Bardzo ważny czas dla nas nastał.
Kilkanaście dni temu rozchorowałam się na dobre. Mały przebywał z dala ode mnie i od moich piersi. Po chorobie wcale nie kwapił się do jakichkolwiek czynności związanych z moim mlekiem. Nastał taki poranek, że wpadł na mnie jak się przebierałam, przytulił się do piersi i po chwili powiedział:
– Nie ma już mleka! – i poszedł, jakby nigdy nic.
Tak więc od kilkunastu dni mleka nie ma.
Nie wiem jeszcze w jakim kierunku zmierzamy, ale czuję, że w moim ciele szaleją hormony. Słyszę jak kanaliki mleczne zamykają zastawki. Słucham jak moje piersi gratulują sobie świetnie wykonanej roboty i udają się na nieokreślony urlop.
Gabryś nie płakał, nie szarpał się do piersi, zmiana zastała go naturalnie. Wieczorne i poranne karmienia zdają się być mi tak odległe. Teraz jest zupełnie inaczej. Widok mojego dziecka przy piersi odchodzi w zapomnienie. Nie mam zastojów, ani nic mi się nie wylewa. On uśmiecha się na widok moich piersi, ale tak jakby już pożegnanie było za nim. Spokojne i radosne.
Te prawie cztery lata zmieniły moje życie. Karmienie piersią stało się rewolucją najpierw w moim sercu, potem na blogu, a teraz ta rewolucja wylewa się na inne mamy – kobiety. Gdyby ktoś mi powiedział w 2010, że tak to właśnie będzie to nigdy bym nie uwierzyła.
Karmiłam dziecko 3 lata 11 miesięcy 22 dni…
Moja droga mleczna własnie się kończy, ale mleczna misja nadal trwa!
ps. a myślałam, że do 4 lat dobiję bez problemu 😉
Komentarze