Siedzę przed komputerem, patrzę na białą kartkę i wkurzam się. Wkurzam się na to, co się dzieje wokół karmienia piersią. Nie tak dawno temu miałam okazję brać udział w spotkaniu w Ministerstwie Zdrowia. Wszyscy eksperci są zgodni – z karmieniem piersią w Polsce nie jest dobrze. Według jednego z najnowszych badań polskich tylko 10% matek karmi wyłącznie piersią w 6 miesiącu roku życia, a w ogóle jakkolwiek karmienie praktykuje niewiele ponad 50%. To żenada proszę Państwa. Żenada i wstyd dla systemu, dla osób, które pomagają, dla osób, które powinny wiedzieć więcej o laktacji. Dla całego społeczeństwa. Wkurza mnie, że na ten temat nie ma ABSOLUTNIE ŻADNEJ debaty publicznej. Społeczeństwo i media widzą tylko trzy rzeczy – albo pastwią się nad matkami długo karmiącymi piersią (z całym szacunkiem – nad jakimś promilem populacji – dla tych, co nie wiedzą promil to 1/1000) albo udostępniają głupio przepisane z „hamerykańskich Internetów” hece, albo zastanawiają się czy karmić publicznie czy nie karmić publicznie… serio? To są najważniejsze problemy laktacji Polsce?
Patrzę na to, co się dzieję i myślę sobie:, kto takie tematy wymyśla i co wie o karmieniu piersią? W przytoczonym badaniu (po raz pierwszy nie podam źródła ani dokładnych danych, ponieważ nie wiem czy to badanie już zostało opublikowane), jako przyczynę niekarmienia podane jest stosowanie mieszanki: bez potrzeby, niezgodnie z najnowszą wiedzą medyczną, ale też przede wszystkim, jako remedium na każdy problem. W sytuacji, kiedy 10% niemowląt sześciomiesięcznych otrzymuje mleko z piersi w sposób zalecany dla dzieci w takim wieku, a reszta już nie, gdybanie o tym czy wyjść i karmić w centrum handlowym, czy karmić długo czy nie, albo jak zanieczyszczenie wpływa na mleko jest po prostu absurdalne. Jak tak dalej pójdzie to nie będzie, kto miał karmić w przestrzeni publicznej, ani nie będzie nikt karmić dłużej niż, no powiedzmy, że rok!
Ostatnio, jako jedna z wielu osób prostowałam bzdurny artykuł o karmieniu piersią. Aż dziw mnie bierze, że ludzie NAPRAWDĘ wierzą w takie bzdety, ale gorszy dziw mnie bierze, że dziennikarze przepuszczają taki dziennikarski bubel. Jest mnóstwo ekspertów, którzy mogą nie tylko udzielić fantastycznych odpowiedzi na pytania dziennikarzy, mnóstwo ludzi, którzy są w stanie pomóc w szukaniu informacji, ale nie… po co. Szlag by was wszystkich trafił siewcy fermentu! 90% Kobiet zaczyna w szpitalu karmienie piersią, ale te mamy nie karmią dalej, bo nikt im nie pomaga. Od samego początku, do samego końca to system jest kulawy. Nie ma się, co dziwić. Osobiście patrzyłam zdumiona jak osoba medycznej profesji, która jest bardzo blisko „matki karmiącej” udostępniała wspominany przez mnie głupi artykuł z komentarzem, że cyt. „jest zszokowana i jak ma dalej polecać karmienie piersią matkom”. Miała ochotę napisać „Śmak!”.
Wszystko, co ostatnio obserwuję w zakresie karmienia piersią mnie przeraża, demotywuje i wkurza. Nie wiem, co bardziej. Widzę brak pomocy, ślepotę ludzką, widzę opowiadanie mamom bzdur – od tego, że mleko kobiet to trucizna zupełnie jak trutka na szczury do tego, że mleko sztuczne to odpad produkcyjny.
Z tego skrajnego bełkotu nie przedziera się w mediach żaden głos rozsądku. Żaden. Kilka materiałów, które ukazały się w 2015 roku i jeden tego roku to kropla rzetelnej wiedzy w morzu głupoty, odmętach ignorancji i tonach kłamstw oraz tematów zastępczych. Z laktacyjnego absurdu polskiego bardzo ciężko nadaje się mądrze… Bardzo ciężko mi dalej pisać, bo mam wrażenie, że walę w pęknięty bęben
Komentarze