Owocowe tubki dla małych dzieci


Coraz to popularniejsze wśród rodziców dzieci (i też wśród dorosłych) są tubki z jedzeniem:

  • jogurty
  • owoce
  • warzywa…

WSZYSTKO, CO MOŻNA CZĘŚCIOWO UPŁYNNIĆ I ZMIEŚCIĆ DO TUBKI, MOŻNA W TAKIEJ TUBCE ZNALEŹĆ. BIORĘ WIĘC TEMAT NA TAPET.

Po pierwsze straszne dużo tego podajemy dzieciom i o ile wcale nie uważam, że nie powinno się tubek podawać, w ogóle to jednak jestem zdania, że powinno się podawać ich znacznie mniej.

Na Facebooku i Instagramie zapytałam o to, po co i kiedy mamy podają swoim maluchom tubki z owockami.

Różne odpowiedzi padały. Przytoczę te, które motywowały podawanie tubek:

Korzystam z nich poza domem. Nie wszystko da się podać do rączki tak, żeby po jedzeniu dziecko pozostało czyste w stopniu akceptowalnym.

Świetnie się razem z nimi podaje dziecku lekarstwa w kropelkach.

Podaję musy z tubki, bo mają przyzwoite składy. Robię też musy w tubkach sama.

Tubki są super jako posiłek w podróży – szybko, czysto, dziecko najedzone i szczęśliwe.

Mój egzemplarz ma dziurę w żołądku i spokojnie w wózku wysiedzi 15 minut. Potem musi mieć coś do jedzenia. Bo przecież przez pół godziny można umrzeć z głodu.

Daje zazwyczaj, jak jestem poza domem i nie mogę „bawić się” w dawanie owoców czy warzyw w kawałkach.

Moje dziecko ma prawie dwa lata, ale teraz podaję musy jako przekąskę, kiedy jesteśmy na dworze, w trakcie zabawy. Kiedy dziecko ma brudne rączki, a nie chce przerywać zabawy.

Biorąc pod uwagę, że podstawą diety mojego dziecka było w 99 procentach mleko i nie chciał nic innego, to próbowałam podawać mu cokolwiek w jakiekolwiek formie.

Mam problem ze stałymi posiłkami. Tubki to wygoda. Taka prawda.

ZACZNĘ OD TEMATU POŚREDNIO ZWIĄZANEGO Z TUBKAMI – PRZEKĄSKI W DIECIE DZIECKA.

Dzieci powinny spożywać w wieku 6–8 miesięcy ok. 2–3 posiłki stałe i ok. dwie przekąski, a w wieku 9–12 miesięcy 3–4 posiłki stałe i dwie przekąski. Dwie przekąski to sytuacja, kiedy dziecko otrzyma do rączki lub do zjedzenia dwie rzeczy inne niż posiłki uzupełniające pełne tzw. obiadek czy kolację.

Dla dzieci małych od 6 do 12 miesiąca każdy kęs, który dostaje dziecko, musi być wartościowy i pełen składników odżywczych. Każdy posiłek, którego wartość jest niska, jest dla dziecka pokarmem niekorzystnym. Każda przekąska słodka, częściej podawana i o niskiej wartości, to przekąska, która powinna być mega okazjonalna.

Najniższą jakość, jeżeli chodzi o przekąski, mają ciastka, cukierki, chipsy – przetworzone w wysokim stopniu i niedostosowane do wieku dzieci, zawierające cukier i sól. Komercyjne produkty dla niemowląt i dzieci są czynnikiem ryzyka zmniejszonej i niekorzystnej różnorodności w kontekście dostarczania dzieciom składników odżywczych. Dlatego tak istotne jest, żeby przekąsek nie było za dużo (maksymalnie 2–3 dziennie) i żeby były dobrej jakości.

WIELU RODZICÓW PODAJE DZIECIOM PRZEKĄSKI W SYSTEMIE CIĄGŁEGO DOSTĘPU.

Oznacza to, że dziecko ma dostęp do przekąsek w każdej chwili. Ponadto często jedzenie jest podawane w sytuacjach, kiedy nie jest ono przez dziecko pożądane i niezbędne, np. kiedy chcemy uspokoić dziecko w foteliku czy w samochodzie, kiedy dziecko bawi się na placu zabaw przez godzinę i co chwila dostaje chrupka lub owoc.

I nie zrozumcie mnie źle – to są rzeczy, które dziecko może dostawać, ale w ograniczonej ilości i nie w systemie ciągłym, i nie jako uspokajacz.

Sposób podawania dziecku przekąsek bez ograniczeń czasowych i ilościowych zwiększa ryzyko otyłości u dzieci, zmniejsza pobór składników odżywczych wysokiej jakości, zmniejsza ilość czasu na naukę jedzenia i lubienia produktów niesłodkich, kształtuje preferencje smakowe związane z lubieniem smaku słodkiego i kształtuje nieprawidłowe nawyki żywieniowe.

 A to wszystko jest niestety niekorzystne.

Dziecko, które często dostaje słodkie w smaku rzeczy, zaczyna je lubić i zaczyna je preferować. Dochodzi do sytuacji, kiedy podajemy dzieciom właśnie słodkie przekąski, bo nic innego nie chcą, i mamy 12-miesięczne dziecko, które krzywi się na brokuł i nie chce jeść „nic innego” niż musik z tubki.

Duża liczba przekąsek zmniejsza podaż produktów tzw. podstawowych, niezbędnych do dostarczenia dziecku minimum niezbędnych składników odżywczych. A po ludzku – jak dziecko się zapcha chrupkiem i musikiem, żeby nie płakało w wózku, to nie będzie miało ani miejsca, ani ochoty na obiad, bo dzieci mają małe brzuszki, które na raz mieszczą niewiele, i dwa chrupki potrafią „najeść dziecko” małą ilością składników odżywczych.

Spróbujcie zjeść dużą porcję tortu bezowego i potem iść na porcję ryby i brokułu…

To, co robimy z dzieckiem w procesie rozszerzania diety, to element programowania żywieniowego, które kształtuje preferencje żywieniowe i metabolizm dziecka na całe życie. I to jest ważne. Ważne o tyle, że trwa do ok. drugiego roku życia. Jest to okres bardzo wrażliwy na to, co robimy z dzieckiem, i jeżeli kiedykolwiek żywienie człowieka ma największe znaczenie, to właśnie wtedy.

Wysiłek włożony w żywienie w tym okresie życia to podstawa lepszego jutra dzieci i wymaga dużo zaangażowania.

Czy jest to proste? Nie jest.

Czy jest to wygodne dla rodziców? Nie zawsze.

Czy jest to dobre dla dziecka? Jak najbardziej.

Czy wymaga czasu? Jak całe rodzicielstwo, tak – to też wymaga czasu.

ŻUCIE JEST DLA DZIECI!

Żucie produktów stałych zapewnia dziecku ogromne doznania smakowe, dotykowe i zapachowe. Doznania te są niezbędne w procesie rozszerzania diety i kształtują w okresie programowania żywieniowego zachowania dziecka na całe życie. Jedzenie komercyjne podawane dzieciom nie smakuje tak samo jak jedzenie domowe. Podawania przedłużone (ponad 8 miesięcy) produktów w formie przecierów, papek i musów negatywnie wpływa na proces rozszerzania diety. Operowanie językiem i zębami (ale i dziąsłami) w buzi rozwija zdolności artykulacji u dzieci. Gryzienie kawałków zwiększa precyzję mięśni buzi i języka, co wpływa na prawidłową wymowę w przyszłości. Oznacza to, że jedzenie dużej ilości gładkich pokarmów może opóźniać rozwój szczęki i aparatu mowy.

Jeżeli macie dzieci, które nie akceptują kawałków, nie gryzą, a mają od 8 miesiąca wzwyż, to zachęcam do szukania wsparcia u logopedy wczesnej interwencji lub neurologopedy. To jest objaw do sprawdzenia (razem z integracją sensoryczną, napięciem mięśniowym oraz sposobem rozszerzania diety).

Pamiętajcie też, że dziecko, jedząc banana z tubki, nie wie, że je banana. Nie widzi go, nie wie, jak on wygląda, i dlatego potem nie chce jeść od razy zwykłego banana, bo… wcześniej go na oczy nie widziało.

KOLEJNA KWESTIA – WYGODA I SZYBKOŚĆ PODANIA VS. JAKOŚCIOWE JEDZENIE DLA DZIECI

Dziecko z tubki może wyssać samodzielnie purée albo można mu je wycisnąć na łyżeczkę. Szybko, najczęściej bez uszczerbku na czystości dziecka (a z drugiej strony, to ciekawe, że często jakość jedzenia ma mniejsze znaczenie niż czyste ubranko… dziecka). Sam fakt rozszerzania diety to nie jest tylko wkładanie dziecku do buzi jedzenia jak najłatwiej i jak najszybciej, ale też jest to proces nauki przejścia z pobierania pokarmu z piersi lub butelki na posiłki stałe i od 8 miesiąca dziecko powinno dostawać kawałki, żeby uczyć się je jeść i żeby w 12 miesiącu zgodnie z wytycznymi WHO jeść produkty tzw. z rodzinnego stołu. Jest to niezbędne dla prawidłowego rozwoju motoryki jamy ustnej, języka, gardła. Więc jedzenie wysysane z tubki nie powinno stanowić ani głównego posiłku, ani głównej przekąski. Czyli nie codziennie.

Trudnością jest to, że zdaje się nam, że dziecko nie da rady zjeść np. kaszki bez zmiksowanych owoców, bo kaszka jest niesmaczna. Więc dziecko codziennie do kaszki dostaje te owce w takiej formie. I nic dziwnego, że potem nie chce zjeść samej kaszki – bo wykształcone ma już preferencje smakowe: kaszka = musi być słodkie. Nie musi, ale trzeba to wiedzieć, zanim zaczniemy dosmaczać na słodko kaszki dziecku.

Dodatkowo, jeżeli dziecko nie dostaje pokarmów w kawałkach w okresie po 8 miesiącu, to – jak pokazują badania – niechętnie sięga po owoce i warzywa.

Posiłki uzupełniające nie powinny być podawane dzieciom w formie musów i przecierów do wyssania. Dziecko musi mieć szansę badania organoleptycznie pokarmów – rękoma, buzią, językiem. Dzieci nie potrzebują w okresie programowania żywieniowego jeść szybko i dużo – powinny mieć czas na naukę, na poznawanie jedzenia i swoich możliwości motorycznych.

Responsywne karmienie dziecka jest kluczem do udanego rozszerzania diety. I nie chodzi o patrzenie na dziecko z rozanielonym wzrokiem, jak pięknie pluje bananem, a o obecność i uważność na to, co, kiedy i jak je dziecko.

Czy jest to proste? Nie jest.

Czy jest to wygodne dla rodziców? Nie zawsze.

Czy jest to dobre dla dziecka? Jak najbardziej.

Czy wymaga czasu? Jak całe rodzicielstwo, tak – to też wymaga czasu.

 

SKŁAD TUBEK Z MUSEM

Chodzi tu o to, jakie składniki są w środku (chociaż są lepsze i gorsze tubki), ale i o to, jaki jest skład odżywczy. Jak spojrzycie na tubki, to zobaczycie, że energia w nich pochodzi z cukrów. Napis, że węglowodany są „naturalnego pochodzenia”, wcale nie oznacza, że jest to spoko i dobry skład.

Tubki mają bardzo dużo energii pochodzącej z cukrów prostych, mają niezróżnicowany odżywczo skład i mają słodki smak. Mają płynną lub półpłynną formę i podaje się je w formie do wysysania. To wszystko jest dla dziecka niekorzystne.

Owoce nie są zalecane jako tzw. pełne posiłki i powinny stanowić jedynie dodatek do zbilansowanej diety dzieci, ponieważ posiłki uzupełniające muszą być napakowane różnorodnymi składnikami odżywczymi, które są dziecku najbardziej potrzebne: dobre kwasy tłuszczowe, cynk, żelazo czy jod. W takim przypadku owoce powinny mieć miejsce na talerzu dziecka jako ew. dodatek, np. do kaszki. I tu dochodzimy do problemu głównego: owoce pełne, nieprzetworzone to nie jest to samo, co znajdziemy w tubce.

Np. w Danii przeprowadzono badanie składu tubek i okazało się, że często przekraczają one wartość energetyczną  samego owocu, np. 100 g jabłka to ok. 54 kcal, a energetyczna wartość w tubce może mieć od 45–95 kcal/100 g. Węglowodany stanowią w tubkach w przewadze większość źródeł energii dla dzieci – nie jest to korzystne dla zdrowia. Cukry powinny być odpowiedzialne za max. 5% dostarczanej energii i nie przekraczać 10%1.

Dzieci w wieku 1, 2 i 3 lat powinny jeść maksymalnie ok. 13,9 g tzw. wolnych cukrów. W jednej saszetce bywa ich nawet i 11 g lub więcej! First Step Nutrition Trust z Wielkiej Brytanii uważa, że jeżeli taka saszetka zawiera więcej niż 5 g tzw. wolnych cukrów, to powinna zawierać ostrzeżenie o wysokiej zawartości cukru w składzie.

Niektóre ze sprawdzanych w USA owocowych przecierów dla małych dzieci w badaniach pokazywały większą obecność cukrów prostych w składzie niż ta deklarowana na opakowaniu.

Te cukry „naturalnie występujące w owocach” także mają, tak samo jak cukry dodane, wpływ na zdrowie, metabolizm i stan uzębienia dzieci.

Połączenie wysokiej wartości energetycznej z łatwością i szybkością konsumpcji w porównaniu z całym owocem może prowadzić do szybkiego przyjmowania dużych ilości cukrów prostych, m.in. fruktozy, w krótkim czasie. Regularne podawanie w takich ilościach tych składników może prowadzić do przekarmiania i większego ryzyka otyłości u dzieci. Miksowanie owoców nie pozbawia ich błonnika, który pomaga regulować wchłanianie cukrów z owoców, ale zubaża o całkowity błonnik, a ten, który pozostaje, jest łatwiejszy do strawienia i szybszy do przyswojenia, co osłabia jego działanie. Ponadto przetwarzanie owoców i warzyw – rozdrabnianie, ogrzewanie i ich długie przechowywanie wpływa na proces ich zubożania o witaminę C, witaminę E, luteinę, beta-karoten i glukozynolany.

Zmiksowane owoce podawane regularnie zwiększają wyrzut insuliny i poziom glukozy we krwi dziecka bardziej niż owoce w postaci niezmienionej, bo struktura owocu jest inna i ona spowalnia absorpcję cukrów do organizmu.  Indeks glikemiczny zmiksowanych jabłek jest wyższy niż IG surowego jabłka (53 w porównaniu do 38 całego owocu, natomiast jabłka suszone mają indeks glikemiczny 29 – co też nie oznacza, że są lepsze od całego owocu, bo chętniej zjemy ich znacznie więcej niż całego jabłka, dostarczając jednocześnie więcej cukru). Nie pozostaje to obojętne dla organizmu dziecka. Zwiększa się ryzyko otyłości z powodu zwiększonego wydzielania insuliny i niekorzystnego tempa przybierania na wadze. Spożywanie częste owoców w tubkach może mieć niekorzystny wpływ na metabolizm dziecka.

W 2016 roku 41 milionów niemowląt i dzieci było otyłych.

W kwestii komercyjnych produktów dla niemowląt to należy starać się nie podawać ich codziennie, ponieważ są one droższe i mniej odżywcze niż przygotowywane posiłki w domu. Zawsze sprawdzić należy zawartość cukru i soli, ponieważ może być wysoka (pamiętaj, że tzw. wolne cukry, których należy unikać, także są „naturalnie występujące” w owocach).

Przeciętna tubka owocowa może zawierać nawet trzy łyżeczki cukru w składzie.

Dodatkowo mus osadza się na zębach i przykleja się do nich bardziej niż kawałki owoców, co zwiększa ryzyko próchnicy przez zwiększoną ekspozycję szkliwa na cukry proste i ich osadzanie na zewnątrz i między zębami. Ryzyko próchnicy jest większe, jeżeli cukry te są spożywane często (codziennie to często) i rekomendacje globalne mówią o ograniczaniu spożycia cukrów o wysokim potencjale próchniczotwórczym do godzin posiłków i sporadycznego stosowania.

TERAZ Z PRZYZIEMNYCH KWESTII.

Tubka 90 g purée z jabłka „organic” kosztuje 4,05 zł – kilogram jabłek: ok. 3 zł. Jakoś mi się to nie łączy z wygodą – szczególnie portfela. Czy wiecie, że w takiej typowej tubce cena, jaką widzimy za opakowanie, to tylko w 13% koszt owoców i warzyw? Największym składnikiem ceny jest…  zysk dzielony na producenta i sprzedawcę (64% ceny!!!).

Tubki są jednorazowe (te komercyjne gotowe) i zwiększają skalę odpadów – słoiki wydają się być lepszym wyborem pod kątem zmniejszania ilości produkowanych odpadów.

I teraz zanim powicie: „Hafija, ty mądra głowo z blogaska, ja nie mam czasu na gotowanie i pichcenie przekąsek” albo: „co jakiś czas to nie zaszkodzi”.

I ja wcale nie mówię, że to zło ani że nie wolno. Mówię, żeby traktować tubki jako okazjonalną przyjemność albo niecodzienny element posiłku.

Jeżeli dziecku odwala w wózku, to zobacz dlaczego – nie zatykaj go musem dla świętego spokoju. Może mu gorąco, może mu niewygodnie, może chce pić, może się nudzi (a nudy nie zajadamy jedzeniem). Uklęknij przy jego siedzisku i rozmawiaj z nim, uspokajaj głosem. Wypuść go, niech idzie samo. Ponieś chwilę na rękach. Zawiń w chustę lub nosidło. Zaoferuj jakąś awaryjną zabawkę, np. cymbałki albo bębenek.  Warto też wyprzedzać potrzeby dziecka. Przecież każda mama jest najlepszym ekspertem od swojego dziecka i może uda jej się wcześniej zareagować na nadchodzący „kryzys”. Tubka nie jest rozwiązaniem.

Nie dawaj dziecku przekąsek ciągle i bez końca – tylko 2, max. 3 razy na dobę.

Nie podawaj dziecku w wózku jedzenia – szczególnie jak dziecko jest odwrócone do Ciebie plecami. Wózek nie jest do spożywania posiłków.

Przykłady przekąsek dla dziecka, które możecie mieć pod ręką:

  • kromka chleba pełnoziarnistego na zakwasie, pokrojona w pałeczki „do rączki”
  • gotowany makaron
  • ogórek pokrojony w grube paseczki
  • marchewka pokrojona w grube paseczki
  • papryka słodka w paskach
  • dwie cienkie kromki chleba (w piekarni pokroją na takie cieniuteńkie plasterki, jak poprosicie) z humusem lub pesto bazyliowym lub pietruszkowym między kromkami
  • mała pita (mąka, oliwa i woda usmażona na małej patelni) posmarowana twarożkiem ze startą rzodkiewką
  • wrap pełnoziarnisty ze startym kurczakiem i sosem pomidorowym
  • pokrojone w ćwiartki jabłko
  • banan w całości
  • gotowana zielona fasolka
  • pełnoziarniste paluszki chlebowe

 

Jeżeli boicie się, że się Wam dziecko uświni, to zainwestujcie w pigułki uspokajające – dzieci się brudzą i świnią. Możecie mieć ze sobą małe chusteczki mokre – takie do tyłka – i obetrzeć nimi potem dziecku pyszczek. Albo butelkę wody i chusteczki.

I pamiętajcie – dziecko nie musi dostawać koniecznie przekąski, jak się świni w piaskownicy lub babra w błocie.  Wracacie do domu i siadacie do posiłku. Dziecko podczas zabawy nie rejestruje jedzenia, nie skupia się na nim, a to w kontekście nawyków, które kształtujemy na całe życie, nie jest korzystne.

Konsultacja merytoryczna mgr Paulina Róg – www.dietawciazy.pl


BIBLIOGRAFIA:

Coulthard, H., Harris, G., Emmett, P., 2009. Delayed introduction of lumpy foods to children during the complementary feeding period affects child’s food acceptance and feeding at 7 years of age. Maternal & Child Nutrition 5, 75–85. https://doi.org/10.1111/j.1740-8709.2008.00153.x

Dr Crawley, H., 2018. Eating well: Snacks for 1-4 year olds.

From the First Hour of Life: A new report on infant and young child feeding [WWW Document], 2016. . UNICEF DATA. URL https://data.unicef.org/resources/first-hour-life-new-report-breastfeeding-practices/ (accessed 6.11.19).

Koletzko, B., Bührer, C., Ensenauer, R., Jochum, F., Kalhoff, H., Lawrenz, B., Körner, A., Mihatsch, W., Rudloff, S., Zimmer, K.-P., 2019. Complementary foods in baby food pouches: position statement from the Nutrition Commission of the German Society for Pediatrics and Adolescent Medicine (DGKJ, e.V.). Molecular and Cellular Pediatrics 6. https://doi.org/10.1186/s40348-019-0089-6

Koletzko, B., Lehmann Hirsch, N., Jewell, J.M., Caroli, M., Rodrigues Da Silva Breda, J., Weber, M., 2018. Pureed Fruit Pouches for Babies: Child Health Under Squeeze. Journal of Pediatric Gastroenterology and Nutrition 67, 561–563. https://doi.org/10.1097/MPG.0000000000002061

Making the most of Healthy Start A practical guide, 2014.

Moding, K.J., Ferrante, M.J., Bellows, L.L., Bakke, A.J., Hayes, J.E., Johnson, S.L., 2018. Variety and content of commercial infant and toddler vegetable products manufactured and sold in the United States. The American Journal of Clinical Nutrition 107, 576–583. https://doi.org/10.1093/ajcn/nqx079

Susan Westland and Dr Helen Crawley, 2018. Fruit and vegetable based purées in pouches for infants and young children. First Steps Nutrition Trust.

Theurich, M.A., 2018. Perspective: Novel Commercial Packaging and Devices for Complementary Feeding. Advances in Nutrition 9, 581–589. https://doi.org/10.1093/advances/nmy034

WHO, 2015. Guideline. World Health Organization, Geneva.

WHO – 2015 – Guideline..pdf, n.d.

WHO-NMH-PND-ECHO-18.1-eng.pdf, n.d.

World Health Organization, 2019. Guidelines on physical activity, sedentary behaviour and sleep for children under 5 years of age. World Health Organization, Geneva.

World Health Organization – 2019 – Guidelines on physical activity, sedentary behavio.pdf, n.d.

  1. . Jako tzw. wolne cukry (free sugars) WHO uznaje: „Cukry wolne obejmują dodane monosacharydy i disacharydy do żywności i napojów przez producenta, kucharza lub konsumenta, a cukry naturalnie obecne w miodzie, syropach, owocach soki i koncentraty soków owocowych”
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

15 komentarzy

  • A.
    12 czerwca 2019 at 21:56

    Jak ja Pani dziękuję za ten wpis. 💕
    Pierwsze dziecko BLW
    Teraz drugie kończy 6m i ubzduralam sobie, że tym razem będą papki i tubki właściwie to chyba tylko dla wygody 🤦🤦🤦
    Cofam te postanowienie 😁
    Dziękuję raz jeszcze, przypomniała mi Pani co jest najważniejsze 💕

  • Karolina
    12 czerwca 2019 at 22:03

    Zgadzam się. Ale trudno jest zastąpić czymś wygodę tubki, więc moje dzieci dostają je często – zwykle dwie sztuki na raz na drugie śniadanie:))

    • Hafija
      20 czerwca 2019 at 08:06

      Myślę, że zdrowie dzieci jest nieco ważniejsze od własnej wygody… szczególnie że równie łatwo jest umyć jabłko

  • Nika
    13 czerwca 2019 at 05:54

    Wiekszosc tych propozycji to przekaski dla starszakow a nie niemowlakow… Nie mowiac o tym ze czescia nawet w domu dziecko uswini sie po czubek a ich zrobienie przy dwojce maluchow oznacza niespanie w nocy. I kto mowi ze dziecko na placu zabaw nie musi nic jesc tylko grzecznie poczeka az wrocimy do domu chyba mial bardzo spokojne dziecko – u standardowego dziecka glod (a jak jest sie na placu zabaw dluzej niz godzine to kazdy glodny sie robi) powoduje histerie na kolkach i za nic nie da sie wytlumaczyc ze jak pojdziemy do domu to bedzie jedzenie (a do domu tez z glodnym dzieckiem ciezko dojsc jak a) rzuca sie na ziemie po 5 krokach i placze b) nie chce wsiasc do wozka c) nie chce wsiasc do roweru). Generalnie popieram – tubek jak najmniej, ale ostatni akapit jest nierealny.

    • Zielinka
      1 lipca 2019 at 11:31

      Powiem Pani, że jest. My z synem siadaliśmy na ławce i była chwila na zjedzenie czegoś przed powrotem do domu. Było mi zwyczajnie łatwiej przypilnować go przy jedzeniu niż jakby miał siedzieć w wózku. Odnoszę wrażenie że to bardziej zależy od podejścia niż kwestii wykonania.

  • Małgosia
    13 czerwca 2019 at 06:53

    Super artykul

  • Pia
    13 czerwca 2019 at 09:16

    Dziękuję!!! Wysyłam od razu Mamie (mojej), która chciała młodemu na Wielkanoc (8mcy) kupić czekoladki 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️

  • m.
    13 czerwca 2019 at 20:30

    Dziecko konczy 8 miesiecy,nie siedzi samodzielnie.Karmione jest w lezaczku.Kaszki i obiadki w formie papki. Czy czekac az samo usiadzie aby zaczac podawac pokarmy w kawalkach? Boje sie zeby sie nie zadlawilo w takiej pozycji.

    • Hafija
      20 czerwca 2019 at 08:05

      Zajrzyj do Małgosi Jackowskiej na bloga – tam wszystko znajdziesz 🙂

  • Karolina
    14 czerwca 2019 at 19:15

    Ok, wszystko super. Ale co z tubkami które przygotowuje samodzielnie, często jako drugie śniadanie, które syn zjada na spacerze. I jest to zawsze owoc/warzywo (lub i to i to) + np ryż, owsianka, kaszka – zblendowane w formie koktajlu. I nie codziennie w formie słodkiej. Rzadko zdarza nam się kupować gotowce. No i oczywiście jemy też drugie śniadania w domu, jednak przeważa u nas tubka z moim „musem”. Nie uważam żeby zepsuło to synowi dobre nawyki, niestety Mamy są tylko ludźmi i nam też brakuje czasu na tak dokładne pilnowanie żeby przestrzegać tych wszystkich zasad żywieniowych. A gdzie reszta zasad.. za dużo tego wszystkiego. Ja inaczej się nie wyrabiam w ciągu dnia z czasem żeby podawać każdy posiłek w domu, poza spacerem i tubką, resztę posiłków jemy normalnie. No coż, ja z tego nie zrezygnuje, to nie jest jakiś karygodny błąd. Pozdrawiam 🙂

    • Hafija
      20 czerwca 2019 at 08:04

      Zawsze warto pamiętać, że pozmywane gary są mniej istotne niż żywienie dziecka 😉 Domowe musy można robić lepiej (np mniej owoców, więcej tłuszczu dobrego) to jest plus gotowania w domu, ale nadal są one mniej korzystne niż cały owoc, nadal są to produkty o wysokiej zawartości wolnych cukrów i zmienionego błonnika, który nie działa już tak efektywnie. Podawanie musów czy domowych czy kupnych codziennie to jednak często.

  • Paula
    30 czerwca 2019 at 23:47

    Poproszę o podobny artykuł na temat mojej zmory chrupki kukurydziane, wafle ryżowe etc które Tesciowa daje synkowi na kilogramy i nie rozumie słowa Nie. 😞

  • Ewa
    23 lipca 2019 at 07:13

    Gdzie warto szukać informacji o zbilansowaniu dziennej diety niemowlęcia? Wydaje mi się, że dajemy dziecku za dużo owoców, ale sama nie wiem… Dziecko roczne, owoce zwykle jako składnik 2-3 posiłków z 4. Przyznam, że brak mi też pomysłu. Tak, uważam, że kaszka sama (gotowana na wodzie) jest niesmaczna i do tego malo wartościowa. Same węglowodany, jakbyśmy jedli w ramach posiłku makaron… Dlatego coś do niej dodaję, owoce lub jogurt lub masło orzechowe. Co jeszcze można dodać?

  • Liliana
    31 sierpnia 2019 at 11:01

    Dziękuję Pani za ten wpis 🙂 jestem młodą mamą i na samym początku tubki były w ramach przekąski np. na wyjeździe gdy nie było innej możliwości, a z czasem okazało się że to wygoda i podawałam już częściej mojej córeczce. Nie byłam po prostu świadoma, że to nie jest najlepszy pomysł 🤐 cieszę się, że tutaj trafiłam i mi to Panu uświadomiła 🙂 Dobrze, że jest ktoś kto nie siedzi cicho 🙂

  • Claudia
    25 września 2019 at 19:09

    Powiem szczerze,ten artykuł mnie tylko wkurzył i zdołował. Wszystko cudownie powiedziane, no oczywiście że nic nie jest proste,wygodne,wymaga czasu, ale jesteśmy tylko ludźmi. Mój syn (13 miesięcy) ma obniżone napięcie mięśniowe, wiec gryzienie kompletnie odpada, każdy posiłek to stres i męczarnia,ciągle się krztusi albo wymiotuje (tak chodzimy do neurologopedy i stosujemy zalecenia). Dodatkowo mamy alergie na białko mleka krowiego i kilka innych produktów. Dla mnie rozszerzanie diety przy tylu problemach to dramat bo już sama nie wiem co ugotować i jak podać (czy kawałki czy papka) i czytając ten artykuł wkurzam się i jednocześnie mam łzy w oczach z bezsilności. Pozdrawiam nieidealne matki

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki