Ta książka już też powinna być Wam znana.

photo2

Jest to zbiór informacji o życiu kobiety od pierwszego pryszcza po przekwitanie. Jest też w niej obszerny fragment o tym jak wychowywać i wspierać dziecko. Postanowiłam, że kilka cytatów Wam przytoczę, bo jest ciekawie 🙂

Z jednej strony przeczytamy o potrzebie miłości i kontaktu z rodzicem, z drugiej o obowiązkowych zakazach i nakazach. Z jednej zaprzeczenie metody wychowawczej klapsa z drugiej nawoływanie do wyrabiania nawyku posłuszeństwa u dziecka. Nie zgadzam się z tym, co przeczytałam w książce. Za dużo sprzeczności jak dla mnie. Trochę trenowania dziecka okraszone stwierdzeniami, że każde dziecko jest inne. Trochę jak taka wychowawcza schizofrenia. W sumie sporo wyjaśnienia tego jak funkcjonowało pokolenie przed nami.

 

„Dziecku, bowiem do prawidłowego, wszechstronnego i harmonijnego rozwoju konieczne jest zaspokojenie nie tylko potrzeb fizycznych, ale i psychicznych, wśród których na pierwszym miejscu należy postawić potrzebę bycia kochanym.”

„(…) tak jak roślina zielona nie może rozwijać się bez ciepła słonecznego, tak naszemu dziecku niezbędne jest okazywanie ciepłych uczuć”

„każde dziecko jest inne. Nie wolno nam powielać metod wychowawczych ani naszych rodziców, ani naszych przyjaciół, ani nawet naszych własnych, stosowanych wobec innych dzieci”

„nie ma jednakowych recept w pedagogice, trzeba każdą wypracować oddzielnie dla każdego dziecka”

„(…) nie szczędźmy naszemu dziecku pochwał, natomiast z wielka ostrożnością i przemyśleniem stosujmy wszelkie kary, unikając szczególnie tych nieprzemyślanych, które jakże często stosujemy niesłusznie (…) Unikajmy też kar cielesnych, które często powtarzane mogą popsuć nasze dobre kontakty z dzieckiem, polegające m.in. na (…) okazywaniu nam całkowitego zaufania”

No całkiem nieźle na razie. Ale już za chwilę…

,„Aby jednak dziecko zasłużyło na pochwałę musimy się solidnie napracować”:D

I znów zaczyna być nieźle

„Z punktu widzenia roli, jaką zabawa odgrywa w rozwoju psychicznym dziecka, rzeczą najistotniejszą jest, że dzięki zabawie dziecko w sposób czynny, produktywny zbiera doświadczenie, czyli uczy się. Zabawa jest dziecięca formą uczenia się”

„(…) właśnie przy okazji zabawy (…) rośnie jego aktywność, budzi się inicjatywa twórcza i pomysłowość, aj jednocześnie wzrasta wytrwałość do pokonywania różnych przeszkód napotykanych w drodze do osiągnięcia celu zabawowego”

„(…) przebywając wciąż z dzieckiem stajemy się z czasem wzorem dla jego postępowania: tatuś tak zrobił – to i jak tak powinienem zrobić”

A  tutaj to już parsknęłam śmiechem – tak, bo tak:D

„(…) tu przychodzi z pomocą już utrwalony wcześniej nawyk postępowania, a także autorytet matki czy ojca „Tak jest, bo tak mamusia powiedziała”

„kształtowanie woli dziecka polega m.in. na dawaniu dziecku różnych zakazów i nakazów” – wtf? 😀

Zakazy i nakazy, szczególnie w pierwszych latach życia są niezbędne, gdyż w tym okresie nie wszystko dziecku jeszcze możemy wytłumaczyć za pomocą słów a doświadczenia mu brak” –niestety nie napisano, o jakie lata chodzi 😛
„Dzięki spełnianiu naszych zakazów i nakazów dziecko uczy się posłuszeństwa” – normalnie jak trenowany szczeniak – „co jest niezbędne dla dalszego procesu wychowawczego, a jednocześnie ćwiczy swą wolę, gdyż uczy się spełniać nasze polecenia nie zawsze w myśl swych zachcianek (…) nie wolno nam nadużywać tej metody w postępowaniu z dzieckiem”

Posłuszeństwo – normalnie panaceum  na wszystko!

Na koniec mam jeszcze jedną własną refleksję wychowawczą.

Bardzo często ludzie w moim wieku – młodzi, zdolni, atrakcyjni zaczynają używać wobec dzieci tego samego słownictwa co te „trzydziestoparoletnie pierniki” z mojego dzieciństwa. „Gówniarze, wrzeszczące bachory, niewychowane, chowane bezstresowo, nieujarzmione itd.” Dochodzę więc do wniosku, że to nie te dzieci są w tym pokoleniu jakies gorsze czy inne. To niestety my pierniczejemy 🙂

 

socialImgSt (1)

Kategoria:

karmienie piersią, rodzicielstwo bliskości,