Codziennie spędzam dużo czasu na odpisywaniu na maile. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak wiele mam potrzebuje się wygadać i nie ma komu.
Podobno jestem laktywistką.
To że piszą do mnie mamy karmiące piersią, te które chcą karmić, chcą wiedzieć wcale mnie nie dziwi. Ja chcę z nimi rozmawiać i je poznawać.
Ale piszą też i to nie rzadziej mamy nie karmiące piersią, te co nie chcą, te co myślały że nie mogą i w końcu te co na prawdę nie mogły.
Zaskakuje mnie to w jaki sposób rzeczowy i spokojny możemy porozmawiać ze sobą o karmieniu piersią. Nie spodziewałam się takich rozmów jakie przeprowadziłam z wieloma mamami. Część pisała do mnie „Zwariowałaś! …” a po wymianie zdań tak się rozkręciłyśmy, że dzisiaj jesteśmy w serdecznym kontakcie.
Okazuje się, że mamy które nie karmią bo myślały, że „nie mogą” niejednokrotnie są zdziwione, kiedy słyszą, że może jednak mogły.
„Powiedzieli mi że wcześniaków nie karmi się piersią i pokarm się nie pojawił, myślałam że to normalne”,
„Podobno po CC nie ma pokarmu”,
„Miałam zabieg i lekarz powiedział że po znieczuleniu nie mogę karmić, a nie mogłam odłożyć go w czasie (zabiegu)”,
„Moja mama mówiła że jak płacze to głodny i dałam mu butelkę”,
„Mój partner powiedział, że to obleśne”,
„Dziecko się prężyło”,
„Bolało mnie cały czas i nikt nie umiał mi pomóc”.
Mam wrażenie, że system wsparcia zawiódł wiele kobiet. Tak bardzo, że często nie mogą one poradzić sobie z żalem, złością i opuszczeniem. Zawiedli lekarze, położne zawiodły, zawiedli najbliżsi, zawiodła intuicja… zawiodło społeczeństwo, zawiodła reklama, pewno i my laktywistki mlekopędne zawiodłyśmy… Mogłabym tak wymieniać jeszcze dłużej.
Myślę sobie ile kobiet nie ma żadnej pomocy?
Ile kobiet nie wie, że może taką pomoc otrzymać?
A te mamy nie chcą współczucia, ani nie musza się tłumaczyć, są natomiast złe, że nikt im nie powiedział, że mogą, że dadzą radę, że ogrom przeszkód można pokonać.
Kiedy napisałam o książkach na temat laktacji spotkałam się ze zdziwieniem dlaczego nikt nie mówi że istnieją w ogóle takie książki! Maile – mnóstwo maili „gdzie można je dostać?”
Dlaczego nikt nie poleca mamom tych książek jak są w ciąży, dlaczego nikt z nimi o tym nie rozmawia oprócz okrojonych szybkich zajęć na szkole rodzenia?
Co mam napisać? Nie wiem! Nie mam pojęcia dlaczego! Nie rozumiem dlaczego! Jest miejsce na ulotki i próbki – nie ma miejsca na karmienie piersią.
Dlaczego nie ma refundacji porad laktacyjnych, dlaczego na oddziale nieraz nie ma żadnej „laktacyjnej”, a w weekend to już w ogóle zapomnij, dlaczego nie odświeża się wiedzy lekarzy w zakresie laktacji.
Nie wiem!
Piszą do mnie koleżanki karmicielki i byłe karmicielki lub niekarmicielki, szukają odpowiedzi, chcą wiedzieć, chcą powiedzieć co myślą. Siedzimy więc i szukamy najbliższego doradcy, rozpisujemy się o tym co nas spotkało na drodze mlecznej, opowiadamy sobie co się stało.
Usłyszeć prawdziwą historię karmienia i nie karmienia piersią to lekcja dla mnie i ogromna dawka emocji, dzięki której wiem, że pisanie o piersi ma sens
Jest wiele do zrobienia w zakresie karmienia piersią a tak wiele się robi w celu niekarmienia i tak mało proponuje się kobietom mądrych rozwiązań a tak szybko pokazuje wyjście ewakuacyjne.
Komentarze