Karmienie piersią – pod górkę cz. 6 | Kryzys laktacyjny


Po raz kolejny zapraszam Was na wpis, który powstał w ramach cyklu „Pod górkę”, który realizuję razem z Femaltiker.

Ponownie zapraszam Was do podzielenia się waszymi historiami z kryzysów laktacyjnych!

Czy przechodziłyście kryzysy laktacyjne? Jak sobie z nimi poradziłyście? Co według Was jest  kryzysem? Czekam na Wasze opowieści almamater@hafija.pl. Za tydzień jedna z nich ukaże się na blogu!

 

Raz na jakiś czas… Niespodziewanie… Nagle coś się zmienia.

– Mam miękkie piersi

– Dziecko płacze ni z tego ni z owego przy piersi

– Ciągle na mnie wisi

– Ciągle mu mało

– Szczypią mnie brodawki przy karmieniu i są suche i tkliwe

Znacie to? Ta sytuacja trwa kilka dni, po jakimś czasie powtarza się i trwa troszkę dłużej – tak do tygodnia.

Podobno nie ma, co patrzeć na zegarek przy karmieniu dziecka. W tych momentach, o których teraz napiszę będziecie patrzeć.  Patrzeć i myśleć: „ILE JESZCZE ONO BĘDZIE NA MNIE WISIAŁO?!”.

O tych momentach mówi się potocznie „kryzysy laktacyjne”. Ja nie lubię osobiście tego zwrotu. Dlaczego? Bo to według mnie nie odzwierciedla całej prawdy o tych momentach i może sprawić, że kobieta pomyśli, że coś jest z nią nie tak, albo że jej ciało ją zawodzi.

A to nie prawda.

Najpierw trzeba dowiedzieć się czym jest kryzys! Kryzys, to taki moment gdzie nagle istniejący ład zostaje zagrożony poprzez pewne niespodziewane wydarzenia. Dodatkowo wiąże się prawie zawsze z utratą kontroli nad sytuacją i codziennymi działaniami. Wychodząc z tej definicji kryzysem może być wiele rzeczy. Każda zmiana, która sprawia, że dzieje się coś niedobrego lub dobrego, ale niepokojącego w karmieniu piersią może mieć znamię kryzysu. Dobra, nie oszukujmy się – całe rodzicielstwo to jeden wielki kryzys. Ciągłe zmiany, niespodziewane wydarzenia, rozwój dziecka, zmęczenie rodzicielskie. Uważam, że odnoszenie się do kryzysów laktacyjnych tylko w jednym kontekście jest mocno nie na miejscu.

Zwykle kryzysem nazywane są okresy wzmożonego przebywania dziecka przy piersi, długiego karmienia, odczuwania mniej lub bardziej faktycznego braku pokarmu. Ale przecież na tym nie kończą się kryzysy.

Problem z karmieniem na początku, poranione brodawki, krótkie wędzidełko, choroba dziecka, choroba matki, zła porada laktacyjna, brak porady laktacyjnej… wszystko może być dla mamy kryzysem. W swojej kilkuletniej praktyce wspierania matek dowiedziałam się, że mamy piszą i mówią „mam taki kryzys” bardzo często i mają na myśli bardzo dużo różnych zdarzeń.

Ale są takie momenty, które właśnie w popularnym znaczeniu nazywane są kryzysami laktacyjnymi. W tym czasie dziecko/niemowlę rozwija się szybko, w krótkim czasie. Nagle, lawinowo zwiększa się jego zapotrzebowanie na mleko mamy. W tych momentach dziecko musi zaprogramować sobie zwiększenie produkcji. Zwiększona produkcja wymaga zwiększenia zgłaszania się do karmienia a to skutkuje:

  • Nerwowością dotychczas spokojnego dziecka przy piersi
  • Częstym karmieniem dziecka (szczególnie w porze wieczornej)
  • Częstymi pobudkami w nocy żeby upewnić się ze jest mama i cycuś
  • Częstą potrzebą bycia przy piersi, albo na rękach, albo w chuście, a na pewno w zasięgu wzroku
  • Dziecko może w czasie karmienia odczepiać się od piersi żeby się wkurzyć i zaraz znowu kontynuować karmienie

A ty:

  • Możesz mieć uczucie pustych, a czasem nawet „sflaczałych” miękkich piersi
  • Będziesz myślała, że cała twoja wiedza o dziecku legła w gruzach, bo ono znowu się zmieniło i zachowuje się inaczej niż dotąd
  • Możesz myśleć, że wszystko, co robisz, robisz źle i gdzieś ci coś nie wyszło
  • Możesz myśleć, że nie masz pokarmu lub masz go za mało
  • Będziesz zdziwiona, że dziecko „znowu” chce być przy piersi

Zwykle stan ten utrzymuje się ok. dwóch dni, i o ile nie jest związany z chorobą dziecka, to jest zjawiskiem naturalnym. Po prostu oznacza to, że właśnie maluch przechodzi przez skok rozwojowy. W późniejszych okresach życia dziecka trwać on może nawet i do tygodnia, bo dziecko im starsze tym bardziej złożony jest proces rozwojowy (ale i zmiany większe :D). Te pierwsze skoki rozwojowe są krótkie i intensywne.

Te dni, to momenty, w których jeżeli dokarmimy dziecko, czy też podamy mu smoczek żeby ssało coś innego niż naszą pierś, to możemy się spodziewać nie tylko wydłużenia czasu niepokojącego skoku rozwojowego, ale i zawahania w produkcji pokarmu. Najlepszą metodą w tych momentach jest pozwolenie maluchowi być często przy piersi i odpoczywanie tyle ile tylko się da. Zachowanie dziecka i uczucie pustości w piersiach nie są oznaką, że coś niedobrego dzieje się z laktacją. To są momenty, kiedy dziecko zmienia schemat karmienia się – czasem nawet radykalnie, żeby po skoku mieć odpowiednią produkcję adekwatną do zwiększonych potrzeb.

Warto tak jak w każdym przypadku stosować responsywne karmienie piersią. O tym, czym dokładnie jest to responsywne karmienie napiszę niebawem więcej. Na razie powiem tylko, że jest to karmienie elastycznie dostosowujące się do potrzeb dziecka i do znaków, jakie ono nam wysyła. Jest to karmienie, które odpowiada na zgłaszane, widziane i słyszane wskazówki dziecka w zakresie czasu przystawiania go do piersi, długości bycia przy piersi i rodzaju karmienia (odżywcze czy emocjonalne). Dzięki takiemu systemowi karmienia laktacja spokojnie dopasowuje się (szybko i najczęściej bezproblemowo) do wszelkiego rodzaju kryzysów laktacyjnych – nie tylko tych związanych ze skokiem. Nie trzeba w czasie kryzysu odciągać pokarmu czy jakoś specjalnie dbać o podaż. Przy niezaburzonym responsywnym karmieniu dziecko świetnie da sobie radę samo. Niektóre mamy pomagają sobie szybko podpompować laktację stosując środki mlekopędne np. Femaltiker, odciągając pokarm między karmieniami. Jest to jeden ze sposobów na przyspieszenie procesu, ale trzeba uważać, bo można sobie załatwić zbytnim pomaganiem nawał czy nadmierną podaż.

Wiele źródeł podaje, że takie skoki mogą być objawem nie tylko fizycznego rozwoju dziecka, ale i jego emocjonalnego wzrostu, oraz kiedy praktykuje ono pewne umiejętności lub nabywa nowych.

Kiedy możesz się spodziewać tych skoków?

Dzieci rozwijają się mniej-więcej w sposób przewidywalny. Mniej więcej w tych samych okresach (nie momentach!) Zaczynają rozpoznawać twarze, uczą się uśmiechać, przekręcać z pleców na brzuch i odwrotnie, chwytać, jeść inne pokarmy itd. itd. Oznacza to, że można z całkiem niezłym prawdopodobieństwem przewidzieć, kiedy zacznie się ten „wspaniały” okres pt. „Nie jestem dzieckiem – jestem mlekojadem i chcę cały czas być do ciebie przyssany”.

Około 14 dnia życia dziecka, 5 tygodnia, 3 miesiąca, czasem 4 miesiąca, 6, 9 i 12 miesiąca można spodziewać się skoków rozwojowych dziecka. Oczywiście to nie koniec. Potem koło 15-16 miesiąca, 18, 24 miesiąca znowu możesz zauważyć zmiany i skoki, ale nie manifestują się one tak jednoznacznie, chociaż trwają dłużej. Bardzo często mamy w okolicy półtora roku życia swoich dzieci zauważają porzucenie wszystkiego na rzecz piersi i mleka mamy. Takie chwilowe przejście na tryb „Nie chcę nic innego tylko mleko mamy!”.

Ale jak już ten czas nerwów się skończy możesz zaobserwować  że:

  • dziecko śpi dłużej i spokojniej
  • twoje piersi są nieco pełniejsze
  • znowu spokojnie je przy piersi i uspokaja się przy niej
  • jego pieluszki są cięższe 😉

Zawsze jednak w okresie skoku rozwojowego i tych momentów zwiększonej aktywności dziecka przy piersi trzeba dziecko obserwować. Czasem może się zdarzyć, że umkną nam sygnały choroby, albo faktyczny problem z laktacją. Co ważne, często dzieci przechodzą skoki w podobnym stylu. Zachowanie dziecka przy poszczególnym skoku jest mniej-więcej powtarzalne. Może to być dobry wskaźnik, czy to skok czy jednak to jest już coś innego.

baner akcja

 

ź: http://drjaygordon.com/breastfeeding/growthspurts.html

kellymom.com

https://www.breastfeeding.asn.au/bfinfo/fussy-periods-and-wonder-weeks

„Po prostu piersią” Gill Rapley

„Womenly art. of breastfedding” LLL

www.kwartalnik-laktacyjny.pl

https://www.unicef.org.uk/babyfriendly/baby-friendly-resources/guidance-for-health-professionals/implementing-the-baby-friendly-standards/further-guidance-on-implementing-the-standards/responsive-feeding-infosheet/

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o rodzicielstwie bliskości i karmieniu piersią.

47 komentarzy

  • ania zięba
    16 listopada 2016 at 21:07

    uuu i wszystko jasne. Moj synek,jutro skonczy 3 miesiace i od paru dni budzil sie w nocy co godzine na cycusia a w ciagu dnia potrafil wolac co 30 minut….. nie wiedzialam,o co chodzi. A tu prosze skok rozwojowy jak sie patrzy. Malutek przekreca sie z brzuszka na plecki z boczku na brzuszek i baaaardzo glosno ze mna rozmawia:-D 😀 😀 😀 lapie lekkie grzechotki. Dziekuje za bardzo przydatny artykul:-D

  • Paula SS
    16 listopada 2016 at 21:08

    Mam wrażenie,ze piszesz o nas. Synek ma 11tyg.,6.5kg i jest istnym mlekopijcą. Od paru dni niemal każde oderwanie od piersi skutkuje wrzaskiem. On płacze,a ja czesto razem z nim. mam wrażenie ze jest glodny,a tu piersi jak babcine kapcie. Choć będąc przy nich zawsze się uspokaja. Od początku nie jest nam łatwo,ale jak na razie wyłącznie pierś,choć to dopiero (albo już) 11tyg. Po przeczytaniu tego wpisu może ucichnie w mojej głowie upierdliwe pytanie : co robię zle i czy potrafię zaopiekować się moim maluchem.

  • Aga
    16 listopada 2016 at 21:14

    Ja karmię dopiero siódmy miesiąc ale do tej pory nie mieliśmy ani jednego kryzysu i moim zdaniem bardzo duze znaczenie ma tu fakt ze synek (na razie) zupełnie nie akceptuje zadnego uspokajacza typu smoczek czy kciuk oraz butelek. Tak wiec pije mleczko tylko i wylacznie z piersi, uspokaja sie przy piersi, zasypia i spi przy piersi – inaczej mówiąc ma po prostu pierś na żądanie. Bywaja noce kiedy wiecej sie wierci i czesciej chce byc przyssany ale nigdy nie zauwazylam by byl z tego powodu niespokojny a moje piersi „sflaczałe” 😉 Mam przez to podstawę by twierdzić ze smoczek podany kiedykolwiek powoduje jakies tam jednak zaburzenia bo wydaje mi sie ze moje dziecko intuicyjnie wiecej ssie pare dni przed zwiekszonym zapotrzebowaniem na mleko i sam doprowadza do zwiekszenia produkcji mleka na odpowiedni moment. Czy to możliwe by mial taka wrodzoną inteligencję?? Smoczek nie zostal przeciez stworzony przez naturę…

    • Asioz
      17 listopada 2016 at 08:33

      Nie podzielam Pani zdania. Moja 5cio miesięczna córka też nie ma podawanego smoczka, nie ssie kciuka, karmię tylko i wyłącznie piersią, a mimo to mamy dwa kryzysy za sobą. Też karmię na żądanie, więc piersi ma tyle ile chce, a i tak nas to nie ominęło. 🙂 Pozdrawiam

    • Mniszka
      10 czerwca 2017 at 12:01

      Moja córka nie akceptuje ani smoczka, ani butelki, ale przy skoku rozwojowym grymasi przy piersi, odpycha ją, zapłacze i znów szuka i tak w kółko. To nie kwestia inteligencji. Po prostu takie jest Twoje dziecko. Tak jak moje jest jakie jest i inne są jakie są.

    • Olga
      23 września 2017 at 17:02

      Moja pierwsza córka nie używała smoczka ani butelki i skoki miała książkowo.

  • Bella Remedios
    16 listopada 2016 at 21:17

    Takie mnie watpliwości naszły…Karmie swoje dziecko piersią co 2 godziny, od samego początku. Czasem troche krótsza przerwa, czasem dłuższa, ale ok 2 godz. Nie wiem czy zauważyłabym gdyby chciało więcej ssać, nie do końca czuje to „na żądanie”…Jak jest marudne to zabawiam albo usypiam, co mi intuicja podpowiada…Karmienie tak „ustawiłam” na początku bo Mała kiepsko sie wzbudzała, a potem już tak zostało. W nocy jak tylko sie przebudzi to sie karmimy i w nocy to się akurat zmienia od czasu do czasu, ale tez na ogół co 3 godz ssie. Dodam tylko, ze od początku miałam dużo pokarmu, bardzo dużo. Do ten pory Mała na ogół opróżnia na raz jedną pierś (4 miesiąc) i to bardzo szybko bo leci jej „szybciutko” i pod koniec juz sie złości, ze leci i czeka na smoczka- serio😀 Na wadze tez przybiera, ale czy jak czasem marudzi to ja jej powinnam zaproponować pierś, nawet na 3 pociągnięcia…???

    • Natalia
      24 listopada 2016 at 14:32

      Moze masz nadprodukcje? O tym mówi się dość mało, ale to też istotny problem.

  • Gaba
    16 listopada 2016 at 21:42

    U nas koniec 18 tygodnia. Młoda od 2 tygodnie non stop przy piersi co 2,5 h a nawet co godzinę. Dzień i noc.a wieczorem to już w ogóle non stop by ssała. Szczerze to już nie wyrabiam do tej pory takie okresy trwały raptem kilka dni i w nocy spała ładnie z dwoma max. trzema pobudkami…a teraz jestem wykończona.

    • Paula SS
      17 listopada 2016 at 09:21

      Skądś to znam… U mnie dzień w dzień od 17:00 powinno być ciągłe ssanie. I niedługo matka stanie się zombie 😉

  • Gosia
    16 listopada 2016 at 22:10

    Uff. Synek skończył 6 miesięcy. I mieliśmy wszystko – pojawianie się ząbka, odkrycie przemieszczania się na plecach na łóżku, pierwsze próby raczkowania… A do tego niechęć do karmienia piersią. Krzyk po krótkim karmieniu, odsuwanie, przysuwanie. I tak przez dwa tygodnie. A teraz minęło, cycuś wrócił do łask, jest najlepszym przyjacielem, trochę musieliśmy tylko pokombinować przy pozycji do karmienia. A ja już się martwiłam, że będą problemy… P.S. Byłam dzisiaj u okulisty. Rozmowa z panią doktor zeszła na kp. „Karmi pani piersią? To dobrze, tak jest najlepiej. Teraz zalecają wyłącznie piersią przez 6 miesięcy? I dobrze. Mi się udało tylko 7 miesięcy karmić…” Tacy lekarze to skarb 🙂

  • ula
    16 listopada 2016 at 22:11

    Ja karmię piersią inaczej czyli ściągam do butelki i takich „kryzysów laktacyjnych” miałam już sporo, ale u mnie odznaczają się one faktycznym zmniejszeniem ilości mleka, ściągając do butelki doskonale widzę ile pokarmu mam w piersiach, na takie kryzysy zawsze odpowiadam bardzo częstym przystawianiem laktatora, 3 dni co godzine, co godzine… nawet w nocy i na 4 dzień już mam rzeke mleka, nadmiar mrożę więc przy kolejnym kryzysie nie martwię się, że zabraknie mi mleczka, po prostu odmrażam porcje i nigdy jeszcze nie musiałam go dokarmić mm. 7 miesiąc tak karmię i powiem szczerze, że te kryzysy przychodzą i odchodzą falami, średnio co 3 tygodnie, mam wrażenie jakby mój organizm czuł się zagubiony w takim „karmieniu” i trochę się buntował, na szczęście w myśl zasady „jest stymulacja jest laktacja” mleko wkońcu napływa ale wiąże się to z ogromem pracy i wysiłku, gdybym sobie odpuściła tak częste ściąganie w trakcie tego kryzysu to zapewne laktacja szybko by wygasła. Mój synek mleko moje uwielbia, ciężko mi go nawet przekonać do warzyw i owoców więc na pewno na razie się nie poddam

    • Asia
      17 listopada 2016 at 16:43

      A dlaczego karmisz w ten sposób? Dziecko nie chce piersi? U mnie tak było przez kilka dni, złościł sie, płakał i wypluwał pierś a butelki z odciagnietym mało nie połknął. Podziwiam Cie za sile i wytrwałość, dla mnie ciężkie było kilka dni takiego karmienia, non stop z laktatotem. Ale zawzielam sie i butelkę podawałam na pre łyczków po czym szybko podmieniłam ją na pierś. Po kilku dniach takich zabiegów tych zamian było coraz mniej a od kilku dni znow lubi pierś. Próbowałaś w ten sposób?

    • ula
      17 listopada 2016 at 20:13

      Nie mogłam synka przystawić do piersi, mam bardzo płaskie brodawki a w szpitalu jak miałam nawał i piersi były bardzo nabrzmiałe to w ogóle nie było mowy o tym żeby złapał mojego cycka i tak zaczęłam ściągać i dawać mu z butelki, próbowałam wielokrotnie go przystawiać, zawsze kończyło się strasznym płaczem i nerwami zarówno z jego jak i z mojej strony, nawet przez kapturki nie był łaskawy ssać, córkę trzy lata wcześniej wykarmiłam przez kapturki, też miała problem ze złapaniem ale bez problemu ssała przez kapturki i było ok. Syn niestety okazał się bardziej niecierpliwy….czasami żałuje, że jednak nie pomęczyłam go ale nie bardzo miałam czas, sama jestem w domu, nikt nie pomoże a córke też trzeba do przedszkola zawieźć codziennie i tak wyszło.

  • marzena
    16 listopada 2016 at 22:31

    U nas koniec czwartego miesiaca i to samo w nocy cycus nawet co godzine:-(

  • Podpis
    16 listopada 2016 at 23:19

    Kryzys… To znaczy że moje dziecko ciągle ma kryzys. Ma 8tygodni. W nocy budzi się raz na jedzenie (o 3)a później dopiero rano o 6. Wybudzić się częściej nie da. W dzień przy piersi co 40minut. Maksymalna przerwa to 1h 10minut. Nie policzę ile razy wracałam biegiem że spaceru z wózkiem bo już był głodny. Jest duży, bo urodził się z waga prawie 5kg. I od tej pory ciągle je…. A ja nie mam dla niego pokarmu. I proszę bez tekstów że „nie mozna miec za mało pokarmu” bo częściej przystawiac się nie da…ratuje się femaltikerem, herbatka na laktacje i nic. W 5dobie w szpitalu jadł 100ml co godzina a takie dziecko powinno jeść 50ml co trzy godziny. Choćbym stawała na rzekach nie mogę obyć się bez jednej butli z mm. Bywają dni że się zapieram i potrafimy calutki dzien leżeć i jedynie się karmić. Nic więcej nie robimy. I nic… Wieczorem i tak jest głodny.

  • Ivanna
    17 listopada 2016 at 04:18

    I wszystko jasne! Tylko u mnie ten kryzys trwa od drugiego miesiąca do teraz! Córeczka skończyła 11 miesięcy i do tej pory spała chyba cztery razy bez budzenia się ponad trzy godziny! Rzadko się zdarzało że spała dwie bez pobudki i generalnie cały czas przerwa między karmieniami jest około godziny ! Z tym że potrafi mi się budzić co pół godziny albo co 40 minut. I nie ma przerw w takim budzeniu się. Jest tak cały czas! Ręce i kręgosłup czasem tak bolą że nie mogę jej wziąść na ręce. A muszę dodać że od jakiegoś czasu nie ma opcji żebym dała pierś bez przytulania jej. Musi być na rękach. I taki ,,kryzys,, mam każdej nocy, obiecując sobie ze to ostatnia noc kiedy karmie . Ale w ciągu dnia wynagradza mi nocy;) i wtedy myślę że jeszcze dam radę. I tak to trwa….( miałam karmić 4 miesięcy…) I żeby nie było że narzekam, jestem szczęśliwa że mam taką córeczkę! Pozdrawiam

  • Heidi
    17 listopada 2016 at 11:57

    My karmimy się już prawie 17 miesięcy i nigdy nie zauważyłam żadnych kryzysów laktacyjnych (z wyjątkiem pierwszych problemów z przystawianiem, bo mam duże piersi z dużymi brodawkami – ledwo końcówka się mieściła w buźcie, nie wspominając o otoczce, a potem problem ze zbyt szybkim wypływem pokarmu). Albo moje dziecko takie nieczułe (jemu zawsze obojętne, co jadłam, czy mam okres, byle mleko było…), albo ma znaczenie nasz sposób karmienia – od początku karmię bardzo często, co 1-2 godziny, na każde miauknięcie, choćby na jeden łyk, żadnego smoczka. Odczucie sflaczałych piersi mam tylko wtedy, gdy usiłuję odciągać mleko laktatorem…

    • Natalia
      24 listopada 2016 at 14:37

      Identyko u mnie, z tym ze nasza mleczna droga trwa juz 20 miesięcy:)

  • Marta
    17 listopada 2016 at 18:05

    A nam pediatra kazała dokarmić synka mm, bo nie przybierał na wadze 🙁 urodził sie z waga 3750 a po 6 tyg od narodzin miał tylko 3910 ☹️ I tak juz drugi tydzien dajemy butle ☹️🍼 Jestem załamana 🙁 No ale najważniejsze, ze zaczął przybierać

    • ula
      17 listopada 2016 at 22:59

      Moja córka po 6 tyg karmienia persią przybrała zaledwie 150g, na szczęście trafiłam na mądrą pediatrę która nie złapała się od razu za głowę i nie kazała dokarmiać mm tylko nakazała mi przystawiać córkę co 10 min, na początku pomyślałam, że to jakaś szalona kobieta ale starałam się przystawiać jak najczęściej i córka zaczęła normalnie przybierać! A wszystko przez brak wiedzy, to było moje pierwsze dziecko i byłam zielona jak szczypiorek a położne w szpitalu kazały karmić co 3h i nie dłużej jak 15 min, i ja się tego trzymałam, totalna bzdura ale skąd mogłam wówczas to wiedzieć. Gdyby pediatra kazała mi dokarmiać butelką to na pewno bym się jej posłuchała myśląc, że ma rację i laktacja szybko by się skończyła, nie rozumiem dlaczego lekarze tak szybko idą na łatwizne z tym dokarmianiem, przecież każda kobieta jest w stanie wykarmić swoje dziecko, teraz przy drugim widzę, że mogłabym nawet bliźniaki wykarmić.

  • Pati
    18 listopada 2016 at 03:22

    Ja osobiście nie zauważylam u siebie żadnego kryzysu, choć karmię 7 miesięcy (w tym 2 miesiące kpi). Ale może dlatego, że karmię na totalnym luzie, wiedząc, że natura wie co robi. (To oczywiście dzięki naszej mądrej Hafiji:D) Zawsze mnie zastanawia, po co tyle kobiety myślą czy dziecko się najada? Nie żebym była fanką głodzenia niemowląt 😀 Trzeba ufać sobie.

    Ale do sedna. Wśród znajomych zauważyłam smutna tendencje. Gdy zaczynają się takie dni intensywnego ssania większość uznała że kończy się mleko i popędziła do sklepu po mm. I rzadko kiedy tłumaczenia na coś się zdają. Długo ssie = trzeba dać mm 🙁

  • Kaśka
    21 listopada 2016 at 08:53

    My karmimy się już 13 tygodni. Ale już ponad miesiąc synek w ciągu dnia je co godzinę albo częściej. 😞Po południu od około 16 do 18 wisi na cycu cały czas i mam wrażenie że moje cyce są puste. Czekam kiedy to minie ehh

  • akraszka
    21 listopada 2016 at 22:00

    Super artykuł tego było mi trzeba. Nasz syn Igor wlasnie przechodzi taki kryzys najbardziej widoczny wieczorem ciagle przy cycku i noszony na rękach chce być i to najlepiej przez mamę. W ciagu dnia karmienie sie wydłużyło prawie do godziny czasami podaje mu dwa razy tego samego cycka. Dzieki temu artykułowi wiem ze nie powinnam sie martwić ze cos ze mną nie tak. Mój kryzys z karmieniem piersią stał sie ogromna walka o karmienie wogóle. Zaczęło sie na początku nawałem pokarmu, zastojem pózniej źle wyleczonym zapaleniem piersi co poskutkowało ropniem i trzema nacięciami piersi miedzy czasie 3 różne w sumie źle dobrane antybiotyki o straszliwym bólu nie wspomnę ale ja sie uparłam że będę karmić piersią i świętuje juz trzeci miesiąc karmienia piersią. Czego sobie i wam matki karmiące życzę regularnie opróżnianych piersi i bezcennych chwil z dzieckiem przy karmieniu

  • zaanka
    22 listopada 2016 at 09:11

    Hafija, piszę w temacie który mnie aktualnie dotyka licząc na twoje opinię, doświadczenie Otóż, mam 5 letnią córkę i 9 miesięcznego syna kp, Córka ma owsiki muszę podać jej preparat p.pasożytniczy co w tej sytuacji ze mną i synkiem Syn słabo przybiera ostatnio (myślę że może to mieć związek) podobnie jak pokasływanie bez innych objawów. Czekam na wizytę u lekarza chciałabym znać też Pani zdanie w przedmiotowej kwestii lub ktoś z czytelników zmagał się z tematem. Dziękuję ze odpowiedź Sprawa dla mnie bardzo ważna

  • Julia
    23 listopada 2016 at 19:26

    A co zrobić w sytuacji gdy ma się za mało pokarmu, a nie dam rady przystawiać dziecka non stop bo mam tak poranione brodawki? Czy to jest normalne, że praktycznie od porodu (3 mce) ciągle bolą w takim stopniu, że nie dam rady przystawić dziecka? Podobno maluch przystawiany jest prawidłowo a one dalej pękają, krwawią, bolą?
    Ratuję się laktatorem by je troche podleczyć jednak mleka dalej brak. Nie rozumiem tego wszystkiego. Chcę karmić piersią, a wszystko idzie w złym kierunku.

  • Agnieszka
    23 listopada 2016 at 21:02

    I ja zwracam się z prośbą :Pomocy! Albo Porady! Albo innego wsparcia 🙁 Karmie piersią i tylko piersią córeczkę od 3 miesięcy. Kryzysy, jeśli tak powinno się je nazywać, a przynajmniej okresy, kiedy wydawało się, że pokarmu jest za mało, pokonane bez cienia zwątpienia- w dużej mierze dzięki wskazowkom z Twojego bloga Halina, za co bardzo dziękuję. Teraz jest inny problem – gorszy. Od paru dni cierpię z powodu bezsenności. Całkowitej bezsenności! Dwie noce nieprzespane od dechy do dechy tzn.od 22:00 do 8:00 rano. Ostatniej nocy przy próbie przystawienia małej około 1 w nocy miałam absolutną blokadę ( czułam ogromne napięcie, ból głowy, myślałam tylko o tym, że nie mogę spać, że jestem wycieńczona i że laktacja zaniknie). Mała płakała, bo czułam, że pokarm nie napływa. Całe szczęście miałam odciagniete, zamrożone mleko, więc Jej podałam. Kolejne karmienie o 5 ej się udało, choć ja nie spalam dalej. Potem jeszcze karmią do południa, a po południu ni hu hu -znów czarne myśli i podałam mleko odmrozone. Poszłam do psychiatry, dostałam leki na sen, przy których nie mogę karmić przynajmniej 6 godzin po zażyciu tabletki, wiec w środku nocy wypada wstać, odciągnąć mleko ( żeby utrzymać laktacje) i wylać je, a mała nakarmić mlekiem modyfikowanym, bo swojego zamrozonego już nie mam. Cała sytuacja strasznie mnie przygnebia, a nieudane próby karmienia małej i zero odciegnietego pokarmu laktatorem przekonują, że kończy się przygoda z karmieniem. Wygląda na to, że odruch oksytocyna zablokowany jest przez adrenalinę, korty od, czy inne hormony stresu. Będę próbować dalej, ale boję się, że skończy się to depresja 🙁 Brak możliwości karmienia, będzie dla mnie porażka. Mam wrażenie, że zawodze moja pociechę. Jeśli masz Hafijo jakiś sposób na laktacje zahamowana stresem, wyczerpaniem, brakiem snu… oczywiście oprócz prób odprężenia się, zasniecia itp. proszę o wskazowki.

  • Lidka
    1 grudnia 2016 at 14:08

    Ja dzisiaj wybrałam się do przychodni, żeby zważyć swoją dziesięciotygodniową córkę. Mała też ostatnio wisi więcej przy piersi, zaczęłam się więc zastanawiać, co się dzieje. Przybrała 480 gramów, więc 160 g na tydzień. A takie rady otrzymałam od pielęgniarki w tej przychodni: „Pokarmu może być mało, proszę odciągnąć i sprawdzić, ile go jest”, ” Proszę podać córce wodę z glukozą”(sic!, Mała ma 10 tyg. i jest tylko na piersi!), „Być może nie dojada”. Ręce mi opadły. Jak młoda matka ma czuć się komfortowo i wierzyć, że dziecko nie jest głodne? 🙁

  • Ewa
    23 stycznia 2017 at 09:28

    Bardzo Paniom zazdroszczę. Ja mam problem zupełnie odwrotny. Od siedmiu miesięcy walczę z synkiem żeby chciał pierś. Przez 6 miesięcy nie dostawał żadnej mieszanki, był tylko kp + rozszerzanie diety od 5 m-ca. Korzystałam z porad dwóch doradców-żadnych efektów. Pani wręcz stwierdziła, że pierwszy raz spotkała takie dziecko jak moje i wyszła. Od jakiegoś czasu po podaniu dwóch piersi wieczorem podaje synowi butelkę, zjada 180 ml oprócz mleka z piersi. I w końcu udaje mi sie przespać ciągiem dłużej niż 2-3 godziny. Czasem nawet mamy tylko 2 pobudki na pierś. Dostawiamy się dobrze od początku, mały pięknie chwyta. A i tak musiałam walczyć z własnym dzieckiem i madrymi radami-podaj mm. Troszkę sie już poddaje i zaczynam myśleć przez pryzmat własnego spokoju psychicznego, bo jestem wykończona. Pewnie powiecie, że zaburzam laktacja, ale od pierwszej nocy w szpitalu mamy ten problem. Pediatra stwierdziła, że zbyt często kazali mi go dostawiać po porodzie, bo co 1h i dziecko ma uraz . Ile w tym prawdy? Nie mam pojęcia. Pozdrawiam:*.

    • Hafija
      23 stycznia 2017 at 21:08

      Taka pediatra od „urazu” to sama ma jakiś uraz…

    • Ewa
      24 stycznia 2017 at 07:18

      Też tak uważam. Mamie pierwszego dziecka podobno można wmówić wszystko… I tak jestem z nas bardzo dumna, że tak „długo” przy zachowaniu mojego syna udaje mi sie go karmić. Nie wiem dlaczego tak jest, że nie jest jak inne dzieci-zakochany w cycuniu. Wszędzie go pełno i nie czasu na ssanie… tylko po snie, ale nie zawsze i w nocy jest w stanie zjeść moje mleko bez prezenia sie i odmawiania.
      A ta presja otoczenia jest okropna „daj dziecku jeść, bo jest glodne, nie najada się, masz za mało pokarmu, jest nie tłusty”, a mały wygląda jak pączek… Czasem siedzę i chce mi się płakać, bo jak piszecie, mam wrażenie, że gdzieś musiałam popełnić błąd. Albo nadal go popełniam. Tylko nikt nie potrafi mi powiedzieć jaki. A synek sam powoli się odstawia, czasem nie jedząc w ciągu dnia w ogóle mleka z piersi i jest tylko na stałym pokarmie, nie wiem czy w wieku 7 miesięcy to normalne.

  • Jus
    9 lutego 2017 at 13:25

    Hafijo, moje pytanie dotyczy leków przeciwko owsicy odczas karmienia. Czy można? Jakie? Niestety mam ten wstydliwy problem i dwóch lekarzy mówi co innego. Nie chce przejść na mm. Jestem miesiąc po porodzie.

  • Ewa
    30 maja 2017 at 18:59

    To ja mam pyt anie. Mój synuś 21 lutego skończył 3 ci miesiąc. I jak w zegarku przestał ssać piers.Cały czas is urodzenia karmiłam piersią, dziecko nie zna butelki ani smoczka a mimo to ma swoje fanaberia i nie chce ssać piersi jak nie śpi. Próbuje dostawać gi często do piersi.Za każdym razem dziecko bardzo krzyczy,płacze, prezy się I odchylenia główkę od piersi (nawet nie chce jej wziąć do buzki) .natomiast podczas snu je bez problemów, wiec karmie go na śpioch. Czy możecie mi poradzić czy odstawienie przez dziecka piersi to tez jest objaw kryzysu 3 go miesiąca i hak długo taki stan może trwać. Uwierzcie mi ze można oszalec z nerwów i niepokoju.dodam ze byłam u doradcy laktacyjneho , u lekarza i wszystko jest w porządku z techniką dostawiana do cycuszka i ze zdrowiem dziecka.Naprawdę nie wiem co nam o tym mysleć. Tan stan juz trwa ponad 10 dni.

    • Hafija
      1 czerwca 2017 at 16:01

      trzeba iść do doradcy

    • BASIA
      5 czerwca 2017 at 21:37

      Ewa, z jakiego miasta jestes?

  • Ewa
    13 czerwca 2017 at 10:16

    Mieszkam w Edynburgu niestety.Bylam u doradcy i lekarza rodzinnego.z dzieckiem wszystkovo ok i ja przystawiam prawidłowo. Podobno to kryzys jedzenia który powinien trwać od 3 do max 10 dni.U mnie j7z 3 tygodnie i sana nie wiem co robić. Dzwonilam do doradcy do Polski,powiedziano mi ze ten stan powinien minąć (z naciskiem na powinien ) tylko nie wiadomo kiedy.Oszalec można z niepokoju. Nie wiem jak długo nerwowo wytrzymam.Juz chyba wolalabym żeby dziecko wisiało na piersi niż jej ciągle odmawiał :((

  • Agnieszka
    18 czerwca 2017 at 13:21

    Jest szansa na wspomniany artykuł o karmieniu responsywnym?

    • Hafija
      23 czerwca 2017 at 19:25

      Cały czas się pisze 🙂

  • Ewa
    20 czerwca 2017 at 19:01

    To moje ma chyba kryzys od dnia urodzin :/ jedynie w nocy je co około 2,5h czasami 1,5h bo teraz fala upałów i w sypialni mimo otwartych okien ciepło. Karmienie trwa średnio 45 minut, czasami dłużej. W dzień moje dziecko nie spi, ucina sobie kilkuminutowe drzemki przy piersi, nie daje się odłożyć bo się budzi. Jak wstanie przed 6 to kładzie się o 21.30 gdy zajdzie słońce. Przez to ze wisi całymi dniami na mnie to mam wrażenie ze piersi już nie nadążają z produkcja pokarmu, mała się denerwuje, naciąga mi sutki, wierci się a ja jestem już wykończona bo cały dzień nie mam kiedy zjeść ani się wykapać. Jestem już u Kresu sił, mała kończy 7 tydzień a ja chyba niedługo się poddam i zacznę dokarmiać mm.

  • Sylwia
    23 czerwca 2017 at 20:39

    I nas dopadł kryzys laktacyjny.2dni mleczka było zdecydowanie mniej. 1 dzień nawału i znowu mniej. Mam wrażenie że po opróżnieniu mleko się nie produkuje. Nasz mały osesek urodził się z niską wagą urodzeniową. Ważymy go co 2 dzień przed kąpaniem. Czy możliwe aby spadł z wagi aż 110g przez ten kryzys? Jestem zestresowana tą sytuacją chociaż staram się jak mogę być spokojna. Mały wisi na piersi z przerwami na dłuższe godzinne spanie.

  • mama2plus2
    26 czerwca 2017 at 21:48

    Ja jako mam bliźniąt skoki odczuwam podwójnie i o tyle ciężej jest trzymać dzieci na piersi. Jedno chętnie by wisiało cały czas za to drugie chwilę ssie i odrywa się z płaczem. I jak to pogodzić? A jak to przetrwać :/ Od dwóch dni jest mocny kryzys i piersi puste 🙁 No nic walczymy dalej

  • Gosia Samosia
    3 lipca 2017 at 10:03

    Witam, wedlug informacji jakie znalazłam w pierwszym roku życia dziecka przechodzi ono 7 skoków, pierwszy Ok 5 tyg, drugi Ok 8 pozniej Ok 13 itd. My jestesmy wlasnie w 9 ty i od kilku dni mam takie wlasnie wrażenie sflaczalych piersi. Ogólnie mam mały biust ale wcześniej był pełniejszy i jędrniejsze od mleka, synek od początku przybierał w górnej granicy normy tak ze położna śmiała sie ze mam tyle mleka ze powinnam była urodzić bliźniaki. Synek zawsze jadł krótko, 9 minut jak w zegarku i nigdy dłużej. Ale dobrze ssał i ja dużo mleka miałam wiec mu to wystarczało. Karmilisny sie na zadanie, średnio co 1,5-2 godziny, podobnie w nocy. A od tych kilku dni przy piersi ssie 4/5 minut max, pozniej sie szarpie, puszcza pierś, odpycha sie, znowu sie przysysa znowu łapie znowu odpycha i w końcu zanosi sie płaczem. Robi ok 1 kupke dziennie, moczy ok 6-7 pieluszek na dobę, podczas tych 5 minut ssanie słyszę przełykanie a pozniej wlasnie juz nie i dlatego mam wrażenie sie złości bo chce jeść s tam juz nie ma mleka. A z drugiej strony jak po tych 5 minutach nacisnę ta pierś z której ssal to nadal płynie a. Czasami wręcz tryska z niej mleko. Juz sama nie wiem fo myślec. od razu zaczęłam myślec ze co ze mnie za matka jak nawet nie potrafię wyprodukować odpowiedniej ilości pokarmu dla dziecka i jest głodne 🙁 synek nie chce smoczka, jak weźmie an chwile do buzi to od razu wypluwa. Mam nadzieje ze to wlasnie ten kryzys

    • Aga
      7 sierpnia 2017 at 15:06

      Przed chwilą opisałam podobną historię pod innym postem 🙂 Nie mam tylko uczucia sflaczałych piersi, wręcz przeciwnie, produkcja przewyższa konsumpcję. Kończymy czwarty miesiąc i od kilku dni klops – produkcja mleka rozkręcona (w czasie ostatnich kilku upalnych dni córka piła bardzo często, a oprócz tego normalnie jadła co 2-3 godziny), a dziecko po 2-3 minutach odrywa się od piersi z płaczem, mleko płynie dalej, a ona się odwraca i nie chce. Próbowałam trochę odciągać, żeby jej zbytnio nie tryskało, ale to też nie pomaga. Do tej pory nie było żadnych problemów, przystawienie dobre, ssanie dobre, przybieranie dobre, kupy dobre. Próbuję ją często przystawiać, ale reaguje płaczem, boję się, że w końcu się zrazi i i w ogóle odmówi. Nie mówiąc o tym, że dla mnie to też stres, staram się na razie nie panikować, ale sam fakt że zamieściłam już dwa wpisy na ten temat świadczy o poziomie mojego zdenerwowania 😉 Z drugiej strony w nocy je, co prawda rzadziej niż do tej pory, ale długo i spokojnie. Nie wiem, co myśleć.

  • Mama Oli i Karola
    11 lipca 2017 at 11:37

    Hafija ratuj!!!! Mój 5 miesięczny synek wazy 7kg(masa urodzeniowa 3450g-39 TC).Lekarz i położna kazali dokarmiac mm bo malo waży). Od ok. 1,5 miesiąca nie przybiera ,,książkowo,,.Na dzień dzisiejszy nie chce chwycić butli. Dokarmiamy 30 ml kaszki,30 ml zupki i 30 ml owoców oraz ok 120ml mm(w ciągu całego dnia,strzykawką).Przy piersi po 3-4min złości się, szarpie moja bluzkę,szczypiec,płacze).W nocy tylko Cyc, syn jest spokojniejszy. Miesiąc temu miał katar,kaszel i afty na gardle.

  • Agnieszka
    18 września 2017 at 20:05

    Ja aktualnie zdecydowanie czuje jakby moje piersi były puste. Mały wścieka się przy piersi. Zaczeliśmy 9 tydzień życia. Czy to możliwe, że mój maluch przechodzi skok? Czytałam w innych źródłach, że skok nadchodzi w 7-9 tygodniu. Ty, Hafijo ominęłaś jednak ten okres. A moim zdaniem jesteś bardzo rzetelnym źródłem wiedzy na temat karmienia piersią. Martwię się, że nie będę mogła karmić. Jakaś rada?

    • JuZka
      24 listopada 2017 at 19:55

      Ja mam aktualnie to samo. Czy Hafija udzieliła Ci odpowiedzi?

  • Ula
    28 października 2017 at 12:41

    Bardzo często mamy w okolicy półtora roku życia swoich dzieci zauważają porzucenie wszystkiego na rzecz piersi i mleka mamy. Takie chwilowe przejście na tryb „Nie chcę nic innego tylko mleko mamy!”.
    Tak dokładnie jest u mnie jak wspomniane wyżej. Ale jeżeli to trwa kilka tygodni i końca nie widać to czy to nadal może być skok??? Synek chodzi do żłobka. Jak tylko wracam do domu zaczyna wyć na mój widok i już by siedział przy cycu najlepiej przez cały czas. Jak wychodzimy poza dom cały czas chce być na rękach. Do sklepu, poza ogród, gdziekolwiek na ręce.

skomentuj

Pobierz darmowy e-book