Co jest lepsze dla dziecka?
Chcecie zapewne już odpowiedzieć, że pierś. Wiem – macie rację. Pierś w buzi to najlepsza opcja dla dziecka. Pierś nie odkształca zębów, ani podniebienia pierś, jest zawsze czysta i można się napić. Pierś to mama, mama to bezpieczeństwo, mama to przedłużenie niemowlaka.
Ale, ale – bywa, że buzia dziecka potrzebuje bardzo dużo bliskości. Bywa, że wyjątkowo wrażliwa buzia musi mieć coś w środku i musi ssać – cały czas.
Najlepiej jak potrzebę ssania dziecko zaspokaja piersią. Są dzieci, u których niestety samo karmienie nie zaspokoi potrzeby ssania. Dzieci te potrzebują stałej stymulacji i odwrażliwiania buzi. Czy to znaczy, że trzy – cztery miesiące mamy spędzić trzymając pierś w buzi dziecka? Wybaczcie, ale nawet ja taka hardcorowa nie jestem 😉
Umówmy się ze mama musi móc się umyć, wysikać, zrobić sobie jedzenie i herbatę, rozprostować nogi i, o Boziu – wyjść do fryzjera albo do Biedry na zakupy raz w tygodniu. Może też np. musieć pojechać do ginekologa na przegląd podwozia albo najzwyczajniej w świecie odpocząć. Wyjmujemy więc pierś z buzi dziecka (oczywiście nie w trakcie jedzenia) i robimy, co musimy.
Kiedy dziecko nie ma piersi w buzi, to potrafi sobie podsysać inne rzeczy. Najbliżej ma palucha – kciuka. Wkłada palec i ssie. Czy to dobre to rozwiązanie? Nie do końca.
- kciuk jest twardy, odkształca zęby, podniebienie i dziąsła najbardziej z całej tytułowej trójki
- jest on najmniej higieniczny
- a spróbuj odzwyczaić dziecko od kciuka… Pozwólcie, że coś wam uświadomię – kciuka dziecku nie zabierzesz, nie wyrzucisz i nie potniesz
No to może smoczek?
Pamiętajmy – jak nie trzeba to nie podawajmy dziecku smoczka!
Pamiętajmy – o tym czy trzeba decyduje mama i dziecko!
Jak ssanie nie jest dla dziecka sensem życia i mama może go bez smoka zostawić na chwilę na macie i młode się bawi, to nie dawajmy smoczka. Ale jak ssanie zamienia się w walkę o przetrwanie to nie biczujmy się, tylko dajmy, żeby móc też funkcjonować.
Smoczek jest lepszy od kciuka – bo w mniejszym stopniu odkształca buzię, bo można go zabrać dziecku w pewnym momencie na stałe, bo można go wysterylizować. [1]
Jeżeli dziecko ssie palec jak pomylone lub dramatycznie potrzebuje mieć pierś w buzi 24h/dobę to tak, smoczek się przyda. Smoczek może – jeżeli jest źle używany zaburzyć laktację i popsuć ssanie – ale nie musi i nawet AAP nie do końca jest co do tego zgodna. Smoczek mądrze używany może nas nieco odciążyć kiedy nasz ssak nie umie powstrzymać się przed zjadaniem swojego palca lub urządza wielogodzinne sesje na piersi. Jeżeli nie zatykamy dziecka na długie godziny, jeżeli nie stosujemy w kryzysie laktacyjnym i nie na samym początku życia to spokojnie możemy trochę smoczka dziecku dać.
Amerykańska Akademia Pediatrii wydała takie wytyczne dotyczące podawania smoczka:[2]
Używanie smoczka u noworodków powinno być ograniczone do niezbędnego minimum. Ponieważ smoczek jest jednym z czynników, który zmniejsza ryzyko SIDS, można podać go po 3-4 tygodniach życia przy ustabilizowanej laktacji.[3]
Prawie 100% dzieci ma potrzebę ssania nieodżywczego – ssania, które nie jest związane z zaspokojeniem głodu!
Ssanie takie ma poniższe cele:
- jest pierwszym regulatorem emocji
- pomaga dziecku uspokoić się i skupić
- pozwala przywrócić poczucie bezpieczeństwa (najczęściej potrzeba ssania jest największa, kiedy dziecko jest złe zmęczone zdenerwowane)
Stosowanie smoczka redukuje ryzyko SIDS. Nie od końca jest zbadane, na jakiej zasadzie funkcjonuje ta zależność, ale jest to fakt i badania potwierdzają takie działanie smoczka. Co ciekawe, w materiałach wydanych przez AAP w 2014 roku napisano, że zaburzanie karmienia piersią u dzieci karmionych piersią oraz ryzyko próchnicy w związku ze stosowaniem uspokajacza nie przewyższają pozytywnego działania smoczka na zmniejszenie ryzyka SIDS.[4]
Smoczek zalecany jest dla dzieci do 1 roku życia
- powinien być używany w momencie położenia dziecka do snu, ale jak wypadnie we śnie dziecku z buzi to nie powinno się go ponownie umieszczać w ustach śpiącego dziecka.
- smoczka nie wolno maczać w napojach, mazidłach i płynach smakowych ani w lekach
- smoczki należy często czyścić, sterylizować i wymieniać
- u dzieci karmionych piersią nie powinno się podawać smoczka do ukończenia przez nie, co najmniej czterech tygodni życia
- smoczka nie wolno podawać w celu opóźnienia podania posiłku i powinno się go używać tylko wtedy, kiedy mamy pewność ze dziecko nie jest głodne
- smoczek musi mieć tarczę większą niż usta dziecka oraz dziurki wentylacyjne
- smoczek powinien zbudowany być z solidnego materiału,
- nie wolno go przyczepiać sznurkami ani tasiemkami do rączki, szyi dziecka ani wokół łóżeczka.[4]
- nie wolno dziecka zmuszać do korzystania ze smoczka
Żeby nie rozpływać się tak do końca nad smoczkami kiedyś w latach 90. przeprowadzono badanie, które sugerowało, że bardzo wczesne podanie lateksowego smoczka może powodować alergie na lateks. Obecnie większość smoczków tworzona jest z silikonu.
Złe używanie uspokajacza może przynieść złe skutki szczególnie kiedy używamy go w kryzysie laktacyjnym albo właśnie świadomie lub nie kiedy dziecko jest głodne lub odkładamy przy jego użyciu celowo karmienie w czasie. No i pamiętajmy, że smoczek wymyślono po to żeby zastąpił pierś, a nie na odwrót.
Smoczków nie polecam każdemu – ale nie demonizuję, bo czasem każda z nas musi wyjąć dziecku pierś z buzi i zrobić sobie kanapkę. Serio – każda z nas musi jeść, spać, wstać, poruszać się i najzwyczajniej w świecie funkcjonować.
[1] https://issuu.com/kwartalniklaktacyjny/docs/kwartalnik_laktacyjny_numer_2_vi_-_/6
[2] https://www2.aap.org/oralhealth/pact/
[3] https://pediatrics.aappublications.org/content/129/3/e827.full#content-block
[4] https://www2.aap.org/oralhealth/pact/
Komentarze