Najbardziej bezmyślne, głupie i bezczelne teksty jakie słyszą matki karmiące piersią


Ile rzeczy na temat karmienia piersią można się dowiedzieć kiedy się karmi to głowa mała. Ludzie plotą te swoje mądrości, przemyślenia bez pomyślenia i jadą sobie po karmieniu piersią jakby się urwali z choiny. Najczęściej to wypowiedzi z serii „nie znam się to się wypowiem”

Jednymi z najbardziej wkurzających i bezmyślnych tekstów są:

– robisz to dla siebie/własnej wygody/ bo chcesz uwiązać dziecko/bo sprawia ci to przyjemność

zestawione często w tej samej rozmowie z

– matka karmiąca cierpiętnica/matka polka poświęcająca się dziecku.

Jakie to głupie jest, aż nie wiem od czego zacząć.

Badania w Stanach pokazały, że matki decydujące się karmić dłużej niż rok, robią to nie dla siebie, ani nie ze zboczonej przyjemności, ale dlatego, że mają na celu dbałość o zdrowie i rozwój swojego dziecko, co według nich, karmienie piersią zapewnia. Nie robią tego z powodu widzimisia, ale dlatego że, jak wynika z badań są to kobiety w większości wykształcone i w pełni świadome aktualnego stanu wiedzy na temat korzyści jakie mleko mamy niesie, a właściwie skutków jakich brak mleka mamy może mieć.

Ale tu was zaskoczę – karmienie piersią może być przyjemne dla kobiety.

Nie tak jak się to malkontentom zdaje, dlatego że matki karmiące sobie tak zaspokajają własne potrzeby (wtf) ale dlatego, że podczas karmienia wytwarza się oksytocyna – hormon miłości, hormon który sprawia że odpływamy w błogostan. Taki sam jak podczas np. orgazmu. Jednak przyjemność ta jaką jest karmienie, to nie jest przyjemność o lekkim zabarwieniu erotycznym ale przyjemność jaką jest więź i miłość między matką i dzieckiem. Tak, karmienie piersią dziecka może być przyjemnością. Jeżeli, nie daj Boże, przyznasz się, że czujesz przyjemność z  karmienia, to od razu padają na ciebie podejrzenia, że krzywdzisz tym dziecko i masz skłonności pedofilskie, ty zboczona babo! Ale spróbuj to tym ludziom sparafrazować w ten sposób, to usłyszysz,  że „nie o to chodziło”. Ludzie potrafią szafować takimi głupotami jak bezmyślne króliki.

Ale kolejna śmieszna rzecz. Takie same głupie teksty potrafią ludzie walić do matek, którym się karmienie nie powiodło w laktacji.

– Nie karmisz dla własnej przyjemności/korzyści.

Jest to tak samo beznadziejny tekst jak ten w drugą stronę.

 

Co do poświęcania się i uwiązywania z dzieckiem. Bawią mnie takie teksty o tym, że karmienie albo życie. Że nie ma już funu, pracy, zabawy, spotkań z przyjaciółmi.  Śmieszy mnie, teoria że jedno wyklucza drugie. Nie prawda i to tak bardzo, że to aż śmieszne.  Możesz – możesz wszystko, o ile chcesz, o ile to sobie zorganizujesz, bo jak sama się w sobie zamkniesz to „dobry boże nie pomoże”.

Są też tacy wariaci co mówią:

– Krzywdzisz tym dziecko, będzie niesamodzielne, nie będzie nic innego jadło, ani nic innego robiło tylko cyca i cyca i cyca…

Trzymajcie mnie! Wszystkie organizacje zdrowia, zajmujące się karmieniem piersią i psychologią karmienia wypowiedziały się wielokrotnie, że karmienie piersią w żadnym wieku nie ma negatywnych emocjonalnych i psychologicznych skutków dla dziecka (a wręcz przeciwnie ma skutki pozytywne) a ludziom nadal „się wydaje”.  Bo sobie tak myślą więc sobie tak mówią. Bo tak i już.

Co gorsza takie bzdury opowiadają kobietom  przedszkolanki w placówkach opieki i pracownice żłobków. Płacze – wystarczy że taka odkryje, że mama nadal karmi dziecko piersią i już wszystko zrzuca na to i tylko na to. Od razu winowajca jest jeden! Nie chce jeść w przedszkolu/żłobku – bo CYC, nie chce się bawić z kolegami –  bo CYC, nie chce mówić – na pewno CYC!

I trują tym biednym matkom, żeby w końcu odstawiły dzieci od piersi i dają te zakrzywione swoim brakiem wiedzy rady i osądy!

Boże widzisz i nie grzmisz!?

Ostatnio też czytelniczki przyniosły mi  bzdury. Ktoś im powiedział, że karmienie dziecka jak zapłacze powoduje zaburzenia metabolizmu i uczy smutki topić w jedzeniu.

OJACHRZANIĘALETEORIA!

Karmienie dziecka na żądanie powoduje rozwinięcie indywidualnej regulacji przyjmowania pokarmu, a więc naukę tego ile mam jeść, jak wiele mam jeść, kiedy jestem głodny żeby się najeść. Pojęcie przejedzenia czy przekarmienia dziecka w karmieniu piersią nie występuje. Karmienie naturalne to programowanie dziecka na prawidłowe nawyki żywieniowe już od pierwszych dni życia. Jak wiemy żarcie czekoladek na smutki jest nieprawidłowym nawykiem żywieniowym. Karmienie piersią tego nie uczy.

Ale co ważniejsze – mleko mamy jest tak złożone, że powoduje u dziecka spadek napięcia i pomaga się uspokoić, bo zawiera składniki uspokajające. One nie są w mleku tylko na pokaz ale mają taką małą funkcję jaką jest regulacja emocji dziecka i spowodowanie odczuwania przyjemności (o Boże! Znów ta przyjemność!) z przebywania z matką. Jedyne więc zdrowe podjadanie na czas smutków to podjadanie mleka mamy.

Kolejna bzdura: kobietom bardzo często się opowiada, że nic nie mają już w piersiach – albo że mają wodę. Moja czytelniczka, bardzo mądra kobieta, kiedy lekarz pediatra powiedział jej że nie ma już nic w piersiach, spuściła ramiączko bluzki, wyjęła pierś, ręcznie odciągnęła sobie mleko do kubeczka na mocz który właśnie miała w torbie i powiedziała, że ma mleko, nie przypomina jej to w ogóle wody, a na koniec zapytała gdzie pan doktor uczył się wiedzy o laktacji i że namawianie jej na puszkę kiedy dziecko nie ma jeszcze roku jest działaniem na szkodę jej dziecka. Po wyjściu z gabinetu złożyła oficjalną skargę i zmieniła przychodnię i lekarza. Do tego i ja was zachęcam jak Wam lekarz pieprzy bez sensu smutę o wodzie w piersi.

Opowiadanie przez profesjonalistów banialuk o tym, że zalecenia WHO są dla Afryki, krajów trzeciego świata i biedoty są upokarzające i nagminne i śmieszne. A tak naprawdę długo karmią piersią najczęściej kobiety z bogatych rodzin i mamy o wyższym wykształceniu. Dlaczego? Bo mają dostęp do wiedzy i nie muszą polegać na autorytecie lokalnego pediatry, który po roku widzi w piersiach wyschnięte wory. Rodzice powinni mieć wiedzę i odwagę żeby wybrać lekarza o najwyższych kwalifikacjach, który będzie karmienie piersią wspierał i nie ograniczał się do tego co tam kiedyś usłyszał na zajęciach.

Dla mnie jeden z obrzydliwszych tekstów jakie kiedykolwiek usłyszałam to było – „ciągnie cyca”. Jest to tak pejoratywna i pozbawiona szacunku fraza, że mi na myśl o niej robi się mdło.

Chcesz powiedzieć mi lub napisać o ciąganiu cyca? Uprzejmie cię proszę, zamknij się!

Również coś, za co mam ochotę zawsze dać w pysk, to jest komentowanie karmienia piersią do dziecka…

– Taaaki duży chłopiec

– Jeszcze tego cycusia ciągniesz

– A feee to wstyd

– A co ty wyprawiasz dziecko….

– Mama nie daje normalnego jedzenia

To jest już przegięcie na całej linii. Komentowanie karmienia piersią, które ma na celu wywołać w dziecku wstyd lub niepokój to jest szczyt szczytów, największy przejaw chamstwa, buractwa i prostactwa. Wtedy obowiązuje moja zasada – Ze swoimi uwagami mającymi na celu zawstydzenie dziecka lub kontekstową krytykę mnie możesz zwracać się jedynie do mnie!

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

101 komentarzy

  • Gosia
    2 grudnia 2014 at 20:57

    AMEN!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Lola
      11 marca 2015 at 19:39

      Amen x2!!!!!

    • Gabriela
      18 sierpnia 2016 at 07:56

      To samo myślałam czytając!

  • Anita
    2 grudnia 2014 at 21:01

    Cudowny tekst, bardzo na czasie w moim życiu.

  • Klarenka
    2 grudnia 2014 at 21:06

    Karmię drugie dziecko ponad dwuletnie) – razem z 5 lat by wyszło jak dotąd. nasłuchałam się tego typu uwag multum – zwłaszcza z pierwszym synem i zwłaszcza od lekarzy, logopedów i psychologów. tu kazałam się im nieinteresować (w tej czy innej formie. ale najgorzej jest z moją teściową (zresztą pielęgniarką….), która swoją dwójkę dzieci karmiła łącznie 2 tygodnie…. ale ekspertem jest niewątpliwie i co rusz pyta mnie „a ton jeszcze ciągnie cyca?’ albo „a to ty jeszcze masz mleko?”. jak takiej babie coś wytłumaczyć na razie ciężko pracuję nad gryzieniem się w język i nie dawaniem w pysk.

    • motka24.pl
      11 marca 2015 at 20:55

      Ja nie czaję starszego pokolenia pielęgniarek… na szczęście jestem z tego młodego i karmię w ciąży i dzięki mojej wiedzy medycznej jestem w stanie obronić się przed takimi uwagami. Zależy na jakich jesteś układach z teściową, jeśli na takich, ze możesz jej otwarcie powiedzieć co i jak to powiedz, że kształcenie się nie kończy z momentem odebrania dyplomu i wg ustawy (czyli jakby nie patrzeć konstytucji) wynika jasno, że każda pielęgniarka musi nieustannie się szkolić i podnosić swoje kompetencje. Po za tym o tym jak ważne jest karmienie piersią i ile jest mitów związanych z karmieniem dowiedziałam się na szkole rodzenia, bo na studiach jakoś mi nikt tego nie wbił do głowy, a ja jestem z pilnych co jednak się uczą, a nie bywają na studiach. A i przestałam gryźć się w język już dawno. Nikt ze mną nie dyskutuje (z wyjątkiem męża, który uważa, że już powinnam zakończyć karmienie naszej półtorarocznej córy). Pytają tylko czy to możliwe, że karmię w ciąży? Nie no…udaję…albo ciążę, albo że karmię 😀 Możesz teściowej podsunąć artykuły o tym jakie są mity związane z karmieniem piersią, dlaczego kp jest takie ważne i wypowiedzieć się, dlaczego Ty karmisz tak długo 😉 Ja z teściową to walczę obecnie o ciećkanie się i seplenienie do dziecka… A i ja jestem pielęgniarką pracującą na oddziale intensywnej terapii pediatrycznej 😉 Bo to na jakim oddziale pracuje pielęgniarka ma duże znaczenie w wypowiadaniu się na temat kp, bardzo duży 🙂

    • Zosia
      18 sierpnia 2016 at 09:28

      A daj jej raz w pysk to będzie po problemie 😉

  • Marlena
    2 grudnia 2014 at 21:08

    Ostatnio na spotkaniu wielu kobiet jak zaczęłam karmić mojego roczniaka, usłyszałam, że: 1. książkowo dzieci karmi się do 8 miesiąca, 2. to ie Afryka, 3. potem będzie Ci ciężko odstawić, 4. do roku i koniec. Jeszcze z tydzień i daj spokój, 5. to niehigieniczne, przecież on wszystko je. 6. Wszyscy się dziwią, ze Ty jeszcze karmisz. Plotkują… (uuuuu).

    Tak, tak rok i koniec. Jeszcze kolejny.

    Tekst bardzo na czasie u mnie 🙂

    • Ilona
      19 lutego 2015 at 18:49

      O taaak, ciężko odstawić… 16msc i ciągle to słyszę…

  • Alicja
    2 grudnia 2014 at 21:09

    Karmienie piersią to jeden z tych tematów, który obnaża jak bardzo zapatrzeni w czubek swojego nosa są ludzie. Ja starszej córki nie karmiłam długo bo tylko 10 miesięcy, natomiast moja szefowa, pani dr hab. n. med. już po 5 miesiącach nie mogła się nadziwić, że tak długo karmię i przecież po co to – tak długo się dzieci nie karmi. Obawiam się, że gdyby usłyszała, że są matki karmiące dłużej to by jej się zmysły pomieszały.

  • Mama Paulina
    2 grudnia 2014 at 21:11

    Co ciekawe wcale nie trzeba długo karmić żeby usłyszeć większość z tych głupot. Po pół roku można zacząć kolekcjonować zasłyszane perełki. A jeszcze nie daj boże matka wróciła na pół etatu do pracy to w ogóle dziwota, że jeszcze jej sie chce z laktatorem siedzieć:)

    • Alicja
      2 grudnia 2014 at 21:38

      Otóż to.

    • Zosia
      18 sierpnia 2016 at 09:30

      Ja wróciłam do pracy na pełen etat i karmiłam nadal. Tylu głupot w swoim życiu całym się nie nasłuchałam jak przez te miesiące KP. Ale karmiłam tak długo jak się dało. Chciałam dłużej, ale 22 miesiące to chyba nieźle. 🙂

    • Ola
      4 listopada 2016 at 14:57

      Raz wyjechałam na uczelnię na weekend, mój synek miał wtedy 8 miesięcy, a ja karmiłam go piersią. Moja teściowa wielce oburzona. Matka karmiąca nie może wyjeżdżać, ba nawet wychodzić z domu na krok. Jak to tak zostawić dziecku ściągnięte mleko !? Skandal!!

  • Mamuszka
    2 grudnia 2014 at 21:17

    O rany. Miał być tekst o chamskich zwrotach, a oprócz tego padlo wiele mądrych argumentów dla laikow. Takie posty luuubię:D

    Ale ta czytelniczka Twoja to podbiła moje serce! Brawo!

  • Ola
    2 grudnia 2014 at 21:19

    Najczęściej krytykują Ci którzy nie karmili (mam na myśli również facetów) i kobiety, które karmiły krótko ( z różnych przyczyn). A tak z innej beczki, to co myślisz o karmieniu dziecka w nocy (takiego starszego – ponad 1.5 roku). Są jakieś badania/publikacje na ten temat?

    • MatkaDzika
      2 grudnia 2014 at 22:26

      U mnie karmienia nocne były aż do odstawienia. Odstawiłam z dnia na dzień po 22 mcach karmienia. Pierwszej nocy jak się obudził podałam kubek z wodą, drugiej nie zdążyłam dojść z kubkiem. Rozwalił się na mojej części łóżka i spał dalej. Wychodziłam z założenia że nocne karmienia służyły mu do nadrabiania bliskości bo w dzień pracowałam 🙂
      Masakra co niektórzy potrafią za bzdury gadać nie mając zielonego pojęcia o czym mówią :/

    • Zosia
      18 sierpnia 2016 at 09:31

      Badania są takie ( 🙂 ) karm jeśli chce.

  • Marta
    2 grudnia 2014 at 21:26

    Karmie prawie 3 lata i prawie wszystko z listy slyszalam:)

  • Natalia
    2 grudnia 2014 at 21:46

    Tak, tak tak!!! <3

  • Ania
    2 grudnia 2014 at 22:06

    Moja córka skończyła dzisiaj 5 miesięcy, a ja już usłyszałam kilka razy, że już dawno powinnam jej wprowadzić inne produkty bo po co mojemu dziecku tyle mojego mleka… I koronny argument – co ja zrobię jak wrócę do pracy ? Co jest o tyle śmieszne, że jestem bezrobotna i nie mam do czego wracać 😀 Ja się już nauczyłam że nie komentuje tego jak inne mamy wychowują swoje dzieci – one w końcu wiedzą najlepiej co dla ich dzieci jest najlepsze. Dlatego mnie krew zalewa jak słyszę ‚dobre rady’…

  • megi
    2 grudnia 2014 at 22:06

    tez to wszystko slyszalam… stracilam tez przyjaciolke,nie mogla zniesc,ze ja karmie piersia, a jej sie nie udalo. Ciagle mi powtarzala,ze karmienie piersja i mm to jedt to samo,ze nie zadnych badan wg ktorych mleko matki jed lepsze niz mm. 🙂 zalosne:-) karmilam 2 lata jestem z teego dumna.

  • Angelika
    2 grudnia 2014 at 22:09

    Odnośnie tego, że karmienie dziecka kiedy zapłacze uczy topić smutki w jedzeniu… Totalna głupota! Zauważyłam coś wręcz odwrotnego (karmię 10 i pół miesiąca), karmienie dziecka kiedy zapłacze uczy dziecko samodzielnie szukać sposobów regulacji napięcia. Owszem, wcześniej ja sama proponowałam Zosi pierś, kiedy zapłakała, ale z czasem to się zmieniło. Teraz kiedy Zosia się zdenerwuje, uderzy, przestraszy itd. sama przychodzi (czy też „przyraczkowuje”) do mnie i mówi „am mama”. Fakt, jest to raczej tonem rozkazu, ale to nic 🙂 Kiedy nie poprosi wtedy o cycusia tzn. że nie jest aż tak zdenerwowana i za chwilę bawi się już dalej. Ja widzę w tym pozytywną umiejętność, tzn. że moje dziecko samo wie, że potrzebuje się uspokoić, ochłonąć, pocieszyć i wie co mu to zapewni. Myślę, że to jest rozwojowe.

  • Paula
    2 grudnia 2014 at 22:32

    A ja napiszę co pozytywnego spotkało nas wczoraj. Otóż Pani, która razem z mężem kładła nam kafelki w łazience, po tym jak w ciągu 5 minut zaprzyjaźniła się z moim 8,5 miesięcznym Dzieciątkiem, kiedy tylko Maluszek zaczął marudzić, kazała mi go natychmiast nakarmić piersią bo dzieciaczek nie powinien czekać 🙂 Dla niej było po prostu naturalne, że karmię piersią. Szczęście spotykać takie osoby na swojej drodze, a nie jest to częste niestety.

  • Magdalena
    2 grudnia 2014 at 22:41

    Tak naprawdę patrząc na wiedzę naszych lekarzy to my jesteśmy trzeci świat. Też ostatnio pisałam o tekstach jakie słyszę na temat karmienia, mój syn nie ma jeszcze 10 miesięcy, a już uważają mnie za patologie. Trochę to smutne i trochę wkurzające, ale w takich czasach żyjemy i w takim kraju mieszkamy. Jedyne co jest pocieszające, to fakt, że są takie mamy jak ty, które robią na prawdę dużo, żeby to się zmieniło. Dziękuję Ci za to bardzo, bo żadna położna ani lekarze nie przekazali mi potrzebnej wiedzy na temat karmienia piersią, za to znalazłam ja tutaj.

  • Felicja
    2 grudnia 2014 at 22:48

    Na szczęście na razie takich tekstów nie słyszałam, ale karmię dopiero 6 miesięcy. Mam wśród swoich znajomych sporo mam i tylko jeszcze dwie z nich i ja wciąż karmimy. Ale nie o to mi chodzi. Dzięki dzisiaj przeczytanym argumentom będę mogła odpowiednio odpalić jak podobny tekst usłyszę. Największe boje przeszłam z własną mamą, bo karmiła mnie krótko. Dobrze, że teściową mam w miarę normalną 🙂

  • joanna
    2 grudnia 2014 at 23:08

    Mnie raz zszokowal znajomy ktory do corki dwuletniej ktory przytulila sie do mamy i udawala ze ssie (bo w bruszku byl braciszek I byla mowa ze bedzie pil mleczko od mamy) powiedzial z wyraznym obrzydzeniem w glosie „wez przestan to ohydne! „. Nic dziwnego ze z takim podejsciem w ciagu tygodnia byli juz na mm.

  • Lena
    2 grudnia 2014 at 23:14

    A ja karmię juz 6 rok non stop, ale trzeciej dziecko, a każdego dużego juz potomka karmiłam do samoodstawienia ok 3 i ponad trzy lata 😉 i juz nie robią na mnie teksty innych o kp, pytania, a nawet docinki. Do tego polubiłam słowo ” cyc ” i go używam ale parę lat temu też nie lubiłam 😉

  • Joanna
    2 grudnia 2014 at 23:19

    Moja cotla ma 14 miesięcy, od 3 pracuje na cały etat. Jak jestem w pracy, to nie karmię, nie odciągam. W pracy ciągle słyszę teksty na temat karmienia, ale najlepsza moja szefowa, ktora mówi: ale takiego trzylatka, to chyba nie będziesz karmić bo to glupio wygląda? Hmm… tak bo wszystkie decyzje odnośnie zdrowia mojego dziecka mam zamiar podejmować bazując na tym czy coś dobrze wygląda czy nie…

  • Kama
    3 grudnia 2014 at 00:06

    Normalnie uwielbiam Twoje teksty 🙂 co prawda jestem na początku karmienia(dopiero 3,5 m-ca) ale już teraz się tłumaczę dlaczego po 6m-cu nie chcę być tą „pałermamą” od butelki i słyszę ,że cycki mi się wyciągną i na imprezę można wyskoczyć baa nawet na zakupy kiedy chcę a ja tu taka jestem uwiązana….Ogromnie się cieszę, że znalazłam Twojego bloga, wpisy, które znajduję tu codziennie otworzyły mi oczy na wiele istotnych spraw w kwestii karmienia , a przy okazji podsuwają świetne argumenty na ewentualną pyskówkę 🙂

  • Danka
    3 grudnia 2014 at 07:28

    Swiete slowa. Nic dodac nic ujac.

  • czajnik
    3 grudnia 2014 at 09:47

    Na szczęście nie słyszałam za dużo takich tekstów. Jeśli już, to zdarzało się w bardziej subtelnej formie i wydaje mi się, że częściowo wynikało/wynika z niewiedzy osób komentujących. Na przykład moja teściowa i jej mama nie karmiły swoich dzieci, z tego co mówią, to ze standardowych powodów „braku pokarmu”. W związku z tym nie wiedzą po prostu, jak to jest, więc pytały. Trochę mnie to na początku wkurzało, ale nie zachowywały się chamsko, więc starałam się zrozumieć. Tłumaczyłam, że teraz są inne wytyczne dotyczące karmienia, zrobiłam parę „wykładów” na temat skąd się to mleko bierze, czemu dziecko musi tyle ssać, jak kp wspomaga odporność i wydaje mi się że zaakceptowały. A przynajmniej tolerują i nie komentują. Najdziwniejsze dla nich było na początku to, że „mam pokarm”, bo one się zwykle spotykały z tym, że po kilku dniach się mówi „oj, nie mam pokarmu” i oficjalnie przechodzi na MM. I z tego, co mówiły, to większość osób w pracy i znajomych też nie karmiło piersią… A ja go miałam, nie dlatego, że się magicznie pojawił, tylko ciężko nad tym pracowaliśmy całą rodziną (dziecko, mąż i ja oczywiście, plus doradczyni dodatkowo).

    Co do lekarzy komentujących, to też nie miałam okazji się kłócić wprost (na szczęście, bo zwykle takie akcje odchorowuję), ale zawsze na wszelki wypadek przed wejściem do gabinetu trenuję w myśli odpowiedzi na wszystkie ignoranckie teksty 🙂

    Ostatnio spotkała mnie pozytywna niespodzianka, bo wiekowa pani doktor zaczęła mnie wypytywać, jak sobie radzę w pracy z karmieniem itp., wytłumaczyłam, że dziecko ma 19 miesięcy, więc karmię rano i wieczorem a w dzień normalnie pracuję i tak chwilę pogadałyśmy. Nie wiedziałam, do czego ona zmierza i w końcu okazało się, że chciała mi opowiedzieć, jak to jej siostrzeniec karmiony długo piersią, jak tylko usłyszał, że mama chce zacząć go odstawiać mówił: „Mamo! Nie wygłupiaj się!”.

  • Monika
    3 grudnia 2014 at 11:33

    Hmm… ja nie wiem, gdzie wy mieszkacie, wśród jakich ludzi macie przyjemność (lub nie) się obracać, ale ja nie usłyszałam żadnego negatywnego komentarza. Ani od lekarza, ani od rodziny, ani od postronnych osób… co najwyżej zdarza im się zapytać czy mały je takie zwykłe jedzenie (14 miesięcy ma). Albo mam szczęście, albo mieszkam na innej planecie, albo Wy piszecie tylko o tych pojedyńczych negatywnych uwagach a nie piszecie ile razy ktoś się uśmiechnął, pogratulował, powiedział, że świetna decyzja itd. 🙂
    To jak to jest? Mieszkam na innej planecie? 🙂

    • Hafija
      3 grudnia 2014 at 13:01

      mi na żywo raz ktoś coś miłego powiedział w porównaniu z ilością głupot to jak nic =/

    • Mama_Pietruszki
      3 grudnia 2014 at 19:23

      A to ja też słyszałam sporo miłych rzeczy kiedy karmiłam „w terenie”. Raz na przykład na korytarzu w kolejce w PKO BP :D. Choć fakt, chodziło o karmienie dziecka do pół roku. U starszaków starałam się piersią karmić głównie w domu bo za dużo wrażeń ich rozpraszało i nie mieli komfortu jedzenia. Ale jak była potrzeba to karmiłam i starszego, nikt nie krytykował.

    • Fik
      17 sierpnia 2016 at 20:39

      Ja również nie spotkałam się z tak negatywnymi tekstami .A wręcz przeciwnie słyszę o super ze dałaś radę tyle czasu , gratuluję ,i nigdy lekarz mi nie powiedzial ze mam wode w piersiach zamiast mleka itp .karmie już 14 mies .chyba też żyje gdzie indziej 😀

  • Ika
    3 grudnia 2014 at 13:02

    Też się spotkałam z teorią, że dziecko nauczy się „zajadać smutki” i prawdę mówiąc trochę się tego obawiałam. Ale moje dziecko skorygowało to myślenie 😉 Wcale (aż czasem żałuję) nie chce piersić zawsze i wszędzie na każdy smutek. Nie mam pocieszacza na wszystko, ale dzięki temu widzę, że Mała sama reguluje ilość jedzenia. A czasem po prostu ssie. A czasem chce czegoś innego. I już 😛

  • Marlena
    3 grudnia 2014 at 15:00

    Wczoraj byłam u lekarza bo jestem przeziebiona i naprawdę było mi bardzo miło jak pan doktor sprawdzał po 3 razy czy lekarstwa które mi daje na pewno można brać podczas karmienia piersią. I nie usłyszałam nawet pół negatywnego komentarza a moje dziecko ma prawie 9 m-cy .

  • Owl-Ways House
    3 grudnia 2014 at 18:37

    Jaka szkoda, że nie znałam Twojego bloga, gdy zaczynałam karmić, może oszczędziłoby mi to smutku, złości i łez. Dziewczyno, uwielbiam Cię za tego bloga i Twoją pracę! poproszę jeszcze wpis z odpowiedziami na głupie komentarze, bo już nie chce mi się robić wykładów pod tytułem: skąd się bierze mleko i jaki ma wpływ na jednostkę ludzką… Większość tylko kiwa głową i patrzy jak na kosmitkę. Przestałam się już odzywać i komentować z grzeczności, choć różne kwiatki cisną się na usta. Naprawdę nie wiem, jak mam reagować, dlatego zwykle milczę.

    • Hafija
      3 grudnia 2014 at 19:01

      dziękuję!

  • sylwik
    3 grudnia 2014 at 19:09

    świetny tekst, dzięki !!!

  • Izabela
    3 grudnia 2014 at 19:22

    A ja tez niestety tylko kilka ray usłyszałam,ze swietnie ze karmie ale to było tylko na początku karmienia. Teraz coraz cześciej słyszę negatywne uwagi. I kilka razy siostra zwróciła sie do mojego dziecka ze jeszcze je i ze fe taka duza. Po mojej interwencji nie usłyszałam juz wiecej uwag na szczescie. W rodzinie zrozumieli ze to moja sprawa i robie jak chce ale nie mam wpływu na innych. Czesto milczę jak ktos mowi cos negatywnego niestety. Ale wiem ze jesli ktokolwiek zwróci sie jeszcze do mojego dziecka to napewno sie odezwę. Najcześciej słyszane to ze juz jest duza i ze zle to wyglada ze to chore tak długo karmić. Każdy tekst ktory przytoczyłas juz mam przerobiony.

  • Linijka
    3 grudnia 2014 at 20:50

    a to ja się pochwale.Sytuacja z dzisiaj.Kontrola w patologii noworodka ( zle było z Po-Tomka na starcie).Cala poczekalnia i w tym i moje dziecko(reflus,alergia i zaburzenia krzepliwości krwi) a lekarka po kontroli :” a teraz niech pani wyjdzie na zewnątrz,wywali cyce przy tych matkach i pokaże,ze takie dzieci tez można”. TADAAM! samo słowo CYC użyte w słusznej sprawie 🙂

  • Malenstwo
    3 grudnia 2014 at 22:39

    Ja słowo ciągnie cyca;) słyszę od swojej Mamy.nie znoszę okropnie tego określenia ale nie mam jej tego za zle zupełnie, bo nie mówi tego w złej intencji. przypominam tylko ze my tak nigdy nie mówimy bo Dziecie dostaje mleko a piersi sa dla mnie i dla Tatusia. Moja Mama mówi wtedy: no tak. Do tego moja Mama jest chyba jedyna osoba z najbliższego otoczenia (procz Męża)która mnie psychicznie wspiera opowiadając jak to inne mamy długo karmią i moje dwa lata to jeszcze nie tak długo a Dzieci te potrzebują. Sama mowi ze karmiła każde z nas po3miesiace bo nie miała wsparcia i zetelnej wiedzy. Jej Teściowa a moja Babcia, z która mieszkała pod jednym dachem była położna i twierdziła ze juz od4miesiaca należy przejść na mieszankę bo to lepsze, prostsze i zdrowsze dla dziecka. Ogromnie mi miło ze ktoś powie mi miłe słowo poniewaz reszta to ciagle komentarze, a niektóre niedorównują powyżej opisanym wiec żal o nich wspominać, tyle ze zawsze mnie to bardzo stresuje i nie mam tyle ikry by odszczekać bo zaraz usłyszę ze przewrażliwiona i nerwowa jestem.to wole zagryźć zeby. z powodu nagonki lekarza, do lekarza nie chodzę nawet jak bardzo zle sie czuje.Powinnam złożyć skargę ale juz mi sie nie chce bo nie widzę ze cokolwiek to zmienia procz mych nerwów. Super ze inne mamy potrafią pokazać ze warto sie odezwać.

  • szczypiorki.pl
    4 grudnia 2014 at 12:43

    Kocham Cię za ten tekst! 😉

  • MagdaLena
    4 grudnia 2014 at 12:54

    Ja bedac w ciazy od poloznej uslyszalam, ze jesli bede karmic piersia to okolo 8 miesiaca trzeba odstawic. Bo potem juz nie ma sensu, bo najlatwiej odstawic, bo dziecko jeszcze sie tak nie przywiaze, ze potem bedzie problem. A ja karmie dalej… juz 14 miesiecy, ale karmie tylko na sen a i tak sie wiekszosc ludzi czepia, podpytuje i rowniez padaja „ciekawe” teksty.

  • iza
    4 grudnia 2014 at 15:49

    O matko, jakie straszności ludzie potrafią wygadywać:/ Słyszałam sporo tych tekstów, już puszczam mimo uszu, ale najbardziej wpieniają mnie te od tzw. „służby zdrowia”, szczególnie, ze sama też do niej należę. Ostatnio pani dr ginekolog omal się nie przekręciła na wieść, ze karmię 1,5 roczne dziecko i nie mogła ogarnąć jak w takim razie zaszłam w ciążę skoro mam nieregularne cykle (nie wiem skąd jej to do głowy przyszło). Jestem teraz pod ostrzałem rad a wręcz nakazów odstawienia starszaka od piersi, nawet poradę o smarowaniu piersi gencjaną (!) otrzymałam:/ Co ja mam mówić wtedy?

  • Monika
    4 grudnia 2014 at 22:04

    A ja często słyszę: Po co tyle się męczysz? Przecież mm jest teraz takie wygodne. A jak czasami narzekam na nocne pobudki, to słyszę: widzisz? przyzwyczaiłaś, to teraz masz! Już nawet przestałam się tłumaczyć, po co to robię. Najważniejsze, że ja sama wiem.

    • Kretucha
      19 sierpnia 2016 at 10:35

      MM wygodne? Nikt mi nie wmówi, że szorowanie butelek, wyparzanie, pilnowanie odpowiedniej temp. wody i ilości miarek mleka jest wygodniejsze niż podanie dziecku piersi, szczególnie w nocy. Karmiłam syna systemem mieszanym, potem tylko piersią a po 9 mies musiałam przejść wyłącznie na mm więc wiem o czym mówię. Teraz karmię 7 miesiąc córkę wyłącznie naturalnie i chcę to robić ile się da. Bo to dla niej najlepsze a przy okazji najszybsze i najtańsze 🙂

  • Magda
    4 grudnia 2014 at 23:29

    Na wszystkie uwagi jest jeden argument – Gatunek ludzki przetrwał tysiące lat tylko po to żeby odkryć MM i jego zbawienny wpływ na zdrowie i rozwój człowieka 🙂 Jak wcześniej ludzie bez niego żyli? aż strach o tym myśleć!
    Mamy i babcie /całe ich pokolenie/ miało wpajane, że MM jest zdrowsze bo producenci chcieli zdobyć rynek. Ja słyszę od pielęgniarki z tego właśnie pokolenia – najdłużej 1,5 roku a dłużej to nieeeeeeee…… na pytanie dlaczego słyszę, że dziecko już za duże i nieeeeeeeeeee……..

  • mammina
    5 grudnia 2014 at 01:20

    Ja odciagam mleko juz 9ty miesiac. Dobrze ze tesciowa rok karmila meza i on mnie zawsze wspieral. Chodzilismy razem nawet do doradczyni laktacyjnej 🙂 bo wielu innych juz nie rozumialo czemu to robie. Nawet moja wlasna matka powiedziala mi po co sie tak meczysz. Tez slyszalam komentarze w stylu jeszcze mu swoje mleko dajesz? Przeciez nic nie warte zaszkodzi mu jeszcze. Cale szczescie ze mieszkam w kraju gdzie promuja kp i zarowno pediatra jak i inni lekarze mojego synka zawsze mi gratuluja wytrwalosci i dopinguja.

  • mammina
    5 grudnia 2014 at 01:23

    Kolezanka karmi swoja coreczke dwuletnia jeszcze i ostatnio slyszalam powiedziane zartem ze pewnie karmi tak dlugo bo chce miec duze cycki 😉

  • Kinga
    5 grudnia 2014 at 14:36

    U nas najczęściej było – ‚ nie boisz się, że już się nie odzwyczai?”
    Zazwyczaj mówiłam – ” No cóż zrobić, na zielonych szkołach może być ciężko, ale normalnie to przerwy chyba dalej co 45 minut są,nie?”

  • Maamaa
    12 grudnia 2014 at 20:52

    U mnie to moja tesciowa stale mnie zniechecala… Urodzilam wczesniaka, synek przez miesiac lezal w inkubatorze. Tesciowa oczywiscie stale komentowala, ze nie dam rady podtrzymac laktacji itp. Jakos dalam rade i dzielnie nosilam mleczko pielegniarka zeby przez sonde karmily Filipa moim mlekiem. W domu nie chcial ssac piersi i wtedy tez tesciowa stale marudzila… dziecko glodne, meczycie sie oboje itp. Dalam sobie rade (tutaj uklony w kierunku naszej kochanej poloznej). Przez prawie pol roku syn poznal tylko smak mleka matki, co oczywiscie bulwersowalo tesciowa. Ona juz w drugim miesiacu zycia najcheniej dalaby mu kaszke. Tak wlasnie zaraz minie 7 miesiecy jak karmie piersia. Walczylam o to zawziecie i teraz latwo sie nie poddam.

  • Famii
    11 marca 2015 at 19:33

    Hafijo, możesz mnie teraz zagryźć, ale karmię piersią ( obecnie 14 miesięczną córkę ) bo ( pomijając oczywiście aspekty zdrowotne o których mam pełną świadomość – szczególnie jako matka wcześniaka):

    1. jestem leniwa – jak pomyślę o wyparzaniu, szorowaniu, podgrzewaniu i innych czynnościach które wykonywałam przy starszej córce w związku z karmieniem butelką to mi się słabo robi – szczególnie jeśli pomyślę o takich czynnościach wykonywanych w nocy ( starszą córkę karmiłam piersią niestety tylko niecałe 7 miesięcy, powrót do pracy zmianowej niestety totalnie pozbawił mojej córki chęci na pierś a mnie laktacji ),
    2. jestem skąpa – po jaką ch… mam wydawać kasę na coś co sama produkuję ( co ciekawsze – lepsze niż to z paczki ! 😉 ), to tak jakby np. zegarmistrz szedł do innego zegarmistrza, żeby ten mu baterie w zegarku zmienił – no totalnie nielogiczne, prawda? 😉
    3. jestem wygodna – tu mogę przytoczyć to co napisałam w 1 punkcie 😉 „cyc” jest zawsze dostępny, zawsze gotowy, zawsze pod ręką ( ewentualnie zawsze na miejscu ). „Cycaśne” mleko nie skiśnie, nie przeterminuje się, nie przegrzeje – no ideał! Dziecko nie ma opcji, żeby go nie chciało bo „cośtam” – zapewniam, że w tej chwili jem dosłownie wszystko ( prócz imbiru bo robi nas w kropki ), czyli to na co mam ochotę ( np. starsza córka nie każde mleko chciała pić – zwyczajnie jej nie smakowało ).
    4. Z tego punktu możesz się śmiać – znajomi nie nakłaniają mnie na długie, pijane imprezy ( za którymi nie przepadam ) bo wiedzą, że karmię piersią 😉 Taaaa : używam karmienia piersią jako wymówki – o taka wyrodna jestem 😉 Oczywiście od czasu do czasu, na domowym spotkaniu ze znajomymi wypiję lampkę wina i to mi wystarczy w zupełności 🙂 Nie muszę się tłumaczyć nikomu, że nie tęsknię za alkoholizowanymi imprezami! Wystarczy: karmię piersią, nie piję 😉

    Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Hafija
      11 marca 2015 at 19:53

      <3 kocham

    • Famii
      11 marca 2015 at 21:03

      😉 Mogę robić za najdziwniejsza reklamę karmienia piersią 😀 Karmię bo jestem leniwą sknerą – a co mi tam 😉

    • NastusioweLove
      12 marca 2015 at 11:35

      To podobnie jak ja haha 😉

  • Lodzia
    11 marca 2015 at 20:15

    Nie rozumiem całej tej nagonki na mamy karmiące!!!jak chce niech karmi przecież to jej wybór!ja niestety nie miałam tej przyjemności bo po miesiącu nie bylo ani kropelki mleka;-( i przy pierwszej córce jak i przy drugiej.A tym co sie wtracaja polecam aby poczytali trochę o karmieniu piersia może zmienia zdanie!

  • monijka
    11 marca 2015 at 20:25

    Wlasnie karmie moje trzecie dzieciatko ma rok i 5m-cy i powiem szczerze ze nie potrafilabym karmic butelka. Bo niby kiedy wiedzialabym ze jest glodnym , no i te butelki , smoczki itp itd. Tez nasluchalam sie roznosci przez 10 lat, bo tyle ma najstarsze z dzieci, ale robie to co uwazam za sluszne i dobrze na tym wychodzimy 🙂 Chociaz mam ostatnio chwile zwatpinia, i wtedy czytam ten oto blog i daj rade DZIEKI ZE JESTESCIE

  • Dorota
    11 marca 2015 at 20:46

    Karmie piersią 9 miesięcy i mam nadzieje karmić jeszcze tak długo, jak synuś będzie miał ochotę. Ja na szczęście nie spotkałam się z żadną taką uwagą jak opisujesz w poście, nawet wręcz przeciwnie, ale jeśli bym kiedyś usłyszała to wątpię żeby udało mi się powstrzymać i ugryźć w język i pewnie bym broniła swoich racji jak lwica. Karmie bo lubię, karmie bo to zdrowe dla mojego dziecka, karmie bo to umacnia naszą więź, koniec kropka.
    A ponieważ to mój pierwszy komentarz na Twojej stronie to pozwolę sobie Ci pogratulować wspaniałej inicjatywy jaka jest walka o uświadamianie zalet karmienia piersią – wspaniałe o tym piszesz!!!
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Olga
    11 marca 2015 at 20:51

    Ja tez dzisiaj uslyszalam od znajomego „taki duzy chlopak i jeszcze go piersią karmisz” (moj syn ma 11 miesięcy). Usmiechnęłam sie i odpowiedziałam „tak karmie i bede jeszcze bardzo długo”

  • Duśka
    11 marca 2015 at 21:14

    Jak dobrze, że jesteś! To, co robisz jest Wielkie! 🙂 Mam ochotę (jak pewnie niejedna zaglądająca tu kobieta) Cię uściskać 🙂

  • NastusioweLove
    12 marca 2015 at 11:30

    Ja, mając 9 miesięczne dziecko, usłyszałam kilka razy najgłupszy tekst, mianowicie „Przyznaj się, że karmisz z lenistwa i dlatego, że jesteś okuta (w moich stronach tak nazywa się osobę skąpą i chciwą 🙂 )” Słysząc tego typu teksty mój ironiczny uśmiech i wymowne przewrócenie oczyskami są wystarczające 😉 Ale chętnie dodaję, że owszem, jestem egoistką i dlatego karmię piersią, bo myślę tylko o sobie, o własnej wygodzi i o finansach OOOOOOO! Dowiedziałam się, że rzekomo nie chce wydawać pieniędzy na mleko modyfikowane, butelki, podgrzewacz itp. Szczerze mówiąc karmię piersią głównie dla zdrowia dziecka, ale również z egoistycznych pobudek, jest to dla mnie wygodne i cenię sobie bliskość z Malutką – niekoniecznie, by nieusamodzielnić dziecko jak twierdzą niektórzy. Ważne, że my – karmiące Mamuśki – nie ulegamy presji otoczenia, jesteśmy wierne swoim przekonaniom – Nieskromnie rzecz ujmując – możemy być z siebie dumne 😉

  • agata
    24 kwietnia 2015 at 19:56

    uwielbiam Cię kobito!!!nawet nie wiesz jak pomagasz mojemu zdrowiu psychicznemu tym co robisz!!ostatnio usłyszałam od teściowej dokładnie ten tekst o uwiązywaniu syna do siebie!wkurzyłam się niezmiernie i aż potem przez tydzień miałam wyrzuty sumienia. ale i tak jej najlepszy tekst to :”przeciwciała w mleku są tylko pół roku potem nie ma sensu karmić lepiej dać chrupki kukurydziane żeby dziąsła drapał jak mu ząbki idą”… znawczyni się znalazła! niech sama wciąga ten grys kukurydziany!

  • Mama Bubinka
    24 kwietnia 2015 at 22:05

    Żeby tak każdy interesował się piersią własną, a nie piersią karmiącej mamy świat byłby piękniejszy.

  • Mała_Mi
    3 kwietnia 2016 at 23:02

    Witam
    Karmię córeczkę już 22 miesięcy, niestety czasem mam wrażenie, że żyje w świecie, gdzie karmienie własnego dziecka to walka o przetrwanie. Gdy mała miała ok. 9 miesięcy trafiłyśmy do szpitala na odział chirurgiczny, gdzie oczywiście pierwsza rada lepiej karmić butelką, bo po zabiegu córci będzie łatwiej, oczywiście po wybudzeniu mała od razu chciała pierś. W przychodni rady Pediatry żebym dała już sobie spokój. W pracy w służbie zdrowia wśród personelu medycznego i osób o wykształceniu przyrodniczym nagonka i pytanie jak jeszcze długo zamierzam karmić. Gadki babć, że rok i trzeba odstawić. Ostatnio złapało mnie zapalenie zatok pani laryngolog przepisała mi leki bezwzględnie zakazane podczas karmienia komentując, że ona karmiła trzy miesiące a wychowała trójkę dzieci i że mój wybór innych leków nie da. Tragedia!!! Obdzwoniłam innych lekarzy i dostałam antybiotyki, które mogłam brać. Ludzie czemu jestem winna, bo chcę karmić piersią? Miejcie serce zwłaszcza kobiety, bo one są w tym najgorsze nie uprzykrzajmy sobie życia. Najgorsze, że mi odpowiedż na głupie komentarze przychodzi ciężko. Dzięki za ten blog jedyne miejsce, gdzie nabieram siły na walkę z głupotą i zacofaniem. Pozdrawiam

  • Mała_Mi
    3 kwietnia 2016 at 23:08

    A i najciekawsze, gdy po porodzie przywieziono mi córkę na salę usłyszeć od pielęgniarki, że nakarmiona- bezcenne do dzisiaj mam ochotę ją ukatrupić.

    • Ania
      17 sierpnia 2016 at 21:08

      Wytropić i udusić taką 🙂

  • mammamia
    17 sierpnia 2016 at 19:46

    Co zauważyłam a propos zwalania winy na matkę..matka jest takim naczyniem, do którego całe otoczenie zwala winy za cokolwiek złego (związanego z rodziną tejże kobity)..wszyscy są najmądrzejsi wobec cudzych problemów i spraw..no i dobra organizacja czasu to naprawdę klucz do szczęścia
    Super tekst
    PS tylko Boga lepiej z dużej litery 😉

  • Emilia
    17 sierpnia 2016 at 19:47

    Zgadzam się ze wszystkim!!! Mam tylko jedną prośbę – proszę nie nazywać nauczycieli przedszkolnych przedszkolankami. Nomenklatura rodem z PRL.. Świetliczanki i przedszkolanki tamtych czasów.. Proszę ja – nauczycielka przedszkola i karmiąca już 20 miesiąc mama. Pozdrawiam 😄

  • ania
    17 sierpnia 2016 at 20:03

    to co mnie dręczy od dawna
    „nigdy się od tego nie uwolnisz”
    „on już się twoim mlekiem nie najada”
    „zobaczysz nie da Ci spokoju”
    „odstaw teraz bo później to dopiero będziesz miała”
    i tysiące tego typu, łącznie z „współczuje Ci jesteś taka uwiązana”
    Ręce mi opadają

  • Klaudis
    17 sierpnia 2016 at 20:12

    Mala ledwo 6 tygodni skonczyla, a juz ze trzy razy slyszalam: to Ty JESZCZE karmisz? A ja przeciez dopiero zaczynam 😀

  • Olala
    17 sierpnia 2016 at 20:34

    Ja karmie 15 miesiecy i na razie nic zlego nie uslyszalam od nikogo. Tylko mam problemy u lekarzy ktorzy nie chca mnie leczyc bo wg nich dla mam karmiących oprocz paracetamolu nie ma bezpiecznych leków

  • eM
    17 sierpnia 2016 at 20:45

    Najprawdziwiej najgłupsze teksty to ja słyszę od mojego teścia buszmena, ale szkoda mi zużywać klawiatury i szkoda mi moich nerwów, więc nie będę tego cytować 😉
    Wspomnę tylko,że moja córeczka ma 2lata i nadal pije mleczko z piersi a dodatkowo jestem w drugiej ciąży, więc chyba będę mieć wieczną laktację! I dobrze nam z tym!

  • Tysia
    17 sierpnia 2016 at 20:45

    jesteś najlepsza 🙂

  • Ania
    17 sierpnia 2016 at 20:53

    Ja karmie dziewuszkę, 16 miesięczną, ktora je słabo, ale zâbkuje ale chętnie prosi o pierś. Ponadto córcia jest drobniutka i często słyszę jakie to cycy do niczego już i że mama nic jej jeść nie daje….

  • mary
    17 sierpnia 2016 at 21:00

    Ok. Tekst jak każdy – świetny!

    Ale pytanie mam – jak uświadomić szanownego pana małżonka, że jeszcze nie czas!? Za tydzień córka skończy rok. Co prawda dawno nie zadawał tego cudownego pytania – „A ty kiedy masz zamiar skończyć?” Nie wiem jak go dobrze uświadomić, że mamy zamiar sie karmić do bólu 😉

    • Hafija
      17 sierpnia 2016 at 21:17

      No trzeba doszkolić w wiedzy naukowej 🙂

  • Agnieszka
    17 sierpnia 2016 at 21:29

    Spotkałam ostatnio znajomą położną (ok 30 lat, pracuje w renomowanym! prywatnym szpitalu w warszawie). Rozmawiałyśmy i wspomniałam, że karmię mojego malucha (14 miesięcy). Zaczęła na mnie krzyczeć (?!) że zwariowałam, że przez pierwsze 6 miesięcy daje dziecku odporność a potem to już tylko dziecko sobie ciąga cycka, usłyszałam tekst „weź nie rób patologii”. Byłam naprawdę wstrząśnięta, nie spodziewałam się tego po młodej położnej. Naprawdę zastanawiam się nad napisaniem listu do warszawskiego UM z prośbą o zmianę/poprawę edukacji laktacyjnej przyszłych położnych, tak aby ich wiedza nie zagrażała zdrowiu polskiego społeczeństwa.

    • Hafija
      17 sierpnia 2016 at 21:38

      Ministerstwo wystosowało takie pisma do uczelni medycznych

  • Agnieszka
    17 sierpnia 2016 at 21:39

    Za mało!!! 🙂

  • Karolina_c
    18 sierpnia 2016 at 07:09

    A ja nie popieram i nigdy nie poprę nagonki na karmienie piersią. Właśnie przez to, że karmiłam mam teraz dziecko nieuleczalnie chore na borelioze wrodzoną. Pomijam, że winna jest sama choroba (niesłychanie ciężka do zdiagnozowania). Ale winne są też takie matki jak ty, które pod niebiosa wychwalają karmienie piersią, jakie to jest cudowne i w ogóle (przez co trwa powszechna nagonka na karmienie mm)- a nie mówią o tym, że jeśli matka jest chora a o tym nie wie, to wraz z mlekiem może przekazać dziecku wiele bakterii i infekcji których diagnostyka i leczenie niestety nie jest to tej pory dobrze zbadane. Ja przekazałam borellie i bartonelle- ile matek przekazało dzieciom taki zestaw nawet o tym nie wiedząc…

  • lotta1985
    18 sierpnia 2016 at 10:20

    Przyznam uczciwie, że kilka lat temu, kiedy nie miałam żadnego pojęcia na temat karmienia piersią, a myśl o własnym dziecku jeszcze nawet nie kiełkowała w mojej głowie, widząc dziecko powyżej 1 roku życia karmione piersią, myślałam, że jest to dziwne, nieestetyczne i wypływa bardziej z potrzeb emocjonalnych matki niż dziecka. Jak widać, przyczyną była niewiedza i brak osobistego zaangażowania w temat 😉 Dziś myślę inaczej i swoje dziecko mam zamiar karmić tak długo, jak będzie nam to obojgu odpowiadało 🙂 Ale nawet w czasach, kiedy byłam ignorantką, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zwracać komuś uwagę, głośno krytykować i coś komuś sugerować!!! Polacy to jeden z najbardziej zakompleksionych, a jednocześnie najgorzej wychowanych narodów 🙂 Tylko czekam, aż w końcu spotkam się z jednym z tych komentarzy wypowiedzianych do mnie bezpośrednio, już zawczasu szykuję uszczypliwe riposty hihi 🙂 Pozdrawiam!

  • daria
    18 sierpnia 2016 at 12:02

    A ja czekam na Twoja książkę jak dziecko na Święta 🙂 tez na szczęście nie miałam okazji spotkać się z tak negatywnymi komentarzami na temat kp. Rodzina w ogóle nie komentuje a pani pediatra tylko tak normalnie się zdziwiła ze noszę mleko dziecku do żłobka 🙂 ale bez żadnego komentarza, ani pozytywnego ani negatywnego. Natomiast kilka razy widziałam miły uśmiech jak karmiłam młodego gdzieś na ławce 🙂 i napisze jeszcze ze tez taka wiedza jaka posiadlam dzięki Tobie jest nieoceniona! Jesteś wielka!

  • Klaudia
    18 sierpnia 2016 at 18:09

    Mam taki problem, raczej moja córka. Córka ma obecnie 22 miesiące i jest kp. Okazało się, że ma niedorozwój szkliwa, przez to mleczaki nr 1 i 2 mają mega próchnicę (pomimo diety bez cukru i bez słodyczy, od początku bez butelki jakiejkolwiek, bez soczków itp), każdy stomatolog u którego byłam przebąkuje coś że kp w nocy będzie pogłębiać tą próchnicę bo laktoza, bo to cukier bla bla bla, wiem że kp nie powoduje próchnicy jako tako, wiem że jest antyseptyczne i wiem że fizjologia kp raczej to wyklucza, ale nocą moje dziecko kiedy już sobie popije to śpi przy piersi (ja nawet o tym nie wiem bo obsługuje się samo kiedy śpię, mąż zaobserwował ) i kiedy śpi tak i ciuma sobie tą pierś to to mleczko czasem się leje i oblewa jej ząbki. I teraz nie wiem co robić, czy oduczyć ją kp w nocy (co jest strasznie trudne i mnie przeraża), czy to bzdura z tą laktozą jakoby mogła karmić bakterie? Stan zębów mojej córki jest naprawdę tragiczny ale tylko 1 i 2 i trochę 4. Jej zęby wyglądają tak jakbym wcale o nie nie dbała i dziecko jadało sam cukier. Obecnie przez błędną diagnozę i niedokładne leczenie na początku, przez niedouczoną dentystkę która to stwierdziła, że ta próchnica jest przez nocne kp (młoda miała wtedy około 18m, kiedy próchnica się pojawiła, a pierwszy raz z ubytkiem w szkliwie byłam jak miała około 15m – wtedy próchnicy nie było), jest zakwalifikowana do leczenia w narkozie bo istnieje ryzyko że zęby trzeba będzie usunąć. Będę się konsultować jeszcze z innym lekarzem. Jak to jest z kp nocnym w takim przypadku Hafijo? Bardzo proszę o odpowiedź bo już nie wiem kogo pytać. A nie mogę też znaleźć w jaki inny sposób wysłać do Ciebie wiadomość.

  • Karolina
    18 sierpnia 2016 at 19:19

    Ja dzis uslyszalam od sasiadki, ze pewnie dlatego ze karmie w nocy piersia, synkowi pojawila sie demineralizacja na zebach… bo mleko slodkie, ja jej na to, ze slodsze mm a to z piersi ma lizyny chroniace przed prochnica, wczesniej nie mial pasty z fluorem itp. Syn ma 12 mcy i 10 zebow:) W nocy czesto podjada bo razem spimy ale „nie wisi” na pewno dluzej niz pol godziny wiec mysle ze to nie ten powod. A czy w tym temacie macie jakies doswiadczenia i rzetelna wiedze?:)

  • BaKaLu
    19 sierpnia 2016 at 08:47

    Ja ostatnio usłyszałam od mamy koleżanki, że już powinnam zaprzestać kpi, bo najwyższy czas, przecież córka zaraz skończy 10 miesięcy :-/ zapytałam ile ona karmila swoje dzieci i co usłyszałam? 3 lata każde… Spojrzałam na nią, jak na idiotkę i w sumie to wystarczyło za komentarz… Na szczęście na mojej drodze stanęli lekarze, którzy przy mojej chorobie stwierdzili, że wstrzymany się z podaniem leków, tyle ile dam radę, żeby córka jeszcze sobie pojadła maminych pyszności 🙂

  • EW
    7 września 2016 at 19:22

    Karmię piersią 14-miesięczne dziecko. Kilka dni temu wróciłam do pracy i byłam szczęśliwa, że być może uda mi się połączyć karmienie synka z pracą. Zamierzam korzystać z przerw na karmienie – pracodawca nie ma z tym problemu, jednak w takiej sytuacji wymaga od pracownic zaświadczenia lekarskiego. Zadzwoniłam do przychodni i zapytałam jaki lekarz może mi takie zaświadczenie wystawić – otrzymałam odpowiedź, że internista. Wybrałam się więc do lekarza i poprosiłam o zaświadczenie. Odpowiedź rozłożyła mnie na łopatki. Pani doktor powiedziała, że dla niej to jest jakaś ściema i, że ona nic nie wie o takich przepisach. Zapytała co ma niby w tym zaświadczeniu napisać? To, że ja deklaruję, że karmię piersią? Zapytała jak długo można z tych przerw korzystać i ile chcę karmić, po czym stwierdziła, że karmienie np. trzyletniego dziecka to już jest patologia. I, że rozumiałaby przerwy w pracy gdyby dziecko miało trzy miesiące i było żywione wyłącznie moim mlekiem, ale 14 miesięcy to jakieś nieporozumienie. Dodała również, że siedemnaście lat temu ona musiała wrócić do roboty i zostawić 5-miesięczne dziecko i sobie radzić, a teraz jakieś 500+, karmienie piersią itd. Zaświadczenie wystawiła z wielką łaską i politowaniem. Przyznam szczerze, że jestem w szoku i nie wiem co mam o tym myśleć. Spotykałam się z różnymi nieprzyjemnymi komentarzami, ale nie spodziewałam się takich słów i zachowania ze strony lekarza.

    • hgfja
      4 listopada 2016 at 20:49

      Złóż pisemną skargę zaadresowaną do kierownika przychodni.

  • KK
    4 listopada 2016 at 13:45

    Dziwny przypadek, że ja też słyszałam tego typu komentarze od mojej teściowej a nie matki (chociaż każda z nich karmiła piersią bardzo krótko, bo nie miały pokarmu – lata 80). Że to wygodnictwo, że w nocy nie odkładam do łóżeczka bo karmie, bo jestem uwiązana, że nic innego nie chce jeść, a w prezencie od niej dostałam kartonik bebiko, bo te dzieci z reklamy takie uśmiechnięte i radosne. Karmiłam ponad 2 lata, ale odstawiłam syna po konsultacji z neurologopedą, bo mieliśmy problemy z ciągle wystawionym języczkiem. Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, te dni były dla nas ogromną tragedią. Syn ma teraz 5 lat, nadal ma problem z języczkiem między zębami, ale czy to od piersi. Teraz mam drugiego Szkraba i jestem pewna, że skończymy sie karmić, kiedy oboje poczujemy, że to ten czas. Powodzenia dziewczyny!

  • Gosia
    4 listopada 2016 at 14:35

    Karmię dopiero dwa miesiące, więc na razie wkurzajace teksty dotyczą tylko diety – raz nawet usłyszałam, że jestem bardzo odważna, że zjadłam łososia na obiad… Ja na szczęście trafiłam na świetną lekarkę, która mi powiedziała, że powinnam karmic minimum rok, a jak mała miała podejrzenie skazy białkowej, to polecila mi dietę, a nie zmianę mleka (na szczęście moja cudowna położna po dwóch dniach stwierdziła, że to na pewno nie skaza i nogę jeść nabiał – jem i nic się nie dzieje ;)). A to, że karmienie piersią to wyrzeczenia – czy ja wiem, jak tylko doszłam do siebie po porodzie to poszłam na urodziny do koleżanki, wróciłam w nocy, a córka została w tym czasie z tatą i dostała moje odciagnięte mleko. A, że jest to wygodne – no jest, nie wyobrażam sobie codziennie gotować mm w nocy 😉

  • Ola
    4 listopada 2016 at 15:00

    I jeszcze „Tak długo karmisz piersią ? To za długo.” Jak już skończyłam karmić i przeszliśmy na mm, to lament i płacz, że dziecko nie powinno jeść sztucznego mleka, że to niezdrowe, lepiej żeby jadło biszkopciki maczane w krowim mleku (sic!). Teściowa dobra rada – sama trójkę dzieci karmiła piersią łącznie z miesiąc :/

  • Nalsowa
    4 listopada 2016 at 15:36

    A ja uslyszalam ze po roku mozna juz przeciez podac mm wiec po co sie tak mecze(ok 16mcy odciagania pokarmu). Zatkalo mnie bo to text od dziewczyny w 18tg ciazy, ktora od czasu do czasu wypija lamke wina a na haslo fas uslyszalam ze za duzo czytam,i ze od nadmiaru wiedzy mozna zwariowac,i ona dziala instynktownie….i po co pisalam skarge.na szpital o lamanie soo….

  • Gosia
    4 listopada 2016 at 15:37

    Karmię ponad pół roku, z dokarmianiem, bo waga stała długo w miejscu. Jeszcze żaden lekarz (4 pediatrów, radiolog, chirurg, ginekolog i ileś pielęgniarek) nie powiedziało mi złego słowa o karmieniu piersią. Wręcz przeciwnie, wspierają, zachęcają. Gdy doszło dokarmianie pediatra powtarzała „PO karmieniu”, nie zamiast. Nikt mi nie mówi żadnych przykrych rzeczy. Moja mama karmiła mm, ale jest za kp, pytała jak idzie, jak jest. Oczywiście, czasem były jakiś stereotypy, ale nic wielkiego, do wyjaśnienia. Jedna siostra męża karmiła 2,5 roku, druga już 1.5. Ogólnie w rodzinie męża kp jest normalnością. Co więcej, uświadomiłam sobie, ze żaden lekarz nie obwiniał kp o nieprzybieranie malca na wadze. Zlecali badania, łącznie z serduszkiem, podejrzewali przejściowe problemy z tarczycą lub odreagowanie malca na pobyt w szpitalu i częste zmiany gipsów czy założenie szyny derotacyjnej na nogi. Widać u nas na Podkarpaciu jest nieźle pod tym względem ☺

  • Małgosia
    4 listopada 2016 at 16:03

    Karmię 39 miesięcy – tak, ponad 3 lata – i nie widać jeszcze końca. Z założenia chcę karmić do samoodstawienia. Wiele razy słyszałam różne teksty na ten temat, ale jestem w tym aspekcie pewna siebie i już ta pewność zbija z tropu komentujących. Teraz nie komentuje już nikt. A gdyby ktoś spróbował to mam kilka tekstów z Twoich wpisów w podorędziu 🙂

  • Bogusia
    4 listopada 2016 at 16:29

    Pani Agato. Dzieki Pani pracy zupełnie zmienilo sie moje podejscie do żywienia dzieci. Jestem tak szczęśliwa ze natknęłam się na tego bloga. Nic tak mnie nie motywuje jak nowe posty i masa kobiet które tutaj są. Karmie 2 i pól latkę, ale nawet nie przejmuje się tym co mówią do mnie inni 😊 nikt nam tego czasu nie zabierze 😉 jestem z siebie dumna, ze inwestuję w jej przyszłość w tak wyjątkowy sposób ❤ i to dzięki Pani ☺

  • Ja
    6 listopada 2016 at 00:34

    Mnie kiedyś rozwaliła opowieść mojej teściowej. Odwiedzili ich znajomi, którzy mieszkają już lata w Niemczech. Teściowa z dumą opowiadała o wnuczce i o tym, że nadal karmię piersią mimo konieczności stosowania diety bezmlecznej (skaza białkowa małej zdiagnozowana przez alergologa). Na te słowa znajoma zbladła i mówi coś w stylu: „To oni są tacy biedni, że nawet na mleko ich nie stać? W Niemczech jak jakaś matka kp to od razu wiadomo, że z ubogiej rodziny, przecież wszystkie nowoczesne i zamożne mamy karmią mm.” Spadłam z krzesła i płaczę ze śmiechu do dziś 😀

  • Zaneta
    6 listopada 2016 at 01:25

    Jakie życie byłoby piękne gdyby ludzie przestali się wtrącać w sprawy innych! Dopóki KP (8miesiecy) to słyszałam: po co sie meczysz, daj mm, zobaczysz jaka wygoda! Bardzo, tak bardzo, że hej.. Ciagłe mycie butelek, gotowanie wody, podgrzewanie.. wygoda wow! Z jęzorem po pas do sklepu bo puszka sie skonczyla.. Jak przestałam karmić ze względów zdrowotnych (operacja obu nadgarstków) lawina: Ale dlaczego Ty już nie karmisz?? Nawet nie rodziłaś tylko miałaś cc to chociaż byś karmiła! No ale się nie chce..te mlode mamy teraz to, tylko wygoda sie liczy.. no KUR%$#^!!!! Ludzie, dajcie żyć.. No i kupiłam bodziaka: „moja mama nie potrzebuje twoich rad!” 😀

  • kasia87
    14 czerwca 2017 at 10:17

    Karmię piersią 4-latkę, więc komentarzy przez ten czas nasłuchałam się baaardzo dużo. Na szczęście najbliższa rodzina już się z tym pogodziła. Gdyby nie moje samozaparcie, to odstawiłabym ją zaraz po ukończeniu 6 miesięcy. Do 1,5 roku jadła głównie z piersi i wcale nie rozwijała się przez to gorzej niż inne dzieci. Pediatrze już nawet nie mówię, internista jak usłyszał (kiedy córka miała 1,5 roku), że nadal karmię był w szoku. Słyszałam już, że dziecko będzie mieć przez to wadę zgryzu, próchnicę oraz że mleko po takim czasie to trucizna (powiedział lekarz anastezjolog !) , że jestem zboczona.W przedszkolu córka zaadaptowała się dużo szybciej niż rówieśnicy, świetnie radzi sobie bez mamy. A ci co komentowali niech gadają co chcą!

  • Agn
    4 listopada 2018 at 16:17

    Mam wrazenie ze czego by kobieta nie robila dla swojego dziecka (a chce wierzyc ze zawsze chce jak najlepiej) czy karmi piersia, czy karmi mm, zawsze znajdzie sie ktos madrzejszy ale nie po to zeby pomoc podpowiedziec doradzic i ulatwic ale zeby dokopac, ponizyc, popsuc samopoczucie, zniszczyc. Czemu czlowiek czlowiekowi takim chamem? Ja nie smialabym nawet komentowac kogos decyzji a zwlaszcza tak osobistych.

skomentuj