Kraj pasa i klapsa


Jedna donosicielka zadzwoniła do służb, kiedy usłyszała, że rodzice grożą malutkiemu dziecku praniem dupy w domu i sadzą mu klapsy.

(Skoro sadzą publicznie to w domu pewnie jest jeszcze gorzej)

Straszna kobieta. Jak ona mogła. Przecież ci biedni rodzice po prostu sobie nie radzili z zaistniałą sytuacją posiadania dziecka… No każdemu może się wyrwać, no nie…?

Jeżeli rzeczone dziecko znalazłoby się w rzece, albo w beczce, albo nafaszerowane solą umarło w przedszkolu, to społeczeństwo wstrzymałoby oddech, a potem powiesiłoby tych rodziców za przysłowiowe jaja, bo my widzimy tylko białe lub czarne – nic pośrodku.

Nasza postawa zachowawcza pozwala na to żebyśmy odsuwali od siebie jak najdalej nasze problemy. Reagujemy – owszem – jak już dziecko jest skatowane to wtedy reagujemy i zadajmy sobie pytanie „Nikt nic nie widział? Nikt nic nie powiedział? Dlaczego?”

Bo jak ktoś coś widział i zareagował to jest cholernym donosicielem i pozbawia dziecko, małe i kruche kochających go rodziców! Tak widzimy sprawę!

A w dodatku są rodzice co nie zgadzają się z zakazem stosowania kar cielesnych, a skoro się nie zgadzają to mogą je stosować, co nie?.

Analogicznie ja się nie muszę zgadzać z ustawą o podatku dochodowym, a i tak muszę się rozliczyć! To jest ta subtelna różnica między wydaje mi się, a jest– prawo jest dla nas wszystkich jednakie, a nieznajomość prawa szkodzi.

Taka jest właśnie nasza, polska mentalność – biedni rodzice, którzy sobie nie radzą – mama Madzi z Sosnowca też sobie nie radziła z całym szacunkiem.

Ale usłyszałam jeszcze trzy absurdy związane z tematem, uwaga:

– ktoś kto tak zaciekle broni dzieci i jest przeciwnikiem klapsów NA PEWNO sam ma za kołnierzem bicie i przemoc w domu – ja wiem, że jak się bije dzieci to jest ogromna potrzeba w człowieku odwrócenia od siebie uwagi, ale sugerowanie, że osoby stające w obronie dzieci robią to tylko z powodów wyrzutów sumienia bo sami je biją zakrawa o absurd

– trening czyni dziecko – hasełko bijącej mamy z internetu – gratuluję, współczuję dzieciom

i dziś usłyszałam jeszcze jedną głupotę:

– Czasem jak rodziców spotka jakaś tragedia, np. jak im ktoś umrze w rodzinie to mają im prawo pójść nerwy i w stresie uderzyć dziecko. – im dorosłym, dziecku nie mają prawo pójść nerwy bo dostanie klapsa ale im dorosłym mogą

Jestem pod wrażeniem wymówek, powodów i głupot jakie mogą w naszych oczach usprawiedliwić bicie dziecka i jakie sami sobie wmawiamy. Niedługo będą się usprawiedliwiać dorośli, myślący ludzie wstrząsającym artykułem w gazecie, sytuacją na Ukrainie i tym, że ktoś w Pcimiu Dolnym zobaczył UFO.

Doprawdy, żałosne…

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

24 komentarze

  • Sylwia
    7 kwietnia 2014 at 18:24

    To jest naprawdę smutne, że dzieci traktuje się jako ludzi gorszej kategorii niż dorosły.
    Ludzie nie rozumieją, że dziecko biorąc przykład z osoby dorosłej, swojego AUTORYTETU, mają prawo potem uderzyć rówieśnika/rodzica/rodzeństwo. Tak, mają prawo, bo zwyczajnie taki przykład biorą z domu, nie wiedzą, że bić nie można, skoro mama uderzyła no to przecież można i nie jest to złe, prawda?

  • Joanna
    7 kwietnia 2014 at 18:29

    Pięćdziesiąt razy tak! Dziecko to człowiek. Po za tym, czemu ogólnie nie jest przyjęte, że chodzę po ulicy i szarpię ludzi, bądz po prostu daję im klapsy bo mam zły dzień. ;). Oj, matkę by zamknęli do wariatkowa, jak by tak sobie użyła, a miałaby czasem ochotę.

  • Lucy eS
    7 kwietnia 2014 at 19:10

    Na wszystko, na największą podłość można wyszukać praprzyczynę, wyjaśnienie co nie znaczy, że to jest jakiekolwiek usprawiedliwienie.

  • Budująca Mama
    7 kwietnia 2014 at 19:33

    Najgorsze, że wszyscy szukają tylko wymówek… Szkoda, że nie żyjemy w kraju, gdzie normalnym jest niebicie…

    • Hafija
      7 kwietnia 2014 at 19:37

      Bo są w nas schematy z lat kiedy dziecko było traktowane przedmiotowo i własnościowo i ta mentalność się zmienia bardzo powoli

  • Milowe Wzgorze
    7 kwietnia 2014 at 19:47

    Dramat. Nie znoszę rodziców bijacych dzieci. I dumna jestem z siebie, bo reaguje. Tak samo jak wtedy, gdy ktos uderzy zwierze.

  • Gosia
    7 kwietnia 2014 at 19:50

    Mój syn do grzecznych nie należy, ot taki charakter. Uwierzysz, że dość często spotkam się z radą – „daj mu klapsa, nauczy się gówniarz”? Nie dość, że jest przyzwolenie to jeszcze ludie czują się kompetentni do dawania takich rad. Ludzie, których nota bene nigdy o radę nie prosiłam.

    • Hafija
      7 kwietnia 2014 at 19:51

      Horror!

    • małgorzata
      7 kwietnia 2014 at 21:19

      Mało tego że kompetentni, jak nie staniesz za dzieckiem to chętnie zrobią to za Ciebie!

  • małgorzata
    7 kwietnia 2014 at 21:17

    ja usłyszałam jeszcze jedno usprawiedliwienie, które mnie zmroziło. A mianowicie „to dla jego dobra! żeby pamiętał, że źle zrobił!” sierść mi na ciele stanęła, jako żywo.

    • Hafija
      7 kwietnia 2014 at 21:25

      Taaa, wszyscy dobrze znamy „klapsa ratującego życie dziecka”

  • Patrycja
    8 kwietnia 2014 at 06:05

    Zgadzam się! Ludzie, którzy dają klapsa dzieciom sami nie radzą sobie z emocjami. Dziecko zrozumie jak powiemy mu, że zrobiło się mamie bardzo smutno… To działa ale wymaga cierpliwości i konsekwencji…

  • Ewa
    8 kwietnia 2014 at 14:55

    Czasami można odnieść wrażenie, jakbyśmy żyli nadal w średniowieczu, a dzieci były własnością (niczym przedmiot) rodziców. A tak nie jest! Jak rodzic ma w sobie złe emocje, to uważa, że ma wówczas prawo dziecko uderzyć, bo jest zestresowany lub coś innego. No ale czemu w stresie nie bijemy innych dorosłych, np kolegów z pracy, klientów? Bo to nie dopuszczalne. Z kolei dziecko uderzyć można, przecież i tak zapomni, bo jest takie małe i niemądre… To przykre, bo uważam, że dzieci są nad wyraz mądre, a ich mądrość jest niedoceniana. Dziecko ma w sobie pewien rodzaj religii, że wszystko, co je otacza jest ciekawe i dobre. Maluch wychowany w przemocy, uzna, że tak ma być, bo przecież mama/tata robi dobrze, ma rację. I wyrośnie potem skrzywdzony człowiek, który będzie krzywdził innych ludzi.
    Ostatnio zastanawiałam się również nad tym, gdy jestem „karcona” za długie karmienie piersią (ponad półtora roku ma syn), czy to nie jest niemalże tak „złe” jak bicie dziecka. Szkoda, że jestem krytykowana za coś normalnego i naturalnego, a gdy dziecko na prawdę jest krzywdzone „uprzejmy donosiciel czy doradca” odwraca wzrok i udaje, że nie widzi…

  • szkolnis
    9 kwietnia 2014 at 14:17

    Co innego bić dziecko a co innego dać klapsa (nie mylić z uderzeniem!). Nie byłem bitym dzieckiem anie wychowywanym bezstresowo – o czymś takim wtedy się nie mówiło 😉 Fakt czasem dostawałem klapsa, ale jak spojrzę na to po latach była to bardziej kara psychiczna (nie wiem czy określenie jest właściwe) a nie fizyczna. Czemu tak uważam? Sama kara nie sprawiała fizycznego bólu (była bardziej nieprzyjemna) a wywoływała jakiś szereg rozmyślań nad tym co się stało. Mam wrażenie, że jeżeli bym ostro coś przeskrobał i powiedzenie, tłumaczenie, że tak niewolno jakoś by do mnie nie dotarło. Może to i głupie, bo przecież można wymyślić inny kary adekwatne do tamtych czasów – nie było komputerów, czy programów dla dzieci. Nie jestem zwolennikiem bicia dzieci, czy bezstresowego wychowania. Dziecko powinno czerpać wzorce z dorosłych. Dobre uczynki powinny być nagradzane a niewłaściwe karane w odpowiedni sposób i omawiane. Zakładam, że każdy rodzic zna swoje dziecko na tyle dobrze, by wymierzyć karę adekwatną do winy.

    • Hafija
      9 kwietnia 2014 at 14:20

      Klaps jest uderzeniem i jest biciem – jest karą cielesną zabronioną w naszym kraju. Brak klapsów to nie jest bezstresowe wychowanie, ja w ogóle nie wiem co to jest za twór to bezstresowe – polecam lekturę http://agnieszkastein.pl/bezstresowe-wychowanie-i-rodzicielstwo-bliskosci/

    • szkolnis
      11 kwietnia 2014 at 11:25

      Nie jestem biegłym znawcą prawa w tej tematyce ale na logikę w moim mniemaniu tworząc takie prawo jasno określił w ustawie i zdefiniował wszystko jasno by nie było wątpliwości. Znasz może numer ustawy mówiący o tym temacie? Chętnie bym przeczytał w wolnej chwili. Nie twierdzę, że to co napisałaś jest niezgodne z prawdą. Temat jest bardzo szeroki i tyle.
      Z drugiej strony temat jest bardzo dzielony na białą i czarną stronę i tak mnie ciekawi ile osób zostaje w całości po tej białej stronie. Jak znam mentalność narodu to bywa tak, że mówi się jedno a robi drugie.

  • Ania
    9 kwietnia 2014 at 14:33

    Tak, proszę Pana dziecko powinno czerpać wzorce od dorosłych. Ale jaki wzorzec daje dorosły, który problem rozwiązuje karą cielesną? Hmmm…

  • natalijka
    9 kwietnia 2014 at 19:27

    to prawda że u nas nie widzi się środka- i jest to także pewien problem z „donoszeniem”. Bo nasze państwo i sądy też nie widza środka. I czesto rodzinie, która nie radzi sobie psychicznie, nie ma odpowiedniej wiedzy czy ma tego typu problemy u nas zabiera się dzieci na dzień dobry, zamiast zaoferować fachowe wsparcie, monitorowanie, trening. Takich rozwiązan u nas brakuje i jest właśnie biało-czarno: albo wszystko jest ok, albo zabieramy dzieci.

  • ----
    12 kwietnia 2014 at 15:15

    Hafija, nie znam żadnego rodzica dziecka nastoletniego któremu to rodzicowi nigdy nie puściły nerwy.
    Mam dwóch synów – maluszka i niespełna 17-latka. I prosto jest kochać tego mniejszego. Bo za co karać takie maluszki, wiem, trudno wtedy uwierzyć? Ale nie wiesz na własnym podwórku czym jest dojrzewanie dziecka, własnego dziecka które każdego dnia będzie Ciebie testować i specjalnie całymi dniami, tygodniami, miesiącami, latami wkurzać. Tak, są marginalne przypadki dzieci, które przechodzą dojrzewanie bez szkody dla psychiki rodzica.
    A formy przemocy są różne. Nie tylko fizyczne. Psychiczne w formie słów jeszcze bardziej bolą. Ale tego rodzice często nie zauważają.
    I chciałabym być za kilkanaście lat napisała taki sam post jak ten powyżej. Człowiek wie o sobie tylko tyle, na ile został doświadczony.

    Sorki, nie znam nikogo, nawet ci którzy też mówili że nigdy, przenigdy, a jednak nerwy im później puszczały.

    • Hafija
      12 kwietnia 2014 at 15:47

      Zapraszam do mnie do domu – same dzieci nie bite.

  • Natalia
    15 kwietnia 2014 at 12:53

    Ja mam 25 lat rodzice mnie nie bili (ani nie dawali klapsów jeśli to coś innego niż bicie) i jakoś żyje a do najgrzeczniejszych nie należałam … No i dziś sama jestem mamą, Kończe studia i uważam ze udało im się to wychowanie bez klapsowe całkiem dobrze 🙂

  • Lea
    12 maja 2014 at 22:55

    Przy mnie kiedys kolezanka powiedziala do swojej corki: jak sie nie uspokoic to cie ciocia (znaczy ja!!!!!) uderzy. Trzeba miec niezle nasr….ne w glowie.

  • Koro
    13 lutego 2015 at 14:28

    Zgadzam się z tym, co napisałaś. Przemoc nie jest tym, co pomaga małym dzieciom a jedynie tym, co im szkodzi i krzywdzi je tworząc blizny, które pozostają często na całe życie.

    Ale widzę jeden, poważny problem – system. Problemem jest to, co się dzieje w momencie, kiedy taki „donosicielski” telefon zostanie wykonany. Zdarza się bowiem, że dziecko zostanie rodzicom odebrane słusznie – i zapobiegnie to katastrofie. Ale są przypadki, kiedy dzieci odbierane są rodzicom niesłusznie. Przykład pierwszy z brzegu, a przecież na pewno nie jedyny – przyłożenie klapsa w miejscu publicznym przez rodzica, który przeraził się tym, że dziecko chciało wbiec na ruchliwą ulicę. A za sprawą takiego podejścia do sprawy znalazłoby się mnóstwo osób, które chciałyby ukrzyżować tego przykładowego rodzica, który przecież popełnia błędy, boi się, powinien nad sobą panować – owszem – ale są sytuacje, w których trudno o nie zrobienie czegoś, za co potem przywali mu się niebieską kartą albo odebraniem dziecka.

    Wystarczy przyjrzeć się temu, co dzieje się już teraz w Norwegii i Szwecji. Zakaz używania przemocy wobec dzieci spokojnie urasta do absurdu i sytuacji, w których dzieci odbierane są rodzicom za klapsa albo za uniesienie głosu (przecież to także krzywdzi).

    Nie ma problemu z oceną sytuacji jasnych – kiedy przemoc jest nagminna albo jej natężenie wskazuje na patologię. Jednak większość sytuacji niestety oczywista nie jest i naprawdę trudno ocenić, czy lepiej zadzwonić na policję i zaryzykować pobyt dziecka w domu dziecka (który jest koszmarem – wiem, bo miałam okazję to obserwować), czy lepiej nie dzwonić zakładając, że to, co właśnie widziałem, to pojedynczy przypadek.

Pozostaw odpowiedź Lea Anuluj pisanie odpowiedzi

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki