Karmisz piersią w przedszkolu/żłobku przed/po zajęciach. A tu jak nie wyskoczy jedna ciocia z drugą, jak nie wyjdzie pani psycholog i dawaj matkę opieprzać!

 

Proszę nie karmić przed wejściem do żłobka – to upośledza samodzielność

Proszę nie karmić w ogóle, takie duże dziecko już z tego nie korzysta

Proszę nie karmić, bo on za cyckiem tu płacze (Ciocie wiedzą, za czym płacze nawet niemówiące niemowlę – magia!)

Proszę nie karmić, bo on nie chce zupy jeść bla bla bla….

 

Dzisiaj wpis dla tych z was, które już to usłyszały. Wpis dla tych z was, które jeszcze to usłyszą. Dla tych, którym przedszkolanka lub opiekunka w żłobku będzie chciała udowodnić, że mama krzywdzi dziecko cyckiem i że to przez piersi ono płacze na rozstaniu i przez piersi nie adaptuje się dobrze w przedszkolu czy żłobku.

Nie prawda.

 

Dużym problemem jest to, że jak już taka opiekunka widzi karmienie dziecka PIERSIĄ to od razu wszystko zrzuci na mleko mamy i waszą więź. Niestety, często już nie będzie szukała innego powodu problemów dziecka. Zaburzenia mowy, płacz, słaby apetyt wszystko będzie związane z karmienie piersią.

 

Dlatego zdradzę wam teraz wielką tajemnicę laktacji!

 

Dzieci w przedszkolach i żłobkach miewają lepsze i gorsze dni. Tak jak każdy z nas. Czasem idziemy do pracy jak na skrzydłach, czasem zaciągamy kołdrę na głowę i mruczymy:

– Czemu dzisiaj nie jest sobota?!

Spójrzcie  na dzieci – nie przez pryzmat karmienia. Spójrzcie na inne dzieci w waszych przedszkolach, spójrzcie na dzieci siostry albo koleżanki, spójrzcie na dzieci z internetów.

 

Zobaczycie, że dzieci miewają problemy z adaptacją, z jedzeniem w przedszkolu, z pożegnaniem się z mamą rano. Wszystkie – nieważne czy na piersi czy na butelce czy na schabowym.

 

Bo dzieci to ludzie, a ludzie mają różne emocje i różne humory. Bo takie reakcje u dzieci w placówkach opiekuńczych zdarzają się zawsze! Dzieci nie jedzą, bo im nie smakowało dzień wcześniej, albo nie lubią buraka i już, a czasem jedzenie w przedszkolu po prostu jest ohydne po tym jak się zaznało jaglanki z rodzynkami robionej przez mamę. Dzieci płaczą, bo jest im smutno, że mama sobie idzie a nie, dlatego, że nie zostawia cycusia.

 

Jakiś czas temu napisała do mnie czytelniczka – mama półtoraroczniaka. Odstawiała dziecko, bo miało lepiej się zaadaptować w przedszkolu dzięki temu zabiegowi. Próbowałam ją namówić na wytrzymanie przedszkolnych uwag i kontynuowanie karmienia. Przecież nawet względy zdrowotne u takiego malucha mają znacznie. Nie udało się. Kilka dni temu napisała ponownie, że jej dziecko nie miało problemów z piersią tylko z integracją sensoryczną. Była wściekła, na przedszkolanki i na panią psycholog w przedszkolu.

 

„…dopiero teraz zrozumiałam, że pozwoliłam ingerować w sferę, do której ona nie miała prawa wstępu (…) jestem na siebie zła. Napisz o tym, żeby uprzedzić inne mamy!”  Więc jak dzień później znów moja kolejna czytelniczka zmagała się z takim problemem postanowiłam dłużej nie milczeć.

 

Pani przedszkolanka nie może Wam mówić czy macie karmić dziecko piersią czy butelką, czy całować na do widzenia, czy przytulać i ile to ma trwać.

Pięknie napisała o tym Agnieszka Stein na swoim blogu:

„Więc jeżeli w systemie wartości rodziców nie mieści się to, że ktoś odrywa od nich dziecko na siłę, że dziecko jest okłamywane, że jest zawstydzane i krytykowane za to, że tęskni, to nikt nie ma prawa tego od nich oczekiwać. A zwłaszcza nie ma prawa tego wymagać nikt, komu rodzice płacą za opiekę nad dzieckiem (dotyczy to także tych miejsc, gdzie rodzic płaci za opiekę częściowo przez to, że płaci podatki).”

 

Kiedy słyszę, że dziecko nie chce się rozstać z mamą, bo ona ma piersi to myślę sobie, że ojciec też czasem odprowadza dziecko i też ono czasem mu płacze, a on nie ma przecież piersi mlecznych! To, za czym ono wtedy płacze?
Badania naukowe pokazują ze dzieci karmione piersią świetnie radzą sobie z budowaniem niezależności oraz świetnie odnajdują się w społeczeństwie. Więcej na ten temat z linkami można poczytać TUTAJ.

 

Temat powraca jak bumerang w Waszych mailach w pytaniach. Co zrobić, jeżeli nagle słyszycie w szatni przedszkola, że to przeszkadza, że dziecko przez tą pierś jest takie i owakie?

 

Jest kilka wyjść.

 

Przytakiwać i robić swoje. Nie mówić, że karmicie.

To całkiem zgrabne rozwiązanie, ja je stosuję. Od kiedy powiedziałam pani psycholog, że już nie karmię to od razu skończyły się problemy np. z mową.

 

Albo można odpowiedzieć kulturalnie i rzeczowo:

Podjęłam decyzję o karmieniu i nie będę jej zmieniać. – Krótka piłka ucinamy dyskusję.

Najnowsza wiedza z tego zakresu mówi o karmieniu minimum dwa lata, a nawet dłużej i podjęłam decyzję, że będę tak karmić.

Wiedza, jaką posiadam od specjalistów/z badań jednoznacznie mówi, że karmienie piersią wpływa pozytywnie na budowanie więzi z matką i stosunków społecznych i będę karmić dziecko piersią

 

Albo można, wprost, że nie życzysz sobie uwag, co do  swojego karmienia.

 

Ja chciałam Wam życzyć mnóstwo wytrwałości, bo niestety bywa ciężko. Na pociechę powiem, że są żłobki i przedszkola, które w piersi mamy nie ingerują, a nawet wspierają i pomagają.

 

do poczytania:

https://dobrarelacja.pl/przedszkolaczek/

https://agnieszkastein.pl/o-wladzy-i-o-adaptacji/

Breastfeeding Past Infancy: References

 

Kategoria:

karmienie piersią, rodzicielstwo bliskości,