Dziś o reklamie


Miał być wpis o zaleceniach żywienia dzieci w pierwszym roku życia. Będzie jutro lub pojutrze. Skierowałabym Was na stronę gdzie one są – do źródła ale, tego nie zrobię, ponieważ jestem zażenowana i zasmucona tym co się tam stało.

Pobrałam artykuł z zaleceniami – kosztował mnie 5 zł+vat. Kiedy pobieranie się ukończyło, otworzyłam plik a tam… o zgrozo wielka reklama mleka modyfikowanego 1. Tak to jest gazeta dla lekarzy, tak to miejsce gdzie można reklamować mlesio numer 1 ale uwierzcie mi – ta reklama nie jest w mojej opinii skierowana do lekarzy. Po co w reklamie dla lekarzy wizerunek bobaska i zdjęcie buzi z alergią? To jest lekarz nie matka – wie jak wygląda alergia (przynajmniej na to liczę) i nie musi tego oglądać w reklamie ani nie potrzebne mu niemowlę w reklamie żeby dowiedzieć się o nowym produkcie.

To jest żenujące, że w takim miejscu pojawia się taka reklama i jest ona dostępna dla ogółu – nie tylko dla lekarzy, ale dla wszystkich. Jeżeli ja to znalazłam to każdy to znajdzie.

Kawałek dalej kolejna reklama. Uśmiechnięty bobas (znów)  i znów reklama w gazecie dla lekarzy, ale czy przekaz jest dla lekarza? Według mnie nie.

Powiecie, że reklama nie działa? Że nie jest zła albo groźna, że nie jest myląca?

Nawet jeżeli na Was nie działa (nie bądźcie głupi – działa, tu nie ma co wypierać się jak żaba błota, jakby nie działała to nikt by na reklamę milionów dolarów nie wydawał) to ona dociera do Waszych lekarzy, tych samych co nie kształcą się w laktacji, do nich dociera i potem dociera do Was!

Nie na próżno WHO ustanowiło kodeks ustalający zasady promocji i marketingu mieszanek – bo ta reklama działa zajebiście dobrze. Ta reklama działa tak wspaniale, że żaden producent mleka modyfikowanego nie szanuje postanowień kodeksu. Bo gdyby było inaczej karmienie piersią nie byłoby w takim impasie, nie byłoby spychane do podziemia, nie byłoby miliona słodkich reklam, kampanii pseudo-informacyjnych skierowanych o zgrozo już do kobiet w ciąży. Gdyby takie działania nie wpływały na karmienie piersią nie zostałyby uznane przez WHO za zagrażające karmieniu naturalnemu, a co za tym idzie zdrowiu i prawidłowemu żywieniu nie dzieci ale całego współczesnego społeczeństwa. Jest straszne, że świat pojął to kilkadziesiąt lat temu a Polska nie!

Jestem  zdruzgotana że w takich gazetach, naukowych, pełnych faktów, badań i wielkiej wiedzy dopuszcza się takie reklamy. Czas żeby polskie prawo zajęło się na poważnie kodeksem WHO  w kraju w którym panuje mleczna wolna amerykanka.

There should be no advertising or other form of promotion to the general public
of products within the scope of this Code.

Manufacturers and distributors should not provide, directly or indirectly, to
pregnant women, mothers or members of their families, samples of products within
the scope of this Code

No facility of a health care system should be used for the purpose of promoting
infant formula or other products within the scope of this Code.

Neither the container nor the label should have pictures of infants, nor
should they have other pictures or text which may idealize the use of infant formula.

Źródło: TUTAJ

Ponieważ przede mną ważne życiowe decyzje i na nowo odkrywam karmienie piersią, zabieram się do ogromnej nauki i bardzo bym chciała żebyśmy w Polsce zaczęli w końcu mówić o wprowadzeniu w naszym kraju zasad kodeksu WHO! Chyba dojrzałam do tego, żeby to zaakceptować i szukać nowej ścieżki – także dla mnie i takie sytuacje upewniają mnie w tym, że mam rację.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

43 komentarze

  • Alicja
    18 lipca 2014 at 20:00

    Powodzenia na nowej ścieżce w takim razie! Swoją drogą ja się jeszcze w czasopiśmie branżowym z reklamą nie spotkałam, ale w zasadzie nie sięgam do tych polskich więc pewnie dlatego.

  • Tomasz Chodkowski
    18 lipca 2014 at 21:12

    Pani Agato, masze państwo już jest po zajmowaniu się tą sprawą. Kiedy była Pani młodsza:)) w 2004 do obrony w sejmie Międzynarodowego Kodeksu Marketingu Sztucznych Mieszanek wielkie polskie środowisko karmieniowe oddelegowało jedną skądinąd bardzo sympatyczną osobę, która została zjedzona, przez wytrawnych wyjadaczy sponsorowanych grubymi portfelami Krowy. W 2006 Kodeks został implementowany w bardzo ograniczonej formie do postaci 2 Ustaw o Bezpieczeństwie Żywności, a MZ na wniosek krajowego konsultanta ds pediatrii wydało takie stanowisko: skład sztucznych mieszanek (choć nigdy nie zastąpią mleka matki) jest właściwy i dostosowany do indywidualnych potrzeb dziecka w danej sytuacji klinicznej. Ten żenujący zapis udało się po wielu bojach zmienić dopiero w marcu 2013 http://www2.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m15&ms=739&ml=pl&mi=739&mx=0&ma=31740 i dziś jest teoretycznie lepiej. Teoretycznie bo nowe stanowisko nie jest obowiązującym prawem i krowa ma to gdzieś. Tyle udało mi się samemu zdziałać, ale gdy dołączy do tego działania Pani z pewnością krowie raciczki przytrzemy znacząco bardziej.

  • Aleksandra
    18 lipca 2014 at 21:56

    Czekam z niecierpliwością na wpis żywieniowy i jednocześnie wkurzam, że to internet jest źródłem i możliwością pozyskiwania sensownych informacji. Mam 5-cio miesięcznego synka, ostatnio zagadnęłam pediatrę o rozszerzanie diety, a zwłaszcza chciałam poznać jej zdanie na temat BLW.
    -BLW? Nie słyszałam, a w ogóle – nie dałam pani ulotki o rozszerzaniu diety?
    Ulotka – MMJakieśtam, kilkanaście stron bullshitu o tym jak to mama piersią karmić może ale przecież zawsze ma wybór, jakie cudowne mleczka, na każdej ze stron idealna mama z idealnym dzieckiem i idealną butlą. Gdzieś w środku tabelka z jadłospisem – i jakże treściwa informacja o interesującym mnie aspekcie.
    „Miesiąc 6” – Zupa warzywna , mleko modyfikowane (wtf?!) .
    No to się dowiedziałam.
    Jestem zwykłą mamą, nie żadną fanatyczką, ale coś w tym kraju jest cholernie nie tak jeśli pediatra (nie ten sam) na pytanie o rozszerzanie diety wręcza do reki ulotkę mm, a na pytanie o kalendarz szczepień dostajemy kalendarz wydany przez jeden z produkujących szczepionki koncernów…
    Bardzo pani kibicuję i trzymam kciuki za każdą stoczoną walkę!

    • Hafija
      18 lipca 2014 at 21:57

      Czytam i gul mi rośnie… coś jest nie tak, masz rację!
      (nie „pani” ja nie jestem taka stara 😀 )

  • Monika
    18 lipca 2014 at 22:11

    Tym razem o reklamie nie wspomnę jednak ostatnio żaliła mi się znajoma, że musi roczne dzieciątko od piersi odstawić (rozkaz!! pediatry), bo to przez nią chłopczyk ma próchnicę.
    Jeść może wszystko, smoczka mamlać może, ale pierś … to od piersi zęby się psują?!?! Według tegoż lekarza tak. No i otrzymała polecenie, by zamiast piersi, dwa razy dziennie dawać w butelce MM!

  • Tedi
    18 lipca 2014 at 22:14

    A wiesz… mnie te reklamy nie ruszały i ruszać nie będą. Zależy od człowieka. Ale jeśli chodzi o różnicę w mentalności lekarzy to miałam taką sytuację. W 2 tygodniu po porodzie dostałam silnego zapalenia piersi. Dali mi antybiotyki i sterydy (dość dużą dawkę). Pozwolili karmić. Ja się dziwiłam, ale jak mówią karmić, to karmię i już. Po 4 dniach udałam się do lekarza rodzinnego a ten mi mówi, że absolutnie przy tych sterydach karmić nie powinnam. Skonsultowała się z pediatrą, który stwierdził to samo i… Uwaga! Dała mi adres banku mleka kobiecego a nie ulotkę mm.

    • Hafija
      18 lipca 2014 at 22:15

      Ale w Polsce? jak tak to jakieś święto lasu 😀

  • kotamota
    18 lipca 2014 at 22:42

    To jakaś telepatia, ja dziś kupiłam swoją starą gazetę-poradnik psychologiczny, miesięcznik, którego chyba od ciąży nie czytałam, bo po porodzie przerzuciłam się na J.Juula 🙂 a tam reklama mm! Wcześniej tego nie było! I jakieś żałosne artykuły o badaniach nad dba i jak po mm wychować geniusza…tak słowo geniusz było użyte w kontekście dziecka na mm! I jak te matki mają być mądre skoro są takimi glupotami karmione? Zgroza

  • Sylwija
    19 lipca 2014 at 09:31

    Przykre to. Teraz i tak jest postep, po pierwszym porodzie probek mm2 mialam tyle, ze jak spakowalam do siatki i dalam kolezance, to jej dziecko mialo na 2tyg. Lekarka podczas pierwszej wizyty pyta: karmi pani piersia? To dobrze, a jak za 3miesiace skonczy sie pani pokarm, dobierzemy mieszanke. Przy drugim dziecku ta sama pani wybierajac mi ulotki o mm z szafy na moje haslo, ze nie chce, nie potrzebuje i dziecko nie dostanie mm, bo karmie piersia, rzekla, ze na wszelki wypadek, zebym wiedziala. Mimo, ze starszak 2.5roku na cycku. A przeciez mozna inaczej. W takiej Skandynawii chyba w ogole sie mm nie reklamuje, nie ma butelek, smoczkow i tego syfu wmpierwszej dobie od porodu. W Finlandii matki dostaja to bajeranckie pudelko z wyprawka i tez bez smoczkow, butelek mieszanek. Da sie. Bo jak mama rzeczywiscie karmic nie moze i nic sie nie da zrobic, to ona to mleko znajdzie i bez reklamy.

  • gocha
    19 lipca 2014 at 10:10

    teraz niedawno weszła kampania reklamowa pod hasłem power mama. czegóż dotyczy? a no tego, że kiedy mija minimalne 6 miesięcy karmienia piersią zalecane przez WHO, czym prędzej wracać do pracy i zatkać dziecko butlą żeby być taką super niezależną mamą co to już robi wszystko i rzuca się w wir kariery. ot, bomba! żal.

    • karmicielka
      2 marca 2016 at 22:02

      WHO zaleca karmienie piersią przez pół roku, bez żadnych innych posiłków ale MINIMALNIE 2 lata 🙂 to reklamy mm przekrecaja ten fakt, dlatego każdy tak myśli. To jest dopiero smutne 🙁

  • betakobieta
    19 lipca 2014 at 10:20

    Ja nadal problem w braku wiedzy u lekarzy, kwalifikacji, kursów i kompetentnej wiedzy adresowanej do mam(bzdury w czasopismach). Reklama reklamą-nikt rozgarniety nie siega po piwo,wódke czy papierosy nawet jesli w reklamie obiecuja, ze z ich pomoca bedzie sie krolem czy krolowa imprezy. Kwestia swiadomosci. A tej miec nie mozna bez dobrego zrodla wiedzy.

  • Mamuszka
    19 lipca 2014 at 12:02

    No to powodzenia, Agata! Zmieniaj to bagno, zmieniaj!

    • Hafija
      19 lipca 2014 at 17:55

      Niestety większość kobiet nie ma dostępu do rzetelnej edukacji tylko do tej kampani dezinformacyjnej

  • kotamota
    19 lipca 2014 at 17:19

    Gocha- też to widziałam i wiesz co, jak ktoś chce bardzo karmić, to dopnie swego. Teraz jest na prawdę super, że mamy ten roczny urlop. Teoretycznie reklama jest do mnie, ma zachęcać do robienia „kariery” – wracam do pracy w korporacji na kierownicze stanowisko, po spedzeniu z dzieckiem 13,5 miesiąca!! (Po macierzyńskim jeszcze wypoczynkowy). I zamierzam karmić dalej rok, dwa. Da się? Da się. A ta reklama jest dla a) niezdecydowanych, b) chcących być jak te celebrytki. A takich wśród młodych kobiet jest pełno

  • blogodzinka
    19 lipca 2014 at 22:08

    Agata, na mnie wszelkie reklamy mm działają jak płachta na byka. Niestety poziom wiedzy matek i ich zmanipulowania przez reklamy widać choćby po ostatniej dyskusji na fanpage M-R. To my karmiące piersią przez lata jesteśmy głupie i zacofane, bo to przecież obrzydliwe jak dziecko, które potrafi chodzić ssie pierś matki. Płakać mi się chce 🙁

  • Violianka
    20 lipca 2014 at 11:51

    Tak jak piszesz, reklama działa. Na nasze mamy – babcie, które z politowaniem patrzą jak karmimy piersią nasze 1,5 roczne bobasy, ba! komentują nawet, że „taka duża dziewczynka, a fe tego cyca wstrętnego jeszcze ciamie…” Na lekarzy, którzy bez zastanowienia podają ulotki a tam po 6 miesiącu butla za butlą. Na koleżanki, co też się dopytują „jeszcze karmisz?”… Na nas też. Czasem się łapię na takich głupich myślach, że może to ze mną jest coś nie tak? Może źle robię, bo przecież powinnam podać mm i „nie męczyć dziecka” i siebie, bo kto to widział żeby taką dużą pannę cyckiem poić? Oczywiście jeszcze szybciej jak takie myśli się pojawiają to znikają i wracam do tej obranej, jedynej słusznej drogi kp. Dzięki Ci Hafijo za wsparcie i te artykuły – jesteś dla nas mam kp jak Chodakowska dla grubasków! Działaj i wspieraj nas dalej!

  • Budująca Mama
    20 lipca 2014 at 12:51

    Ja to jednak dobrze trafiłam. Na szpital bez reklam, chyba, że Mama chciała mleko dla dziecka. Na pediatrę, który zapytał, czy karmimy na żądanie, po czym zapisał to w karcie i ani razu nie wspomniał o mm, dokarmianiu itp. (raz, kiedy Zośka za dużo przybrała, powiedział, żeby przyjść za miesiąc sprawdzić, czy lepiej nie przepajać, wiec też nie jedna polityka – jak tyje, to jest git :D). Poza tym w rodzinie same karmiące, więc chyba jestem szczęściarą 😀 bo inaczej sobie nie wyobrażam

  • Magda
    20 lipca 2014 at 13:10

    problem jest na prawdę spory. Ja wychodząc z maleństwem ze szpitala naturalnie dostałam książeczkę zdrowia dziecka a w niej…o zgrozo, same reklamy mm i kaszek na mm:( to już takie naturalne moim zdaniem nie jest

  • Marta
    21 lipca 2014 at 17:03

    Ja trafiłam m.in. na reklamę danonków, jako źródła wapnia i wit D obok artykułu o niedoborach tychże u polskich dzieci…Koncern dał kasę na badania i tym samym kupił sobie logo IMiD, co z tego, że ich produkt zawiera wapń, skoro w połączeniu z cukrem powoduje jego wypłukiwanie z organizmu. Ale nie zawadzi zrobić sieczkę w głowie lekarzom, a przez nich rodzicom.

    • Marta
      21 lipca 2014 at 17:06

      Zapomniałam dodać: w Medycynie Praktycznej dla pediatrów

  • Kleo1978
    23 lipca 2014 at 08:44

    Popieram oburzenie na reklamy w 100%. Ale Standardy medyczne pediatria to fachowe pismo, w ktorym bardzo wiele miejsca poswieca sie artykulom dotyczacym karmienia piersia. By oddac sprawiedliwosc, stwierdze ze robia bardzo wiele dobrego, by edukowac lekarzy w temacie laktacji…I naprawde sa lekarze, ktorym zalezy na pomocy mamom karmiacym…niestety malo ich widac w potopie bezwiedzy, zabobonu, ciemnoty I niedouczenia…:((

  • Lula
    22 maja 2015 at 12:54

    Akurat dzisiaj znalazłam Twój wpis (bo szukam materiałów o wdrażaniu w Polsce przepisów kodeksu i dyrektywy unijnej na nim opartej) no i tak jakoś wychodzi, że w tym samym czasie złapałam analogiczny wk8rw zobaczywszy British Medical Journal i reklamę puszkowca na E – na całą ostatnią stronę – skonstruowanego jak studium przypadku! do tego śliczna buzia ‚zadowolonego’ konsumenta. BMJ wpadł w moje ręce, bo nasze nowe lokum wynajmowali wcześniej studenci medycyny… I niby w UK nie można reklamować niczego pracownikom służby zdrowia, ale budżecik na kilka milionów firmy od mieszanek mają przecież nie na reklamę, a na „edukację”. Niestety, Kodeks jest przyjmowany wybiórczo, brak także sprawnego nadzoru nad jego implementacją, bo nie ma konkretnego narzędzia prawnego i organizacji o stosownym budżecie… Ech. Wracam do pisania.

  • enna
    2 marca 2016 at 21:09

    To nie tylko błąd lekarzy. Tak bardzo medialna akcja dobre ręce polskich położnych… Pierwszy numer kwartalnika „Położna wie” gazeta wydana przez położne i dla położnych, gdzie mają całkowity wpływ na ukazane treści i na 5 stronie reklama dla położnych akademia bebilon. Ręce opadają, tak jak miałam ochotę się przyłączyć tak czuję niesmak. I można by na to wszystko przymknąć oko. Gazeta dla położnych nie dla pacjentek, więc nie reklamuje mm bezpośrednio matkom. Problem w tym, że numer tego kwartalnika jest dostępny dla wszystkich. Nie trzeba hasła, nie ma weryfikacji, żeby zobaczyć online. Mnie osobiście rażą w oczy zdjęcia położnych, nawet z zamkniętych konferencji, na tle reklam mm. Jako położnej jest mi przykro.
    Dziękuję Hafija, że jesteś 🙂

  • Lenka
    2 marca 2016 at 21:32

    Ja jestem mamą karmiącą piersią inaczej. Córka ma 14 ,5 miesiąca. Boli mnie ze jak komuś o tym mowie to puka się w głowę, ze po co skoro takie dobre mleczka są….a to moje KPI to fanaberia

  • Mała
    2 marca 2016 at 22:08

    Karmię piersią już czternasty miesiąc i zamierzam dalej karmić:)byłam dumna z tego,że moja córka nie potrafiła pić z butelki.( co to smoczek też nie wie).W szpitalu zostałyśmy wszystkie wręcz zasypane wszelkimi ulotkami i materiałami promocyjnymi wszelkiego rodzaju mm,a na wszelkie pytania czy wątpliwosci pani mianująca się doradcą laktacyjnym podsuwała zaraz butelkę z gotową mieszanką.

  • Mamobot
    2 marca 2016 at 22:17

    Nie zganiajmy wszystkiego na system.
    Nie wyolbrzymiajmy, że wiedza odnośnie mleka matki jest trudna do zdobycia. Bzdura. Wystarczy przeszperać nieskończony internet, zapoznać się ze składami mieszanek oraz tym jaki wpływ na organizm ludzki mają ich poszczególne składniki.
    System, który promuje mieszanki to jedno, a zwyczajne wygodnictwo ówczesnych kobiet to dwa.
    Jako mama stawiająca na długie karmienie piersią, zawsze uświadamiałam znajome mamy, tłumaczyłam dlaczego karmienie piersią jest ważne, na spokojnie, bez nerwów, nigdy nie naciskałam, absolutnie nie krytykowałam jeśli jednak, któraś z mam dalej stawiała na mieszankę.
    80% kobiet, które znam i które karmią mieszanką, robią to z wygody. Ileż to razy pytałam: dlaczego modyfikowanie, a nie pierś?
    Bo nie trzeba wstawać co dwie godziny w nocy, bo nakarmić może babcia/tata, bo można dziecko na weekend zostawić, bo tylko maks pół roku się karmi i stop no bo później trudno odzwyczaić.
    Powtórzę się, że ja nigdy takiego wyboru znajomych nie krytykowałam, pomyślałam swoje, ugryzłam się w język, ale milczałam. Szkoda, że milczenie nie działa w drugą stronę. Ileż to razy słyszałam, że robię za krowę, że gdzie roczniaka, a później dwulatka cyckiem karmić, że jestem nienormalna, stuknięta, dałam się zamknąć w domu i inne bzdurne wymysły mam karmiących mieszankami. To tyle w temacie mam, które są „terrorystakmi” laktacyjnymi”. Szczerze uważam, że większymi „terrorystkami” są mamy butelkowe.
    To jednak jeszcze nic, w porównaniu z genialną wymówką jednej z Pań, z którą rozmawiałam w czasie jej CC, gdy już sama byłam w pierwszych tygodniach ciąży. Pani rodziła swoje drugie dziecko, ja byłam częścią personelu medycznego. Pani z miejsca z oburzeniem stwierdziła, że nie ma zamiaru próbować karmić piersią, bo przy pierwszym dziecku się nie udało, więc teraz będzie tak samo. Nie pomagało tłumaczenie, że zależności między nieudanym karmieniem pierwszego, a możliwością karmienia drugiego malucha nie ma żadnej. Ona nie będzie i już. Personel medyczny może namawiać, prosić, tłumaczyć, gdy kobieta uprze się na mleko modyfikowane, ani lekarze, ani położna, ani pielęgniarki nie mają tu nic do gadania. Przypadków takich jak ta Pani jest cała masa. Są również kobiety uparte i zawzięte, które pomimo płaczu i ryku z powodu problemu z laktacją stawiają na swoim i karmią naturalnie.
    Niestety jedyne co mogą robić kobiety świadome problemu znikomego karmienia piersią to promować to nasze karmienie, uświadamiać, organizować akcje, zakładać fundacje, wybór zawsze należy do poszczególnych kobiet.

    • Hafija
      2 marca 2016 at 23:04

      „80% kobiet, które znam i które karmią mieszanką, robią to z wygody. Ileż to razy pytałam: dlaczego modyfikowanie, a nie pierś?” a skąd takie dane?

    • Mamobot
      2 marca 2016 at 23:41

      Dlaczego dane? Dane to mogą być naukowe.
      To są moje prywatne przemyślenia oparte na rozmowach z innymi kobietami.
      Szczerze wątpie, że 90% kobiet chce karmić piersią, ale nie karmi przez lekarzy, reklamy, ulotki. Mogą tak mówić dane statystyczne, jednak w praktyce według mnie niestety wygląda to dużo gorzej.

    • Hafija
      4 marca 2016 at 20:01

      Jasne – własne przemyślenia są lepsze niż zebranie danych w grupie docelowej 😀 Czas chyba dowiedzieć się skąd biorą się wyniki badań i analiz – tak od podstaw 😉

    • vioris
      3 marca 2016 at 12:14

      No dane ma dziewczyna z otoczenia. 80% kobiet które ZNA karmią z wygody. Ja również potwierdzam. Wokół mnie matki karmią mm, bo nie chciały się douczyc a jak proponowalam pomoc to jej po prostu nie chciały. Bo lepiej na mm śpi, bo można dać babci na noc, bo coś tam. To po co one są matkami? Żeby dziecko ciągle spało albo można je było oddać komuś? Coś tu jest nie tak :/

    • Hafija
      4 marca 2016 at 20:00

      A ja bym chciała wiedzieć skąd liczba 80% – policzyła Pani matki w okolicy, zapytała, zebrała dane? 😉 Wątpię…

  • Lidia
    2 marca 2016 at 22:50

    Agato jestem całym sercem z Tobą i wierze ze Ci sie uda 👍 A ostatnio w moim gronie urodziło sie kilka maleństw , i to co wyczynia nasza lokalna polozna to wola o pomstę do Boga, nie pomoże przy nawale tylko mm każe dokarmiać i bzdury opowiada ze dziecko zapadnięte , kolejnej mamie na noc mm kazała dać gdzie maleństw na kp swietnie sobie noce przesypialo , gdzie my żyjemy, ja karmie w ten chwili 19 m-cy i to dzięki Tobie dobra kobieto 😘

  • JoanS
    3 marca 2016 at 03:10

    Też miałam pediatrę który uważał że kp czy mm to jeden pies. Więc zmieniłam na innego. Pierwszego synka nie karmiłam bo wmówiono mi ze mam zły pokarm, że widocznie nie nadaję się (!) do tego itp. Zaszczekana przez ludzi dookoła zaczęłam dokarmiać mm i powoli laktacja zaginęła. Stres tez temu pomógł. Wpadłam w depresję, że to moja wina.. Mały mając 2,5 miesiąca zrezygnował z piersi bo wiadomo z butelki było mu łatwiej. Kiedy byłam w ciąży z drugim synkiem byłam sceptycznie nastawiona do mojego kp, bo w glowie gdzies mi siedziało ze do tego się nie nadaję. Ale kiedy usłyszałam jego pierwszy krzyk.. Wszystko się zmieniło. Kiedy tylko go dostalam (miałam cc, więc bylo to ok godziny po) od razu poprosiłam położną o pomoc przy przystawieniu do piersi (po podpajęczynówkowym musiałam leżeć plackiem i nie było to łatwe). I nie poddalam się. Bolały mnie brodawki bo mały płytko je łapał a ja nie mogłam za bardzo w pozycji deski tego poprawić. Ba! Przy karmieniu płakałam tak mnie bolało, na samą myśl że muszę go przystawić zalewał mnie zimny pot. Ale w 4 dobie juz było dobrze. Coraz lepiej z dnia na dzień, laktacja pięknie się rozkręciła. W domu jak mały miał jakieś 2-3 tyg dopadł mnie nawał. Gorączka 38-39 i te sprawy. Na szczęście obyło się bez leków, kapusta i laktator w postaci dziecka pomógł. I od tamtej pory jest bajecznie. Ta bliskość, jego oczka skierowane na mnie, głaskanie go po główce.. Coś pięknego. Bardzo żałuję że ze starszym nie przeżyłam piękna kp. Młodszy aktualnie ma 6 miesięcy, a ja chcę karmić jak najdłużej. A wiesz co najbardziej mnie wkurza ? Jak matki mm narzekają na to ze jest nacisk na kp. Serio? Bo ja uważam odwrotnie. Co nie włączę tv to widzę reklamę mm a nie kp. I to ja bardzo często czuję na sobie piętno ze karmię piersią. Tak samo teksty że tu uwiązanie, bla bla bla.. Jakie uwiązanie? Daję dziecku co najlepsze a przy okazji chronię i siebie. Korzyść dla dwóch stron. A ktokolwiek kto widzi cos sprośnego w kp raczej ma sam problem ze sobą bo mi się to kojarzy z maksymalną bliskością i przedłużeniem gatunku – bardzo upraszczając. Jestem również oburzona że wszędzie widzę reklamy mleka, butelek i tego ze wszyscy są happy. I tej oczywistości że kp konczy się w 6 mscu i podaje mleko następne firmy Xx.. Moja mleczna droga dopiero się rozpoczyna. Chcę karmić przynajmniej dwa lata, a najlepiej do samoodstawienia. A ktokolwiek ma jakies ‚ale’ niech nie podchodzi bo będę gryźć. Pozdrawiam Cię serdecznie!

  • Ieva
    3 marca 2016 at 04:36

    Taaak, córka 14 miesięcy i prawie wyłącznie kp, pediatrze nawet nie mowię nic, jak przy ostatniej wizycie dała mi książeczkę niby o diecie roczniaka a tam na każdej stronie bebiko to, bebiko tamto, ze zupki obiadki i koniecznie mm bo uzupelni wszystkie niedobory, a dodatkowo pediatra twierdzi ze moje dziecko w tym wieku ssie pierś z przyzwyczajenia i tylko dla smaku. Nie wie biedna, ze na tym smaku ma idealna wagę i nie choruje w ogóle 🙂

  • Anna
    3 marca 2016 at 12:33

    Ja trochę rozumiem młode zdezorientowane matki, które chcą „jak najlepiej” dla swojego dziecka. W szpitalu od razu położne wciskają płaczącym dzieciom mm, a jak matka się nie zgodzi, to spoglądają na nią jak na wyrodną, głodzącą swoje dziecko kobietę! Czas z tym skończyć. Dlaczego w szpitalach na ladzie w recepcji stoją ogólnie dostępne buteleczki z mlekiem modyfikowanym? dlaczego nie ma doradczyń laktacyjnych z prawdziwego zdarzenia tylko położne, które chcą mieć święty spokój? i dlaczego przy wizytach patronażowych nie ma odwiedzin doradczyni latacyjnej? to by pomogło wielu kobietom. Nie każda na początku zmęczona i zdezorientowana mama pomyśli o tym, aby poprosić o przyjazd taką doradczynię gdy wpadnie w kryzys laktacyjny. A niestety mamy i teściowe nie pomagają: „daj butelkę,” – usłyszałam, gdy miałam problem z rozkręceniem laktacji! Oczywiście nie posłuchałam, bo wolałam wydać 100 zł na wizytę dl i karmić swoje dziecko naturalnie.
    O propozycjach dokarmiania mm ze strony mojej pediatry nie będę wspominać. I to bez żadnych większych wskazań, bo córka z wagą na 50 centylu nie potrzebuje mm.
    Także Hafija walcz! wierzę, że się uda i wesprę każdą rozsądną i mądrą akcję wspierającą mleczną drogę!

  • Agnieszka
    3 marca 2016 at 16:33

    Pani Agato, nie jestem zwolenniczka karmienia MM. Niemniej jednak uważam ze każda kobieta powinna mieć wybór czy chce karmić piersią czy z rożnych powodów mlekiem modyfikowanym. Mleka w karmieniu początkowym nie mozna reklamować NIGDZIE. Jesli matka nie moze bądź nie chce karmić piersią cóż jest złego w tym ze ma świadomość alternatywy inna kwestia czy dobrej czy złej. Czy matki karmiące butelka to wcielenie szatana? To złe matki nie dbające o swojedzieci?? A jesli chodzi o dotarcie reklamy do lekarza przez magazyn?? Lekarz codziennie przyjmuje przedstawicieli firm farmaceutycznych przychodzących z benefitami, naprawdę nie potrzebują gazety do wiedzy.

    • Hafija
      4 marca 2016 at 19:59

      „Mleka w karmieniu początkowym nie mozna reklamować NIGDZIE” – otóż można – w prasie medycznej i jest to naruszenie kodeksu WHO

  • Amelia
    29 grudnia 2016 at 21:12

    Reklama reklamą, ale dlaczego we wszystkich serialach, filmach a nawet bajkach dzieci karmione są butelką?? No może nie we wszystkich, w większości. Jest niemowlak w serialu, jest butelka, a w zasadzie sały arsenał na blacie, na stole i gdzie tylko kamera pokaże. Ostatnio Shreka oglądałam i rzuciło mi się z tymi butelkami 😉 natomiast córka znajomych karmi swoje lale piersią, mimo że sama była karmiona butelką, natomiast jej mama uważa, że wiedzieć jak karmi się niemowlę może już czterolatka. W Polskim społeczeństwie hasło „karmię dziecko” kojarzy się większości z butelką mleka. Ja karmię piersią 8 miesięcy dopiero, a już się nasłuchałam, że moje dziecko jest głodne, że mu nie wystarcza, że jest za chude, że uwiązuję się w domu, że uzależniam swoje dziecko od siebie, że UWAGA!: mleko modyfikowane ma więcej witamin!!!!
    No skądś ci ludzie biorą te teksty…

  • Amelia
    30 grudnia 2016 at 18:32

    Wogóle ta butelka… Body z napisem ‚got milk?’ i z rysunkiem butelki, srebrna butelka jako prezent na chrzest, w wielu miejscach to butelka jako znak graficzny symbolizuje dziecko jako takie…

    • Hafija
      30 grudnia 2016 at 21:10

      srebrną to się łyżeczkę daje 😀

skomentuj