Nie tak dawno temu jeden ze znanych medialnie lekarzy wygłosił nawet dość zabawna tezę, że to co dobre czyt. żywe komórki w mleku matki jest niszczone w przewodzie pokarmowym przez kwasy – trawione. Co zabawniejsze w tej samej wypowiedzi powiedział ze długie karmienie piersią ma sens tylko w Afryce gdzie dzieci żyją w żałosnych warunkach sanitarnych i wtedy mleko chroni te dzieci przed infekcjami etc. (Niestety nie powiedział, jaka to magia działa, że europejskie ludzkie samice produkują mleko, którego komórki są trawione i niszczone, podczas gdy afrykańskie samice produkują mleko z odpornymi na trawienie komórkami żywymi? No, bo skoro one są trawione to, po co te dzieci z Afryki są karmione.) Dziwna, pokrętna logika.
Pamiętać też należy, że karmienie piersią nie jest zalecane do drugiego roku życia i dłużej przez wszystkie ważne międzynarodowe jednostki zdrowia tylko i wyłącznie, dlatego że mleko „ratuje życie”. Działanie prozdrowotne mleka kobiecego oraz procesu karmienia, jest tak szerokie, że opieranie zaleceń jedynie na tym, że mleko ratuje życie w Afryce jest dość zabawne. Raduje mnie jednak fakt, że są już badania tzw. „dla opornych”, które wskazują na to, że mleko matki ratuje życie dzieci… w krajach rozwiniętych: USA, Wielkiej Brytanii. Niedawne badania śmiertelności dzieci w okresie okołoporodowym w USA wykazało 25% wzrost śmiertelności wśród niemowląt niekarmionych piersią. W Wielkiej Brytanii (wierzcie mi, to nie jest zacofany kraj, gdzie się mieszanki rozrabia z błota lub studni z wirusami gorączki krwotocznej) sześć miesięcy wyłącznego karmienia piersią powiązane było ze spadkiem liczby hospitalizacji o 53% w związku z biegunką i o 27% w związku z zakażeniem dróg oddechowych. Badania pokazały, że wyłączne karmienie piersią przez 90% mam w USA mogłoby OCALIĆ życie kilkuset dzieci rocznie.
Nie, w Polsce nie ma takich badań – wolimy płaskie wypowiedzi o „kulcie cycka” i mieszanki hulaj dusza diabła nie ma.
Ale wracając do tematu.
Obiecałam wam, że napiszę o komórkach macierzystych, a przy okazji o trawieniu tego, co jest w mleku mamy.
Czym są komórki macierzyste?
To takie komórki, które nie mają specyficznej funkcji i mogą przyjmować funkcję komórek, wśród których się znajdą. Są dwa, a właściwie trzy rodzaje komórek macierzystych:
- Pochodzenia embrionalnego lub zarodkowego – takie, które mogą „przekształcić się” w jakąkolwiek inną komórkę – pozyskiwane mogą być np. z embrionów, (ale ze względów etycznych nie można ich wykorzystać) – komórki z tego źródła mogą „hodowane” mnożyć się w nieskończoność, zmieniają się w każda inną dowolną komórkę, bardzo łatwo je pozyskać z materiału źródłowego. Ich stosowanie byłoby dla człowieka najbardziej korzystne.
- Pochodzące z organizmu dorosłego takie, które mogą przekształcić się tylko w niektóre komórki. Są pozyskiwane od osobników dorosłych albo np. z krwi pępowinowej, zwykle zmieniają się jedynie w te komórki, z których tkanek pochodzą, trudno je hodować, trudno je pozyskać z materiału źródłowego, przy przeszczepach wymagają wyjątkowych zgodności.
Najważniejsze w tym momencie jest żeby wspomnieć, iż do terapii leczniczej potrzeba zwykle całkiem sporej ilości komórek macierzystych. Te drugie mogą sprawiać trudność w wykorzystaniu.
Są jeszcze trzecie komórki macierzyste tzw. Induced pluripotent stem cells
- Takie, które mogą przekształcić się tylko w niektóre komórki (te z punktu nr 2), ale przez człowieka zostały zmodyfikowane do takich, które mogą przekształcić się w jakiekolwiek inne komórki (te z punktu 1). Zostały one stworzone sztucznie z komórek, pluripotencjalnych (takich, które mogą się przekształcić w nie wszystkie komórki organizmu człowieka). Problem z nimi jest taki, że mogą powodować powstawanie nowotworów. Stosowanie ich nadal jest przedmiotem badań.
W 2007 roku w mleku kobiecym odnaleziono komórki macierzyste[1]. Było to przełomowe odkrycie. Okazało się, że są to są komórki takie same jak te pochodzenia embrionalnego i zarodkowego – są to komórki pluripotencjalne.
Na 10. Międzynarodowym Sympozjum na Temat Karmienia Piersią i Laktacji Medela dr Hassiotou[2] zaprezentowała swoje badania nad komórkami macierzystym z mleka mamy. Głównym ich celem było zbadanie pochodzenia tych komórek w mleku matki, funkcji oraz tego czy te komórki, aby na pewno się przydają.
Pochodzenie komórek macierzystych w mleku matki
Mleko matki mogłoby pozyskać komórki macierzyste przypadkiem podczas tworzenia się mleka, po prostu z ciała i krwi matki. Natomiast analiza piersi, które są w spoczynku (czyli kobiety, która nie jest w ciąży ani nie karmi mlekiem dziecka) i analiza piersi laktującej pokazały, że komórki macierzyste z dużym prawdopodobieństwem tworzą sie w mleku matki a ich prawdopodobnym celem jest właśnie wsparcie organizmu małego dziecka.
Żeby to sprawdzić Dr Hassiotou przeprowadziła eksperyment na myszach.
– Myszach? A co mysz ma do człowieka? – pomyślicie. Otóż żeby zbadać to, co zbadać chciała Dr Hassiotou trzeba by pokroić niemowlaka na kawałki i zrobić badania narządów. Nie da się tego sprawdzić na dziecku. Natomiast są prowadzone badania na innych naczelnych – pawianach. Wróćmy, więc do myszy. Matki myszy zostały zabarwione fluorescencyjnym barwnikiem, po urodzeniu karmiły dzieci myszy, które nie były zabarwione fluorescencyjnym barwnikiem. Dzięki temu komórki, które dostawały się do organizmu myszek od matki były dla naukowców łatwe do zlokalizowania.
I zgadnijcie, co się stało?
Komórki macierzyste matki myszy nie tylko znaleźć można było w całym organizmie małych myszek, ale były one widoczne w układzie pokarmowym dziecka na długo po tym jak karmienie już się zakończyło. Te komórki już od postacią FUNKCJONALNYCH (tj. działających) komórek organizmu dziecka budowały, serce, mózg, wątrobę, grasicę, trzustkę dziecka itd. itd.
W jaki sposób sprawdzono, że komórki te, które budowały organizm dziecka pochodziły z komórek macierzystych mleka? Komórki te wydzielały charakterystyczne dla komórek, macierzystych markery OCT4, NANOG, CD49f.
Okazało się jednak, że nie wszystkie wydzielały te markery a mimo to były obecne w organizmie dzieci – te komórki nie były macierzyste. Te komórki nie tylko osadzały się w układzie pokarmowym, ale przenikały ściany jelita i z krwioobiegiem podróżowały po organizmie dziecka i wspierały jego rozwój.
Podsumowując – sugeruje to funkcjonalne różnicowanie komórek macierzystych z mleka matki w narządach noworodka. Te komórki mogą zapewniać korzyści rozwojowe dla dziecka.
Ile tego tam przenika?
Niemowlę, które jest karmione piersią dziennie spożywa około 430-1300 ml mleka matki, a w każdym ml. znajduje się od 10 000 do 13 000 000 komórek. Czyli dziennie może otrzymać ok 17 miliardów komórek z mleka matki od 1 do 30% w tych komórkach mogą być komórkami macierzystymi. Nawet przy 1%, przy najmniejszej ilości komórek to ponad 170 milionów komórek macierzystych dziennie
Co z tego wynika?
- Komórki z mleka mamy są szeroko dostępne i nie ma żadnych etycznych zastrzeżeń, co do prób zastosowania
- Mogą zmieniać się w każde inne komórki ciała od komórek budulcowych serca, przez neurony, po komórki wątroby i inne
- Nie tworzą guzów
- NIE SĄ TRAWIONE W UKŁADZIE POKARMOWYM. Nie tylko te nie są trawione, ale też i inne nie są. Ba, mogą przetrwać w środowisku kwaśnym układu pokarmowego kilka lat po zakończeniu karmienia.
- Nie ma ich w sztucznym pokarmie i nie ma możliwości żeby były
Zaczynałam się zastanawiać po wykładzie doktor Hassiotou na Sympozjum, dlaczego NIKT o tym nie mówi, nikt o tym nie pisze do ciężkiej cholery! Potem zobaczyłam na facebooku koleżanki pewną dyskusję zażartą z niekarmiącą koleżanką a następnie u drugiej dyskusję z lekarzem o tym, że „co to za farmazony o tych komórkach macierzystych”.
Mam swoją teorię. Otóż nauka to żywa dziedzina. Osobiste jej pojmowanie jest złą droga prowadzącą do błędnych wniosków. Nauka nie ma za zadanie głaskać nas po głowie, klepać po ramieniu i mówić:
– Spoko taki nowotwór to statystycznie każdego zabija, ale kto by się tam nauką przejmował, będziemy trzymać kciuki!
To tak nie działa! Prawda i fakty są ponad emocjami i ponad złością, powiedzeniem w karmieniu czy niepowodzeniem. Jeżeli zaczniesz opierać swoją wiedzę o zjawisku na podstawie doświadczeń własnych, znajomych i koleżanek to popełniasz najpoważniejszy logiczny i naukowy błąd. A jeżeli do tego jesteś lekarzem to juz zaczyna być to dramat.
Kiedy zaczynasz pracę w zawodzie tak ściśle opartym na nauce, która postępuje szybciej teraz niż kiedykolwiek to musisz nauczyć się czerpać z niej garściami codziennie. Najwspanialsi naukowcy, lekarze, położne i badacze, jakich znam i cenię to ludzie, którzy podążają za nauką. Zmieniają swoje stanowiska z otwartymi rękoma witają nowinki i wieści ze świata nauki, są odważni, są niestrudzeni i pełni idei. Jeżeli nauka ich dotychczasowe stanowiska zmieni na niekorzyść przekonań to…zmieniają przekonania. Na moim blogu nazywam to kejsem glutenu. Kiedy dowiedziałam się, że mleko mamy jednak nie chroni przed celiakią[3] wpadłam w panikę. Jak ja, miałam czytelnikom powiedzieć, że to, co do tej pory mówiłam an spotkaniach, w wiadomościach prywatnych, na blogu jest bzdurą? Że ani ekspozycja, ani mleko mamy nie chronią przed celiakią? Aż dotarło do mnie… Oni muszą o tym wiedzieć. To nie musi mi się podobać, ale one muszą się dowiedzieć. I napisałam to, co napisać trzeba było – prawdę.
Ale nie oszukujmy sie pasjonatów jest mało. Oni współtworzą naukę poprzez jej przyjmowanie do swojej codziennej działalności i obserwacją efektów, poprzez szerzenie wiedzy. Ale są też ludzie, których „w szkole uczyli inaczej” i koniec. Którzy zatrzymali się na edukacji sprzed 30 lat, którzy już nic nie robią tylko opierają się na dzieciach z Afryki i tym ze WHO to jakaś dziwna organizacja, co to bada dzieci w krajach trzeciego świta?
Niestety wolność słowa oznacza także bełkotanie bzdur, np. przez producentów sztucznej mieszanki. Bardzo często słyszymy też o tym, że teraz to już takie badania na mleku sztucznym prowadzą, ze to mleko jest wspaniałe nie to, co kiedyś a badania są zapyziałe.
Błąd.
Chociażby badania nad martwiczym Zapaleniem Jelit pokazało, że sztuczna mieszanka podczas trawienia zmienia się uwalniając toksyczne i szkodliwe dla układu pokarmowego dziecka składniki, co bezpośrednio je naraża na wystąpienie tej śmiertelnej przypadłości. Mleko matki trawione w układzie pokarmowym nie przejawia takich skłonności – baaa, chroni jelita przed uszkodzeniem na poziomie komórkowym. Do badań wykorzystano najpopularniejsze nowoczesne rodzaje i marki mleka modyfikowanego.
Z tą myślą zostawiam was i życzę miliardów komórek macierzystych w mleku mamy!
źródła:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK148957/
https://www.breastfeedingonline.com/HowBreastmilkProtectsNewborns.pdf
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25469400
https://www.hindawi.com/journals/nri/2014/807896/
https://stemcells.nih.gov/
[1] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17440749
[2] https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25398739
https://jhl.sagepub.com/content/early/2013/03/19/0890334413475528.extract
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22865647
[3] https://www.hafija.pl/2015/01/wprowadzanie-glutenu-do-diety-dziecka-najnowsze-wytyczne-zalecenia-i-badania-2015.html
Materiały z Międzynarodowego Sympozjum o Karmieniu Piersią i Laktacji
Rozmowy z prelegentami Sympozjum
Komentarze