalnie. Niestety oprócz piersi dokarmiam ja mm. Moja córcia nigdy nie była z tych „wiszących” na piersi, zawsze krótko ssala i nie domagała się częstego karmienia. Od początku mnie to martwilo bo w żaden sposób nie potrafiłam przekonać ja do tych 10/15 min na każdej piersi o których tak nasluchalam się od położnych. Od ok 1,5 miesiąca było to równo z zegarkiem 5 min i ani minuty dłużej co 3 lub 4 godziny. Była w jakis dolnych granicach przybierania na wadze, ale jednak przybierala. Ok 2 miesiąca przy piersi zaczął się krzyk, udalam się po pomoc do poradni laktacyjnej i usłyszałam, że mam podać mm! Nie będę opowiadać jak bardzo mnie to bolało i jak instynktownie czułam, że to nie jest właściwie. Nie rozpisze się również o błędach jakie popełniła moja doradczyni laktacyjna… Nie miałam żadnego wsparcia ze strony najbliższych… Mimo to nie poddalam się i nakombinowalam się bardzo żeby utrzymać swoją laktacje. Nie jest niestety ona przez mm na takim poziomie aby wystarczyło dla małej, jednak jest… I tylko ja wiem ile mnie to kosztowało. Jestem oburzona niskim poziomem wiedzy doradczyni laktacyjnej oraz położnych na które trafiłam. Przez ich „dobre” rady których tak naiwnie słuchałam przeszłam przez niemalże załamanie nerwowe. Dzisiaj słucham tylko i wyłącznie swojej intuicji, która zawsze podpowiadala mi co jest najlepsze dla mojego dziecka. I tego życzę innym mamom.

  • swir
    15 września 2016 at 01:48

    U mnie poród wywoływany 11 dni po terminie. Mała po porodzie od razu zaczela ssac, z tym ze byla zle przystawiona i pogryzla mi brodawki. W 2 dobie zaczelo sie wiec dokarmianie moim odciagnietym mlekiem + mm. W domu przyszedl nawał ale z racji swej niewiedzy i poranionych brodawek zamiast dziecka przystawiony zostal laktator. Pozniej mala karmiona była- piers+odciagniete+mm. Wizyta w poradni laktacyjnej ok 2 tyg- opinia ze przekarmianie. Wiec zmniejszylismy mm. Wizyta w przychodni co kilka dni – dziecko za malo przybiera ( ok 550 gr w 1 m-cu), rada dokarmiac. Teraz mamy 8 tydzien i nadal dokarmiam mm ale 1-2 x dziennie po 50 ml. Waga idzie w gore. Udalo mi sie dojsc do 120 ml z obu piersi po ok 3 h odpoczynku wiec wielki sukces ( bo bywało 30 ml) Odciagalam ciagle przez te 2 m-ce -trzy razy w nocy po karmieniu (metoda 7-5-3 a obecnie power pumping) i klika razy w dzien ( ok 5 min na kazda piers). W dzien mala cale dnie jest przy cycusiu. Ustalilam sobie ze pociagne tak do 3 m-ca bo dluzej nie wytrzymam fizycznie. Ale patrzac ze z dnia na dzien udaje mi sie coraz wiecej odciagnac pewnie bede to robic do czas az mala sama przerwie karmienie z usmiechem najedzenia bo poki co jeszcze sie to nie zdazylo. Grunt to walczyc do konca 🙂

  • Ada
    27 stycznia 2017 at 12:07

    Szkoda że nie znałam Pani bloga zanim nie zaczęła się moja przygoda z kp, które niestety dziękuję wielu sprzecznym radom,również konsultantów laktacyjnych (pierwsza radę ze trzeba ściągać i jak będzie 20ml to pogadamy usłyszałam właśnie od położnej laktacyjnej jeszcze w szpitalu) szybko stanęło pod znakiem zapytania. Wyrok ‚dokarmiac’ zapadł bardzo szybko,powód za mało przybiera (tak jest do dziś) -choć teraz wiem, że wszystko było jeszcze do uratowania. Nie jest tragicznie – karmimy się już prawie rok i chociaż laktacje udało się uratować tylko w jednej piersi! i dojadamy mm to i tak jestem dumna z siebie że dałam synkowi tyle ile mogłam. Następnym razem będę bardziej ufać sobie, no i teraz wiem gdzie szukać pomocy 🙂

  • Klaudia
    25 czerwca 2017 at 20:43

    Mój syn ma obecnie 4,5 miesiąca, laktatoru przestałam używać jak miał już 2 miesiące,dodam że do czasu kiedy jeszcze używałam laktatora to odciagalam z jednej piersi 150 ml 😂 stwierdzilam że nie będę odciągać,bo sam mi ściągnie z piersi 😀Mój łobuziak je z piersi po trochu ale częściej 😀 Bardzo jestem zadowolona z tego że karmię piersią,ta więź z synem jest czymś pięknym:) w szpitalu jak byłam to odrazu chciałam karmić i nie pozwoliłam,zeby nakarmili mi go sztucznym mlekiem 🙂 Dodam jeszcze,że to moje pierwsze dziecko 😍 Początek był ciężki,poniewaz bałam się że sobie nie poradzę jak sama zostawalam w domu,przeszłam lekką depresję po porodzie,ale dzięki rodzinie wyszłam z tego 😊 Teraz jestem Szczęśliwą Mamusią😍😍😍

  • MAJA
    26 czerwca 2017 at 16:52

    przypadek jest beznadziejny. Poród przez cc. Pierwsza noc dziecko na oddziale noworodka dokarmiany mm. Rano KP ale ciągle chciało być przy piersi i tak aż do wypisu w szpitalu podałam smoczek i kilka razy mm. Do domu wyszłam ze spadkiem 320 g. W domu spadło jeszcze kolejne 120 g do tego brak stolca i małe ilości moczu. Zalecono mi mm co 3 godz 60 ml oprócz tego przystawialam do piersi. Po 9 dniach waga się wyrównala a nawet zwiększyła o 570 g. Obecnie staram się karmić co 3 godz chyba ze się dziecko obudzi wcześniej. Karmienie zaczynam od piersi i tak trwa to 1 godz potem jak trzeba to podaje moje mleko odciagniete i niestety nie ma go więcej jak 30-40 ml. Jak jest dalej głodne to podaje mm. Zasypianie zawsze ze smoczkiem. Ciągle musi coś ssac. Najgorszy problem to jest taki że przystawiajac do piersi strasznie się wścieka robi się czerwone, sztywnieje dopiero po długich próbach się uspokaja i łapie pierś. Ilości wypijanego mm jest różne raz tylko 10 a raz 60 plus moje mleko 30 ml.
    Dzidzia ma 2 tyg. Do tego jak pije z piersi to mleczko magazynuje w buzi potem coś przelknie a czasami się odstawi zrobi krzyk i wyleje to co zassala. Tak wygląda moje karmienie.
    Jestem po konsultacji doradcy i mam skrócić czas karmienia i zostawiać tylko dziecko przy piersi jak jest aktywne ale ja mam wrażenie że ono się.nie najada a jak zasypia To ze zmęczenia walki z piersią.
    Co o tym myślicie?
    Czy takie karmienei ma sens?
    Czy powinnam uważać to za sukces że mimo podawania mm przystawiam i Odciągam te minimalne ilości 30-40. Nie wiem czy kiedyś zwiększy się produkcja. Jak do tej pory nie ma to chyba się nie zwiększy.
    Pije fem….. Ze slodem jęczmiennym

  • Iza
    24 lipca 2017 at 15:12

    Witam. Dopiero rozpoczynam drogę z kp z moim 12 dniowym synkiem. Przystawiam go do piersi kiedy chce ale wydaje mi się że się nie najada do końca. Mam problem z brodawkimi i używam nakładek silikonowych. Czasami słyszę jak mleczko leci a czasami właśnie tego nie słyszę. Odciagam laktatorem, nie mam z tym problemu ale nie wiem jak długo powinnam odciagac? Czy stosować metodę 7-5-3 czy po prostu przez kilka minut? Dodam że nie czuje żeby w piersiach było mleko-w sensie nie robią się twarde tylko cały czas normalne. Proszę o podpowiedź. Pozdrawiam

  • Aga
    2 września 2017 at 07:54

    Ja takze walcze o KP. Przez pierwszy miesiac super, mala ladnie przybierala, teraz Mała ma 3 miesiace, ostatnio pediatra kazal dokarmiac mm, bo spadla ze swojego centyla-przybiera ale za malo 🙁 ja w placz -tak bardzo chce karmic , a boje sie ze mm to bedzie poczatek konca kp…. wizyta w poradni laktacyjnej – dokarmiac swoim odciagnietym lub mm łyżeczką, strzykawka po palcu lub sns….Mala po. piersi najwyzej wypija 20ml lyzeczka, wariujac i wypluwajac. i trwa to jakies 30min … Zaczynaja sie poblemy z kp- po 2,3min mala odwraca sie, prezy krzyczy i to jest koniec karmienia…. ja coraz bardziej zestresowana. Podejrzewam ze moze ma problem z laktoza-od urodzenia robila kupki czesto, takie pod cisnieniem (potrafila zabrudzic sciane ktora byla w odleglosci 1m!!!), pieniste, mega odparzona pupka, ktora nie chciala sie zagoic :-(. Zaczelam odciagac mleko poczatkowe (podobno w nim najwiecej laktozy) i dodawac laktaze, ale Mala nadal krzyczy przy piciu. Boje sie czy sie nie odwodni, podalam glukoze, nawet udalo jej sie wypic 40ml. Uspokoila.sie.i.pozniej ładnie przyssala sie i pila 🙂 Moze jak dostawala ten tlusty pokarm to chcialo.jej sie pic???? Mysle ze bede odciagac pierwsze 20-30ml a za to podam jej glukoze, tylko bojee sie czy nie odrzuci pierci-z butli latwiej pic i czy nie zaczniej mniej pic. Czy ktoras z mam miala taki problem???
    Na plaskie brodawki.swietne sa wkladki formujace brodawki medeli-polecam.Ja nosilam je juz w ciazy 🙂

  • Mami
    21 stycznia 2018 at 00:08

    Uwielbiam Twoje posty

  • Iza
    27 lutego 2018 at 04:38

    Ja mam wrażenie, że niewiele mam ma świadomość, że laktator, aby działał musi mieć dobrze dobrany rozmiar lejka. I że rozmiar piersi się zmienia w czasie wakacji i jeden Lejek, który był skuteczny na początku, potem nie dziala/ działa słabo. I Jest olaboga nie juz mam mleka..

  • ala
    30 marca 2018 at 16:12

    Ja z kolei mam problem taki, ze mala prawie przestala przybierac na wadze. Przez pierwsze 2 miesiace rosla jak na drozdzach, pediatra az dziwila sie, ze jest tylko na piersi. Ale od wizyty w drugim miesiacu do wizyty w 4.5 miesiacu przybrala tylko 400g (przy czym urosla 10 cm). Niby je caly czas co 3 godziny (od 3.5 miesiaca zaczela nawet budzic sie w nocy raz lub dwa). Ale widze, ze zamiast jak w pierwszych 2 miesiacach ssac rowno i intensywnie przez 10 min z kazdej piersi, intensywnie ssie troche krocej, a reszte sobie ciumka lub sie rozglada. Budzenie i laskotanie nie pomaga. Pozwalalam jej wisiec nawet przez godzine prawie przy kazdym karmieniu, ale waga ani drgnie. Wiec postanowilam sprawdzic ile tego mleka wypija i na laktatorach wychodzi mi max 60ml. Wczesniej laktatorem w 15 minut z obu piersi spokojnie sciagalam 150ml. Wiec mala sie stopniowo odstawila z piersi. Moze i byla kiedys skuteczniejsza niz laktator, ale teraz juz nie jest. Wiec teraz najpierw daje piers (albo sciagam mleko zeby skontrolowac ilosc), a potem dostaje mm. No i pomiedzy karmieniami laktator w ruch. Na pewno po kilku dniach laktacja sie rozrusza i wrocimy na sama piers, ale i tak nie wiem czy malej znowu pozwole sobie regulowac ta laktacje. Moze od czasu do czasu bede oprozniac piersi laktatorem, zeby skontrolowac ilosc wypitego mleka.

  • Paulina
    9 maja 2018 at 11:26

    Ja np nie jestem w stanie ściągnąć laktatorem ani kropli na pózniej. Tak, tez myslalam ze to koniec drogi mlecznej. Aleee okazało sie ze po prostu sie uregulowało 🙂 teraz jak potrzebuje odciągnąć to używam laktatora podczas karmienia:) na jednej piersi dzidziuś na drugiej laktator- taki tandem:) odciagam po te 20 ml zeby nie rozbujac bo nie przeje. Ale uwierzcie inaczej nie ma szans. Tylko jak czuje napływ mleka jak mały je szybciutko przystawiam laktator i z całego dnia porcje uzbieram:)

  • Mama
    22 maja 2018 at 12:31

    A ja ściągam mleko od początku tylko laktatorem bo córka inaczej nie potrafiła mimo wielu prób i łez i płaczu. Przez ciężki poród była bardzo nerwowa i jest do dziś.Początkowo miało być tylko ze trzy miesiące jeżeli w ogóle by się dało. Tak myślałam wtedy.Później gdy mleko nadal było pomyślałam niech będzie pół roku. Dzisiaj córka ma już 8 miesięcy i je praktyczne tylko moje mleko chociaż to już mój 4 laktator .Oczywiście dostaje inne rzeczy do jedzenia ale niechętnie zje po odrobince zupki czy kaszki ale nie poddajemy się i próbujemy tak jak to było z mlekiem. Chcę powiedzieć ze samym laktatorem też można karmić dziecko choć wiele kobiet twierdzi że nie bo laktacja się zmniejszy czy ustanie. Jeżeli robimy to systematycznie to można. Nie jest to łatwe jak wiele sytuacji w macierzyństwie ale można jeśli chce się dac dziecku to co najlepsze to się uda! 🙂

  • Dare
    10 czerwca 2018 at 13:16

    Jestem 8 lat po urodzeniu siłami natury synka – ssaka idealnego: nie dość że mleko miałam od razu (w adekwatnej do zapotrzebowania ilości), on ssał rewelacyjnie – w pierwszym miesiącu życia przybrał 1900g! Synek nigdy nie dostał mleka modyfikowanego, dużo pokarmu odciągałam laktatorem (bo jak miał 15 dni to wróciłam na studia) – jak był większy to byłam w stanie jednorazowo odciągnąć i 300ml – laktator sprwdził się u mnie w 100%. Karmiłam 18 miesięcy. To przydługi wstęp do tego co chcę napisać. Po doświdczenich z synem wiedziałam tyle, że nie ma innej opcji, żebym córkę karmiła piersią, że nie wyrażę zgody na dokarmianie mm, że wszystko będzie łatwe, bo raz już przez to przeszłam. No i w maju urodziła się przez cc córka (położenie miednicowe). Również stworzona do ssania i bardzo chętna żeby ssać. Natomiast pokarmu to nie było. Ona ssała sumiennie, myślę że śmiało mogę powiedzieć, że >14h/dobę była przyssana do piersi – a tu nic 🙁 W szpitalu miałam ją non stop przy sobie (nawet pierwszą noc spędziłyśmy razem, na moje wyraźne życzenie, bi w szoitalu po cc tego nie praktykują), przychodziła cudowna położna laktacyjna no i musiałam się ugiąć (sama przed sobą, bo położne nic nie sugerowały!) bo żal mi było mojej córeczki – 2 razy dziennie dostawała mm – po nim pięknie usypiała, w końcu najedzona. Wróciłyśmy do domu i tu też musiałam domarmiać (max 2 razy dziennie, wyłącznie po „sesji” karmienia piersią) – aż do czasu gdy w końcu pojawił się pokarm! 5 dni naprwdę nie miałam mleka, w 6 dniu już nie musiałam nic dodawać córeczce bo magicznie mleko się pojawiło. Dlatego teraz już wiem, że laktacja to bardzo skomplikowana rzecz, nie jest to tak zero-jedynkowe jak wydawało mi się przy synu. Wiem też, że nie ma co robić założeń, życie pokaże czy nasze plany nadają się do realizacji.
    20ml w laktatorze? W 4 dobie po porodzie córki, zrozpaczona już że coś jest nie tak przystawiłam laktator – ten sam co używany przy Synku – nawet 5ml nie udało mi się odciągnąć i szczerze jestem przekonana, że rzeczywiście po prostu tego mleka w piersi nie było.
    Teraz córka ma miesiąc, ja pokarmu mam aż nadto (1500g przybrała w pierwszym miesiącu), karmię z radością i bez stresu, po raz kolejny mam zamiar karmić ok 18 miesięcy – jedyne co się zmieniło to to, że wiem, że nie zawsze same chęci, pozytywne myślenie, zapach noworodka, jego widok, dobre ssanie spowodują że laktacja po prostu będzie. Czasem trzeba też czasu, po prostu czasu – i choć wiem że łatwo się mówi, bo sama miałam chwile załamania to trzeba też wiary w to, że się uda 🙂

  • Kasia
    15 lipca 2018 at 23:57

    Proszę o pomoc w zrozumieniu.
    Od poczatku karmiłam synka systemem mieszanym. Synek ma obecnie 6 miesiecy od miesiąca nie chce jeść przez butelkę karmimy sie wyłącznie piersia….ale mam obawy, ze go głodze bo skoro przez 5 miesięcy dostawał butelkę a teraz jest tylko piers to czy ilość pokarmu dostosowała sie do większego zapotrzebowania?

    Proszę o pomoc

    • Hafija
      19 lipca 2018 at 11:37

      Trzeba sparwdzić wskaźniki skutecznego karmienia

  • Martyna
    17 sierpnia 2018 at 10:12

    Ja bardzo bym chciała dodać, że niedawno również tutaj przeczytalam abu odciagac pokarm podczas karmienia z 2 piersi, jak odciagalam po karmieniu to fsktycznie udawało się ściągać w okolicy 20ml, A jak zaczelam ściągać podczas to mleko tryska niesamowicie. Jestem w stanie ściągnąć nawet 150 ml aż ciężko w to uwierzyc bo piersi mam baaaaardzo malutkie:) A było również zwątpienie że chyba laktscje się kończy. Nie poddawajcie sie

skomentuj