Problemy z ilością pokarmu


Problemy z ilością pokarmu

Poniższy post nie zastąpi opieki lekarskiej, nie stanowi też profesjonalnej porady dotyczącej postępowania z dzieckiem oraz karmienia. Jest to zbiór spostrzeżeń własnych oraz wyciąg z literatury o charakterze poradnikowym. 

  • Po pierwsze – ja tego nie wymyśliłam.
  • Po drugie WHO nie przeprowadza badań tylko w Somalii i Indiach.
  • Po trzecie badania wykazały, że problem z niedoborem pokarmu mają w większości mieszkanki krajów uprzemysłowionych i rozwijających się, a w wielu społeczeństwach nie do pomyślenia jest, że karmienie mogłoby się nie „udać”. Na całym świecie nawet niedożywione kobiety są w stanie wyprodukować taką ilość pokarmu, która zaspokaja potrzeby żywieniowe niemowlęcia, a laktacja występuje nawet u kobiet cierpiących na anoreksję.
  • I po czwarte… fizjologiczna przyczyna niedoboru mleka to TYLKO od 1 do 5% przypadków jego wystąpienia.

Jeżeli żaden z poniższych przypadków nie dotyczy Ciebie to zbyt mała ilość mleka nie ma podstaw fizjologicznych, a niepowodzeń należy szukać (WARTO SZUKAĆ) na linii: sutek mamy – buzia niemowlęcia.

FIZJOLOGICZNE PRZYCZYNY NIEDOBORU MLEKA W PIERSIACH:

  1. Niedorozwój gruczołu sutkowego – zatrzymanie rozwoju piersi następuje w życiu płodowym bądź w okresie dojrzewania. Najczęściej dotyczy tylko jednej piersi.
  2. Problemy hormonalne – głównie przysadka, ale nie tylko
  3. Zabiegi chirurgiczne piersi.
  4. Inne: wycieńczenie, żałoba, ciężka depresja, duży stres – trauma, krwawienia, choroby chroniczne matki takie jak tarczyca nieleczona lub źle leczona, cukrzyca, ciężka anemia, choroby o ciężkim przebiegu nie chroniczne, odwodnienie, drastyczna dieta, głodówki, zatrzymanie łożyska, ponowna ciąża, leki hormonalne.

W wyniku szoku pierś może na skutek działania adrenaliny zahamować produkcję ale ten efekt jest w większości przejściowy. W przypadku zatrzymania wydzielania pokarmu najbardziej akceptowalny przez matkę wyraz czułości (masaż, przytulenie, rozmowa, spacer, wsparcie mamy lub przyjaciółki/męża) może pomóc w przywróceniu procesu. Oczywiście nadal najważniejsze jest ssące niemowlę.

Produkcja mleka działa na zasadzie podaży i popytu:

Untitled-4

 

Większość problemów z laktacją ma charakter przejściowy. Jeżeli podtrzymanie karmienia piersią zależy od niemowlęcia to brak lub ograniczenie ssania interpretowane jest przez mózg jako np. śmierć noworodka i produkcja mleka ustaje.

Podanie dziecku mleka modyfikowanego na początku laktacji dezorientuje organizm i sprawia, że produkcja spada, ponieważ małe dziecko zatkane mlekiem z butelki nie ssie ani tak intensywnie, ani tak często jak powinno, a co za tym idzie nie stymuluje brodawek.

Dobre rozwiązanie to dokarmianie własnym odciągniętym pokarmem kiedy niemowlę za mało przybiera na wadze. Glukoza, woda, mleko m itd. zmniejszają apetyt dziecka i pragnienie i tym samym niszczą motywację dziecka do ssania.

Na początku matki skarżą się, że nawet jak chcą pobudzić laktację odciągaczem to do laktatora nic nie leci.

LAKTATOR NIE SŁUŻY DO MIERZENIA ILOŚCI POKARMU W PIERSI. PIERŚ OPRÓŻNIONA PODDANA DALSZEJ STYMULACJI BĘDZIE PRODUKOWAĆ POKARM NA BIEŻĄCO.

Na początku przygody z karmieniem pokarm (czasem nawet i do 6 dnia) występuje w ilości która nie pozawala na to żeby hektolitry mleka tryskały przy najmniejszym dotknięciu ponieważ nie ma takiej potrzeby a noworodek nie zdołałby zjeść takiej ilości pokarmu.

Aby laktacja się jakoś rozhuśtała dziecko musi stymulować brodawkę.

Jeżeli nie robi tego w sposób prawidłowy mleka będzie mało. Problemy ze ssaniem mają dzieci o nieprawidłowym napięciu mięśniowym, śpiochy, dzieci ospałe wskutek znieczulenia przy porodzie, nadpobudliwcy, wcześniaki, dzieci z niedotlenieniem, aberracjami, z miastenią, z patologiami jamy ustnej.

W większości problemy ze ssaniem są wynikiem:

  • podanie butelki
  • podanie butelki z MM
  • silikonowe nakładki

Jednak często kobieta po prostu niesłusznie jest przekonana lub przekonywana o tym, że ma za mało pokarmu.

Dziecko które przybiera na wadze, ma błyszczące oczy, ładnie wyglądającą skórę i moczy każdego dnia od 6 do 8 pieluch najprawdopodobniej nie płacze z głodu.

Zdrowe urodzone o czasie dzieci potrafią sobie same zorganizować czas i ilość posiłków niezbędnych im do życia i jedyne co może zrobić matka to pozwolić dziecku pokierować tym procesem.

Są dzieci które cały czas chcą być przy piersi. 

Nie musi to wynikać z głodu, a jedynie z potrzeby bliskości, bo ssanie piersi jest dla nich pieszczotą i pociechą. Możliwe też że dziecko jest źle przystawiane, a więc źle stymuluje brodawkę i się nie najada ale nie dlatego że jest za mało pokarmu, ale dlatego, że nie umie wyciągnąć większej ilości pokarmu. Podanie butelki w takim przypadku może zakończyć przygodę z cycusiem, a na pewno nie ratujemy w ten sposób dziecka od śmierci głodowej 😉

Złe przystawianie i ograniczanie czasu karmienia to najczęstsze przyczyny porażek na polu naturalnego karmienia niemowlęcia.

Czasem jak piersi robią się miękkie a mleko przestaje płynąć między karmieniami interpretowane jest to jako spadek produkcji podczas gdy najczęściej jest oznaką stabilizacji laktacji.

Przyczyny kiedy pojawia się problem ze zbyt małą ilością pokarmu to:

1. Tryb życia, który nie sprzyja produkcji mleka, a więc:

  • mama nie ma czasu na solidny odpoczynek
  • stale otacza się dużą ilością osób bliższych lub dalszych
  • leki
  • alkohol
  • mało racjonalna dieta

2. Błędna interpretacja płaczu dziecka

3. Błędna interpretacja zwiotczenia piersi

4. Skok rozwojowy powodujący okresowy niedobór

5. Zaburzony odruch wypływu pokarmu:

  • przez zmęczenie lub stres
  • karmienie piersią budzi w tobie lub twoim otoczeniu mieszane uczucia (nawet podświadomie)
  • konflikt na tle karmienia piersią w rodzinie (mąż, mama, teściowa)

6. NIEWYSTARCZAJĄCE POBUDZENIE LAKTACJI:

  • czasowe rozdzielenie z dzieckiem
  • szpital bez opcji rooming-in
  • niewłaściwe przystawienie lub ssanie
  • dokarmianie dziecko MM lub dopajanie płynami
  • potrzeba ssania zaspokajana smokiem
  • dziecko jest za słabe, żeby ssać pierś – choroba, senność itd.

Ale dość przyczyn – co zrobić żeby płynęła rzeka mleka.

Pierwsze – zrozumienie istoty laktacji – prawidłowe przystawianie i ssanie – im częściej karmisz tym więcej masz mleka. Upewniaj się, że dziecko nie tylko jest prawidłowo przystawione ale że ssie i FAKTYCZNIE ŁYKA MLEKO. Są dzieci które tylko ćlamkają w półśnie. Karm z obu piersi przy jednym karmieniu, a na koniec przystaw dziecko ponownie do piersi od której zaczęłaś karmienie. Nie kończ sama karmienia – dziecko jak się naje to samo puści sutek i będzie odprężone. Nie pośpieszaj dziecka, matka która nerwowo patrzy na zegarek podczas sesji karmienia negatywnie wpływa na stan emocjonalny maluszka i na swoją laktację. karm dziecko tak długo jak ono tego chce. Jeżeli ssanie nie jest wystarczające do pobudzenia laktacji używaj laktatora (7-5-3).

Jeżeli pomiędzy 6, a 10 dniem życia dziecka masz uczucie, że pokarmu jest za mało to zapewne masz kryzys laktacyjny po powrocie do domu (mniej odpoczynku, goście, stres nową sytuacją w domu). Podanie butelki w tym momencie może dosłownie rozwalić twoją laktację. Przystawiaj (prawidłowo) jak najczęściej dzidziusia, a sytuacja powinna zmienić się w ciągu 48h.

Znajdź pomoc, która odciąży cię w domu. Rozwiązuj na bieżąco swoje zmartwienia i obawy oraz problemy w celu pozbycia się kumulacji negatywnych emocji i narastającego stresu. Kobietom z niedostateczna ilością pokarmu zaleca się intensywny wypoczynek w sprzyjających dla regeneracji fizycznej i psychicznej warunkach.

Pomocna bywa obecność osoby znającej mechanizmy laktacji, która z zewnątrz obserwując proces karmienia może wyłapać ew. błędy i problemy (np. ssanie bez picia, ssanie dla zabawy, złe przystawianie)

Pamiętaj że konsekwencja dokarmiania jest ZMNIEJSZENIE SIĘ LAKTACJI. Niemowlę mniej chętnie i rzadziej ssie pierś matki.

Uwierz w siebie. Nie na zasadzie karmię, karmię pół dnia i nic. Niech karmienie nie spędza ci snu z powiek. Karm w przyjaznym otoczeniu, słuchaj spokojnej muzyki, rozluźnij się, uspokój, nie myśl o niczym innym, baw się tym karmieniem, pozwól dziecku poznać pierś i wybrać najlepszy dla niego rytm karmienia.

Wykorzystuj jak najszybciej każdą okazję kiedy dziecko sygnalizuję potrzebę karmienia. Jeżeli pozwolisz żeby dziecko płakało lub krzyczało z głodu może okazać się zbyt zmęczone żeby wyssać potrzebną ilość pokarmu co z kolei pogłębi jego smutek i zdenerwowanie.

Karmienie w nocy odgrywa ważną rolę ponieważ podtrzymuje ciągłość stymulacji. Dla matki karmiącej piersią celem nadrzędnym nie powinno być przesypianie przez dziecko całej nocy ale utrzymanie jak najlepszej produkcji mleka.

Pamiętać należy też że niemowlęta karmione piersią nie przybierają tak na wadze jak niemowlęta karmione sztucznie więc normy lekarskie powinny być do tego sposobu żywienia dostosowane.

Kobiety w większości nie rodzą się z umiejętnością i instynktem karmienia piersią a ich postawy i umiejętności kształtuje otoczenie, więc niezbędna jest (szczególnie pierworódkom) nauka sztuki jaką jest karmienie.

Istnieje tez duże prawdopodobieństwo utraty/zmniejszenie pokarmu w efekcie „samospełniającej się przepowiedni” – kobieta wmawia sobie, że ma za mało pokarmu lub że go straci i tak się rzeczywiście dzieje. Czynnik psychologiczny odgrywa tu ogromną rolę.

Kiedy mamy do czynienia z wprowadzeniem posiłków stałych lub powrotem mamy do pracy, a dziecko nie chce odstawić się samo od piersi, należy w celu zachowania poziomu laktacji karmić dziecko na żądanie oraz karmić w porze nocnej w celu właściwego pobudzenia produkcji pokarmu.

Faktyczny niedobór pokarmu, nie spowodowany fizjologią jest sygnałem, że matka i niemowlę potrzebują pomocy pozwalającej na zrozumienie i pokonanie trudności, które w większości można przezwyciężyć

Źródła:
Karmienie Piersią Shiela Kitzinger
Sztuka karmienia piersią Hanah Lathrop
Wielka księga dziecka Gebauer-Sesterhenn Birgit, Praun Manfred
Droga mleczna Claude Didierjean-Jouveau
Pierwszy rok życia dziecka Eisenberg Arlene, Murkoff Heidi E., Hathaway Sandee E. B.S.N
Dziecio-zmagania Z maluchem przez pierwsze 5 lat Kaz Cooke
http://www.ftk.home.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=73&Itemid=44
http://www.ftk.home.pl/cnol/index.php?option=com_content&view=article&id=74&Itemid=44
http://mlekomamy.pl/index.php?page=zeby-mama-miala-mleko
http://mlekomamy.pl/index.php?page=problemy#Za mało pokarmu (kryzys laktacyjny).
http://www.internationalbreastfeedingjournal.com/
http://www.llli.org/
http://www.llli.org/faq/enough.html
http://www.llli.org/faq/increase.html

EDIT:
http://www.llli.org/ba/nov99.html – wpływ ZZO na karmienie piersią, w przypadku dalszego zainteresowania postaram się trochę potłumaczyć 😉

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

79 komentarzy

  • J.
    17 listopada 2011 at 11:40

    AMEN 🙂
    Absolutnie się zgadzam i cieszę, że moglam przeczytać ten tekst.
    pozdrawiam 🙂

  • ZEZULLA
    17 listopada 2011 at 11:46

    Hafija, ja tu kiedyś o jakimś Twoim urlopie słyszałam:D

  • Muchomorka
    17 listopada 2011 at 13:31

    Az mam swieczki w oczach, mialam ci pisac maila 🙂 Nasza przygoda z karmieniem dalej trwa. Zaliczylam chyba wszystkie problemy jakie moga spotac karmiaca mame i dziecko, teraz wlasnie boje sie, ze strace pokarm. A mojej corce brakuje 50g do wagi urodzeniowej, a wczoraj skoczyla 5 tygodnii, bylismy u lekarza, kazala dokarmiac MM. Nie wiem co mam o tym myslec. Od kolezanki uslyszalam, ze moze mam malo wartosciowy pokarm, wiem, ze to bzdura, ale przez caly dzien mialam dola. Nasz problem to chyba zbyt dobrze spiace dziecko, wlasnie wydrukowalam tabelke i bede zapisywac kiedy jadla, miala tez smoczek, zostal zakazany, powinna ssac mnie nie smoka. Moze bedzie lepiej 🙂

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 13:56

    @ muchomorka – faktycznie mało przybiera , może faktycznie na noc dać butle a zamiast tego karmienia ściągac laktatorem… albo po karmieniu ściągaj jeszcze i dokarmiaj tym co zbierzesz.

    • Lena
      25 października 2018 at 14:11

      Witam,
      Mam pytanie?Czy odciagajac mleko laktatorem mozna doprowadzic do zaniku laktacji? Karmilam piersia przez 4 msc i w tym czasie mojej kruszynce wyszly 2 zabki i sieje nimi straszne spustoszenie 🙁 gryzie mnie po brodawkach, co spowodowalo ze karmienie stalo sie udreka a nie przyjemnoscia :(. Karmie 6 razy na dobe. 3 razy odciagam mleko i podaje malej w butelce a nocne karmienia zostaly na piersi bo na spiocha nie kasa :). Jak odciagam teraz pokarm to nie moge uzbierac 120 ml :(. Czy to jest spowodowane laktatorem? czy moze mam ustalibizowana latkacje? Ale boje sie ze mala sie nie najada 🙁 Dodam ze skonczyla 4 msc i od samego pocztaku miala male przyrosty :(. Byly dni ze zjadala 140 ml a teraz np 70 ml itp :(. Prosze o rade,bo juz nie wiem co robic a nie chce podawac mm i walcze z tym laktatorem.

  • my son's mum
    17 listopada 2011 at 14:00

    Hafija thanks God ze Ty się nadal tym tematem zajmujesz! Ja już prawie rok karmię i myślę, że szczególnie istotne są poruszone przez Ciebie kwestie dot. osób otaczających matkę karmiącą i ich wsparcie lub jego brak. Pamiętam jak ja miałam wątpliwości czy mam dostateczną ilość pokarmu i czy F się najada. Miał wtedy ok. miesiąca. Zwierzyłam się koleżance-położnej, która nas odwiedziła. Ona rzekła na to z mocą, że to NIEMOŻLIWE abym miała za mało pokarmu. Stwierdziłam więc, że ona musi mieć rację i karmiłam dalej:))) Gdyby jednak ona powiedziała wtedy: "no tak, może dokarm go MM", to pewnie bym dokarmiła. Zwłaszcza zły wpływ mają na laktację uwagi typu: (dziecko miauczy przy karmieniu) "oj, chyba mu nie leci". I te wiejsko-miejskie legendy o "pokarmie mało bogatym w tłuszcz"!!! Mi samej właścicielka mieszkania, które wynajmowaliśmy opowiadała, że córkę karmiła długo i z cycków leciała śmietana (!!!), a przy synu miała pokarm ubogi w tłuszcz i musiała przejść na sztuczne mleko! Bo jej teściowa tak jej doradziła, żeby sobie odciągnęła pokarm do szklanki i zobaczyła, czy ma dosyć tłuszczu. Nawiasem mówiąc i mi tak właśnie doradziła moja ciocia. Cóż, powiem tak: odciągać nigdy nie umiałam, a gdybym i odciągnęła, to pewnie śmietany by tam nie było. Na szczęście jej rady zlałam sikiem prostym. Karmię już prawie rok i jestem z tego dumna. Aha, dodam jeszcze przypadek mojej znajomej. Dziecko płaczliwe było i wystarczyło, że lekarz ZASUGEROWAŁ, że może jest głodne. W drodze powrotnej do domu kupiła MM, a za jakiś czas laktację trafił szlag. Bo wsparcia partnera też nie było, a prawda jest taka, że mężczyźni wciąż na ogół nie wiedzą jak wielka ich rola tu do odegrania. No, trochę się rozpisałam, ale to dlatego, że temat karmienia cycusiem jest bliski memu sercu też:)

    • Katsumi
      1 maja 2017 at 15:31

      Hah! Mój synek ma 2 miesiące i waży prawie 6kg, zaczyna wyglądać powoli jak oponka, a moi rodzice wciąż sugerują, że mam za mało mleka i trzeba dokarmiać! Teorię wzięli stąd, że synek je co 1,5-2 godziny, a przecież „powinien co 3-4”. Nawet pediatra stwierdziła, że może być przekarmiony, bo ciągle chce ssać pierś, a potem wymiotuje albo ulewa kosmiczne ilości. No i ta waga. Ale przecież trzeba dokarmiać, bo ja dziecko głodzę… Wyrodna matka :p

  • my son's mum
    17 listopada 2011 at 14:02

    PS No i to przekonanie naszych mam, babć i cioć, że jak dziecko płacze, to musi być głodne – też doprowadza często do dokarmiania MM już od początku.

  • Małgorzata Głowacka
    17 listopada 2011 at 14:06

    oj ciężkie to wszystko…
    Ja chyba byłam takim przypadkiem nieznanym literaturze, ani ekspertom. Mleka było od początku do końca za mało i już. Mimo, że robiłam wszystko, żeby pobudzić laktację, czasami karmienie i ściąganie laktatorem, picie herbatek i masowanie brodawek wypełniało mi całe dni, nie miałam kiedy wyjść na spacer!!!

    Mimo wszystko cieszę się, że karmiłam chociaż w połowie własnym mlekiem, ale jak patrzę wstecz, to teraz butlę do dokarmiania i smoczek podałabym dużo wcześniej, żeby ani nie męczyć głodnego i niespokojnego dziecka, ani siebie…

    Pozdrawiam

    • Lemi
      22 lipca 2015 at 10:17

      Ja też miałam mało pokarmu, cudowałam na wszystkie możliwe sposoby, żeby pobudzić laktację. I co ciekawe przy pierwszym dziecku mleko udało mi się utrzymać 4 miesiące – w systemie mieszanym, a przy drugim krócej. Chociaż miałam nadzieję, że przy drugim dziecku obejdzie się bez mm bo organizm będzie już wiedział co i jak. Tylko dwa pierwsze tygodnie karmiłam tym cycem, potem się okazało, że dziecko płacze bo jest cały czas głodne. Nawet doradcy laktacyjni nie umieli mi pomóc.

    • AgataCh
      2 listopada 2015 at 23:52

      U mnie było podobnie. Dodatkowo przy drugim dziecku przeszłam przez istny terror laktacyjny. Mam problemy z tarczycą od czasu podstawówki, a w sumie nie tyle z tarczycą, co z przysadką. Leczone prawidłowo, ale z całym spektrum objawów choroby („leczone” to śmieszne słowo przy chorobie, której się nie leczy, tylko wyrównuje poziomy trzech hormonów). Moje pierwsze dziecko nie umiało ssać, nie miałam żadnej pomocy w szpitalu, położne wrzeszczały i kazały (!) karmić mm. Obiecałam sobie, że za drugim razem będzie inaczej, obwiniałam się o brak determinacji, bycie złą, wyrodną matką i generalnie o wszystko. Drugie dziecko już urodziło się duże i głodne (żarłoczne wręcz). Umiało ssać! Ba, ssało jak szalone! Byłam zachwycona i pełna optymizmu. Przez chwilę. Starałam się karmić do tego stopnia, że miałam dwie wielkie krwawe rany zamiast brodawek (z natury koszmarnie wrażliwych). Wyłam z bólu i przystawiałam dziecko, biegałam do położnych, wymuszałam wręcz pomoc, podczas gdy inne współlokatorki w szpitalu spokojnie karmiły swoje kruszynki. Gdy już wiedziałam, że ta walka prędzej doprowadzi mnie do ciężkiej depresji, niż do pobudzenia laktacji, doradczynie laktacyjne (w większości młode i bezdzietne) kilka razy zdołały mnie namówić, żeby jeszcze nie odpuszczać.. Dziecko nadal głodne, a ja już nie mogłam znieść bólu (gdybym chociaż miała na tyle pokarmu, żeby dziecko się najadało, zniosłabym każdy ból). W końcu sama wywalczyłam dokarmienie mm po tym, jak na prośbę położnej odciągałam pokarm laktatorem i wypompowałam metodą 7-5-3 łącznie 5-6 kropli. Na obchodzie zostałam potraktowana przez panią pediatrę jako głupia, która nie rozumie, że karmienie piersią jest jedyną słuszną metodą. Przy wypisie musiałam podpisać oświadczenie, że to moja świadoma decyzja, żeby nie karmić piersią. Nie jestem w stanie opisać tego, co czuje matka, która CHCE karmić piersią, tylko nie może, a musi podpisać się pod czymś takim. Zaproponowano mi też automatycznie środek farmakologiczny na zatrzymanie laktacji (jakbym faktycznie tego chciała). Dostałam psychiczne wsparcie od jednej jedynej położnej, już przy wypisie i to praktycznie na ucho – wyrazy zrozumienia. Tak dla mnie bezcenne, że się popłakałam. Płakałam jeszcze wiele razy przygotowując butelkę z mm, przepraszałam kilkudniowe niemowlę za swoje głupie cycki, przeszłam fazę czucia się niewystarczająco kobietą itp itd. Chciałam próbować karmienia plus laktatora co 3 godziny, ale starsze dziecko też mnie potrzebuje i nie mogłam spędzić tygodni non stop skupiona wyłącznie na pompowaniu (dziadkowie pomagają tylko w swojej wyobraźni). Najbardziej wkurzające w tym wszystkim jest to, że w ciągu pierwszego tygodnia życia dziecka musiałam tłumaczyć się z tego jak karmię i dlaczego nie piersią przynajmniej tuzinowi całkiem obcych ludzi, z których każdy wie, że pokarmu po prostu nie może być za mało, bo to zwykła ściema, a matka wygodnicka i leniwa nie myśli o dziecku. Idę jutro zarejestrować dziecko w USC i przysięgam, że nie zdziwię się, jeśli i tam będą o to pytać.

    • Zosia
      23 listopada 2015 at 22:09

      Bardzo współczuję tych wszystkich przykrych sytuacji.Jest Pani najlepszą mamą dla swoich dzieci !!!!Wszystkiego dobrego!

    • Mionk
      25 października 2017 at 10:49

      Dziękuje za ten wpis. Ja mam tak samo i dziś zdecydowałam że przechodzimy już całkiem na mm. Robie to z bólem serca ale naprawdę mam poczucie że zrobiłam wszystko… Przez teksty typu „nie ma coś takiego jak za mało mleka”, cały czas myślę – czy aby na pewno zrobiłam wszystko…

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 14:14

    @ Małgosia – bo fizjologiczne problemy z karmieniem też występują a w Polsce albo się wmawia mamom że To niemożliwe albo że na pewno to to i trzeba dać mleko m. rozpoznanie istoty problemu jest ogromie ważne.
    ps. miałam nadzieję cicha że włączysz się do dyskusji 🙂

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 14:15

    @msm – to wsparcie to dobry temat na przyszłość 🙂

  • Niezła żona
    17 listopada 2011 at 15:01

    "Dzieci ospałe wskutek znieczulenia przy porodzie" – przepraszam ale znieczulenie nie powoduję senności u dzieci ale leki przeciwbólowe takie jak dolargan. Przez to kobiety czytające ten tekst będą uważały, że znieczulenie źle wpływa na dzieci. Zanim anastezjolog podała mi zzo bardzo dokładnie wyjaśniła mi na czym to polega.

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 15:04

    @NŻ – będzie dobrze jak napiszesz coś więcej na ten temat, ja piszę to czego dowiedziałam się z literatury tematu

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 15:14

    Doczytałam, że na skutek znieczulenia może dojść do wydłużenia II fazy porodu, zahamowania wydzielania oksycotycny, co wpływa na laktację oraz na czynności np. oddechowe dziecka – dziecko jest w większym stopniu zmęczone porodem. ZZO jako substancja nie przedostaje się do krwiobiegu dziecka, ale może wpływać na jego stan, więc nie ospałe "po prochach" a ospałe po porodzie – zmęczone.

    • Róża
      5 sierpnia 2016 at 12:45

      Może dojść ale nie musi. Znieczulenie zewnątrzoponowe podane w odpowiednim momencie może nawet przyspieszyć drugą fazę. Tak mi to wytłumaczyła położna, która przyjmowała mój poród. I faktycznie, od podania znieczulenia szybko zaczęły się skurcze parte a po 30 minutach, synek był już na świecie 🙂

    • W
      10 marca 2018 at 02:30

      U mnie po podaniu znieczulenia nastąpiło z 3cm całkowite rozwarcie i syn był po 5 skurczach partych czyli raptem 15 minut później…

  • maya
    17 listopada 2011 at 16:41

    Trzeba podbudować mamy i przekonać,że karmienie naturalne ma sens i jest najlepszym pokarmem dla dzidziusia. Uważam,że MM powinno być sprzedawane na receptę. Tylko i wyłącznie lekarz powinien decydować o dokarmianiu lub przestawieniu na MM…jeśli dziecko słabo przybiera na wadze,samo odrzuca pierś lub jest inny ważny medyczny powód.W naszym kraju kobiety przechodzą na MM dla tego,że są pod presją otoczenia,albo nie umieją poradzić sobie z prawidłowym przystawianiem,a niestety doradca laktacyjny (chyba) nie jest refundowany…

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 16:45

    Niestety pediatrzy to nie są doradcy laktacyjni i zdarza się (np moja ex-pediatra) jak był problem z gazami to zamiast szukać ze mną rozwiązań rzuciła – to trzeba podawać mleko z butelki… doradca laktacyjny – refundowany – powinien być w każdej poradni dla dzieci… ale to chyba tylko marzenia

  • agata
    17 listopada 2011 at 17:11

    Ja będąc już w ciąży usłyszałam od lekarza prowadzącego (starsza pani doktor), żebym się nie nastawiała na karmienie piersią. Mówiła to z doświadczenia, bo w jej rodzinie niedawno urodziły się bliźniaki. Zawzięłam się wtedy i postanowiłam, że i tak spróbuję.
    Próbowałam i walczyłam. Byłam w szpitalu po porodzie cały tydzień podczas którego bardzo dużo czasy poświęcała mi położna doradca laktacyjny. Laktatorem odciągałam co 3 godziny po 20 ml mleka (zgadzam się z tym co napisałaś, że nie jest to miara tego ile kobieta ma mleka w piersiach. Nie mniej jednak Marcin nie najadał się, wrzeszczał i wreszcie dałam mu mleko modyfikowane). Przystawiałam często dziecko do piersi (miałam przy sobie tylko jednego syna, drugi był wtedy w innym szpitalu).
    Mleko płynęło w ciągle za małych ilościach. Za małych dla jednego dziecka, a ja miałam do wykarmienia dwoje.
    Doradca laktacyjny powiedziała mi, że nie będę miała więcej mleka dopóki nie uspokoję się w domu, z dwójką dzieci. Taka sytuacja miała miejsce dopiero po 3 tygodniach od porodu, bo stan Pawła ciągle był bardzo ciężki.
    Po miesiącu poddałam się. Nie żałuję, bo z perspektywy czasu wiem, że nie miałabym czasu na to, żeby spokojnie usiąść z jednym dzieckiem i je nakarmić (bardzo szybko zostałam w domu sama z dwójką noworodków). Oczywiście szkoda, że moje dzieci dłużej nie mogły korzystać z tego dobra, ale w naszej sytuacji z wielu rzeczy musieliśmy i będziemy jeszcze musieli rezygnować.
    Bardzo możliwe, że w moim przypadku zadziałała samo spełniająca się przepowiednia o której piszesz. Po jakimś czasie po prostu przestałam wierzyć, że dam radę.
    Ale udało mi się w dużym stopniu zagłuszyć myśli na ten temat. Miałam większe zmartwienia na głowie. I tylko pytania lekarzy i położnych dlaczego nie karmię piersią wydają mi się mocno nietaktowne. Sposób w jaki to robią nie pozostawia złudzeń, że uważają, że matka, która nie karmi piersią to zła matka. Nie biorą pod uwagę żadnych "czynników łagodzących".
    Podobno będzie coraz więcej ciąż mnogich. Ciekawe w jakim kierunku pójdzie idea karmienia piersią dzieci z takich ciąż. Nie omieszkam śledzić tego wątku 🙂

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 17:15

    @Agata – bliźniaki to bajka, której nie studiowałam… obiecuję, że poczytam i może coś napiszę i o bliźniętach 🙂
    Co do komentarzy lekarzy, rodziny itd. trzeba się nie dać i robić swoje dalej ;)inaczej człowiek zwariować może!

  • esy2floresy
    17 listopada 2011 at 18:11

    Ojj, cieszę się, że jeszcze długo mnie to wszystko nie czeka 🙂 Przerażaja mnie te tematy, ale chyba jestem masochistką, bo lubię sobie coś na ten temat podczytać 🙂

  • witaaminkaa
    17 listopada 2011 at 18:43

    Agato super post 🙂
    Kształć ty się na doradczynię laktacyjną, będziesz robić to co lubisz a i kasę zarobisz.

    A tak na marginesie zgadzam się z Tobą w 101%.

    Ja już zaprzestaję karmić, karmiłam 9 miesięcy i ku mojej wielkiej rozpaczy Bartek nie chce mego mleka. Prawda jest taka że to moja wina, za dużo MM, młody przyzwyczaił się do słodkiego smaku i moje mu już nie odpowiada. Staram się przemycać moje mleczko w kaszkach, zupkach i wszystkich co się da. Prawda jest taka że większość mam boi się przyznać że zanik mleka spowodowany jest ich winą wolą zrzucić to na fizjologię.

    • Liśka
      1 stycznia 2016 at 07:44

      Chciałabym dopytać o skoki rozwojowe i związane z tym kryzysy laktacyjne. Czy jest tak że organizm matki sie przestawia i produkuje mniej, czy mleka jest tyle samo a zapotrzebowanie większe? Jesteśmy w 12 tyg po dwukrotnym zatkaniu kanalika i nie wiem czy leci mniej bo kryzys czy to zatkanie coś posulo. Mleka mam mniej tj krócej słyszę przelykanie i dluzej musimy na nie czekać. 🙁

  • asia-kol7
    17 listopada 2011 at 19:47

    Bardzo dziękuję Ci za artykuł na ten temat. Niestety z pierwszym brzdącem udało się tylko przez 4 miesiące, ale rzeczywiście miałam wtedy żałobę po kimś bardzo mi bliskim, depresję i jeszcze brak wsparcia otoczenia, które wmawiało mi, że moje dziecko jest głodne i niedożywione a ja jestem złą matką. Teraz wierzę, że będzie inaczej i nie dam się tak szybko, a w razie problemów to widzę, że mam się do kogo zgłosić o wsparcie i poradę 😉

  • Hafija
    17 listopada 2011 at 21:06

    @Witaaminko – DL to musi mieć wykształcenie medyczne a u mnie z tym niestety "cienko" a jest jeszcze funkcja promotora, ale… koszt duży, trzeba praktyki zrobić… nie mam czasu – mam dziecko 😛
    Dziwne, że Twój Młody rzucił cycka dla MM – dla mnie MM smakuje jak woda z metalem (każde!) a moje jest tak słodkie, że aż lepkie!
    Myślę, że zanik mleka to nie tyle "wina" mamy ale braku informacji i rzetelnej pomocy już na poziomie sali porodowej/poporodowej. Myślę też, że łatwiej jest odpuścić na rzecz MM chociaż osobiście dla mnie łatwiejsze jest podanie cycusia i spokój niż bieg do kuchni, mieszanie i odmierzanie itd itd…
    @Asia – jak będę umiała to z chęcią pomogę 🙂 oby żadna pomoc nie była konieczna!!

  • Dorota
    17 listopada 2011 at 23:47

    Ja miałam to ogromne szczęście, że żadnych problemów z laktacją nie było. Oczywiście co chwila słyszałam , że pokarm mam "chudy", bo syn często domagał się piersi. Ale jak nie miał się domagać, kiedy upał był ogromny i po prostu musiał ugasić pragnienie. Mimo moich tłumaczeń ciągle ktoś mnie namawiał do tego, bym dała mu MM i już. Oczywiście się zaparłam i robiłam po swojemu.
    Mnie jednak czasem denerwuje to, że niektóre mamy mówią, że mają mało pokarmu i odstawiają dziecko od piersi, a tak naprawdę to nie chcą się przyznać, że nie mają ochoty karmić piersią. Każdy ma prawo do własnej decyzji i nie sądzę, by była potrzeba zwalania zawsze winy na brak pokarmu. Nie chcę karmić piersią, czy to tak trudno się do tego przyznać?

  • kobieta przed 30. (eveleo)
    18 listopada 2011 at 06:37

    ja uważam, że świetnie, że o tym piszesz ! u mnie w szpitalu ciągle mówili, żeby karmić, karmić, karmić na żądanie, ale w pogotowiu trzymali butelki i prawdopodobnie kiedy dziewczyny oddawały dzieci położnym (jak np. szły pod prysznic) to być może dokarmiały. równie chętnie oddawały te butelki mamom, żeby dziecko np. lepiej spało, a mama dospała…
    teraz kiedy jestem matką i mam jako takie rozeznanie w karmieniu piersią i słucham co mówią babcie i mamy (nasze mamy) to podsumowując opierają swoją wiedzę na współcześnie obalonych mitach. moja mama po cesrce karmiła piersią 3 miesiące i cieszy się, no bo, że po cesarce trudno jest w ogóle karmić, a potem po prostu straciła pokarm. zaczęłam dopytywać, ale jak to straciła, po czym okazało się, że w nocy mnie nie karmiła ciesząc się, że przesypiam ją całą. i ot co mamy przyczynę, a tak to by pokarmiła na pewno o wiele dłużej ! sama się dziwiła jak jej powiedziałam. wtedy o karmieniu wiedziało się bardzo mało, śmiesznie mało ! a te teorie o sinym, mało wartościowym pokarmie, po którym dzieci płaczą z głodu to się słabo robi… kobieta przygotowująca się do macierzyństwa powinna czytać właśnie takie artykuły, mówiące o współczesnych doniesieniach na temat karmienia. inaczej dorwią się do niej matki lat 80tych i nie daj Bóg ich usłucha to historia się powtórzy… cieszę się, że posłuchałam siebie, posłuchałam swojej literatury i po przezwyciężeniu początkowych problemów udało się ! pisz kochana o laktacji i innych podobnych, bo trafiają tu dziewczyny w ciąży i niech czerpią z tego jak najwięcej !

  • agata
    18 listopada 2011 at 09:57

    przypomniało mi się też, że w szpitalu w którym rodziłam jeśli dziecko miało zbyt wysoki poziom bilirubiny to położne zalecały przejście (czasowe) na mleko modyfikowane, bo podobno po pokarmie matki poziom bilirubiny mógł jeszcze bardziej wzrastać. Prawda to, czy coś mi się przyśniło w amoku poporodowym ?

  • Hafija
    18 listopada 2011 at 09:59

    Jak na mój gust chodzi o szybsze rozrzedzenie bilirubiny we krwi płynami, ale muszę sprawdzić ;)Mojej koleżance z wysoką bilirubiną kazały często przystawiać i tyle.

  • Hafija
    18 listopada 2011 at 10:02

    z laktacja.pl:
    zaleca się naświetlanie i jak najczęstsze karmienia, aby dziecko było dobrze nawodnione.
    W wyjątkowych sytuacjach, gdy występuje tzw. żółtaczka późna, zwana też żółtaczką pokarmu kobiecego, stosuje się 12 – 24 godzinną przerwę w karmieniu piersią, na rzecz karmienia odciągniętym, pasteryzowanym pokarmem matki. Jeśli podczas tej próby bilirubina spadnie, powraca się do karmienia prosto z piersi.

  • Ulula
    18 listopada 2011 at 11:46

    Świetna notka! Jestem starym podczytywaczem, ale rzadko się odzywam na blogach. Urodziłam niecałe 2 miesiące temu i temat mam na świeżo.
    W moim szpitalu nikt słowa mi nie powiedział na temat karmienia, dali dziecia i sprawdzili wyciskając z sutka czy jest siara, po czym zostawili w spokoju. Instynktownie przystawiałam Małą jak tylko zakwiliła i szło nam super. Nikt jej co chwilę nie ważył, ani nie terroryzował mnie czy mam już mleko, dali nam na szczęście święty spokój. Pokarm się pojawił dopiero w domu.
    W międzyczasie przyszła też położna laktacyjna i powiedziała, że siara jest dla dziecka jak batonik energetyczny – zawiera skoncentrowaną dawkę składników odżywczych, które są tak łatwo przyswajalne, że część trawi się już w ustach dziecka. A mleko to najwcześniej w 3-4 dobie po porodzie. Mówiła właśnie, że pokarm mamy zawsze jest ok dla malucha i że te parę dni na samej siarze są niezbędne do prawidłowego oczyszczenia organizmu. Bardzo mi to wszystko pomogło, utwierdziło w tym, że dobrze robię, że nie ma co słuchać rad mam, które w latach 80 karmiły miesiąc, góra trzy i nie mają pojęcia o laktacji.
    Życzę wszystkim pierworódkom takich doświadczeń szpitalnych. Mimo to, leżała ze mną dziewczyna, która zwątpiła w siebie i podała mm jednej nocy. Była też jedna po cesarce, której dziecko przynieśli po 24 godzinach dokarmiane butlą i już nie udało się maluchowi załapać ssania piersi… Aż żal było patrzeć. A gdyby przeczytały Twoją dzisiejszą notkę, może powalczyłyby dłużej?

  • Anonymous
    18 listopada 2011 at 14:16

    Rodziłam w szpitalu średnio przyjaznym/pomocnym matkom karmiącym piersią, poród zakończył się cc, a dziecko dostałam po 12h, już podkarmione mm (choć nie z butli, a ze strzykawki). Dziecko dali, powiedzieli: karmić, więc karmiłam – bolało i sama siara zdawała się nie wystarczyć. Raz sama się złamałam i poprosiłam o dokarmienie, bo bardzo mnie bolało, a synek nie przestawał płakać. Pokarm pojawił się dopiero następnego dnia po powrocie do domu. W między czasie nie podawałam już mm (choć miałam kupione). Pokarm pojawił się od razu z silnym nawałem. Synek nie umiał sobie z tym poradzić, ja nie umiałam (nigdy się nie nauczyłam) odciągać, bolało bardzo bardzo bardzo. Ale mimo tych przeszkód i wielu chwil zwątpienia karmiłam ponad rok (karmiłabym i dłużej, przyczyny końca były obiektywne), po powrocie do pracy także. Pierwsze 4 miesiące karmienia wspominam bardzo źle, choć nigdy już nie było problemu zaniku/małej ilości pokarmu. Ale potem – bajka. W końcu dograliśmy się z małym perfekcyjnie i naprawdę żałuję, że nie mogłam karmić dłużej. Ale pamiętam też, jak walczyłam o karmienie jednocześnie będąc przekonana, że głodzę dziecko. Więc nie potępiam mam, które poddały się wcześniej i przeszły na mm. Myślę, że ten stres na początku zepsuł mi pierwsze chwile z dzieckiem. A i synek był bardzo nerwowym niemowlaczkiem – może to przez mój stres, który towarzyszył każdemu karmieniu?
    Pozdrawiam,
    Aniela

  • Laraya
    18 listopada 2011 at 15:21

    ja od ponad 2 miesięcy również jestem szczęśliwą mamą Ani karmionej od początku cycem. Początek miodowy nie był, bo mała nie umiała dobrze zassać. Choć spadek wagi był wg mnie w normie to i tak dostała ze 2-3 butle bez mojej wiedzy. Ja jednak nie wyobrażałam sobie innego scenariusza jak cyc. Na szczęście pojawiła się cudowna położna, która poświęciła nam sporo uwagi i doradziła nakładki. Dzięki nim i "rozruchowi" z moim mlekiem w butli nauczyła się porządnie ssać. Teraz lecą mi za każdym razem fontanny mleka 🙂
    Nie bez znaczenia również było tu olbrzymie wsparcie męża, który biegał za nakładkami i użyczał laktatora by ulżyć mlecznemu nawałowi.
    Zastanawia mnie informacja zawarta w jednym z postów powyżej – zaniknięcie laktacji z powodu braku nocnego karmienia. Nie rozumiem za bardzo – moja córeczka od kilku dni wydłuża sobie sen i śpi 7 godzin. Czy to może zagrozić laktacji? W ciągu dnia je co 2-3 godziny.

  • Hafija
    18 listopada 2011 at 17:06

    Jeżeli jest problem z pokarmem to wymaga to stałej stymulacji – także w nocy, żeby podtrzymać produkcję. Rozlatanej laktacji nie potrzeba pilnować tak rygorystycznie 😉

  • tomi - tobi
    24 września 2013 at 10:22

    Dzięki tobie zachciało mi sie walczyć o moja laktację. W nocy działa bez zarzutów, ale za dnia lecimy na butli. Powalczymy na cycu. Ale czasem ciężko słuchać długiego płaczu dziecka wijacego sie przy piersi.

  • Monika
    8 czerwca 2014 at 17:11

    Bardzo, bardzo żałuję, że nie dotarłam tu po narodzinach synka… To ważne, co piszesz. Wydawało mi się, że zrobiłam wszystko, walczyłam jak lwica. Potrzebowałam kilku informacji, a nie sugestii, że nie jest ok z moją laktacją. Ciężko się z tym konfrontować. Dzięki.

  • Julia
    24 marca 2015 at 14:06

    Trzymalam sie zasad, o ktorych napisalas i od 7 miesiecy udaje mi sie karmic moja coreczke (z czego 3 po powrocie do pracy).

    Na poczatku sciaganie pokarmu w ciagu dnia nie bylo problemem. Bylam przyzwyczajona do laktatora juz wczesniej, w pracy mam konfortowe warunki, specjalny pokoj i czas. Jednak w ostatnim miesiacu coraz trudniej sciagnac mi wystarczajaca ilosc pokarmu i nie wiem dlaczego tak sie dzieje. Niby nic sie nie zmienilo, karmie corke tak jak wczesniej, rowniez w nocy. Poprzedni tydzien bylam z nia w domu i karmilam na zadanie, a mimo to sciagniecie pokarmu w godzinach pracy idzie wolno i mleka jest mniej niz kiedys.

  • arielka
    29 kwietnia 2015 at 16:47

    Miałam strasznie mało pokarmu po porodzie i bałam się, że nie będę w stanie wykarmić swojego dziecka. Ale dostałam od położnej zalecenie, żeby pić ziołową herbatkę lactosan na pobudzenie laktacji i podziałało. Karmiłam małego całe 12 miesięcy 🙂

  • Marta-Mi
    25 maja 2015 at 19:17

    Dziewczyny! Super, ze znalazlam te wszystkie informacje. Moze Wy mi pomozecie. Mam mala Zosie, ktora ma prawie 4 miesiace. Pierwsze 2 i pol miesiaca bylo super. Jadla swietnie i mleko bylo. Z lewa piersia mialam dwa razy maly kryzys, ale pobudzilam, czescie przystawialam do lewej i sie normowalo. Kolo 3 miesiaca zaczal sie jakis dramat. Zosia zupelnie nie chciala brac piersi, wila sie i krzyczala. Poczytalam o kryzysie laktacyjnym przy skoku rozwojowym, wiec walczylam. Udalo sie i zaczela jesc. Moje piersi sie zmienily, to tez jest oczywiste, sa miekkie. Wedlug tego co piszecie powinna moja lakatacja sie unormowac. Jest zupelnie inaczej. Dwa tygodnie przystawialam mala bardzo czesto. Bliskosc, odpoczynek, wsparcie meza.. wszystko co pisza… Rozwalily nas te dwa tygodnie strasznie. Zosia byla zmeczona i wiecznie marudna. Postanowilam uzyc laktatora. Zmienilo sie. Z wytchnieniem Zosia wrocila do swojego rytmu. Zadsze jedzenie, dluzsze spanie. Usmiech na ustach dziecka jak taka ulga zadzialal. Problem tylko polega na tym, ze musze mleko odciagac i dokarmiac butelka jak jest pora jedzenia. Zosia nie najada sie z piersi. Daje jej na przemiennie piersi, bo jak dawalam jej zjesc z jednej i dojesc z drugiej, potem nie mialam mleka przy nastepnym karmieniu. Dostaje jedna piers i troszke bytelki jesli trzeba. Zauwazylam, ze problem z niedoborem jest taki, ze rano i do poludnia mam wystarczjaca ilosc mleka i Zosia sie najada. Od godziny 16 jest krzyk. Nie starcza w piersi i wieczorem bez butelki sie nie udaje isc spac. Zauwazylam, ze dokarmianie zdecydowanie pomaga i jej i mi. Bo najgorsze co moze byc dla mamy to placzace dziecko z glodu. Jak rozumiem powinna sama zejsc z piersi jak sie najada? U mnie zaczyna sie irytowac ze nie leci i placze. Jeszcze jedna rzecz przyszla mi do glowy. Skoro przy odciaganiu starcza mleka to czemu nie moge tego ustawic tak, zeby obylo sie bez butelki? Bede wdzieczna za kazda rade. Od 4 tygodni juz z tym dzialamy i jakos nie do konca sie nam udaje. A moze po prostu moje piersi nie produkuja jednorazowo wystarczajaco? Czy istnieje taka mozliwosc? Dzieki, Marta

    • Ania
      21 listopada 2015 at 00:10

      O kochana jak ja to dobrze znam, mamy z Zuzia w tym momencie dokładnie ten sam problem o którym piszesz. Niunia kończy za 3 dni 4miesiące. Daj znać koniecznie czy się udało odstawić butle i karmić wyłącznie cycusiem. Płacz dziecka wijacego się przy piersi to najgorsze co może być, ale walczymy o każdą krople

    • Kate
      30 listopada 2015 at 12:02

      Też mam ten sam problem. Od początku miałam problem z moimi piersiami, najpierw zatkane kanaliki i nazwał pokarmu, później zapalenie piersi i krwawiące piekące brodawki. Teraz od kilku tygodni znów walczę o mleko dla mojej córeczki, mam nadzieję że się uda poraz kolejny przezwyciężyć problemy. Bardzo cieszę się że trafiłam na bloga akurat teraz.

    • Hanachan
      23 czerwca 2017 at 21:27

      Hej dziewczyny – Wojtek ma 4.5 miesiąca i scenariusz dokładnie taki sam przeżywamy od kilku dni – walczę z laktatorem ale nie wiem czy to coś daje 🙁 do tej pory jakoś udało się pokonać milion dwieście problemów i bardzo źle mi na myśl, że wysiłki naszych 4 miesięcy pójdą na marne – Hajifa – jeśli miałabyś jakieś sugestie co zrobić, żeby było lepiej – pewnie wszystkie byłybyśmy wdzięczne – bo z dzieckiem płaczącym z głodu, płacze pewnie każda z nas 🙁

  • Antjee
    21 lipca 2015 at 10:24

    A moja historia jest taka. W marcu planowane cc. Na zimno. Po dwóch godzinach dziecie przy piersi. Ból i strasz i taka nieporadność. Jak tylko wstałam poszłam po maluch i oddawałam go tylko na badania i na naświetlanie. Było trudno bo lewy sutek nie współpracował, wiec małż przytargał nakładki. Szło. Po wypisie do szały doprowadziły mnie położne w przychodni bo mała wg. nich nie przybrała. Ale 190g w dwa tygodnie tp jednak coś przybrała. Po kontroli karmienia wyszło ze wypiła ok. 80-90 ml. Była długo żółta, było budzenie na karmionko. Jak żółtaczka się wycpfała dziecko zaczeło normalnie przybierać n wadze ale stres ważeniowy został. Teaz pk4 mcach bez słuchania rad teściowej (która nigdy nie karmiła) karmię nadal. Male śpi w nocy ale w dzień współpracuje. Były momenty takie że jak pomyśle to płakać sie chce. Ale to przejciowe.

  • Nula
    24 czerwca 2016 at 22:19

    Urodziłam synka sześć tygodni temu w Zielonej Górze. Miałam cc, maluszka najpierw kangurował mąż. Ja dostałam go jakieś 30 minut po operacji i od razu zaczął ssać pierś. W ciąży postanowiliśmy z mężem, że dziecko będzie karmione właśnie w taki sposób. Chodziliśmy do szkoły rodzenia „Ksenia”, ja poczytałam kilka poradników. I ta wiedza uratowała moją laktację! Wsparcie męża jest nieocenione. Nigdy nie zaproponował, żeby dziecko „zatkać” butlą, bo płacze. Ale najbliższa rodzina wciąż próbuje wymusić przejście na butelkę. Słyszę komentarze, że jestem do dziecka przywiązana jak krowa do cielaka, że mam coraz słabszy pokarm, że z butelką będzie wygodniej, że synek wisi na cycu a ja przez to życia nie mam. Jak tylko przebąknę, że jestem zmęczona, bo maluszek w nocy przez godzinę ssał pierś od razu pada hasło: przejdź na mieszankę. Poza domem i podczas odwiedzin bliskich czuję się jakby karmienie było powodem do wstydu i gdy maluszek jest głodny zamykam się z nim w drugim pokoju, a na spacery wychodzę tak, żebym nie musiała go karmić.
    A co do karmienia – przez pierwsze trzy tygodnie karmiłam na żądanie. Dzięki temu oboje nauczyliśmy się techniki karmienia. Przez dwa tygodnie było ok, w trzecim maluch zaczął mi dosłownie wisieć na piersi. Przystawiał się, ssał 5-10 minut i za 20 kolejnych domagał się cycusia na nowo. Myślałam, że zwariuję! W czwartym tygodniu zaczęliśmy stopniowo przechodzić na karmienia co ok. 1,5 godziny. Nie obyło się bez płaczu (mojego i dziecka). Wmawiano mi, że tak duże dzieciątko powinno spokojnie wytrzymać 1,5 godziny bez płaczu, a płacze z głodu, bo mam słabe mleko i powinnam… przejść na mieszankę. Teraz przerwy wynoszą od 3 do 3,5 godziny, które maluch spokojnie przesypia 😉 no przyznaję – czasami marudzi. W szafie mam Femaltiker i herbatkę z Herbapolu, to tak na wszelki wypadek. Używam też muszli laktacyjnych z Medeli i maści na bolące brodawki z innej firmy (niebieska tubka). Dzięki muszlom wszelkie zranienia brodawek szybko się goją i od początku laktacji nie miałam jakiegoś wielkiego problemu z bolącymi brodawkami.
    A karmienia piersią potrzebuję jak ryba wody! Daje mi to nieziemską satysfakcję, jest jakby czwartym trymestrem ciąży. Jest ciężko, bo w nocy mąż nie zastąpi mnie do karmienia, ale przy każdym karmieniu czuję się super-bohaterką!
    Kochane mamy! Postępujcie zgodnie z własnym sumieniem i potrzebami karmcie piersią lub butelką! To wasz wybór!

  • Kejt
    28 września 2016 at 11:16

    Dziewczyny, a czy jesteście mi w stanie powiedzieć kto „diagnozuje” rzeczywisty niedobór pokarmu zwiazany np. z niewystarczająca ilością tkanki gruczołowej. Na USG piersi Pani Dr powiedziała, ze mam mało tej tkanki, doradczyni laktacyjna ze św. Zofii pomacała i powiedziała, ze moze tak być, ale nikt nie powie tego na 100%. A ja sie zadręczam czy to moja wina czy taka budowa piersi…? :/

    • Hulia
      29 września 2016 at 11:19

      Najpierw trzeba stwierdzić jaka jest definicja „niedoboru”. Niedobor to nie: „musze dziecko karmic co 1.5 godziny, wiec pewnie sie nie najada, ergo mam za malo pokarmu.” Przy mniejszej ilosci gruczolow mozesz w danej chwili wytworzyc mniejsza ilosc pokarmu, ale to nie znaczy, ze w ciagu doby nie wytworzysz takiej ilosci, ktora bedzie odpowiednia dla dziecka. Byc moze bedziesz musiala je czesciej karmic co moze byc dla Ciebie mniej wygodne i byc moze narazi Cie na komentarze otoczenia (bo „dziecko w tym wieku powinno wytrzymac x godzin bez karmienia”, x – wstaw dowolna liczbe). Trzymaj sie, Twoje mleko to najlepsze co mozesz dziecku dac.

  • Natalia
    3 października 2016 at 09:05

    Szkoda, ze nie trafiłam wcześniej N ten blog. Mam 2.5 miesięczna córeczkę, która dokarmiam mm od 6 tyg życia. Niestety od samgo początku co chwilę chciała ssać pierś i Co 20 min płakała bo chciała jeszcze. Za każdym razem zostawiala z piersi tak zwane „flaczki”. Jako młoda mama nie widziałam nic w tym dziwnego. Lecz kiedy po 5 tyg od porodu musiałam iść do szpitala na zabieg pod znieczuleniem ogólnym się zaczęło(komplikacje po porodzie). Niestety nie dałam rady ściągnąć wystarczającej ilości mleka, ponieważ przez dobę Sciagnelam tylko 120 ml i to przy pełnych piersiach. Byłam załamana, że zostawię ją i bedzie musiała karmione mm. Stres, znieczulenie ogólne, wiele kroplówek które dostałam w szpitalu i antybiotyk, który brałam przez tydzień po zabiegu miał swoje konsekwencje, ponieważ mała nie chciała ssać mojej piersi. Był taki krzyk i płacz, że ja płakała razem z nią i myślę, ze to też wpłynęło na laktacje. Wyszło na to że karmiłam córkę piersią do 9 tyg i od 6 tyg dokarmiania mm. Teraz ma 11 tyg i ma stwierdzoną nietolerancje laktozy. Do tej pory czuję ze jestem złą matką, bo tak krótko była karmiona piersią.

  • Maja
    9 października 2016 at 11:17

    „Karmienie w nocy odgrywa ważną rolę ponieważ podtrzymuje ciągłość stymulacji. Dla matki karmiącej piersią celem nadrzędnym nie powinno być przesypianie przez dziecko całej nocy ale utrzymanie jak najlepszej produkcji mleka.” Szkoda, że nie przeczytałam całego bloga w czasie ciąży… Moje Dziecko ostatnio przespało 4 noce pod rząd całe a z nim ja… myślałam, że to normalne, że dziecko zacznie przesypiać całe noce, gdybym przeczytała to wcześniej to wstałabym chociaż w nocy i odciągnęła pokarm. A tak 4 dnia zorientowałam się, że moje piersi nie tryskają już tak mlekiem jak wcześniej… Dostawiam Małą teraz częściej, najada się, spokojnie wytrzymuje 2,5-3h, ja odciągam jeszcze laktatorem każdą pierś po karmieniu, ale czy to się odbuduje? Hafija, czy uważasz, że trzeba budzić dziecko w nocy na karmienia czy pozwolić mu smacznie spać?

  • Zatroskana_Mama
    28 lutego 2017 at 08:55

    U nas problem pojawił się przy zoltaczce która wyszła w szpitalu po porodzie – Mały musiał być naswietlany przez kilka dni i nie mogłam go trzymać przy piersi długo… Teraz jesteśmy w domu, mały przyrost wagi, mleko jest ale jeszcze za mało. Boje się ze pomimo przestawiania nie uda mi się juz nic z tym zrobić 🙁 Mały jest głodny i płacze, mimo kilkugodzinnego przestawiania – w takiej sytuacji podajemy mm. Jak odciągnam pokarm laktatorem to butelka pusta 🙁

  • Franka_Fran
    13 kwietnia 2017 at 14:09

    Mój sześciomiesięczny synek z kolei jest zainteresowany głównie jedną piersią. Jak go przystawiam do drugiej to odmawia. Efektem tego jest bardzo mała ilość pokarmu w lewej piersi. Za każdym razem próbuję rozpocząć karmienie od tej’poszkodowanej’, ale on się bardzo szybko denerwuje, że długo nic nie leci. Faktycznie nie leci 🙁 ja zrezygnowana przystawiam go znowu do pełnej prawej. Może popełniam błąd. Próbowałam ją rozkręcić laktatorem, ale siedziałam z nim 15 min i poleciały może 3 kropelki 🙁 Franek ma już rozszerzoną dietę o stałe pokarmy. Czy można efektywnie karmić tylko jedną piersią? Regularnie przybiera na wadze, lecz jest szczypiorkiem w tych dolnych granicach siatki.

  • Emk
    13 maja 2017 at 10:53

    Witam. Chce bardzostać serdecznie podziękować autorce. Ten blog jest dla mnie JEDYNYM wsparciem w karmieniu. Moje dziecko ma 5 miesięcy i od urodzenia cierpi na refluks. Każde karmienie to dramat i płacz. Po karmieniu wymioty przez godzinę do półtorej. W nocy jest lepiej, je i śpi. Byliśmy u hordy lekarzy i wszyscy mówią to samo. To genetyczne, musi minąć. Mm niczego nie zmieni. Tymczasem zagęszczanie pokarmu. I faktycznie, teraz jest już trochę lepiej, a ja musiałam wrócić do pracy. Od miesiąca karmię małą moim odciągniętym mlekiem i z laktacją jest różnie są dni że pokarmu jest zbyt mało, ale walczymy. Walkę jednak utrudnia rodzina. Moja mama i siostry wykar miły swoje dzieci wyłącznie mm i są przekonane o jego wyższości nad mlekiem mamy. Do tego refluks wiec za każdym razem gdy mała wymiotuje słyszę , że to moja wina, że męczę dziecko. Dodam tylko, że przeszłam już 2 infekcje wirusowe a dziecko zdrowe i rośnie jak na drożdżach mimo wymiotów. Pod koniec 3 miesiąca podwoiła masę urodzeniową. Teraz przybywa około kilograma miesięcznie. Nawet przy szczepionka nie gorączkuje.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia. Jeśli mnie się udaje to każda mama da radę!

  • Ida
    24 czerwca 2017 at 15:53

    dzięki Hafija za Twoje cenne rady! dzięki nim, wsparciu położnej, męża i doradczyni laktacyjnej udało mi się rozbujać laktację i karmię już 3 miesiące (piszę już bo dla mnie to duży sukces). ale zaczne od początku – poród bardzo dobry, przystawienie do piersi pierwsze, drugie, dziesiąte, dziecko płacze, ja nie umiem dobrze przystawiać, mam wklęsłe sutki, dziecko się nie najada a gryzie brodawki… w konsekwencji po dobie od porodu mam dwie ogromne rany a nie sutki! ale nie poddaje się przystawiam, mała dokarmiona w nocy mm bo płacze mi 6 godzin :(:( dzięki pomocy położnym, nauce przystawiania w szpitalu i później w domu karmiłam, z dnia na dzień było lepiej. ale po 2 tygodniach po porodzie dostałam nawału, zapalenia piersi. pediatra każe przykładać kapustę i brać paracetamol. ranka na sutku nie może się zagoić, zmienia się to przewlekły stan zapalny sutka z którego nie mogłam się wyleczyć miesiąc 🙁 na szczęście zaparłam się i nie poddałam! jak umierałam z bólu odciągałam laktatorem i podawałam butelkę (oczywiście z wyrzutami sumienia!). ale udało się, od ponad miesiąca karmienie to przyjemność!

  • Asia
    18 lipca 2017 at 16:55

    A co w przypadku, gdy dziecko tak długo wisi przy piersi, że aż ulewa? Pozwalać mu na wiszenie?

  • Aga
    5 sierpnia 2017 at 11:45

    Witam, mój synek urodził się duży (ponad 4.3 kg) i od początku był dokarmiamy mm, spadła mu też waga urodzeniowej więcej niż 10 %. Dodatkowo przy pierwszym przystawianiu (godzinę po cc) poranił mi brodawki do krwi. Miałam złe doświadczenia z karmienia pierwszego dziecka, (co skończyło się depresją) wiec od razu zaczęłam używać nakładek silikonowych. Na szczęście położna na pierwszej wizycie zaproponowała, żebym spróbowała bez nich i się udało. Po miesiącu bolały mnie piersi i zgłosiłam się do poradni laktacyjnej. I to był przełom. Od tego momentu karmiłam bez przerwy piersią. Wreszcie poprawnie przystawiałam, wiec nie bolało. Kolejne 6 tygodni trwało ciągłe karmienie i laktacja się ustabilizowała. Były kryzysy co 3 tygodnie ale dzięki mężowi, który zajmował się domem, starszą córką i jeszcze jedzenie mi podawał mogłam spokojnie siedzieć i karmić. Za co mu jestem niezmiernie wdzięczna.

  • Anka
    10 sierpnia 2017 at 19:47

    Siedze czytam wasze wpisy….i czyram Hafiji bloga w nadzieji ze pomogą mi chociaz jej rady . Siedzę i ryczę z bezsilnosci. Mam 3 miesięczne dziecko. Karmie cycem ale karmienie to walka droga przez meke. Pierwsze 2 tyg jadla i ssala cudnie potem sie zaczely kolki kupy laktozowe odrywanie sie od p i wisk przy jedzeniu. Mała minimalnie przybiera ok 400 g na miesiac tylko w pierwszym wiecej. Ssanie zawsze bylo mega krótkie nigdy wiecej niz 5 ew 7 minut standard to ok 4. Czasem byly dni ze nie chciala wigole cyca to sciagalam i dawalam z butli. Potem butla be i znow chce cyca . Potem potrafiła mi na dobe zjesc 2oo ml mleka….laktacja przez takie jedzenie przyhamowala potem udalo mi sie ja rozkręcić laktatorem . Potem mala znow odmawiala mi jedzenia calymi godzinami. Teraz mleka mam na styk. Boje sie i stresuje ze je trace. Czuje sie z tym okropnie…bylam u kilku certyfikowanych doradcow l.ale nic nie wymyslili. Technika ok
    Mala zdrowa przebadana na wskroś….tylko czemu tak je? Dlaczego raz je potem 2 dni prawie nic. Jak ta laktacja ma byc rozkrecona? Pomòzcie dziewczyny bo nikt z mądrych mi nie pomogl….patrze na ten laktator nawet sns kupilam i czuje ze nie mam juz pomysłow. Mala czasem wezmie butelkę jak ja dokarmiam bo b.mali wazy a czasem nie. Zje z miej moze 20 rzadko 60 ml….
    Jak mam utrzymac laktacje,? Pompowac tym lsktatorem dalej?Wieczorem piersi flaki malo co z mich mala wyciaga ale jak podaje po tem butle to nie chce. Dzieki.

  • Anka
    10 sierpnia 2017 at 19:50

    Sorki za literówki…problem techniczny

  • natalia
    13 września 2017 at 12:24

    Droga Autorko, nigdzie nie znalazlam informacji co zrobic gdy pokarmu jest za duzo, tak o nawale czytalam, ale ja juz miesiac po cc, moja corcia tyje jak pulpet, je, ulewa i wymiotuje z przrjedzenia, a ja karmie ja z butli sciagnietym mlekiem i z piersi, potrafie podczas jednego karmienia sciagnac 250ml wiecej niz ona zje, piersi mam jak wiadra, pije szalwie i rumianek, rozstepy mam tak glebokie ze palec wchodzi, co robic? Jest cos takiego jak ciagly nawal pokarmu? Sciagam mleko do ulgi, nigdy do zera, po 4 tyg zamrazarnik peka w szwach… dodam ze jestem po zabiegu powielszania piersi, mam pcos, niedoczynnosc tarczycy leczona oraz trombofilie wrodzona, takze leczona. Jedyna rada poloznej… „to moze przejsc na mm? ” -.-

  • Kasia
    22 września 2017 at 15:45

    Powyzszy wpis dotyczy raczej poczatkow karmienia piersia. Jak to jest po paru miesiacach? We wpisie o rozszerzaniu diety wspominalas, ze mozna „przedobrzyc” i odstawic dziecko. Wezmy taka hipoteze: dziecko karmione piersia wylacznie przez 6 miesiecy. Od 6go miesiaca karmione 5/6 razy dziennie, dosyc regularnie przy czym przed 2 karmieniami dostaje staly pokarm. W 9 miesiacu dziecko nie przybiera na wadze, a w piersiach jest szybko uczucie pustosci. Pediatra meczy, ze „za malo pokarmu, trzeba dokarmiac… „. Oczywiscie nie chce dokarmiac, ale moze jednak faktycznie za malo mleka ? NIe za bardzo wiem co zrobic.

  • happy mamuśka
    15 listopada 2017 at 10:31

    Droga Hafijo, na moim przykładzie wiem, że niedobór pokarmu może być spowodowany czynnikami psychologicznymi i zmęczeniem. Już prawie trzy miesiące karmię moją córkę w sposób mieszany, początki były trudne: koszmarny ból podczas karmienia, nieumiejętność przystawienia dziecka, ale dzięki pomocy w szpitalu, silikonowym nakładkom przez pierwsze dni (mała miała tak mocny zacisk, że umierałam z bólu po przystawieniu i nakładki okazały się ratunkiem) i mordowaniu się z laktatorem w szpitalu udało mi się uzyskać jako taką laktację i z przyjemnością karmię moje dziecko. Opiszę jednak przyczyny, które sprawiły, że sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Będąc w ciąży zakładałam, że jak dam radę to będę karmić piersią, a jak nie to nie będę płakać, nastawienie miałam pozytywne – chcę być dobrą mamą, a nie sfrustrowaną. Karmienie uważam, podobnie jak fizjologię mojego porodu za rzecz intymną i nie dzieliłam się moimi przemyśleniami z rodziną (tylko z mężem), o sprawach intymnych dla mnie nie muszę się ze wszystkimi wkoło rozmawiać. Nadgorliwość mamy i teściowej i innych osób postronnych, które starały się na siłę ze mną o tym dyskutować i mówić jakie karmienie jest ważne i jak będę karmić butelką to będę wyrodną matką, a z drugiej strony opowiadanie o cieknącym mleku, zapaleniu piersi i innych sytuacjach z życia swojego wziętych (moim zdaniem niesmaczne szczegóły mogły zostawić dla siebie, ja wiedziałam jakie mogą być problemy, ponieważ od zajścia w ciążę dużo czytałam i interesowało mnie co się dzieje z moim ciałem i co będzie później, one twierdziły, że jestem jakąś nieuświadomioną osobą bez pojęcia chyba), nachalne wręcz narzucanie się z tematem sprawiło, że nabrałam niechęci do karmienia. Od czasu porodu każda osoba pyta: jak karmisz dziecko? nawet obce osoby typu sprzątaczka z bloku, z którą zamieniłam może z pięć zdań w życiu musiała o to zapytać. Nie podoba mi się to, że moje ciało nagle stało się przedmiotem publicznej debaty i każdy wpycha nos w moje intymne sprawy. Podobnie jak jadę gdzieś w gości z dzieckiem, czy jak przyjdą goście, to każdy chce żebym karmiła dziecko piersią przy ludziach, po kilku sytuacjach, kiedy karmiłam dziecko w sypialni i natrętni goście mi tam zaglądnęli teraz zawsze w takiej sytuacji karmię butelką, ponieważ nie chcę publicznie świecić biustem, co jest niezrozumiałe dla osób postronnych i tylko słucham tylko jak daję dziecku „byle co” (mimo, że kupuję mu najdroższe mleko). Jak to mówią „nadgorliwość gorsza od faszyzmu” i w moim przypadku osoby, które prawdopodobnie chciały dobrze przyczyniły się do tego, że już nawet miałam porzucić karmienie piersią, ale stwierdziłam, że skoro mam jednak pokarm to szkoda nie dać go dziecku, dla którego jest to najzdrowsze pożywienie i lubię też w zaciszu mojego domu karmić i przytulać moje maleństwo. Drugim czynnikiem niedoboru jest zmęczenie. Mój mąż pracuje, a ja mam duże mieszkanie na głowie, dziecko i brak jakiejkolwiek pomocy ze strony rodziny (krytykować potrafią, ale pomóc nie), jeszcze jak dojdą dni, kiedy malutka płacze i jest rozdrażniona, to ze zmęczenia pokarmu jest mniej, w inny znów dzień, kiedy jestem wyspana i wypoczęta to prawie nie muszę dokarmiać butlą. Pomimo trudności cieszę się, że mogę przynajmniej częściowo karmić moje dziecko piersią, karmienie mieszane daje mi też większą swobodę, ponieważ mogę dziecko zostawić z mężem i wyjść na parę godzin z domu bez obaw, że dziecko będzie głodne. Pozdrawiam

  • mamaJagi
    5 stycznia 2018 at 21:12

    No właśnie, śledzę bloga od niedawna, a dokładnie od 16.11.wtedy urodziła się moja córeczka. Dziś ma 7 tyg.i też miałyśmy ostatnio przerwy ponad 6godzin w karmieniu, dodam że czasem przed snem chce obie piersi i potem tak słodko zasypia. Ciekawa jestem po jakim czasie by się sama obudziła bo ostatecznie ją wybudziłam na karmienie przed 5 rano( chodzi spać ok.północy bo wcześniej nie chce). Czytałam tu na blogu żeby choć raz karmić w nocy- i też powielam pytanie- czy powinno się dziecko wybudzać? W dzień było co 3godz.później co 2,5 teraz nieraz po 2 lub 1,45-zastanawiam się czy to kwestia, że może mam w piersiach mniej mleka czy mam schizę…?ostatnio pozwalam jej się trochę piersią pobawić bo zaczęła puszczać i trafiać w nią z powrotem i tak czasem je ok.10-12minut a resztę tj.czasem 30min.się nią bawi- czy to błąd?

  • Dorota
    14 stycznia 2018 at 02:08

    Witaj.
    Może ty mi pomożesz. Nie wiem co się stało…. Urodziłam córeczkę 10 dni temu. Miałam bardzo dużo pokarmu w piersiach. W szpitalu byliśmy 2 dni (z przyczyn niezależnych zostaliśmy wypisani-wszystko jest w porządku) przez pierwszy tydzień miałam tyle pokarmu ze ciągle napięte, nabrzmiale piersi nie dawały mi żyć normalnie. Moje sutki były ciągle schowane i dziecko nie mogło ich chwycić. A jak już, po wielu próbach naciagniecia ich aby mała miała za co chwycić, udało się to był cud. Ale piersi były ciągle „pełne” i każda kolejna próba wyciągnięcia sutka niosła za sobą coraz to bardziej bolesne i opłakane dla mnie skutki. Więc zaczęłam odciągnąć laktatorem. Średnio co 2 – 2.5g mialam z siebie po 100ml mleka. (z obu piersi) dziecko od początku jadło co 3-4 godziny, także duża część musiałam po prostu wylewac. A mimo wszystko miałam ciągle bolące i nabrzmiale piersi. Apogeum nastąpiło koło 7 dni po porodzie. Ból był nie do wytrzymania, mleko lało się ze mnie litrami. Aż kolejnego dnia obudziłam się z całkiem wiotkimi i miękkimi piersiami. Jak nastąpił w końcu moment że nie musiałam walczyć z sutkami to mała już nie chciała w ten sposób pić. Pije tylko odciągne z butli. Ale problem polega na tym, że ja teraz nie mam tyle mleka w sobie aby starczyło jej na każde karmienie. Po prostu nie leci…. Starałam się odciągnąć na pół godz przed karmieniem, aby było świeże. I o ile na pocztaku było tego wiele tak teraz nie udaje mi się jej nakarmić swoim mlekiem. Nie starcza mi. Co 4godziny odciągne czasem 80ml czasem 30 (dziecko wypije 60-80) ale jak chce więcej do tych 30 to na żaden sposób nie idzie, po prostu nic nie leci. Daje jej wszystko co odciągne,ale jestem zmuszana dokarmiac mm bo nie zawsze mam wystarczająca ilość. Myślałam, że jeśli będę robić to regularnie, po takich samych ilościach z każdej piersi to wszystko się unorumuje. Ale niestety z dnia na dzień jest coraz gorzej, coraz mniej. Możesz mi coś poradzić?

  • karina
    15 lutego 2018 at 22:36

    Świetny tekst!!!
    A u mnie sytuacja odwrotna… Olbrzymi nadmiar mleka, mimo konsultacji , dwa miesiące dziecko tylko na mleku matki a ja się czuję jakby nawał ciągle trwał, a piersi to dwa olbrzymie guzy!! Ktoś miał coś podobnego? Ratujcie😍😍😍

    • Julia
      27 lutego 2018 at 12:30

      Tez mialam ten problem przy pierwszym dziecku, teraz przy drugim juz wiedzialam jak sobie radzic i nie jest tak „zle”. Probowalas karmic „block feeding”, tzn. np 3-4 godziny wylacznie jedna piers z drugiej tylko odciagac mala ilosc w przypadku dyskomfortu, potem zmiana. Nieuzywana piers dostaje wowczas sygnal, zeby produkowac mniej i z czasem ilosc pokarmu sie reguluje. U mnie zadzialalo. Powodzenia!

  • Anna
    23 lutego 2018 at 00:16

    Czytam i czytam i oczom nie wierze. Dlaczego Pani jest guru od laktacji? Jest Pani lekarzem? Walczylam od samego poczatku poniewaz urodzilam wczesniaka. Czytalam wszelkie fora dotyczace laktacji i dzis mija 4 mce i mleka sciagam w ciagu doby na jedna porcje. Nic nie zmienialam. Tak wyszlo, ktoregos dnia zwyczajnie zmienila sie ilosc mleka w cyckach i nic nie moglam z tym zrobic. Znam sytuacje, ze matki zaglodzaly dzieci lub tez dzieci sa niepelnosprawne poniewaz byly neidozywione we wczesnym niemowlectwie. Nie kazda matka ma mleko. Nic na sile. Czuje ze zmarnowalam 4 mce zamiast byc radosna matka i spedzac z dzieckiem milo czas ciagle tylko skupialam sie na tym zeby w lodowxe stalo mleko gotowe na anstepna porcje. Zmarnowany czas, zestresowane niemowle. Mysle, ze bardziej dZiala Pani na zasadzie firmy niz osoby, ktora chce komus pomoc. Pozdrawiam mino wszystko. Feed is best .

  • Kiki
    28 lutego 2018 at 17:46

    Hahija, dobre przygotowanie merytoryczne tekstu 🙂
    Ja przy swoich problemach z laktacją (i synkiem niejadkiem) stosowałam przez krótki czas prolaktan, bardzo zadowolona jest, bo dzięki temu mogłam nadal karmić piersią i nie musiałam przestawiać Kubusia na mm 🙂

  • W
    10 marca 2018 at 02:34

    Nam udało się w końcu dostawić!!! Pękam z dumy 🙂 ale przez problemy z skokiem rozwojowym ,zapaleniem piersi i przy okazji zum (pobyt w szpitalu) w tym samym czasie ilości mleka poszły w dół. Wtedy karmiliśmy się prezes kapturki bo mleka była prawdziwa zalewająca rzeka, aż tu nagle z 100/80ml zeszliśmy do 10 max 20 🙁 … zapasy prawie wykorzystane dlatego muszę pobudzić jeszcze laktację bo mm syn absolutnie nie toleruje i wypluwa każde, a niestety w weekendy mam zobowiązania więc babcię zostawiam z mleczkiem, którego juz na tą chwilę brak… brakuje do najedzenia 20ml i zapasów na dwa dni… jak stosować metodę 7-5-3 po karmieniu, między?

  • KAMA
    13 kwietnia 2018 at 08:52

    Pomocy!! Czy jest jakis sposob zeby mleka bylo więcej? Synek ma dwa miesiące. Trzy tygodnie temu przestalam dokarmiac mm. W nocy super maly budzi sie co dwie godziny i sie najada mleka jest duzo w dzień tez dajemy rade jako tako ale najgorzej jest jak przychodzi wieczor maly jest głodny troche podoi a później nie leci juz nic i strasznie płacze. Czesto przystawiam go do piersi wiec to nie jest przyczyną. Czy jest jakis sposob na zwiekszenie ilosci mleka?

  • Martyna
    10 maja 2018 at 10:28

    Hafijo co zrobić kiedy po chorobie (jelitówka trwająca dobę+głodówka) zmniejszyła mi się ilość pokarmu? Dziecko 13 miesięcy, widać że się denerwuje przy piersi

  • Kamila
    26 maja 2018 at 01:13

    Ja mam obecnie powazny dylemat – dziecko 6tyg, przybiera na wadze jednak dosc malo, ok 90g tygodniowo. Od początku karmie piersia i caly czas wydawalo mi sie wszystko w porzadku, dziecko zdrowe, szczesliwe, mocno uroslo, oczy blyszcza, pięknie się rozwija. Wszystko zgodnie z kalendarzem rozwoju a nawet szybciej. Tylko przez ta wage wielu doradców namawia mnie do dokarmiania mm… Wpadłam na pomysł ze bede odciagac, dziecko pieknie ssie ale dosc szybko przy tym zasypia. Na początku odciagania szlo wolno, przez godzinę 40ml, a po 3 dniach już 80ml w 20min. Tak wiec udalo sie mocno pobudzic piers, mam tez wrażenie że teraz synek w tym samym czasie co wcześniej wuecej wypija plus po każdym kp podaje butelke np 30,40 ml wlasnego mleka na dokladke. Czy dobrze postepuje? Może jakies inne ponysly? Dodam ze przystawiam na żądanie, czasem to co 3-4 h, a czasem i co godzinkę mały ma ochotę. Dokarmiam butla obecnie łącznie ok 200ml,ale pewnie kazdego dnia będzie troszkę wiecej. Tego właśnie nie wiem ile dziennie podawać z butli zeby przyrost byl prawidlowy, staram sie po prostu obserwować dziecko.
    Pozdrawiam wszystkie karmiace dzielne mamy, bo to jednak ważne dla naszych dzieci, a moje zdanie jest takie ze na mm przechodzimy w 90proc przypadków dla wlasnej wygody, ale też i do tego mamy prawo, zas karmienie piersią to czasem trudny i pelen wyrzeczen proces. Ale warto 🙂

  • Ola
    12 czerwca 2018 at 19:34

    Hafija a co w sytuacji kiedy dostałam zapalenia piersi od tygodnia jestem na antybiotyku i w tym czasie synek spadł na wadze ok 60g. Położne zaleciły mi dokarmianie na wieczór mm. Tak zrobiliśmy i przez weekend przybrał 200g. Nadal się dokarmiamy co mniej ale na wieczór potrzebuję bo się nie najada wcześniej spokojnie zasypiał. Synek ma 2tyg. Obawiam się że to mam już zostanie i nie wrócimy na samą pierś.
    Czy możliwe że po zakończeniu antybiotykoterapii pokarmu będzie znowu wystarczająco?

  • Ewelina
    19 września 2018 at 02:00

    Czy metodę 753 stosuje się gdy chce się pobudzić laktację tylko w jednej piersi czy w przypadku niedoboru w obu piersiach? Ja mam nawał pokarmu w lewej piersi a prawie zero w prawej. Jeżeli dziecko nie chce ssać piersi w której jest brak pokarmu, czy wystarczy odciągać tylko tą pierś „do pusta” laktatorem aby pobudzić laktację ? W jakich odstępach czasu odciągać pokarm?

  • A.
    11 października 2018 at 09:03

    Dzień dobry,
    Karmię piersią wyłącznie od urodzenia, córeczka ma 2 i pół roku. Mieszkam we Francji, nie mam tutaj żadnego wsparcia, ponieważ Francuzki baaaaaaaardzo rzadko karmią piersią. Od początku w jednej piersi jest dużo mniej mleka (chodzi o pierś prawą, jestem praworęczna, nie wiem czy to ma jakieś znaczenie). Od początku martwię się, czy mam na tyle mleka, bo mój starszy syn nie przybierał na wadze i nasze karmienie trwało tylko 4 miesiące. Córka przybiera, ale powoli. Karmię jak tylko chce jeść (teraz co jakieś 2-3 godziny, na początku dużo częściej), zawsze z obu piersi, zaczynam przeważnie od tej, która jest już prawie pusta, choć mała zaczyna rozumieć i się denerwuje, bo mleko nie leci. Piję herbatki laktacyjne. Druga pierś produkuje sporo mleka. Córka jest spokojna, więc myślę, że generalnie nie cierpi z głodu, ale martwię się, że długo tak nie pociągniemy, bo jej potrzeby rosną 🙁 Proszę o poradę. Pozdrawiam, A.

skomentuj