Wasz laktacyjny sukces


Światowym standardem, do, którego dąży promocja zdrowia jest wyłączne karmienie piersią przez pół roku i kontynuowanie tego karmienia, co najmniej do ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia, a następnie karmienie tak długo jak matka i dziecko tego potrzebują i chcą. To jest modelowa sytuacja najbardziej optymalna dla zdrowia dziecka i matki oraz zdrowia społeczeństw świata.

Ale istnieją też inne cele. Indywidualne cele każdej matki z osobna. I tych celów jest miliardy – tyle ile matek. Nie podlegają one żadnemu unormowaniu i umocowaniu prawnemu. Nie kierują nimi badania naukowe i metaanalizy. Często nie poddają się one rozsądkowi i wiedzy. Indywidualne cele każdej kobiety, to cele, dzięki którym osoby zajmujące się promocją karmienia piersią i wsparciem kobiet mogą poszerzać swoją wiedzę, umiejętności i zmieniać rzeczywistość oraz być skutecznym promotorem.

O czym piszę? O tym, co codziennie w tygodniu karmienia piersią widzę i co czuję. O tym, czego się uczę dzień po dniu dzięki spotkaniom, rozmowom i obserwacji.

Dla mamy wcześniaka urodzonego w siódmym miesiącu nie będzie celem 6 miesięcy wyłącznego karmienia piersią, ale trzy krople mleka w strzykawce. Dla niej celem będzie pompowanie mleka tak długo, aż dziecko będzie można odłączyć od aparatury. Dla niej celem będzie ratowanie życia dziecka aż będzie ono na tyle dojrzałe, że będzie mogła wrócić z nim do domu. Sześć miesięcy? Dla tej mamy sukcesem życia będzie laktacja przez dwa miesiące z laktatorem przy inkubatorze oraz w trakcie kangurownia.

Dla mamy, której nie udała się poprzednia droga mleczna celem nie będzie rok karmienia piersią, a trzy dni, które spędzi w szpitalu z noworodkiem i uda się jej nie podać mieszanki. Sześć miesięcy? To jakiś absurd – dwa tygodnie, cel na pierwsze dni, a potem to nikt już nie wie.

Dla mamy, która wykarmiła trójkę dzieci i teraz przyszło na świat kolejne dziecko celem może być karmienie w tandemie, przez co najmniej rok. Czy jej to się uda – nie wiadomo, bo dzieci także mogą mieć na ten temat swoje zdanie.

Dla mamy adopcyjnej celem będzie poznanie możliwości i podjęcie decyzji czy karmić czy odpuścić. Dla niej laktacja nie jest czymś, z czego może zrezygnować, ale czymś, czego może spróbować i nie zawsze jej się to uda i nie zawsze będzie tego chciała. Ona nie będzie myślała o dotrwaniu do standardu sześciu miesięcy. Ona będzie myślała o tym czy czuje się na siłach chociaż przeczytać o tym, że mamom adopcyjnym niekiedy się udaje.

Są mamy, które zaplanowały, że będą karmić cztery lata i nie tylko mogą to zrobić ale i mają prawo czuć się z tym swobodnie i dobrze. Długie karmienie piersią może być fascynującą podróżą jaką mama i dziecko odbędą wspólnie. Cele tych mam będą dla wielu dziwne i nierealne, a one będą je osiągały.

Są tez mamy, które chcą karmić krótko, lub wcale. Często wcale nie  poznamy ich celu. Znam mamę, która z całego serca nie chciała karmić piersią, towarzyszyły jej silne negatywne emocje związane z bliskością ust dziecka przy jej sutku. Jej celem było odciąganie pokarmu i podawanie w butelce oraz dokarmianie mlekiem sztucznym. Czy jej cel był zły lub godny politowania? O błagam – jej cel był heroiczną walką między ogromnymi niegatywnymi emocjami a podawaniem dziecku najzdrowszego pokarmu na świecie. Odciągała pokarm prawie pięć miesięcy.

Te kobiety, o których piszę karmiły krótko, karmiły mimo wszystko, nie karmiły wcale, albo wręcz przeciwnie, karmiły długo i cele miały zupełnie odległe.

Zawsze indywidualnie trzeba spoglądać na cudzą drogę mleczną. Cel każdej mamy i sytuacja, w jakiej się znajduje nie jest taka jak nasza, nie jest taka sama i dla nas bywa niezrozumiała. Liczy się każdy miesiąc, tydzień i dzień karmienia piersią. Dla jednej mamy sukcesem życiowym będzie to, co dla innej było niezauważalnym mgnieniem oka. Są kobiety, dla których każda kropla mleka jest świętem i takie, które mają w zamrażarce mają 10l swojego pokarmu i one obie mogą czuć, że odniosły laktacyjny sukces, a my dajmy im prawo ten sukces świętować.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

47 komentarzy

  • Gosieńka
    27 maja 2015 at 21:32

    piękny tekst… Jak każda mama miałam/ mam cel. Na początku to był tydzień, potem 100ml a teraz wrzuciłam na luz i niech się dzieje co chce. Karmię już rok i jeden dzień:-)

  • Mama Pana Adama
    27 maja 2015 at 21:43

    Wreszcie! Chyba pierwszy raz zrozumiałam, że było warto. To nic, że tylko 3 miesiące. To aż 3 miesiące odciągania mleka 10 razy dziennie. To każda kropelka wartościowego pokarmu, jaki dałam mojemu Bąblowi. I jestem z tego dumna:) Jasne – zakładałam, że narodziny mojego synka będą takie jak sobie wymarzyłam, że będę go miała przy piersi od pierwszych jego minut i będziemy się karmić przynajmniej przez rok. Drugim razem już nic nie będę zakładać. Będę walczyć o każdy dzień i każdą kropelkę:) Dzięki Ci za pierwszy tekst, który sprawił, że jestem dumna z mojej 3-miesięcznej drogi mlecznej:)

  • Monis
    27 maja 2015 at 21:50

    Długo czekałam na taki tekst z twojej strony i jest 🙂 Mam nadzieje, że będzie powodem refleksji u czytelniczek. Uważam, że wiele osób ocenia, komentuje decyzje karmienia/ nie karmienia piersią (oraz wielu innych decyzji), nie znając ich powodów i okoliczności. „Ja mogłam urodzić naturalnie, to i ty możesz”- powiedziała znajoma mojej przyjaciółce, która panicznie bała się porodu naturalnego. Powód? Wiele lat temu przedłużający się poród sn zakończył się głębokim kalectwem jej siostry i w konsekwencji jej śmiercią. Pozostała jej trauma, obawiała się, że jej córkę może spotkać to samo. Ja karmiłam piersią 1,5 miesiąca (wspomagając się mm). Dla większości z Was jest to tylko 1,5 miesiąca. Dla mnie to była ogromna walka, okupiona potwornym bólem, wymęczeniem fizycznym i psychicznym. Karmiłam, ściągałam pokarm na przekór wszystkim wokół, gdyż widzieli ile mnie to kosztuje. Prosiłam wiele położnych, pielęgniarek oraz 2 doradczynie laktacyjne o wsparcie z niewielkim skutkiem. Śmiem twierdzić, że to była moja największa samotna walka w dotychczasowym życiu. Bądźmy bardziej emaptyczne dla innych mam/osób, a zamiast złośliwych komentarzy zadajmy pytanie: jak mogę Ci pomóc? Przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, ale wspomnienia wyzwoliły trudne emocje. Agato, raz jeszcze dziękuję za ten tekst.

    • Zuza
      31 października 2016 at 00:30

      Piękny tekst. Ja od 5 tygodni walczę tak jak Ty dokarmiajac mm. Słyszę że jak dokarmiam to jakbym nie karmila wcale piersią… Jestem dumna bo wsparcie ze strony bliskich mam zerowe. Słyszę tylko że mam za słaby pokarm, dziecko się nie najada, że powinnam zbadać pokarm bo pewnie jest zły ?. Przykro się tego słucha bo skąd oni mogą coś takiego wiedzieć… Poród sn był dość szybki i dobrze go wspominam ale mój największy Skarbek Ola ważyła prawie 4 kg. I po porodowe przypadłości zaliczyłam chyba wszystkie ale walczę. Femaltiker, herbatki laktacyjne, co jakiś czas odrobina karmi, Kozieradka, laktator -próbuje wszystkiego i mam nadzieję na dalsze karmienie piersią bo nie ma nic lepszego.

  • Maria
    27 maja 2015 at 21:53

    Po pierwszym dziecku, po porażce kp będąc w drugiej ciąży wmawialam sobie, że tym razem się uda, że chciałabym jak najdłużej, że nawet te 6 miesięcy będzie czymś pięknym-w efekcie karmiłam całe dwa lata. Teraz kolejny ssak wisi przy piersi, już ponad 7 miesięcy i plan jest by karmić tak długo aż sam się odstawi, czy się uda? Zobaczymy 🙂

  • Mamuszka
    27 maja 2015 at 22:07

    Brawa dla tych mam! W tym dla Ciebie* i dla mnie 😀

    * Dla Ciebie podwójne, bo wyczuwam dojrzałość i radość, i wsparcie, i zrozumienie, i wielką empatię w porównaniu do kiedyś tam kiedyś, kiedy zaczynałaś, a jeszcze nie miałaś obranego celu by stać jak Latarnia, Ostoja i Przykład :* (ale sobie skoczyłam pamięcią, nie?^^).

    Dzięki za wszystko co robisz!

  • Gosia
    27 maja 2015 at 22:09

    Jak mój skarbek się urodził, to za cel sobie postawiłam rok karmić, a potem „się zobaczy”. I jak rok się zbliżał, to jakoś nie wyobrażałam sobie przestać (a dziecię tym bardziej:), więc stwierdziłam, że samoodstawienie chyba będzie najlepszą opcją, chociaż niektórzy pukali się w głowę i rzucali tekstami o maminsynku i karmieniu do podstawówki. Olałam. Teraz karmię z powodzeniem w ciąży i jak dobrze pójdzie – to za kilkanaście tygodni będzie tandem – ale to nie jest dla mnie cel, ale raczej takie moje małe marzenie, które mam nadzieję się spełni 🙂

  • Justysia_q
    27 maja 2015 at 22:29

    Agato, bardzo, bardzo, bardzo pięknie napisane! Wzruszyłam się…

  • Magdalena
    28 maja 2015 at 06:25

    Bardzo przeżyłam „brak pokarmu” po porodzie… Nie miałam wsparcia w szpitalu, w którym byliśmy 7 dni przez zakażenie okołoporodowe (zastanawiam się dlaczego nie wyszło od razu… czy antybiotyki mogły mieć wpływ na mnie (laktacja nie ruszyła od razu, zero nawału, a byłam po książkowej ciąży i idealnym porodzie w punkt) i na mojego Synka (przesypiał cały dzień a w nocy wył do księżyca z niewiadomego powodu)… Po powrocie ze szpitala wmawiano mi skazę białkową, bo Syn dostał wysypki, żyłam jedząc marchewkę i kurczaka, dodatkowo miał 2 dni okropnych kolek, które przeszły od razu jak zmieniliśmy MM na HA:/ ale pediatra i tak przepisał pepti, a kolejni zamiast zbadać sprawę od początku szli tą samą ścieżką, nikt nie dał żadnej porady co robić by być KP w 100% (po czasie mnie olśniło! wysypka była po antybiotyku, i bóle brzucha też, jestem pewna (dodatkowo oboje nie dostaliśmy żadnych probiotyków..)), jem wszystko, a Syn nie ma alergii! Karmiłam go 5 miesięcy mieszanie, stopniowo zmniejszając ilość mleka MM… Od tygodnia jestem KP! Powiem szczerze , że na pewno udało by się to osiągnąć wcześniej, ale… byłam tak załamana tym stanem niemożności karmienia piersią, przy braku wsparcia, że i tak uważam to za sukces:) Przy drugim dziecku nie dam sobie wmówić żadnych głupot! Dziękuję, że mogłam się tym z kimś podzielić:) Na razie nie chwalę się nikomu, bo nie mam ochoty słuchać o głodzeniu dziecka (co przy MM się zdarzało, bo przecież na siłę pchałam mu pierś i ograniczałam mieszankę) Dziękuję za Twój blog:) Pozdrawiam wszystkie dzielne Mamy 🙂 Ps. Szkoda, że niektórzy biorą za oszołomstwo fakt, załamywania się problemami z KP (płakałam przy podawaniu każdej butelki MM, skrycie) ale mam to gdzieś, oczywiście jednocześnie nie oceniając Mam, które świadomie bądź nie, rezygnują z KP

    • Asia
      28 maja 2015 at 09:34

      doskonale Cię rozumiem- ja też nieraz płakałam i zastanawiałam się dlaczego nie mogę karmić bezpośrednio piersią- walczylam o każda kroplę mając gdzies głęboko nadzieję, że może jak moje dziecię będzie starsze to zacznie jeść z piersi… ściągałam mleko ponad 3 miesiące- w dzień i w nocy co 2 godziny, kombinowałam jak mogłam będąc sama z córką w domu żeby móc ściągnąć mleko, po niecałych 3 miesiącach było mi juz bardzo ciężko bo córcia potrzebowała uwagi- podjęłam decyzję że będę powoli kończyć, ale nie chciałam tego, płakałam gdy wydłużałam przerwy pomiędzy ściaganiami a widziałam te pełne butelki mleka.. dookoła mówili że i tak długo wytrzymałam i powinnam sobie odpuścić i odpocząć… wyłam jak głupia- wszyscy dookoła się dziwili czemu tak to przezywam… nawet teraz jak o tym piszę to mam łzy w oczach… Ale powiedziałam sobie wtedy że chociaż jeszcze ten tydzień, dwa pociągne- wytrzymam… i jak córeczka skończyła 4 miesiące obdarowała mnie najpiękniejszym prezentem za moją wytrwałość- zaczęła jeść prosto z piersi!!! :)))))) i tak karmimy się już 8,5 miesiąca i zamierzmy baaardzo długo- pewnie tyle ile córeczka będzie chciała…. warto było walczyć! 🙂

    • Marzena
      28 maja 2015 at 22:35

      Pani mogłabym podać rękę- historia niemal ta sama. Dziecię moje, córeczka o Pani imieniu, dokarmiana w szpitalu przez położne, nie potrafila jeść z piersi. Czasem nawet chwytała ale nie potrafiła się przyssać.Walczyłyśmy, już w szpitalu zamiast podawać podsuwane MM z braku laktatora ściągałam siarę ręcznie i starałam się karmić. Przez dwa miesiące byłam mamą „karmiącą piersią inaczej”. To chyba najtrudniejszy i najbardziej wymagający sposób karmienia dziecka, podziwiam mamy które tak długo karmią. Traciłam nadzieję, ale nie straciła jej moja córeczka. Któregoś dnia odwróciła się od butelki z moim mlekiem i przyssała do piersi. Mija nam już rok karmienia, z problemami, ale dajemy radę. Pomimo pogryzionych brodawek (ząbkowanie) z radością czekam na kolejny rok KP.

    • Asia
      29 maja 2015 at 09:52

      Moja „odkochała” się na chwilę od piersi przez to, że położna środowiskowa kazała dokarmiać butelką (fakt, że własnym mlekiem ale potem mm bo nadal „za wolno” przybierała) z powodu zbyt niskiego przyrostu wagi… szkoda tylko, że mnie nie poinformowała o tym, że dziecko może porzucić pierś na rzecz butelki.. wtedy dokarmiałabym ją, ale np. za pomocą kubeczka… dopóki jeszcze ściągałam mleko to miałam ochotę zabić moją położną jak ją widziałam, teraz już mi przeszło- nawet ostatnio mnie zaczepiła i pytała jak nam idzie, „ile karmiłam piersią?” :O- i była mocno zaskoczona ale pozytywnie że nadal karmię 😉 całe szczęście z drugim dzieckiem będzie lepiej, a na pewno dużo bardziej świadomie- nauczona własnym doświadczeniem 🙂 również podziwiam matki, które ściagają mleko miesiącami a nawet i latami- jesteście wielkie, wiem co to znaczy i jaka to ciężka praca 😉

    • Magda
      8 czerwca 2015 at 10:57

      Piękny tekst. Ja przyznam że przed porodem łatwo można oceniać, że „wyrodna matka” nie karmi piersią, ale trzeba przeżyć żeby mieć na ten temat zdanie a i tak oceniać się nie powinno, bo jednym idzie to łatwo innym po prostu nie wychodzi. U nas historia jak dwie powyżej. Tuż po porodzie – zero wsparcia w szpitalu, komentarze Pani ma wklęsłe brodawki, za duże żeby dziecko uchwyciło, lewą piersią pani karmić nie będzie. proszę przystawiać tylko do prawej”. stres, zmęczenie po ciężkim kilkunastogodzinnym porodzie. Po prostu nam nie szło. Jak położna przyszła, nasadziła córkę na pierś to ssała, ja miałam trudności z przystawieniem. po powrocie do domu dziecko płakało z głodu, laktator w ruch i trochę się w końcu odstresowałam, bo miałam co podać i nie było to mm. Strasznie się denerwowałam bo chciałam karmić ale nie wychodziło. oczywiście po 4 dniach w szpitalu lewa pierś, którą miałam nie karmić była ogromna, bordowa i laktator nie pomagał. Pomogła prywatka doradca laktacyjna, która pokazała mi ćwiczenia i masaże jak rozgrzać pierś żeby zeszło z niej mleko i nie doszło do zapalenia (jak przystawić dziecko do piersi niestety nie pomogła). Sama masaże i kapusta nie pomagały. pierwsze dni wyglądały tak: odciąganie, gorące prysznice, okłady z kapusty, masaże i tak w kółko. Mąż bardo pomagał, karmił dziecko odciąganym mlekiem. Wokół komentarze – jak już teraz podałaś butelkę to dziecko do piersi nie wróci. Do tego stres że mleka zabraknie (piersi co chwile nabrzmiałe) i nie będzie co podać. Mąż kupił karton Bebiko1 „w razie czego”. Po kilku dniach się odstresowałam. Poczytaliśmy, kupiłam nakładki na brodawki, po kilku dniach córeczka jadła już z piersi przez nakładki, bez nich niestety nie chciała. I tak karmiliśmy przez nakładki (co trwało bardzo długo, nawet godzinę) albo mlekiem odciąganym. Przybierała tak 150-200 tygodniowo co wg położnej środowiskowej była zdecydowanie za mało. Stwierdziła że przez nakładki dziecko nie ssie efektywnie i nie najada się. zalecała dokarmianie dziecka na co się nie zdecydowałam. Znów fora internetowe i rzeczywiście były informacje że dziecko może nie jeść efektywnie przez nakładki. Wtedy zdjęłam nakładkę i córeczka chwyciła w mig pierś (i to lewą którą podobno nie miałam karmić). Miała wtedy niespełna 2 miesiące. Od tego czasu je pięknie z piersi i to bardzo szybciutko. Gdy gdzieś wychodzimy, mleko odciągam i zostawiam mojej mamie do karmienia butelką, bo nie ma z tym problemu. Piszę to dziś, gdy moja córeczka kończy 6 miesięcy. Jestem z siebie dumna jak nigdy w życiu. Pierwsze dwa miesiące odciągania w środku nocy przez godzinę potem karmienia, praktycznie nie robiłam nic innego tylko karmiłam i odciągałam się. Mąż często mówił nie męcz się, wykończysz się. Ale jak chciałam żeby dostawała mleko matki. Wierzę w jego zalety. Jakość nie rusza mnie magia karmienia tuż przy sercu itp. tekstu o bliskości i cudzie i magii. Choć nie neguję że inni tak czują. Ale wierzę że mleko matki jest najzdrowsze. Dziś po 6 miesiącach karton Bebiko1 kupiony w grudniu stoi nieotwarty w szafie!!!. Karmię 6 miesięcy!!!. to był plan tyle karmić zanim urodziłam. Teraz po tym co przeżyliśmy, po tej walce jeszcze nie zdecydowałam co dalej. I nie piszę tego posta żeby się chwalić choć jest to największe moje osiągnięcie w życiu. Piszę, żeby inne matki to przeczytały i gdy mają problemy z karmieniem nie myślały że one jedne nie potrafią karmić, tylko to jest rzeczywistość, a nie to co jest napisane w broszurkach o karmieniu. Wielki ukłon dla wszystkich forów internetowych – doświadczenie innych to skarb, często anonimowych tym większe, lepsze niż przemądrzałych znajomych którym to trafiło się że nie miały problemów i „co to za filozofia karmić”. Wielki minus dla szpitali, położnych, doradców laktacyjnych i szkoły rodzenia (w której recytowali frazesy o cudzie mlecznej drogi bez żadnych problemów oczywiście).

  • Kasia
    28 maja 2015 at 06:43

    Mnie dane było karmić piersią za dnia 1 miesiac, syn sam odrzucil, ma 5,5 miesiaca a ja walcze jak lew, od 4 miesiecy kilka razy w ciągu dnia odciągam pokarm laktatorem, męczące strasznie, bo gdzie bym nie była musze się ściągać, ale walcze dla niego i dopóki będę umiał będę się ściągać,bo warto. Nie ukrywam wiele razy miałam ochote się poddać, ale wiem ile dobra z tego wynika. Radość z karmienia piersią przynosi noc, kiedy synek nie wie, co ciamka 🙂 to mnie motywuje, choć inni mówią wystarczy. Dla niego warto 🙂

  • Magda
    28 maja 2015 at 07:53

    Cała ciąże pragnęłam karmić piersią… gdy po porodzie przez cc okazało się ze nie mam pokarmu załapałam się. Laktacyjna w szpitalu orzełka płaskie brodawki, a ze jestem młoda od razu poradziła mi mm… laktacyjna! Płakałam przy każdej strzykawce podawanej synkowi. Każda kolejna była dla mnie jak cios… nikt nie rozumiał czemu pije te herbatki na laktacje, czemu się staram, czemu biegam z laktatorem… W szpitalu mi go nie udostępnili – przecież się nie opłacało dawać go dziewczynie która i tak przejdzie na butlę… W domu zaczęłam karmić w 10 dobie od porodu, pokonawszy brak pokarmu, płaskie brodawki, problemy ze ssaniem i nieumiejętność przystawienia… zrobiłam to zupełnie sama. Teraz Artur ma 5 miesięcy i jest tylko na piersi… A ja rozpoczęcie drogi mlecznej uważam za mój największy życiowy sukces.

  • Moni Ka
    28 maja 2015 at 08:36

    Witam 🙂 wiem, ze tu nie powinnam zadawać tego pytania bo tekst jest o czym innym ale czy któraś mamusia mi powie jakiej wody używa dla swojego dzieciaczka jeśli chodzi o picie i przygotowywanie jedzonka? Ja jeszcze używam wody dla dzieci, a może powinnam już stosować zwykła wodę niegazowaną? Bardzo proszę o rady i z góry dziękuję :*

    • Hafija
      28 maja 2015 at 11:28

      Możesz z kranu w filtrze

    • Moni Ka
      28 maja 2015 at 20:55

      Bardzo dziękuję za odpowiedz 🙂

  • Em.
    28 maja 2015 at 09:44

    Cóż.. mnie też rozpiera duma.. dostałam dziecko do karmienia po 34 godzinach (bo takie były tam procedury po cc) z komentarzem ,że dopiero co jadł mm.. więc pierwsza próba przystawienia do piersi po 37 godzinach – nieudana ,bo dziecko nie mogło chwycić brodawki.. nawał.. następnego dnia zastój i dopiero wtedy trafiłam na dwie cudowne położne.. jedna z nich spędziła ze mną noc na masażu piersi i próbach przystawienia dziecka.. Po powrocie do domu wrzask przy każdej próbie przystawienia do piersi ,więc w ruch poszedł laktator. W 15 dobie życia szpital , intensywna terapia.. tylko dzięki wsparciu rodziny, własnemu samozaparciu i cudownej położnej ,która resetowała mnie w chwilach zwątpienia dałam radę.. 2 miesiące z laktatorem co 2-3 godziny przez 24 godziny/dobę.. Syn ma prawie 4 miesiące ,a ja od prawie 2 miesięcy karmię piersią z piersi.. a planujemy długo dłużej ,jeśli wszystko pójdzie dobrze 🙂

  • Aga
    28 maja 2015 at 09:48

    Dla mnie początki były trudne,ale nie poddałam się i karmie już ponad rok.Jestem szczęśliwa i córka też:)

  • Patrycja (Chustodzieciaki)
    28 maja 2015 at 10:14

    Święte słowa. Małe cele, drobne kamyczki zbierane po drodze…

    Ostatnio przeczytałam gdzieś:
    „Jak zjeść słonia?
    Kęs po kęsie”

    😉

  • aska
    28 maja 2015 at 18:15

    Kochana dziekuje! Tutaj Mama Tymka z opowiesci alma mater „On nie umie ssac…”za dwa tygodnie bedzie dwa lata naszej mlecznej przygody to nasz wspolny sukces 🙂

    • Hafija
      28 maja 2015 at 20:34

      <3

  • Agnieszka
    28 maja 2015 at 21:02

    Sukces! Wielki sukces! Mamom, które karmią piersią gratuluję każdego dnia tej bliskości.A tym, które odciągajä pokarm życzę wytrwałości i podziwiam ten ogromny wysiłek, sama wiem jaka to cieżka praca- mija 7 miesiąc z laktatorem.Aktualnie już rekreacyjnie ; ).Wystarczy zliczyć wszystkie sesje i litry, które popłynęły…Warto!Mnie też duma rozpiera!

  • Libbra
    29 maja 2015 at 08:11

    Witam. Gratuluję wszystkim mamom karmiącym piersią. Dzięki swojemu zaparciu i chęci karmienia ( mimo problemów ) karmię nadal. Zobaczymy jak długo mi to będzie jeszcze dane. Po 9,5 miesiącach od porodu dostałam okres ( wczoraj ). Boję się,że to wpłynie negatywnie na laktację.. Czy tak jest? I jak nadal postępować z rozszerzaniem diety,by pierś nadal była często ssana i laktację nie zaczeła sie wyraźnie zmniejszać? Co powinno dziecko dodatkowo jeść oprócz piersi w tym czasie i jak to robić,by było dobrze dla ‚cycusia’?:-) dodam,że synek chce jeść inne rzeczy jak mu podaję. Ale boję się,ze jak wprowadza sniadanka, no zupke to wiadomo ma jesc, ale kolacje,to odduczy sie szybko piersi i malo juz jej bedzie.. Moze to inny temat,ale bardzo prosze o rade i pomoc. Dziekuje. Pozdrawiam wszystkie mamy i Ciebie Hafijo.

    • Libbra
      29 maja 2015 at 09:08

      Dziękuję bardzo Hafijo za odpowiedź. Czytałam Twoje artykuły. Uspokoiło mnie,że pojawienie się okresu nie ma znaczącego wpływu na laktację. Co do rozszerzania diety, to staram się robić tak jak pisałaś. Synek je króciutko z piersi,więc nie wiem czy się najadł. Chodzi mi o to, czy rano zawsze proponować jakieś śniadanko,tzn.kaszkę czy coś innego,tak samo co robić z wieczorem?? Bo zupkę z mięsem to oczywiście mu daję i raz zjada więcej raz mniej. I o której najlepiej zupkę podawać? Ja do zupy nic raczej nie podawałam,tylko jogurt ok 10. Zupę potem,a podwieczór jakiś owoc.. Ale to chyba za mało.. Bez kaszek czy kanapeczki.. Mały jak widzi jedzenie to chce.. Ale jak zacznę mu wszystko dawać to nie będzie chciał cycusia..bo i tak już nie za często chce.. I nic innego nie pije,bo nie chce. Będę jeszcze wdzieczna za odpowiedz na te moje pytania. Dziekuje. Pozdrawiam serdecznie.

    • awersja
      29 maja 2015 at 08:40

      Po pierwszym porodzie okres wrócił mi po 7 tygodniach. Córkę karmiłam 20 miesięcy. Po drugim porodzie też wrócił po 7 tygodniach i karmimy się nadal (5 miesięcy). Nie zauważyłam jakiegokolwiek wpływu miesiączki na karmienie 🙂

  • Kasia
    29 maja 2015 at 08:52

    To chyba najfajniejszy tekst o karmieniu cycem. Dla mnie karmienie to osobista porażka, nie wiem dlaczego mi się nie udawało, nie wiem czemu mój dzieciak tak ściskał, że piersi krwawiły kolejny tydzień. Ale odciągałam pół roku, żeby choć trochę tego co najlepsze miał. Dziś walka z moimi cyckami w mojej głowie jest nadal nierozstrzygnięta. Tzn. z jednej strony przegrałam, bo tak bardzo chciałam karmić tylko cyckiem, z drugiej wiem, że wygrałam, bo chciałam, odciągałam i dawałam z siebie wszystko. Czekam na drugiego malucha. Mam nadzieję, że będzie lepiej, spokojniej i że wygram. W głowie przede wszystkim!

  • Marta
    29 maja 2015 at 19:27

    Dzięki.
    U nas też lekko nie było: położna na wizycie mówiła, że pokarmu nie ma i nie będzie; pediatra kazała dokarmiać i przy każdej wizycie wciskała receptę lub nazwę mleka (mimo, że dziecię przybiera prawidłowo!); teściowa (pielegniarka) kazała dodokarmiać, bo dziecię głodne, bo się męczę, bo szybciej… Nie zgadzałam się, uparłam się i wywalczyłam każdą kroplę. Karmię piersią już ponad 4 miesiące i znów czeka mnie przeprawa, bo już każą mi wprowadzać „nowe smaki” 🙁

  • Lamcia
    31 maja 2015 at 09:22

    Ja nie w temacie, ale z prosba o pomoc – karmie pol roku, mimo bardzo duzych trudnosci na poczatu , chce karmic najnajdluzej. Od poczatku prawie wcale nie dawalam dziecu butelki, tylko kiedy musialam wyjsc z domu i ktos z nim zostawal. Nie bylo problemow, pil moje mleko, pil z butelki jeszcze miesiac temu, gdy oazalo sie ze musze mu podawac zelazo. Ditere zaczelam rozszerzac BLW i to chyba zrodlo moich problemow – dziecko odmawia pica z butelki, gryzie smoczek, ale nie pije, nie pije z DOIDY, nie daje sie doarmic lyzecza – domaga sie piersi. Co robic? Sa sytuacje, ze musze wyjsc…

  • natalijka
    2 czerwca 2015 at 23:44

    wspaniały tekst! ja na przykład byłam bardzo rozczarowana, że dwójki starszych nie udało mi się karmić tak jak chciałam (najstarsza na piersi 1.5 miesiąca, środkowy 2 mce na odciąganym mleku); powody były różne i nie obwiniałam tylko siebie, a jednak gdy zaszłam w trzecią ciążę postanowiłam że zrobię wszystko-łącznie ze zwróceniem się po naprawdę fachową pomoc- żeby tym razem się udało. i odniosłam wielki sukces razem z moją córką, bo karmiłam prawie rok!

  • beata
    3 czerwca 2015 at 09:09

    Ja jak zaszlam w ciąży to odrazu Zalozylam że wogole nie będę karmic piersia w czasie ciąży zmienilo się to i uznałam że 3 miesiace będzie ok, jak już urodzilam to stwierdzilam ze 6 miesiecy będzie wystarczająco teraz idzie 10 miesiac jak Karmie i będę pewnie jeszcze dlugo jest to niesamowite przeżycie i więź z dzieckiem.

    • Libbra
      3 czerwca 2015 at 12:41

      Gratuluję Beatko. Ja też karmię synka już 10 miesiąc,mimo początkowych trudności. Powiedz mi,jak wygląda u Ciebie karmienie piersią a jak dodatkowe posiłki? Co i kiedy podajesz dziecku w ciągu dnia? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

  • Beata
    3 czerwca 2015 at 18:07

    A ja mam problem bo chce karmić córkę conajmniej do roku (obecnie ma 9 miesiecy) i 3 tygodnie temu wrocilam do pracy. Na początku plan był taki, że w te dni kiedy bede w domu będę dawać jej cycka a wtedy kiedy jestem w pracy (nie pracuje na caly etat) zajmuje się nia mąż. Dodam, że Laura zawsze zasypiala przy cycku, nie toleruje smoczkow ani butelek no i teraz mamy problem bo nasz plan sie nie sprawdzil bo jak „cyc” byl w pracy to robila tacie straszna awanturę i raz plakala 4 godz az wrocilam do domu i ja nakarmilam. Więc zaczęłam ja odzwyczajac od zasypiania przy cycku i od ok tyg wogole w dzien nie dostaje. Zostalismy przy karmieniu nocnym ale dzienne wyeliminowalismy, żeby nie robic dziecku zamieszania w glowie, że raz mama jest i da cycka a w inny dzien nie ma mamy i jest histeria. Zle mi z tym bo chcialabym ja dalej normalnie karmic nie tylko w nocy, tym bardziej ze musze sie ostro nakombinowac zeby mala wypila moje mleko z butelki. Prosze Cię wiec o porade albo może któraś z mam byla w podobnej sytuacji i wie jak podogdzic prace z karmieniem. Czuje, że przez to ,że mala nie ssie w dzień piersi mam coraz mniej mleka a nie chce go stracić i nie wiem tez czy 120 ml wypitego mleka przez caly dzien dla 9 miesięczniaka to wystarczajaco? Z piersi wypilaby duzo wiecej ale jakos nie udaje mi sie w nia wlac wiecej i boje sie to za mało 🙁 prosze o pomoc z gory dzieki i pozdrawiam 🙂

  • Klaudia
    8 czerwca 2015 at 11:07

    Nasza mleczna droga trwa już 6,5 miesiąca. Czasami było ciężko, ale jestem dumna z każdego dnia. Dla mnie nie ma nic piękniejszego jak otwierająca się buźka mojego maluszka na widok cycusia 🙂

  • Justyna
    9 czerwca 2015 at 22:49

    A ja dziś w Warszawie, w żłobku przy Nowym Świecie, zapisywałam syna. Mówię, że kp. (15 miesięcy;-). Na to jedna z pań przyjmujących dokumenty w sekretariacie:,, o to trzeba będzie odstawić ” I teraz myślę, czy to brak wiedzy tylko w tej dziedzinie?

    • Agata
      10 czerwca 2015 at 06:17

      A powiedziała dlaczego? Bo z mojej wiedzy wynika ze chyba dla wygody pani w żłobku. Ja karmiłam przedszkolaka i miałam opinie pani w nosie. Nie może pani ze żłobka wam mówić jak macie żyć. No please, bez jak!

  • Karmelka
    12 czerwca 2015 at 21:35

    Witam. Ja karmię 4,5 miesiąca.. tez mialam ciężkie początki, po cc brak mleka, następnie mały się denerwował i myślałam, że mam za malo mleka- bo jak odcoagalam laktatorem to zawsze było 60 ml. Oczywiście teściowa pierwsza poleciała kupic mm i butlę (niby w razie czego-ale po 4 miesiącach karmienia wyłącznie piersią spytała się mnie: „a ty masz mleko?” Ehh) Synek radosny, je co 2 godziny, w nocy też no i znowu teściowa doradzila żeby podać wody-maluszek nie chce, wypluwa i dobrze. No ale jesteśmy u lekarza i mały przez 6 tyg. przybral 700 g, pediatra powiedział, że o 200 za malo i żebym odcoagala mleko po kamieniu żeby spr czy jest. Ale wiem ze jest! Przecież kiedy tylko przystawiam to je.. co nagle by sie skończyło? No ale próbuje ściągnąć po 4 miesiącach i znowu tylko 60 ml. Czy któraś tak miała? Wiem, że doradca laktacyjny powiedział, ze laktator (lovi) ma za duży otwór dla moich piersi-plaskie brodawki i ze nie odciagam mleka z głębokich pokładów. Bo recznie dalej bym wyciskala.. wiecie jaki laktator byłby lepszy? Kończąc o wizycie u lekarza…powiedziała, żeby dać juz marchewkę, dynie, ziemniaka.. spróbowałam marchewkę gotowa, ale nie chce..pediatra powiedział też ze może być tak genetycznie, ze takie uwarunkowania ze szczupły.. i myślę, że tak jest, bo mama mówiła, że z siostra byłyśmy tez drobne. Myślicie, ze nie dokarmiac? Bo ja nie chce. Dziecko roni kupkę co drugi dzień, sika dużo. Myślę, że je do syta bo jak przystawiam to sam kończy i juz nie chce.. ale je często. Czasami w dzień co godzinę. W nocy pierwszy sen 3 h później co dwie lub nawet godzinę troszkę chce zjeść… czy któraś miała podobny przypadek? 🙂

    • Paulina
      19 czerwca 2015 at 18:56

      Rób, co serce i głowa ci podpowiada. Moim zdaniem dokarmianie mieszankami jest kompletnie zbędne, nawet tak zwane „stałe” moim zdaniem są jeszcze niekonieczne, do 6 miesiaca życia dziecka mleko matki jest wystarczajace. Myślę, że nawet inny laktator nie jest ci potrzebny, to tylko dodatkowy wydatek. Sytuacja, którą opisujesz jest bardzo normalna, dziecko jest szczęśliwe, najada się reszta też w porządku. Najlepszym twoim laktatorem jest twoje dziecko, a ilosci które odciągasz z piersi są w normach, 60 ml to nie jest mało. Mozesz spróbować metody 753 pół godziny po karmieniu (czyli najpierw 7 min raz z jednej, potem z drugiej piersi, potem po 5 min i po 3 min). Ale jak dla mnie, to wszystko u ciebie gra, a teściową to sie nie przejmuj, teściowe tak mają 😉

    • Karmelka
      27 czerwca 2015 at 21:31

      Właśnie robiłam metoda 753.. ale juz sie nie przejmue zzupełnie i do 6 bede karmiła wyłącznie piersią… przeanalizowalam książeczki zdrowia moja i męża i przybieralismy wagowo tak samo jak moj syn! A mąż wazyl nawet nieco mniej w tym wieku przy takiej samej wadze urodzeniowej a teściowa karmiła go piersia 3 miesiące wiec nawet na mm byl szczupły. Ostatnio teściowa znowu zaczęła wykład, że dopóki będę karmić to dziecko będzie w nocy często się budzić i ze może zrobić kleik z mojego mleka :O myślę, że przez zazdrość ciągle mówi, żeby juz dokarmiać, bo sama karmiła dzieci 3 i 1 miesiąc a jej córka tylko 3 tygodnie. Dokładnie będę słuchała serca i rozumu, bo nikt mi nie wmowi że dziecko głodne..bo jak zglodnieje to widzę jak lapczywie je i to jest cudowne 🙂 a moja mama tez patrząc ma inne tlusciutkie dzieci zbyt szybko odstawiła pierś i teraz wie, że to błąd bo na mm wcale grubsza nie byłam 🙂 Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam

  • Paulina
    19 czerwca 2015 at 18:40

    Z pierwszym dzieckiem od początku wiedziałam, że będę karmić piersią za wszelką cenę, to się zrodziło w głowie na tyle wcześnie, że od 16 tyg. ciąży pojawiły się u mnie plamienia od siary. Karmiłam córkę 2 lata, w międzyczasie zaszłam w ciążę i ją straciłam (córka miała wówczas 1,5 roku). Gdy skończyła 2 lata, byłam w ciąży po raz kolejny i z obawy o kolejne poronienie, przestałam ją karmić, ale pożegnanie z piersią przeszłyśmy razem i zgodnie, bez drastycznych zachowań. Syna karmię już prawie 21 miesięcy i myślę, że jego będę karmić dłużej, bo jest do piersi bardzo przywiązany 🙂

  • Justi
    8 lipca 2015 at 22:13

    Na ostatniej wizycie z synkiem (11miesięcy),lekarz powiedział,że dobrze by było już odstawić pierś,bo nawet na krok dziecko mi nie pozwoli odejść i jak teraz nie skończę, to już do 3 roku życia dziecka będę skazana na karmienie. Poza tym,według lekarza,karmienie piersią po roku nie daje nic dziecku z medycznego punktu widzenia..! Zdenerwował mnie tym. To moja sprawa ile mam zamiar karmić swoje dziecko. Na razie Mały jeszcze chce ssać,więc mu tego nie zabraniam. A jak dalej będzie to zobaczymy.

  • dona1112
    10 marca 2016 at 19:20

    a ja mam ogromny problem. synek ma prawie miesiąc. karmimy die piersia. ale od kilku dni zaczyna być przy piersi b niespokojny. placze wierzga. domaga się ciągłego widzenia przy piersi. robię wszystko by karmić. ale jestem już sfrustrowana. może mam mało pokarmu… skoro zje troszkę i zaczyna płakać. nie wiem co robić. byłam już w poradni. polecono mi używanie laktatora ale nie mam kiedy tego robić z nim przy piersi. poza tym jak zaśnie na chwilę to nic już nie sciagam.

  • Gosia
    29 października 2016 at 21:11

    W szpitalu dokarmiałam, bo mały miał problemy z przyssaniem… Tylko z prawej jadł coś, z lewej nie dał rady-mięsiste, twarde brodawki. Nie powiem, położne pomagały i zachęcały. W domu walka o to, by jadł moje mleko, nie mieszankę. Odciągałam, dawałam łyżeczką czy w kieliszku. 6. dnia przyszła położna – tylko do piersi przystawiać, nie przejmować się, że coś popłacze. Tak mnie zmotywowała, że zapomnieliśmy o mieszance. Z lewej piersi przez kilka tygodni z nakładki jadł, ale jadł. I walka o dobre przystawienie, łzy, czasem chwile rozpaczy. Czasem płakaliśmy oboje. Mąż mnie dzielnie wspierał. Całe dnie dziecko przy piersi. Po pierwszym miesiącu radość – przytył prawie kilogram. Czyli jest dobrze. Niestety, 4,5 kg utrzymało się do końca 3 miesiąca. Niby było dobrze, jadł, badania wyszły dobrze. Widmo dokarmiania mm doprowadzało mnie do płaczu. Dokarmianie moim mlekiem nie wchodziło w grę, bo jadał co godzinę i długo, więc ciężko byłoby jeszcze coś odciągać. I stało się, pogodziłam się, że nie udało się i dokarmiałam, po konsultacji lekarskiej. Przez miesiąc przytył 2 kg. Jutro chłopczyk kończy pół roku i cały czas karmię piersią, pomimo dokarmiania. To jest podstawa. W dzień, w nocy. Chcę karmić jak długo się uda. Wydaje mi się, ze problemy z przybieraniem na wadze były spowodowane krótkim wędzidełkiem. Jadł i jadł i nie mógł się najeść. Niedługo idziemy do chirurga (nasza pediatra jest za podcinaniem, najlepiej od razu), może coś pomoże. Szkoda, ze tak późno, ale dobre i to. Może całkiem odstawimy mm. Cieszę się, że tyle wytrwaliśmy i dalej dobrze nam idzie, właśnie usnął przy piersi ?

  • Gosia
    29 października 2016 at 21:35

    Wzruszylam sie. Fakt ze karmie 3 miesiace mieszanie przez duza utrate wagi przez dziecko ale za to sns. Jest szansa ze za jakis czas bedziemy mogly zmiejszac ilosc mm na rzecz piersi, jesli nie to bede karmila tak jak trzeba ile długo będzie trzeba. Bo kazda kropla mojego mleka jest na wage zlota. Powodzenia dla kazdej z nas/Was!

skomentuj

Polecam!

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki