Jesteś w ciąży? Niebawem czeka cię poród w szpitalu lub domu narodzin? Chodzisz regularnie do ginekologa lub położnej?

Ten wpis jest dla ciebie.

Będę chciała pokazać, że wokół ciebie działa pewien mechanizm, który niejednokrotnie sprawi, że zaczniesz działać i podejmować decyzje zupełnie inaczej niż dotychczas. Skupię się oczywiście na karmieniu piersią, ale ten wpis może dotyczyć tez innych elementów twojego życia z dzieckiem.

Kobiety są odpowiedzialne za prawie 90% wszelkich decyzji zakupowych na świecie. To one dominują w każdej istotnej sferze rynku: zarówno na rynku usług wypoczynkowych, bankowych i produktów żywieniowych, ale też w sferze zdrowia i medycyny, leków, ubezpieczeń. Dodatkowo, kiedy życie zmienia się dramatycznie, np. po narodzeniu dziecka, zmieniają się też preferencje zakupowe całego gospodarstwa domowego. Rodziny przechodzą wyjątkową transformację, co prowadzi do zmiany nawyków zakupowych na resztę życia. Kobiece kryteria zakupowe zmieniają się całkowicie – od ubrań, przez usługi bankowe, po kosmetyki i żywność.[1]  Wszystko to zaczynamy budować na nowo.

To jest ten moment, kiedy każda nowa idea i każdy nowy produkt, może sie stać dla kobiety istotny i potrzebny, nawet, jeżeli do tej pory nie był[2]. Nic więc dziwnego, że kobiety w ciąży i młode mamy stają się celem działań marketingowych producentów i usługodawców. Jeżeli uda się „złapać” oczekującą kobietę, to wtedy jest szansa na to, że będzie używała naszego produktu w czasie ciąży i po porodzie, będzie korzystała z naszych usług nieprzerwanie przez wiele lat i już nie podejmie próby stosowania produktu konkurencji są ogromne!

No właśnie, tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Jaka jest konkurencja dla mleka mamy? Sztuczna mieszanka. Im wcześniej, więc sztuczna mieszanka wpadnie w zasięg przyszłej i młodej mamy tym większa szansa, że da się kobietę złapać na haczyk karmienia butelką.

Zaczyna się na wizytach w gabinetach, w których wykładane są ulotki o żywieniu, brandowane logotypami. Od razu nabierają one „eksperckości” w oczach kobiet, bo są w miejscu „eksperckim”. Zdarzają się przedstawiciele służby zdrowia, którzy sami dają matkom próbki, ulotki, gadżety. Bieda sektora medycznego w Polsce owocuje fartuchami z misiem wprost z opakowani mleka, karteczkami i notesikami logowanymi przez producentów mleka sztucznego, kołami do określania miesiąca ciąży, długopisami i całą masą innego śmiecia, która jest tam dokładnie po to, żeby wyhaczyć matkę i związać ją ze swoją ideą, myślą i planem marketingowym. A plan jest prosty. Nie edukacja, nie promocja zdrowia, nie informacja, nie rozdawanie prezentów. Plan wygląda tak: sprzedać, sprzedać, sprzedać.

Kiedy urodzicie dziecko, przyjdą do Was Panie z ankietą i torebką, lub pudełkiem – pewnie stanie się to już w szpitalu, albo dostaniecie je od jakiegoś waszego usługodawcy (opieka medyczna prywatna, ubezpieczenia, suplementy, kluby internetowe mam). W tej torebce i w tym pudełku znajdziecie górę makulatury, zbędnej oczywiście, oraz mikro próbki różnych produktów i gadżetów. Jeżeli połasicie się na te „dary” to w zamian za udostępnienie swoich danych osobowych dostaniecie rzeczy, które zostaną z wami na zawsze i to nie będzie istotne czy finalnie będą one przydatne. Pieluszki, kremy, smoczki, oferty usług ubezpieczeniowych i inne bzdury. Produkty te nie są warte tego żeby je brać bez zastanowienia w szpitalu. To żadne prezenty – to okupiona pieniędzmi szeroko zakrojona akcja marketingowa.

Daleka jestem od teorii spiskowych. Daleka jestem od doszukiwania się zamachu na wolność człowieka za pomocą torebki z giftem. Jestem natomiast całkiem ogarniętym PRowcem i chcąc nie chcąc liznęłam nieco marketingu. I nawet ja wyszłam ze szpitala z tandetnym pudłem pełnym śmiecia i przez rok odbierałam kretyńskie telefony namawiające mnie do kupienia trzech par majtek w cenie jednej. Wiem też, że jeżeli próbki i podarunki nie spełniałyby swojej funkcji nikt by nie wydawał na nie pieniędzy.

Jakiś czas temu rozmawiałam z moją znajomą o jej doświadczeniach w szpitalu i po wyjściu z niego. Zaczęło sie robić ciekawie, kiedy powiedziała, że dostała od przedstawiciela służby zdrowia próbki mleka modyfikowanego, żeby spróbowała czy jest ono odpowiednie. Wzbudziło to mój gniew, bo rozdawanie próbek mleka modyfikowanego, smoczków i butelek w placówkach służby zdrowia jest, co najmniej wysoce niestosowne, a tak naprawdę nielegalne[3].

Jaki to ma w ogóle związek z karmieniem piersią?

Jeżeli ktokolwiek uważa, że prezentowanie logotypów mleka modyfikowanego, podarunków w postaci próbek, butelek i smoczków nie ma wpływu na laktację to się myli.

Analiza zjawiska darmowej, komercyjnej paczki dla mamy, która jest przekazywana w szpitalu pokazała, że u odbiorczyń tych paczek długość wyłącznego karmienia piersią była inna niż u mam, które paczki nie otrzymały. Te mamy, które wymaszerowały ze szpitala z paczką pod pachą karmiły wyłącznie piersią KRÓCEJ[4].

Przekazywanie mamom, paczek komercyjnych w szpitalach jest dziwną praktyką. Jeżeli nawet jest szpital, w którym po porodzie mama ma zapewnioną stałą niezmienną i jednolitą opiekę laktacyjną, (czyli nikt nie wysyła sprzecznych komunikatów) to przekazanie paczki z ulotkami mleka, próbkami mleka lub poradnikami zawierającymi poradniki z reklamami mleka może być postrzegane, jako hipokryzja. Idąc dalej, opowiadanie mamom, że najlepiej kąpać w czystej wodzie i bez specjalnych środków, a potem przekazywanie paczki z płynem do kąpieli, o składzie długim jak tablica Mendelejewa, jest żałosne.

Mleko modyfikowane nie jest produktem dla wszystkich matek. Wszystkie dzieci nie muszą być dokarmiane[5], nie trzeba kupować mleka modyfikowanego na zapas, a juz na pewno nie trzeba matkom dawać darmowych próbek owego mleka.

Analizując badania dotyczące decyzji zakupowych młodych rodziców oraz wpływ zawartości toreb na karmienie piersią, pokazuje, że kontakt komercyjny matki z produktem, jakim jest mleko modyfikowane może być istotny w jej wyborze dotyczącym karmienia dziecka. Wniosek jest prosty – trzeba wynieść mleko modyfikowane ze szpitala i innych placówek zdrowia. Wspomniane przez mnie notesiki, długopisy, fartuchy, poradniki, plakaty i inne śmieci też.

W mojej ankiecie, którą przeprowadziłam, a w której wzięło udział ponad 4000 rodziców uzyskałam od następujące informacje:

W szpitalu, przychodni lub innej placówce publicznej służby zdrowia…

  • Spotkałam się z reklamami mleka sztucznego – 74, 6% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam próbkę sztucznego mleka – 37, 2% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam w prezencie butelkę – 32, 7% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam prezencie smoczek – 42% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam gadżety związane z produktami takimi jak mleko modyfikowane/słoiki dla dzieci – 51, 7% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam poradnik żywienia zawierający nazwy logotypy producentów mleka modyfikowanego, finansowane z grantów producentów mleka modyfikowanego, lub zawierające logotypy i wizualizacje produktów takich jak soki i słoiczki przeznaczone dla dzieci poniżej 6 miesiąca życia – 72, 2% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam ulotki reklamowe mleka modyfikowanego – 58, 2% ankietowanych odpowiedziało twierdząco
  • Otrzymałam ulotki reklamowe butelek i smoczków – 51, 8% ankietowanych odpowiedziało twierdząco

Okazuje się, że warunki w placówkach służby zdrowia, nie są przyjazne karmieniu piersią (pomijając już brak uznania zawodu Doradcy Laktacyjnego). Kobiety są tam bombardowane marketingiem produktów, które karmienie piersią utrudniają.

Przeprowadzone analizy pokazują, że można to jednak robić etycznie – tak naprawdę wszystko zależy od chęci placówki zdrowia to przecież, ona na razie, decyduje, co wejdzie do szpitala. Smutne jest to, że znajoma dostała paczkę śmiecia, a po oficjalny, bardzo fachowy poradnik szpitalny dot. karmienia piersią musiała się pofatygować do kantorka położnych.

Pytanie: Dlaczego nie wrzucą tego poradnika do tej cholernej torby?

Odpowiedź: Komuś musiałoby na tym zależeć.

Alternatywne paczki dla mam zawierające kocyki, wodę do picia, wkładki laktacyjne stanowią wsparcie dla mamy karmiącej, a nie przeszkodę. W Stanach dobrymi opiniami cieszyło się też dołączenie do paczki darmowego laktatora lub kuponu na laktator. Nie wiem, jakie miałoby to przełożenie na polskie realia, ponieważ w USA nie ma urlopów macierzyńskich i rodzicielskich, więc wielu mamom jest laktator po prostu niezbędny. W Polsce nie jest on elementem niezbędnym każdej mamie[6]. Obecnie paczki w szpitalach są rozdawane nie, dlatego, że niosą za sobą jakąkolwiek wartość merytoryczną czy terapeutyczną dla rodzin. Nie zawierają produktów o wysokiej wartości (smoczki, pieluszki, makulatura, chusteczki mokre, płyn do prania), a są torbą, w mojej opinii zbędności. Zbędności, za którą płacimy danymi osobowymi i otwarciem drzwi do reklamy kolejnych produktów, które nie są nam potrzebne. [7]

Wzięłam jedną ze szpitalnych paczek i policzyłam, jakiej wartości prezenty otrzymujecie w szpitalu (ceny na podstawie CENEO są zaokrąglone):

  • 1 op. kremu do pupy – miniaturka – ok. 2, 95 zł (10g)
  • 1 op. płynu do płukania – ok. 1, 68 zł (120 ml)
  • 1 op. zawierające jedną pieluszkę wersja Premium – ok. 0, 62 zł i 10 chusteczek nawilżanych – ok. 0,84 z
  • 1 op. mleczka do ciała – miniaturka 50ml – ok. 1, 99 zł

Czasami pojawia się też:

  • Mała woda do picia – ok. 350 ml – ok. 1, 70 zł
  • Mała butelka – ok. 24, 00 zł
  • Smoczek-uspokajacz – ok. 8, 60 zł

+ kilogramy ulotek

  • Ok dodajmy do tego 2 próbki mleka modyfikowanego numer 2 – ok. 3, 49 zł

Czyli przy takiej najbardziej wypaśnej paczce możemy otrzymać produkty za „oszałamiająca” kwotę… 45,79 zł. No, czyli oddajemy swoje dane osobowe prawie za darmo… Nie, sorry, za paczkę akcesoriów, na które nas po prostu stać bez udostępniania danych.

Pomijając przypadki biedy lub ubóstwa, czy taka wartość i zawartość paczki przedstawia faktycznie jakąkolwiek, jakość dla rodziców, którzy w domu już mają przygotowane paczki pieluszek, kremów, wodę kupują, na co dzień, mają już wyprawkę kosmetyczną dla dziecka?

W mojej opinii nie.

Dlaczego więc sięgamy po to? Bo jest za darmo, bo nam dają, bo jest, bo liczymy na „prezenty”.

Podarunki te, to zbiór reklam i gadżetów, które mają na celu zakotwiczyć cię na marce. O tym, co znajduje się w paczce nie decyduje, jakość merytoryczna czy użyteczność. Dla reklamodawców paczek, nazwijmy ich wprost, dodatkową wartością jest przestrzeń, w jakiej zostają one przekazane rodzicom. Szpital – autorytet – wiedza. Moją paczkę reklamową dała mi położna. Czy przekazywanie produktów reklamowych w tym systemie jest etyczne? Uważam, że nie. Nie tylko dla kobiet, ale i dla położnych, ponieważ są wodą na marketingowy młyn, który mieli miliony złotych, a położne – mimo, że pełnią funkcję wykonawczą tego procesu – nie są przez niego w żaden sposób wynagradzane.  Jest to proces wykorzystania wielu silnych mechanizmów rynkowych, w celu zwiększania sprzedaży minimalnym kosztem pracy oraz maksymalnym kosztem zdrowia naszych dzieci.

Ok, można by powiedzieć: No, ale próbki mleka numer 2 można rozdawać mamom. Przecież dwójka nie jest zakazana!

Nie, nie jest, ale samo rozdawanie mleka jest nieetyczne. Po pierwsze „zakotwicza” na marce, po drugie daje gotowy produkt, (które wcale nie musi być przydatny, z resztą jak wszystko inne, co z reguły znajduje się w paczce) o prawie zerowej wartości, działa w obszarze świadomości żywienia dziecka po szóstym miesiącu życia dziecka, (czyli sugeruje, że po szóstym miesiącu to mleko może się przydać) i na koniec jest tania reklamą, w mojej opinii tanią nie tylko w zakresie ceny, ale i po prostu niskich lotów, która wykorzystuje wyjątkową sytuację rodziny – narodziny dziecka.

To kolejna paląca kwestia, którą w prawodawstwie należy uregulować, a którą zajmie się nasza nowopowstająca Fundacja Promocji Karmienia Piersią. Żeby wiedzieć, na czym stoimy proszę Was o wypełnienie ankiety dotyczącej otrzymania w szpitalu paczki upominkowej. I oczywiście zachęcajcie do niej inne matki – nawet te niekarmiące piersią.

[wc_button type=”primary” url=”https://docs.google.com/forms/d/1t7TKh3lMiZiTTafLoxQXXMzk1MqpflkGoAlGp-pfk-I/viewform” title=”Wypełnij ankietę” target=”blank” position=”float”]Wypełnij ankietę[/wc_button]

 

ps. zdecydowałam, że wyniki wszystkich ankiet, które przeprowadzam zostaną opublikowane przez Fundację Promocji Karmienia Piersią. Jak widzicie częściowe wyniki z poprzedniej ankiety pokazuję już na blogu, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi to oczekiwanie na pełny raport. Uznałam jednak, że tak ogromne dane muszą zostać wykorzystane w słusznym celu, a nie do mojego osobistego „lansu”.

 

[1] https://econsultancy.com/blog/9404-babycentre-study-reveals-changes-in-mums-shopping-habits-after-birth/

[2] https://www.nytimes.com/2012/02/19/magazine/shopping-habits.html?_r=0

[3] Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 16 09 2010 r. w sprawie środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego

USTAWA z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia

[4] Marketing Infant Formula Through Hospitals: the Impact of Commercial Hospital Discharge Packs on Breastfeeding I Kenneth D. Rosenberg, MD, MPH, Carissa A. Eastham, MS, Laurin J. Kasehagen, PhD, MA, and Alfredo P Sandoval, MBA, MS

Donnelly A, Snowden HM, Renfrew MJ, Woolridge MW. Commercial hospital discharge packs for breastfeeding women. Cochrane Database Syst Rev. 2000

[5] https://www.hafija.pl/2015/10/czy-podanie-noworodkowi-sztucznej-mieszanki-w-szpitalu-wplywa-na-laktacje.html

[6] Alternative Hospital Gift Bags and Breastfeeding Exclusivity Yeon Bai, 1 ,* Shahla M. Wunderlich, 1 and Rickie Kashdan 2

[7] ban: the bags Mothering. Mar/Apr2008, Issue 147, p72-81. 10p.

 

 

Kategoria:

karmienie piersią,