Ferie w Ustce w hotelu Grand Lubicz


Nigdy nie byłam nad morzem w zimie. Ale tym razem nadarzyła się okazja, kiedy dostałam zaproszenie do hotelu Grand Lubicz w Ustce. Wyjazd w same ferie, z dziećmi, do hotelu z pełnym wyżywieniem? A pewnie.

Pojechałyśmy w dwie mamy i troje dzieci.

Droga nad morze trwała osiem godzin – z trójką dzieci to całkiem dobry wynik. Mogło być dziesięć. Zdecydowanie jednak się opłacało, bo po wejściu do apartamentu czekały na nas miękkie łóżka i pakiet atrakcji.

 

Dzieci dostały swoje miniaturowe szlafroczki i kapciuszki oraz zestawy kosmetyczne.

Oczywiście dzieci miały dwa podstawowe pytania:

Po pierwsze – czy będzie basen?

Po drugie – czy będzie internet?

Jedno i drugie było!

Dla mojego dziecka basen jest najlepszym miejscem spędzania czasu. Dla mnie… też jest miejscem spędzania czasu.

Zabawa z synem w wodzie! Uwielbiam!

W hotelu Grand Lubicz baseny są na piątkę. Jeden sportowy, jeden rekreacyjny, jeden ze zjeżdżalnią dla maluszków i jeden solny z możliwością wypłynięcia na zewnątrz. Dodatkowo, jest strefa z jacuzzi oraz atrakcje takie, jak duża zjeżdżalnia zewnętrzna, rwąca rzeka, fontanny wodne. Na miejscu można kupić wszystko – od kółka dmuchanego po materac w kształcie jednorożca, stroje kąpielowe i czepki.

Jedyny minus basenu największego to jego głębokość. Dzieciom o wzroście poniżej 1,5 m może być trudno, bo basen ma 1 m 30 cm i 1 m 40 cm w najpłytszym punkcie, więc jeżeli dziecko nie pływa dobrze i ma mniej niż 1,5 m, to albo musi pluskać się cały czas w jakimś kółku albo wisieć na rodzicu. Na szczęście Gabryś umie troszkę pływać i kupiliśmy duże kółko, więc zabawy było co niemiara.

W basenie solankowym spędzaliśmy mało czasu, bo po pierwsze, jest tam strefa ciszy (a my przyjechaliśmy z trójką dzieci!), a po drugie, dzieci nawet jak obiecają, że zamilkną, to nie powinny w basenie solankowym za długo siedzieć. Trochę szkoda, bo strefa ciszy jest WSPANIAŁA!

Dla dzieci w hotelu przygotowane są dwie sale zabaw. Jedna dla starszaków – czyli typowy „małpi gaj” lub „kulki”. Bardzo fajna przestrzeń. Myślałam, że spędzimy tam więcej czasu, ale udało nam się jedynie dwa razy pobawić, bo… przecież obok jest BASEN!

Druga mniejsza salka zabaw to przestrzeń przeznaczona dla maluszków. Żadne z naszych dzieci nie chciało tam iść (dzieci 7–10 lat, więc to nie dla nich rozrywka), ale jest to miejsce bardzo fajnie wyposażone dla dzieci małych i co poszłam, żeby zrobić w nim zdjęcie, to okazywało się, że jest tam pełno maluchów, więc nie robiłam im zdjęć.

W czasie naszego pobyt w hotelu zaplanowane były animacje dla dzieci. Codziennie inne.

 

Jeżeli akurat nie byliśmy… na basenie lub spacerze, to wysyłałyśmy dzieci na animacje. Udało się w sumie dwa razy z nich skorzystać. Raz moje dziecko brało udział w sesji zagadek i drugi raz wszystkie dzieci wysłałyśmy na grę terenową po hotelu. Wróciły do nas umęczone, ze stemplami na czołach, ale i zadowolone. My w tym czasie miałyśmy chwilę na drinka przy barze we foyer hotelu ;).

Jednego dnia w drodze… na basen załapałam na zdjęcie z celebrytą. 😉 Dzieci były zachwycone. Nie moje – moje szło na basen i było zachwycone basenem.

Kiedy dzieci chciały skorzystać z internetu hotelowego…

…my poszłyśmy do groty solnej. W ciszy i spokoju posiedziałyśmy całe 20 minut. Potem poszłyśmy do SPA – które udało nam się (w ciszy i spokoju) zwiedzić przez jakieś 20 minut.

Wieczory spędzaliśmy w kawiarni na szczycie hotelu, gdzie główną atrakcją dla dzieci był kręcący się podest. Dzieci dostały wypasione lody, a ja ratowałam się ciasteczkiem i drineczkiem.

Mieliśmy też okazję skorzystać z kręgielni – gdzie nawet w godzinach wieczornych można bawić się z dziećmi. Kręgielnia była super, dopóki mamy nie popełniły taktycznego błędu i zaczęły wygrywać z drużyną dzieci – wtedy mamy już mogły sobie grać same.

 

Super był fakt, że nawet jak dzieci zgłodniały o 21:30, to mogły liczyć na posiłek. Kiedy nasze dzieci już w piżamach i po kolacji, na której polizały ogórka i ugryzły pankejka, stwierdziły, że teraz są już głodne, to w restauracji mogły zjeść pomidorówkę i klopsiki z makaronem.

A jak już jesteśmy przy posiłkach… Nie jedzie się do hotelu Grand Lubicz na turnusy dietetyczne. Wybór jedzenia dla dużych i małych jest tak ogromny, że szczęka opada. Nie ma szansy, żeby na każdym posiłku spróbować wszystkiego.

Można też było skorzystać z opcji gotowania na żywo – strogonoff czy omlet smakowały wybornie. Po siedmiuset rundach pokój-basen, pokój-basen, po długich spacerach po plaży i w porcie Ustki ja i Ania jedyne, co chciałyśmy robić, to usiąść w sali i delektować się posiłkiem, co też czyniłyśmy ochoczo. Kiedy dzieci już zjadły i zaczynały koncert pt.: „Maaamo-czy-jaaa-już-mogęęę-wracać-dooo-pokojuuu?” Dawałyśmy im karty wejściowe, a same w ciszy i spokoju smakowałyśmy wszystkiego po kawałeczku!

I na dodatek wszystkie posiłki od śniadania, przez obiad, po kolację robił ktoś inny, ktoś inny podawał i ktoś inny po nich sprzątał. Nie my!

Dzieci w hotelu Grand Lubicz traktowane są naprawdę priorytetowo. Nikt nie zwraca uwagi na rwetes przy obiedzie, w korytarzu, na basenie czy na kręglach. Panie przy wymeldowaniu pytały nas o wrażenia z pobytu i też o to, jak podobało się dzieciom. A dzieci w samochodzie prosiły zgodnie:

A możemy latem też przyjechać?

Oprócz pobytu w hotelu udało nam się nawet nie raz wyjść na spacer nad morze. Zima to świetny okres na nadmorskie wypady, bo w powietrzu jest bardzo dużo jodu, szczególnie jak morze jest wzburzone czy wręcz sztormowe. Zgodnie więc przeciągnęłyśmy nasze dzieci plażą przy mroźnym wietrze. Wiało tak, że nawet mewy unosiły się nieruchomo w powietrzu i nie mogły pokonać podmuchów wiatru.

Kupiłam ustecką krówkę i na świeże ryby morskie. To był dobry czas!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

3 komentarze

  • Marcin
    12 lutego 2019 at 09:25

    Bardzo fajnie to wygląda, a jak to wygląda cenowo? Rodzina 2+2 np.? Są jakieś pakiety feriowe czy inne?

  • Pieriedyszka
    13 lutego 2019 at 10:56

    To coraz bardziej popularny kiwrunek na ferie. Może za rok.

  • Beatta
    19 lutego 2019 at 01:28

    Zazdroszczę takiego zimowego wypadu 🙂 w Ustce jeszcze nie byłam ale równie fajnie jak Ty wspominam pobyt z dzieciakami w Aquarius SPA w Kołobrzegu. To też hotel na „wypasie” jak ja to mówię. Pojechałam z nieco młodszymi dziećmi niż Wy a i tak udało się wypocząć. I z tym jodem to masz rację, lekarze właśnie późną jesienią – zimą każą w celach zdrowotnych nad morze jeździć, dowiedziałam się dopiero jak urodził się w rodzinie mały alergik i astmatyk.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki