Po swojemu… – historia Alicji


Jestem mamą 16 miesięcznych bliźniąt. Być może moja historia nie jest wyjątkowa, ale może kogoś wesprze.

Wiadomość o ciąży bliźniaczej to radość, ale jeszcze większe przerażenie. Z lewa i prawa słychać ostrzeżenia o wcześniactwie i jego konsekwencjach. Ciąża mnoga równa się ciąża patologiczna, a to nie wpływa korzystnie na kondycję psychiczną matki. Mijały jednak tygodnie i strach ustępował miejsca radości. Zapowiadane wcześniactwo nie nadeszło. Dzieci urodzone w 38 tygodniu. Udało się! Pierwszy mit obaliłam. Obaliłam też przy okazji kolejny: bliźnięta są maleńkie. Moje nie były: 3160 i 2480, czyli waga całkiem przyzwoita jak na parkę. Pozostała jeszcze jedna niewiadoma: karmienie. Chciałam bardzo, a chcieć to móc i pamiętajcie o tym. Szalona – usłyszałam z ust „doradczyni laktacyjnej w szpitalu klinicznym” – bliźniąt nie da się wykarmić.

Fakt – złamałam się raz i podałam mm w szpitalu, bo hormony+ zmęczenie+ hormony+ oszołomienie+ hormony. Wy tak nie róbcie, nie trzeba. Laktacyjna z uporem maniaka dostawiała mi dzieci do piersi równocześnie: „Skoro już tak bardzo chce matka karmić!”. Frustrowało mnie to, marzyłam, by wyrosła mi trzecia ręka. Cyców było akurat wystarczająco.

Przetrwałam czas w szpitalu, to najgorszy czas w moim macierzyństwie.

Wróciliśmy do domu i zaczęłam po swojemu. Czyli pojedynczo. Karmiłam dzieci na żądanie, karmienie noworodków i małych niemowląt równocześnie jest trudne. Jak jedno się „wyczepi” to już kaplica.

Nie zawsze było łatwo. Czasem karmiłam jedno dziecko, a drugie obok krzyczało z niecierpliwości i głodu, a ja płakałam razem z nim. Na szczęście ten okres nie trwał długo. Dzieci szybko nauczyły się czekać, nauczyliśmy się żyć w takim piersiowym trójkącie. Przepraszam: czworokącie – jest jeszcze Tatuś!

Śpimy w czwórkę na wielkim materacu na podłodze, by było bezpiecznie dla dzieci. Teraz dzieci mają 16 miesięcy: karmię je równocześnie – na kucaka, stojaka, leżaka, przytulaka i cokolwiek sobie wymyślą.

A! I jeszcze jedno: można w pojedynkę ogarnąć bliźnięta, jeśli Tatuś dzielnie pomaga po pracy. Spędzałam z dziećmi codziennie 9 godzin i da się. Kwestia nastawienia i organizacji.

Bliźniacze mamy – głowa i cyce do góry – mamy podwójną moc!

Alicja mama Marianki i Florka

Alicjo! Dziękuję!

baner akcja

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o rodzicielstwie bliskości i karmieniu piersią.

16 komentarzy

  • Beata
    5 października 2016 at 19:42

    Alicjo, jesteś moją inspiracją i motywacją. Gratuluje!

  • Ania
    5 października 2016 at 19:44

    Szacun!!!

  • Aga
    5 października 2016 at 19:45

    Podziwiam i gratuluję. U nas 6 miesiąc kp ale pojedynczego ssaka, początki były ciężkie dlatego podziwiam mamę blizniakow 🙂 pozdrawiam i życzę dalszego cycowania 🙂

  • Algo
    5 października 2016 at 21:36

    Super pozytywna historia 🙂

  • Małgosia
    6 października 2016 at 07:19

    Piękna historia😃 gratuluję😃

  • Anna Kwiatek-Kucharska
    6 października 2016 at 13:49

    Gratuluję mlecznej drogi!
    Dziękuję, że się podzieliłaś swoimi doświadczeniami, jeśli kiedykolwiek będę miała bliźniaki, to mam nadzieję, że Twoja historia doda mi sił. Wierzę, że da się wykarmić wieloraczki! Mamy tę moc!

  • natalia
    6 października 2016 at 15:05

    Brawo dla Mamy Alicji ! Jesteś niesamowicie dzielna, gratulacje ! 🙂

  • Ola
    6 października 2016 at 21:57

    Historia podobna do mojej 🙂 z tym ze nas nie ominelo wczesniactwo i 5tyg utrzymywalam laktacje i w nocy budzil mnie budzik aby odciagnac pokarm. Dzis mamy 12 mcy i tez na kucaka lezaka itd sie karmimy a na poczatku tez wolalam pojedynczo 😉

  • Eeeve
    6 października 2016 at 23:16

    Moje dziewczynki jak na razie mają 7 tygodni i od tygodnia sa w domu. Urodzily sie w 31tc i w szpitalu niestety nauczyły sie jesc butelka. Bylam bardzo zdeterminowana by karmic piersia wiec w domu chcialam sprobowac, ale balam sie ze panny nie skumaja o co chodzi, a jednak po raz kolejny mnie zaskoczyły. Za trzecim razem załapały o co chodzi i teraz nie dość ze karmie piersią obie to jeszcze udaje mi sie czasami odciagnac dla nich mleczko na pozniej. Takze również potwierdzam – da sie 😉

  • mamii
    7 października 2016 at 21:50

    O o to mi się podoba – napisane dobitnie i z jajem. Bez przesdnego ciumciania. Super!!!
    Pozdrawiam w oczekiwaniu na trzecią pociechę 😆

  • terka
    8 października 2016 at 09:20

    Jak to jest, ze pod każdym wpisem jest tłok od komentarzy -jakichkolwiek, a tu tak wieje pustką?!
    Za mało smutna historia? Zbyt szybko się udało?
    Odkąd w sklepie mijam panią z dzieckiem 3letnim + ok roczne bliźniaki, to myślę o tym nieustannie. Jak to ogarnąć 😱
    Jako, że stałam sie jakaś maniaczka laktacyjną uwielbiająca głosić wiedzie (tam gdzie chca 😉) ciągle mam ta panią przed oczami i panikuje jak to ogarnąć!!??!!
    W świecie pełnym stereotypów, które lubią być głośno i często powtarzane – jak to ogarnąć??!!??
    A jednak da się! Brawo Ty!! Jak zajdę w kolejną ciążę, która okaże sie mnoga to będę to czytać codziennie!

    • Hafija
      8 października 2016 at 09:22

      Nie wieje – dopiero przypomniałam sobie poakceptować komenatrze 😉

  • Zuza
    12 października 2016 at 12:10

    Ja czekam na swoją dwójkę i dla mnie to bardzo motywujące! Dziękuję! 🙂

  • Jowita
    13 października 2016 at 10:56

    Mój mąż ma brata bliźniaka. Chłopaki urodzili się tylko kilka dni przed terminem, cali i zdrowi. Jeden ważył 3100, a drugi 3700! ☺

  • Alicja
    22 października 2016 at 10:58

    Moje chłopczyki w 37tc, ponad 3 kilo kazdy… i ogromna wiedza jak na amatorke o kp a jednak sie poddałam… nie moglam zniesc mysli, ze jeden bedzie 2h czekal na posilek… i jestem mama kpi, posluguje sie laktatorem od 2 miesiecy. i tez placza, jak czekaja…

  • Magda
    24 października 2016 at 20:16

    U mnie jest dwóch chłopców. Podziwiam wszystkie mamy bliźniąt, które w tym początkowym okresie dawały radę karmiąc wyłącznie piersią. Pewnie narażę się tutaj na krytykę, ale może to też ważny głos dla przyszłych mam wieloraczków – moje maluchy przez pierwsze dwa miesiące były dokarmiane mm. W drugim miesiącu życia dostawali jedną butelkę dziennie po 50ml, zawsze po karmieniu z piersi. Stopniowo eliminowaliśmy sztuczne mleko i odkąd skończyli dwa miesiące są karmieni tylko piersią i codziennie odciągam jeszcze porcję do zamrożenia na zapas. Udało się i bardzo się z tego cieszę.

    Stąd taki delikatny apel – skupiajmy się mocno na wspieraniu mam, zwłaszcza mam bliźniąt, w ich próbach karmienia piersią, a nie przytłaczajmy poczuciem winy, że czasem podadzą mm. Jeśli się chce, ma się odpowiednie wsparcie wokół i takie źródła wiedzy jak ten blog i jemu podobne miejsca w internecie, to naprawdę się uda!

skomentuj

Pobierz darmowy e-book