Standardy opieki okołoporodowej są, istnieją gdzieś w naszym systemie opieki nad rodzącą i jej dzieckiem.

Standardy te są nie do końca takie jak być powinny.

Pewnie gdyby nie Fundacja Rodzić po Ludzku, te standardy byłyby jeszcze gorsze, albo żadne. Na domiar złego szpitale – żaden szpital – nie wprowadziły tych standardów w całości.

W Polsce jest 400 szpitali i oddziałów położniczych. W żadnym standardy (i tak niedoskonałe) nie są respektowane.

Fundacja Rodzić po Ludzku nie przyznaje szpitalom nagród i wyróżnień od 2006 roku – za to szpitale wysyłają ankiety na portal gdzierodzic.info ale… od początku kampanii 20% szpitali nie odesłało ankiet, wiele z nich otwarcie przyznaje się w nich np. do „wymuszonej pozycji leżącej podczas porodu”, wiele z nich pisze to co by chciały kobiety przeczytać. One i my wiedzą, że to nie jest prawdziwy obraz szpitali!

Na www.gdzierodzic.info pod każdym szpitalem możecie zostawić komentarz, można wystawić szpitalom ocenę (ale jak same dziewczyny z Fundacji piszą, skala musi zostać rozszerzona bo na razie jest po prostu zbyt mała). Jednak najważniejsze są słowa kobiet i to co możemy przeczytać między wierszami w ich opisach. Szerzej na ten temat napiszę w felietonie do Kwartalnika.

To co podoba mi się w Fundacji Rodzić po Ludzku to wiara w kobiety! Dziewczyny wiedzą, że to my – kobiety możemy zmienić rzeczywistość – tak jak to my kobiety (a właściwie kobiety 18 lat temu rozpoczęły przewrót porodowy i powołały do życia Rodzić po Ludzku). tak my teraz możemy pokazać prawdę – objawić to co się dzieje na porodówkach.

Dzisiaj poproszę Was o to żebyście weszły na stronę www.gdzierodzic.info i wypełniły komentarz pod szpitalem gdzie rodziłyście. Możecie napisać swoją historię, możecie wypunktować co było a czego brakowało. Jeżeli uważacie, że czas przestrzec kobiety przed jakimś szpitalem to tam właśnie możecie to zrobić – a jak jakiś szpital chcecie polecić to też to jest najlepsze do tego miejsce.

na_GRI

Oprócz tego, że Fundacja zwraca się do kobiet bezpośrednio i do nich wyciąga rękę, to działa. Wystarczy jedna wizyta w Fundacji i zobaczycie ile publikacji wydają – w sumie to nie, nie trzeba jechać – wystarczy wejść na stronę Fundacji np. o tu: www.rodzicpoludzku.pl/Biblioteka-Fundacji

Jestem pod wrażeniem działań dziewczyn, ich spokoju, wiedzy, życzliwości, chęci pomocy i ducha oraz tego, że nie współpracują z producentami mleka modyfikowanego – to zapewne odcięło dziewczyny od potężnych zastrzyków gotówki ale mimo to pokazują, że można – one mówią moimi słowami i działają tak jak ja bym chciała działać.

Możecie przekazać Fundacji też swój 1% !

www.rodzicpoludzku.pl/Ogolne/1-dla-Fundacji-Rodzic-po-Ludzku.html

Fundacja Rodzić po Ludzku jest dla mnie wielkim autorytetem w dziedzinie położnictwa, karmienia piersią, opieki okołoporodowej. Żałuję tego, że było nas blogerek tak mało na tym spotkaniu… za mało, a szkoda bo dostałyśmy porządną dawkę rzetelnej wiedzy i emocji – dwa razy łzy stanęły mi w oczach. Dziewczyny no co z Wami!

Zapytuję Was więc tutaj – blogerki i nieblogerki – czy ktoś chce się spotkać z Fundacją Rodzić po Ludzku?

Czy chcecie posłuchać tych kilku niezwykle mądrych i wrażliwych kobiet?

Jak Wy chcecie to ja Was zapewniam – Fundacja też chce! 

Moim osobistym dramatem stało się dzisiaj poznanie prawdy o tym, że zostałam źle zszyta po porodzie. Wiem, że to może wydawać się takim żartem poporodowym – szycie kobiety na tzw. dwa palce żeby „mąż nie był na porodzie stratny” ale dopiero dziś dowiedziałam się, że to jest po prostu krzywdzący proceder.

Moja trauma jest o tyle większa że mnie to przecież spotkało i uwierzcie mi – mój mąż nie był zadowolony, bo ja to nawet nazywałam „przywróceniem dziewictwa” i długo pracowałam, żeby moje ciało odzyskało elastyczność intymną.

Dziś coś co dla mnie było czymś normalnym i wg mnie nie naruszającym mojej godności okazało się czymś wyjątkowo upokarzającym.

Wracam myślami do porodu, do tego jaka byłam naiwna w swojej wiedzy o porodzie i o tym co mi się należy i jest mi najzwyklej wstyd.

Nadal uważam, że miałam piękny poród – nie idealny, nie taki jakiego bym chciała teraz, ale nadal jest on dla mnie pewnym misterium którego byłam centrum i czymś głęboko duchowym i wiem, że następnym razem będzie jeszcze lepiej.

Ale poznany przeze mnie dzisiaj fakt złego zszycia mojego krocza zabrudził obraz porodu – najpierw lekarz mówił że tyle szwów mi musi założyć, tak przecież i pisałam kiedyś na blogu, a potem położna, która je zdejmowała taka była zdziwiona że taka ranka i szwy normalne zamiast rozpuszczalnych i teraz już wiem…

Po trzech latach już wiem, że szył mnie mężczyzna dla drugiego mężczyzny – tylko ten co szył nie wiedział, że mój mężczyzna i ja liczyliśmy na coś odwrotnego i chyba każda „mała” kobieta wie o czym mówię.

Ja wiem, że nacięcie pomogło mi urodzić dziecko, wiem, że położna chroniła moje krocze bardzo długo i nie nacięła mnie rutynowo bo widziałam jak o ochronę mojego krocza walczy.

To dopiero to co stało się potem dzisiaj okazało się dla mnie ciężkim przeżyciem…. trzy lata po porodzie.  Na porodówce połozna chciała mi chronić, po porodzie nie ochronił mnie nikt – bo nie wiedziałam, bo nie mogłam temu przeciwdziałać, bo nie wiedziałam, że nie powinno tak być.

Ciężko mi to tłumaczyć teraz kiedy zrozumiałam że to co mnie spotkało nie powinno mnie było spotkać i chyba to poruszyło mnie najbardziej w tym dzisiejszym spotkaniu.

Za to że uświadamia, że zmienia rzeczywistość, że jest –  Fundacji Rodzić po Ludzku dziękuję.

Mam w ręku publikację o rutynowym nacięciu krocza dedykowaną profesjonalistom i otwieram i zaraz będę czytała – o ile dam radę…
DSC05471
DSC05488 DSC05495 DSC05500 DSC05519 DSC05563

A do lektury zjem sobie rogalika od piekarni Maison du ble która obdarowała nas swoimi pysznymi wypiekami i zapewniła słodkie bułeczki na spotkaniu ! 🙂

DSC05477

DSC05571