Swobodnie…


Wiedza o karmieniu piersią i mleku matki jest wiedzą ogólnodostępną. Każdy może do niej dotrzeć i ją znaleźć. Nie jest to czarna magia, ani jakieś informacje pokątne spod stołu. Im więcej wiem na temat mleka matki tym bardziej istotne jest dla mnie żeby wiedzieli o tym inni.

O tym, jakie mleko kobiece ma właściwości już niedawno pisałam[1]. W sumie zaskakujące jest to, że właśnie takie proste wiadomości nie są powszechne. Ale nie są i pisać o tym trzeba.

Jest taki szpital w Filadelfii[2] gdzie rodzą się dzieci w stanie poważnym, w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub z takimi schorzeniami, że niejednemu specjaliście oczy zachodzą łzami. Wykonuje się w tym szpitalu operacje serca dzieci w łonie matki, dzieci, które na świat przychodzą miesiące za wcześnie, a którym inni nie dali by najmniejszej szansy na życie rodzą się i wracają do zdrowia. W tym szpitalu te dzieci, które w naszym kraju pewnie spokojnie mogłyby się nie narodzić, albo umrzeć, dojrzewają i żyją. W szpitalu tym, dzieci te, nie są karmione sztucznymi mieszankami, a mlekiem kobiecym. Tam dzieci nie mają martwiczego zapalenia jelit, nie umierają jak w Polsce, (bo bez karmienia mlekiem matki szanse na MZJ u wcześniaka to 50%, odsyłam do Matki Prezesa[3]). Tam po prostu , u tych dzieci którym podaje się pokarm kobiecy, nie występuje MZJ,  bo – co bolesne – to karmienie sztuczne jest z wielkim prawdopodobieństwem odpowiedzialne w największym stopniu za to śmiertelne schorzenie.[4] Tam, w USA, potrzeba było jakiejś „szalonej baby”, która dzisiaj ratuje dzieci! Udało się – i wierzę, że i tu się uda. Przecież nawet w Polsce pierwszy bank mleka już ma takie wyniki, o których inne oddziały dla wcześniaków tylko mogą marzyć.

Myślę też o mamie, której trzylatek dostał takiej okropnej reakcji alergicznej, że skóra schodziła mu płatami z ciała. Myślę o niej, bo ona wzięła laktator, pomimo, że już od dwóch lat nie karmiła i przywróciła sobie laktację. Dzień w dzień przez dwa lata dawała mu swoje mleko do picia. Tylko po to żeby te wielkie czerwone wybroczyny z jego ciała zniknęły – i zniknęły. I nie wróciły, kiedy przestała jak miał prawie sześć lat.

Myślę o mamie dziewczynki kilkuletniej, która zachorowała na nowotwór. O tym, że mleko mamy – pite, O LOSIE, z jej piersi, było przez długi czas bolesnych zabiegów i naświetleń jedynym pokarmem dziecka. Pokarmem, który dawał ulgę obolałym poranionym ustom dziecka i zapewniał końską dawkę przeciwciał i komórek macierzystych. Mleko, które dziecku przywracało zdrowie.

Ja wiem. Połowa ludzi nawet nie wie, co to jest HAMLET i nawet wiem, że niektórzy mówią HELMUT lub HENRYK.

HAMLET[5] – to taki składnik mleka matki, który zabija komórki nowotworowe, a nietknięte pozostawia zdrowe. To jest przyszłość, nad którą pracują naukowcy na całym świecie. To jest nadzieja na lek na jedną z najgorszych epidemii XXI wieku – na nowotwory. O komórkach macierzystych już pisałam – płonie ogień nadziei na NIEWYCZERPANE źródło ratunku dla osób, które tych komórek potrzebują.

Myślę o dziwnych ludziach, których nie spotykam na konferencjach naukowych, na szkoleniach, na spotkaniach o karmieniu naturalnym i myślę o tym jak mało wiedzą, a dużo myślą, a mówią już na pewno za dużo. Nie widzę ich na wykładach osób, które całe życie naukowe poświęciły karmieniu piersią. Są wśród tych wykładowców wybitne kobiety, specjalistki -naukowcy, które – o losie, karmiły dłużej niż ja. Bo prawda jest taka, że kiedy zaczynasz czytać i uczyć się o mleku matki to nigdy nie zobaczysz końca korzyści karmienia naturalnego, i nigdy – gwarantuje, nie znajdziesz w karmieniu naturalnym szkody dla dziecka czy matki[6]. Bo tego końca nie ma. Ja jestem, na tych spotkaniach, słucham, uczę się ale i wiem, że tych specjalistów tylko od wypowiadania się, na nich nie ma, bo przecież bym ich spotkała! I nawet przy tak powszechnej i łatwo dostępnej wiedzy o laktacji nadal nic nie wiedzą. Nie znają nawet polskich zaleceń[7]. Bo jakby znali to chyba by nie pieprzyli trzy po trzy jak to robią teraz.

Ale chodzi też o coś więcej. O swobodę karmienia i wiedzę, która w narodzie jest żadna, chociaż pełna nadziei i optymizmu wierzę, że jest większa i lepsza niż kiedyś.

Ja póki karmiłam, karmiłam swobodnie, w miejscach publicznych w domu, między rodziną, między znajomymi, w szpitalu, w kinie, w Lublinie. Ale tu jeszcze chodzi o swobodę społeczną, emocjonalną.

Z ogromną przyjemnością, z ogromną radością dołączyłam do akcji Karmię Swobodnie, bo karmię – już nie mlekiem, już nie dziecko, ale karmię swobodnie nadzieją inne kobiety. Nadzieją, że pewna NORMA naturalna w końcu dostanie dostrzeżona. Karmię nadzieją kobiety, które się boją i wstydzą.

Jestem wykształconym, dyplomowanym Promotorem Karmienia Piersią, rozmawiałam ze specjalistami od laktacji z całego świata, z psychologami, którzy o laktacji wiedzą więcej niż niejeden pediatra, czytam dziennie więcej o karmieniu piersią niż stu Kowalskich przez całe życie, wiem prawdopodobnie o laktacji więcej niż niejedna psycholożka i moja ex pediatra. Od trzech dni pomogłam znaleźć wsparcie lub udzieliłam go większej ilości matek niż w ostatnim miesiącu razem wziętych. Jestem jednak wkurzona, że mamy, które karmią więcej niż rok, dwa lata, albo O JEZU trzy, piszą do mnie, że się boją, że się wstydzą, że się krępują, że je inni oceniają. Przyjęłam na klatę ten, pożal się boże hejcik – nie macie się czego bać – gorzej mieć nie będziecie 😉

Widzę kolosalną różnicę, między tym, co naukowe, a tym, co wydajemisię. Kiedy zagraniczny naukowiec, profesor, autor licznych prac naukowych i badawczych o karmieniu naturalnym, człowiek, który to mleko bada codziennie, a któremu mówię, że karmiłam prawie cztery lata przytula mnie i ze łzami w oczach gratuluje, kiedy polska wybitna badaczka mleka kobiecego, współzałożycielka banków mleka mówi, że też tyle karmiła, bo ma taką wiedzę, że nie wyobraża sobie inaczej, wiem, że jestem we właściwym miejscu.

Czy powinnam się załamać plastelinowym mężem i tym, że jestem zboczoną wariatką?

Bitch please! Mam na to z grubsza wywalone.

Są w naszym kraju tysiące kobiet, które potrzebują wsparcia, wiedzy i pomocy i żadne internetowe pierdolenie o Szopenie nie przeszkodzi w tym ani mi, ani Kwartalnikowi Laktacyjnemu, ani żadnej z nas, która chce karmić swobodnie.

Więc, mam nadzieję, że mnie nie zabije nikt z redakcji za wyjście przed szereg, ale z przyjemnością i radością ogłaszam, że Kwartalnik Laktacyjny już niebawem stanie się

Fundacją Promocji Karmienia Piersią,

która nie tylko będzie wiedzę przekazywała i normalizowała, ale także stanie się narzędziem do prostowania niezgodnych z aktualną wiedzą wypowiedzi i działań specjalistów. A o tym, co aktualne i zgodne z wiedzą oraz prawem decydują nie Internety a nauka. I my – ja, stajemy po stronie nauki. I ja w tej Fundacji będę działała także, tak poza tym, że pracuję, poza tym, że mam rodzinę i poza tym, że tworzę gazetę i jeżdżę po Polsce.

Kwartalnik będzie drukowany dla Was i dla Waszych córek i matek.

A teraz zachęcam Was drogie mamy, żebyście dołączyły do akcji #karmieswobodnie i jak babcię kocham, karmiły swobodnie zarówno ciałem jak i duchem!

 

 

 

 

[1] https://www.hafija.pl/2015/04/trawienie-mleka-matki-i-komorki-macierzyste-czyli-o-komorkach-ktore-nie-chca-umierac-w-przewodzie-pokarmowym-dziecka.html

[2] http://www.chop.edu/

[3] http://matkaprezesa.pl/2015/05/naturalne-lekarstwo-dla-wczesniaka.html

[4] http://www.nature.com/pr/journal/v72/n6/full/pr2012125a.html

[5] http://www.sciencedaily.com/releases/2010/04/100419132403.htm

[6] http://kellymom.com/ages/older-infant/ebf-benefits/#normality

[7] http://www.mz.gov.pl/zdrowie-i-profilaktyka/zdrowie-matki-i-dziecka/karmienie-piersia

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

106 komentarzy

  • ela
    4 maja 2015 at 19:29

    Amen! ❤

  • magdor
    4 maja 2015 at 19:33

    Kobieto, adoptuj mnie 🙂 Dzięki Tobie karmie juz 11 mcy i zamierzam.jak nakdluzej

  • Katarzyna
    4 maja 2015 at 19:38

    Ehh spotkanie weekendowe mnie dobiło. Usłyszałam że moje dziecko na pewno jest głodne bo długo je w nocy (a je śpiąc) i często je w nocy- w dzień wszystko go interesuje i rozprasza. Potem koleżanka się chwaliła, że rozpoznała u siostry mało kaloryczny pokarm – dziecko często płakało- i na mieszance przesypia noce. A dobił mnie mąż oświadczając po powrocie do domu, że lepiej by było gdybym dyskretniej karmiła bo wszyscy widzą moją pierś jak dostawiam dziecko. Jedynie 1 spotkanie podniosło mnie na duchu. Znajoma szeptem przyznała mi się że nadal karmi 2 latka i będzie to robić aż się odstawi 🙂 No to się wyżaliłam 🙂

    • Hafija
      4 maja 2015 at 19:41

      A teraz nadszedł czas żeby mówić o tym głośno! Odwagi!

    • maffka
      4 maja 2015 at 20:42

      tule mocno 🙂 Karmię 15 msc i będę jeszcze długo 🙂
      NO BO CO KURDE BLADE:D

    • Kinga
      5 maja 2015 at 05:06

      A ja karmie mojego syna ale robię to dyskretnie bo nie mam ochoty żeby moi znajomi oglądali moje piersi między przystawką a daniem głównym. Co więcej zamierzam skończyć karmienie jak mój syn będzie miał maksymalnie rok i mówię o tym otwarcie. I co teraz? Powinno się mnie zgłosić do opieki społecznej czy od razy spalić na stosie?

    • Agata
      5 maja 2015 at 05:41

      Widze ze zupelnie nie zrozumialas wpisu.

    • Isa
      6 maja 2015 at 20:00

      Twoja sprawa.

    • ikona
      6 maja 2015 at 20:59

      To Twoja sprawa, ale spokojnie, nie mów ‚hop’! Ja też się tak zarzekałam te ponad dwa lata temu, mając kilkumiesięczne dziecko 😉

    • Justyna
      6 maja 2015 at 20:01

      Przeczytałam komentarz powyżej i ucieszyłam się, że mojemu mężowi nie przeszkadza to, że moje piersi zna pól Warszawy, bo karmię wszędzie, już 14 miesięcy. Chciałam go pochwalić, powiedziałam mu to. On wyraźnie ucieszony : no i nie mówię ci też, że jesteście gruba!
      Ja wiedziałam, że sam podesłanych linków nie otworzy, więc mu czytam wpisy Autorki bloga, więc wyedukowany jest w tym temacie.
      Pozdrawiam

  • Miejskiewiejskie
    4 maja 2015 at 19:39

    Hell yeah!

  • ania jm
    4 maja 2015 at 19:40

    Poplakalam sie 😀 serio, mam oczy wilgotne 🙂 gratuluje i zaciskam kciuki

  • patyczek
    4 maja 2015 at 19:42

    Zazwyczaj nie komentuję, ale… Hafija, dzięki, że jesteś i że tak mądrze piszesz 😉

    Ja miałam szczęście urodzić dziecko w bardzo dobrym stołecznym szpitalu, gdzie kp jest promowane, przez 13 miesięcy nikt (poza sąsiadką) nie spojrzał na mnie krzywo z powodu kp, te dziwne historie i teksty o kp czytam jak sf, ale wiem, że tak jest naprawdę, dlatego przesyłam Twój blog, gdzie mogę. Niech dziewczyny wiedzą, że można i warto!

  • jolka
    4 maja 2015 at 19:43

    Karmię piersią dopiero od 10 tyg. życia mojego synka, wcześniej słyszałam że mi sie nie uda…nawet od doradczyni laktacyjnej. Niestety synek musi dostawać mm bo nie udało mi się przywrócić pełnej laktacji ale cieszę się z każdej kropelki którą wyssie z mojej piersi

    • ikona
      6 maja 2015 at 21:00

      Im mniej mm, tym więcej laktacji, więc próbuj! Trzymam kciuki, żeby się udało! 🙂

    • isadora82
      15 maja 2015 at 08:57

      Ja też dokarmiam synka mm, bo nie udało mi się tylko kp. Mały jutro kończy 7 miesięcy, a ja mam zamiar tak długo karmić, jak on będzie chciał, choć czasem prawie wcale nie chce ssać. Może to dziwne (rodzina się dziwi i różne komentarze niby z troski wypowiada), ale uważam, że każdy łyk jest ważny.

  • Małgosia, Manufaktura Radości
    4 maja 2015 at 19:52

    LOVE YOU :)) Rób swoje 🙂

  • Zuzanna
    4 maja 2015 at 19:53

    <3

  • Marta
    4 maja 2015 at 19:54

    Niesamowite, mam ochote dać to do przeczytania tym, którzy dziwią się, ze karmie 13 miesiąc… Uwielbiam ten blog.
    A mam tez takie pytanie (podobno nie ma głupich) wartości mleka matki są nieocenione. Ale zastanawia mnie tez fakt jak odżywianie sie matki wpływa na jakość mleka? Nie mam tu na myśli jakiejś śmieciowej diety i używek ale czy uboższa dieta w zdrową żywność moze zmniejszyć te nieocenione właściwości mleka???

  • AgaJedynak
    4 maja 2015 at 20:00

    Składam pokłon!

  • Ewa
    4 maja 2015 at 20:00

    ❤ Dziękuję

  • Ola
    4 maja 2015 at 20:01

    Jesteś cudowna! Wpis jest genialny! I tak.. Czekałam na niego.. Myślałam co z Tobą po tamtych komentarzach.. „Czy się trzymasz?” Bo mnie ta lawina hejtu pod artykułem przeraziła.. I tak jak na poczatku mojej mlecznej drogi znów byłam wystraszony – ” co to będzie dalej z moim karmieniem? czy dobrze robię? jak sobie poradzę, kiedy to do mnie będą mówić takie „mądrości”?” … Ale Ty jesteś jeszcze silniejsza i mądrzejsza niż myślałam. Dziękuję Ci za to co robisz! Dzięki Tobie karmię już/dopiero 7 miesięcy 🙂 I mam nadzieję że to dopiero nasz początek :))) Dziękuję!!!

  • asia pkp
    4 maja 2015 at 20:05

    Hafija,swietny tekst!

  • Polisz Mam
    4 maja 2015 at 20:07

    Aż się wzruszyłam!:) Ja osobiście olewam tych co im przeszkadza fakt, że karmię dwuletnie dziecko…Czytam dużo o karmieniu piersią i wiem, że wybrałam to co najlepsze dla Neli:)

    • lucyna
      5 maja 2015 at 12:55

      hej ja …popieram długie karmienie piersią mam troje dzieci i każde karmiłam do 3 lat …to okazy zdrowia ..no i nie wiedzą co to antybiotyk 🙂

  • Matka Córek
    4 maja 2015 at 20:08

    Brawo! Pękam z dumy i nadal karmię piersią – 15sty miesiąc! I zaczynam się zastanawiać nad Starszakiem, nad problemami ze skórą, z bólami brzucha, z wrażliwymi jelitami.. I sądzę ze muszę to sprawdzić, bo co mi szkodzi. Tylko skombinuję skądś laktator! Dzięki Kochana za kawał roboty, który codziennie odwalasz!

  • laura
    4 maja 2015 at 20:12

    Dziękuję Ci! Za to co robisz.

  • Patrycja
    4 maja 2015 at 20:19

    Kobieto, wzięłam się i normalnie poryczałam.

  • Agnieszka
    4 maja 2015 at 20:19

    Dziękuję, że działasz! Dziękuję, że piszesz.
    Karmiąca mama dwulatka.

  • Joanna
    4 maja 2015 at 20:26

    Dziękuję za ten artykuł. Dodał mi sił właśnie teraz, w kryzysie po 13 miesiącach karmienia, kiedy zaczęłam uginać się pod dobrymi radami „że już za długo”, „że ile można” i „że po co się męczyć”. Moje dziecko nadal potrzebuje mojego mleka, co widać najlepiej wieczorem, kiedy opóźniam nieco karmienie. A ja wolę słuchać potrzeb dziecka i swojej intuicji a nie „życzliwych” koleżanek. Dziękuję!

  • angie lorek
    4 maja 2015 at 20:30

    Tylko dzięki Tobie karmiłam syna tak długo jak mogłam, dzięki Tobie nabrałam pewności siebie i swojego ciała. Dziękuję Ci za to z całego serca!

  • Anka
    4 maja 2015 at 20:38

    Kobieto!! czytałam te cholerne komentarze i nie mogłam uwierzyć jak wielu głąbów mamy w naszej małej Polszy. Myślałam o Tobie, o tym że pewnie Ci ciężko, bo nawet nijak się obronić przed taką falą agresji.
    Ale myślę, że widzisz jak wieeeele jest bab, które wiedzą, ze to wszystko ma sens, które wiedzą, że to NIE JEST ZBOCZONE, które są zwyczajnie mądre. Robisz kawał wielkiej roboty. Nie przestawaj! proszę jako Matka, Kobieta, Polka i czytelniczka tego bloga 🙂 NIE PRZESTAWAJ
    :)))
    Anka.

  • Agnieszka
    4 maja 2015 at 20:53

    🙂 ja planowalam rok karmienia. Dzieki Tobie będę karmić ile tylko dziecko zechce, kiedy tylko zechce i wybieram sie jesienią na kurs PKP!:) Chce pomagac, chce promowac i chce jak najwiecej wiedzieć na temat kp i laktacji!

  • Kasia(DziulkaCrew)
    4 maja 2015 at 20:53

    Jest moc! 😀

  • Freelance Mama
    4 maja 2015 at 21:01

    Brawo! <3 !!

  • Monica
    4 maja 2015 at 21:16

    Największy problem, jaki ja dostrzegam to traktowanie mam karmiących jako biedniejszych, gorszych, smutnych mam (bo przecież mieszanki kosztują, a skoro ktoś ich nie kupuje, to na pewno ze względów finansowych… Jego dziecko na pewno nie będzie baletnicą, naukowcem, ani nikim ważnym, bo tylko mm zawiera, co potrzeba w odpowiednich ilościach…). Spotkałam się z argumentem, że przecież NAWET lekarze dokarmiają mieszankami swoje dzieci… Pół roku wyłącznego karmienia piersią to była batalia – biedne dziecko będzie niejadkiem (oczywiście jeśli z głodu nie padnie wcześniej), rok jeszcze jakoś uszedł. (Ja niestety karmiłam tylko 13 miesięcy,, a już na mnie dziwnie patrzono. Dostałam nawet receptę na pewien lek, będący bohaterem wcześniejszego wpisu… Na szczęście intuicyjnie nawet nie kupowałam). A wiem, że to jeszcze nic, że tak naprawdę piętnowane jest karmienie powyżej roku. Trzeba nagłaśniania i kampanii, ale nawet nie po to, by przekonywać „wątpiących”, ale po to, by mamy mogły karmić, ile chcą. Nie pojmuję dlaczego na zupki szukamy zdrowych produktów bio, z naszych ogródków lub od zaufanych babć z targu, szukamy niepryskanych owoców i warzyw, mięs z pewnego źródła,tego co „bez chemii” i to nie dziwi teściów, rodziców, koleżanek, innych mam, a karmienie piersią, naturalne przecież, już tak. I dziwi to do tego stopnia, że mamy jedne drugim urządzają piekiełko.

    • Gosia
      4 maja 2015 at 21:44

      Monica, swietny komentarz! Mam podobne do Ciebie odczucia. Mieszkam we Francji, gdzie jestem jedyna karmiaca mama wsrod wszystkich naszych znajomych. Dla wszystkich jestem prawdziwa wariatka, bo po co meczyc sie karmiac piersia, skoro mozna podac mm i miec przespana noc? najgorsze jest to, ze te wszystkie durne teksty zaczynaja wplywac na mojega meza 🙁 I do tego kilka dni temu uslyszalam od tesciowej, ze powinnam zaczac synka dopajac mm, bo skoro karmie juz (!!!!) 8 miesiecy, to pewnie mleko jest juz bezwartosciowe, a dziecko glodne. Rece opadaja. Hafija, taka funadacja jest faktycznie potrzebna, zeby dodawac otuchy mamom pozostawionym samym sobie! Jestem z Toba calym sercem.

    • Monica
      4 maja 2015 at 21:56

      Trzymaj się 🙂 Trafiłaś na ten blog wcześniej niż ja, więc argumentów Ci nie zabraknie. Daj poczytać mężowi ;). A jeszcze dla wszystkich mam bojących się, że nie odstawią dziecka, bo po roku to tak się przyzwyczai, że już nigdy nic innego nie zje. Moja córka pewnego ranka (kiedy szczególnie zależało mi, żeby zjadła mleko, bo zaczynał się katar), spojrzała na moją pierś zaśmiała się, a później się do niej przytuliła. I tak nasza przygoda się skończyła. Bez krzyku, łez, bez oddawania dziecka gdziekolwiek. Większość problemów rozwiązuje się sama 🙂

    • Mela
      5 maja 2015 at 19:42

      Lekarze a wlasciwie lekarki, ktore znam (a znam 3 mlode lekarki, ktore sa mamami) nie dokarmiaja dzieci mm!!! Karmia piersia, bo wiedza, ze to jest najlepsze 🙂

  • Zmorapotwora
    4 maja 2015 at 21:19

    Jestes wielka

  • Asia
    4 maja 2015 at 21:28

    Dziękuję! Cały czas myślę o tej przedziwnej zmianie, która zaszła w naszym kraju, jeśli chodzi o karmienie piersią. O zmianie na gorsze. O mojej babci, która kilkadziesiąt lat temu karmiła ponad cztery lata i było to normalne i nikt jej nie chciał za to palić na stosie; która wykarmiła i uratowała obce dzieci i to było normalne. O mleku, które wtedy było lekarstwem. Lekarstwem przepisywanym przez lekarzy, tak jak teraz antybiotyki. I dzięki tej wiedzy, mam świadomość, że wszystko jest tylko kwestią społecznej umowy. Tego w co wierzymy, w co chcemy wierzyć, w co nam wierzyć każą. Ci wszyscy, którzy wmawiają, że karmienie się nie opłaca, jest złe, jest wynaturzeniem, albo nadmiernym zaufaniem naturze.

  • Balena
    4 maja 2015 at 21:34

    Matko! Ten tekst to wyciskacz łez. Piszę i płaczę, a moje jedenastomiesięczne dziecko śpi przy piersi w naszym małżeńskim łożu. I będzie tak spało dopóki będzie chciało. A mój mąż geek gra na kompie. I złego słowa nie powie, bo też uważa, że kp jest cudowne i spanie z dzieckiem też. A hejterzy niech sobie wsadzą swój hejt w d…pę. Matki! Karmijmy swobodnie! Amen!

  • Monika (MamaChłopaków:))
    4 maja 2015 at 21:39

    <3 Jestem z Tobą, z Wami!!! 😀

  • Joanna
    4 maja 2015 at 21:41

    Jak zobaczyłam ten hejt pod artykułem to nie mogłam uwierzyć w to co czytałam i pomyślałam sobie, że jak dziecko będzie większe (na razie ma 11 miesięcy) to może zacznę się chować z tym karmieniem, ale po przeczytaniu tego co napisałaś wyżej postanowiłam karmić swobodnie i mieć gdzieś tych wszystkich hejterów!

  • magda
    4 maja 2015 at 21:42

    Brawo Hafija! Było mi cholernie przykro jak czytałam komentarze pod artykułem i na chwilę przestałam lubić społeczeństwo. Sama karmię już dwa lata, chociaż jak zaczynałam karmić byłam pewna, że to przygoda na max pół roku:)). Co prawda nie ukrywam, że bywam zmęczona kp (zwłaszcza słabymi nocami), ale na razie nie czuję, żebyśmy były gotowe do zakończenia naszej mlecznej drogi.pozdrawiam ciepło

  • TrzyRazyPe
    4 maja 2015 at 21:42

    Cieszę się, że jest coraz więcej miejsca dla naturalnego i intuicyjnego kontaktu matki z dzieckiem. Cieszę się, że coraz więcej się o tym mówi, a przede wszystkim powraca do tego 🙂

  • Iza
    4 maja 2015 at 21:44

    Witam. Nie zgadzam się z tym że NEC jest spowodowane karmieniem wcześniaka mm.Jest przede wszystkim skutkiem połknięcia przez niego zielonych/brunatnych wód płodowych z powodu infekcji wewnątrzmacicznej, skrajny wcześniak karmiony jest na początku dożylnie, i już w pierwszych dobach nie oddaje smółki, przez skórę widac że brzuszek jest siny, widać jego rosnącą objętość. Często tez matka bierze antybiotyk , dziecko również, niejednokrotnie są to leki inne, niejednokrotnie matka wcześniaka albo laktacji nie ma, albo ma mleka niewiele z powodu szoku, stresu,tragedii ktora się dzieje… Moja córka urodzona w 26tc, niekarmiona dojelitowo a w 8dobie operowana z powodu NEC. Mleko dostała dopiero w 18 dobie życia. Na OIOM spedzila 103dni, wiele wcześniaków w tym czasie przyszlo na swiat. Te które urodzily się niepolykajac zakazonych wód płodowych, nie miały NEC. Tyle zaobserwowalam. NEC to „najmniejszy” problem Polskich wcześniaków, największym problemem są niedotlenienia i wylewy dokomorowe. Pracuję z niepelnosprawnymi wcześniakami, niepelnosprawnymi nie z powodu NEC, ale z powodu długie niewydolności oddechowej i jej konsekwencji. Pozdrawiam, Iza

    • Hafija
      4 maja 2015 at 21:47

      Polecam więc zapoznanie się z pracą Prof. Shoo Lee i prof. Spatz 🙂 oczywiście o NEC przybliżę sobie temat. Czy możesz mi podesłać linki do tych badań o wodach płodowych?

    • Mama wcześniaków
      11 maja 2015 at 07:16

      A ja mam inna wiedzę na temat Nec urodziłam bliźnięta w 31 t.c. i bardzo nalegano na moje mleko właśnie z tego powodu, mleko pojawiło się w drugiej dobie i liczył się każdy mililitr. Właśnie po to stworzono bank mleka kobiecego żeby wcześniaki jak najszybciej otrzymywały pokarm kobiecy zanim mama będzie mogła dać im swoje mleko lub jak najdłużej jeśli mama wczesniaka nie będzie mogła go karmić. Moje dzieci były karmione moim mlekiem przez sondę.

  • piwnooka
    4 maja 2015 at 21:44

    Wzrusz! 🙂 Córkę karmię piersią 8 miesięcy, co wcale nie wydaje mi się jakoś szczególnie długo. Wiem jednak, że każdy miesiąc to nasz mały sukces, bo różnie przecież bywa. O tym sukcesie przypominają mi reakcje znajomych, którzy w tym całym ciągu pytań o małą, pytają również o karmienie i widzę, jak otwierają szeroko oczy, że to AŻ 8 miesięcy. A co do akcji, to również popieram, dołączam i sama jestem żywym przykładem na to, że nie można się przejmować. Dziecko chce jeść/pić, to się je karmi. Nieważne, czy sofa w Ikei (bo kto by leciał przez pół sklepu do pokoju mamy i dziecka?), czy klif z przepięknym widokiem na polskie morze.

  • Aliszia
    4 maja 2015 at 21:45

    Zaczynam żałować, że te dwa lata, które dałam córce, to za krótko :))) Dzięki za to, że jesteś konkretna i nie piszesz o pierdołach :*

    • Hafija
      4 maja 2015 at 21:47

      Co się odwlecze… 🙂 <3

    • Aliszia
      4 maja 2015 at 21:56

      Żebyś wiedziała, że już piersi szczypią, swędzą i za 10 tygodni zaczynam powtórkę z rozrywki i rozważam, czy tam Poli trochę do kubeczka nie odlewać 😀

    • Hafija
      4 maja 2015 at 22:00

      😀 tak, tak! 🙂

    • mp
      4 maja 2015 at 22:16

      Ja córce odlewam, ale nie chce pić… :/ a miałam nadzieję, że jeszcze skorzysta…

    • Blisko Dziecka
      4 maja 2015 at 23:40

      A ja odlewam i dla niepoznaki dodaję trochę krowiego mleka i pije chętnie 🙂 W końcu słodkie 🙂

  • Dagatree
    4 maja 2015 at 21:49

    Trzymam kciuki za każdy Twój krok i mam wielką nadzieję , że nigdy nie zabraknie Ci sił do walki z laktacyjną ciemnotą.

  • Eli Milamalim
    4 maja 2015 at 21:59

    Co natura stworzyła niech człowiek nie próbuje zepsuć! Nie rozumiem matek, które opychają się eko marchewką, a dziecku sztuczne mleko wciskają. Rozumiem, że są wyjątkowe sytuacje, ale wiem jedno: natura dała mi piersi, żeby wykarmić potomstwo, a nie po to, żeby ojciec sobie mógł pomacać.

    Całym sercem i umysłem, wielbię treści Twojego bloga 🙂 Pozdrawiam

  • Blisko Dziecka
    4 maja 2015 at 22:05

    Karmiłam starszą, teraz karmię młodszą córkę. Starsza nie chce cycusia, bo to w końcu dzidziusiowe, a ona przecież starszak, ale ściągam raz dziennie pokarm dla niej i daję mojemu Starszakowi tradycyjnie „mleczko” przed snem 🙂 Dla zdrowotności 🙂 Nie ma nic lepszego od pokarmu kobiecego ani nic piękniejszego od widoku karmiącej matki!

  • Kosmetomama
    4 maja 2015 at 22:06

    Świetny post! mega, szkoda że nie wpadłam na twój blog 3, 5 roku temu może właśnie przestawałabym karmić Zosię piersią, a tak to przestałam jak miała 1,5 roku i i tak każdy mi mówił że i tak długo wytrzymałam. To wszystko jest tak głęboko zakorzenione , że trzeba na nowo zasiać to co dobre i piękne, długie karmienie piersią 🙂

  • Anka_wawa
    4 maja 2015 at 22:27

    Dziękuję! Z każdym Twoim wpisem, coraz bardziej chcę, coraz więcej wiem…. karmię od ponad 9 miesięcy, po burzliwych i trudnych początkach, kiedy myślałam, że może cudem uda mi się dociągnąć z karmieniem do pół roku… później odliczałam, że może do roku mi się uda, ale dłużej to już nie chcę, niepotrzebne.
    Teraz wiem, że karmię i będę karmić piersią tak długo aż obie z córką stwierdzimy, że nam wystarczy 🙂 i mam w nosie to co będą mówić inni, bo wiem, że będą, bo już słyszę „no to jeszcze 2-3 miesiące i w KOŃCU odstawisz, w końcu będziesz miała luz, napijesz się…. itp”

  • ja
    4 maja 2015 at 22:34

    Kurcze załamałam się, moja pediatra po 9msc kazała mi przestać karmić. . Moja mała pomimo że jadła ile powinna nie przybierala na wadze ile powinna.. przez alergie.. Już nie wiawiadomo było co ją uczula. .. wydalała to + na 99% miała już rany na jelitach. Uwielbiałam karmić, strasznie to przeżyłam. . Chciałam karmić ile tylko mała zechce. . Po tym artykule nie wiem czy dobrze zrobiłami minęło 3 tyg. Waga sie wyrównałaala je tyllo sinlac i zupki nie chce MM..
    Ale teraz nie wiem czy lecząc jedno nie odebrałam jek coś więcej :(((((

  • miliia
    4 maja 2015 at 22:53

    Czytałam wczorajsze komentarze pod wywiadem z Tobą, przeczytałam kilka i poszłam, nie mogłam tego czytać, skąd się Ci ludzie biorą? ! Dziękuję Ci , że jesteś, dzięki Tobie karmiłam 2lata i 1,5 miesiąca, ja podjęłam decyzję o odstawieniu bo juz czułam dyskomfort, ale dzięki Twoim wpisom jestem bardziej świadoma, pomogłam pewnej dziewczynie, która powiedziałam mi iż położna ani pediatra tak jej nie pomogli jak ja. Także DZIĘKUJĘ :* powodzenia życzę :*

  • Kasiaa
    5 maja 2015 at 00:20

    Karmię nadal synka, który ma dokładnie 3 lat i 9 miesięcy. Komentarze, że pora odstawić zaczęły sie pojawiać, gdy miał 10 miesięcy. Gdy miał 1,5 roku mówili już o tym wszyscy i wszyscy sugerowali mi że to nienormalne i że go krzywdzę. Wtedy na to lałam, mówiąc brzydko. Ale do tego, że karmię nadal już się w zasadzie nie przyznawałam nikomu poza mamą, mężowi, chyba jeszcze teściowie i jedna ciocia- bardzo mi bliska – wiedzieli. Po skończeniu przez synka 2,5 roku już nawet mamie powiedziałam, że nie karmię. Czyli wszystkich oszukuję, jakbym coś złego robiła. Wie tylko mąż, ale gdzieś od roku bardzo już naciska, żebym kończyła i zdecydowanie jest już temu przeciwny. Taka rzeczywistość… Tylko synek prosi, żeby nie kończyć. I dla niego to robię.

  • Joanna
    5 maja 2015 at 04:48

    Przeczytałam wywiad z Tobą na gazeta.pl i nie wierzę w te komentarze pod tekstem! Same negatywy… skąd to się bierze? I ludzie takie pierdoły wygadują… mam nadzieję, że ani trochę się nie przejęłaś tym! Czytam wszystko na Twoim blogu, sporo książek o karmieniu piersią i ciągle mi nie dość wiedzy, A dzięki Tobie i Twoim tekstom karmię publicznie odważnie – bo jestem dumna z tego, że karmię. Czemu mam się wstydzić i chować pod kocem? 😉

  • Kasia
    5 maja 2015 at 06:43

    A ja miałabym jedną sugestię. Promujcie także odciąganie mleka. Karmienie piersią inaczej to nie zbrodnia a ratunek dla wielu dzieci – wcześniaków i tych z zaburzonym odruchem ssania

    • Hafija
      5 maja 2015 at 07:24

      Niebawem na Kwartaliku Laktacyjnym będzie wywiad z mamą KPI 🙂 Bardzo mamy odciągające wspieramy i podziwiamy!

  • alex
    5 maja 2015 at 07:28

    Ja też chcę karmić jak najdłużej, tyle ile moja córeczka będzie chciała. Teraz ma 10,5 m-ca i najbardziej zaskakuje mnie reakcja ludzi jak mówię, że jeszcze karmię piersią! Jeszcze????????? Są w szoku. A ja tego zupełnie nie rozumiem. Totalny ciemnogród 🙁

  • Mara
    5 maja 2015 at 07:50

    Hafija, bylo mi przykro czytajac komentarze na wyborczej. Pomyslalam sobie nawet, ze porwalas sie z motyka na slonce, dajac wywiad do gazety. Moze kilku glabow wejdzie na Twojego bloga i mimochodem poszerzy swoje ciasne hejterskie horyzonty. Zycze im tego.
    Dziekuje za to, co robisz.

    Mama karmiaca tandem: 2,5 latke i 3 miesieczniaka

  • Lidia
    5 maja 2015 at 08:02

    Genialny wpis! Czekałam na niego. Przeczytałam wiele komentarzy pod wywiadem z Tobą i oczom nie wierzyłam. Ale wiedziałam, że nie podetnie to Twoich skrzydeł i nie myliłam się 🙂 Podczytuję Twojego bloga Agato od jakiegoś czasu – mam 6-cio miesięczną córeczkę – do tej pory wyłącznie kp. I zamierzam karmić jak najdłużej. Do tej pory nie spotkałam się z negatywnymi komentarzami dotyczącymi karmienia. No, może poza jednym, że jestem uwiązana, bo nikt inny nie może nakarmić mojego dziecka. Ale nie przejęłam się tym, bo mi to „uwiązanie” nijak nie uwiera 🙂 Zamierzam karmić jak najdłużej. Robisz Agato świetną robotę i dajesz siłę innym mamom. Dziękuję!

  • agniecha
    5 maja 2015 at 08:46

    Wzruszający wpis!!! Czytam Twojego bloga od dawna ale pierwszy raz komentuję. Karmiłam synka prawie 3 lata, tydzień temu zakończyliśmy naszą drogę mleczną w sposób naturalny i bez płaczu 🙂 Przez ostatnie dwa lata cała rodzina ze mnie żartowała, że ciągle karmię takiego dużego chłopaka, że to wstyd itp. ale naprawdę miałam w nosie ich komentarze. Karmiłam tak długo, jak potrzebował tego mój synek i tego życzę wszystkim mamom!

  • Maryś
    5 maja 2015 at 08:57

    Super, że jesteś! Karmię 8 miesięcy, w miniony weekend jedna z ciotek mojego męża na wieść, że wciąż karmie piersią wybuchnęła śmiechem… Zapytałam ją co w tym śmiesznego, że karmię piersią? Ona na to: nic, nic, po prostu zdziwiłam się, że ktoś tak długo karmi piersią.
    Także miło wiedzieć, że jednak to normalne:)

  • Agata Kita
    5 maja 2015 at 09:29

    Dzięki za to co robisz. My karmimy się 2,5 roku. Co ja się nasłuchałam u lekarza rodzinnego, ginekologa, lekarza z całodobówki na temat długiego karmienia piersią. Jeszcze kiedyś odsyłałam do WHO, teraz już przestałam, bo mam wrażenie, że nie dociera do nich żadna wiedza. Tak trzymaj, nie poddawaj się, bo popularyzacja wiedzy o karmieniu piersią jest mega potrzebna.

  • Anna
    5 maja 2015 at 09:30

    Dziękuję!
    27 m-cy karmienia za nami i mam w dupie co mówią, myślą i opowiadają za plecami. Niech mi to w twarz powiedzą…boją się, bo wiedzą, że im wyrzygam proste i twarde argumenty.
    Dzięki, że jesteś, że wspierasz, że Ci się chce 🙂

    Amen po stokroć

  • Em.
    5 maja 2015 at 09:52

    A ja karmię piersią od ponad trzech tygodni tak naprawdę.. mimo ,że syn ma trzy miesiące i od 21 doby życia jest tylko i wyłącznie na moim mleku.. wcześniej był w szpitalu gdzie dzieci po cesarskich cięciach bez względu na stan trafiają do inkubatora i dostają mm.. gdzie matka po cesarskim cięciu dostaje dziecko po co najmniej 24 godzinach (ja po 32).. Początki laktacji wspominam strasznie(nawał w 2giej dobie, zastój w 3ciej i położne zaskoczone bo przecież po cc laktacja jest opóźniona).. Później 2 miesiące ze szpitalnym laktatorem ,bo dziecię nie tolerowało piersi (smoczek i nakładki były ok) i nie dawało rady opróżniać piersi.. A teraz bajka 🙂 cudowna wolność karmienia gdziekolwiek i kiedykolwiek (chociaż karmienia w terenie jeszcze nie zaliczyliśmy).. A to wszystko dzięki własnemu samozaparciu, wsparciu fantastycznej położnej (5 minut rozmowy w chwilach zwątpienia resetowało fantastycznie) i rodziny.. więc da się. Zamierzam karmić długo 🙂

  • Magda
    5 maja 2015 at 11:37

    Dzięki że jesteś. Karmiłam syna 19 mcy, walczyłam ze stereotypami i bólem. Teraz karmię córkę, na razie 6 tygodni i też walczę (zakażenie brodawki). Ale chcę dać radę bo dzięki takim kobietom jak Ty wiem że warto.

  • Emilia
    5 maja 2015 at 18:05

    Dzięki. Wyślę tomojej Mamie które hejtuje karmienie piersią mojej ricznej córki.

  • Didi
    5 maja 2015 at 20:10

    Urodziłam syna w Anglii …. Sam poród to była istna rzeź ale przeżyliśmy …. Pózniej przez tydzień przetrzali mnie specjalnie w szpitalu bo położna zawzięła sie na mnie i postanowiła ze mnie nie wypuści dopóki nie nauczę sie poprawnie karmić …. Miałam ochotę wypisać sie na życzenie ale maz każdego dnia prosił mnie żebym jeszcze troche wytrzymała …. Udało sie mały ma prawie 8 miesięcy i w Tej chwili nadal głownie wisi mi na piersi w domu, parku, metrze, restauracji nawet w pracy … Z piersiami przeszłam chyba wszystkie problemy jakie tylko można było, przeszłam przez szereg komentarzy pt twoje mleko jest za chude / za tluste …. Za często czy żadko karmisz lub nawet ze nie karm skoro nie jestes na diecie i jesz wszystko
    Chciałabym karmić bardziej dyskretnie ale nie zawsze mogę ale powoli staram sie tym nie przejmować

    Dziękuje za twoje wpisy bardzo podnoszą na duchu 😉

  • Madzia
    5 maja 2015 at 20:49

    Ubóstwiam Cię :*

  • visenna
    5 maja 2015 at 22:46

    Bardzo dobry wpis. Mój młodszy synek kiedy pół roku temu był jeszcze karmiony piersią , nie miał żadnych kłopotów po narkozie. To moje mleko było pierwszym posiłkiem po zabiegu. I nikt w szpitalu się nie dziwił, że półtoraroczny chłopczyk jeszcze jest karmiony piersią. W kwietniu miał kolejny zabieg pod narkozą, a już nie karmię go piersią i rzygał jak kot.

  • Paulina
    6 maja 2015 at 23:29

    Jestes wspaniala. Dziekuje za tego bloga. Ta polska mentalnosc z tendencja do oceniania innych, krytykowania i brak akceptacji indywidualizmu jest niszczaca.

  • Instynkt
    7 maja 2015 at 10:45

    Jesteś wielka! Dzięki za to, co robisz!! 😀 Czytam Twoje artykuły i zastanawiam się, czy nie kupić laktatora, żeby odciągać mleko dla starszych dzieci… 😉

  • oli-vka
    7 maja 2015 at 17:01

    Dzięki! Wpis jest świetny 🙂

  • Mama mm
    8 maja 2015 at 08:30

    Droga Hafijo, drogie czytelniczki…
    Przeczytałam wpis i część komentarzy. Jedno mnie uderzyło. I my, matki od mm i Wy, matki karmiące piersią, czujemy się osądzane, szykanowane, wyśmiewane. Najgorsze jest to, że robimy to same sobie… Tylko nie wiem po co? Skąd w nas tyle niezgody dla sposobu życia drugiego człowieka? Cieszę się, że powstają blogi o karmieniu naturalnym, że rozpowszechniania jest wiedza na temat jego właściwości. Jestem całym sercem za tym, żeby poradnie laktacyjne włączyć pod NFZ, aby były bardziej dostępne. Uważam, że kobiety, które walczą o laktację powinny mieć wsparcie psychologiczne. Podziwiam kobiety, które decydują się długo karmić piersią, bo to jest również spore wyzwanie dla nich samych. Szanuję je. Jednak tego samego szacunku wymagam dla siebie. A czytając niektóre komentarze w „interentach” aż robi mi się przykro. Droga Hafijo, powiedz mi, czemu nie możemy po prostu obok siebie żyć nie obrażając się nawzajem?

    • Hafija
      8 maja 2015 at 08:32

      Mam mnóstwo mam, które poznałam przez bloga, a które nie karmiły, przerwały, nie zaczęły. Jesteśmy w bliskich i ciepłych stosunkach. Wszystko zależy od chęci 🙂

    • Mama mm
      8 maja 2015 at 08:38

      Nie odnosiłam się do Ciebie konkretnie, żeby nie było 🙂 po prostu ze smutkiem pewnym spostrzegłam po komentarzach, że i my i wy czujemy się osądzane przez innych ludzi. Takie przemyślenia na dzień dobry :). I dziękuję, że nie skasowałaś mojego komentarza 🙂

    • Hafija
      8 maja 2015 at 08:40

      Ja tylko pokazałam, na moim przykładzie, że można znaleźć wspólny język 🙂

  • Agnieszka
    8 maja 2015 at 15:04

    Mi link o czasteczkach HAMLET nie działa 🙁 Tak czy inaczej znalazlam w internecie jedynie informacje z 2010 roku, gdzie było napisane, ze badania nad nimi będą prowadzone. Czy sa jakies nowe publikacje na ten temat?

  • Joanna
    10 maja 2015 at 12:53

    Ja karmię wszędzie, gdzie potrzebuję – już drugie dziecko. Nawet w kościele w czasie Mszy w pierwszej ławce, regularnie co tydzień 🙂 I jak na razie nikt nic mi nie powiedział… Tylko wszyscy się dziwią, że te moje dzieci takie grzeczne są… Synka karmiłam 18 miesięcy, teraz córeczkę już 7 miesięcy. I myślę, że jeszcze długa droga przed nami, bo córeczka wadę serca ma, jeden zabieg już miała, możliwe jest, że będzie musiała mieć jeszcze jeden w wieku ok. 2 lat, a jeżeli tak by było, to ja jeszcze chcę móc dać jej moje mleko… I tak się kręci… na wsi gdzie mieszkamy teraz już się chyba przyzwyczaili, że to ta, która nosi dziecko zamiast wozić w wózku i siedzi na trawie i karmi :):):)

  • Lejla
    10 maja 2015 at 13:13

    Mnie za 5 dni stuknie 14 miesięcy karmienia, zamierzam do samo-odstawienia i jak Bóg da to tandem, ale trochę się chowam po kątach i bardzo mnie to denerwuję. Czuję, że problem tkwi we mnie. Karmię wszędzie, ale zasłaniam się jak mogę.

    Dziękuję Ci za ten wpis. Mocny, ciepły i wzruszający. Chylę czoła!

  • Dorota
    10 maja 2015 at 22:18

    Zgadzam się z komentarzem Izy z 4 maja . Jestem podwójną mamą , po trudnej 2 ciąży urodziłam w 27 tc córkę z wagą 860 gram , jako pierwszy pokarm dostała moje pierwsze z trudem wyduszone krople mleka-było to w 3 dobie życia. Wcześniej karmiona parenteralnie, już w pierwszej dobie życia po pierwszym usg padło podejrzenie NEC , które na szczęście nie potwierdziło się. Przebywając na oddziale ponad 2 miesiące poznałam wiele matek wcześniaków , głównie tych skrajnych. We wszystkich przypadkach , o których słyszałam NEC pojawiało się w pierwszych dobach życia kiedy dzieci karmione były pozajelitowe . Na prawdę nie wiem co za naukowiec mógł dopatrzeć się związku NEC z podaniem mm, ale nie jest to wiarygodna wg mnie opinia, chciałbym zobaczyć te badania , na których podstawie wysnuto taki wniosek . Śmiertelność wcześniaków najczęściej powodują inne problemy , NEC odpowiednio wcześnie zdiagnozowane jest stosunkowo łatwe do wyleczenia , w przeciwieństwie do skutków wylewów wewnątrz komorowych , zakażeń wewnątrzszpitalnych , które powodują sepsę , dużym problemem jest też skrajna niewydolność oddechowa z powodu niedojrzałych płuc. Hafija , wiem , że jesteś oddaną propagatorką karmienia naturalnego , ja moją przedwcześnie urodzoną córkę karmiłam w sposób mieszany, ściąganym mlekiem tylko lub aż przez 7 miesięcy. Pokarmu miałam ile kot napłakał , a pomocy szukałam – wierz mi – w wielu miejscach. To co napisałaś powyżej to pean pt ” Karmienie naturalne lekiem na całe zło -NEC, alergie , nowotwory itp .” Ja tego nie kupuję , mimo że jestem jak najbardziej zwolenniczką karmienia piersią , w tym tekście posunęłaś się za daleko .
    Pozdrawiam

    • Agata
      10 maja 2015 at 22:25

      Odstlam wiec do linku do badan ktory zamiescilam pod tekstem

    • Dorota
      11 maja 2015 at 00:51

      Który to link? , bo pod tym kierującym na stronę szpitala w Filadelfii nic konkretnego nie znalazłam…

  • Hestia
    11 maja 2015 at 01:41

    Droga Agato, ja również zazwyczaj nie komentuję, choć regularnie tu goszczę. Bardzo cenię Twoje artykuły, za rzeczowość, ale i determinację, za ten upór w głoszeniu prawdy. Sama karmię i dzięki Tobie odkrywam w tym jeszcze większy sens 🙂 Po przeczytaniu tych hejtów w wyborczej… Nie zdawałam sobie sprawy, że ludziom tak przeszkadza kp i w ogóle rodzicielstwo bliskości. Jak można w ogóle pomyśleć, że kp stymuluje seksualnie?? I tacy ludzie udzielają „eksperckich” porad odnośnie żywienia dzieci? Całym sercem popieram Twoją działalność i zazdroszczę tak udanego łączenia pracy z pasją i życiem rodzinnym. Pozdrawiam ciepło :*

  • KLUSCKA
    12 maja 2015 at 00:35

    Ja właśnie skończyłam karmić drugą Córkę – skończyła dziesięć miesięcy – myślę, że dałabym radę dłużej, ale nie widziałam zainteresowania ze strony Córki:( Pierwszą też karmiłam tyle i Maż /kochany Mąż/ powiedział, że oczekuje ode mnie, że „podaruje drugiej Córce tyle samo czasu”. Karmienie pierwszej Córki było wielką katastrofą – miałam żal do lekarza i położnej nie podziękuję, bo zero wsparcia w tym karmieniu. Wychodząc z prysznica ciekło ze mnie jak z kranu mleko, ale dziecko spadało na wadze z 3kg do 2460! Karmiłam noc stop – praktycznie dziecko jadło 8h. Byłam strzępem człowieka, ale mleko miałam, a tu serdeczna rada od lekarza i położnej – dokarmiać mlekiem modyfikowanym!!! Mąż był ogromnym wsparciem – znalazł mi Panią pediatrę, która wytłumaczyła mi jak karmić rozsądnie. Okazało się, że zbyt dosłownie potraktowałam hasło „karmienie na żądanie” – każdy płacz koiłam mlekiem. Dziecko ulewało, było niespokojne, jadło po 40 minut spało 10. Pani Doktor wytłumaczyła mi, że dziecko jedząc bez przerwy miało brzuszek nastawiony na nieustanne trawienie /to tak jak z odchudzaniem – jemy ciągle, ale nie do syta, żeby żołądek był ciągle na wysokich obrotach, a nie głodujemy się/ i tak mały organizm nie miał czasu na wchłanianie tylko trawił. Kazała mi zrobić kalendarz karmień – jak go zobaczyła załamała się – 8-9h dziecko spędzało przy piersi. Niezwykle ważne jest kto jest dla Ciebie wsparciem przy karmieniu – partner, wybór położnej, lekarza pierwszego kontaktu ma znaczenie. Dlatego mówcie Dziewczyny jakie to ważne, bo chce mi się płakać jak słysze, że świeże mamy chwalą się na mieście przy wózku – a bo za długo jadło to dostał butle. Nie poddawajcie się! Dzieci są małe, mają małe brzuszki, małe buźki i cóż – po prostu – sobie jedzą długo, ale drugi, trzeci miesiąc to już potem z górki. Ja przyjęłam zasadę, że karmie do końca kalendarza szczepień w pierwszym trymestrze życia – wcale się szczepień dzieci nie bałam – wmówiłam sobie, że to magiczna mikstura i nic moim dzieciom stać się nie może.

  • Marta
    13 maja 2015 at 14:03

    Cieszę się, że jesteś, Twój blog jest dla mnie ważniejszy od pediatry w kwestiach kamienia, ufam Ci w 100%, robisz dla nas kawał dobrej roboty! Gdyby nie Ty , być może wiele mam dalej brylowałoby na internetowych salonach i innych forach wiedzą tego pokroju, jak komentarz, który mnie wczoraj rozwalił: „mój syn Igor do 4 miesiąca był na piersi ale niestety cały pokarm był wchłaniany i nie tworzył się stolec (nie robił kupki np 7 dni) lekarz zalecił rozszerzenie diety o „ludzkie jedzenie” bo stolec musi się tworzyc i wszystko wróciło do normy. Syn jest bardzo zadowolony, że dostaje coś smaczniejszego niż mleko. Okazało się, że(tak jak my rodzice)nie lubi mleka brrrr”
    Zaiste, nieludzkie jest to nasze mleko 😉
    Marta

  • Nasze Kluski
    14 maja 2015 at 20:11

    A ja nieświadoma zasadniczo karmiłam piersią z wygody:) Czasami lenistwo się opłaca:) Chociaż już szczerze mówiąc jestem trochę zmęczona – w sierpniu będzie cztery lata odkąd karmię. No ale w takich chwilach trafiam na takie argumenty. Karma?:)

  • lenkamala1990
    26 maja 2015 at 14:06

    Ja karmię na razie 7 miesięcy zobaczymy jak będzie dalej 🙂 natomiast chcę powiedzieć , że rzeczywiście nasze społeczeństwo jest dziwne nie tolerując tego , że kobieta chce nakarmić maleństwo po prostu wygodnie. Nie odchodzić do innego pokoju, po co? Czemu nie może być wraz ze wszystkimi przy stole i karmić. Ja nie zwracałam uwagi na te dziwne spojrzenia , że po prostu wyjmuję pierś i karmię. W dupie to mam co myślą inni, dla mnie najważniejsze to nakarmić dziecko, bo jest głodne a nie to ,że wszystkim obecnym panom chcę pokazać swoje piersi! Niech te laski w końcu o tym pomyślą! Pozdrawiam wszystkie panie ,które się nie kryją nigdzie z karmieniem 🙂 !

  • Kasia
    27 maja 2015 at 20:57

    Hafijo, po pierwsze dzięki za to co robisz – kupa dobrej roboty! A co do swobodnego karmienia, to zaczęłam kolekcjonować „dziwne” miejsca, w których zdarzyło mi się karmić:) http://pinkpinkelement.com/niezwykle-miejsca-w-ktorych-karmilam-piersia-foto/
    Serdecznie pozdrawiam wszystkie dziewczyny – czymkolwiek, gdziekolwiek, w czymkolwiek KARMIĄ! To dobra karma:)

  • Aga
    4 czerwca 2015 at 18:42

    Karmiłam syna 4 lata i 2 m-ce, po czym stwierdził że już go to nie interesuje… Szczena mi opadła ale cóż, decyzja widać zapadła 😉 Życzę wszystkim umiejętności olewania mądrości ludzkich, róbmy to co uważamy za słuszne, to nasze dzieci i k..ij wszystkim wróżkom do nich 😉

  • Beata
    5 czerwca 2015 at 01:22

    Karmienie dziecka do 4 roku życia jest niezdrowe choćby ze względu na jego psychikę… ale co ja tam wiem.. jestem tylko psycholożką.

    • Hafija
      6 czerwca 2015 at 20:38

      Tym komentarzem pokazujesz że nic nie wiesz

  • izka
    21 października 2016 at 20:32

    Ja karmie dopiero 5,5 miesiaca, tez chcę jak najdłużej i staram sie już przygotowywać na to rodzinę bo powiem Wam że sru jak na ulicy ktos krzywo spojrzy, sru jak jakiś lekarz coś skomentuje, jednym słowem sru jak ktoś obcy ma jakieś wątpliwości czy długie karmienie ma jakiś sens… Najgorsze to gdy ciotki i babcie wytykaja takiego malucha mówiąc mu „ale taki duzy juz jesteś, nie wstyd Ci tylko cyca i cyca?”… Bo to boli dziecko najbardziej. Czuje sie wtedy ze bliskości z mama trzeba sie wstydzić, ze z emocjami trzeba sobie juz radzic samemu i jakos inaczej i wiele innych złych rzeczy sie dzieje z dzieckiem gdy slyszy takie rzeczy od znajomych mu osób i gdy one powtarzają to na okrągło… Wiem bo to przeżyłam… Bylam juz ostatnim dzieciem mojej mamy i ona tez chciala z tej mozliwosci dlugiego karmienia skorzystac i karmila mnie (niestety tylko) dwa lata. Krótko przed koncem tego karmienia jedna z moich ciotek zaczela tak wlasnie komentować i ja sama sie od piersi odstawilam bo przecież to wstyd… Mimo ze mialam dopiero 2 lata do dzis pamietam wszystkie traumatyczne wydarzenia z tego okresu (smierc babci,okropne oparzenie kawą, no i to odstawienie sie od piersi). Do dzis jest mi przykro ze moja mama nie potrafila z ciotka porozmawiać by tak nie robiła…

skomentuj