Bełkot


Nie jestem oazą spokoju jeżeli chodzi o porady laktacyjne. Jeżeli pisze do mnie mama karmiąca, zagubiona, zdezorientowana i słyszę jakie gówniane informacje dostała od lekarza to zbiera mi się ciężkie przekleństwa, które wypluwam z siebie w stronę monitora.

Usiadłam nadrabiać zaległości mailowe. Czytam znów te same bzdury.

Dentyści!? Uczą tam Was na tych studiach o laktacji? Ale pytam czy uczą, a nie wspominają coś tam w międzyczasie.

No uczą czy nie, bo jak dentysta matce karmiącej mówi, że ma odstawić półroczne dziecko żeby mogła leczyć maluśki ubyteczek to mam ochotę pojechać do tego gabinetu i temu człowieku zapodać terapię szokową. Ale ta konkretna mama do mnie napisała. Bo głowę ma na karku, bo potrafi myśleć logicznie, ale ile kobiet posłucha takich konowalskich tekstów i odstawi dziecko żeby wyleczyć małą dziurkę? No ile? W dodatku podaje nazwę leku, który lekarz chce zastosować i mówi jej że z mlekiem tego się nie da połączyć, a co jest na ulotce… „można stosować w trakcie karmienia piersią”.

Co za bzdury opowiadają niektórzy lekarze to jedno, ale ja to bym chciała wiedzieć po co? Większość leków na naszym rynku matki karmiące mogą normalnie przyjmować. Prawie każdy ma bezpieczny zamiennik. Trzeba tylko sprawdzić, poszukać, dobrać dawkę – ale chyba przede wszystkim trzeba chcieć!! Tylko po co, skoro łatwiej kazać przestać karmić. Żeby wiedzieć trzeba się dokształcić.

Żenuła!

Ile razy idąc po poradę na bolącą nogę, bolący ząb, katar, alergię słyszymy „a po co to pani”, „a jaką to ma wartość”, „a nie za duże to dziecko”, „nie mogę pani leczyć”? Ja pierniczę! Aż mnie trzęsie od tekstów lekarzy, które przekazują mi czytelniczki. Zawijanie ręcznikiem piersi, masaże piersi, odstawienie z powodu kataru siennego, odstawienie bo RTG (Serio ludzie, wiecie jakie to są dawki tego promieniowania na RTG? Dzieciom się robi taką diagnostykę ale matce karmiącej już nie można?! Mleko do tego nie kiśnie.) odstawienie z powodu rezonansu magnetycznego, karmienie piersią po pół roku to lenistwo mamusi, mleczko trzeba podgotować jak mama jest chora itd. itd. Do szkoły – chce się powiedzieć, do nauki, do książek. Bierze się taka osoba za leczenie kobiety karmiącej, nie wie nic o laktacji i sprzedaje wiedzę zabobonną, gusła i głupoty. Bo żeby się jeszcze się zamknęła  i nic nie mówiła – nieee, musi „inaczej się udusi”.

„taki duży chłopiec i ssie cycka” – do mamy niespełna roczniaka z całym szacunkiem – cycka to można do żony powiedzieć, a nie do pacjentki.

„zęby wychodzą to znaczy czas odstawić” – czas to wrócić na studia

„albo karmienie – albo leczenie” – a na pewno na szkolenie, idźcie dokształcać się, bo jak blogerka parentingowa wie lepiej, że można się leczyć i karmić to z całym szacunkiem, te studia medyczne są jakieś wybrakowane.

Wstyd, doktory – wstyd!

I niech mi nikt nie pieprzy głupot, że lekarz nie ma czasu się dokształcać. Niech sobie znajdzie inny zawód, a nie pcha się do udzielania porad bo w tej akurat profesji dokształcanie się to konieczność, a nie przywilej, to obowiązek. Ale prawie żaden lekarz nigdy w życiu nie przyzna się, że nie wie! Na pewno wie, laktacja, takie tam tylko mleko oczywiście, że coś tam wie i mówili mu na studiach. Woli powiedzieć co sobie myśli, nawet jak nie jest to zgodne z aktualną wiedzą. To ja się pytam, co w innych obszarach leczenia!? Może i inne dziedziny zdrowia matki i dziecka też nie do końca wie. Jak z mleczkiem mamy – coś tam dzwoni ale nie wie, w którym kościele to może i z wagą i z dietą dziecka i z jedzeniem mamy.

Doprawdy to co się dzieje w niejednym gabinecie lekarskim jest poniżej poziomu gruntu. Porady żywieniowe od ortopedy można nawet usłyszeć „Jak ja mam Pani zrobić rentgen stopy jak Pani karmi?” Nijak!

Litości!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

77 komentarzy

  • Kasia
    26 czerwca 2014 at 20:18

    Mnie jak szczeliło w plecach , to nie mogłam się ruszyć, przyjechał dr i zastrzyki ,silne leki przeciw bólowe, i ” JUŻ” ODSTAWIĆ…CÓRCIA Miała 17 mcy:) jadła co 3 godz pierś:) a ja o nie!!! i postanowiłam pozwolić sąsiadce postawić sobie bański ogniowe na miejscu stanu zapalnego…i co?i na 2 dzien jak nowo narodzonona a córcia ma 19 mcy i je nadal często pierś:)))

  • Matka Prezesa
    26 czerwca 2014 at 20:19

    Smutne to w sumie. W sensie smutne jest to, że wiele kobiet stwierdzi, że odstawi dziecko, bo musi ząb naprawić i przejdzie na mm.
    Ja patrzę na to przez pryzmat butelkowania wprawdzie, ale sama się cudów na kiju nasłuchałam o mleku kobiecym. Tzn. wtedy to myślałam, że to prawda, ale poczytałam trochę Kwartalnik no i mogłabym trochę się pokłócić.

    • Hafija
      26 czerwca 2014 at 20:20

      Ale chyba nie ze mną 😀 ?

    • Matka Prezesa
      27 czerwca 2014 at 19:40

      Nie. Z konowałami …

  • małgorzata
    26 czerwca 2014 at 20:19

    no to teraz sprzedam Ci kwiatka. Mój synuś kochany zachorował ostatnio na dokuczliwe zapalenia gardła które przeszło w zapalenie krtani. Oczywiście miało to miejsce w Boże Ciało, więc ratunkiem był tylko dyżur 24h w przychodni. Tam konował pediatra dał z mety antybiotyk, mówiłam że nie chce bo mały 3 tygodnie temu brał ostatni i czy nie dałoby się inaczej. Dowiedziałam się, że nie ma takiej możliwości. Wróciłam do domu, antybiotyk kupiłam ale odstawiłam na półkę i nie dałam. Dwa dni później dostał paskudnego kaszlu no więc udałam się do laryngologa, na wizytę oczywiści prywatną. Pani doktor miła i całkiem mądra zabiła mnie dwoma tekstami. Otóż, po pierwsze to że karmię to już najwyższa pora kończyć bo od tego będą się zęby psuły (!) a po drugie dwulatek to już duże dziecko, i zasadniczo jak będę go dalej karmić to nigdy nie odstawię. Powiedziałam jej że przecież dzieci same się odstawiają w odpowiednim dla każdego z nich momencie, na to usłyszałam że to bzdura i powinnam już dawno to zrobić. Oczywiście, było to przy moim mężu od którego wsparcia w tej niestety nie mam. Najpierw presja że przecież będziesz karmić piersią prawda?! a potem no ile go przy tym cycku będziesz trzymac? Ku….!!!!!!!!!!!!!!! do tego moja matka która była pielęgniarką zabija mnie bzdurami których jej nauczono. Nic tylko sobie w łeb strzelić…

    • Hafija
      26 czerwca 2014 at 20:21

      Dramat!

    • kasia
      26 czerwca 2014 at 21:27

      U mnie podobnie… Mąż też najpierw słuchał mojej mamy i teściowej głupot na temat karmienia (żadna nie karmiła), potem jednak posłuchał mnie i cieszył się, że jednak karmię a teraz znowu przeszkadza mu, że tak długo… U nas w przychodni akurat popierają, nawet ostatnio byłam to mnie pani spytała czy karmię jeszcze i powiedziała, że to bardzo dobrze – to już 2 lata 🙂

      Ale do tematu też bym miała co dorzucić… Musiałam wyrwać ósemkę (wiele miesięcy męczyłam się z silnymi bólami głowy i połowy szczęki zanim w ogóle doszłam, że to przez nią), trafiłam do chirurga szczękowego prywatnie a tak dowiedziałam się, że jestem nieodpowiedzialna, bo jak to tylko karmić piersią, przecież moje dziecko z głodu teraz umrze, do pediatry i wybrać jakąś mieszankę a potem za zabieg, a w ogóle to po pół roku (tyle miało dziecko wtedy) to już żadnej wartości nie ma, byłam wystraszona jak nie wiem, bo cholernie skomplikowane to wszystko się wydawało a ja wiedziałam, że i tak go nie posłucham, bo gada głupoty, ale umówiłam się wstępnie na zabieg (co ja gadam sam mnie wpisał), choć wiedziałam, że tam nie wrócę… Zęba usunęłam u swojej dentystki bez żadnego problemu i bez tych wszystkich cyrków o jakich mi mówił. Gorzej bo następna wyrasta nie tak jak trzeba i tym razem chirurg będzie konieczny, mam tylko nadzieje, że jakiś mądrzejszy,a le odkładam to w czasie zrażona poprzednim doświadczeniem, bo na pewno opcji odstawiania syna na siłę i pod presją nie biorę pod uwagę.

  • Małgosia
    26 czerwca 2014 at 20:22

    Mnie to się pomału marzy system amerykański, w którym to specjaliści zresztą nie tylko, bardzo ważą słowa, bo ich np. można pozwać, za wprowadzenie w błąd czy nieprawidłową sugestię, która może mieć dość ważne konsekwencje. Tu też w teorii można pozwać: np. za takie dentystyczne rewelacje, które poskutkują np. bezpodstawnym odstawieniem od piersi. Można żądać np. zwrotu kosztów sztucznego karmienia itp. Tylko nikt tego nie robi.. Może zdarzy się jakiś precedens, i zmusi to środowisko do zastanowienia się nad tematem i odpowiedzialnością za to, co się mówi.

    • Karolka
      10 sierpnia 2016 at 19:42

      To jest genialny pomysł!! Skargi, skargi i pozwy

  • Mifufu
    26 czerwca 2014 at 20:25

    Uściski! <3

  • Asia bloguje o prezentach
    26 czerwca 2014 at 20:30

    Co prawda o karmieniu piersią nie rozmawiam z lekarzami z przyczyn oczywistych, ale mój Pan M. ma takie powiedzenie: ‚Jak sobie myślę jaki ze mnie [jego zawód] to się boję iść do lekarza’. A Pan M. jest naprawdę dobry w swoim fachu, tylko ma świadomość, że nie zjadł wszystkich rozumów…

  • Magda
    26 czerwca 2014 at 20:34

    Mnie najbardziej wkurza, że tak ładnie powiem, tekst pediatry o dokarmianiu. Jeszcze się nie spotkałam, żeby któraś z moich koleżanek dostała od lekarza opr za dokarmianie, ale za to często słyszę, że np. „pediatra kazał dwa razy dziennie dokarmiać” Ja to zawsze kontruję że to „nadkarmianie” i często muszę wysłuchać, jaka to mądrzejsza od lekarza jestem. Cóż, święte są słowa lekarza…

    • Iza
      27 czerwca 2014 at 15:13

      No ja dostałam opr i to dość ostry, kiedy córka miała 3 tyg. i poszliśmy na szczepienie (wówczas od jakiś 3 dni dokarmiałam córkę: w ostateczności raz dziennie po ok. 30 ml), bo miałam pogryzione brodawki i wpadłam jakąś przepaść, bo miałam wrażenie, że mleko nie nadąża się produkować. W ciągu kilku dni wszystko się ułożyło i karmiłam tylko piersią. Ale co się nasłuchałam od lekarza i pielęgniarki to moje. Chyba ze strachu mleko zaczęło mi się produkować 🙂 Szczerze mówiąc wtedy poczułam się jak najgorsza matka, szkoda tylko, że nikt mnie nie zapytał dlaczego dokarmiam i mi nie pomógł…

  • Ola
    26 czerwca 2014 at 20:52

    Ostatnio u teściowej znalazłam książkę „małe dziecko” z 73 roku. Karmić kazali 3 miesiące (tyle macierzyński trwał), gdy dziecko nie zjadło z piersi należało pokarm ściągnąć, zagotować i podać dziecku _*_

  • lipka
    26 czerwca 2014 at 21:13

    mi lekarka „pozwolila” dokarmiac, ale tylko dlatego, ze mam blizniaki. sama stwierdzila, z przy jednym dziecku za dokarmianie dostalabym po lapach. mialam zapalenie piersi, goraczke, bralam antybiotyk, a ta przekonywjala mnie, ze mam karmic normalnie.zatem jak czytam te wszystkie bzdury, wlos sie jezy na glowie. madra moja pani doktor.

  • Mysza
    26 czerwca 2014 at 21:19

    czasami jednak lekarz dobrze radzi… karmilam synka piersia 10mcy, po szóstym mcu zaczelam podawac tez inne pokarmy i od tego czasu dziecko wypadlo mi z siatki centylowej, dawalam piers ale juz tak czesto nie chcial, mielismy problem z obiadkami, nie wazne czy ja gotowalam czy dostal sloik, w koncu zauwazylam , ze podchodzi mu jedzenie metoda BLW ale bylo to uciazliwe a mlody ciagle byl poza siatka, tak sie bronilam przed mlekiem modyfikowanym… lekarz gastroenterolog zalecil odstawienie od piersi i prawie zabilam go wzrokiem, karmilam dalej a dziecko wybrzydzalo, plulo, ile ja nerwów stracilam to sobie nie wyobrazacie… w koncu przy okazji jakiejs infekcji biegunkowej poradzilam sie innej pediatry i faktycznie odstawienie od piersi pomoglo, dziecko teraz czeka na posilki, je ze smakiem, polubilo obiadki, przybiera lepiej na masie i nie budzi sie w nocy… ja jestem zadowolona, ze karmilam przynajmniej te zalecane pól roku a nawet udalo sie dluzej… niczego nie zaluje, odstawienie przebiegalo bezstresowo, synek szybko zapomnial o cycu;) moja kolezanka ma synka 3letniego i on rzadzi jej cycem, gdy wraca z pracy juz wydziera sie na korytarzu cyca cyca!!! nie moze sobie z nim dac rady… nie wyobrazam sobie tego…w nocy sam sobie wyciaga….nie widac , zeby chcial sie odstawic…rozumiem poswiecenie matki ale nie do takiego stopnia…

    • Hafija
      26 czerwca 2014 at 21:27

      O matko, Twoja koleżanka ma problem bo to nie jest norma i na pewno nie wina karmienia piersią… karmienie piersią trzylatka tak nie wygląda. Ja nie będę się spierała o to co w Twoim wypadku trzeba bylo zrobić – czytam i myślę – to jest lekarz o którym napisałam – jeden i drugi, zamiast poszukać rozwiązania problemu odstawiają od piersi, będzie z głowy.

    • L.
      11 sierpnia 2016 at 09:46

      Jak kogoś boli noga to ponoć amputacja też pomaga. Nie ma nogi, nie ma problemu. Tylko szkoda, że koszty przewyższają korzyści. Co do tego trzylatka – też uważam, że to nie „wina” karmienia piersią.

  • Przewijka
    26 czerwca 2014 at 21:28

    Kurcze, trafiłam na niezłego dentystę. Zapytałam się go przed znieczuleniem przez jaki czas mam nie karmić. A on powiedział, że mogę nakarmić kiedy chcę. Nie widzi żadnych przeciwwskazań. 🙂
    A takich konowałów to na drzewo. 🙂

  • Ola
    26 czerwca 2014 at 21:35

    Niestety takich mamy lekarzy. Córka (10miesięcy) przechodzi teraz grypę żołądkową, oczywiście poszliśmy do przychodni, szybkie badanie, bez dokładnego sprawdzenia stanu odwodnienia, nawet nikt nie chciał Jej zważyć, szybkie zalecenia i tyle. Gdyby nie milion moich pytań to nawet nie wiedziałabym do kiedy mam leki podawać. A najlepsze było na koniec, Mała ma naczyniaka na nodze, co jest wpisane w karte, ale jeszcze nie zdażyło się żeby lekarka sama chciała go zobaczyć, to na tej wizycie poprosiłam o sprawdzenie go. Z wielką łaską spojrzała i tylko rzuciła „można iść do dermatologa”. I za co my do cholery płacimy? I jak tu nie chodzić prywatnie do dobrych lekarzy? Do mnie napisała Mama, która (niestety) odstawiła swoje dziecko od piersi bo lekarz powiedział Jej, że dziecko ma nietolerancję laktozy i jak tak dalej pójdzie to wyląduje w szpitalu. Oczywiście wystraszona Mama, pierwszego dziecka zaczęła podawać mm. W sumie lekarze na temat laktacji nie muszą się specjalnie dokształcać, wystarczy, że poczytają to co piszesz 🙂

  • Mysza
    26 czerwca 2014 at 21:42

    nie nie lekarze jak najbardziej zlecili badania, wszystko bylo w porzadku… a z tym odstawieniem to tak tylko zasugerowali, ze byc moze poprawi sie apetyt (no w sumie logiczne bo zaglodzic sie nie da) i ze jak ogranicze nocne karmienie to w dzien bedzie lepiej jadl i tak sie stalo… a musialam z nim na prawde walczyc , zeby mi zjadl 80ml kaszki….moze powinnam czesciej przystawiac do cyca i popracowac nad zwiekszeniem ilosci pokarmu ale dziecko przy cycu juz sie nudzilo, nie chcialo dluzej ssac… myslalam tez , ze zostawie nocne karmienie i bedzie dostawal tlustsze mleko ale 2 mce nie przyniosly rezultatu…

  • Koralowa Mama
    26 czerwca 2014 at 21:59

    Pamiętam swoje wyrywanie ósemki, po antybiotyku, paskudna sprawa, uszkodzona kość żuchwy. Karmiłam wtedy prawie 2 lata. Młody i zabójczo przystojny chirurg chyba nie spotkał się w życiu z takim karmieniem, bo był po prostu zdziwiony, że mam pokarm. Powiedziałam, że tak to działa – jak się karmi, to pokarm jest. Chyba sprzedałam mu nowość. On zapytał koleżankę dentystkę o znieczulenie i poszło wszystko dobrze. Przy płaceniu szefowa gabinetu powiedziała czule „jeszcze karmisz? szczęśliwe masz dziecko”. I ona nie wie, jak bardzo ciepło mi na sercu było od tego komentarza, jak takie słowa są potrzebne i takie to jest fajne wsparcie.

  • Mysza
    26 czerwca 2014 at 22:02

    czytalam juz to… wiem, ze dziecko nie musialo tak na prawde zjadac tych wszystkich produktów i ,ze poczatki rozszerzania to tylko takie proponowanie … przed posilkami zawsze dawalam piers a mimo to przyrosty wagi byly marne…ja lekarzom nie mam za zle, tak jak pisze, dziecko zaczelo juz sie samo odstawiac a mleka bylo coraz mniej… wiem, ze siatki centylkowe w Pl sa podobno opracowane na podstawie sredniej masy dzieci karmionych mm ale jak spojrzec na niektore dzieci karmione piersia to tez zdarza sie, ze sa wysoko w tej siatce… moj synek byl bardzo nisko rowniez na siatce wyszukanej (podobno stworzonej dla dzieci karmionych piersia) ja sie ciesze z tych 10mcy nam to wystarczylo;)

    • AnetaNatalia
      28 czerwca 2014 at 21:56

      Jestem w podobnej sytuacji – Mały, 11 miesięcy karmiony piersią, jest malutki (7600 g), poza siatką od dawna (także tą dla dzieci na mleku mamy), ale wyniki badań ma niby ok. Czasem skubnie ugotowaną zupkę – parę łyżeczek, czasem trochę słoiczkowej (tak, sięgam w akcie desperacji), czasem łapsnie coś podane BLW w czasie posiłków z nami, ale rewelacji nie ma, chętniej porzuca jedzeniem po kuchni – „o! ba!! ba!!”. Ogólnie to ratują nas kasze: jaglana, krakowska i kukurydziana, które mu podaję z owocami – dwa razy dziennie lub ryż. Czasem troszkę Nestle Sinlac na wodzie wypije. Łamałam się kilka razy nad przejściem na mm. Od 2 miesięcy Mały ząbkuje (jedynki dolne, górne, teraz dwójki górne „idą”), więc jest jeszcze gorzej z jedzeniem. Lekarka nazywa go „przecinkiem” i każe ograniczać karmienia piersią. Ale Mały, skubany, się nie daje ;)) Mleko od mamy musi być i koniec. Woli być głodny, drzeć się, niż zjeść cokolwiek bez uprzedniego „podkarmienia” mlekiem… Ech, jakoś coraz mniej różowo to widzę…

  • Lek
    26 czerwca 2014 at 22:07

    Witam! Jestem przede wszystkim mama dwojki dzieci, ale takze lekarzem pediatra.Lubie zajrzec czasem na Pani bloga, jest tu duzo merytorycznych tresci, pozwala mi to takze lepiej zrozumiec problemy z jakimi spotykaja sie mamy moich malych pacjentow. Nie lubie tylko jednego w Pani blogu: jadu jaki pojawia sie w prawie kazdym poscie. Wszyscy wokolo to debile, tylko Pani jedna jest swieta i nieomylna! Wieem, jak mi sie nie podoba to moge nie czytac. Jednak pisze to jako konstruktywna krytyke, poniewaz podoba mi sie bardzo idea i tresc bloga, ale czasem naprawde sie zrazam gdy z kolejnego postu zamiast konstruktywnych rad, plyna negatywne emocje.
    A co do tresci tego postu, lekarze sa tylko ludzmi, prosze mi wierzyc ze medycyna to naprawde ogromny obszar wiedzy na dodatek nieustannie sie zmieniajacy ( na przykladzie samej laktacji widzi Pani jak bardzo sie wyszystko zmienilo w przeciagu kilkudziesieciu lat), pewnie nie rzadko sie zdaza ze jestesmy niedoinformowani, ale jedyna rzecz ktora moze to zmienic to wlasnie grzeczne zwracanie nam na to uwagi, a nie nazywanie za plecami „konowalami”

    • Hafija
      26 czerwca 2014 at 22:33

      Jest na to bardzo prosty sposób, na ta ogromna wiedze której nie sposób całej zgłębić: nie wypowiadac sie jak się nie zna w temacie, nie opowiadać bredni, a przede wszystkim szanować wybór pacjentki i wspierać ja w karmieniu i jego długości i jakości jakie sa zalecane przez światowe organizacje i polskie MZ, bo to żenada żebym ja musiała mowić kobiecie ze moze iść na RTG bo lekarz nie chce jej zbadać nogi! Wstyd na cały swiat!

    • natalijka
      26 czerwca 2014 at 23:03

      dokładnie, nie chodzi o niewiedzę lekarza, lecz jego stosunek do tej ewentualnej niewiedzy! Nie- doczytam, sprawdzę , poszukam czy jest możliwość, tylko odstawić, mleko bez wartości i inne tego typu. zwłaszcza że psychika kobiety po porodzie jest często osłabiona, i nie zawsze ma się siłę walczyć, obstawać przy swoim, zwłaszcza w obliczu autorytetu lekarza – a potem okazuje się, że nieodwracalnego w skutkach odstawienia można było uniknąć…
      poza tym, rozumiem że medycyna jest szeroką dziedziną, ale istnieje możliwość skonsultowania się ze specjalistą, jesli się jest załóżmy ortopedą. a pediatra wiedzę o laktacji powinien mieć jednak w małym palcu, toż to najlepszy lek dla jego małych pacjentów!

  • Daria Dominika
    26 czerwca 2014 at 22:45

    Też mam kwiatka do tego ogródka rewelacji z gabinetów lekarskich. 3 miesiące temu, wizyta (prywatna!!!) u pani dermatolog – alergolog dziecięcej. Pani alergolog: „Państwa córka ma AZS, trzeba wyeliminować wszystkie możliwe przyczyny problemów skórnych. Zacznijmy od przejścia na specjalną mieszankę, taką na receptę…” JA:”Ale ja karmię naturalnie.” ONA: „No to trzeba odstawić”. Cisza. ONA: „Czemu Pani tak na mnie patrzy” JA: „Nie planowałam jeszcze odstawiać” ONA:”A kiedy ma Pani zamiar?? Teraz zresztą mleko nie ma już wartości. Do pół roku karmić to bardzo dobrze, ale teraz już bez sensu.” JA: „Z tego co wiem, WHO zaleca karmienie piersią do 2 lat” ONA: „Jak sama nazwa wskazuje Światowa Organizacja Zdrowia jest dla ludzi Zdrowych, a Pani ma przecież Chore dziecko”…

    Dodam tylko, że odczekaliśmy kolejne tygodnie. Doczekaliśmy się wizyty na NFZ. Jesteśmy pod opieką alergolog anioła, zwolenniczki naturalnego karmienia. Ja tylko niestety pilnuję diety bezlaktozowej, a 11,5 m-czna Córka nie ma na skórze ani jednego wyprysku.

  • natalijka
    26 czerwca 2014 at 22:59

    ja niestety odstawiłam pierwszą córkę z powodu leczenia depresji poporodowej- dowiedziałam się od lekarza że nie mogę karmić i przyjmować leków. niestety nie byłam wówczas zbytnio w stanie oponować. Przy kolejnym dziecku bojąc się, że depresja powróci, zwróciłam się do doradczyni laktacyjnej jeszcze pod koniec ciąży również i z tym problemem- dała mi kontakt do pani psychiatry specjalizującej się min. w leczeniu depresji poporodowej. na szczęście nie przydała się, ale gdy spytałam przez telefon czy leczy matki karmiące, powiedziała- w końcu leczę depresję POPORODOWĄ, to oczywiste, że pacjentki są karmiące. takich lekarzy brakuje, w każdej specjalności.

    • Marta
      27 czerwca 2014 at 00:08

      Natalijka, czy mogę prosić o kontakt do tej pani psychiatry?

    • Mika
      4 listopada 2016 at 18:31

      Natalijka ja tez poprosze o kontakt to tej Pani,pozdrawiam

    • Marcela
      9 lutego 2017 at 15:45

      Ja też poproszę.

  • Dagmara
    27 czerwca 2014 at 06:42

    Jak Antoś miał ok.3 miesięcy okropnie potłukłam sobie żebra… Na pogotowiu nie zrobili mi prześwietlenia, bo to nie służy laktacji.
    Czyli mogłam mieć to prześwietlenie? Jestem w tym temacie żółtodziobem 😉
    A co do pediatry, to nasza lekarka jak najbardziej zaleca karmienie piersią, Mały ma 8 miesięcy, oczywiście budzi się w nocy i nie ma mowy o jakimkolwiek oszukiwaniu wodą, czego zresztą nie praktykuję, bo jak to mówi moja doktorka, dzieci lubią się poprzytulać w nocy, trochę poje i tak od razu zasypia.
    Śmiać mi się chce z kolei z tych wszystkich artykułów i porad, że dziecko w jego wieku powinno! już przesypiać noce.
    Pozdrawiamy 😉

  • m_ysz_ka
    27 czerwca 2014 at 07:38

    Mój najgorszy raz z lekarzem (bo pomijam takie tam wspominki, że trzeba odstawić bo będą problemy logopedyczne, że trzeba odstawić bo ma biegunkę) to było kiedy wszyscy całą rodziną mieliśmy rotawirusa. Ja po wymiotowaniu cały dzień ledwo trzymałam się na nogach, ale tłumaczę lekarzowi, że chcę leki, takie które można brać przy karmieniu. Synek miał troszkę ponad rok. Lekarz się upiera, że jestem osłabiona, odwodniona, że dobry moment, żeby odstawić. Na co ja mówię, że jeszcze nie chcę, zresztą to się nie dzieje ot tak i muszę mieć lek który nie zaszkodzi dziecku. Powtarzałam to kilka razy, lekarz mówił tak tak. Naprawdę nie miałam siły się sprzeczać, leki wzięłam bo przecież lekarz powiedział, że można. Czytanie ulotki przy takich mdłościach i zawrotach głowy było ponad moje siły. Przeczytałam kiedy już doszłam do siebie, a tam o czopku przeciwywymiotnym że nie wolno przyjmować w czasie karmienia. Nie że wpływ jest nieznany, tylko ta grupa, która przenika do mleka i wiadomo, że nie wolno. Cud, że dziecko się nie zatruło.
    Teraz to już żadnemu lekarzowi nie ufam, a jeszcze te trzy lata temu byłam nastawiona zupełnie inaczej.

  • shoshanna
    27 czerwca 2014 at 08:34

    Co za koszmar! Karmienie piersią wprawdzie już za mną (młodszą odstawiłam pół roku temu), ale gdy czytam takie historie to aż mną trzęsie w środku. Każdą córkę karmiłam ponad półtora roku. Oczywiście – nasłuchałam się! Puki były malutkie – wszystko ok. Kiedy zaczęły chodzić – zaczęło się. „Takie już duże, odstawiać trzeba…”, „To ty JESZCZE karmisz?”… Na szczęście mąż stał za mną murem, więc jak ktoś zaczynał gadać głupoty (z lekarzami włącznie) to po prostu przestawaliśmy słuchać. Dokształciliśmy się w temacie gdy starsza była malutka. O karmienie piersią walczyłam jak lwica półtora miesiąca. Brak pokarmu, dziecko, które nie umiało się przystawić, przez to wielka żółtaczka… Próby przystawiania, dokarmianie sztucznym, ściąganie – w kółko dzień i noc. Czegoś zdobytego tak dużym wysiłkiem nie zamierzałam oddać, bo ktoś nagadał głupot.

  • Olga
    27 czerwca 2014 at 09:17

    Ja też swoje przeszłam… Kiedy moje maleństwo miało 4 tygodnie zachorowałam na ropień piersi. Miałam zabieg pod narkozą, ropień był rozległy, 2 mega dziury i 60ml ropy… Po zabiegu, chirurg, który miał mnie leczyć powiedział, że nic nie zrobi dopóki nie odstawię dziecka od piersi… Słyszałam to potem od 10 innych lekarzy. Ale była uparta, przerwę w karmieniu miałam tylko 10dniową (brałam chemioterapeutyk na gronkowca)… karmię do tej pory, już ponad 13 miesięcy 🙂

  • EmKa
    27 czerwca 2014 at 10:20

    a ja zazdroszcze wszystkim karmiącym matka ze maja takie wsparcie w takich stronach i portalach , bo jak moj ukochany synek sie urodzil to mialam okazje karmic go piuersia tylko 3 dni co bylo dla mnie wrazeniem bliskosci nie mozliwym do opisania jednak po 3 dniach okazalo sie ze cierpi na zapalenie opon mozgowych i odstawiony od piersi . Pokarm z nerwow zaczol sie cofac brak bliskosci bo malutki w inkubatorze nikt nie potrafil mi pomoc ….

  • Angelika
    27 czerwca 2014 at 11:08

    O, temat bardzo aktualny dla mnie, bo właśnie wczoraj szłam do dentysty z wielkim strachem. Na szczęście mój dentysta uśmiechem powiedział, że spokojnie mogę karmić, bo ani znieczulenie ani trucizna z zęba leczonego kanałowo nie zaszkodzi dziecku. Ale mam jeszcze sporo zębów do leczenia i zapytał jak długo zamierzam karmić. Nie wiem czy jakiś rzeczy póki karmię nie będzie można zrobić czy zapytał tylko z ciekawości. Moja Zosia ma dopiero 5 miesięcy. Nie wyobrażam sobie odstawienia na zasadzie zamiany piersi na butelkę, chciałabym żeby przyszło to naturalnie, kiedy Zosia będzie jadła już tylko „dorosłe” jedzenie, na pewno nie przed ukończeniem 2 r.ż.

    Mam natomiast koleżankę, której roczny syn przez przypadek połknął jej leki przeciwpadaczkowe (nie wiem jak to się stało i nie wnikam) i trafił do szpitala na płukanie żołądka. Tam wyszło, że dziecko ma anemię. No i nasłuchała się od wszystkich pediatrów na oddziale – że musi odstawić, że na mm by nie miał anemii, że robi mu w ten sposób krzywdę. Kilka miesięcy wcześniej, gdy jej synek miał 8 miesięcy inna pani pediatra zapytała ją po co jeszcze karmi, skoro to już jest tylko woda.

    Poziom wiedzy o laktacji jest dramatycznie niski. Sama do niedawna miała taki, ale dla mnie to ważny temat, więc dużo czytam i się dokształcam. Ciągle ktoś pyta mnie od czego to zależy, że jest mleko, „jak długo to mleko TAM będzie” i czy to możliwe, żeby mieć pokarm NAWET 2 lata 😉 Tłumaczę z uśmiechem. Gorzej jak ktoś (teściowa) mi mówi, że muszę już rozszerzać dietę, bo Zosia zna tylko jeden smak :/ albo (tu niestety moja mama) prawie po każdym karmieniu stwierdza, że Zosi jest mało i czy nie powinnam dokarmić mm. Wtedy jest mi przykro.

    • Weronika
      27 czerwca 2014 at 12:48

      Mnie podczas ostatniej wizyty u ginekologa (w kwietniu) dostało się nieźle za to, że JESZCZE karmię. Weszłam do gabinetu, położyłam wyniki krwi na biurku, a sama usadowiłam w fotelu, czekając na badanie. „Wyniki ma pani bardzo dobre tylko niepokoi mnie wysoki poziom prolaktyny”-słyszę z oddali. Ja na to, że karmię piersią. „Ale syn ma ponad rok i po co się pani tak męczy. Ssaki nie potrzebują tyle mleka, a dziecko to ssak, proszę odstawić”. Gdy to usłyszałam,aż mną zatrzęsło!!! zatkało, bo nie wiedziałam, że można być takim ignorantem medycznym! Masakra! Szanowny ginekolog bez mojej zgody (sic!) wypisał mi tabletki na zahamowanie laktacji. Recepty nie wzięłam, a po badaniu wyszłam zniesmaczona i baardzo rozczarowana. Całą ciążę czytałam, dokształcałam się w zakresie karmienia piersią, przygotowywałam psychicznie i mam zamiar jeszcze długo karmić, choć Henio ma JUŻ 12, 5 miesiąca. Mam pytanie (retoryczne?): dlaczego lekarze, którzy są odpowiedzialni za nasze zdrowie (także psychiczne) mają tak nikłą wiedzę o laktacji, rozwoju mowy, zębów, emocjonalności, bliskości dziecka kp???….

  • Weronika
    27 czerwca 2014 at 13:16

    PS Henio ma 15, 5 miesiąca- cyferki mi się pomerdały.
    PS 2 napiszę jeszcze coś: od początku ciąży, a do teraz piszę z dziewczynami, kobietami z różnych stron Polski i nie tylko. To już dwa lata.Jest nas w zamkniętym forum 34.Zastanawiające jest to, że większość z tych dziewczyn nie miało jakiegokolwiek wsparcia po porodzie w zakresie kp-czy to od położnych, lekarzy w szpitalu, od teściowych, matek. Karmiło piersią może ok. 10. Na nic się zdało uświadamianie, podsyłanie stron z informacjami: powtarzały banialuki, które często słyszały: że mleko po 6 miesiącu życia dziecka to sama woda, że po cc nie ma się pokarmu, że kp źle wpływa na zęby, proces mówienia, na stan zdrowia kobiety („bo dziecko wyssysa wszystko”) itd. Szkoda mi tego, ze nie poczuły czym jest bliskość i miłość wyrażana podczas kp. Tego, że może większość chciała karmić, ale nikt im w tym nie pomógł.PS Nie jestem „terrorysktą laktacyjną”, wiem, że każda kobieta ma prawo decydować w jaki sposób i jak długo będzie karmiła swoje dziecko, ale wiem, że wiedza wśród położnych, ginekologów jest dramatycznie niska. I nic tego nie usprawiedliwia.PS 3 z całego naszego babskiego forum karmi do teraz tylko jeszcze jedna koleżanka.

    • Nadia
      10 sierpnia 2016 at 21:53

      Terrorysta laktacyjny w naszym pięknym kraju to osoba, która mówi o zaletach laktacji. Więc niestety jesteś terrorystką.
      Ale nie martw się – ja też 😉
      Pozdrawiam!

  • liv6
    27 czerwca 2014 at 16:52

    Hafija, mam pytanie – muszę usunąć ząb ósemke, ma to się odbyc przez dłutowanie i wymaga nawiercenia kości. Chirurg stwierdzil ze moze mi to zrobic po zakonczeniu karmienia, bo bedzie musial podac mi silniejszy antybiotyk, ktorego nie mozna brac przy karmieniu (przy usuwaniu zeba podobno nastepuje wysyp bakterii do organizmu). Zwlekam z tym wyrwaniem zeba, bo chce jeszcze karmic, ale zastanawiam sie w kontekscie tego co piszesz, czy lekarz na pewno nie wprowadza mnie w bląd?

    • Hafija
      27 czerwca 2014 at 16:57

      Wiesz są dziewczyny ktore miały operacje na kręgosłupie i karmiły. Ja bym zmieniła lekarza i robiła z zębem co sie da 🙂

    • Agata
      4 marca 2015 at 22:07

      Ja miałam tak usuwane 8 dwa razy i poza pyralginą nie brałam nic, tzn nie zapisano mi antybiotyku żadnego ani nawet o nim nie wspomniano. To było jeszcze za czasów nastolatki więc o karmieniu nie było mowy bo nie było kogo karmić ale sama opcja antybiotyku w ogóle się nie pojawiła.

  • Ewa
    27 czerwca 2014 at 21:14

    Ja pracuję w aptece i potrafię sobie wyobrazić skąd taki problem z komentarzami lekarzy o kp.

    Po pierwsze – program studiów. Na farmacji o temacie ciąży, karmienia piersią i lekach mieliśmy 2 zajęcia! Tylko. Na szczęście prowadziła je rewelacyjna p. doktor, dzięki czemu sporo z tego zostało w głowie. Nie wiem ile o podobnej tematyce zajęć mają lekarze, przypuszczam, że niestety niewiele. Poza tym z biegiem czasu następuje specjalizacja lekarzy – zapominają co było na początku studiów, a wchodzą w szczegóły swojej dziedziny i taki np. ortopeda skupia się tylko na swojej działce.

    Po drugie – praca farmaceuty i lekarza, szczególnie przy dużym „ruchu” pacjentów jest podobna. Wypytać w czym problem – zbadać – wypisać/wydać receptę – następny. I jest to w dużym tempie i często pod sporym ciśnieniem. A taka matka karmiąca czy pani w ciąży wymaga chwili zastanowienia, dokładnego wywiadu i robi nam się zagwozdka 😉 Może gdzieś w tej chwili zawahania trafi się głupi komentarz czy ugruntowany społecznie błędny pogląd… Dla mnie osobiści porada dla matki karmiącej to porada dla matki karmiącej i już – o wiek dziecka nie pytam, bo nie ma to nic do rzeczy 🙂

    Wiem, że ze strony pacjentów to pewnie wygląda inaczej, ale zawsze możemy spróbować wybrać innego lekarza – inną aptekę 🙂 Omijajmy kiepskich lekarzy i byle jakie apteki, a szanujmy dobre.

    Pozdrowienia dla wszystkich mam, które pomimo problemów ze zdrowiem walczą o kp i życzenia dużo zdrówka dla wszystkich mam i dzieciaczków 🙂

    • Kokosanka
      10 sierpnia 2016 at 20:10

      A koleżanka miała ostatnio właśnie przypał z panem apteki. A dokładnie jej facet, którego wysłała po coś na alergię. Pan w aptece sie uparł ze loratadyna jest be (mimo iz w laktacyjnym leksykonie lekow ma kategorie L1) i dal allertec z cetrizina, ktora jest w L2

  • paszkott@gmail.com
    29 czerwca 2014 at 16:08

    ja na szczęście spotkałam się z wprost przeciwnym podejściem – dentysta poinformował, że spokojnie można karmić i leczyć ubytki:), ginekolog kiedy mu powiedziałam, że karmię mojego 2,5 latka krzyknął prawie że brawo i pogratulował:)) Tak więc moje odczucia pozytywne jesli chodzi i uogólniać nie można:)
    P.

    • Hafija
      29 czerwca 2014 at 16:11

      Oczywiście, że nie można, ale biorąc pod uwagę cyfry to jednak większość lekarzy nie ma zielonego pojęcia o laktacji

  • Kasia
    11 sierpnia 2014 at 14:37

    a ja trafiłam na cudowną Pediatrę (będziemy się do niej „przenosić” od obecnego pediatry). Pani Doktor zrobiła Małej badania krwi po 3 miesiącu życia i morfologia wyszła na granicy minimum. Zapytała co dajemy jeść bo może by się przydało wprowadzić mieszankę. A ja na to że tylko piersią karmię i Młoda się najada bo ma przerwy pomiędzy karmieniami od 2 do 5 godzin (a w nocy to i czasem 7), ale rzadko kupkę robi. A co na to Pani Doktor? – „To cudownie! Gratuluję! Oby tak dalej! Dajcie jej spokój – niech sobie kupkę robi raz w tygodniu – ma pani wysokowchłanialny pokarm. Dodamy tylko dla dziecka witaminkę raz dziennie i za miesiąc do kontroli” 🙂 Za każdym razem kiedy od Niej wychodzimy na „do widzenia” słyszę „pięknie pani karmi” i to na prawdę motywuje 😀

  • anna
    14 sierpnia 2014 at 17:35

    Ja karmiłam cycem przez 2,5 roku mimo iż lekarz już dawno kazał mi młodą odstawić bo „takie mleko już niezdrowe i bez wartości odżywczych”. Odstawiłam głównie dlatego że młoda rzucała się na cyca zbyt brutalnie i karmienie zaczęło być uciążliwe. Córka mało choruje i jest okazem pełnym energii 🙂 Czy cyc w tym pomógł? No napewno 🙂

  • Kasia
    15 sierpnia 2014 at 21:28

    A ja musze przyznac, ze mam pozytywne doswiadczenia, karmie caly czas juz prawie 2letnia coreczke i wszyscy lekarze, u ktorych bylam (lacznie z dwoma alergologami) polecali jak najdluzsze karmienie. Sama przechodzilam przeziebienia i 2 razy angine z antybiotykiem, lecze tez zeby i zaden lekarz nie odmowil leczenia z powodu karmienia. Jedyne komentarze negatywne o tak dlugim karmieniu, ktore slysze, to od przypadkowych osob – nimi sie nie przejmuje 😉 pozdrawiam!

  • Paula
    23 sierpnia 2014 at 19:14

    Ja karmilam prawie 3 lata i moim nr jeden w sianiu zamentu byla moja tesciowa… Nie karm w nocy bo zeby dziecku zniszczysz… A jak mnie nie bylo dawala te gowniane herbatki jesc lyzkami. Dziecko szczuple to zle dziecko bo powinno byc tkustym paczkiem od poczatku. Chodze po raz kolejny do szkoly rodzenia i tam jest super babka, ktora atakuje mleko w proszku. Oczywiscie jak ktos nie moze karmic to nie ma wyboru. Powiedziala, ze jak mi znowu bedzie tesciowa wychwalala sztuczne mleko to sie do mnie przejedzie bo tez ten temat ja wk…ia.

  • Budująca Mama
    23 sierpnia 2014 at 20:05

    a sama na niekompetencję lekarzy nie trafiłam, dentystkę mam wspaniałą, co sama trójkę wykarmiła 😀 Za to jestem oburzona poziomem wiedzy niektórych pediatrów i lekarzy rodzinnych, którzy tak łatwo decydują o „konieczności” podania mm :/

  • Justyna
    23 sierpnia 2014 at 22:31

    Niestety problem jest duzo glebiej- w zekresie programowym na studiach… ja na akademii medycznej, na kierunku poloznictwo mialam moze 5 godzin i laktacji. Ale co gorsza to wiedza nam serwowana tez nie byla uaktualniana! Kiedy poszlam do pracy nie bylo lepiej.. doświadczenie zdobywałam uczac sie od starszych kolezanek-nadal z błędami! Dopiero wlasne dziecko i liczne problemy laktacyjne uświadomiły mi, ze o laktacji nie wiem nic! Na szczęście teraz juz wiem gdzi sie doksztalcac…

  • Ania
    24 sierpnia 2014 at 11:45

    Pielęgniarki mają w planie studiów dietetykę, lekarze – nie. Przynajmniej we Wrocławiu. Smutne, ale prawdziwe…

  • Lidia
    24 sierpnia 2014 at 21:17

    Chciałam tylko powiedzieć ze nie można tak uogólniać pisząc ze wszyscy lekarze, w tym dentyści są niedouczeni w sprawach laktacji. Jestem lekarzem stomatologiem a także mama 20 miesięcznego synka którego karmie nadal piersią i nie zamierzam „odstawiać”mimo wielu „życzliwych głosów ze to już bez sensu. Chciałam powiedzieć ze na studiach stomatologicznych nie ma kompletnie nic o laktacji, w sensie mechanizmów itd. Gdyż ginekologiem i położnictwo mamy w okrojonych zakresie na ostatnim roku studiów. Z lekarzami ogólnymi powinno byc inaczej. Jedyna wiedza jaka jest to ta na farmakologii ale wiadomo- żadne leki nie są testowane na kobietach ciężarnych i karmiących stad temat ten jest kwitowany-po konsultacji z lekarzem, tylko skąd ten lekarz ma wiedzieć czy można zastosować dany lek czy nie skoro nikt go tego nie nauczył???kazdy sie boi bo teraz wiadomo jacy są pacjenci- roszczeniowi, wiec przy braku wiedzy lepsze wydaje sie lekarzowi odstawić od piersi niż zaszkodzić kobiecie lub dziecku.

    • Hafija
      24 sierpnia 2014 at 21:23

      O nie! Wtedy trzeba powiedzieć NIE WIEM zeby nie zaszkodzić kobiecie i dziecku niepotrzebnie każąc im odstawić od piersi lub wstrzymywać sie przed karmieniem 24h. Tylko ze lekarzom to „NIE WIEM” jakos często nie moze przejść przez usta…

  • Lidia
    24 sierpnia 2014 at 21:27

    Jednak chciałam zauważyć ze ostatnio czytając czasopismo stomatologiczne które prenumeruje był cały artykuł na temat podawańia leków-u nas głownie znieczulen, u kobiet w ciąży i karmiących wiec jest to postrzegane jako temat ważny.
    Muszę przyznać ze ja rownież będąc z synkiem na wizytach z powodu infekcji wielokrotnie byłam namawiana na odstawienia dziecka. Oczywiście i tak dalej robię swoje bo akurat trochę wiem w sprawie laktacji. Myśle ze w dobie internetu każda mama tak jak i ja moze jeśli tylko wykaże odrobine chęci dowiedzieć sie o co tak naprawdę chodzi z tym karmieniem. Jest obecnie wiele stron internetowych-miedzy innymi Twoja,i Ksiazek przedstawiających rzetelna wiedzę wiec nie trzeba słuchać osób nie zorientowanych w tym temacie.ja sama cała wiedzę która mam na temat laktacji zdobyłam z Ksiazek i internetu.
    Pozdrawiam wszystkie karmiące mamy.

  • Lidia
    24 sierpnia 2014 at 21:39

    Zgadzam sie z Tobą ze lekarz powinien powiedzieć ze NIE WIE jeśli nie posiada odpowiedniej wiedzy. Mnie natomiast poraża najbardziej namawianie na odstawienia bez powodu. Tak było u mnie. Synek nie chorował nam jeszcze i nie miał podawanych poważniejszych leków, miał jedynie dwa razy zapalenie jamy ustnej a mimo ze wspomniałam o karmieniu piersią pani doktor-co gorsza ordynator w jednym ze szpitali w moim mieście, stwierdziła ze dziecko ma duża odporność bo jest na piersi ale trzeba już odstawić a jak spytałam co mam dać usłyszałam-jak to co?-mm! Nie muszę chyba dodawać ze była to nasza ostatnia wizyta u tej pani doktor. Natomiast jestem pozytywnie zaskoczona postawa ginekologów którzy w sumie mogliby byc mniej zorientowani w temacie niż pediatrzy. Ostatnio od dwóch gin. Jak powiedziałam ze karmie usłyszałam ze żebym sobie dalej karmiła bo to dobre dla mnie i dziecka i nawet nie myśleli zwracać mi uwagę ze to niestosowne lub co gorsza namawiać na odstawienia.

  • Emka
    25 sierpnia 2014 at 06:44

    Niedawno czytałam w necie na grupie fb, gdzie też jesteś, że lekarz powiedział kobiecie, by nie karmiła dłużej, bo po 9 miesiącu mleko matki to pomyje.

    zgroza, włos do teraz mi się jeży

  • Joanna Nowak
    25 sierpnia 2014 at 10:18

    Oj trudny temat poruszasz. Karmię już drugiego maluszka-ma 14 miesięcy i ciągle dopomina się cyca. Nie tyle żeby jeść co przytulić się. Z pierwszym przechodziłam to samo i żyję. Jednak wciąż słyszę, że krzywdzę dzieci, bo zęby im się popsują szybko, bo przywiązuję je do siebie … . Do lekarzy nie chodzę, bo za każdym razem słyszę to samo-czas odstawić, Taki duży chłopak sobie poradzi!

  • Joanna Nowak
    25 sierpnia 2014 at 10:21

    Dodatkowo od jednej położnej przy szczepieniu dziecka usłyszałam, że utuczyłam dziecko. Więc ja jej na to, że to nie prosiak, żeby go tuczyć. A na cycu na pewno nie będzie gruby!
    Super artykuł! Pozdrawiam

  • Domi
    19 października 2015 at 08:09

    Witam,od jakiegoś czasu czytam Pani bloga i pomyślałam,że może w końcu tutaj ktoś mi podpowie,co mam robić.Córeczka ma 7 miesięcy,do końca 6.karmiona była tylko piersią. Od początku miała problemy ze skórą.W 6.miesiącu się zaostrzyły,stwierdzono AZS.Od 2 miesięcy nie jem nabiału,jajek,kakao,papryki,ryb i smaruję ją kilka razy dziennie emolientami,stosuję też olej kokosowy czy masło shea. Lekarka stwierdziła,że mała za mało waży i ma jeść dużo kaszek.Przepisała do nich B.Pepti,ale skóra się jeszcze bardziej pogorszyła,więc odstawiliśmy.Zaproponowałam robienie kaszek na moim mleku,bo te jej bardzo smakują.Wg lekarki mam robić smakowe ryżowe,jaglane bez dodatków mam zostawić,bo pewnie takich nie będzie chciała (na szczęście nie posłuchałam,bo je😊. Problem w tym,że skóra nadal nie jest rewelacyjna,a w związku z tym lekarka powiedziała,że będę musiała robić kaszki na Nutramigenie przy dalszym karmieniu piersią.Czy to ma sens? Mm + pierś,bo za mało waży…?Może na Pani blogu znajdzie się ktoś z podobnym problemem…

  • anula
    9 marca 2016 at 12:36

    Ja ostatnio w przeciągu pięciu dni bylam u dwóch pediatrów. Dziecko przechodzilo infekcje, ma 3,5 miesiąca. Synek pięknie przybiera na wadze, na siatce centylowej dla dzieci karmionych mm jest w górnej granicy, może dlatego nikt sie „nie czepial”. Cale szczęście nie proponowano mi antybiotyków, maly dostal preparat z laktoferyna (nazwy nie podam, zeby nie wyszlo, ze reklama). Nie omieszkalam zapytać, jakie leki mogę brać jako mama karmiaca, a od kilku tygodni zmagam sie sama z chorobami. Otóż otrzymałam dwie skrajne opinie. Pan doktor stwierdził, że jesli w ulotce nie ma zakazu brania leku podczas laktacji-mam się nie zastanawiać i przyjmować. Sens wypowiedzi byl taki, że nikt nie będzie wydawał milionów na badania. (A ja akurat rozumiem trudność przeprowadzenia takich badan, sama nie chciałabym, aby moje dziecko bylo królikiem doświadczalnym). Z kolei pani doktor powiedziała: Mamie karmiącej pozostają naturalne metody: Czosnek, imbir, miód, cytryna i polegiwanie. W obu przypadkach zapalila mi się czerwona lampka.

  • Madu
    10 sierpnia 2016 at 19:53

    Moja stomatolog przyznala mi się że nie wie jak to jest z leczeniem przy kp. A że miała czas to razem ppszukalysmy informacji. Ona się dowiedziała, ja uspokoiła 🙂 ale prawda lekarze dziwni są. Ostatnio gin kazała powoli odstawić (zbliżamy się do roku), z pediatra to nawet nie gadam na takie tematy bo już mi kilka razy takich farmazony strzeliła, że stwierdziłam że jak tak, to ja sobie lepiej poczytam w internecie, wyszukam rzetelne informacje i tego się trzymać będę.

  • Kokosanka
    10 sierpnia 2016 at 20:20

    Znajoma z grupy dla mam pytała ostatnio o kp, bo będzie wyrywać 8-kę i nie wie co z pokarmem, czy wylać czy co. Zaraz zapytałam o to na grupie laktacyjnej, plus wrzuciłam w gogle hafija dentysta 😛 Od razu mówię – mało masz informacji o dentyście i kp, ale poradziłam sobie, doradziłam jej i podałam nazwy ewentualnych antybiotyków, które jak coś mógłby jej przepisać. A dentysta? Rozbawił nas serdecznie, bo po powrocie koleżanka napisała, że kazał jej przez 6 godzin nie karmić dziecka i nie brać nic przeciwbólowego, bo nie można jej i jak będzie bardzo bolało to ma iśćdo ginekologa :O Komentarz koleżanki z grupy laktacyjnej na tego newsa – to gdzie ona miała wyrywanego tego zęba, że i ginekolog zaangażowany 😀

  • EllaM
    10 sierpnia 2016 at 22:09

    Miałam leczony wielki ubytek w zębie, kiedy moja córka miała 3 tygodnie. Cieszę się, że trafiłam na dokształconego stomatologa 🙂 a jako świeżo upieczona mama prawie spałam na tym fotelu dentystycznym 🙂

  • Zięba
    10 sierpnia 2016 at 22:36

    U mnie położna „z trzydziestoletnim doświadczeniem” w trzeciej dobie wzięła dziecko na ręce i stwierdziła, że jest bardzo głodne i trzeba dokarmić. Nie oponowałam, bo naiwnie jej zaufałam, ale też nie byłam wystarczająco merytorycznie przygotowana do walki o karmienie naturalne. Jednak ściąganie pokarmu, podawanie go w butli, potem dokarmianie mm tak mi dało w kość, że wzięłam się w garść i z pomocą bardzo wspierającego partnera przestawiłam synka tylko na pierś. I tak sobie radośnie ssiemy i nie głodujemy już dwa miesiące. Lekarze często wyśmiewają pacjentki, które „leczą się w internecie” i wydaje im się, że niby wszystko wiedzą lepiej, ale to właśnie w sieci dowiedziałam się, jak postępować i uratowałam prawie już nieistniejącą laktację. Również gdybym słuchała głupot mojej babci (sama nie karmiła, miała ponoć mało mleka…) w rodzaju „masz małe piersi, nic w nich nie ma, dziecko się nie najada, kręci się przy jedzeniu, bo mu nie leci”, a nawet historii mojej mamy, która ściągała pokarm, bo ponoć nie chciałam ssać, już dawno straciłabym wiarę w to, że mogę karmić. Mam nadzieję, że wiedza z tego bloga dotrze do jak największej liczby kobiet. Zamiast wątpliwych porad laktacyjnych w szpitalach, młodym matkom powinno się podsuwać do niego link 🙂

  • Marcepanowa Mama
    11 sierpnia 2016 at 07:34

    Do lekarzy dorzuciłabym farmaceutów…ostatnio poszłam do apteki ponieważ po ciąży „wróciły” mi alergie, teraz apogeum pylenia a ja z zapuchniętymi oczami, woda leje się non stop z nosa, kicham jak szalona:( no nie da się wytrzymać a więc pobiegłam do apteki i pytam Panią w okienku co mogę wziąć na alergię przy karmieniu piersią a Pani na to: „wapno” 🙂

  • Karolina
    11 sierpnia 2016 at 11:11

    A ja się dowiedziałam od okulisty, że nie mogę jeść fasoli i kapusty bo mój roczny syn będzie miał wzdęcia. Nic to, że sam już zajadał się nimi własnymi rączkami!

  • Wera
    25 czerwca 2017 at 12:20

    A ja właśnie się wybieram do internisty. Gdzieś kiedyś widziałam kartkę, którą można wydrukować i położyć lekarzowi na biurku z linkami do badań i źródeł dot. laktacji, żeby się dokształcił, ale nie mogę znaleźć. Czy ktoś to widział, może podrzucić?

  • Panna M
    25 września 2017 at 15:11

    Ja ostatnio chodziłam po lekarzach jak glupia od jednego do drugiego.. aż wreszcie 3 z rzędu dał mi antybiotyk bezpieczny przynajmniej z ulotki. Męczyło mnie zapalenie ucha, wirus, gardło, mega ostr kaszel, oskrzela. Wszystko narobiło się w międzyczasie, bo pierwszy lekarz u którego byłam stwierdził, że leki które mi przepisuje (w tym antybiotyki) są bezpieczne. Pytałam 3 razy czy na pewno.. Po czym wróciłąm do domu, sprawdziłam ulotki a tam jeden z pięciu leków był ok. W pozostalych: „Nie ma wystarczających badan”, „Nie zaleca się”, „Nie stosować”, „Skonsultować z lekarzem. Stosować tylko wtedy eżeli korzyści leczenia są większe niż kp”.
    O co kaman?
    Chciałam się leczyć!!! ale nie kosztem dziecka i nie jak jakiś tłumok, któremu nie można powiedzieć że na ulotce jest taka i taka informacja, ale lekarz uważa że.. a nie: „To są leki ktore można brać podczas kp”, „Na pewno?” „Tak” – koniec.
    Kiedy dojdzie do lekarzy, że społeczeństwo jest coraz bardziej świadome??? Całe szczęście, nie wszyscy są takimi konowałami!

  • Kasia
    11 października 2017 at 12:41

    Pod koniec października będę miała rezonans i w „Przygotowaniu do badania” wyczytałam właśnie, że nie mogę karmić piersią przez 24 h. Jestem zagubiona i nie wiem, co robić….

  • Jol
    12 czerwca 2018 at 17:48

    Neurolog do mnie (syn miał 9m): „Trzeba leki! A ile dziecko ma? 9m to duży koń, czas najwyższy odstawić. Nie ma zamienników. Ojej naprawdę jak będę miał poszukać to wizyta będzie długa, inni pacjenci czekają.” no ale poszukał zamienników. Po dwóch miesiącach byłam na kontroli „O to pani! Mam nadzieję, że dziecko odstawione od piersi. Jak to nie? To szkodzi na kręgoslup.” 😂

skomentuj