Tak oto żywiło się dzieci w 1981 roku – czyli skąd nasze mamy i teściowe mają takie informacje o karmieniu piersią


Książka, którą mam w ręku pochodzi z 1981 roku i wydana została przez PZWL. Niestety nie ma okładki (to znaczy ma ale mój egzemplarz ją stracił) i tytułu mogę się tylko domyślać. Z mojego researchu wnioskuję, że ten tytuł to „Żywienie niemowląt i dzieci w wieku szkolnym” ale niestety pewności nie mam.

Jest to jedna z tych książek, która pokazuje nam w sposób wyjątkowo obrazowy dlaczego nasze mamy i teściowe o karmieniu piersią wiedzą to co wiedzą, a nie co innego – nie to co my dzisiaj uznajemy za standardy w karmieniu piersią. Pamiętajmy, że w latach 80. internet i telewizja nie były dobrami powszechnymi, dostęp do informacji był ograniczony.Książki wydawane przez specjalistyczne wydawnictwa stanowiły niepodważalne źródło wiedzy. Dlatego po każdej takiej lekturze nabieram wyrozumiałości do pokolenia, które uczone było zupełnie innej opieki nad dziećmi niż my teraz.

Co zalecano kiedyś mamom karmiącym? Proszę bardzo:

„Najwięcej białka pełnowartościowego (…) znajduje się w produktach takich jak mleko”

„Zapasy żelaza, jakie dziecko otrzymało z organizmu matki, wystarczają mu na okres około 3 miesięcy (…) Należy więc wcześnie rozpoczynać podawanie niemowlęciu pokarmów, które są bogatym źródłem żelaza”

„Pierwszym źródłem żelaza (…) są soki i przeciery z owoców”

„W okresie karmienia zapotrzebowanie na składniki odżywcze, takie jak białko, witaminy i składniki mineralne, jest jeszcze wyższe niż w okresie ciąży”

„Niemowlę wypija przeciętnie około 1l mleka [mamy] dziennie, matka karmiąca powinna odżywiać się tak, aby pokryć nie tylko swoje zapotrzebowanie, ale również potrzeby dziecka przewyższające wartość 1l mleka dziennie, a w żadnym razie nie mniej”

Niedożywienie kobiety karmiącej odbija się niekorzystnie na wydzielaniu mleka. Kobiety wtedy zazwyczaj bardzo szybko tracą pokarm, już w 2-3 tygodniu co jest krzywdą nie tylko dla dziecka(…)” – drobna dygresja – oto jak kobietom wtłaczano do głowy „krzywdę dziecka” i jak potrafi nam starsze pokolenie tą „krzywdę” sprzedawać dalej.

„Kobieta karmiąca powinna jeść jedną porcję dla siebie, a pół porcji dla dziecka”

„(…)karmiąca powinna spożywać dziennie 1l mleka, zjadać ok. 10 dag sera i porcję mięsa, podrobów, ryb lub śledzi, a poza tym żywić się jak kobieta w drugiej połowie ciąży. Należy przy tym zwiększyć ilość masła do 4 dag dziennie, a ilość cukru do 7-8 dag (do słodzenia napojów).” – dieta wegetariańska i bez cukru nie istniała 🙂

„Jeżeli kobieta nie ma skłonności do tycia to produkty zbożowe (…) i ziemniaki może spożywać w dowolnej ilości”

„Tycie jest objawem niekorzystnym, ponieważ zmniejsza się wtedy ilość wytwarzanego pokarmu”

„Wykluczamy jedynie spożywanie czosnku, który przechodzi do mleka” – nóżki ma i przechodzi 🙂

„Dobrze jest ograniczyć spożywanie (…) produktów powodujących powstawianie gazów trawiennych”

„Skłonność do kolki gazowej nie jest zależna od pokarmu matki. Według zdania niektórych pediatrów należy wtedy niemowlęciu karmionemu wyłącznie piersią podawać jeden posiłek dziennie przygotowany z mleka krowiego (…) aby zmienić florę bakteryjną przewodu pokarmowego” – zmroziło mnie jak to przeczytałam. Faktycznie – flora się zmieniała na pewno…

„Przez pierwsze dwa tygodnie niemowlę z reguły otrzymuje 7 razy dziennie pokarm matki w godzinach 6, 9, 12, 15, 18, 21, 24 (…) i uzyskujemy 6-godzinną przerwę nocną”

„W drugim miesiącu opuszczamy karmienie nocne o 24 i uzyskujemy 9-godzinną przerwę nocną” – proste no nie? 🙂

„O przejściu z 7 karmień na dobę na 6 w pierwszym miesiącu należy rozstrzygać indywidualnie, gdyż są niemowlęta, które domagają się 7 karmień do końca pierwszego miesiąca, co objawia się płaczem, niespokojnym snem i częstym budzeniem się w nocy. Niemowlęta w drugim miesiącu „godzą się” zupełnie spokojnie na 6 karmień” – przedstawiłabym tutaj autorom mojego syna, który zupełnie się „nie godził” 🙂

„W  żadnym jednak razie nie należy karmić niemowlęcia piersią „gdy tylko zapłacze”, gdyż zarówno przekarmienie jak i nieregularne karmienie zawsze prowadzi do zaburzeń w trawieniu i jest powodem psychicznej dezorientacji.” – muszę tutaj przystopować i napisać dłuższy komentarz. Obecnie walczy się z mitem karmienia na godziny i co godziny. najlepszym sposobem żywienia jest karmienie na żądanie dziecka. Niestety przez tego typu zaszłości poprzednie pokolenia starają się matkom wtłoczyć do głowy karmienie z zegarkiem w ręku i nie reagowanie na płacz dziecka – tak się po prostu kiedyś uczyło nasze matki. Teraz jest inaczej. Jest inna, szersza wiedza na temat karmienia piersią i to my matki tego pokolenia musimy wiedzieć że nie potrzebujemy zegarka i harmonogramu karmienia piersią małego dziecka. Zaufajcie sobie dziewczyny – wasze dzieci wiedzą kiedy są głodne. Psychiczna dezorientacja – ten zwrot mnie powalił!

„Można zawsze przesuwać godzinę karmienia w granicach 15-30 minut, aby skrócić czas głośnego (…) oczekiwania. Można także podać mu do picia, zwłaszcza w czasie upału, lekko osłodzoną herbatkę, rumianek, wodę przegotowaną z cytryną (…) lub napój z gotowanej marchwi”

„Dłuższe [niż 10- 20 min] trzymanie przy piersi jest szkodliwe dla dziecka”

„Podczas każdego karmienia niemowlę powinno ssać tylko jedną pierś(…) Karmienie z obu piersi podczas jednego posiłku (…) prowadzi do zaniku pokarmu”

„Przed karmieniem należy bardzo starannie umyć ręce i obmyć dokładnie pierś przegotowaną wodą”

„Po nakarmieniu brodawki muszą być również starannie umyte, osuszone i nakryte płatkiem upranego, wyprasowanego płótna lub płatkiem sterylnej, wyprasowanej gazy(…) dla ochrony (…) można po nakarmieniu posmarować je dezynfekującą maścią”

„Aby zapobiec głodzeniu (!) dziecka powstawaniu zastoiny pokarmu, należy [pokarm] odciągnąć, zagotować (!) i podać dziecku łyżeczką”

Między posiłkami otrzymuje płyny obojętne lub lekko słodzone, w postaci herbatki, rumianku lub przegotowanej wody (na pół szklanki płynu – bardzo płaską łyżeczkę cukru).” – CZEGO?! ILE?!

„Przy końcu pierwszego miesiąca rozpoczynamy podawanie soków z owoców i warzyw”

Niestety więcej moje nerwy nie zniosą.

Z jednej strony jestem zbulwersowana tym jak kiedyś postępowano z dziećmi, z drugiej strony rozumiem, że kiedyś wiedziano mniej o karmieniu piersią i stąd takie zalecenia, z trzeciej strony zaczynam coraz bardziej „kumać” naszych rodziców, którzy nam teraz próbują wtłoczyć podawanie soczków w pierwszych miesiącach, a z czwartej strony się cieszę, że teraz jest już inaczej i że wiedza o laktacji i karmieniu jest dla mam na wyciągnięcie ręki i można ją rok w rok uaktualniać i poszerzać.

Chciałabym Was jeszcze zaprosić na specjalne spotkanie, którego mam przyjemność być gościem. W najbliższy poniedziałek w klubie MaTa na Paca w Warszawie odbędą się wyjątkowe warsztaty, w których wystąpię i opowiem o odżywianiu matki karmiącej, a mamy starszych niemowlaków zapraszam także na wykład dotyczący metody BLW.

Wstęp jest wolny, nie trzeba się zapisywać, można przyjść z pociechami!

plakat

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

65 komentarzy

  • Emma
    6 maja 2014 at 19:28

    Nie no, boskie 😀 aczkolwiek szkoda, że po 30 latach wciąż słyszę podobne zalecenia…

    • Hafija
      6 maja 2014 at 19:29

      Zaraz będziesz słyszała je znowu 😉

    • Noela
      14 maja 2014 at 18:02

      Tylko, że tak jak Ty wyśmiewasz lata 80. tak z nas się będą śmiać. Wtedy przecież też były doradzające matki i teściowe, a zalecenia też różne tak jak i dziś. Może tylko autorytet, którego chce się słuchać, łatwiej było wybrać.
      Pamiętam, że mój wuj prof. pediatrii w swojej książce dla studentów medycyny, wydanej gdzieś w tym czasie, zalecał m. in. właśnie karmienie piersią na żądanie.
      Tak samo jak my czytamy, szukamy, bo chcemy jak najlepiej dla swoich dzieci, tak samo robiły nasze Mamy…

  • Mamuszka
    6 maja 2014 at 19:42

    Wow. Nie wiem co napisać o tych mądrościach.
    A swoją drogą gratuluję bycia gosciem i życzę udanego wykładu!

  • bożena
    6 maja 2014 at 19:47

    teraz już wiem czemu mama i teściowa z uporem maniaka słodzą herbaty moich dzieci mimo iż od lat powtarzamy, że wszyscy pijemy gorzkie

  • Ajka
    6 maja 2014 at 19:52

    Niebywałe A ja zastanawiam się co będą mówić o obecnym podejściu nasze dzieci za 30 lat…

    • Hafija
      6 maja 2014 at 19:54

      Sama mam takie myśli – jak diametralnie potrafi zmienić się wiedza i podejście do opieki nad dziećmi przez trzydzieści lat!

  • Kasia D.
    6 maja 2014 at 19:59

    Matko i córko! Moja mama chyba jednak nie czytała takich książek bo radziła mi karmić na żądanie, nie wciskala też żadnych soczkow czy słodkich napojów!
    Za to, o zgrozo!, są takie laski, które rodzą w czasach aktualnych i wierzą takim starym teoriom!
    Znajoma moja, żeby swojego kilku tygodniowego syna na siłę nauczyć ssac smoczek, moczyła mu go w glukozie! Kilka razy pod rząd! I tak co chwila, jak tylko zapłakal…

    • Hafija
      6 maja 2014 at 22:15

      O fu =/

    • Michalina J.
      20 sierpnia 2016 at 23:42

      Kasia D. Te „laski” to młode, niedoświadczone mamy, które mają w swoim otoczeniu takie, a nie inne wzorce. Każdy popełnia błędy, ja też będąc niedoświadczoną mamą, zmęczoną odciąganiem pokarmu co 3 h, słuchającą komentarzy swojej mamy typu „piersi duże, a mleka ani do kawy”, mając ograniczony dostęp do internetu… podałam mm, bo nie wierzyłam w ilość mojego pokarmu. Z czasem zmieniło się to i mm poszło w odstawkę. Historie takie, jak moja nie są odosobnione. Proszę więc zamiast krytykować, wyciągnij pomocą dłoń i dziel się doświadczeniem. 🙂

  • aga
    6 maja 2014 at 20:00

    Ja po drugim miesiącu wprowadziłam karmienie na czas,co 3h i u nas sprawdziło się idealnie. Karmienie na żądanie było dla mnie za trudne..przekarmialam małego ciągle bolał go brzuch i potwornie ulegał nawet godz po karmieniu ;( Pozostałym zaleceniem z tej książki mowie stanowcze nie i ufam intuicji.

  • Violianka
    6 maja 2014 at 20:04

    ufff, ciężkie te porady, ale już wiem skąd moja mama ma takie pomysły!

    PS popraw sobie babola „próbóją wtłoczyć” 😉

    • Hafija
      6 maja 2014 at 20:05

      O ha ha 🙂 dzięki

  • Mordoklejka Ewelina
    6 maja 2014 at 20:08

    Bardzo, bardzo ciekawe… pozwoliło mi to bardziej zrozumieć moja mamę na przykład 🙂

    • Hafija
      6 maja 2014 at 22:16

      Miałam to samo 🙂

  • m_ysz_ka
    6 maja 2014 at 20:24

    No to rozumiem to radosne stwierdzenie mojej mamy „Michałek kończy 3 miesiące to już w końcu możesz mu dawać soczki” i to jak się obraziła, kiedy nie doceniłam jak z wielką dumą mówiła, że mnie to karmiła przez całe 3 miesiące tylko piersią, bo byłam wcześniakiem.
    Szkoda mi tych matek. I tych dzieci mi szkoda. Czasem zastanawiam się co by się zmieniło w moim zdrowiu fizycznym, psychicznym, gdyby w tym 81 roku były inne zalecenia. Jakoś argument, że kiedyś tak robiono i zobacz jak wyrośliśmy wcale do mnie nie przemawia 😉

  • Słodko Gorzka Ja
    6 maja 2014 at 21:07

    O matulu, jakie mądrości o.O Masakra…
    Szkoda tylko, że jest dużo młodych mam, które słuchają i stosują takie ‚mądrości’.

  • Magda
    6 maja 2014 at 21:10

    „Wykluczamy jedynie spożywanie czosnku, który przechodzi do mleka” – nóżki ma i przechodzi 🙂 A inne takie też „przechodzą”, bo rybka np. powinna „przepływać” 😛
    Właśnie karmię mojego małego ssaka i zaczęłam chichotać. Moja córka zerknęła na mnie jakoś tak „z pod cyca” 😀

    • Hafija
      6 maja 2014 at 21:15

      😀 rybka przepływa do mleka – ale się uśmiałam 🙂

  • kotamota
    6 maja 2014 at 22:01

    Mnie ostatnio dopadła matka kolegi i zaczęła przepytywać. Jakże była w szoku, że „nie przepajam” herbatkami ani sokiem marchwiowym. Straszyla zaparciami i nie wierzyła mi, że dziecko nie ma problemów! No i był za lekko ubrany, zimne miał rączki i guma od spodenek go cisnęła w brzuszek. Nic tylko se strzelić w głowę 🙂

  • kamila
    6 maja 2014 at 22:37

    ło matko ale czad zwłaszcza z tym gotowaniem pokarmu – może dlatego, że lodówk nie miały babeczki czy co?

    • Natalka
      23 sierpnia 2016 at 02:28

      Kamila, w 1981 roku lodówki były w większośći domów, w mieście, na wsi i wszędzie.

  • Agnieszka
    6 maja 2014 at 23:00

    Już wiem skąd moja teściowa miała pomysł apropo tego, czemu przed karmieniem piersi nie myję… Genialne, a zarazem krew w żyłach mrozi.. Aż mam dreszcze po tych informacjach :-/

  • Alicja
    7 maja 2014 at 05:41

    Warto o tym pamiętać, bo nie wszystkie „złote rady” wynikają ze złośliwości, czasem to jest właśnie niezaktualizowana wiedza. Gorzej, że czasem ludzie zajmujący się laktacją fachowo też nie aktualizują swojej wiedzy…

    • Hafija
      7 maja 2014 at 05:50

      rzekłabym, że zwykle nie aktualizuję a nie czasem 🙂

    • Alicja
      7 maja 2014 at 06:38

      Ha w istocie, ale chciałam nieco optymizmu tchnąć w swą wypowiedź 😀

    • Hafija
      7 maja 2014 at 06:39

      ups 😀

  • esz
    7 maja 2014 at 07:30

    „Karmi pani w takim chlewie, a czym potem pierś zdezynfekuje” usłyszałam wczoraj od obcej! kobiety podczas karmienia na ławce w parku, bo sześciomiesięczny Syn nie chciał zrozumieć, że nie ma jeszcze 9, 12, 15 i nie wolno mu jeść ;).
    „A temu dziecku nie możecie dać jakiegoś normalnego jedzenia” – to akurat było skierowane do 2,5 letniej Córki,która jadła obok mnie „nienormalne” brokuły i marchewkę z pudełka i popijała wodą „jak dla psa”.
    „Tak to jest jak gówniarze dzieci mają” ostatnie zdanie wraz z Mężem uznaliśmy za komplement, bo my już bardzo dawno nie „gówniarze”.
    Poza tym rozumiem już Teściową, która dwa lata temu wmawiała mi odwodnienie dziecka i kazała je „przepajać” wodą z cukrem. Po zignorowaniu wszystkich mądrych inaczej porad przestała się wtrącać.

    • Emka
      7 maja 2014 at 11:40

      o raju ….

  • Karolina
    7 maja 2014 at 10:04

    Cyztałam to już wcześniej – chyba mam gdzieś skan tej ksiąki.
    Wznika z tego że moje dziecko jest psychocznie bardzo zdezorientowane 😉

    Co do metod z lat 80-tych: moja mama prowadziła od dnia moich narodzin pamiętnik. Jak teraz, jako matka, go czytam, to jestem przerażona, a zarazem zdziwiona, że wyrosłam na zdrową osobę 🙂

  • Angelika
    7 maja 2014 at 12:05

    Zadziwiające są niektóre z tych zaleceń.
    W życiu by mi nie przyszło do głowy, żeby dezynfekować piersi przed i po karmieniu. Na szczęście większości takich mądrości nie miałam okazji słyszeć od mamy ani teściowej, ale kilka się trafiło 😉
    Jeszcze przed wyjściem ze szpitala musiałam tłumaczyć mamie, że picie mleka, a tym bardziej bawarki (ble..) nie powoduje produkcji pokarmu. A odkąd moja Zosia skończyła 3 miesiące (za 10 dni będzie już 4) słyszę, że powinnam już „coś” jej podawać.

    Szkoda, że mam daleko do Warszawy, bo chętnie bym posłuchała tych wykładów 🙁

    • Hafija
      7 maja 2014 at 12:09

      Własnie też to czytałam 😀

  • Magda
    7 maja 2014 at 12:57

    „Skłonność do kolki gazowej nie jest zależna od pokarmu matki. Według zdania niektórych pediatrów należy wtedy niemowlęciu karmionemu wyłącznie piersią podawać jeden posiłek dziennie przygotowany z mleka krowiego (…) aby zmienić florę bakteryjną przewodu pokarmowego” – zmroziło mnie jak to przeczytałam. Faktycznie – flora się zmieniała na pewno…
    Od razu pomyślałam o tej zagłodzonej niedawno przez Rodziców Dziewczynce:(

    • Hafija
      7 maja 2014 at 12:58

      wiesz co aż mam dreszcze 🙁

  • czajnik
    7 maja 2014 at 20:08

    Rozmawiałam niedawno z siostrą mojego dziadka. Spytała,czy karmędziecko „na godziny”. Powiedziałam, że nie, bo teraz już się tak nie karmi. A ona na to się ucieszyła i powiedziała, że to dobrze, bo ona jak miała dzieci to była głupia i przeczytała w książce rekomendowanej przez instytut matki i dziecka, że trzeba karmić co 3 godziny i tak robiła, a dzieci się darły. I mówiła jeszcze, że po karmieniu ściągała pokarm (nie dopytywałam, ale pewnie karmiła te przepisowe 10 minut, więc nic dziwnego,że musiała odciągać, żeby podtrzymać laktację) i ogólnie, jak robiła wg tej książki wszystko, to siebie męczyła i dzieci. No, ale – stwierdziła – człowiek myślał, że jak w takiej mądrej książce tak piszą, to tak trzeba. Po czym dodała: a mamusia mi mówiła „Po co ty tak męczysz te dzieci i siebie? Ja was (prababcia miała 7 dzieci) karmiłam jak byliście głodni i płakaliście i zobacz, wszyscy wyrośli i są zdrowi.”, no ale ja byłam mądrzejsza…
    Historia… Ciekawe co będzie w następnych pokoleniach.

    • Hafija
      7 maja 2014 at 20:09

      ” Ja was (prababcia miała 7 dzieci) karmiłam jak byliście głodni i płakaliście ” – piękne!

  • Budująca Mama
    8 maja 2014 at 09:02

    No tak… I co tu się dziwić. Po 3 miesiącach dawaj żelazo 🙂

  • Blisko Dziecka
    8 maja 2014 at 21:03

    A brakuje o tym, że matka podczas gorączki nie może karmić piersią, bo mleko już się zdążyło zważyć 🙂

  • Dziewczynka z guzikiem
    10 maja 2014 at 09:36

    O Jezusie Nazarejski! Tooo tak na serio? Aż się pot ze mnie leje o.O

  • omgh
    10 maja 2014 at 22:21

    Chwila, może mi ktoś wyjaśnić, o co chodzi z tą dezynfekcją? Domestos? To nie tak, że się ludzie zazwyczaj myją? I cycka odkazić, ale lizanie szyby już jak najbardziej? Losie…

    • Ola
      21 sierpnia 2016 at 07:41

      Lizanie butów, trawy, ściany, uchwytów do szafek, podłóg, psa, kota i pięty gości!! Wszystko można lizać, byle nie skażonego promieniowaniem radioaktywnym cycka 😉

  • Magda
    12 maja 2014 at 18:56

    Moj maz ostatnio wyskoczyl z tekstem ze syna powinnam karmic do ktoregos tam miesiaca bo pozniej bedzie niejadkiem Przypuszczam ze owa madrosc sprzedala mu jego mamusia ktora z nim miala problem bo nie chcial nic innego jesc Tak mi sie cisnienie podnioslo… Dopoki bede miec pokarm dopoty maly bedzie „wisiec” na cycu Postanowione! 🙂

  • Olka
    13 maja 2014 at 15:07

    Uff, jak dobrze, że ani moja mama, ani teściowa nie sprzedają mi takich „mądrości”! 🙂 Jak można cokolwiek słodzić takim maluszkom?! Mi mama na razie radzi, żebym karmiła synka jeszcze ze dwa tygodnie, aż skończy 6 miesięcy, a potem powoli rozszerzała dietę. To się mniej więcej zgadza z poradnikiem żywienia Bobovity, który niedawno zamówiłam z próbkami słoiczków. Wolę się podpierać taką wiedzą 😉 A takie książki powinno się rytualnie palić na stosach!

  • Hafija
    13 maja 2014 at 16:26

    Osobiscie gorąco odradzam sugerowane sie schematami od producentów żywności w sloikach. Polecam książkę Bobas lubi wybór i rezygnację z podawania papek. Pozdrawiam

    • Olka
      14 maja 2014 at 11:53

      A dlaczego odradzasz, skoro nawet nie wiesz, co jest w tym poradniku? Tam są np. rady dotyczące rozszerzania diety, wprowadzania kolejnych warzyw itp. Mój synek zdrowo rośnie i je zarówno dania ze słoiczków, jak i zupki i obiadki przygotowane przeze mnie 😉

  • Amayor
    2 czerwca 2014 at 07:45

    Tylko skąd ta pewność, że za 30 lat nie będą mówili tego samego o naszych dzisiejszych zaleceniach odnośnie karmienia dzieci? Poza tym jakoś nikt z naszego pokolenia nie umarł od dostawania soku już po pierwszym miesiącu a i uczuleń jakoś było mniej…

  • halka
    10 czerwca 2014 at 10:00

    W TAKIM RAZIE CIEKAWE CZEMU DZIECI Z POKOLENIA NA POKOLENIE SĄ CORAZ SŁABSZE -zastanówcie się 😉

  • athe
    6 października 2015 at 14:17

    siedze i czytam cala serie nt karmienia 30 lat temu, karmiac juz od dwoch godzin (!) moje trzecie, dwutygodniowe malenstwo. niestety wiele, zbyt wiele z tych madrosci uslyszalam karmiac pierwsze. wtedy wlasnie przez takie „dobre rady” karmienie piersia zakonczylo sie bardzo szybko 🙁 przy drugim juz bylam madrzejsza, nie sluchalam zadnych babcinych rad, karmilam 16 miesiecy, az corka zrezygnowala sama.

  • KI
    6 stycznia 2016 at 17:24

    szkoda, ze nie dopisane jest w komentarzach jak powinno byc, miło by było przeslać taki artykul skompresowany naszym mamom i teściowym, może łatwiej by zrozumiały… bo tak to gadam jak grochem o ścianę… w koncu mloda jestem i co ja wiem:P

  • BABCIA
    4 lutego 2016 at 14:45

    JA MAM 63 LATA I TROJKE WNUCZAT…NAJMLODSZY MIESZKA Z RODZICAMI I ZE MNA…MA SKONCZONE 3 MIESIACE….CZESTO OPOWIADAM MOJEJE CORCE Z JAKIM WYPRZEDZENIEM PODAWALAM MOIM DZIECIOM SOKI…ZUPKI Z ZOLTKIEM I MASLEM AZ W KONCU NA POCZATKU 4 MIESACA …MIESO CIELECE…….WYROSLI NA ZDROWYCH MLODYCH LUDZI………ALE NIE WIEM CZY DOBRZE ROBILAM…TAK WTEDY KARMIONO DZIECIACZKI….TERAZ SA INNE CZASY…MOZLIWOSCI….MOZE ZA DUZO CHEMII WSZEDZIE…ALE NA TO NIE MAMY WPLYWU…..JA SIE NIE WTRACAM….NIE RADZE…NIE KRYYKUJE….BO NIE WIEM CO JESST LEPSZE !!!!

    • 526
      21 kwietnia 2016 at 20:42

      Przede wszystkim – super blog! trafilam tu przypadkiem i nie mogę się oderwać.
      Czytam sobie te dawne mądrości i śmieję sie z tej manii dezynfekowania sutka,mycia rąk … ale nagle przyszlo mi do glowy że to wtedy może mialo sens. Wiecie, poziom higieny byl inny, wygody dziś oczywiste – wtedy niekoniecznie. wtedy ludzie jeszcze naprawdę rzadziej się kąpali. Majaczy mi sie jakies zalecenie z Filipinki ( w ramach edukacji i uswiadamiania ) bodajże z lat 60tych,że trzeba się codziennie podmywac itp. i używać wlasnego recznika specjalnie do strefy intymnej i że przy braku łazienki ustalić z rodziną, że mamy swój kwadrans w kuchni/umywalni(!!). Pewnie w mieście w cywilizowanych warunkach z wanną i ciepłą wodą codzienny prysznic był oczywisty, ale już w przedwojennej kamienicy tylko z zimną wodą albo co gorsza na wsi – niełatwy a może i niewykonalny.

  • ania
    19 sierpnia 2016 at 23:24

    Najlepsze co na razie usłyszałam o żywieniu matki karmiącej to tekst babci mojego męża że kiedyś to się nie jadło chleba tylko bułki. Bo chleb ma kwas…

  • Aga
    20 sierpnia 2016 at 00:07

    Ja mam książkę z 63′ roku i są jeszcze lepsze perełki 😉

    • Hafija
      21 sierpnia 2016 at 19:19

      podeślij skany 😀

  • Indiana
    20 sierpnia 2016 at 07:24

    Karmienie z obu piersi przy jednym posilku powoduje utrate pokarmu 😁😁😁 Karmie blizniaki juz 15 miesiecy i jade na obydwie za kazdym razem, no bo jak inaczej… 😄 A te ilości cukru, zgroza! Urodzilam sie w 81szym, juz wiem dlaczego mam problemy z celulitem! 😉

  • Alicja
    20 sierpnia 2016 at 08:18

    Urodziłam się w 88′. Byłam karmiona piersią na żądanie przez 3 lata, dietę rozszerzaną w 6 miesiącu i duuuużo noszona. Także takie informacje tez gdzieś w książkach byly, choc zachowanie mojej mamy spotykalo sie z wieczną krytyką, zwlaszcza ze chuda jak szczypiorek. Ale w taki sposób odchowała 3 zdrowych dzieci. Ale usłyszała raz nawet od lekarza ze tak to to dziecko nie ma szans na przeżycie (siostra urodzila sie mala a mama chciala ja karmic piersią. Siostra ma sie dobrze). Także myślę ze poza wplywem otoczenia i literaturą jest jeszcze instynkt matki, który pomaga im weryfikować czy to dobre czy złe. Zwlaszcza ze te dzieci na pewno dużo plakaly

  • Ilona
    20 sierpnia 2016 at 21:13

    Moje dziecko ma prawie rok i od własnej matki usłyszałam tekst,ze jestem chu*owa matka,bo nie myje przed karmieniem piersi. Teraz wiem już o co jej chodziło.

    • Indiana
      25 sierpnia 2016 at 03:56

      😲😲😲

  • Michał Barcikowski
    20 sierpnia 2016 at 21:16

    Pamiętajcie, że w tych zaleceniach odbija się pamięć o starej jak ludzkość pladze wysokiej śmiertelności niemowląt. To, że udało się tę plagę zwalczyć wydawało się cudem ówczesnej medycyny i w taki reżim żywieniowy i higieniczny wierzono jak w wybawienie.
    Śmiejecie się z zalecenia mycia piersi przed i po bo dla was mycie całego ciała dwa razy dziennie i czyste ubranie to standard. A teraz wyobraźcie sobie świat, w którym kąpiel bierze się raz na kilka tygodni a na co dzień wystarczy miska i umycie pach, pachwin, szyi i stóp.
    Śmiejecie się z karmienia na godziny a teraz wyobraźcie sobie niemowlę w czasie żniw, leżące gdzieś w snopku i karmione jak sobie przypomną. I tak dalej, i tak dalej

    • Hafija
      21 sierpnia 2016 at 19:17

      E tam, moja mama raczej nie leżała w polu a piersi myła 😀

    • Natalka
      23 sierpnia 2016 at 02:19

      Zaraz, zaraz, mowa jest o 1981, a nie 1918 roku!!!
      Epidemia cholery czy wielka śmiertelność noworodków już odeszła w zapomnienie! „Cud ówczesnej medycyny”, paradne.
      Nie poiło się dzieci wodą z cukrem, chyba że wg Konopielki.
      W snopku? Może jeszcze wyprawionym wymieniem krowim, albo szmatką z cukrem?
      No ludzie!!! Kąpiel codzienna (!!!) w 1981 była normą. Dla kogoś urodzonego w 1985 np roku 1981 jest prehistorią coś jak wojny peloponeskie, tak? A to raptem 30 lat temu.
      Świat już istniał, samochody jeździły, były smoczki, foteliki, kaszki, pieluszki jednorazowe itd itp.
      Nie było netu, prawda. I nie było Fb, blogów, nie było tylu porad młodych mam. Ale świat istniał, ludzie się rodzili i wychowywali 🙂 Żal wam tych dzieci? Przecież te dzieci to WY!

  • mamusia
    20 sierpnia 2016 at 21:44

    PZWL to wydawnictwo lekarskie, czyli nasze mamy karmiły nas zgodnie z zaleceniami lekarzy!!!! Takie czasy i taka wiedza, ale wyrośliśmy na ludzi i chyba to najważniejsze. Mam wrażenie, że współczesne mamusie karmią, wychowują, opiekują się, szczepią itd…. (lista jest długa) nie zgodnie z zaleceniami lekarzy tylko blogerek.

    • Hafija
      21 sierpnia 2016 at 19:17

      Oczywiście, że zgodnie z zaleceniami lekarzy 🙂 Nie przeczę 🙂

  • haneczka
    22 sierpnia 2016 at 20:52

    Moja Mama zalecala mi: ściąganie pokarmu do końca po każdym karmieniu, bo inaczej pokarm mi zaniknie (współczuję jej, bo zawsze tak robiła i pokarm miała, a miała 6 dzieci, gospodarstwo i dom na glowie); rozszerzanie diety w 4 mies.; herbatki dosladzane glukoza (bardzo się starała żeby zdrowo było i nie slodzila maluszkom cukrem! – godne pochwały starania, tak uwazam); kiedy mój synek nie bardzo chciał rozszerzać dietę zalecala dosladzane i dosalanie 🙂
    A pro pos karmienia na godziny i zaleceń lekarzy – moje dziecko jadło na żądanie i często plakalo, przejadalo się i brzuszek bolał – tak orzekł lekarz, zaleci wydłużenie czasu między karmieniami. Dodał, że mieli z żoną taki sam problem i przedstawił dwa wyjścia: albo stopniowo wydluzac czas pomiędzy i nie dawać na żądanie i znosić płacz dziecka z tego powodu, albo dawać na żądanie i znosić płacz bo rzuszek boli (dodał, że jego żona nie potrafiła cyca nie dac…a mały wyl). Może jestem zła matka, ale trochę mały poplakal, a potem było już kolorowo 🙂

skomentuj