Kolejny raz przychodzi baba (karmiąca) do lekarza


Waszych maili jest tyle, że mi na kolejne trzy posty wystarczy, ale mimo wszystko – NIE PRZESTAWAJCIE! Przysyłajcie mi absurdy jakimi Was męczą lekarze!

 

Kiedy powiedziałam lekarzowi, że chcę karmić dłużej niż pół roku: „Widziała pani jakieś inne zwierzę, które tyle karmi? Nawet krowa tyle nie karmi.”

***

Pediatra o moich lekach na przeziębienie „Nic dziwnego, że ma kolki jak ma Pani całą aptekę w piersiach”

***

Psycholog w żłobku syna „Jakby Pani przestała już karmić to byłoby nam łatwiej opanować jego płacz”

**

Przed operacją na kręgosłupie rozmawiałam z lekarzem prowadzącym, który powiedział mi: „Tą operację może Pani zrobić dziś lub za 5 lat, ale wiadomo, że teraz Pani karmi dziecko (synek ma 4 miesiące), ale już za dwa miesiące możemy zapisać Panią na zabieg

– ale ja będę karmiła dłużej niż pół roku

– Ale to nie ma sensu, po sześciu miesiącach dzieci więcej otrzymują już z mleka modyfikowanego”

***

„Zaczynam moją opowieść, że karmię piersią i wprowadzam stałe pokarmy. Konsternacja po drugiej stronie. Do tego się już przyzwyczaiłam. Ale kobieta dobiła mnie tym, że kazała mi do podawać mleko modyfikowane, bo ma więcej witamin, niż moje mleko”

***

” Lekarz kazał mi karmić ją z obu piersi i kiedy nie będzie już w nich pokarmu, dawać jeszcze 50 ml mm- sprawdzić czy jest głodna.”

***

„wybrałam się na USG piersi. Karmię 20 miesięcy, oczywiście reakcja lekarza była do przewidzenia – ‚po co tak długo, rok wystarczy, teraz to już jest bez sensu, że są nawet matki 3 -4 latków a dalej karmią, a to matka jest po prostu przywiązana do dziecka..’ ”

***

Cytologia, ginekolog: „Nawet Pani nie zdaje sobie sprawy jak karmienie piersią może popsuć dobrą cytologię, proszę odstawić i dopiero wtedy przyjść”

***

„powinnam odstawić bo kp 1,5 roczne dziecko nie jest fizjologiczne”

***

„pielęgniarki w szpitalu powiedziały ze nie mogą założyć wenflonu mojemu 4 miesięcznemu synkowi bo on jest kp i ma gęstą krew”

***

„nic z tego nie będzie, bo [dziecko] ma za male usta.”

***

„jedna z pielęgniarek powiedziała matce, że skoro nie karmiła kilka dni piersią, to musi najpierw odciągnąć mleko, a dopiero potem karmić, bo to co ma teraz jest skiśnięte.”

***

„Koleżanka usłyszała od swojego ginekologa, że skoro dostała okres po porodzie to powinna przestać karmić(4 miesiące minęły od porodu)bo szkoda karmić dziecko tymi wszystkimi hormonami które teraz produkuje jej organizm”

***

„Jestem alergikiem, ostatnio do stałego repertuaru dołączył jeszcze kaszel, mój rodzinny lekarz stwierdził, że to astmatyczne. Jednak w związku z tym, że karmię (19mc) odmówił mi skierowania do alergologa. ”

***

„Kwiatek nr 1: Pierwsza pediatra poleciła mi przerwać kp i dawać mm, bo skoro dziecko ma krostki na twarzy, to na coś uczulone z mleka na 100%, a łatwiej przejść na mm niż dochodzić po czym to uczulenie.. Karmię rok, krostki zniknęły po miesiącu, diety nie zmieniałam. Kwiatek nr 2 z pediatrą na zastępstwie: Bilans 9 miesiąca: „po co pani jeszcze karmi piersią? przecież to mleko już dawno jest niewartościowe”. Przyznam szczerze, że zdębiałam. Dowiedziałam, że dziecko powinno jeść biszkopciki i serki homo a nie być nadal kp. Kwiatek nr 3 z pediatrą opieki weekendowej i nocnej (haha chyba mam szczęście): „Po co pani jeszcze karmi?! Przecież w mleku jest laktoza! Zęby się dziecku zepsują”. (co lepsze córka ma całe 2 zęby :P)”

***

„Tylko trzy posiłki mleczne (z piersi) w ciągu dnia” – pediatra podczas wizyty z 8 miesięcznym dzieckiem.”

***

„Laryngolog spytał się czy to normalne że mam jeszcze laktacje skoro dziecko ma już 3,5 roku. Internistka najpierw zrobiła mi wykład prawie krzycząc na mnie że co ja sobie myślę karmić dziecko ponad 3 lata (karmiłam 4,5 lat 🙂 )a potem kazała mi podjąć decyzję czy przestaje karmić (ledwo na nogach się trzymałam tak mnie choróbsko z mogło) ona nie ma mi co przepisać z leków. Powiedziałam żeby mi XXX przepisała bo to można, to mi przepisała taką dawkę ze bym się po niej przekręciła. Zobaczymy co będzie przy drugim dziecku dopiero 6 miesięcy się karmimy.”

***

„Lekarka stwierdziła po krótkim wywiadzie i zważeniu maluszka, że na pewno się przejada i mam go oszukiwać herbatką z kopru lub wodą z glukozą, że w nocy powinien przesypiać do 6h i mój synek pewnie za często je (co 2,5h w dzień a 3,5h w nocy) i za dużo. To był ostatni pediatra, z którym rozmawiałam na ten temat, bo każdy mówił co innego. Jeden kazał pić koper, drugi w żadnym wypadku koper a pić anyż, jeść to, nie jeść tamtego… I najwięcej pomogły mi bratowe, które same karmiły piersią. Kazały mi wrócić do normalnej diety jaką miałam w ciąży, unikać tego co mi nie służy – np. zupy zabielane śmietaną”

***

„Byłam u lekarza. I usłyszałam „ile ma dziecko ?” ja że 11 m a lekarz… uwagaaaa!!! „to po co pani karmi?” …. szok.. i między innymi jeszcze było moje pytanie to jakie mleko mam niby dawać odpowiedziała „kupić”.. I mówiła jeszcze jak powiedziałam, że karmię bo wiem, że moje mleko jest najlepsze, że „przecież nie będzie pani wiecznie karmić” (super argument do odstawienia ) to jakby zabić się po urodzeniu bo przecież umrę :)”

***

„Moja to standard chyba: wchodzę na wizytę z chora córą. Zaczynam opowieść o chorobie i mowie: córka ma pół roku, dałam 80g XXXX, ale to za mało,  bo wazy 10kg. I tu pani doktor odcina się od przyczyny wizyty czyli gorączki i pyta  zaalarmowanym głosem: o matko!  A czemu tyle?

Na co ja: Ale to na piersi, wiec w porządku.

Lekarz: Ale to za duża waga. Pewnie Pani w nocy krami – proszę przestać. dzieciaczek teraz wytworzy komórki tłuszczowe i później się ich nie pozbędzie. w nocy już proszę nie karmić! Dziecko jest UTUCZONE!!!! Należy je trochę odchodzić, żeby w drugi rok życia nie weszło z wagą 12kg.

No a co ona je?

Ja: dopiero zaczęliśmy rozszerzać dietę, gdy skończyła 6 miesięcy. Dostała banan, jabłko, brokuły.

Pani dr: To złe. powinna już od 4 miesiąca jeść kaszkę pszenna. A teraz już wszystkie słoiczki. Teraz już za późno na wprowadzenie glutenu. musi pani czekać do 10 miesiąca. ale to niedobrze, ze w 4 miesiącu nie dostała.”

***

„Kiedy moja córeczka miała 7 miesięcy, zachorowałam. Bolało mnie gardło i gorączkowałam. Moja lekarka rodzinna stwierdziła, że to wirus i mam brać XXX 2 razy dziennie i oczywiście przerwać karmienie. Zapytałam dlaczego, a ona powiedziała, że to oczywiste.”

***

„Byłyśmy z 12-tygodniową córką u gastroenterolożki i niestety ręce mi opadły, bo nie mogę zrozumieć jak osoba której najmniejsi pacjenci jedzą TYLKO mleko, może wiedzieć tak mało o karmieniu piersią… Zapytała m.in. ile jem mięsa dziennie, a na moją odpowiedź że najwyżej raz dziennie i to nie codziennie, stwierdziła, że muszę koniecznie zwiększyć ilość mięsa do co najmniej 2 razy dziennie, bo przecież nie jem mleka, więc dostarczam organizmowi za mało białka, to nic dziwnego że dziecko mało przybiera. Oczywiście zakazała jeść warzyw wzdymających, kazała mi ważyć dziecko przed jedzeniem i po żeby sprawdzić ile je, a jeżeli wyjdzie mi mniej niż wyznaczona norma to mam przejść na mm. Aha, no i niedługo problem z wagą się zmniejszy, bo przecież w tym miesiącu mam zacząć wprowadzać pokarmy stałe u dziecka!” – cena porady 120 zł!

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

77 komentarzy

  • Tedi
    5 listopada 2014 at 19:50

    Gęsta krew przez karmienie piersią rozbawiła mnie do łez 😀 Skąd się biorą tacy lekarze???

  • Dora
    5 listopada 2014 at 19:59

    Ha ha ha dobre 😀 Ja też raz poszłam na niby bilans w 9 m-cu i od razu „ma pani mleko? A skąd pani wie? Ile odciąga pani laktatorem?” ha ha i dowiedziałam się, że nie ma czegoś takiego jak siatki centylowe dla dzieci kp, tylko dla wszystkich urodzonych o czasie. Moje dziecko wówczas ważyło 7,5kg i jadło dwa/trzy stałe posiłki dziennie. Dowiedziałam się, że owoc to nie posiłek, powinna jeść obiadek 2x dziennie (słoiczek of kors) i, że skoro w nocy często ssie, to się nie najada. Miałam cały czas uśmiech na buzi, dopóki pani doktórka nie zapytała, czy młoda wypiłaby z butelki. Wtedy pewnie pół przychodni mnie słyszało ha ha i wyszłam trzaskając drzwiami. Nie chodzimy już do poradni dzieci zdrowych, tylko w razie czego do chorych, bo tam nikt nie czepia się kilogramów i centyli. A może być tylko gorzej, bo jutro mija nam 14 m-cy cycania 😉

  • MatkaDzika
    5 listopada 2014 at 20:15

    Ma gęstą krew
    Padłam i nie mogę wstać :D:D:D
    Na lekarzy to jednak można liczyć, nie ma co 😀
    Dobrze że teraz matki są lepiej wyedukowane bo karmienie piersią przestałoby całkowicie istnieć :]

  • Magdalena
    5 listopada 2014 at 20:24

    Ciągle słyszę, że moje dziecko budzi się często w nocy i je, bo się nie najada, zresztą w kwestii karmienia piersią wszyscy są ekspertami w tym kraju. Na szczęście jak na razie trafiam na dobrych lekarzy, którzy wspierają mnie w karmienie, a nie dołują swoimi radami. Ostatanio mój niespełna dziewieciomiesięcznu synek był chory i nie chciał jeść nic poza piersią i wiecie co wcale nie schudład, wydaje mi się, że nawet przytył 😉 pediatra powiedziała od razu, że skoro nie chce jeść nic innego to proszę na siłę nie dawać wyzdrowieje i napewno zacznie jeść inne rzeczy.
    A w kwestii glutenu, to podobno znowu zmieniły się wytyczne i teraz stwierdzwono, żeby wprowadzać go intuicyjne, moim zdaniem całe karmienie dziecka powinno być intuicyjne, jako matka wiem najlepiej co potrzebuje mój synek, a lekarz powinien mnie wspierac i ewentualnie naprowadzać.

  • maffka
    5 listopada 2014 at 20:25

    Znajoma zaczęła dokarmiać mm bo syn za mało płakał i jej się hormon nie otworzył który wytwarza mleko w piersiach. Powiedział jej to ordynator pediatrii 😛

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 20:32

      O szlag 😀

    • Joanna
      5 listopada 2014 at 20:39

      Hahahaha

    • Aneta
      5 listopada 2014 at 21:51

      Padłam 😀

    • magda
      8 listopada 2014 at 22:36

      hahaha

    • Aga
      3 czerwca 2015 at 22:38

      hormony działają na dzwięk przecież 😛

  • Ann
    5 listopada 2014 at 20:36

    Gęsta krew efektem karmienia piersią to hit 😀

    • Ania
      6 listopada 2014 at 20:58

      Moze to skrót myślowy. Moj syn miał żółtaczkę późną wywołaną karmieniem i rzeczywiście w czasie jej trwania miał bardzo gęstą krew.

  • Mam na Tropie
    5 listopada 2014 at 20:56

    Ostatnio na warsztatach dla mlodych rodzicow uslyszalam od doswiadczonej poloznej robiacej wyklad o karmieniu dziecka po 1 r.z. przy wspolpracy z firma produkujaca mm ze who zaleca aby po 6mc podawac przynajmniej jedna butle mm dziecku. A ze witaminy w tym zelazo dziecko otrzymuje przede wszystkim z mm:) dzieki ci Boze ze mamy mm bo bysmy wymarli. Nie moglam sie nie odezwac, matka karmiaca syna 2lata i blizniaki wciaz juz 6mc!! Byla awantura bo zle zrozumialam…

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 21:07

      Co to za warsztat?

    • Mam na Tropie
      5 listopada 2014 at 22:38

      Wiesz nie chodzi mi o producenta mleka bo wiem ze jest dobre jesli jest niezbedne ale pabi slaba… Mamo to ja w szczecinie

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:41

      Masakra =/

    • Polishgirlolga
      7 listopada 2014 at 07:49

      Czy to aby nie było w Szczecinie na Mamo to Ja? Ta odpowiedź padła po moim pytaniu jak żywić dziecko z lekką niedokrwistością. Pani zdziwiona, że jeszcze karmię piersią 9 miesięczną córkę udzieliła takiej właśnie odpowiedzi. Zapraszam na opis warsztatów na mojego bloga.

  • Kaa
    5 listopada 2014 at 20:59

    Ja piernicze!!! smieje sie na calego, ale w sumie to… przerazajace!!!! Normalnie strach isc do przychodni/szpitala po porade… Ostatnio dziewczyna, ktora jest polozna (!!!), swiezo upieczona mama, pyta mnie, czy moje dzieci dlugo na piersi wisialy? Mowie, ze roznie. No bo jej 4dniowy synek duzo placze, wiec pewnie sie nie najdada, wiec go dokarmia mm. No rece i cycki mi opadly:(

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:28

      To co to za edukacja!!

  • Anna
    5 listopada 2014 at 21:17

    Skąd sie biorą tacy lekarze? Ja na szczęście nie spotkałam sie z negatywami teraz. Karmie córkę juz 20 miesięcy i ostatnio często choruje i ciągle po lekarzach chodzimy i jak slysza ze karmie to mówią ze bardzo dobrze 🙂

  • Marta
    5 listopada 2014 at 21:17

    Ręce i cycki opadają – tylko tyle na lekarzy….

  • Marta
    5 listopada 2014 at 21:20

    Smutne to… :/

  • MałeSzczęścia
    5 listopada 2014 at 21:27

    O widzę, że jest tu mój kwiatek. Czytam i stwierdzam, że lekarze są chyba przeciw kp a nie za… I wiecznie to MM jakby to był lek na całe zło. No chyba, że kp to zło… Ale absurdów związanych ze służbą zdrowia jest o wiele, wiele więcej niestety… Dziś przykładowo też napisałam o służbie zdrowia i takim jednym „kwiatku”.

  • Megi
    5 listopada 2014 at 21:35

    Bylam u stomatologaz moim (wted prawie rocznym) ssakiem gdyz mial juz 13 zabkow i pani pediatra zasugerowala pierwsza wizyte. Uslyszelismy od pani stomatolog ze mleko matki zawiera duzo cukru i lepiej zebym przestala go karmic bo bedzie miec pruchnuce i straszyla mnie zdjeciami popsutych mleczakow i mowiac ze mm nie zawiera cukru. Po czasie dodala ze jak juz chce tak bardzo karmic to zebym nie usypiala przy cycku bo po jedzeniu/kolacji zawsze tzeba myc zeby. Wiec cycek, mycie zebow i do lozka. A w nocy to wogole mam go juz nie karmic, bo to tak jakbym ja wstawala po nocy pic fante.

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:19

      O cholera ha ha ha 🙂 Jaka wiedza ekspercka!

  • Małgorzata
    5 listopada 2014 at 21:42

    Co za brak wiedzy na temat kp i laktacji. w głowie się nie mieści, że mamy w kraju taki niski poziom wiedzy.
    Dzięki za moja lekarkę rodzinna, która potrafi mi wyleczyć zatoki w ciąży oraz wiedząc, że ma kilka ciężarnych pod opieką a sezon grypowy w pełni sama szuka leków które może przepisać. Potrafi dobrać leki karmiącej mamie i dziecku nie komentując przy tym jego wagi (prawie 10kg w 6 miesiącu życia), ani karmienia. Nigdy nie usłyszałam od niej niczego co mogłabym tu przytoczyć.

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:17

      Polecaj ją dalej!

  • Magda
    5 listopada 2014 at 22:04

    Czytam zawsze te kwiatki z zapartym tchem. Ale przestają mnie rozśmieszać (czarnym humorem), a zaczynają zasmucać i przerażać. Mam to szczęście nie tułać się po lekarzach, bo odpukać wszystko na razie OK z nami. Ale pediatrę mam udaną. No szkoli się, jeździ po kursach, ale chyba laktacyjne/żywieniowe szerokim łukiem omija. Więc pewnie wkrótce usłyszę to i owo.
    Mam pytanie do bohaterek tego postu: wykłócacie się? Przekonujecie? Mówicie chociaż, co myślicie na temat „wiedzy” lekarzy? Z autopsji wiem, że argument „WHO zaleca” to zdecydowanie za mało. Idziecie dalej? Czy odpuszczacie i robicie swoje?

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:16

      Ja osobiście się zawsze wykłócam!

  • Aneta
    5 listopada 2014 at 22:05

    Czytam i jestem przerażona.. Jestem z córką świeżo po 10-dniowej wizycie w szpitalu i nikt złego słowa nie powiedział na kp. Córa ma roczek i lekarze i pielęgniarki chwaliły za kp, bo w chorobie czasami jedynie to dzieciątko chce jeść. Żal mi tylko było tych wszystkich maluszków, które płakały, a mamusie dawały mm..

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:13

      Brawo!

  • Aneta
    5 listopada 2014 at 22:45

    Moja siostra ma miesięcznego synka i ostatnio pytała, czy może karmić jak jest chora. Jak jej powiedziałam, że tak, jak najbardziej to uraczyła mnie opowieścią o koleżance, której mleko SKWAŚNIAŁO w piersiach, bo miała gorączkę więc przeszła na mm… I co ma dziewczyna zrobić jak ma takie porady z otoczenia? Głupota jest nie do pokonania…

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:46

      Zsiadłe mleko jest bardzo zdrowe 🙂

    • Aga
      3 czerwca 2015 at 22:40

      😀 😀 :D’

  • Ewa
    5 listopada 2014 at 22:47

    To moj Kubuś miał gęstą krew 🙂 Mial pić herbatki na rozrzedzenie. A pielęgniarki na oddziale pediatrycznym były ciężko zdziwione ze nie chcę swojemu 4 miesiecznemu synkowi dawać słoiczków 🙂

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 22:49

      Normalnie szok 😀

  • Ania
    5 listopada 2014 at 23:48

    W mojej okolicy prywatnie przyjmuje lekarka rodzinna, do której zjeżdżają ludzie z małymi dziećmi nawet z dalszych miejscowości. Ja też jeszcze w ciąży słyszałam, że dobry z niej lekarz. Wątpliwości zaczęłam mieć po pierwszej wizycie z dzieckiem. Kazała karmić max. 6 razy dziennie, w nocy najwyżej raz, a jak się budzi to oszukiwać wodą lub herbatką. Jej zdaniem nie ma czegoś takiego jak karmienie na żądanie i nie ma czegoś takiego jak I i II faza mleka. Zaleciła dopajać dziecko wodą (urodzony w maju, byłam w czerwcu na wizycie). Jej zdaniem częstsze karmienie piersią sprawia, że mały jest przejedzony, boli go brzuszek i płacze. Na kolejnej wizycie, gdy mały miał już ok. 6 miesięcy i zaczęliśmy wprowadzać stałe pokarmy zdaniem Pani doktor synek już dawno powinien jeść więcej pokarmów stałych i mieć już ograniczone kp do 2-3 razy na dobę. A znajomej, która ma 2 m-ce starszą córkę kategorycznie kazała dziecko odstawić (moja pociecha ma teraz 17 m-cy). Mała podobno chodzi za mamą i płacze, bo chce cycusia… Najbardziej przeraża mnie fakt, że ona karmi takimi farmazonami naprawdę wiele matek, bo jest bardzo popularną lekarką.

    • Hafija
      5 listopada 2014 at 23:54

      Co za maskara – myślę, że trzeba napisać do CNOL niech się ktoś z nią skontaktuje

    • Eliza
      7 listopada 2014 at 13:23

      Mam podobne doświadczenia, niestety. Kiedy mój synek miał 4 tygodnie wybrałam się do bardzo polecanego mi lekarza we innym mieście – bo taaaki podobno dobry, że leczy wszystkie dzieci z kolki. Mój syn kolek nie miał, ale cierpiał na wzdęcia. Teraz jestem już przekonana o tym, że były to zwyczajne objawy dojrzewania układu pokarmowego, wtedy jeszcze, mimo wielkiego przekonania do karmienia piersią, dałam wprowadzić się w poczucie winy, że to może z moim mlekiem coś jest nie tak. Sławny lekarz zrobił nam 20 minutowy wykład na temat tego jak działa układ trawienny człowieka – najpierw jednak spytał o nasze wykształcenie, żeby się upewnić czy przypadkiem nie ma do czynienia z profesjonalistami, którzy będą mieli odmienną wiedzę – i jak to częste karmienie bardzo szkodzi dziecku, powoduje tworzenie się kwasów, wzdęcia, a wzdęte jelita ściskają żołądek i dziecko wtedy mniej je, więc chce jeść coraz częściej i tak „koło wiecznego wiszenia na piersi” się napędza. Oprócz tego twierdził, ze była na konferencji interdyscyplinarnej, na której główna specjalistka od karmienia piersią powiedziała mu, że nie ma czegoś takiego jak karmienie na żądanie tylko karmienie wg potrzeb. Ponadto otwarcie określił siebie jako i tu cytat: „przeciwnik karmienia na żądanie” i „szowinista”. dlatego uważa on, że”

      – karmienie musi być wypadkową potrzeb matki i dziecka a przecież kobieta musi mieć czas, żeby mężowi obiad zrobić (dosłowny cytat)
      – jeżeli karmię co godzinę to znaczy że nie słucham dziecka, bo ono na pewno chce czegoś innego,
      – żeby dziecko dobrze się najadło mama musi mieć piersi jak balony nabrzmiałe (hi, hi to mi się najbardziej podoba bo już karmię 8 miesiąc a jeszcze nigdy jak balony piersi nie miałam),
      – można karmić na żądanie, jeśli te żądania nie są zbyt częste ;),
      – należy dziecko karmić co 3 godziny i tu Pan Doktor rozpisał mi na komputerze grafik: 6.00, 9.00, 12.00, 15.00, 18.00, 21.00, 24.00, oczywiście z zachowaniem 6 godzinnej przerwy nocnej. Zapytałam co jeśli w nocy mały będzie chciał jeść. Kołysać – zalecił doktor ( na szczęście tego zalecenie nie posłuchałam).

      Po wysłuchaniu całego, jakże elokwentnego wykładu doktora, wszystkich mądrych zaleceń, trzymając cały czas przy piersi synka, który prężył się i wiercił parwdopodobnie z bólu, cała moja pewność siebie wyparowała pod naporem ‚nowej, odkrywczej wiedzy” (do dzisiaj nie wiem gdzie wyparował wtedy mój rozum i zdrowy rozsądek) i doszłam do wniosku że chyba rzeczywiście robię dziecku krzywdę takim częstym karmieniem. Przyznaje się, że przez 10 dni karmiłam moje biedne dziecko co 2,5 godziny (próbowałam co 3, ale nie mogłam znieść tej rozpaczy).
      Widząc mnie cała zdezorientowaną Pan Doktor zmierzył mnie wzrokiem wzdłuż i wszerz i stwierdził , żebym się tak nie martwiła bo „na jego oko to ja mam czym wykarmić moje dziecko” ( chodziło mu chyba o wielkość biustu, no przecież ma to ogromne znaczenie, jak wiadomo 😉

      W efekcie po 10 dniach zaczęło ubywać mi pokarmu. Ale moja intuicja, choć trochę spóźniona kazała skorzystać z rad doradcy laktacyjnej, która przywróciła mi zdrowy rozsądek, a przede wszystkim wiarę w siebie.

      Najgorsze jest to, że wiele moich znajomych korzysta z jego porad i karze im np. w 9 miesiącu odstawiać od piersi, po roku czasu mm odstawiać mleko w ogóle, ni karmić w nocy, dawać wodę itp, itd.

      SMUTNE!

  • Monika
    6 listopada 2014 at 09:00

    Ja na szczęście spotykałam w swoim życiu mądrych lekarzy. Zdziwiło mnie nawet kiedyś jak powiedziałam, ginekologowi, że pierwsze dziecko karmiłam rok to powiedział „miło z Pani strony” a dla mnie to było oczywiste ile się dało tyle karmi.lam. Zgodzę się tylko co do wprowadzania samego wprowadzania glutenu i tego, że z czasem nie powinno się dawać piersi w nocy, ja doszłam do takiego wniosku. Jak mała miała 8 miesięcy to przestałam bo budziła się często i ciamkała a potem do południ nic jeść nie chciała.

  • maffka
    6 listopada 2014 at 09:35

    PS. Tylko najgorsze jest to, że znajoma uwierzyła i przestała karmić piersią.

    • Hafija
      6 listopada 2014 at 09:38

      Działanie na szkodę matki i dziecka IMO.

  • Linijka
    6 listopada 2014 at 09:41

    1.O gęstej krwi usłyszałam od pielęgniarki na Odziale HEMATOLOGII w Szczecinie…bo chcieli ustalić,jaki rozmiarem po-Tomke kłuć będą. 2.po-Tomka miała mega-żółtaczkę,mało przybierała i dawałam się początkowo wrobic w mm.Poniewaz mala miała spore kolki i zywa krew w kale pediatra kazała podawać probiotyk przed moim mlekiem i zwiększać mm.Wyladowalysmy w szpitalu i po 3dniach tylko na kp problem magicznie się skończył

  • Kasia
    6 listopada 2014 at 10:09

    Za małe usta u dziecka mnie rozwaliły… Ja nie wiem jak nasz gatunek przetrwał, z tą wodą zamiast mleka, bez słoiczków, serków homo i mm… Zagadka przyrodnicza to jest po prostu. Cud jakiś 😀

  • szczypiorki.pl
    6 listopada 2014 at 10:23

    A podobno to mamy butelkowe mają przerąbane 😀

    • Hafija
      6 listopada 2014 at 10:25

      Ha Ha Ha 🙂 grass is always greener on the other side 😉

  • Mama na Tropie
    6 listopada 2014 at 10:23

    Jeszcze jeden kwiatek. Urodziłam bliźniaki przez cc, inaczej się nie dało. Jeden niestety zachłysnął się wodami płodowymi – fiknął im koziołka w brzuchu i wylądował w inkubatorze na antybiotykach z podejrzeniem zapalenia płuc. Pierwszy bliźniak trochę oszołomiony lekami i pewnie tym co nam dawali przeciwbólowego jadł moje mleko z piersi ale słabo, taki przytłumiony i ospały był. Zaś ten w inkubatorze wcale nie chciał jeść. Na siłę karmiły go mm położne bo twierdziły że tak lepiej dla niego. A ja walczyłam, mając laktację sprezentowaną bliźniakom przez ich starszego syna ( karmiłam go aż do dnia porodu maluchów). Dodatkowo podawali mu wielkie ilości roztworu glukozy, a później dziwili się że nie chce jeść już o przystawianiu do piersi nie mówiąc. Każde karmienie co 3h było wieczną walką z personelem, o przystawianie do piersi, o kangurowanie. Wiecznie nie bo maluch się męczy. Moje nękanie doradcy laktacyjnego i lekarza prowadzącego czasami skutkowało. Najgorzej było na nocnych zmianach kiedy położna rządzi. Po odstawianiu glukozy jak ręką odjął dziecko odzyskało apetyt i po tygodniu od wyjścia ze szpitala było już tylko na piersi i tylko z niej się najadało. Wiem, że jeśli byłaby to moja pierwsza przygoda z karmieniem, nie dałabym rady walczyć bo nie wiedziałabym że muszę! Nie zazdroszczę pierworódkom:(

    • Eliza
      7 listopada 2014 at 13:33

      No właśnie, otóż to. Brak społecznego wsparcia jest największym wrogiem laktacji.

  • Marta
    6 listopada 2014 at 10:41

    Taaa, mnie ostatnio rozłożyło mnie zapalenie gardłą, które przeszło później na oskrzela. Pierwsza internistka (po poinformowaniu, że karmię) pogrzebała w indeksie leków, wynalazła jakiś antybiotyk (nie zeznała jaki) i mówi, że ten będzie najlepszy, ale mam odstawić dziecko na 5 dni 0_o Postawiłam się, więc w końcu przepisała inny, po czym po tygodniu trafiłam z orkiestrą grającą w oskrzelach do innej internistki. Ta orzekła, że dostałam za niską dawkę i za krótki czas podawania antybiotyku i dostałam inny z kompetentną informacją na temat karmienia. Uff! A tak poza tym – kiedy lekarze sami nie wiedzą co począć z tą dziwną babą, co takie duże, dziewięciomiesięczne dziecko karmi – LactMed rządzi 🙂

  • Adriana
    6 listopada 2014 at 10:55

    o Boże: pielęgniarki w szpitalu powiedziały ze nie mogą założyć wenflonu mojemu 4 miesięcznemu synkowi bo on jest kp i ma gęstą krew

  • Polishgirlolga
    6 listopada 2014 at 10:58

    Moja teraz ma biegunkę i co lekarz rodzinny poradziła? Proszę nie dawać jej mleka przez co najmniej 6-7h (karmię odciąganym) a najlepiej całkiem je wyeliminować na jeden dzień.

  • Angelika
    6 listopada 2014 at 11:35

    Jak czytam jeden, dwa, trzy takie „kwiatki” to mnie to bawi… Ale kiedy czytam ich aż tyle, a co jeden to gorszy to aż się we mnie gotuje i „nóż mi się w kieszeni otwiera”. Skąd się biorą tacy lekarze? Co to za poziom wiedzy? Strasznie to smutne. A już najbardziej mnie denerwuje, że wielu z tych lekarzy nie szanuje powoływania się na WHO. Co z tego, że WHO swoje zalecenia opiera na badaniach prowadzonych na szeroką skalę, co z tego, że pracuje tam wielu specjalistów, naukowców? Taki lekarz stwierdza, że to dla niego żaden autorytet, w końcu on sam wie lepiej :/ Jeśli dla pracownika służb medycznych WHO nie jest autorytetem to co nim jest?

  • Kasia D.
    6 listopada 2014 at 14:38

    to wszystko świadczy TYLKO o tym, że w Polsce nie ma prawdziwych lekarzy !!!
    ja karmię ponad 27 miesięcy Moje dziecko i słyszałam już chyba z tysiąc podobnych i jeszcze różnych innych tekstów, m.in. jaka to jestem głupia ‚dojna krowa’ !!!

  • Hono
    6 listopada 2014 at 15:40

    to przeczytaj to: http://kobiecyporadnik.pl/advid,4960,cid,9,porada.html?smjtticaid=613c18
    mama 3 latka zastanawia sie jak go odstawic na coo pediatra pisze jej tak: ‚Choć jestem orędownikiem i miłośnikiem karmienia piersią, to tak długie karmienie jest dla mnie patologią i dramatycznym uzależnianiem dziecka od siebie i siebie od dziecka.’

    • Hafija
      6 listopada 2014 at 19:32

      Co za bełkot!

    • Eenn
      7 listopada 2014 at 17:41

      Przerazajaca jest wiedza tak wyksztalconego czlowieka!!! Chociaz to ze ma dorobek naukowy nie znaczy ze sam na niego zapracowal.. Dobrze ze ktos bardziej kompetentny sie wypowiedzial…

  • malgorzata stryjecka
    6 listopada 2014 at 18:57

    Z pierwsza córka nie dane mi było karmić piersią , gdy tylko zaszłam w ciąże z druga córka marzyłam o karmieniu piersią o tuleniu o bliskości itp. i mi sie udało jestem dumna mama karmiąca juz 6 m-c i ciemna jak tabaka byłam , pisałam do grupy Karmiąceo Cyce na Ulice , do Hafija.pl a Nawet do pomocy laktacyjnej ! i opłacało sie bo lekarze to za przeproszeniem kazali tylko mm dawać i tyle aby a łatwiznę pójść ! Dobrze kochana ze jesteś , dobrze ze jest grupa dobrze ze Was spotkałam ! dziękuje i pozdrawiam

  • Emi
    6 listopada 2014 at 20:55

    Położna środowiskowa nawiedziła mnie w trakcie nawału, za oknem 35 stopni w cieniu. Jej rada- absolutnie nic nie pić przez trzy dni i przejdzie!

    • Emma
      7 listopada 2014 at 15:25

      Hehe, zepsute dziecko, za malo placze!:) a rade o tym zeby mniej pic to nawal sie skonczy tez slyszalam… cale szczescie zaslyszane od kolezanki nie od lekarza…

  • Agaru
    7 listopada 2014 at 15:39

    Syn 15 miesięcy, oczywiście KP. Ląduje u mojej pani doktór, bo mam ostry ból w klatce piersiowej. Podstawowe badania nic nie wykazują. Oczywiście na bardziej specjalistyczne skierowania nie chce dać. Zaczyna wypisywać leki na wzmocnienie, wtedy wtrącam, że karmię piersią i słyszę coś w tym stylu (nie słowo w słowo, ale mniej więcej): „O, to zmienia postać rzeczy. Może to ból kręgosłupa, który promieniuje/przeniosny jest (odczuwam go) właśnie na ból w klatce piersiowej”, ” Ale ja karmię na leżąco, kręgosłup mnie nie bolał ani w ciąży, ani teraz, stawy mnie bolały bardziej”, „A dziecko pani nosi, nie?” „Ale co to ma wspólnego z KP?” „Noo… Nawet na leżąco obciąża pani kręgosłup”… Recepty na suplementy nie otrzymałam 🙂
    Pocieszające jest to, że pani nie miała nic przeciwko DKP, nie kazała odstawić, ale winę za ból oczywiście obarczyła KP… Ehhh..
    Teraz, przy córce boli mnie kręgosłup – boję się iść do niej, bo się zastanawiam, co wymyśli tym razem….

  • mama Z&F
    7 listopada 2014 at 23:01

    Przydałaby się taka ogólnopolska akcja nagradzająca lekarzy, którzy promują kp i wiedzą jak leczyć mamę kp w razie potrzeby. Kiedyś była podobna akcja dla lekarzy ginekologów, którzy badają piersi i robią cytologię.
    Są fajni lekarze, ale mam wrażenie, że giną w morzu bezmyślności swoich kolegów…

  • Renia
    8 listopada 2014 at 19:36

    Świetne teksty! Karmiłam Synka 2,5 roku i też się nasłuchałam.

  • Nasze Kluski
    8 listopada 2014 at 21:17

    Ja karmię od sierpnia 2011. I zazwyczaj już nie mówię nawet lekarzom, że karmię…

    • Hafija
      8 listopada 2014 at 22:02

      To karmimy prawie tyle samo 🙂 jak od lutego

  • Tita
    9 listopada 2014 at 20:24

    Przerażające!!!!Odkąd zaszlam w pierwszą ciążę i zaczęłam się zastanawiać nad szeroko pojętym mscierzynstwem, to widzę ze wszystko co jest tak naturalnie nam dane ludzie teraz odrzucają… Poród naturalny, po co się męczyć… Można cc na życzenie… Karmienie piersią?! Po co się męczyć… Przecież można kupić mm… Najgorsze ze matka która nie wyedukuje się sama rzadko kiedy otrzyma odpowiednie wsparcie!

  • kasia
    7 grudnia 2014 at 16:13

    Podpytałam koleżankę siostry, dentystkę, świeżo po studiach, co ich tam uczą o kp. W kontekście próchnicy butelkowej albo leczenia karmiących kobiet. I owszem, coś tam było o laktacji na stomatologii… Wiecie co? Że karmienie powyżej roku tworzy patologiczną więź. Tyle!! 🙁

    • Aga
      3 czerwca 2015 at 22:46

      i krzywi zęby!

  • Olga
    28 grudnia 2014 at 23:23

    Środowisko medyczne niestety jest jakie jest.Hermetyczne i bardzo_przekonane_o_własnej_nieomylności. I piszę to ze smutkiem i wstydem, bo sama jestem położną. Nie dziwię się wszystkim mamom, że tak trudno znaleźć im lekarzy, położne, wspierajacych kp, bo w wielu wypadkach sama spotykałam się z syndromem kosmity, wyrażając własne zdanie na ten temat w środowisku. Ale nie ma co się załamywać, tylko zrzeszać, tworzyć bazy ‚mlecznych’ osób ze środowiska i ufać naturze. 🙂

  • marcysia
    10 maja 2015 at 01:13

    a ja nigdy nie karmiłam piersią i jest mi bardzo smutno z tego powodu, rodziłam przez cc, będąc na sali pooperacyjnej przyniosły mi synka i powiedziały: niech sobie poliże (pierś) no to polizał, później go zabrały, na oddziale położniczym jak prosiłam o mm dla dziecka pielęgniarki patrzyły na mnie krzywo albo pytały „to Pani nie karmi?”, ale żadna nie pofatygowała się do mnie(mimo iż prosiłam), żeby mi pomóc przystawić, jedna raz przyszła,ścisnęła brodawkę wsadziła dziecku do buzi i wyszła, kogoś takiego jak doradca laktacyjny nie ma u nas w szpitalu, dzieci leżące w sali noworodków dostają butelkę (podgrzaną w mikrofali) dosłownie na zawołanie, byłam raz w tej sali po swojego synka to dzieci leżały z butelkami w buzi ułożonymi na pieluszce (bez nadzoru kogokolwiek, samiuteńkie) wystarczy, że któreś dziecko zapłacze i dostaje butlę, nikt nie pyta matek czy kp czy mm. Jeśli będę mieć drugie dziecko będę w tematyce kp pierworódką i bardzo się boję, bo teraz gdy kp jest dla mnie czymś priorytetowym wiem, że czekać mnie będzie walka i porażka będzie jeszcze bardziej boleć, bo będę w pełni świadoma co tracimy…

    • AKK
      24 sierpnia 2015 at 08:06

      Bardzo Ci współczuję Marysiu. Bądź dobrej myśli! Nie bój się! Najważniejsze, że wiesz dlaczego karmienie jest takie ważne i jesteś zdecydowana karmić. Mam nadzieję, że z drugim dzieckiem znajdziesz wsparcie. W Internecie dużo jest historii matek, którym się udało mimo ogromnych trudności. Trzymam za Ciebie kciuki!

  • MamaKP20m-cy
    24 maja 2016 at 15:05

    Na pocieszenie – mój lekarz jest całkiem normalny i kiedy trafiłam do niego trzeci raz w ciągu kwartału z infekcją dróg moczowych, i trzeci raz przeszukiwał swoje opasłe, magiczne księgi, żeby upewnić się, co jeszcze jako mama karmiąca mogę na swoją przypadłość zażywać, skierował mnie przy tym na wszelkie możliwe badania (pełną diagnostykę) i nawet słowem nie sugerował zakończenia KP (karmię 20 miesięcy).

    Ja naprawdę spodziewałam się elaboratów o jałowym mleku, o wyjałowieniu i wyniszczeniu organizmu z powodu karmienia jako głównej przyczynie spadku odporności itp. – a tu takie miłe zaskoczenie 🙂 i podejście do tematu takie… normalne! „Karmi pani, OK, to poszukamy, co możemy Pani podać” – i już.
    Są normalni lekarze 🙂

  • Marcelina
    18 czerwca 2016 at 10:13

    Kurczę, ja to jeszcze takich bredni nie słyszałam!
    Jedyne co mi się przytrafiło to kiedy urodziłam pierwszą córkę (a nie miałam wtedy pojęcia o kp) położna, która przyszła nas odwiedzić w szóstej dobie powiedziała, że koniecznie muszę dopajać małą glukozą, bo ma żółtaczkę (w szpitalu nikt się nie doczepił, nie leżała na solarium…) no i ja głupia dawałam tą butelkę. W szpitalu jeszcze dwa razy wzięłam butlę mm (nie było jeszcze mleka z banku) to wychyliła na raz te 90 ml i nie ulała. Taka głodna. Więc chociaż chciałam kp, to byłam przekonana, że mam za mało mleka i dokarmiałam… Tak nam się laktacja rozjechała, że karmiłam mieszanie ok 6 tygodni. Poza tym, przyznam się, chciałam wrócić do palenia (odstawiłam na czas ciąży, ale okropnie mi ich brakowało :C )

    Teraz mam drugą córkę, od początku (mimo problemów w pierwszej dobie = 50 ml z banku mleka) karmimy się wyłącznie cycem. Mała na wyjściu ze szpitala ważyła 3008, na wizycie w 15 dobie życia waga 3460 (a ja szczęśliwa).

  • Dominika
    13 stycznia 2017 at 17:52

    Jezu jestem lekarzem i nie wierzę, że te historie są prawdziwe…To niemożliwe, przecież kończyłam te same studia i fakt jedyne co na nich powiedzieli, to że KONIECZNIE TRZEBA karmić piersią. Na stażu podylomowym miałąm bardzo ambitną panią Neonatolog, która zrobiła nam zaliczenie z podręcznika do kursu laktacyjnego, ale chwała jej za to. Bo naprawdę oczom nie wierzę, co czytam. Zastanawiam się, skąd ta wiedza!? Bo ja jej nigdzie nie przeczytałam, ale sama dostaję bury, że zachęcam do rozszerzania diety dopiero po 6 miesiącu przy KP

  • Hanna
    12 listopada 2017 at 00:06

    Jak ja się cieszę, że mamy cudownego pediatrę, który popiera kp całym sercem (aż się rozpromienił, kiedy go informowałam, że karmię w tandemie, gdy urodziła się moja druga pociecha, starszak miał prawie 2 lata).
    W ciąży z drugim dzieckiem wybrałam bardzo polecanego ginekologa, który kazał mi natychmiast odstawić starszaka, bo to przecież w ogóle nie ma sensu, po co go dalej karmię (miał 14 m-cy), skoro „mleko matki jest wartościowe tylko do 8… no, może 9 miesiąca).
    Olałam go, karmiłam dalej po konsultacji z cdl, w 14tc postanowiłam zmienić lekarza. Cudowny człowiek, jak się później okazało bradzo pro kp, ale nie przyznałam mu się, że kp, bo bałam się jego reakcji. Powiedziałam mu o tym dopiero na wizycie kontrolnej 6 tygodni po porodzie.
    – Córeczka urodziła się duża, prawda, dobrze pamiętam?
    – Tak, 4210g.
    – Super. Karmi pani piersią?
    – Tak.
    – Długo zamierza pani karmić?
    – Tak, do roku minimum.
    – To wspaniale, proszę karmić jak najdłużej. Potrzebuje pani jakichś wskazówek?
    – Nie, panie doktorze… Przyznam się teraz bez bicia, że przez całą ciąże karmiłam starszego synka, będąc w stałym kontakcie z doradcą laktacyjnym, a teraz karmię dwójkę… Ale bałam się pana reakcji, więc nic nie mówiłam.
    Spojrzał na mnie zdziwiony, zaczął się śmiać i kręcąc głową pogroził mi palcem z uśmiechem. 😉

  • Emka
    17 lipca 2018 at 07:10

    Synek 4tyg., świetnie przybiera, tylko kp.
    Pediatra: jest gorąco, proszę dopajac wodą żeby się nie odwodnił. Proszę nie jest papryki!
    A na noworodkach jedna (młoda!) polozna wmówiła mi ze synek ma niska saturację krwi bo się nie najada i mm uratuje sprawę…

  • Joanna
    22 lipca 2018 at 07:09

    Wczoraj bylam u ginekologa – endokrynologa i jak lekarz sie dowiedziala ze karmilam corke piersia 3,5 to nazwala mnie ‘wariatka’ i ze karmienie piersia po roku nie ma zadnej wartosci.
    Ja jej na to ze mieszkalam w USA i swiatowa organizacja zdrowia zaleca karmienie piersia 2 Lata lub dluzej. A lekarka mi na to ’ze kazdy Pediatra ktory pracuje na uniwesytecie to mi powie ze karmienie powoduje osteoperoze u matek’
    Tymczasem badania swiadcza o tym ze karmienie p. 4x zmiejsza ryzyko osteoperozy po menopauzie.
    Jest bardzo rzadki syndrom gdzie wystepuje osteoperoza u matek karmiacych, ale to sa przypadki kobiet ktore mialy niedobory wapnia i witaminy d podczas i przed ciaza.
    Tak czy siak jestem przerazona ze takie rzeczy normalni lekarza mowia…
    Czy ktos moze polecic ginekologa w Warszawie lub w Poznaniu ktory ma wiedze i popiera dlugotrwale karmienie piersia?

  • Ania
    31 lipca 2018 at 10:35

    Poszlam w niedziele do szpitala na pomoc dorazna poniewaz bardzo bolalo mnie gardlo. Pani pediatra, pulmonolog ktora miala dyzur mowi do mnie albo leczenie albo karmienie. I nie chciala przepisac mi antybiotyku ktory moge przyjmowac w czasie karmienia piersia. Poza tym powiedziala ze z angina nie wolno karmic dziecka poniewaz moze sie zarazic. I ze 7 miesiecy to juz za duzo i juz od tak mam odstawic… I to ma byc lekarz??!!!!!! Jak osoba wyksztalcona moze takie bzdury wygadywac? Gdybym nie wiedziala ze ma obowiazek dostosowac leczenie do KP i ze glupoty gada to jeszcze bym jej posluchala i odstawila dziecko i przyjmowala penicyline. Masakra… Brak slow na takie zachowanie.

skomentuj