Ważne!


Jakiś czas temu obejrzałam dokument o otyłym nastolatku. Chłopak był przykuty do łóżka. Był na skraju życia i śmierci i właśnie rozpoczynał terapię szpitalną. Nie było wiadomo, czy ją przeżyje. Jego dieta składała się z kanapek – wielkich bochenków chleba – z wieprzowiną lub chipsami (sic!!) soku owocowego, frytek i pizzy.

Jest jednocześnie niepodważalne to, że jego mama go kochała. Bała się o niego, wiedziała, że nie jest tak jak powinno być. Pewnie podjęła decyzje dotyczące żywienia tego chłopca, których żałowała, ale tak – kochała swoje dziecko.

To, co się dzieje w kwestii żywienia naszych dzieci i żywienia dorosłych jest bezdyskusyjnie ważne. Bardzo często ta ważność dla nas zaczyna się dopiero z momentem siadania dziecka do stołu z rodzicami i jedzenia z talerza posiłków stałych.

Ostatnio przeczytałam ważne słowa w informacji, na temat rozpoczęcia przez Jamiego Olivera działań na rzecz karmienia naturalnego:  karmienie piersią to podstawa całej drogi zdrowego żywienia dzieci. 1

Często zapominamy o tym  najważniejszym okresie programowania żywieniowego – o pierwszych trzech latach życia dziecka. Przy rozmowach o karmieniu naturalnym, a najczęściej o niekarmieniu, pojawia się niejednokrotnie stwierdzenie – nieważne jak karmisz, ważne, że kochasz. Bardzo się z tym nie zgadzam.

Miłość to jedno, a żywienie to drugie.

Czy to nieważne, że dajesz cukierki a nie owoce przedszkolakowi? Czy liczy się wtedy też tylko to, że dziecko kochasz, a próchnica zniknie sama?

A czy to nieważne, że jecie codziennie w fast foodzie, czy też przygotowujecie zdrowy posiłek w domu? Czy to też nieważne w obliczu rodzicielskiej miłości?

Decydując o żywieniu niemowlęcia podejmujemy decyzję za dziecko – jakakolwiek ona nie jest. Jednocześnie my – dorośli ponosimy odpowiedzialność za ten wybór, ale konsekwencje naszych wyborów ponoszą już dzieci. Nie unikniemy odpowiedzialności zasłaniając się miłością. Nie unikniemy konsekwencji kiedy podejmiemy gorsze czy lepsze decyzje, tylko dlatego, że kochamy nasze dzieci.

Miłość nie daje immunitetu na zdrowie. Miłością nie uchronimy dzieci przed chorobami, problemami w szkole czy w życiu. Miłością nie zasłonimy dzieci przed kulami, terrorystami czy wypadkami.

Miłość jest niezależna, miłość jest uniwersalna ale nasza miłość, to nie jest bilet do lepszego życia dla dziecka, natomiast jest fantastycznym startem do dalszego życia i opoką. Jednak nasza miłość nie naprawi naszych błędów, pomyłek, wyborów czy też życiowych zakrętów niezależnych od nas.

Miłość jest mimo to wszystko. Natomiast nie równoważy ona innych aspektów życia.

Ważne jest, czym karmisz dziecko. Tak jak ważne jest to, co ty jesz! Od narodzin po wiek nastoletni ważne jest, jak żywisz dziecko i siebie. Od pierwszego dnia to, co znajdzie się w brzuchu dziecka MA znaczenie. ZAWSZE!

Mama tego otyłego, chorego chłopca popełniła błędy. Każdy z nas to robi, każdy z nas czasem błądzi, podejmuje takie a nie inne decyzje. Miłość tych błędów nie likwiduje, chociaż na pewno je łagodzi w sercu i pozwala nam wybaczać i szukać lepszych dróg dla tych, których kochamy. Pozwala nam znaleźć odwagę na naprawianie błędów. Ale miłość, sama miłość,  ich nie naprawi. Tylko my możemy to zrobić, tylko my mamy w ręku narzędzia do działania.

Nie mówimy przecież: Nieważne jak ubierasz, ważne, że kochasz, po czym nie ubieramy dziecko w kożuch i wyłazimy na czterdziestostopniowy upał?

Czy mówimy: Nieważne, co czytasz dziecku ważne, że je kochasz i nie oglądamy z dzieckiem magazynów dla dorosłych?

Nie, dlatego, że jedno i drugie jest TAK SAMO ważne!

Nie ma między miłością, a sposobem żywienia powiązania, ale nadal waga obydwu tych rzeczy jest ogromna! Decyzje jakie podejmujemy dla naszych dzieci są ważne, bez względu na miłość i okoliczności emocjonalne.

Jest ważne jak karmisz i jest ważne, że kochasz.

  1. http://www.thesun.co.uk/sol/homepage/news/politics/7008668/After-sugar-tax-Jamie-Oliver-continues-crusade-calling-on-more-mums-to-breastfeed.html
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

39 komentarzy

  • Agnieszka
    23 marca 2016 at 20:28

    Oh jak ja już mam dość tej „linii obrony” – nie ważne jak karmisz, ważne że kochasz!

    • Ana
      22 października 2017 at 06:48

      Albo moje jadło i żyje… Ma 3-5 lat

  • Muchomorka
    23 marca 2016 at 20:36

    Udostępnię i przygotuję się na lincz tych znajomych mam, które zrezygnowały z kp, bo „coś tam”, tych, które dają danonka na deserek i tych, które uważają, że to, że moje dziecko nie lubi słodkiego (a jeśli już, to naturalne – czyli suszone owoce, owoce, warzywa czy domowe ciastka bez cukru) znaczy, że je „skrzywiłam”.

  • Emi
    23 marca 2016 at 20:44

    Agata, myślę że jest powiązanie pomiędzy miłością, a żywieniem i innym postępowaniem, bo kiedy kogoś kochamy, chcemy dać mu to co najlepsze i chronić przed tym co złe, czyli mówiąc „nie ważne czym karmisz, ważne, że kochasz” to antonim, bo miłość = troska, a nie olewactwo.
    Bo miłość ma różne oblicza, niestety można dać zrównoważoną mądrą miłość szczerą, pełną wsparcia, można też kochać za bardzo, a czasem za mało (nie wnikam dlaczego bo różne są koleje życia i doświadczenia, po prostu czasem tak jest), czasem złe wzorce, strach przed głodem, biedą, inne ciężkie przeżycia które mają wpływ na życie etc i tu przechodzimy do kolejnego aspektu: wiara… że „mama wie co jest dobre dla jej dziecka” niestety zwykle, nie jest to wiedza tylko wpojone w podświadomość obrazki z TV, magazynów i filmów plus presja rodziny i społeczeństwa, że tak właśnie jest ok.

    Ale wiem o co Ci chodzi i generalnie się zgadzam.

    • Miśka
      28 maja 2016 at 21:56

      W punkt. 🙂

  • lalulila
    23 marca 2016 at 21:11

    Jak dobrze że mieszkamy sami. Bez dziadków. Bo to oni najczęściej rozpieszczają słodyczami i nie dociera do nich że mają nie dawać…

    • Katsumi
      20 października 2017 at 20:48

      oj, znam to… „”biszkopciki przecież nie szkodzą!” cukier, syrop glukozowo-fruktozowy… nie szkodzą, skąd!

  • Matka Debiutująca
    23 marca 2016 at 21:56

    Wydaje mi się, że w przypadku (nie)karmienia piersią argumentowanie „niewazne jak karmię, ważne że kocham” to rodzaj reakcji obronnej, bo niekarmienie piersią jest w wielu przypadkach mocno krytykowane jako to nie dające bliskości i wychodzące z wygody/lenistwa matki, choć przyczyny mogą być różne . Zgadzam się natomiast, że to są dwie osobne kwestie i w sumie dobre karmienie (już nie mówię tu o kp, ale dalszych etapach) jest mocnym wyrazem troski o dziecko, gdy się świadomie i odpowiedzialnie żywi dziecko.

  • Angelika
    23 marca 2016 at 22:21

    Ja oglądałam program „nasze otyłe dzieci” chyba tak sie nazywał,na TVN style dzisiaj i Zgadzam się w 100%! dzisiaj nawet miałam dyskusje na ten temat,bo takie zaniedbanie diety póki co jest dla mnie niezrozumiałe,nie rozumiem ludzi którzy tłumaczą „bo jak nie dam słodyczy to nic innego nie zje”… No ale dzieci same sobie nie kupią tych słodyczy! Jak nie bedzie w domu,to wczesniej czy pozniej zje cos innego…Nie jestem z tych co absolutnie nic słodkiego,nic niezdrowego,same warzywa i owoce i broń Boże posolić czy posłodzić troche itp. ale jak słyszę jak kumpela sie cieszy ze jej dwulatek jak widzi colę to szaleje to uważam ze to przesada…Albo jak kumpela tłumaczy ze jej syn ma nadwagę bo wszystkie zajęcia sportowe sa płatne a jej nie stać,ale na gry na konsole ma,na mc Donalda tez ma…I wyjsć na rower czy pograć w piłkę nie trzeba miec kasy…troche to dla mnie dziwne że rodzice nie widza jaką krzywdę dziecku wyrządzają bo przecież od nich zależy co dziecko je,w dużej mierze tez ile dziecko sie rusza a nadwaga to nie tylko utrata zdrowia ale i pewności siebie,często takie dzieci sa wyśmiewane i wyzywane w szkole…

  • rodzinkovo
    23 marca 2016 at 22:50

    Mam w rodzinie przykład mamy, która karmi swoje 5cio miesieczne dziecko wszystkim. Tak – wszystkim, bowiem maluch odkąd skończył 3 miesiące je sloiczki. Bez względu na zawarte na nich informacje na temat wieku dziecka dla którego są przeznaczone. Dziecko w wieku 5ciu miesięcy w nocy dostaje mm a w dzień jest na pokarmach stałych. Je jak dorośli. Mama podaje mu ptasie mleczko, na deser zjada dwa (!!!!) danonki, je tez frytki, rosół. Mama dziecka twierdzi, ze jest ok. Ze maluch jest silny, duży (za duży! ) i że rzadkiego juz nie chce jeść (czyt. Mleka). Nie wiem czy jest sens wchodzic z ta osoba w dyskusje ale szkoda mi dziecka 🙁

    • ;/
      31 marca 2016 at 18:00

      Brzmi strasznie.

      Miałam w rodzinie taki przypadek.
      Maluch miał kilka miesięcy i dostawał normalny obiad – sosik, mięsko, kapustę z cebulą!

      Już w wieku kilku lat dziecko miało sporą nadwagę i problemy zdrowotne.
      Dziś jest już uczniem. Z licznymi problemami. Sprzedanymi przez mamę i babcię.

  • Niekonwencjonalna
    24 marca 2016 at 09:20

    Jak kocham to dbam. Jak dbam to nie tuczę, nie karmię chemią. Jak dla mnie tu nie ma tłumaczenia. To świadome prowadzenie do śmierci, niepełnosprawności, linczu w szkole. Niektóre mamy, babcie mają problem ze sobą. Wyrażają miłość przez żołądek, który zniszczy wszystko stając się worem bez dna.

  • Aga Sidor
    24 marca 2016 at 12:07

    Jeśli chodzi o niekarmienie piersią, wiele kobiet nie może karmić, lub nie chce, z różnych powodów. W tej chwili jest zatrzęsienie mieszanek dla maluchów. Może nie jest to najzdrowsze rozwiązanie, ale na pewno lepszym niż głodne dziecko i sfrustrowana mama. Dla mnie najważniejszy jest moment, kiedy zaczynamy wprowadzać pokarmy stałe i nowe smaki. Uczenie dzieci od małego ciekawości kulinarnej i zdrowych nawyków.
    Nie jestem orędownikiem kiełków i kaszek owsianych. Uważam, że wszystko z rozsądkiem jest dozwolone. My pizze robimy w domu – z wieloziarnistej mąki, z brokułami, pomidorami, z domowym sosem pomidorowym. Dzieci dostają też słodycze i soki (choć unikam tych kupnych i uważnie czytam skład).
    No i aktywność fizyczna – bieganie, skakanie, a nie tylko jedzenie i tv 😉

    Oczywiście, że ważnym jest to, co jemy.

    • Olga
      22 kwietnia 2016 at 21:59

      Całkowicie się z Tobą zgadzam. Karmiłam piersią przez 11 miesięcy, potem przeszłam na mm i nie sądzę aby ta zmiana miała wpływ na dalsze żywienie. Dużo ważniejsze są te inne rzeczy, które dajemy dziecku. Też robimy domową pizzę, synek dostaje też czasami kawałek ciasta – pod warunkiem, że jest domowe, więc mam pewność, że nie ma tam jakiejś chemii. W sklepie uważnie czytamy składy. Nie wariuję robiąc eko-deserki i eko-obiadki, ale też nie chce aby moje dziecko jadło byle co, bo producent reklamuje „że dobre dla dzieci” no i „ma przecież pieczątkę instytutu matki i dziecka” (głupi argument, patrząc po składzie niektórych produktów). Sami z mężem też staramy się wybierać i kupować produkty dobrej jakości, robić wiele rzeczy od podstaw. Dzięki czemu mały może często zjeść to co my i nie muszę mu osobno gotować (co robię, jak my mamy coś nieodpowiedniego dla jego wieku).
      No i ruch na świeżym powietrzu 🙂

    • Hafija
      25 kwietnia 2016 at 19:36

      żywienie jest ważne na każdym etapie, a akurat karmienie piersią jest bardzo ważne

  • Gosia
    25 marca 2016 at 08:25

    Z jednej strony nie idzie się nie zgodzić, ale z drugiej… wydaje mi się, że trochę za bardzo czarno-białe jest to podejście. Może odniosłam takie wrażenie czytając komentarze?
    Można albo przekarmiać dziecko słodyczami albo dawać mu tylko suszone owoce w ramach słodkiej przekąski… A gdzie wszystkie odcienie szarości? Ja nie podam dziecku coli ani chipsów. W ogóle ich nie dostanie, ale czekolada i np. sernik będą u nas gościć, bo sama je uwielbiam 😀
    Jestem szczupła, ruszam się umiarkowanie i nie mam problemów zdrowotnych. Jako niemowlak dostawałam mleko w proszku i posłodzoną przetartą marchew. Żyję i upośledzona intelektualnie te nie jestem.
    Ostatnio starsza Pani okrzyczała mnie, że zasłoniłam dziecku buzię przed słońcem. W skrócie mówiąc, jestem wyrodną matką, bo odbieram dziecku naturalną witaminę D. A moje dziecko bardzo nie lubi jak mu słońce świeci w oczy. Sama tego nie lubię, więc będę chronić oczka mojego dziecka. Nawiasem mówiąc ta starsza Pani uszczęśliwiła mnie na resztę dnia. Cały dzień cieszyłam się, że nie jest moją teściową 😀

  • Claudia
    25 marca 2016 at 09:42

    Istotnie niezwykle ważne jest czym karmimy swoje dzieci. Mój syn (11 miesięcy) jest karmiony piersią. Ale nie zgadzam się, że całkowite wyeliminowanie słodkiego jest czymś dobrym. Można zastąpić zwykły cukier np. miodem czy syropem klonowym, daktylowym. Nie z czapy mleko matki jest słodkie (mm również), bo wywołuje w dzieciach poczucie bezpieczeństwa. Moim zdaniem eliminacja całkowita nie w każdym przypadku da zamierzone rezultaty (dziecko nie będzie nauczone słodkiego to nie będzie jadło), a może mieć odmienny skutek. Moja znajoma chowa słodkie w szafie, a jednak jedna z jej córek kombinuje żeby się do nich dostać (inne córki nie ciągnie do słodkiego). Od słodyczy czy od fast foodów nie uchronimy naszych dzieci, możemy wybierać zdrowsze alternatywy tych dwóch. Wracając do Jamie’ogo Oliviera on sam w swoich programach robił zdrowszą wersję fast foodów. Hamburger zrobiony w domu a nie zjedzony w maku będzie taką lepszą alternatywą. Zresztą sama byłam świadkiem jak na dzień dziecka Panie z dziećmi ze szkoły wchodziły do maka. I co nam po tym, że dziecko nauczy się zdrowo jeść w domu? No właśnie. I to nie prawda, że tylko złe odżywianie może być przyczyną otyłości u dzieci, są jeszcze wszelkiego rodzaju nietolerancje pokarmowe (na fruktozę-tak! na niektóre owoce) czy alergie przy których przyjmuję się m.in. sterydy. Jedno jest pewne karmienie piersią na pewno daję doskonały start dla dziecka w kwestii jego zdrowia i szczupłej sylwetki. Tego niestety poprzednie pokolenie dzieci lat 80tych nie zaznały.

  • Angie
    25 marca 2016 at 10:42

    Nie chce też demonizować mam karmiacych mm bo wiem jak moja przyjaciółka cierpiała jak nie miała pokarmu bo brała jakieś leki przez które laktacja jej się zatrzymała i co miała zrobić? No dawala mm,ale co trzeba mieć w głowie aby 4msc dziecku dawać czekolade?! Moje dziecko czasami zje coś niezdrowego,jakis slodycz czy frytki ale to od „święta” 🙂 Dziwi mnie ze rodzice ktorzy dbają o wygląd dziecka,aby miało super buty,ubrania, zabawki nie dbają o to aby bylo zdrowe.Moja córeczka w siatce centylowej jest na 3centylu,zawsze była mała ale je odpowiednio jak na swoje 20msc i lekarz mówi że lepiej poniżej niż za wysoko i o ile na początku chciałam aby ważyła więcej tak teraz cieszę się że mam zwinne żywe i szczupłe dziecko 🙂

  • MamaSpace
    26 marca 2016 at 22:10

    Ja kiedyś usłyszałam, że jestem dziwna, bo moje roczne dziecko nie dostawało batonika i nie znało smaku słodyczy. I właśnie o to chodzi, że dla wielu ludzi nienormalne jest to, że ktoś ogranicza dziecku słodycze, a zupełnie normalne to, że daje mu je w nadmiarze nie dbając o długofalowe efekty takich działań. Cóż ja jednak wolę być dziwna 🙂

    • Laura
      21 października 2016 at 09:51

      U mnie to samo. Juz słyszałam ze odbieram Mlodej dziecinstwo bo nie je czekolady.. 😉

  • BellyMummy
    27 marca 2016 at 21:35

    bardzo ważne jest to co piszesz, ja zawsze interesowałam się zdrowym, dobrym odżywianiem, a odkąd mam dziecko jeszcze bardziej zwracam uwagę na to co mu daję (ma 2 lata), szczególnie, że żyjemy w czasach gdzie większość jedzenia ze sklepowych półek nie służy naszemu zdrowiu. Dlatego będę karmiła piersią tak długo jak dziecko będzie tego chciało, bo to jest prosty i najzdrowszy sposób odżywiania jaki znam dla dziecka w jego wieku. Przecież nie ma mniej przetworzonego pokarmu od mleka które trafia prosto z piersi do ust dziecka. Odkąd zaszłam w ciążę systematycznie też zmieniam dietę swoją i męża, każdy posiłek przygotowuję tak by dziecko mogło sięgnąć do naszego talerza i zjeść coś dobrego i pożywnego. Owsianka, jaglanka, soczewica, kasze, fasola, to wszystko jest zdrowe i do tego tanie , dużo tańsze od gotowych produktów dla dzieci. Oczywiście jak jestem u kogoś i dziecko bardzo domaga się smakołyka który jedzą inne dzieci nie odmawiam mu odrobiny, ale nie ma tego u nas w codziennej diecie, tylko „od święta”.

  • J.b
    28 marca 2016 at 10:16

    Nie karmie piersią nad czym ubolewam. Nie wszystko potrafiłam pokonać. Zbyt dużo trudności i ja sama na polu walki. Obiecałam sobie ze mimo MM będę w późniejszym czasie zdrowo odżywiać swoje dziecko. Swoje warzywa soki kompoty. Nie skreslajmy matki karmiącej MM bo nie wiemy co się stało że do tego doszło. Łatwo jest oceniać i pouczać. Gdyby choć jedną mama KP spędziła że mną 24h i widziała jak walczę i moje dziecko które darlo się jak szalone krwawilo przez to z pępka. Dlawilo się i krztusilo. Mimo kapturkow doradcow i z bardzo krotkim wedzidelkiem ktore musielismy podciac przrgralismy walke.Nie wspomnę o sobie która po krwotoku nie potrafiłam nawet podnieść ręki. Leżałam jak trup. Pomyślcie mamy karmiące KP przed wydawaniem osądow.

    • milk
      19 kwietnia 2016 at 23:25

      Nie ma co wpadać w obsesję w kwestii karmienia – ja byłam karmiona wyłącznie MM i nigdy nie miałam problemów z nauką, nie mam astmy, alergii pokarmowych i nie jestem ułomna pod żadnym względem.
      Teraz sama mam malutkie dziecko, które dostaje od czasu do czasu butelkę sztucznego mleka. Moje dziecko za mało przybrało na wadze przez pierwszy miesiąc, będąc tylko na mleku z piersi, sama mam czasem wątpliwości, czy mleko matki jest faktycznie w każdym przypadku najzdrowszą opcją dla niemowlaka.

    • Hafija
      20 kwietnia 2016 at 20:35

      Jest różnica między naukowymi dowodami, a doświadczeniem osobistym. POlega ona na tym, że nie reprezentujemy próby wiarygodnej w pojedynkę. Przeciwwskazaniami ze strony dziecka do karmienia piersią jest jedynie klasyczna galaktozemia i wrodzony niedobór laktozy (schorzenie genetyczne, które jak na razie zostało opisane jedynie kilkadziesiąt razy). W pozostałych przypadkach – tak – mleko mamy to najzdrowsza opcja.

    • sylwia
      19 maja 2017 at 16:50

      Dokładnie potwierdzam Twoje zdanie ,to jest początek drogi dziecka ale to nie znaczy że w późniejszym czasie będzie dziecko łakome więcej zjadało .Czasami nie mamy wyboru ,a każda matka walczy by dziecku było jak najlepiej lecz czasem przegrywamy ta walkę bo jesteśmy zdane tylko na siebie .

  • Olaszka
    30 marca 2016 at 07:42

    Ja karmilam mojego syna piersią do końca 2rż. Oczywiście, gdy trzeba wprowadziliśmy inne pokarmy, dziecko nie było ani głodne, ani przejedzie. „Słodycze” też dostawało: suszone owoce, rodzynki zamiast cukierków. Chipsy oczywiście z bananów 🙂 zmieniło się to dopiero wówczas gdy dziecko poszło między inne dzieci. Tam zasmakował w dziwnych” chipsach ziemniaczanych 😉 od tego czasu te również czasem są w domu, ale dla mnie najważniejsze jest, że mój już teraz 14 letni syn jest wciąż smukłym dzieckiem 🙂 właśnie oczekujemy drugiego dziecka i mam nadzieje, że uda nam się to powtórzyć 🙂

    • Gosia
      31 marca 2016 at 09:38

      Chipsy bananowe są tak samo niezdrowe i kaloryczne jak te ziemniaczane 🙂
      Ostatnio byłam w przychodni dla dzieci i muszę powiedzieć, że zdecydowana większość dzieci była szczupła. Widziałam tylko jedną otyłą dziewczynkę, która szła koło równie otyłej mamusi.
      No i mój niemowlak… do niedawna tylko na piersi od miesiąca na BLW… a klops z niego nieziemski. Robi wrażenie, tym bardziej, że ja jestem raczej drobna i szczupła 🙂
      Powodzenia z drugim skarbem 🙂

  • OpinieMamy
    2 kwietnia 2016 at 14:33

    Jak w większości problemów z dziećmi – wszystko zaczyna się od rodzica. Tak jak napisały dziewczyny wyżej – to rodzic kupuje chipsy, cole, hamburgery, lizaki… I to zapewne nie kupuje tylko dla dziecka, tylko dla siebie też. Bo dzieci z reguły jedzą/ zachowują się/ mówią to, co usłyszą i zaobserwują w domu. Podstawą jest WIEDZA na temat zdrowego żywienia i fajnie, że coraz więcej się o tym mówi, może dotrze tam, gdzie jeszcze nikt o zdrowym jedzeniu nie słyszał 🙂

  • syliana
    19 lipca 2016 at 21:59

    Karmię 5mc synka od samego początku tylko piersią i bardzo to lubię. Jednak od dwóch miesięcy synek przybiera mało na wadze(w normie ale min.) I jest na 3centylu. Lekarze zalecają ze mam koniecznie dokarmiac mm,a ja tego nie robie. Synek jest zdrowy,miał badania moczu i krwi,rozwija się super,jest bardzo zwinny . Piersią karmię na żądanie, wiem,że mam pokarm. Tylko boję się tego małego przybierania na wadze…czy to normalne przy kp? Pozdrawiam serdecznie.

    • Tata i dziecko
      19 lipca 2016 at 22:32

      Nie daj się. My z żoną mieliśmy to samo i przy pierwszym dziecku daliśmy się omamić przez konowałów. Jeżeli dziecko jest aktywne i rozwija się prawidłowo, to nie masz się czym martwić. Pozdrawiam 🙂

  • Tata i dziecko
    19 lipca 2016 at 22:31

    Trafiłaś w punkt i wyryłaś w moich myślach kolejną, wspaniałą argumentację dla rodziców – kłamczuchów, którzy twierdzą wszem i wobec, że dziecku nie dają słodyczy. Dziwią się, że ich pociechy nie chcą jeść, a okazuje się, że dostają między posiłkami takie rzeczy, że głowa mała. Ostatnio moja 3 letnia córka była częstowana jakimiś tanimi chrupkami orzechowymi z marketu przez matkę, która pakowała je swojej 14 miesięcznej córce, jeszcze nie chodzącej samodzielnie. No krew mnie zalała normalnie. Na szczęście nie wzięła tego szajsu do buzi.

    Karmienie piersią jest najważniejsze. My ze starszą córką troszkę byliśmy zaszczuci, bo mało waży, bo to, bo tamto i sramto. I w końcu po iluś „opierdolach” od lekarki daliśmy jej modyfikowane, ale z młodszą nie dajemy za wygraną. Jak się okazało mamy po prostu robaczki, które ważą niewiele, dużo biegają i nie mają jak przybrać wiele, a jedzą aż im się uszy trzęsą. Starsza w żłobku podwójne porcje, a młodsza nie gorsza, dorównuje jej apetytem i w wieku 12 miesięcy je wszystko co jej się zrobi bez problemu plus karmiona jest piersią. Waży ledwo 7 kg, ale moja żona waży 44, więc czemu się dziwić, skoro wszystkie moje dziewczyny takie filigranowe i nowej metody liczenia centyli potrzebują 😀 poza tym jak dziecko ma być grube, skoro jedzą zdrowo i codziennie przebywają 4-5 godzin na dworze?

    Brawo dla rodziców, którzy nie oszukują innych, ale przede wszystkim siebie. Obcym można powiedzieć co się chce, ale nasze sumienie wobec dziecka to inna sprawa. Próchnica i otyłość to nie wszystko, do tego jeszcze krótkowzroczność, którą często się obserwuje u dzieci nie spędzających swojego dzieciństwa na dworze, bo wolą siedzieć w domu, gdzie mogą dostać od rodziców słodką przekąskę itp.

    Cukier uzależnia. Jest jednym z głównych problemów uzależnień dzieci od słodyczy, ponieważ mózg dziecka nie jest w stanie się przed nim obronić i pragną tylko tego, aby do jedzenia dostawać słodycze i popijać słodkimi napojami. To przerażające, ale o tym mówi się w telewizji jako narastającym problemie wśród dzieci i tworzy się akcje typu: warzywa i owoce w szkole.

  • Ana
    19 lipca 2016 at 22:47

    A ja nie mogę karmić dziecka. Nie, nie dlatego, że nie mam pokarmu, bo nie chcę czy inne takie. Karmiłam 2 miesiące ( mimo, że w ciąży twierdziłam, że nie będę) później okazało się, że nie mogę, ze względów medycznych. Jestem zła, gorsza? Nie. Każdy przypadek jest inny i mam dosyć złowrogich spojrzeń, gdy wyciągam butelkę zamiast cyca.

    • Hafija
      19 lipca 2016 at 23:55

      na szczęście nie napisałam nic o ocenie rodzicielstwa 😉

    • Tata i dziecko
      20 lipca 2016 at 07:55

      Nikt nie powinien Cię oceniać, bo karmienie butelką z przyczyn od Ciebie niezależnych, a karmienie dzieci mp. słodyczami, colą i frytkami, to zupełnie odmienne stany świadomości 🙂

  • Ewelka
    19 lipca 2016 at 22:51

    A ja powiem tyle: Świetny artykuł ! Cała prawda ! ☺

  • Mako
    20 lipca 2016 at 09:43

    straszne jest to, że ten temat wywołuje tyle agresji. Karmię piersią drugiego syna i na podstawie moich własnych doświadczeń i obserwacji koleżanek wyrobiłam sobie zdanie na temat kp. Nie wciskam go nikomu na siłę,ale jeśli jakaś babeczka chce posłuchać i potrzebuje rady/pomocy/wsparcia to służę całym sercem, bo „karmienie zaczyna się w głowie”. Moje zdanie: nic nie jest ważne: małe,duże,stare, młode ( cycki ;)) „a bo moja mama nie karmiła”, „a bo ja chyba nie mam”, „a bo mnie boli”….. jak chcesz ,ale tak na prawdę CHCESZ,tak w sobie, tak w środku – to mleko popłynie ( na pewno są odosobnione przypadki medyczne, ale to są WYJĄTKI). Nie dlatego, że koleżanka karmi, że jest nagonka, że inaczej to będziesz złą matką. Swojej własnej psychiki nie oszukasz, ale możesz z nią „podyskutować” i spróbować przekonać.. To jak efekt placebo – jak uwierzysz to zadziała. Tylko musisz chcieć uwierzyć. Ważne jest wsparcie.Niestety,jak przez ramię będzie cały czas ktoś Ci zagladał i mówił „spoko,jak nie masz mleka, to damy butlę,”…no to kurka nie pomaga. Kp jest zdrowe,jest dobre, jest korzystne, jest fajne :). Daje fundamenty do zdrowego odżywiania w przyszłości. A jeśli chodzi o otyłość,może się mylę, ale tylko raz w swoim życiu widziałam otyłe na maxa dziecko karmione kp. Nawiasem mówiąc w wieku przedszkolnym już otyłości nie miał a teraz jest wyczynowym sportowcem. Może taki dobry był ten pokarm? 🙂 A jeśli widzę malucha „papusnego” i „nabitego” to w 90% okazuje się , że jest karmiony mm. Moze coś w tym jest. Może z tym mm łatwiej przesadzić. Mamuśki,nie hejtujmy,ale pomagajmy sobie! Macierzyństwo jest takie fajne i takie ciężkie ;P i tomy kobitki wiemy o tym najlepiej – zatem wspierajmy się :))

  • Anna Kowalska
    20 lipca 2016 at 22:16

    Tak a propos…. 😉 Że niby najważniejsze, żeby dziecka nie zagłodzić 😉 No bezdyskusyjnie! Ale jeśli masz wybór, dokonaj tego właściwego! 😀
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/13726747_526085420849973_2117876843057867022_n.jpg?oh=74beee261ea9578c30cbe34a470ca442&oe=581F029B

  • Małgorzata
    27 czerwca 2017 at 17:55

    niezmiennie uwielbiam ten artykuł 🙂

  • Ania
    20 października 2017 at 21:36

    Hafija: niby nie można przekarmić dziecka piersią, ale czy na pewno? Moja córeczka urodziła się z wagą 2870g, właśnie skończyła 4 mc i waży ok. 7200g jest bardzo „papuśna” wchodzimy w rozmiar 74 bo choć rękawy za długie to brzuszek na styk. Karmię na żądanie, nigdy nie dokarmiałam niczym, nie brałam niczego na poprawę laktacji, moje BMI po 3 mc od porodu wynosi znowu ok. 20. Oboje z mężem jesteśmy szczupli choć ja mam duże tendencje do tycia w rodzinie więc muszę się pilnować. Czy to się jakoś unormuje u córki, czy to wróży, że będzie grubaskiem?

skomentuj