Karmienie piersią i cesarskie cięcie


W Polsce ogromna liczba dzieci przychodzi na świat w wyniku cesarskiego cięcia. W 2019 roku odsetek ten wynosił ponad 42%. Czy takie statystyki mogą mieć przełożenie na karmienia piersią? Czy cesarskie cięcie zwiększa ryzyko trudności z karmieniem piersią?

Teoretycznie i w przypadku porodu siłami natury, i w przypadku porodu drogami cesarskiego cięcia łożysko opuszcza macicę, estrogeny opadają, prolaktyna i oksytocyna uderzają do głowy i powinna rozpocząć się laktogeneza II. Badania jednak pokazują, ze cesarskie cięcie zwiększa ryzyko opóźnionej laktogenezy II. Niektóre badania sugerują, że nocne cesarskie oraz nieplanowane cięcie jest większym czynnikiem ryzyka opóźnionej laktogenezy II.

Czym jest opóźnienie laktogenezy II?

Opóźnienie laktogenezy II oznacza, że zacznie się ona po 72 h od porodu lub później.

Cesarskie cięcie może, ale nie musi, wpłynąć na jakość karmienia piersią. Najczęściej to nie sama procedura, ale to, co dzieje się wokół mamy i dziecka, ma wpływ na dalszą drogę laktacyjną.

W przypadku cesarskiego cięcia mama może otrzymać dodatkowe płyny w czasie porodu poprzez kroplówkę. U dzieci urodzonych w porodzie z dodatkowymi płynami masa urodzeniowa dziecka może być wyższa, a spadek wagi po porodzie większy. Oznacza to, że spadek może przekroczyć 7–10% wagi urodzeniowej, co jest wskazaniem do postępowania wspierającego w karmieniu dziecka, a niekiedy wskazaniem do dokarmiania. Samo dokarmienie rutynowe może w tym przypadku być czynnikiem ryzyka.

Wg wytycznych dziecko po porodzie powinno mieć zapewniony kontakt z mamą. Ten kontakt nazywany „skóra do skóry” powinien zacząć się od razu po porodzie i trwać nieprzerwanie przez pierwsze dwie godziny życia dziecka. W ciągu pierwszej godziny powinno mieć miejsce pierwsze karmienie. Jest to jeden z najważniejszych czynników warunkujących udane karmienia piersią. Po cesarskim cięciu kontakt „skóra do skóry” może być uniemożliwiony albo niedostępny dla mamy. Brak kontaktu „skóra do skóry” może skutkować poślizgiem rozpoczęcia karmienia piersią.

CZYTAJ, JAK DOBRZE WYSTARTOWAĆ Z KARMIENIEM PIERSIĄ

Opóźnienie kontaktu „skóra do skóry” przez cesarskim cięciem może powodować zmniejszoną wrażliwość hormonalną mamy i dziecka na ssanie, obniżenie jakości ssania piersi przez dziecko, niewystarczającą stymulację piersi w początkowej fazie karmienia piersią, a co za tym idzie, niewystarczającą produkcję i krótszy czas ogólnego karmienia piersią.

Oczywiście niezbędne jest czasem rozdzielenie mamy i dziecka w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia któregoś z nich. Jednak jeżeli tylko nie istnieją takowe zagrożenia, kontakt „skóra do skóry” i system rooming-in (czyli mama i dziecko w jednym pokoju) powinny być standardem. Tak samo jak przecinanie pępowiny po tym, jak przestanie ona tętnić.

Nawet jeżeli w przypadku opóźnionej laktogenezy II dziecko trzeba dokarmiać, nie należy ograniczać kontaktu „skóra do skóry” mamy i dziecka oraz nie należy ograniczać przebywania dziecka przy piersi.

POCZYTAJ, DLACZEGO SSANIE PIERSI W PIERWSZYCH DNIACH JEST TAK WAŻNE

Badania pokazują, że planowane cesarskie cięcia, czasem nazywane „na zimno”, mogą wiązać się z mniejszymi wskaźnikami inicjacji karmienia piersią – czyli mniej kobiet karmi piersią od razu po takim porodzie. Duże badanie prowadzone w Kanadzie pokazało, że kobiety rzadziej karmią piersią, jeżeli miały planowane cesarskie cięcie, oraz częściej zgłaszały problemy z karmieniem piersią.

Również stres związany z porodem nagłym może negatywnie wpłynąć na początek karmienia piersią i postrzeganie karmienia piersią przez mamę.

Trudnością także może okazać się niekomfortowe przystawienie dziecka do piersi spowodowane gojącą się raną po zabiegu.

Na pocieszenie dodam, że badania jednak pokazują, że znaczna większość mam po cesarskim cięciu w sprzyjających warunkach i przy wsparciu z powodzeniem karmi piersią!

Co zrobić, żeby po cesarskim cięciu szybko uruchomić piersi?

Możesz skorzystać z tych porad, możesz też oczekiwać, żeby jak tylko będzie to możliwe, dziecko wylądowało na Twojej klatce piersiowej gołe. Kiedy nie jest to możliwe, od razu poproś, żeby kangurował je partner. Jak tylko będziecie razem, tulcie się do siebie i przystawiaj maluszka do piersi jak najczęściej! Nawet jeżeli jest to ssanie  nieodżywcze, a laktogeneza się opóźnia. W przypadku dokarmiania poproś, żeby było to możliwe przy pomocy jak najmniej inwazyjnej metody np. drenem przy piersi, łyżeczką lub kubeczkiem.

Pamiętaj też, żeby nie zakładać, że karmienie piersią się nie uda tylko dlatego, że czeka cię cesarskie cięcie! Uwierz w siebie i nie poddawaj się na starcie!

źródła:
„Karmienie piersią w teorii i praktyce” Magdalena Nehring-Gugulska, Monika Żukowska-Rubik, Agnieszka Pietkiewicz, rok wydania 2017, wydawnictwo: MEDYCYNA PRAKTYCZNA
„Womenly art of breastfeeding” LLL
„Dr. Jack Newman’s Guide To Breastfeeding” Jack Newman
Giudicelli, M., Hassler, M., Blanc, J., Zakarian, C., Tosello, B., 2020. Influence of intrapartum maternal fluids on weight loss in breastfed newborns. The Journal of Maternal-Fetal & Neonatal Medicine 1–7. https://doi.org/10.1080/14767058.2020.1731453
İlhan, G., Atmaca, F.V., Çümen, A., Zebitay, A.G., Güngör, E.S., Karasu, A.F.G., 2018. Effects of daytime versus night-time cesarean deliveries on Stage II lactogenesis: Circadian rhythm and lactogenesis. Journal of Obstetrics and Gynaecology Research 44, 717–722. https://doi.org/10.1111/jog.13562
İsik, Y., Dag, Z.O., Tulmac, O.B., Pek, E., 2016. Early postpartum lactation effects of cesarean and vaginal birth. Ginekologia Polska 87, 426–430. https://doi.org/10.5603/GP.2016.0020
Lau, Y., Tha, P.H., Ho-Lim, S.S.T., Wong, L.Y., Lim, P.I., Citra Nurfarah, B.Z.M., Shorey, S., 2018. An analysis of the effects of intrapartum factors, neonatal characteristics, and skin-to-skin contact on early breastfeeding initiation. Maternal & Child Nutrition 14, e12492. https://doi.org/10.1111/mcn.12492
Stevens, J., Schmied, V., Burns, E., Dahlen, H., 2014. Immediate or early skin-to-skin contact after a Caesarean section: a review of the literature: Skin-to-skin contact after a Caesarean section. Maternal & Child Nutrition 10, 456–473. https://doi.org/10.1111/mcn.12128

korekta: AD VERBA

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

19 komentarzy

  • Sara
    9 kwietnia 2020 at 18:47

    Miałam nagłe CC, bez żadnej akcji porodowej. Nie miałam z córką kontaktu skora do skóry, córka była dokarmiana, czy raczej karmiona bo Laktacja ruszyła po ponad 72 godzinach…. Wszystko co złe dla udanego karmienia się wydarzyło… Od tego czasu minęły 24 miesiące… I nadal karmię piersią! 🙂 Ale to niestety zasługa tylko i wyłącznie mojej położnej środowiskowej i mojemu samozaparciu że będę karmić! Niestety, w szpitalu pomoc znikoma i wręcz momentami opryskliwa… 🙁 Ale jak widać to się może udać i teraz śmieje się że do 18-nastki chyba będę karmić 😀

  • Mama
    9 kwietnia 2020 at 19:00

    W zeszłym roku miałam nagłe cc na przełomie 36/37 tygodnia (ułożenie stópkowe, odejście wód). Dziecko miało problemy z oddychaniem, przez co mogłam je wziąć na ręce dopiero po 6 dniach więc o kangurowaniu przeze mnie lub ojca nie było mowy zaraz po porodzie. W trakcie walka z laktatorem, dużo kryzysów, płaczu. Dzięki wsparciu rodziny i świetnej cdl karmię siódmy miesiąc. Warto powalczyć!

  • N.
    9 kwietnia 2020 at 19:02

    Miałam cc z powodu braku postępu porodu i zanikajacego tętna dziecka. Nie mieliśmy kontaktu skóra do skóry, ale po przewiezieniu mnie do sali otrzymałam dziecko do piersi. Bardzo długo walczyłam o laktację. Dziś karmię moje 4.5 miesięczne dziecko, ale okupione to było drogą przez mękę.
    Jedno wiem na pewno. Było warto!

  • Ania
    9 kwietnia 2020 at 19:22

    Miałam dwie cesarki, obie nie były planowane, 2 tyg p terminie. Podobno nie mam „urody położniczej”. Przy pierwszej córce w szpitalu dokarmiałam, bo co zmiana położnej to co innego mówiły, ale laktacja ruszyła i karmiłam 2 lata i 10 miesięcy, kiedy to byłam juź w drugiej ciąży. Drugi syn urodził się z wagą 4670 g i ze względu na to miał mierzony cukier. Gdy miał za niski trzeba było dołączyć mm. Ale położne pomagały mi, aby było to jak najmniej stratne dla kp. Poprzez cienką rurkę, gdzie syn jednocześnie ssał pierś. Również spadał z wagi, więc jedną noc wogóle nie spałam, tylko karmiłam, waga pozostała na tym samym poziomie. Na 4 dobę zaczął się nawał, synek nie nadążał połykać… i tak karmimy się 6 miesięcy i 2 tyg 🙂

  • Magdalena
    9 kwietnia 2020 at 19:39

    Niestety z moim synkiem miałam nieplanowane cc, leżał w inkubatorku kilkanaście godzin. Dlatego też laktogeneza opóźniona, mały musiał być dokarmiany, były chwilę słabości ale się nie poddawałam. Po miesiącu już pił tylko moje mleczko. Najważniejsze to się nie poddawać i oczywiście jak najwięcej przystawiać i tulić swojego skarba 🙂

  • Magdalena
    9 kwietnia 2020 at 19:42

    Niestety z moim synkiem miałam nieplanowane cc, leżał w inkubatorku kilkanaście godzin. Dlatego też laktogeneza opóźniona, mały musiał być dokarmiany, były chwilę słabości ale się nie poddawałam. Po miesiącu już pił tylko moje mleczko. Najważniejsze to się nie poddawać i oczywiście jak najwięcej przystawiać i tulić swojego skarba 🙂

  • Katarzyna
    9 kwietnia 2020 at 20:17

    Miałam nagłe cc i 2 dni braku kontaktu z dzieckiem ze względu na zagrożenie życia dziecka. Na laktatorze nie odciągałam prawię nic, więc w młodego od razu wpakowali butlę. Byłam załamana, że nic z tego nie będzie. Jednak po tych 2 dniach maluch się jak gdyby nigdy nic przyssał. Butla zaraz poszła w odstawkę. Karmię go już prawie 1,5 roku i końca nie widać 🙂 chyba miałam dużo szczęścia.

  • Paula
    9 kwietnia 2020 at 20:23

    W moim przypadku było planowane cięcie – do ostatniej chwili miałam nadzieję, że mała się odwróci, ale niestety. Niestety, bo panicznie boję się operacji. Pomijając jednak aspekt moich lęków, cesarka przebiegła super i nie było tak źle, jak zakładałam, po 3 dniach moja forma ekstra 😉 Natomiast nie miałam okazji kangurowania i też nie odważyłam się na sali przez cały pobyt w szpitalu. Bałam się obsługi maleństwa. Z kolei w przypadku karmienia nie brałam pod uwagę innej opcji jak pierś. Jak tylko malutka była już ze mną przystawiłam ją, załapała od razu 🙂 Oczywiście spadła z wagi te 10% natomiast ostatniej nocy w szpitalu (byłyśmy 3 doby) miałam już taki nawał, że utuczyłam ją ponad 100g i neonatolożka się śmiała, że ktoś chyba nakarmił dzidzię schabowym 😉 teraz dalej tylko kp, mała ma 4.5mca i waży ponad 7kg a urodzona 3.4kg 🙂

  • Kasia
    9 kwietnia 2020 at 20:38

    W 2017 roku urodzulam córeczkę przez cesarskie cięcie, Nieplanowane. Wody zaczely odchodzic. Mi o 9 o 11 bylam juz w szpitalu i przez 9 godzin WALCZYLAM aby urodzic naturalnie. O 15 lekarz uznal ze szykujemy sie do cesarki bo szyjka nie chce zejsc. Ale walczyłam wszystkimi mozliwymi sposobami i niestety przegralam te walke szyjka nie zeszla i o 20.30 urodzilam zdrowa coreczke. Niestety nie bylo ddane mi jej miec przy sobie kontakt skora do skóry. Dostalam. Ja na moment bo strasznie płakała. Przy mnie sie uspokoila i potem. Znowu płakała okrutnie. Coreczka po zmierzeniu itd zostala oddana tacie, do mojego przyjazdu owinięta w rożek i dano mi ja po przywiezionu na sale. Przyszla doradca Laktacyjny przylozyla mi mała do piersi i tak probowalalm ja karmic. Na noc mi ja zabrano po dwoch godzinach bycia ze mną. Zobaczylam ja rano. Byla dokarmiana w nocy. A od rana ja ja sama caly czas przystawiałam. Walczyłam o to mleko, o to aby nauczyka sue ssac. Pierwszy miesiąc byl straszny poraniła mi sutki. Zalozylam. Nakladki na sutki kilka dni tak pila mleko ale w końcu uznalam. Ze wytrzymam ten ból poranionych sutkow i dawalam jej bezposrednio piers juz bez nakladek. Miesiac trwalo zanim dobrze nauczyla sie lapac i pić. Gdyby nie wsparcie jednej osoby w rodzinie, mojej szwagierki ktora rowniez karmiła w tym czasie, i gdyby nie czytanie twojego bloga dawno bym zwatpila bo nic nie wiedziałam na temat karmienia. Wiedzialam. Tylko ze bardzo chce karmic. I tak karmilam. 2 lata, 2 tygodnie i 3 dni moją córeczkę po cesarskim cięciu. Więc da sie trzeba tylko chcieć i walczyć o to. Ja teraz polecam to każdej mamie. Cos cudownego mimo wielu kryzysow.

  • Gosia
    9 kwietnia 2020 at 22:17

    Miałam dwa cięcia, pierwsze nieplanowane, drugie planowane ze względu na ułożenie pośladkowe. Do tego płaskie jak deska brodawki. Chciałam karmić i karmiłam. Początkowo przy użyciu nakładek laktacyjnych, które podobno przynoszą więcej szkód jak pożytku. Ale dzięki nim dzieci w ogóle chwytały pierś. Nie słuchałam tekstów o zaburzonej laktacji i odruchu oksytocynowym, nie myślałam o tym, że jak dziecko przyzwyczai się do nakładki to nie będzie chciało inaczej. Tak barfzo chciałam karmić, że zaryzykowałam i… karmilam oboje rok. Od nakładki odstawiłam po 2-3 miesiącach i dało radę. Uwielbialam ich karmić ?

  • Ola
    10 kwietnia 2020 at 23:39

    Moje cesarskie cięcie było ze tak powiem spontaniczne i nie miałam czasu przeczytać o tym ze karmienie piersią po cc może być utrudnione(dodam ze byłam już po dwóch porodach naturalnych i dwóch drogach mlecznych) uważam iż niewiedza o trudnościach bardzo mi pomogła. Przystawiałam synka bez większego stresu i nadmiernych obserwacji czy już je czy jeszcze nie. I udało się! Z powodzeniem karmiliśmy się ku naszemu wspólnemu zadowoleniu;) życzę wszystkim Mamom po cc dużo wiary w swoje siły:)

  • Maria
    12 kwietnia 2020 at 11:40

    Moje córki (trzylatka i szesciomiesięczniak) są dowodem na to, że karmienie po CC jest możliwe i nawet w miarę bezproblemowe. W przypadku starszej córki cięcie było spowodowane przedłużającą się drugą fazą porodu, kontakt z dzieckiem miałam po 20 godzinach a mężowi nie pozwolono na kangurowanie. Została nakarmiona kilka razy MM a potem z powodu presji personelu też ją dokarmialam – w sumie przez 10 dni był system mieszany. Przez kolejny miesiąc sporadycznie dostawała MM, a generalnie była na moim mleku, potem do ukończenia 6 mcy tylko kp. W sumie karmiłam ją 14 miesięcy, w ogóle ominęliśmy etap butelki. Druga córka – cięcie planowe, przystawiona do piersi po 2 godzinach, w szpitalu karmiona przez trzy dni systemem mieszanym. Potem w domu przez dwa tygodnie trochę dokarmiana, później jeszcze kilka razy incydentalnie. Z moich doświadczeń wynika, że najważniejszy jest spokój i systematyczność w przystawianiu.

  • Marta
    14 kwietnia 2020 at 02:17

    Witaj. Błagam o pomoc. Mam 2,5 msc syna Miałam poród naturalny karmie piersią ,mam duża różnice w wielkości piersi w jednej ful mleka druga niestety małe ilości jak może rozbudzić ta pierś aby produkowała więcej mleka??? Proszę o pomoc

    • Aneta
      12 maja 2020 at 11:10

      Jak najczęściej do niej przystawiaj. I nie bój się, jedną też się da wykarmić malucha:)

  • Agnieszka Mikołajczyk
    15 kwietnia 2020 at 13:34

    Ja rodziłam drogami natury nie miałam problemu z pokarmem cała 4 wykarmiłam piersią.

  • Mamuśka
    20 kwietnia 2020 at 20:44

    Urodziłam moje drugie dziecko w marcu kiedy to niestety panująca epidemia koronawirusa spowodowała zamknięcie oddziałów szpitalnych dla odwiedzających, uniemożliwiając porody rodzinne. Byłam nastawiona, że tak jak przy pierwszym dziecku poród odbędzie się siłami natury, a mąż będzie ze mną w tym ważnym momencie. Niestety los chciał inaczej, że syn owinął się bardzo ciasno pępowoną woķół szyi i cesarskie cięcie było sprawą życia lub śmierci. Mąż nie mógł mnie wspierać w tej dramatycznej sytuacji. Syn zaraz po urodzeniu nie mógł być ze mną, gdyż dostawał tlen w inkubatorze przez kilka godzin. Szybko doszedł do siebie i kiedy w końcu mogłam go zobaczyć od razu zaczęłam przystawiać do piersi. Karmię już szósty tydzień i wierzę, że mi sìę uda. Chcę karmić tak długo jak będzie to możliwe. Przy pierwszym dziecku zpowodu kłopotów zdrowotnych zmuszona byłam odciągnąć pokarm laktatorem przez 5 miesięcy i podawać mój pokarm z butelki.

  • Ania
    22 kwietnia 2020 at 07:50

    Teraz dzieci, które się rodzą mają coraz większe głowy przez to, że ewolucyjnie mamy większe mózgi. Nie wiem jak nasze kanały rodne się dostosują…. U mnie też było nieplanowane cc. Główka większa niż kanał rodny:/ Miałam zamiar tulic dziecko ile się da po porodzie… Jedyne co to pokazali mi dzidzię i mogłam jej dac buzi w celu przekazania bakterii (o co pytałam przed cieciem). Płakałam… Jeszcze godzine usuwali mi mieśniaki, byłam otumaniona po znieczuleniu, a jak puściło znieczulenie to ból był tak mocny, że ledwo mogłam wstatwać do dziecka i po środki przeciwbólowe, żeby móc wstawać. Po 8h od cięcia już byłam na sali 2-osobowej i sama sie zajmowałam moja Kruszynką. Te 4 dni były fatalne. MIałam mleko od razu, gdy mi moją córcię przynieśli, ale potem byly problemy i na noc przez tydzień dokarmiałam mm, jednak tylko minimum. Marzyłam przez te dni w szpitalu o tym, by mieć ją przy sobie i tulić CIĄGLE, a nie moglam. Teraz ponad rok ciumka sobie i tulimy się dużo 😉

  • EW
    22 kwietnia 2020 at 10:42

    W moim przypadku cięcie cesarskie wykonano na poczatku 36 tyg. z powodu złych przepływów w pępowinie. Zaraz po cesarce dziecko musiało być intubowane, a o kontakcie skóra do skóry nie było nawet nowy. Pielęgniarki pozwoliły mi kangurować małą dopiero po 48 h. Na szczęście będąc jeszcze na sali pooperacyjnej trafiłam na bardzo świetną położną, która od razu pokazała mi co i jak. Dzięki niej początkowo ręcznie, a następnie laktatorem udało się rozkręcić laktację. W szpitalu przebywałam 3 tygodnie ( oddzielona od dziecka) . To był bardzo trudny czas dla mnie, również pod względem utrzymania laktacji. Niestety szpital nie pozwalał na karmienie piersią wcześniaków – czego absolutnie nie rozumiałam. W szpitalu zasłaniano się tym, iz karmienie butelką jest dla takiego maluszka latwiejsze. Następnie w domu walczyłam o to by córka jadła prosto z piersi a nie butelką. Po drodze używałam nakładek, stopniowo z nich rezygnując. Koniec końców, pomimo trudnego początku udało się 🙂
    Myślę że każda kobieta, nie zależnie od warunków w jakich rodziła, jest w stanie wykarmić własne dziecko. Wszystko jest kwestią nastawienia i podejścia. Macierzyństwo nie jest łatwą sprawą, a karmienie to jego cześć.
    Życzę wszystkim Paniom wytrwałości i wiary w siebie i we własne możliwości. Pozytywne nastawienie to ponad połowa sukcesu 🙂

  • Aleksandra
    29 kwietnia 2020 at 14:54

    Do prawie samego końca szykowałam się na poród naturalny. W 37 tyg ze względu na położenie miednicowe i na to, że mały podwiesił się na pępowinie dostałam skierowanie na cc, na dodatek kardiolog nastraszył mnie małowodziem i wysłał od razu do szpitala. Nie byłam na to przygotowana psychicznie i fizycznie. Szpital nie miał miejsc wieczorem, ktg było super, więc mogłam pojechać rano. Wróciłam do domu, spaliłam pralkę piorąc rzeczy do szpitala, wydobyłam pranie na szczęście i rano spakowałam się do szpitala i pognaliśmy. Odesłano mnie do domu z informacją, że nie ma zagrożenia i prośbą, że jeśli zacznie się poród lub coś niepokojącego wtedy karetka i szpital. Po 3 dniach stawiłam się na badania i wyznaczono mi termin CC na 39 tydzień. Zyskałam trochę wakacji 🙂
    Operację miałam rano, o 10:16 mały się urodził, pokazali mi go wpierw takiego brudaska a po chwili wytartego. Wtedy mąż dostał go na ręce a mnie po zaszyciu zabrano na salę obok i tam położna przystawiała mi go do piersi. Poleciała siara, mały się przyssał, ja się popłakałam. Uwierzyłam, że mogę karmić. I to było dla mnie bardzo ważne. W ciągu dnia na sali pooperacyjnej dziecko przynosił mi mąż i praktykantki, nieudolnie przystawialismy go na leżąco ale przystawialismy. Jadł, bo słyszałam, że je.
    O 18 tego samego dnia pozwolono mi się podnieść, ok. 20 mąż opuścił Kliniki i od tego momentu dziecko nie było karmione przeze mnie. Na drugi dzień 5 minut po spionizowaniu i przeniesieniu do sali poszłam po dziecko na oddział neonatologii i już go nie oddałam. Od tego czasu wisiał na cycu prawie ciągle. Smółka leciała,a ja pękałam z dumy. W nocy, kiedy zostaliśmy sami, bez pomocy doradcy laktacyjnego, po żonglowaniu cycami i zmarudniałym, niedojedzonym dzieckiem, które ciągle płacze i nie chce spać skapitulowałam. Dostał 25ml mm. Położna poleciła mi żeby wpierw stymulował piersi, a potem żeby dać mu tylko odrobinę. To byla moja trzecia bezsenna noc, karmiłam go i płakałam. Mąż pisał, że mam się nie łamać i jak się nie uda to trudno. Udało mi się zasnąć na 3h. W dzień jeszcze 1 lub 2, niestety nie pamiętam, wjechało po 25-30 ml mam oraz kilka łyżek słodu jęczmiennego i od wieczora tego samego dnia karmię już wyłącznie piersią. Po tej wykarmionej nocy myślałam, że pekne z dumy 🙂 karmię już 3,5 miesiąca. Słód jęczmienny jemy z mężem oboje. Śmieję się, że i u niego kiedyś trysnie mleko.

    Łatwo nie było i nie jest, ale po trudach początku to super przyjemność. Dla mnie o tyle ważna, że nigdy nie miałam specjalnie rozwiniętego instynktu macierzyńskiego (o tym się głośno nie mówi). Nie jestem też dotykalskim typem. Nie byłam przytulana i nie przytulam, dlatego karmienie piersią jest elementem mojej nauki bliskości. I wspiera moj marny instynkt macierzyński.

skomentuj

Polecam!

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki