Wstyd


Tak sobie myślę, i jest to smutna myśl, że my kobiety nie potrzebujemy mężczyzn, żeby sobie dopierdolić. Serio, nikt tak cię nie dyskryminuje, nikt ci tak nie dowali, jak druga kobieta. My kobiety wiemy najlepiej, co powinna ta druga. Wiemy, jak powinna zajmować się dzieckiem, gdzie go karmić i jak się przy tym zachowywać. Wierzę głęboko, że taka postawa wynika nie z tego, że zależy nam na czyimkolwiek dobru, ale z własnych uprzedzeń i kompleksów.

Okropna pruderia, wynikająca z seksualizacji piersi w naszym społeczeństwie sprawia, że ciało kobiety kojarzy się głównie z bzykaniem i pornosami lub gładzią. Kiedy udostępniłam zdjęcie kobiety przemawiającej w parlamencie i za jednym razem karmiącej dziecko piersią posypały się komentarze tak głupie, że nie umiem ich do dzisiaj ogarnąć.

Czy ktoś zapytał, o czym ona mówi? Chyba jedna osoba. Kogo to obchodzi, o czym ona mówiła? W nosie to mają inne kobiety. Wywaliła cycka – tak właśnie czytałam – to jest najważniejsze – wywaliła cyca i jeszcze ma w dupie dziecko i w ogóle, jakie kurna duże to dziecko, i czy temu dziecku to nie przeszkadza. Jej pierś była widoczna w taki sposób, w jaki ja czasem pokazuję piersi w bluzce. A widok piersi oburzył kobiety! Kobiety, które same mają piersi, ale na cudze mówią cyce, wymiona, zwisy i inne takie.

Moje najszczersze współczucia!

Czytałam o braku skromności, o braku przyzwoitości, – co najmniej jakby dziewczyna na rurze tańczyła i pokazywała wygolone krocze. Chcemy być nowocześni, chcemy żeby figura matki polki odeszła w niepamięć, chcemy być prężne, aktywne, fit, a kawałek piersi traktujemy jak obrazę moralności. Bój się świecie, bo zmierzamy ku samodestrukcji bardzo szybko

Szczypie nas w oczy kawałek ciała – i to żeby jeszcze było ciało jakieś wyuzdane, obrazoburcze. Nieee, kawałeczek dekoltu i dziecko przy piersi.

My sobie to same gotujemy. To zasłanianie się, opowiadanie o tym, że kobieta nosi za krótkie spódniczki i prowokuje facetów do zachowań niemoralnych, klaskanie ciałkom w bikini i odrazę na widok urywka piersi na zdjęciu, nawet nie brodawki, opowiadanie tym, że matki nie mają prawa łączyć aktywnie macierzyństwa i kariery, bo się to nam nie podoba.

Brawo!

Ale ja widzę, że jest jednak różnica w tym jak mówimy, „Nie to nie dla mnie jak bym tak nie chciała”, a tym: „Nie to nie dla mnie ta Pani powinna robić to tak i śmak żeby to MI się podobało i żebym to Ja czuła się dobrze z jej wyborami”

A gucio prawda.

Karmienie piersią ogranicza nas tam, gdzie my na to sobie pozwolimy. Tam, gdzie to my ograniczymy siebie. Tam, gdzie to nasze życie zdecydujemy się poświęcić my same i nigdzie indziej. Oczywiście nikt nam nie każe wracać do pracy, być aktywną i fit. Ale jak już jesteś fit aktywna i godzisz macierzyństwo z zawodową pracą czy karierą to shame on You.

Kiedy PINK w czasie trasy koncertowej karmi

Juppi!

Kiedy Gisele karmi jak robią jej make up na sesję

Juppi!

Chrissy karmi na backstage!

Rewelacja!

Ale co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie.

Eveyday woman nie może tego godzić. Nie powinna. Powinna się poświęcić jednej rzeczy – albo karmienie albo kariera. Ale i tak cokolwiek wybierze dostanie po łapach, bo jak wiadomo „tylko ja robię dobrze i tylko ja wiem jak powinno się karmić, i gdzie, i co, i komu pokazywać”. I piersi są dla faceta, bo w ogóle to taka intymna czynność to karmienie. Do domu, pod strzechy, pod koce i chusty. Nie chcemy was widzieć i tych waszych PIERSI. Chyba, że to dekolt Kim Kardashian, to wtedy niech pokazuje. Byle by nie była gruba, bo jak będzie za gruba to też niech się chowa.

Wierzę, że w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie wspierają innych kobiet. Czas nauczyć się raz na zawsze, czym różni się, hejotwanie i prostactwo, od feedbacku, czym się różni posiadanie opinii od bycia po prostu wstrętnym.

Tak was właśnie widzę jak piszecie żeby się chować i fuj i nie wolno tak robić:

 

NAJE0d0

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

96 komentarzy

  • zuzka
    14 lipca 2016 at 20:25

    hahaha ja właśnie ostatnio o tym rozmawiałam, że zawsze karmieniem oburzam inne kobiety … nigdy żaden facet nie skometował, nie popatrzył w pogardliwy sposób, a kobiety i owszem … najczęściej rucając jakiś niewybredny komentarz …

    • Renata
      14 lipca 2016 at 20:47

      no właśnie i to mnie dziwi…. kobieta kobiecie wilkiem 🙁

  • Aga
    14 lipca 2016 at 20:33

    Ja zostalam wczoraj wyealona z grupy na fb pt. Karmienia piersią
    bo nie zgadzalam się na opinię kilku pań że zdjęcia jak matka kp swoje dziecko są tak samo intymne jak zdjęcia na których uprawia się seks😯. Kiedy zarzucilam jednej że jest chyba chora skoro porównuje kp do pornografii to posypały się epitety pod moim adresem o których nawet nie chce pisać. Na grupę wróciłam ale założyłam też własną dla mam dkp bo na tej samej grupie jakieś idiotki wysmiewaly właśnie mamy dkp od patologii😣. Koszmar.

    • Kluskowa Mama
      14 lipca 2016 at 20:47

      Też wczoraj wypisałam sie z tej grupy! Zostałam pojechana przez adminkę za to, że odciągam mleko. Jej zdaniem to chyba jakieś śmiertelne niebezpieczeństwo. Nieważne, że studiuje dziennie w mieście oddalonym o ponad 100 km i nie zawsze mam możliwość wziąć małą. Wole mimo wszystko odciągać i niech tata da moje mleko a nie mm. Dramat. Tam jest jakiś laktacyjny terroryzm z ich jedną świętą metodą. Nieważne, że w ogóle karmisz, ważne czy tak jak one sobie życzą…

    • Hafija
      14 lipca 2016 at 21:04

      trzeba zostawić dziecku pokarm to się odciąga – normalne!

    • Monika
      15 lipca 2016 at 19:54

      Witaj, ja też mam nieprzyjemne odczucia jeżeli mówimy o tej samej grupie. Jak.nazywa się Twoja, chętnie bym dołączyła 🙂
      Monika

    • Ja
      1 lipca 2017 at 21:04

      Ja tez sie wypisalam z grupy o karmieniu piersia, ciekawe czy mowimy o tej samej..

  • Em.
    14 lipca 2016 at 20:38

    No właśnie.. kilka dni temu karmiłam zmęczonego 17miesiecznego syna w parku siedzieliśmy na trawie 10m pd ścieżki nie było mi widać nawet kawałka piersi..szła para z dzieckiem..i kto się oburzył..kobieta.. Smutne..

  • MamaSpace
    14 lipca 2016 at 20:39

    Niestety nic nie zmieni podejścia tych co uwielbiają krytykować. Ważne, że jest przeciwwaga w postaci dobrych ludzi.

  • Angelika
    14 lipca 2016 at 20:39

    A mnie to po prostu rybka. Mam w dupie gdzie kto karmi,nie razi mnie ten widok a nawet jakby to zawsze mogę odwrocić głowę i pójść dalej. Ja swoje dziecko karmilabym nawet w kościele gdyby trzeba było,zawsze miałam gdzies czy podoba sie to komuś czy nie.Dziwi mnie tylko że najbardziej naturalna rzecz na świecie tak oburza ludzi a sami pokazują na zdjęciach na Facebooku chociażby często wiele więcej. I chociaz często mnie kusi to próbuje nie dawac dobrych rad jak ktos o nie nie prosi bo wiem jak to potrafi wkurwić 🙂

    • Kamai
      15 lipca 2016 at 09:00

      Ja już karmiłam w kościele – w czasie spaceru w wietrzny dzień miesięczna córka zaczęła płakać. Akurat przechodziliśmy obok kościoła – nie było mszy i kościół był pusty. Usiadłyśmy w bocznej kaplicy, przed figurą Maryi z niemowlakiem-Jezusem 🙂 …tak symbolicznie

    • Ania R.
      15 lipca 2016 at 14:18

      Fantastyczne! 🙂 Mnie się co tydzień zdarza karmić w kościele, bo wychodzę z założenia, że jak moje dziecko jest głodne, to przecież nie będę czekać, aż się msza skończy.

  • Ola
    14 lipca 2016 at 20:41

    Dlatego nie skomentowałam tamtego zdjęcia. Jej indywidualny wybór , moja kariera mleczna trwa niecałe 5 miesięcy i jestem w tym totalnie nowa wiec mogłabym sie nie odnaleźć w robieniu tego w pracy ale jeśli jej to wychodzi to why not ? A co do bab …jest takie powiedzenie, k..wa k…wie łba nie urwie ‚ ale wie jak wbić szpilę 🙂 dlatego ja nie umiem w koleżanki i zdecydowanie zawsze i pod każdym względem wole panów.

  • Olote
    14 lipca 2016 at 20:42

    Kocham ❤

  • Justyna
    14 lipca 2016 at 20:47

    Ciekawe o co tu tak naprawdę chodzi… Czyli co tkwi POD tą agresją? Bo pod agresją zwykle coś siedzi. Poczucie winy? Lęk? Jakaś utrata? Zawiść? Nie żeby mnie to nie wkurzało ale usiłuję zrozumieć. Bo może jak zrozumiem to się uda cos z tym zrobić? Jakoś nazwać? A więc zamienić impulsywne furiackie reakcje na jakieś słowa.Coś mi się widzi, że tu chodzi o przyjemność, którą karmiące kobiety mają z tego swojego karmienia. Jakąś zmysłowość? „Zwierzęcość”? A to są sfery które budzą silne uczucia. I tęsknoty.

    • Morgiana Czarodziejka
      14 lipca 2016 at 21:59

      A mnie się wydaje, że chodzi o wolność wyboru, niezależność od opinii społeczeństwa, siłę do wyrażania siebie i do swoich wyborów. Społeczeństwo próbuje nas wtłoczyć w ramy grzecznych, dobrze ułożonych kobiet. I niby mamy być silne ale w taki sposób jaki jest dobrze widziany. A jak ktoś decyduje sam za siebie i ma wszystko w dupie to jest poza kontrolą systemu. I kto w systemie tkwi ten będzie krytykował wyzwolonych. Tak na prawdę nie ma w naszym społeczeństwie równouprawnienia. Gdyby było to typowe predyspozycje kobiet jak empatia, opiekuńczość, łatwość rozwiązywania problemów były by cenione na równi z agresywnością, chęcią rywalizacji i potrzebą władzy facetów. Dobra matka piątki dzieci byłaby tak samo szanowna jak dyrektor banku. Tak nie jest. Faceci pozwolili tylko wejść nam na swoje boisko i spróbować zagrać w ich cholernie ważną grę (choć przecież i tak wiedzą, że kiepsko gramy) a nasze boisko uważają za nieistotny plac zabaw. Kobiety są uwikłane w taki sposób widzenia i nawet o tym nie wiedzą. I pojawia się kobieta na tyle silna żeby powiedzieć stop! Karmię piersią, wychowuję dziecko! To jest równie ważne! I inne kobiety ją zjedzą. Bo tej siły nie mają. One ciągle gonią za tym żeby być bardziej fit, bardziej sexi, mieć szanownego męża, wiecznie gładkie nogi i brak celulitu. Wpisać się w schemat. A taka pani publicznie kp rozwala im schemat. Jak to tak można z tym cycecm ociekającym publicznie?! Przecież musimy być zgrabne i sexi. Przykre to.

    • Marta
      14 lipca 2016 at 22:02

      Tak najczesciej wkurza nas to czego sobie odmawiamy czego nam brakuje samie sobie czesto odmawiamy…

  • Renata
    14 lipca 2016 at 20:49

    Sorry, to taki katolicki chów. Dla mnie największa zgroza. I tyle 🙁

    • Anna
      14 lipca 2016 at 22:03

      Bez przesady 😉 ja katoliczka, praktykująca i wierząca (serio) i zdarzyło mi się karmić moje dzieci i w kościele w nawie bocznej, w zakrystii nawet jak było full ludzi na Mszy 😉 ale nie to chciałam podkreślić. Karmię wszędzie tam, gdzie dziecko akurat zażąda;) nikt nigdy jeszcze nie zwrócił mi uwagi. A sorry, mój własny mąż kilka razy poprosił abym nakarmila dziecko w innym pomieszczeniu 😉 ale szybko powiedziałam mu, co o tym myślę;)
      Ale z tą zawisloscia niestety coś jest na rzeczy… Smutne to, bo jednak dobrze jest się wspierać niż że sobą walczyć. Za dużo razy mamy pod górkę żeby sobie jeszcze dowalac dodatkowo.

    • MajB
      15 lipca 2016 at 07:50

      no nie bardzo katolicki bo nawet w biblii o karmieniu piersią jest i to nie żeby się chować a wręcz przeciwnie 😛

    • Aldik
      18 lipca 2016 at 10:24

      Wszędzie dobrze ponarzekać na katoli prawda? Ja jestem taką wierzącą i praktykującą katolką… I jest mi przykro, gdy czytam coś takiego. Karmie piersią już 10 miesięcy i zamierzam do oporu:) I nie oburza mnie widok karmiących w miejscach publicznych. Sama tak robię, tyle ze okryta kocykiem. Takie wylewanie żółci na katolików przy każdej możliwej okazji jest bardzo przykre …

    • Ola
      24 lipca 2016 at 12:51

      Proszę powstrzymać się od takich wyświechtanych sformułowań. Jestem osobą wierzącą, karmiącą od 2,5 roku, w tym tandem od 11 mcy. Karmię w miejscach publicznych, w tym w trakcie mszy. Szczęśliwie jeszcze nigdy nie spotkałam się z krytyką takiego postępowania. Zgadzam się z postem Hafiji – smutne jest sprowadzanie kobiecego ciała tylko do seksualnej zabawki. I szkoda, że kobiety nie trzymają wspólnego frontu.

    • Justyna
      25 lipca 2016 at 09:26

      Agresja kobiet to temat mało obecny. Moja hipoteza jest taka że motywem jest często nieświadome „oddanie przemocy” której sie samej doświadczyło. A poza tym (także nieświadoma) zawiść na widok budzącej czułośc czy tkliwośc sceny kiedy matka karmi dziecko. Dzisiejsze „babcie” doświadczyły na sobie mocy działania totalitarnego , przesyconego przemocą położnictwa. Nie było mowy o karmieniu na żądanie, do książeczki zdrowia wpisywano „karmic co trzy godziny mlekiem niebieskim”, nie było żadnych maści na poranione sutki, doradczyń laktacyjnych, nie było odciągaczek innych niż własna ręka, samo kamienie często było uznawane za czynność właściwą „wiejskim babom” a nie nowoczesnym kobietom. „Babcie” musiały więc przełknąć łzy goryczy i żeby nie przeżywać rozpaczy i upokorzenia przyznać, że „tak jest lepiej”. Bo ciężko się żyje z ciężarem winy.
      Więc tak sobie myślę, że jeśli ktoś przy mnie zwróci karmiącej matce uwagę, to zapytam „Pani pewnie sama nie karmiła? „.

  • mala mi
    14 lipca 2016 at 20:50

    Dla mnie najdziwniejsze jest to, że jak wszędzie jest pełno reklam z roznegliżowanymi paniami to jest wg społeczeństwa ok a jak karmisz to fuj. Obiecałam sobie, że jeśli ktoś mnie wyśle dl toalety na karmienie to zaproponuje żeby nabył jedzonko i sobie tam konsumował.

  • Aga
    14 lipca 2016 at 20:58

    Karmiłam już nawet w trakcie rozmowy o pracę, bo niby jak mogłabym zostawic komuś noworodka, albo mu odmówic mleczka. Męzczyzna z ktorym mialam rozmowę spytał czy chcę poczekac z pytaniami czy mozemy kontynowac. Całe szczęscie nigdy zadnego komentarza negatywnego nie uslyszalam… Sprobowal by ktos !

    • Ja jako ja
      14 lipca 2016 at 22:56

      Ale pewnie pracy nie dostałaś? 🙂

  • tarapatka
    14 lipca 2016 at 21:05

    Zdarzyło mi się już karmić w miejscu publicznym, na szczęście nie spotkałam się z żadnymi uwagami, bo zapewne nie siedziałabym cicho. Ludzie, a zwłaszcza kobiety to hipokryci. Łatwiej jest krytykować niż na siebie spojrzeć krytycznym okiem, ot taka przywara naszego społeczeństwa.

  • kacha
    14 lipca 2016 at 21:06

    Kurde nie wiem jak to jest. Co prawda mam tylko dwójeczkę dzieciaczków i obie karmiłam piersią przez jakiś rok. Z pierwszą córą początki nie były łatwe, aby karmić ją gdzieś w tzw. miejscu publicznym, ale powoli się jakoś przełamałam. Z drugą córą nie miałam żadnych oporów od samego początku, mimo ,że karmienie jej nie należało do prostych czynności:). Chodząc po Tatrach i nosząc ją w nosidle z przodu niejednokrotnie musiałam zatrzymywać się średnio co 1/2 godziny:). i siadałam akurat tam gdzie stałam. Zdarzało się w sklepie, parku, na basenie (córa jest z kwietnia więc w upały siedziałyśmy z córami na basenie). I wiecie co nigdy nie zdarzyło mi się słyszeć negatywnych komentarzy, ani jakiegoś wzroku mówiącego „kobieto wstydu nie masz?”. Nie wiem od czego to zależy. Być może ja nie zwróciłam na to uwagi, a być może żadne negatywne odczucia innych nie krążyły wokół mnie. W internecie jest łatwiej-patrz gorzej. Tutaj jesteśmy całkiem anonimowi i hejterzy mogą wylewać żale niekoniecznie źle myśląc o tym o czym się akurat wypowiadają. po prostu tak mają. i myślę że ktoś „oceniający” innych pod kątem karmienia dziecka piersią, wylałby również hejty np. na temat jedzenia/nie jedzenia przez całe rodziny mięsa, uprawiania sportu, nauki, słuchania określonego rodzaju muzyki czy nawet sposobu myślenia …i tak można by wymieniać. Juz taka to podła natura niektórych moim zdaniem baaardzo nieszczęśliwych ludzi. Uważam że wszystko co związane z macierzyństwem jest piękne, bo wiąże się z bezwarunkową miłością. i jest meeega trudno aż wyć się chce…ale jak popatrzę na te moje niewinnie śpiące dziewczęta uświadamiam sobie że to jest właśnie sens wszystkiego co robię:)

  • Laura
    14 lipca 2016 at 21:07

    Uwielbiam kochana te Twoje wpisy.. Masz całowitą racje..to kobiety są okropne..Idac na glupia impreze z kolezankami Czlowiek bardziej przejmuje sie ich opini niz opini samcow Ja uwazam ze widok obiety karmiacej piersia jest najpiekniejszym widokiem na swiecie.. Kobiety uwielbiaja obrazac inne..a juz zwlaszcza piersi.. Jak ktos ma duze to juz sa to zwisy ..worki itp Jak tak mozna?? Szczerze to nie mam zadnych kolezanek za to mam wiele kumpli.. I zyje mi sie cudownie

  • Magdalena
    14 lipca 2016 at 21:12

    ja się już nawet nie denerwuje w takich sytuacjach, tylko jest mi po prostu smutno. ostatnio moja koleżanka fryzjerka (co ważne, bezdzietna) powiedziała, że miała klientkę, która niedawno urodziła dziecko. młoda, ładna, fit mama. cały czas opowiadała jej o porodzie, jakie to straszne i boli i gdzie ją nacięli i ile szwów założyli. dlaczego kobiety robią sobie takie rzeczy? mam wrażenie, że sobie nie życzą nawzajem. „a poród to męka, zobaczysz, tortury, a potem to dopiero masakra, dziecko wiecznie ryczy, nocy nie prześpisz, a twoje śpi? o to da ci popalić później, a potem idzie do szkoły i pyskuje” i gdy tak słuchałam to właśnie zaczął mnie przybijać smutek, żal mi ludzi, którzy mają takie spojrzenie na świat, że tak ciężko i zawsze pod górkę. kobiety, żyjcie i dajcie żyć innym, bo ani razu nie usłyszałam takich słów od mężczyzny.

  • Monia
    14 lipca 2016 at 21:14

    A ja mam to w dupie karmie gdzie chce i na szczęście bez ekscesow póki co 😊 ew pyt co rusz” jeszcze karmisz „? Juz czuje się jak dinozaur ( 11 miesiecy karmię )..

    • Karolcia
      14 lipca 2016 at 21:56

      To odpowiadaj: Nieeee…teraz juz głodzę…” 😉

  • Izabella
    14 lipca 2016 at 21:16

    Coraz częściej wydaje mi się że to zawiść i rozgoryczenie tym że komuś innemu się udało a danej mamie właśnie nie. Najczęściej takie komentarze można otrzymać od mam które „musiały” podać mm bo: nie miały mleka, nie spało w nocy, za mało przybierało. Sory ale ja nie mam kompletnie nic do tego czy mama karmi swe dzieciątko kp czy mm czy energią kosmiczną. Spróbuj zapytać taką co widzi złego w dkp to powie że to OBRZYDLIWE. A jak zapytasz dlaczego i że np niektórzy karmią butelką np do 5 lat wiec dlaczego kp nie można, to powie że mm to jest inna sprawa i jeszcze się obrazi bo sprawiłaś jej przykrość. Wychodzi na to że trzeba komuś dowalić bo mi się nie udało, szczerze wolę rozmawiać z mamami mm z wyboru one nie sikają tak jadem. Sory ale musiałam wylać gdzieś swój żal. Przepraszam za generalizacje ale takie komentarze głównie dostaje gdy ośmielę się przyznać że mam zamiar kp do samoodstawienia.

    • Aga
      15 lipca 2016 at 13:19

      Mam dokładnie takie same doświadczenia o jakich piszesz. Więc to chyba nie generalizacja czy przypadek ale raczej standard 😦

  • Patrycja
    14 lipca 2016 at 21:18

    Genialne 🙂

  • Gabi
    14 lipca 2016 at 21:25

    W samo sedno po prostu.
    Zaburzony robi się ten nasz świat. Baba babie wilkiem :(. Można tylko pożałować zakłamanie kobiety, którym tak bardzo nie leży widok innej karmiacej mamy. W czym problem? Musi być przecież jakieś źródło i nawet kilka mi przychodzi do głowy. Nie tłumaczy to jednak zwykłej głupoty. Kultura kulturą, wychowanie wychowaniem i uprzedzenia tez natomiast macie panie rozum. Karmienie jest sprawa naturalna od początku istnienia człowieka. Ech jak to niektórym trudno pojąć w cywilizacyjnym amoku 🙁

    • Aga
      15 lipca 2016 at 13:20

      Dokładnie. Postęp cywilizacyjny zamiast ludzi rozwijać uwrazliwiac ich ogłupia i cofa w rozwoju.

  • Aga
    14 lipca 2016 at 21:38

    Moim zdaniem ciągle jest problem z niedoedukowaniem 🙁 ostatnio jak w towarzystwie oburzyłam się, że prawie nikt (poza ludźmi którzy tych informacji szukają)nic na temat mleka kobiecego i karmienia nie wie i powinno się na ten temat mowić na biologii to padło pytanie : po co ? . Niestety wlasnie od kobiet :/ moze jakby uczyli i dziewczyny i chłopaków o tym co zawiera mleko, jakie jest wartościowe, a karmienie serio nie musi byc uciążliwe to byloby prościej. jakby na sali lekcyjnej były rysunki przedstawiajace anatomię kobiety i mężczyzny to byłoby to naturalne dla każdego.
    P.s. Mam wujka księdza i nigdy sie nie zgorszył moim widokiem karmiącej, ba ! Nawet zdarzyło mu sie pogłaskać moja córę jak jadła. A ciotki każą się przykrywać :/

  • Magdalena
    14 lipca 2016 at 21:46

    Chyba jakaś nienormalna jestem, bo mnie widok kobiety karmiącej piersią zawsze rozczula. Miałam dużo szczęścia, bo nigdy z kamieniem syna się specjalnie nie chowałam i nikt nie zwrócił mi uwagi. Choć z drugiej strony, patrząc na mojego męża, też bym raczej nie zwracała komuś kto jest w jego towarzystwie uwagi, więc to może dużo tłumaczyć :).

  • Joasia
    14 lipca 2016 at 21:46

    Ja to miałam jakieś szczęście, czy co. .. karmilam 25 miesięcy, często i wszędzie. Dyskretnie na ile się dało, w sensie, na ile potrzebowałam ja sama tej dyskrecji, ale też bez przesady, moj ssak robił co chciał :). I nigdy nic złego nie usłyszałam znikąd. Może w takiej rodzinie i środowisku się obracam? Może kwestia wieku? (Urodziłam ok 40tki) ? Może ludzie się mnie boją ;)? Nikt nigdy żadnej uwagi. No….. Sorry moja lekarka rodzinna, raz do niej poszłam – nie chodze zwykle – coś zaczęła, że to mleko bez wartości mleko…. A ja jej, ze to nieprawda. I też przestala. Karmilam trenując i po skończonych zawodach triatlonowych czy biegowych.. na uroczystościach rodzinnych, w pracy, na plaży itd…. Nigdy nic. Może tak być. 🙂

  • Karolcia
    14 lipca 2016 at 21:51

    A ja mysle ze to kobiety smutne, zazdrosne o nasze emanowanie macierzyństwem i naszym świadomym luzem w temacie kp. Bo czemu to „ona” pierwsza nie pokazała, ze kp jest cool, ze można kp i spełniać sie zawodowo, towarzysko i być fit…czemu na to nie wpadła. Shit! Ktoś musiał ja ubiec. A to akurat musiałyśmy być my! 🙂 Bo karmienie piersią jest cool, jest trendy, jest swobodą, a nie „uwiązaniem” wbrew powszechnej opinii.

  • MatkaWariatka
    14 lipca 2016 at 21:55

    A ja się przyznam, że wcześniej nie zwracalam uwagi na karmiace kobiety, chyba nigdy mi nie przeszkadzały, nie pamiętam… Ale odkąd zostałam mamą i karmię piersią moje podejście do tych spraw jest zrównoważone, bo już wiem jak to jest. Uważam kobiety, mamy, tu wypowiadajace się abyście przypomniały sobie jak to było u was zanim zostalyscie mamami, jakie wtedy było wasze podejście do tej sprawy, hę??

  • piwnooka
    14 lipca 2016 at 21:56

    Ja nie wiem, na widok kobiety karmiącej zawsze się uśmiecham. To mi jest?!

    • piwnooka
      14 lipca 2016 at 21:56

      Co mi jest?! Ja się pytam!

  • Betty Su
    14 lipca 2016 at 22:01

    Ostatnio na spotkaniu mieszkańców jednej z dzielnic Warszawy, na pomysł, że w parku (właśnie rewitalizowanym) powinny się dobrze czuć też kobiety karmiące i mieć z tego tytułu odpowiednie udogodnienia jedna stara baba rzuciła ze złością, że „bez przesady, niech w domu nakarmi i wtedy wychodzi do ludzi!”.

    Wg mnie tego typu komentarze, lub jakiekolwiek uwagi względem kobiet karmiących powinny być wpisane do Kodeksu Przewinień, byśmy mogły się przed tymi prostakami bronić.

  • Aga z www.makeonewish.pl
    14 lipca 2016 at 22:03

    Bardzo sie zgadzam. Dzis i u mnie na blogu wpis o hejcie. O tym jak niektorym latwo pluc na innych jadem bo mysla ze IM WOLNO. Sa chamscy bezczelni wulgarni i nazywaja to prawem do wlasnego zdania. Konstruktywna krytyka tak. Hejt nie!!! Nigdy nie zrozumiem skad w innych tyle nienawisci.

  • mati
    14 lipca 2016 at 22:08

    Karmilam w parku. Stara tzw. Prosta kobieta uśmiechnęła się życzliwie. Piszę, bo to było miłe spotkanie obcych kobiet z różnych światów.

  • Cwana
    14 lipca 2016 at 22:11

    A ja coś powiem o facetach…
    Żizel to ja nie jestem , ale koledzy ojca mojego dziecka w cycki mi zawsze chętnie zaglądali- i komentowali,ot takie dziwne ogólne przyzwolenie społeczne w tym dziwnym towarzystwie-można przywyknąć, można odpysknąć-obojętnie :O
    I co ciekawe właśnie niewybredne seksistowskie komentarze na temat cycków przed ciążą i w ciąży, przeradzają się w momencie , gdy zaczynam własne dziecko tymi cyckami karmić, w komentarze typu, że to nieapetyczne jest.
    Że jak długo jeszcze. Że po się męczyć lepiej butlę dać. Że jak mogłam zjeść tę pizzę. Że jego żona to nic nie jadła. Że sztywna jestem bo wódy nie chcę. Że przecież w cyckach woda po co to ciągnąć.

    O tak, level expert i nagle wszyscy FACECI się znają na karmieniu uznając moje własne cycki, za niewłaściwe i niegodne tej funkcji, wręcz zbeszczeszczone.

    Próby dyskretnego nakarmienia potomka kończyły się zawsze wtrynianiem nosa …w nie swoje cycki zresztą . Wszystko mi z cyckami robić wolno ale karmić nie przystoi. Sukienka z dekoltem do pasa jest fajna ale niemowlę gdzieś tam pod bluzką przy tym samym dekolcie to już gorszy. Nie ogarniam.

    Świat oszalał.

    • Hafija
      14 lipca 2016 at 22:15

      ja piernicze… 🙁 smutne

  • Danka
    14 lipca 2016 at 22:18

    Mnie zawsze hejtują baby, które krotko kp. Jest jedna taka, co przestała kp po 3 mcach, żeby móc sobie wypić i iść na imprezę oraz zrobić tatuaż.Co rusz porusza remat długiego kp, kiedy ja w ogólenawet o tym nie wspominam, widać że ma jakieś kompleksy i ukryte wyrzuty sumienia. Nie radzi sobie z tym więc atakuje. W listopadzie rodzę drugie dziecię i mam zamiar kp równie długo co córkę. Jestem ciekawa co miłego usłyszę z ust hejterów, którzy stają na mej drodze. Już ćwiczę celne riposty, bo zapewne się przydadzą.

  • Lena
    14 lipca 2016 at 22:29

    Mam dwójkę dzieci. Syna karmiłam 14 miesięcy. Córka ma 15 mies. I nadal karmię. Chyba jestem szczęściarą bo nigdy nikt nie obdarzył mnie złym słowem czy niemiłym spojrzeniem. Co więcej, nikt nie pyta czy jeszcze karmię 😉

    • Lena
      14 lipca 2016 at 22:31

      Zapomniałam dopisać, że karmiłam już prawie wszędzie: w restauracji, w parku, w centrum handlowym, na plaży, itp.

  • natka
    14 lipca 2016 at 22:42

    Problem, jest niestety dużo głębszy niż się wydaje.
    Kobiety w dzisiejszym świecie wyparły swoja seksualność, i proszę nie kojarzcie tego z seksem, bo to nie ten kierunek.
    Jesteśmy tak głęboko odcięci od korzeni, że wszytko, co jest naturalne, szczere i prawdziwe nas oburza. A oburzamy się na co?! Na ta dziką i prawdziwą kobietę, która w nas jest. Zgorszenie na widok piersi która karmi jest tylko przykrywką.
    Jesteśmy karmione tanim blichtrem. Że mamy być takie a nie inne. Dzisiejszy model kobiecości to albo wyzwolona kobieta emanująca swoimi lub poprawionymi wdziękami na lewo i prawo albo święta. Na boga!!! To nie jest kobiecość!!!
    Kobieta jest pełnią, jest pięknem, jest mądrością, jest życiem! Nie zapominajmy o tym, to bardzo ważne!!!

    • Justyna
      14 lipca 2016 at 23:02

      Tak, też myślę, że problem jest głębszy… ktoś kto tak agresywnie reaguje na widok karmiącej kobiety tak naprawdę reaguje na coś w sobie, jakiś nieakceptowany kawałek, niemożliwy do przyjęcia. Do zaakceptowania.
      Kilka dni temu czytałam o badaniach profesora Izdebskiego który mówi że w Polsce tylko 15 % kobiet cieszy się dogłębnie swoją seksualnością i czuje się w niej całkowicie swobodnie.

    • Aga
      15 lipca 2016 at 13:29

      Zgadzam się. Zawsze mnie wkurze jak ktoś mnie próbuje pouczać w jakiejkolwiek dziedzina co powinna a czego nie powinna kobieta. Jestem normalną kobietą z krwi i kości i zachowuje się tak jak człowiek a nie jak lala z porcelany. Jak mnie ktoś wkurza to rzucam mięsem ale potrafię być też oazą spokoju czy słodka jak cukierek. Jak normalna kobieta ☺

  • Ja jako ja
    14 lipca 2016 at 22:52

    A ja karmiłam piersią moje pierwsze dziecko, karmię drugie jednak nie w miejscach publicznych. I mimo wszystko nie zdecydowałabym się na karmienie w miejscach publicznych. Zawsze idę tak by nikomu nie przeszkadzać i by inni nie przeszkadzali mi. Nie wyobrażam sobie, co przytrafiło mi się ostatnio, żeby siedzieć przy stole z obcymi ludźmi (to było na spotkaniu przed wakacjami w przedszkolu) i wyciągnąć cycka jeszcze w obecności mężczyzn. No po prostu nie. Mnie osobiście to po prostu zniesmacza. I przyznam, ze męczące jest takie nachalne nagabywanie na to, żeby karmić wszędzie, gdzie popadnie. I również widząc kobietę, która wyciąga mi swojego cycka przed nosem czuję się najzwyczajniej skrępowana. A jeszcze w sytuacjach kiedy ja siedzę przy stole i piję herbatę pogryzając ciastem, a obok mnie mój mąż, to po prostu mnie to zwala z nóg. No litości. Skoro karmienie piersią w każdym miejscu jest ok, to powinno być normą, że chodzimy z wywalonymi piersiami w centrum handlowym. A jestem pewna, że większość z nas karmiących matek żle reaguje na mocno wydekoltowane kobiety. Także tak, wstydzę się… wstydzę się pokazywać moje piersi komu popadnie. Jakoś przed karmieniem nie miałam tego w zwyczaju i teraz w krew mi też wejść nie może.

    • s
      15 lipca 2016 at 00:41

      Wystarczy nakarmić pod bluzką a nie przez dekolt od góry i powyższy problem całkowicie znika razem z częścią dziecka 🙂 … można ze wszystkim sobie poradzić jeśli się chce.
      Jak nie przemyśle garderoby wówczas owijam się chustą – efekt ten sam, czyli wygląda jak kołysanie dziecka do snu
      PS dziś karmiłam na spotkaniu w restauracji i w parku (idąc na dodatek z moim 9 miesiecznym) i dla postronnych to tylko wtulone dziecko.

    • Vingag
      15 lipca 2016 at 06:45

      No i popatrz, tu nie chodzi o to, jakie masz poglądy na te sprawę, bo każdy ma prawo mieć wlasne zdanie, ale o sposob, w jaki to wyrażasz. „Piersi”, jak już, a nie „cycki”. I wiesz, karmienie ma sens, w przeciwieństwie do latania z biustem na wierzchu ot tak, bez powodu. Pierś podaje się dziecku, by zaspokoić głód. Tylko i wyłącznie. Nie w celu obnazenia się, machania ci piersią przed nosem, czy jakimkolwiek innym. SHAME!

    • Dominika
      15 lipca 2016 at 08:40

      Tylko ten ktoś nie wyciąga Ci swojego cycka, tylko swoją pierś głodnemu dziecku. Ja czułabym się skrępowana i zazwyczaj próbuję się przykryć, ale przy ruchliwym dziecku nie zawsze to wychodzi. Ale jeśli kobiecie to nie przeszkadza – to świetnie. Jest różnica między seksualnym mocnym wydekoltowaniem a karmieniem dziecka. Naprawdę jej nie widzisz?

    • Julita
      15 lipca 2016 at 09:12

      A jak karmię wszędzie gdzie moje dziecko tego zechce. Jedziemy pociągiem, syn jest głodny- karmię, płyniemy statkiem, syn głodny- karmię, jesteśmy w restauracji, syn głodny- karmię. Kobiece piersi zostały stworzone do karmienia, a to nasze społeczeństwo zrobiło z nich symbol seksu. Poza tym karmienie piersi nie musi się wiązać z pokazywaniem piersi, wystarczy się zaopatrzyć w specjalne do tego przeznaczone bluzki i sukienki. Polecam te z CoolMama. Gwarantuję, że nikt się nie zorientuje, że karmisz 🙂

    • Aldik
      18 lipca 2016 at 14:06

      Wszędzie dobrze ponarzekać na katoli prawda? Ja jestem taką wierzącą i praktykującą katolką… I jest mi przykro, gdy czytam coś takiego. Karmie piersią już 10 miesięcy i zamierzam do oporu:) I nie oburza mnie widok karmiących w miejscach publicznych. Sama tak robię, tyle ze okryta kocykiem. Takie wylewanie żółci na katolików przy każdej możliwej okazji jest bardzo przykre …

    • Ja jako ja
      25 lipca 2016 at 10:27

      A co katolicyzm ma z karmieniem piersią? Aldik?
      Rozumiem, że ktoś nie ma oporów przed karmieniem piersią. Wyrażam swoje zdanie, ze mnie to krępuje mimo, że karmię już drugie dziecko piersią. I mnie krępuje zarówno to jak ja karmię w miejscu publicznym, jak i to, że inni karmią. Rozumiem, że karmimy idąc w odosobnione, nieco ustronne miejsce. Ale szanujmy innych ludzi, którzy siedzą z nami przy jednym stole. Uważam, że z uwagi że tak wiele emocji wywołuje karmienie piersią powinno się robić to dyskretnie. I jeśli kobieta karmi i rzeczywiście się zasłoni to jest w porządku, ale nie zaakceptuje i nie będę pod niebiosy wychwalać matek, które podają pierś do karmienie tuż przed moim nosem, mojego męża. No bez przesady. I to jeszcze nawet nie robiąc tego dysketnie! O to mi właśnie chodzi, że nie mam ochoty chować wzroku i krążyć z nim po ścianach, bo jakaś mama nie może przejść dosłownie pare metrów żeby w ustronnym miejscu nakarmić malucha. Przecież 30 sekund nie zrobi mu różnicy a i ustronne miejsce pewnie sprzyja karmieniu. Jaką różnicę robi matce karmiącą czy się odwróci na przykład plecami od innych osób? Bo osobom, które siedzą naprzeciwko niej zrobiłoby to ogromną różnicę. Więc drogie Pani przeżyjcie na oczy. I nie wpychajcie innym na siłę swojej miłości do karmienia piersią, bo skutek niejednokrotnie jest odwrotny.

  • Iza
    15 lipca 2016 at 04:35

    Ja akurat lubię karmić w odosobnieniu, bo mój syn lubi robić sobie przerwy i się porozglądać. Myślę, że każda kobieta powinna to robić jak lubi 🙂

  • OLIWKA
    15 lipca 2016 at 06:35

    Ja ostatnio zostałam zhejtowana za to, że udzieliłam porady ma temat KP. Już nic mnie nie zdziwi…

  • Angelika
    15 lipca 2016 at 07:19

    A jeszcze troche z innej strony…Mam koleżankę która zdecydowała sie na karmienie mm,spotkała sie ze straszna krytyka rodziny i znajomych. Miała swoje powody przez które zdecydowała sie na mm ale nikt jej nie słuchał.Wszyscy uznali ze jest leniwą i złą matką. Chyba trzeba zacząć słuchać co mówią inni a pozniej komentować po prostu.
    @Ja jako ja karmiąc nie pokazywałam piersi,specjalny stanik,odpinana bluzka i jeszcze sobie zakrylam pielucha dekolt i nawet nie było widać ze karmie 🙂 Ale rozumiem ze możesz sie krępować,ja na poczatku przy rodzinie nawet sie krępowałam i szlam do drugiego pokoju ale pozniej sie nauczyłam robić to po kryjomu 🙂

  • Nat
    15 lipca 2016 at 07:22

    Pamiętam taką sytuację – mój synek miał może z pół roczku, potrzebował karmienia na środku targu, takiego zadaszonego. Mnóstwo ludzi, sam środek hali. Usiadłam na ławce, wzięłam synka i lekko otuliłam go pieluszką tetrową, żeby poczuł się bezpiecznie i żeby stworzyć mu chociaż trochę bardziej komfortowe warunki do jedzenia 🙂 i wtedy usiadła obok mnie starsza pani i się oburzyła mówiąc coś w ten deseń ‚a co Pani tak to dziecko zasłania, po co?? Pani się nie wstydzi, nie ma czego’. Z krytyką kiedy karmię publicznie nigdy się nie spotkałam. Jednak też niestety nie mam już znikąd wsparcia w karmieniu 19to miesięczniaka… wszyscy mi mówią, że nie powinnam już karmić w nocy… szczególnie lekarze i moja mama, która karmiła piersią łącznie prawie 8 lat…

  • Cll
    15 lipca 2016 at 08:02

    Hafijo, jak zwykle – świetny wpis. Tak, tak właśnie jest. To kobiety potrafią zgnoić najbardziej. Potrafią być przykre i bolesne.
    Nie tylko w kwestii KP, ale samej ciąży również… A L4 z powodu zagrożonej ciąży potrafi być powodem do stwierdzenia, że jesteś niesolidna, beznadziejna, zawsze zawalasz sprawę i kompletnie nie można na ciebie liczyć. I to nie od starej panny, ale od matki dwójki dzieci, która sama walczyła długo, by to drugie mieć!

    Dziewczyny – wspierajmy się nawzajem. Nie niszczmy. Nie udowadniajmy facetom, że jesteśmy bardziej męskie od nich, bo krytyka innych kobiet nie jest męska w żadnym stopniu, a mam wrażenie, że to m.in. z tego się bierze.

  • BellyMummy
    15 lipca 2016 at 08:03

    na szczęście nie zdarzyły mi się negatywne komentarze na temat „wywalonego” cyca, może dlatego że mieszkam w Sopocie i tu do golizny wszyscy przyzwyczajeni 🙂 natomiast zdarzyło mi się wiele negatywnych opinii do samego faktu, że karmię dłużej niż 6 miesięcy… komentarze od kobiet „masakra”, ” ile on (26m) dziennie pije? współczuje”. Tłumaczę że karmienie jest dla mnie naturalne, że tylko pierwsze 6 miesięcy było ciężkie, teraz to wygoda, szczególnie odkąd nauczyłam małego, że do snu jest mleko z Kubka i w nocy dyduśtki spią. Jestem w 18 tyg ciąży, chciałam odstawić całkowicie, ale teraz nie widzę sensu, skoro to wygodne, a że z racji ciąży mlek mam mało, to chwilę popije i koniec. Prawdę piszesz że to my sobie same, i sobie nawzajem sprawiamy, że karmienie jest trudne. Moim zdaniem ten mem „SHAME” powinniśmy dawać sznownym Paniom lekarkom, które np. na bilansie dwulatka, komentują karmienie ” no bez przesady i kręcą głową ze wstrętem” (z pozdrowieniami dla mojej dr w przuchodni” SHAME

  • Julita
    15 lipca 2016 at 08:56

    To opiszę co mnie spotkało ostatnio. Byłam na wizycie domowej u brata ciotecznego, który też ma dziecko (dziewczynka ponad 2 latka, nigdy nie była karmiona piersią, czemu nie wnikam, bo to indywidualna sprawa każdej matki). Zaczęłam karmić piersią synka (11 miesięcy), brat jak to zobaczył się oburzył i powiedział, że wróci jak skończę. Na pytanie bratowej o co chodzi, wyszło, że go obrzydza jak kobieta karmi piersią!
    Także ze strony mężczyzn też nie raz może pójść jakiś niewybredny komentarz…

  • Lulka
    15 lipca 2016 at 09:49

    To przykre, bo krytyka i tak jest nagminna prawie w każdej dziedzinie życia. Zwłaszcza życia matki: żywienia, ubierania, noszenie (zarówno na rękach jak w chuście), usypiania, szczepnień… Matki, które same narzekają, że ktoś im zwrócił uwagę same są bezlitosne dla innych matek… Tylko współczuć (objechanym i objeżdżającym)…

  • Iwka
    15 lipca 2016 at 10:54

    Czytając Twoje posty bardzo często myślę sobie „ma babeczka rację”, ale dziś ujęłaś w słowa to, co od dawna chodziło mi po głowie, a nie potrafiłam tego zebrać w jedną myśl i trafnie nazwać. Podpisuję się pod tym rękami, nogami i mlecznymi cycami. Ja też spotkałam się z krytyką kp wyłącznie ze strony kobiet. Karmię mojego synka 11 miesiąc i z dnia na dzień przybywa nam dziwnych spojrzeń i komentarzy. Bo przecież on taki duży, zaraz będzie chodził, powinien jeść coś normalnego, i MA ZĘBY!!! Karmienie piersią traktuję jako czynność na tyle intymną, że szukam spokojnego odludnego miejsca, lecz jeśli takiego nie znajdę to jest to również czynność na tyle naturalna, że robię to na ławce w parku. Na koniec taka myśl ,czy Wy zawsze szukacie w restauracji najdalszego kąta, aby spokojnie zjeść? Czy nie zdarzyło Wam się jeść banana na środku chodnika. Idąc. Płacąc rachunki. Robiąc zakupy. Uwierzcie , że jeśli mijali Was mężczyźni to niejeden z nich miał grzeszne myśli. Następnym razem zakryj się pieluchą 😛

    • Patuniaka
      15 lipca 2016 at 13:04

      Ha ha ha! Dokładnie!

    • Cll
      15 lipca 2016 at 14:25

      Oj zęby! Przecież jak są zęby to nie ma jak karmić! Bo dziecko sutek odgryzie!
      Ludzie potrafią być niewiarygodnie głupi 🙁
      Iwka, fajnie, że mi o tym przypomniałaś! 🙂
      A z tym bananem – uśmiałam się! :*

  • gaby
    15 lipca 2016 at 11:07

    Ja sama nigdy nie mialam odwagi karmic dziecka w miejscu publicznym ale z czuloscia patrzylam i patrze na mamy ktore w kazdym momencie potrafia zaspokoic potrzeby swojego dziecka.Kiedys dawno temu bedac we Francji na kolacji w restauracyjce moich znajomych przy sasiednim stoliku pani z malenstwem w towarzystwie innych gosci lokalu karmila swoje dziecko bo taka byla potrzeba chwili .to prawda ze my kobiety nie wspieramy siebie nawzajem podcinamy sobie skrzydla i podkladamy klody pod nogi -smutne .

  • Ania
    15 lipca 2016 at 11:18

    O Jezu podpisuję się rękami i nogami!! Temat dla mnie bardzo na czasie, po wczoraj, będąc z córkami w galerii, karmiąc młodszą 13-miesięczną pociechę piersią (w kąciku, na ławeczce, dyskretnie, pod pieluszką tetrową, widać było może centymetr piersi), podeszły do mnie panie lat około 50 i kazały iść do kibla, bo im jest NIEDOBRZE. Zemdliło je na widok mojej córki jedzącej z piersi. Grzecznie acz stanowczo zaproponowałam paniom, aby zabrały swoje frytki i poszły jeść do kibla, bo mnie również mdli na widok ich konsumpcji. Poszły, ale ile nagadały na mnie pod nosem, to tylko ja wiem 😉 gomuummygo.blogspot.com

    • Cll
      15 lipca 2016 at 14:27

      Fascynujące jest dla mnie to, że ludziom jest niedobrze, na widok dziecka pijącego z piersi, lub w ogóle przy mówieniu o ludzkim mleku, a jakoś nie obrzydza ich picie litrami wydzieliny z wymion krowich…

    • Aga
      16 lipca 2016 at 20:47

      Pewnie nie zachowałabym się poprawnie gdybym odpowiedziała tym paniom, ze na ich widok tez mam ochotę puścić pawia ale dobre wychowanie zabrania mi je o tym informować 😉

  • moje-waterloo
    15 lipca 2016 at 11:37

    Hafijo, wpis byłby bardziej spójny, gdybyś na końcu nie napisała: „Tak was widzę…”. To jedno zdanie stanowi opozycję dla całego, bardzo fajnego w wydźwięku postu. Nauczmy się od poczatku do końca myśleć o nas, kobietach, MY. Gdybyś napisała, że tak NAS widzisz, to skłaniałoby do autorefleksji; WY oddzieliło grubą krechą jakąś grupę rozumnych kobiet, do których siebie zaliczasz, od dowalającego innym motłochu. Dzięki temu w komentarzach uzyskałaś potępienie dla owych beznadziejnych „onych”, ale to nie posunęło sytuacji ani o milimetr do przodu. Za to kilka osób lepiej się poczuło, awansując do kolejnego stopnia wtajemniczenia.

    Wydaje mi się, że najcenniejsze, co mogłoby wyniknąć z Twojego wpisu, to refleksja nad powodami, które doprowadziły do tej antagonizacji w grupie, pomysły na stopniowe wyjście z impasu, koncepcje, jak możemy sobie samym pomóc, jak się wspierać. My, kobiety, dysponujemy potężną siłą, z której chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę. Mam wrażenie, że troszkę tkwimy w Matriksie. Co możemy zrobić, żeby się wydostać? Jakimi narzędziami zmieniać świat, by stał się dla nas lepszym miejscem?

    Starajmy się być przyjazne i konstruktywne, dziewczyny. W innym przypadku wyłącznie wpisujemy się w grupę „wiedzących lepiej” – innymi słowy: potwierdzamy wszystkie tezy z postu Hafii.

  • Kaja
    15 lipca 2016 at 13:13

    Karmiłam w kościele, sklepie Saturn w Hamburgu, gdy szukałam rzutnika, podpisując akt notarialny u notariusza i wiecie co? I NIECH SIĘ WSTYDZI TEN KTO WIDZI! :))))

  • Myako
    15 lipca 2016 at 13:17

    A ja nie do końca zgadzam się z wpisem. Są pewne części ciała, których w naszej kulturze nie powinno pokazywać się publicznie. Czym się różni pierś wypełniona mlekiem od tej „pustej”? Dziewczyny, no zastanówcie się! Jakieś zasady dobrego wychowania chyba obowiązują? Tak samo jak nieładnie jest odsłaniać na ulicy pośladki i „puste” piersi, tak samo nie widzę różnicy między odsłanianiem piersi do karmienia. Dla innych to naprawdę może być krępujące. Byłam zniesmaczona, gdy odwiedziliśmy kuzynkę a ona przy swoim i moim mężu wyciągnęła pierś na wierzch i zaczęła karmić. Czy gdyby nie karmiła też tak chętnie pokazałaby zawartość dekoltu?

    I wiecie co, ja też karmię piersią, nie mam z tym problemów i karmię nawet publicznie i w gościach, ale zasłaniam się! Ja akurat kupiłam sobie specjalną chustę do karmienia i dzięki temu nikt absolutnie nic nie widzi. Jak się chce to można tak postępować, aby nie powodować u innych skrępowania.

    Wiele rzeczy jest naturalnych w naszym życiu a mimo tego nie afiszujemy się z nimi przed innymi. I tak, uważam, że ta Pani w parlamencie jest niewychowana i niepoważna.
    I tak, reklamy gładzi z cyckami też są złe.

  • Chuda
    15 lipca 2016 at 15:28

    Agato, w punkt!

  • Cyri
    15 lipca 2016 at 16:41

    Odkąd karmię piersią,a trwa już to prawie 3 lata:) jedynymi osobami,które mają z tym problem, są kobiety.Moja mama, babcia,ciotka, na znajomych kończąc. Ostatnio od koleżanki usłyszałam,że dla niej to chore kp tak duże dziecko.Bo przecież to już nie dzidziuś tylko chłopiec, no i wiesz…nóż w kieszeni się otwiera. Dorośli ludzie mają problem ze swoją seksualnością i wkładają swoje wypaczone spojrzenie tam, gdzie nic takiego nie ma miejsca.Jest matka i dziecko.Zaufanie,bliskość i poczucie bezpieczeństwa,a nie molestujący spojrzenia hipokrytów „cyc”. Pozdrawiam:)

  • Nila
    15 lipca 2016 at 20:22

    Będąc kiedyś z córcią ( 15msc.) na spacerze weszłam do włoskiej restauracji w Warszawie. Zamówiłam kawę i ciastko. Mała spała, a ja chciałam chwilę odpocząć od upału. Po 10 minutach Maluśka się obudziła i domagała karmienia. Wzięłam Ją na kolana i odpięłam pierwszy guzik koszuli – natychmiast pojawiła się kelnerka z propozycją zmiany miejsca ( ” proszę pani, tam przy toalecie będzie bardziej dyskretnie”). Wstałam gotowa się przesiąść. Przecież nie będę się kopać z koniem, a potrzeba dziecka jest dla mnie na pierwszym miejscu. I właśnie wtedy jakiś Pan powiedział, że zachowanie pani kelnerki jest uwłaczające godności i kobiety i dziecka, bo jako podkreślił – restauracja jest miejscem, w którym można coś zjeść, a dziecko właśnie będzie jadło. Nikomu nie przeszkadzało, że moja Córcia jest karmiona … tylko pani, kobiecie, która być może sama kiedyś karmiła piersią… a może jeszcze wszystko przed nią. Żal mi tych kobiet, odzianych w łachmany hipokryzji.

  • mysz
    15 lipca 2016 at 20:33

    Niedługo każą nam butki nosić qrwa mać. I dzieci będą karmić mm sztucznymi odżywkami, którymi moja córka plula na odległość metra. Karmilam niemal do 3 roku życia, bo już mój organizm nie dawał rady fizycznie. Jakbym dała radę, karmilabym dłużej. I wszędzie gdzie tylko mój ssak sobie tego zażyczył. A taki z niej cycoholik, że osiągnięty pokarm nie przechodził. Musiał być prosto z piersi. Żadne smoczki, nic w grę nie wchodziło. Ja się nie przejmuje opiniami innych. Słucham siebie i staram się robic dla mojej rodziny to, co ja uważam za najlepsze.

    • mysz
      15 lipca 2016 at 20:34

      Burki nie butki ofkorz…

  • Maja
    16 lipca 2016 at 00:06

    Coś w tym jest. Niestety. Drugą ciążę miałam tzw. zagrożoną. Poszłam standardowo na pobieranie krwi. Kolejka kilkuosobowa, ja na końcu. Nie skorzystałam z pierwszeństwa bo nie byłam pewna czy jest, a poza tym byłam dopiero w drugim trymestrze i czułam się nieźle. Czekałam cierpliwie. Po jakimś czasie przyszła dziewczyna w bardzo zaawansowanej ciąży, już ledwo szła. Zapytała czy ma pierwszeństwo, pielęgniarka odpowiedziała, że tak, oczywiście. I wtedy się zaczęło. Okrzyki, że jest już jedna pani w ciąży i się nie wpycha w kolejkę tylko czeka na swoją kolej, że ciąża to nie choroba. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić, spytała która to pani. Ja wstałam i powiedziałam że czekam bo nie wiedziałam, że mogę bez kolejki. Podeszłyśmy obie do okienka i za plecami słuchałyśmy głośnej wymiany poglądów pań około 40-50 letnich, że jak one były w ciąży to w kolejkach stały i pracowały i w ogóle były zajebiste a my się wpychamy, a przecież ciąża to nie choroba. Ja byłam parę dni po pobycie w szpitalu a druga pani była tuż przed terminem porodu. Było mi najbardziej smutno, że to właśnie kobiety kobietom robią. Panowie nawet nie mruknęli.

  • A.
    16 lipca 2016 at 10:44

    Jakby mnie ktoś wysłał karmić do kibla, to nie wiem co bym zrobiła. Radzę nie próbować!
    Karmię 12 miesięcy. Ciężko o to karmienie walczyłam. Łatwo z niego nie zrezygnuję.
    Staram się szukać miejsc ustronnych (pokój malucha, jakieś miejsce z boku, plac zabaw), ale jak nie ma to karmię gdzie się da. A, że wolę karmić przed dekolt i mam duży biust, to widać. I guzik mnie obchodzi co sobie kto myśli.
    Z ciekawszych miejsc, to karmiłam w Bazylice św. Piotra, Panteonie i Kościele matki Boskiej Śnieżnej, o rzymskich knajpach nawet nie wspomnę. Nikt mi uwagi nie zwracał chociaż siedziałam z dzieckiem sama, nikt się nie gapił, nie byłam jedyną karmiącą. W sumie trudno wychodząc z dzieckiem na cały dzień zwiedzać znaleźć w Rzymie lepsze miejsca do karmienia:) Parki, metro i lotnisko to już zupełnie normalne miejsca do kp.

  • Róża
    18 lipca 2016 at 14:25

    Jestem jeszcze bardzo początkująca w karmieniu, ale cieszę się, że zanim zaczęłam miałam za sobą lekturę tego bloga i innych mądrych źródeł na ten temat. To mnie umocniło w przekonaniu, że kp to ogromna wartość i nie trzeba się go wstydzić w żadnej sytuacji.
    Także mimo 7 tygodni stażu, karmiłam już w bardzo wielu miejscach publicznych (w tym w kościele, ale akurat w części ogrodowej, nie w budynku) i nikt mi dotąd nie zwrócił uwagi. Może dlatego, że mieszkam w kulturalnym miejscu, może mam zgryźliwe komentarze jeszcze przed sobą.
    Ale chciałam zwrócić uwagę na inną sprawę, która w tym wpisie została zasygnalizowana, choć nie na pierwszym planie: że kobieta z dzieckiem, kobieta karmiąca jest też zupełnie inaczej postrzegana pod kątem intelektualnym. Ta odważna parlamentarzystka nie miała szansy przekazać merytorycznej treści swojego wystąpienia, bo wszyscy na pierwszym miejscu widzieli w niej matkę-karmicielkę. To jest kwestia, z którą też się mierzymy i moim zdaniem jest nieobojętna: pobłażliwość intelektualna. Żałuję, że czasem w rozmowach z innymi matkami ciężko jest znaleźć inne tematy niż dziecko, a przecież każda z nas coś sobą reprezentuje. Żałuję też, że kiedy trzymam dziecko na rękach, bywam jakby naturalnie wykluczana z dyskusji. Przecież matka, mimo że zalewa ją prolaktyna, nie staje się automatycznie istotą ograniczoną do mówienia wyłącznie o swoim dziecku, jakkolwiek jest ono od niej nieodłączne.

  • Mako
    20 lipca 2016 at 09:53

    haha! zdjęcie mnie rozwaliło! Trafiłaś w 10! 🙂
    A karmienie w miejscach „publicznych” to straaaaaaaszny wstyd ;P.
    Dobrze,że nie jest wstyd w tych samych miejscach publicznych: przeklinać, pluć, palić i wtrącać się w cudze… cycki 😉

  • olanova
    27 lipca 2016 at 10:47

    A ja właśnie zaliczyłam fajną sytuację: Córka 18 mcy , karmimy się na ławce w parku. Obok przechodzi rodzina. Facet i dzieci nie zwracają uwagi, kobieta uśmiecha się do mnie i pokazuje kciuk w górę. Taki mały, dyskretny gest wsparcia. To było super.

  • Paulina
    27 lipca 2016 at 21:01

    Zwiedzając Kraków rowerem karmiłam pod mostem niedaleko Wawelu tuż obok ścieżki rowerowej. Oczywiście spotkało mnie kilka niemiłych spojrzeń kobiet i komentarzy rowerzystów za naszymi plecami. Jeśli chodzi o bliższe grono to dopiero zacznie się…dziecko 15 mcy oczywiście KP, a ja 8 tc.

  • JO
    27 lipca 2016 at 22:19

    Od początku nie miałam oporu żeby karmić małego jak koś patrzy. Mąż trochę zrzędził że to „jego” (:D) piersi ktoś widzi ale szybko mu przeszło 🙂 Raz zdarzyła mi się sytuacja że ochroniarz w centrum handlowym powiedział że jest taki pokój na górze do przewijania ale powiedziałam mu żeby sam jadł w kiblu to się odczepił (że niby taka troska bo byłoby mi wygodniej. Jak już szukałam jakiegoś odosobnionego miejsca to tylko dlatego że młody potrafił się rozproszyć.

  • Adam Mossakowski
    3 sierpnia 2016 at 19:36

    Tak napisałem na fejsie.
    Wy durni hipokryci. Ksiądz wam powiedział że karmienie jest nieestetyczne? Wypruwanie flaków w TV już wam nie przeszkadza? Możecie patrzeć na to po kilka h dziennie! Wręcz boga zrobiliście z faceta ukrzyżowanego z wyprutymi flakami! Pokazujecie zakatowanego człowieka swoim maleńkim dzieciom. To was już nie razi?

  • Meren
    1 lipca 2017 at 21:59

    Od malego obrzydzalo mnie kp. Nie ze go nie lubilam bylo bleee fujj ochyda. Nie chxialam zaksc e cisze by nie musiec kp. Potem dowiedzialam sie o odcisganiu i ze jest takir cos jak laktator. Nagle slonce na niebie. Zaszlam w ciaze.. Dalej wersja z kpi. Pod koniec ciazy zacElam czytac o kp bo chcialam byc wyedukowana w kazdej kwestii naeet tak ochydnej. Po cc ktorej nie chcialam przystawiono mi corke i sobie polozna poszla. Bylam w szoku. Nie zayptala sie mnie o zdanie! Mala sie obsuwala.. A ja staralam sie ja podtrzymac. Bylam zszokowana ze w szpitalu kazdy maca mi cycki. I jedna mowi ze mam puste i tu mam buteleczke. Mielismy krotka wizyte cdl… Pytala sie lazdej jak tam.idzie kp. Ja sie nie odzywalam sama podeszla. Ja mowie ze nie mam mleka ona bada.mi piersi i mowi ze mam pelne piersi mleka i zaraz zastoj bedzie.i ze mam eziac laktator i udroznic kanaliki bo dlatego nie leci… Poplakalam sie… Bo nagle we mnie cos peklo. Chxialam karmic.moja corke. Laktator w ruch. Pierwsze pol lyzeczki bylo jak zdobycie mont everest. Ale mala nie umiala ssac efektywnie. W domu na spokojnie ceiczenia z laktatorem i wizyta cdl. Dzieki tej wspaniales pani karmimy sie juz 3 mc. Kp talo sie dla mnie bardzo wazne. Ale karmic publicznie nie chcialam. Ale zmusila mnie sytuacja bo za dlugi spacer byl a mala glodna. Ale nikogo dookola nie bylo. Za drugim razem tez nie. Za trzecim razem w tsmrym tygodniu.. Bylam z kolezankami na kawie. Nakarmilam w.parku kolezanki.mnie zaslonily… Poszlysmy na kawe a moja dalej ze jesc. Siedzialam w ogrodku kawiarni przy glownej ulicy. KoleAnka do mnie ze mi zazdrosci bo ona musi laktatorem. Druga mm a bardzo chxiala kp. Kazaly mi karmic dzircko i sie nie przejmowac. Takie wsparcie kobiet ktore ci zazdroszcza.. Jest bardzo wazne. Pomogly mi zaslobic sie bawelnianym kocykiem bardziej nie z uczucia wstydu ale dlatego ze bardO wialo i dziexku trudno bylo oddychac i slonce po oczach swiecilo. Poczulam sie dumna z kp… I ciesze sie ze dziewczyny mnie wsparly!
    A xo do tej pani co karmila w parlamencie.. No coz.. Musiala widocznie byc w pracy i miala malutkie dzircko. Bylo glodne.
    Ale prawda tez jest taka ze ja pracuje w sądzie i niemozliwoscia by bylo by w trakcie rozprawy wyciagnsc xyxka i zaczac karmic dziecko. Na wszystko jest miejsce. Wyciagniecie kanapki na rozprawie.. Czy jak pawlowicz salatki w sejmie… Jest niestosowne. Nie chodzi mi o same kp.. Ale ze na wszystko jest czas i miejsce.

  • Tess
    2 lipca 2017 at 08:48

    Karmie długo, jestem za karmieniem itd….ale karmienie w parlamencie podczas wystąpienia? Jakoś to do mnie nie przemawia. ..to albo się jest w pracy, albo z dzieckiem.

    • Hafija
      8 lipca 2017 at 18:40

      No popatrz, nie wiedziałam, ze są jakieś reguły żelazne. Że jak się ma dziecko to już nie wolno pracować 😛

skomentuj