Ja to zrobiłam – czyli o nieformalnym dzieleniu się mlekiem


Byłam matką dziecka troszkę ponad rocznego, kiedy podzieliłam się swoim mlekiem z inną mamą. To była nasza mała tajemnica. Myślałam wtedy, że jest to coś takiego, o czym nie wolno mówić. Że łamiemy jakieś prawo. Teraz po tylu latach nasze dzieci są zdrowe a my w zaciszu Internetu obgadujemy naszą nieodpowiedzialność. Piszę o tym, bo większość moich karmiących koleżanek karmiła kiedyś nie swoje dziecko, lub jej dziecko było karmione przez inną mamę. Najczęściej bliską osobę. Przyjaciółkę, siostrę…

 

Idź do tego lekarza jak będzie płakać to dam jej swoje mleko

– Jak pojedziesz na delegację to ja użyczę Wam mleka

– Jak wrócisz do pracy to będę się nim zajmować i jakby co to dam trochę swojego mleka

– Była głodna to jej dałam mleka

Możesz mi pożyczyć swojego mleka, bo moja lodówka się popsuła i wszystko spłynęło do wc

 

Bardzo często my matki karmiące to robimy, a jakby była taka potrzeba to duża część z nas by to zrobiła. Dla mnie mleko jest jak krew. Jeżeli byłoby potrzebne, a ja bym mogła się nim dzielić to bym to zrobiła. Wszystkie boimy się o tym mówić, bo potem słuchamy jakie jesteśmy nieodpowiedzialne i głupie. I nadal… to robimy.

Nie sprzedajmy ani nie kupujemy mleka on-line. To jest niebezpieczne – na tyle, że badania pokazują, że często takie mleko z pokątnych źródeł jest rozcieńczane, a jego podawanie jest całkowitym zagrożeniem dla życia i zdrowia.1 To nie o tym „kejsie” tutaj teraz piszę.

Nie podstawiamy obcym osobom dzieci do piersi, ani same nie oferujemy swoich piersi pierwszej lepszej matce. Stoi za tym coś więcej… Dzielenie się mlekiem to pewien rodzaj siostrzanej więzi między matkami. Ciężko to wytłumaczyć. Pamiętam jak jedna z sióstr Kardashian mówiła, że jakby co to pokarmi dziecko siostry swoją piersią. 2 Zupełnie mnie to nie zszokowało.

A to może być dla wielu osób niespodzianką – kobiety robią to często! Karmią dzieci sióstr i przyjaciółek. Jest to dla nas tak naturalne, że nie wiem jak to uczucie opisać. Obecnie jak wpiszecie „wetnursing” w googla wyskoczą wam sensacyjne newsy w stylu „Nowoczesne tabu” albo „śmiertelne zagrożenie życia dziecka”…

Z jednej strony rozumiem. W dobie HIV może być to niebezpieczne. Absolutnie nie polecam karmienia obcych dzieci ani oddawania swojego dziecka do karmienia obcym ludziom. Jest to nieodpowiedzialne tak samo jak kupowanie mleka ludzkiego w Internecie. Dla dzieci potrzebujących i przedwcześnie urodzonych są banki mleka. Jak chcecie się podzielić mlekiem z innym dzieckiem to jest to najlepsze rozwiązanie. Ale… zawsze było i będzie funkcjonowało okazjonalne karmienie wśród bliskich sobie mam. Cokolwiek o tym piszą w mediach, jakkolwiek ludzie widzą to karmienie i jakkolwiek autorytety na ten temat mówią. My siostry, przyjaciółki, koleżanki będziemy od czasu do czasu podkarmiać sobie nawzajem dzieci. Będziemy je na chwilkę przystawiać żeby siostra mogła pójść na usg piersi, będziemy je dokarmiać jak przyjaciółka pojedzie na szkolenie na dwa dni, będziemy oferować swoje mleko kiedy butelka odciągniętego mleka wyleje się na podłogę.

Czy macie takie doświadczenia?

  1. http://pediatrics.aappublications.org/content/early/2015/03/31/peds.2014-3554.full.pdf+html 
  2. http://www.independent.co.uk/voices/comment/kourtney-offers-to-breastfeed-her-sister-kim-kardashians-baby-so-whats-the-big-deal-8453802.html 
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

63 komentarze

  • Agata
    8 maja 2016 at 19:18

    Ja karmiłam tylko swoje dzieci. Ale moja koleżanka w szpitalu po porodzie karmiła dziecko współlokatorki z pokoju. Tamta nie miała od razu pokarmu i poprosiła moją znajomą o podkarmienie. Według opowieści było to dla niej „dziwne” doświadczenie i nie wiedziała czy drugi raz by się zgodziła ale tak jak już pisałam dziecko było dla niej obce. Gdyby mnie ktoś poprosił mogłabym nakarmić, ale raczej dziecko kogoś bliskiego.

  • Megi W
    8 maja 2016 at 19:41

    Synka karmilam dwa lata, obecnie córkę osiem miesięcy. Nie mam takich doświadczeń. Ale myślę, że dziecko kogoś z rodziny, np dziecko brata(siostry nie mam) mogłabym nakarmić,jakby oczywiście druga strona wyszła z taka prośba. Jestem zdrowa, badania na hiv,hcv miałam w ciąży, nie palę, zatem myślę,że zdrowotnie nie byłoby przeciwwskazań. Myślę,że to by mogło być ciekawe doświadczenie. ….chociaż nie wiem co bym czuła mając przy piersi nie swoje dziecko: ) Ale na pewno by to było mile doświadczenie.

  • Kasia
    8 maja 2016 at 19:46

    Agato, moja przyjaciółka urodziła w kwietniu, ja rodzę we wrześniu. Przy dwójce poprzednich dzieci miałam problemy z karmieniem, a przyjaciółka ma mleka bardzo duzo. Czy jakbym potrzebowała mleka we wrześniu (Jej synek będzie miał 5 mies) to taka różnica będzie OK czy za duża, zeby noworodkowi podać mleko od kobiety, która wtedy będzie karmić 5 miesięcznika? Będę wdzięczna za odpowiedz.

    • Hafija
      8 maja 2016 at 19:47

      Nie podejmę się odpowiedzi. Myślę jednak, że co innego regularne dokarmianie, a co innego jednorazowe dokarmienie. Może któraś z mam miała podobne doświadczenie i napisze coś od siebie.

    • Magda Lena
      8 maja 2016 at 20:12

      może lepiej pobrać mleko teraz i zamrozić

    • Kath
      8 maja 2016 at 20:47

      Też myślę jak Magda Lena, że lepiej obecne mleko zamrozić, do września będzie ok.

    • Dominika
      9 maja 2016 at 05:28

      Zacytuje dr Newmana: mleko kobiece, nawet bardzo dojrzałe, jest odpowiedniejsze dla noworodka bardziej niż formuła. Są matki, które karmią tandem rodzeństwa, gdzie różnica wieku jest 2, 3 lata. I młodsze żyje i ma się dobrze.
      A temat z nieba mi spadł, bo syn właśnie przechodził zatrucie pokarmowe i miałam pomysł, żeby poprosić szwagierkę o mleko. Wiadomo, laktoferyna i te sprawy:). No ale nie odważyłam się. Bałam się, że to odbierze jako atak na jej strefę osobistą.

    • Muchomorka
      9 maja 2016 at 08:18

      A ja bym uwierzyła w swoje możliwości wykarmienia własnego dziecka 🙂 No, chyba, że masz jakieś duże problemy zdrowotne, które mogą wpłynąć na ilość mleka.
      A wiara we własne piersi naprawdę czyni cuda 🙂

    • Marta
      28 października 2016 at 03:57

      Ja karmilam swoja poltoraroczna corke a do drugiej piersi przystawialam noworodka szwagieki :). Llepszr moje dojrzale mleko niz MM

  • Magda
    8 maja 2016 at 19:48

    Moja mama urodziła 4 dzieci i troje z nas ma swojego brata lub siostrę mleczną, może dlatego nie miałam obiekcji by nakarmić syna mojej siostry.

  • Blu
    8 maja 2016 at 21:00

    „jakkolwiek autorytety na ten temat mówią.” – jak mówią?

    • Hafija
      8 maja 2016 at 21:09

      jakkolwiek 😉

  • Renata
    8 maja 2016 at 21:08

    Witam, jestem mamą KPI-karmię piersią inaczej, czyli z butelki. Nie będę wnikać, czemu się tak a nie inaczej potoczyło. Ściągam już ponad rok. Od początku się bałam, że będę mieć mało pokarmu, lub go stracę. Walczyłam o każdą kroplę, choć w sumie nie musiałam, bo miałam go aż nad to, a córka do jadków nie należała. Zaczęłam więc przygodę z mrożeniem pokarmu. Mroziłam, mroziłam, ale miejsca nie przybywało-wręcz przeciwnie. Na jednym z forum mamusiowym dotyczącym KPI dowiedziałam się o możliwości oddawania swojego pokarmu. Skorzystałam z tego, dodałam ogłoszenie. Od razu zgłosiło się parę mam. Kontynuowałam oddawanie do roku. Na dzień dzisiejszy mam oddane plus minus (na minus, bo zawsze zaniżałam ilość oddanego mleka) ok 310 litrów. Także moja córka ma czworo mlecznego rodzeństwa. Dlatego nie wierzę w cudowny zanik laktacji, bo pomimo przeciwności losu jak się chce, to się potrafi! Jak nie drzwiami, to oknem 🙂 pozdrawiam

    • pani nanusia
      9 maja 2016 at 09:20

      brawo Renata!

    • Miód Malina
      9 maja 2016 at 10:35

      Też byłam mamą KPI. Karmiłam swoim odciąganym mlekiem pełne 20 m-cy. Ciągle było tego mleka na tyle dużo, że żal było nie dać dziecku (choć początki były trudne i do 3 m-ca podaż nie nadążała za popytem). Laktacja zaczęła zanikać dopiero 3-4 miesiące po tym, jak wrócił mi okres – ilość odciąganego mleka spadła wówczas o 60-75% i na tym zakończyliśmy nasze KPI, przechodząc na mleko krowie.

  • Mama Pyzy
    8 maja 2016 at 21:11

    Moja córka pomagała swojej cioci walczyć z nawałem – miała wtedy 2,5 miesiąca, a jej kuzyn za słabo ssał. Po roku role się odwróciły, to ja dokarmiam siostrzeńca, gdy siostra jest w pracy.
    Ale karmić na raz taką dwójkę szalejących przy jedzeniu roczników to dopiero jest frajda! 🙂 Polecam 🙂

  • Mama Pyzy
    8 maja 2016 at 21:13

    *roczniaków!

  • Mama Poli
    8 maja 2016 at 21:16

    Ja osobiście nie miałam takiej przygody ale moja mama ( ponad trzydzieści lat temu) tak. Opowiadała mi że jak urodziła mojego brata to raz nakarmiła dziecko współlokatorki w szpitalu, moja mama mimo iż urodziła przez cc miała dużo pokarmu a kobieta z którą dzieliła pokój podobno pokarmu nie miała a jej maluszek okropnie płakał, personel nie reagował wiec zareagowała moja mama, ktora zlitowała sie i nad tym maluszkiem i nad tą zapłakaną kobietą, zaproponowała że może jej dokarmić dziecko i kobieta ta się zgodziła, dziecko najedzone smacznie spało a i kobieta trochę odetchnęła jak przestalo płakać 😉

  • Ania B.
    8 maja 2016 at 22:53

    no to ja się wyłamię, gdyż nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko miało wypic mleko innej kobiety – czy to z piersi, czy z butelki. po prostu nie. źle reaguję, gdy główka mojej córki pachnie osobą, która ją trzymała na rękach, choćby to był ktoś z bliskiej rodziny, więc myśl o tym, że wypiłaby czyjeś mleko, doprowadza mnie na skraj obłędu (no, może ciut przesadzam :P) może jedynie w jakiejś skrajnej sytuacji, gdyby to była dosłownie sprawa życia lub smierci….. sama jednak mogłabym oddać swoje, choć raczej odciągnięte, bo jakoś nie mogę sobie wyobrazić przystawienia do piersi innego dziecka, niż własne.

  • Angee
    9 maja 2016 at 02:22

    A ja bym obcego dziecka nie przystawiła do piersi. Mogłabym odciągnąć laktatorem i podzielić się mlekiem. Czemu nie, jeśli się ma go dużo. Ale nic poza tym. Tak samo nie wyobrażam sobie aby inna kobieta karmiła piersią moje dziecko.

  • Paulitaaa
    9 maja 2016 at 07:07

    Ja też mam dużo pomrożonego pokarmu właśnie z myślą że mogę oddać jak by ktoś chciał. Ale jakoś nie ma chętnych. Ludzie się chyba boją. A przecież też miałam wszystkie badania w ciąży robione i mogę nawet je okazać na życzenie. Nie jest to dla mnie dziwne bo mój brat miał mamkę i mleczną siostrę i był w ten sposób cały okres niemowlęcy karmiony bo moja mama nie miała mleka.
    A może któraś z mam zna taką potrzebującą mamę??

    • Hafija
      9 maja 2016 at 10:39

      Ja też bym przez internet nie kupiła – to niebezpieczne 🙁

    • MartaKPI
      9 maja 2016 at 13:02

      Spróbuj na fb na grupie- karmiący rodzice-mleczne wspomaganie.

    • Agata
      9 marca 2017 at 11:05

      Myślę ze jest wiele takich kobiet Moze ogłoś sie jakoś na facebooku Teraz to najlepsze źródło informacji Gdybym potrzebowała chetnie bym skorzystała Szkoda zeby tak wartościowy pokarm sue marnował Dobrzectylko gdybys miała jskies badania ale podejrzewam ze masz z okresu ciąży A skad jesteś?

  • MamaSynka
    9 maja 2016 at 07:34

    A ja raz nakarmiłam córeczkę koleżanki, która została ze mną na kilka godzin. Drugi raz karmiłam malutkiego synka innej koleżanki, która miała problem z przystawianiem do piersi i chciała zobaczyć jak ja to robię. W obydwu przypadkach – uczucie identyczne jak przy karmieniu mojego synka, żadne dziwnie, nie wiadomo co, po prostu normalnie, naturalnie.

  • Tedi
    9 maja 2016 at 11:36

    Rodziłam synka na Węgrzech i tam normalnie funkcjonowały banki mleka przy każdym szpitalu. Nawet noworodki było dokarmiane takim mlekiem, gdy były problemy z mlekiem od mamy. Oczywiście każda kobieta oddająca mleko do banku musiała mieć robione badania. Wiele mam z tego korzystało.

  • matka pauka
    9 maja 2016 at 11:38

    Nakarmiłam raz miesięcznego synka mojej kuzynki. Moja córka miała wtedy 3/4 miesiące. Czułam się dziwnie, miałam wrażenie, że zaraz ktoś wejdzie do pokoju i na mnie nakrzyczy, choć nic z tego się nie zdarzyło. Mały się najadł, a ja czułam się dumna. Jakby zaszła taka potrzeba karmiłabym jej synka częściej.

  • An
    9 maja 2016 at 14:17

    Moja mama ma koleżankę której córka miała taki sam termin porodu jak ja, jak ja w końcu trafiła na patologie w 42 tyg i jak ja miała wywolywany poród. Urodzilysmy nasze córki w odstępie jednego dnia tylko że ona miała problem z laktacją i była załamana ze musi dawać mm. Pomimo że dziewczynę widziałam raz w życiu, jak mnie moja mama zapytała czy dam trochę mleka dla jej córki zgodziłam się bez zastanowienia. Przez kilka miesięcy przechodzilysmy to samo wiec w jakiś sposób była mi bliska. Na szczęście laktacja ruszyła tego samego dnia i nie było potrzeby ostatecznie.

  • juliaM
    12 maja 2016 at 10:09

    Trafiałam na Twojego bloga przypadkowo, taka jest prawda.. właściwie za sprawą poszukiwania informacji o aplikacjach. byłam zaskoczona, że w taki nowoczesnym sposób prowadzisz bloga parentingowego. Podoba mi się Twoje podejście, jest mocno osadzone we współczesnych realiach, dobrze, że odważnie zdejmujesz zasłonę milczenia właśnie z takich kwestii, jak oddawanie mleka. Historia stara jak świat urosła do rangi tabu i społecznego potępienia.
    czekam na dalsze refleksje, trzymam kciuki i powodzenia

  • Michalina
    12 maja 2016 at 21:44

    Moja szwagierka rodziła równo rok po mnie, jeszcze w jej ciąży zaproponowałam, że jeśli będzie taka potrzeba to mogę nakarmić jej dziecko lub podzielić się mlekiem. Na razie przez pół roku nie było potrzeby. Chciałabym spróbować z ciekawości, ale jakoś mi jednak niezręcznie 🙂

  • Hania
    12 maja 2016 at 22:01

    Mamy z kuzynką dzieci w podobnym wieku. Kiedy kuzynka miała problem z małą ilością pokarmu, przez ponad miesiąc ściągałam mleko dla jej synka (nie w ilościach hurtowych, tylko tak może po 150-180 ml na dzień), żeby poza mm mogła go też dokarmić „prawdziwym mlekiem”. Mieszkamy w odległości około 100 km, więc zamrożone mleko było przewożone w przenośnej zamrażarce. Nigdy jednak nie przystawiłam innego niż własne dziecka do piersi, ale jakby nie było innego wyjścia, to czemu nie… Wydaje mi się, że dzieci mam, które miały problemy z laktacją, często są źle przystawiane i trochę bym się bała, że taki bobas ze złymi nawykami może mnie odrobinę uszkodzić…

  • dzasta
    14 maja 2016 at 14:33

    W takim razie polecam zostac honorowa dawczynia mleka!
    http://bankmleka.pl/?page_id=2079

  • Magda
    25 maja 2016 at 12:21

    Gdyby była taka potrzeba to nakarmiłabym dziecko innej kobiety i nie widzę w tym nic złego.

  • Questra
    27 maja 2016 at 15:20

    Oddałabym mleko, ale wolałabym odciągnąć. Czułabym się niezręcznie, przystawiając nieswoje dziecko do piersi. Podobnie jak nie wyobrażam sobie swojego dziecka przy piersi innej kobiety. Może to egoizm, ale w tej sytuacji mam do niego prawo.

  • manowce
    12 czerwca 2016 at 15:50

    „podkarmianie”? to brzmi, jakbyśmy sobie nawzajem kanapki przynosili. ja nie miałam takich doświadczeń i nigdy bym się na to nie zgodziła.

  • Brosini
    16 czerwca 2016 at 11:08

    Nigdy w życiu nie słyszałam o takich praktykach w cywilizowanym świecie i jestem zaskoczona, że niby to jest tak powszechne.

    • Hafija
      16 czerwca 2016 at 20:09

      Ano tak 🙂

    • Ja
      27 października 2016 at 09:10

      To znaczy, że warto o tym pisać i uświadamiać.

  • Krzysia
    23 lipca 2016 at 14:37

    Siostra mojej mamy mając swoje dziecko dokarmiala nie raz syna sąsiadki bo ta miała mało lub słabe swoje mleko ( ciocia ma teraz 70lat ) więc sporo czasu upłynęło a i wtedy było to normalnie nie żadne tabu 🙂 ją samą karmie syna już 18miesiecy i gdyby zaszła potrzeba dokarmiać Bliskiego bobasa to czemu nie 🙂

  • Paulina
    27 października 2016 at 08:10

    Ja oddałam do badań naukowych do banku mleka ok 12 litrów, a parę dni temu dzieliłam się mlekiem ze znajomą.

  • Cll
    27 października 2016 at 08:37

    Ja karmiłam. Synka mojej przyjaciółki. I córeczkę pasierbicy. Kilka razy w sumie. Nie widzę w tym nic niezwykłego. Ot, dziecko głodne, to trzeba dać jeść. 🙂
    Moja córeczka nie chciała być podkarmiana, wolała się obrazić 😉 Ale nie płakała wtedy z głodu, jak się później okazało. Bo i mnie tylko potarmosiła zamiast ssać. Na powitanie chyba?
    To, co mogę powiedzieć, to to, że każde dziecko ssie kompletnie inaczej i pierwsze wrażenie – przyssanie – jest troszkę dziwne. Ale potem – zupełnie normalne. Naturalne.
    Odciągniętym mlekiem nie dzieliłam się – nie było takiej potrzeby. I w drugą stronę też nie było. 🙂

    Fajnie, Hafijo, że poruszyłaś ten temat. Nasze mleczko i nasze piersi to nie temat tabu. I to ważne, żeby mamusie się nie bały i nie brzydziły. To sama natura. 🙂

  • Karolina
    27 października 2016 at 09:12

    Ja z siostra urodzilysmy w podobnym czasie. Między naszymi dziećmi jest 2 miesiace roznicy. Zastanawialysmy sie czy moglybysmy to zrobic dla naszych dzieci i karmic je wzajemnie gdyby byla taka potrzebA. Raczej bylysmy zgodne co do tego ze jak najbardziej tak ☺

  • tiffi
    27 października 2016 at 09:19

    Ja karmilam synka mojej siostry już ok. 4 razy:) różnica wieku miedzy naszymi dziecmi wynosi 2,5 msc. Siostra byla po cesarce i dosyc dlugo rozkrecala sie jej laktacja, dodatkowo karmienie bylo dla niej ogromnie bolesne ( dla mnie tez, ale ten etap mialam juz za soba). Jak bylam u niej w odwiedzinach i po karmieniu jej dziecko nadal bylo niespokojne i glodne, chciala podac mm.. Wtedy zaproponowalam, ze moze ja go nakarmie. 😉 to bylo niezwykle doswiadczenie. na pocztku czulam sie nieswojo, ale ciekawosc byla wieksza 😉
    Kolejne razy byly bardziej potrzebne ze wzgledu na mnie. Bylam na wyjezdzie jednodniowym i podczas niego musialam korzystac z laktatora. Niestety tak mocno pobudzil mi laktacje, ze gdy wrocilam moj synek nie byl w stanie uratowac mnie od tego „nawalu”, a laktatora mialam juz dosc. Uratowal mnie synek siostry 😉 innym razem mialam zastoj w piersi. Moj synek jest typem nespokojnym i ssie po maks dwie minuty.. Bylam nawet w szpitalu na odciaganiu, niestety niewiele to pomoglo.. A jak wiemy.. Najlepszym laktatorem jest dziecko 😉 I tu znow synek siostry mnie uratowal!

  • EvilAlice
    27 października 2016 at 09:20

    Nie rozumiem bulwersu niektórych kobiet. CO jest tak strasznego, obrzydliwego lub intymnego w karmieniu, że nie można tego zrobić będąc zdrową i chcąc nakarmić zdrowe cudze dziecko? Przecież to małe dziecko i jest głodne. Gdyby któraś mogła a odmówiła to miałaby chyba zerową empatię w stosunku do ludzi. Moja siostra rodzi w styczniu, ja mam w tej chwili półroczniaka – jest dla mnie całkowicie naturalne, że się podzielę mlekiem jeśli będzie miała laktacyjne problemy.

  • JoAsiula
    27 października 2016 at 09:32

    Bez zastanowienia podałabym mojemu siostrzeńcowi pierś jeżeli zaszłaby taka potrzeba, moja siostra zrobiłaby to samo dla mojej córki:-) z resztą na przestrzeni wieków tzw. „mamki” były bardzo powszechne, zdrowe chłopki karmiące dzieci dziedzica i jego żony, to było na porządku dziennym. Rozumiem, że ktoś może niechcieć i ok, ja jednak myślę, że to jest szlachetne kiedy kobiety dzielą się swoim mlekiem 🙂

  • Justyna
    27 października 2016 at 10:56

    po porodzie byłyśmy na sali we 3, ja ściągałam mleko laktatorem, bo córa nie przejadała, a piersi aż „pękały”, pozostałe mamy na mleko musiały dłużej czekać i panie pielęgniarki-położne same zaproponowały czy nie chciałabym się podzielić z dziećmi w pokoju moim mlekiem 🙂 tak zrobiłam i czułam się z tym super 😉

  • Bea
    27 października 2016 at 11:26

    Świetny artykuł… Mleko matki było od początku ludzkości cennym pokarmem i odpowiednio szanowanym, tak, jak Mama Karmiąca, więc i dokarmianie dzieci przez inne mamy (mamki) to całkowicie normalna praktyka. Nie potrafię pojąć co się dzisiaj dzieje z ta częścią ludzi, którzy tego nie rozumieją. Wiadomo, że chodzi, że o pieniądze… a niestety wielu ludzi daje się zwieść tym, którym zależy nie na człowieku, ale na zyskach ponad wszystko.

  • Renia
    27 października 2016 at 15:24

    Ja bym nie miała z tym problemu. Nakarmić inne swoją piersią czy dać nakarmić swoje. Ale starsze. Nie noworodka, to zbyt niebezpieczne. Mam neonatologa w rodzinie, który to zdecydowanie odradza. W mleku są wirusy,które dla naszego dziecka są ok.ale dla obcego mogą zaszkodzić.

  • Karola
    27 października 2016 at 19:16

    Pamiętam, że Salma Hajek nakarmiła „obce” dziecko. O ile dobrze pamiętam, jako ambasadorka UNICEFU lub innej organizacji była w podróży po Sierra Leone, gdzie odwiedziła szpital z noworodkami. Wzruszył ją widok nowo narodzonej dziewczynki, której mama była zbyt słaba z powodu niedożywienia, by nakarmić swoje dziecko. Aktorka karmiła wtedy piersią swoją kilkuletnią już córkę, więc miała pokarm i zdecydowała się, żeby nakarmić dziewczynkę.

  • Aga
    27 października 2016 at 19:45

    Hafija, czy to „normalne” że trzydniowy noworodek jest „dokarmiany” kroplówką bo za dużu utracił na wadze???? pominę fakt, że 7 godz.po narodzinach został wykąpany 🙁

    Aga

    • Hafija
      27 października 2016 at 20:55

      nie powiem, bo nie wiem

    • Marzena
      9 marca 2017 at 10:58

      Mój syn urodził się z hipotrofią, ważył 1940g. Ponieważ był spadek wagi o 100 g, synek miał problemy z utrzymaniem ciepłoty ciała (zero tkanki tłuszczowej ) i dużo spał, dostawał przez 2 dni glukozę dożylnie za pomocą pompy. W naszym przypadku gdyby spadł jeszcze z wagi, skończyłoby się przewiezieniem go do szpitala oddalonego 50 km od naszego, a ja zostałabym niestety w szpitalu, w którym rodziłam. Dlatego jestem przekonana,że lekarz podjął dobrą decyzję. Ale jestem daleka od prób oceny takich decyzji u innych. Co innego podanie mm zamiast rzetelnej pomocy laktacyjnej, informowania o alternatywnych metodach karmienia itp. Noworodek jest tak delikatny, że warto chyba jednak zaufać lekarzom, że decyzje medyczne są dobre. A gdy się nie ufa, to trzeba wybrać inny szpital, to prawo każdej kobiety, może rodzić gdzie chce. Ewentualnie skonsultować się z innym lekarzem.

  • betsi
    27 października 2016 at 22:32

    uff jak dobrze ze mam hbs+ i nie rozkminiam czym bym byla w stanie nakarmic czyjes dziecko;) niby zagrozenie bardzo male, ale jednak. swojego tez bym nie dala nakarmic z tego samego powodu- ktos moze byc nieswiaodmy choroby. no chyba ze to znjaoma, ktora jest pewna ze jest zdrowa.

  • Ania
    27 października 2016 at 22:51

    Na wrocławskiej grupie dla mam karmiących nieraz pojawiają się wpisy z prośbą o mleko, gdy mama np. dostała lek, po którym nie mogła karmić. Było to zazwyczaj skonsultowane z doradcą i ja swoje mleko dałam. Podziwiam mamy, które zadają sobie tyle trudu, aby nie podać mm. Jeśli ktoś poprosiłby mnie o to ponownie, to pewne też bym nie odmówiła. Nie jest to moim zdaniem dziwne, czy nie na miejscu, to cudownie, że można komuś pomóc i dać coś wyjątkowego.

  • Ela
    28 października 2016 at 05:39

    Banki mleka…
    Miałam pomrozony pokarm w specjalnych torebkach sterylnie wszystko wyparzane z okresu 0-6mcy.
    Dokładnie półtora roku temu dzwoniłam do dwóch funkcjonujących wtedy banków mleka i po wielu próbach kontaktu otrzymałam nieciekawe informacje. W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że oni mrożone go mleka nie chcą. W warszawie powiedzieli świeże jednodniowe max przyjmą jak codziennie będę je do wozić. Ten drugi bank mowil ze ma 30 mam mlecznych z okolicy i im wystarcza. Do banku miałam min.200km – mleko poszło do kosza.
    Obecnie moja druga córka ma 3 miesiące. Mleko mrozilam tylko przez pierwszy miesiąc. Ciągle szkoda mi je wyrzucać.
    Czy ktoś z Was teraz kontaktował się z bankami? Teraz jest na nie moda. Moze jest lepiej? Nie chce się znów denerwować..

  • Eva
    28 października 2016 at 05:55

    Moj syn dostawał mleko z banku mleka na receptę. Nie mieszkamy w Polsce. Urodził sie duży (prawie 4400) i głodny ;). Niestety miał tez żółtaczkę i tracił na wadze, a mi trochę zajęło zanim produkcja pokarmu sie unormowała. Dzieki temu nie zaczęliśmy mu podawać mleka w proszku, a w rezultacie karmiłam do 17 miesiąca, najdłużej z moich koleżanek. Przestałam, bo nie mogłam zajść w ciąże. Mam nadzieje, ze drugiego synka będę karmiła równie długo, jesli nie dłużej.
    Nie miałabym problemu, aby karmić dziecko siostry czy kuzynki lub brać pokarm od bliskich osób, których styl życia i odżywiania bym znała. Gdybym miała nadmiar pokarmu, chętnie oddawałaby go do szpitali lub potrzebującym koleżankom.
    Moim zdaniem dzielenie sie pokarmem, to jedna z najbardziej naturalnych rzeczy.

  • Lena
    8 marca 2017 at 22:33

    Ja karmię już moją córkę KP 10 miesięcy i w grudniu zeszłego roku karmilam piersią rocznego syna mojej siostry ok miesiąc z przerwami, gdy ona poszła do szpitala na operację tarczycy. Syn mojej siostry ma alergię na mleko krowie i nie tolerowal żadnego mm czy butelki więc mój cyc bardzo się przydał 🙂 to było przede wszystkim nocne karmienie, małemu szły zęby i potrafił 5 razy w nocy się budzić na pierś, moja córka też się budziła więc ogólnie łatwo nie było ale czułam się wtedy jakbym miała ważna misję do spełnienia. ogólnie bardzo się cieszę, że mogłam pomóc siostrze. mleka też produkuje sporo więc starczyło na dwójkę dzieci.

  • Paulina
    8 marca 2017 at 23:36

    Od obcej mućki nie brzydzimy się mleka a od kobiety już tak?😊

  • Anna
    9 marca 2017 at 21:31

    Moja babcia (lat 92) miała ciekawą przygodę z kp. Ma piątkę dzieci i każde karmiła piersią do około 18 miesiąca. Przy jednej z córek ( w latach 50) pojechała do sanatorium na kilka tygodni i w tym czasie ciocię karmiła kuzynka babci, która sama miała córkę trzy miesiące starszą. Babcia w tym czasie, ponad 600 km od domu, ściągała pokarm i wylewała do zlewu. Lekarz pukał się w czoło, że nic z tego nie będzie, a ona po powrocie dalej karmiła córkę jeszcze rok czasu. Ponadto raz nakarmiła piersią zupełnie obce dziecko na prośbę sąsiadki.

  • Emmasmum
    19 listopada 2017 at 04:03

    Ja dziś jestem w 10tc, ale karmię dalej w nocy moją trzylatkę (3l 2mies). Gdy miała niespełna rok, ja musiałam spędzić 3 tygodnie w szpitalu, bez możliwości podawania jej mojego pokarmu (który przez ten cały czas odciagałam, by podtrzymać laktację). Nie miałam możliwości jej go podawać, ze względu na to, że leki, które na tamten moment brałam, należały do grupy o najwyższym ryzyku szkodliwości, a nas dzieliło ponad 100km. Poprosiłam na tamten czas moją siostrę, wtedy mamę kilku tygodniowego dziecka o karmienie mojej córki. Jestem zadowolona ze swojej decyzji i postąpiłabym tak samo w stosunku do jej dziecka.

  • Katarzyna
    8 grudnia 2017 at 17:22

    Ja tam bym mogła „podkarmić” czyjeś dziecko, czemu nie. O własnego synka pewnie byłabym ciut zazdrosna (bo to takie nasze, cudowne coś ), ale w razie potrzeby mogłabym skorzystać- ale tylko od kogoś dobrze znanego. Taki mały apel- dziewczyny, badajmy się na HIV! To naprawdę jest choroba na którą narażenie może dotyczyć każdej z nas. W każdej ciąży powinno się badać na początku i ponownie w 3 trymestrze (w każdym większym mieście są miejsca gdzie można to zrobić za darmo i anonimowo)-a bardzo dużo kobiet tego nie robi! Tymczasem takie badanie może uratować życie i zdrowie całej naszej rodzinie.

  • anna
    6 kwietnia 2018 at 21:24

    A jeśli dziecko brata jest chorowite, nie je piersi już 6 miesięcy, to czy mogę je nakarmić? Dodam, że jutro wyjeżdżają a nie mamy laktatora, bo wszyscy jesteśmy przejazdem. Czy to dobry pomysł?

  • Magda
    17 lipca 2018 at 13:33

    Witajcie:) mam Synka 16 miesięcy, tylko trzy miesiące karmiony piersią, do tej pory mm, ale już praktycznie mu odstawiamy. Znajoma przyznała się ostatnio, że ma zamrożone mleko to pierwsze i wiarę, tylko jest ono od września mrożone, czy mogę podaj je Synkowi jeszcze zamiast mm na noc lub rano?

skomentuj