Browsing tag: przemyślenia

Jak piszę bloga


Bloguję już dość długo. Pisanie bloga stało się dla mnie bardzo ważną czynnością, rytuałem. Ten blog jest trochę jak sinusoida moich uczuć i stanów ducha. Posty powstają różnie. Różnie się chce i nie chce je pisać. Można powiedzieć, że piszę na cztery sposoby. Sposób pierwszy – pracochłonny Kiedy mam jakiś temat, który muszę zgłębić. Kiedy

Kiedy błąd staje się decyzją


Codziennie podejmujemy decyzje. My rodzice. Tysiące decyzji odnośnie naszego rodzicielstwa. Te łatwe np. jaki kolor rajstopek dziś zakładamy dziecku. I te trudne – klaps, czy nie klaps. Wielu z nas odrzuca przemoc fizyczną. Brzydzi się klapsem. Nie bije i nie karci bólem. Jest nas coraz więcej, jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, że ból nie może być karą, że

Odwrócona sytuacja


Większość z nas – mam nie lubi jak ktoś obcy i postronny odzywa się naszych dzieci w sposób sprzeczny z kanonem  według którego budujemy relacje z potomstwem. Wzbudza to w nas oburzenie. Nie jestem wyjątkiem. Straszenie dzieci „Bo cie zabiorę” przez obce i przypadkowe osoby jest czymś wyjątkowo głupim. Staram się więc mówić mojemu dziecku,

Chcę być dobra


Chcę być lepsza Chcę być najlepsza Chcę być najlepszą mamą dla moich dzieci (obecnych i przyszłych) jaką ziemia nosiła. Wystarczająco dobra? O proszę! Nigdy! W pracy bym szefowi nie powiedziała że „Będę wystarczająco dobrym pracownikiem – takie absolutne minimum żeby tylko nic nie popsuć” Wiecie co szef by po takim tekście zrobił w każdej pracy?

Zwolnić, jeszcze dziś


Jestem na urlopie. Niby urlop. Siedzieć w domu , nogi trzymać w górze i pitu pitu na telefonie z koleżanką… chciałoby się A ja mam masakrę, bo tyle rzeczy wciąga mnie w działanie, że chodzę spać o trzeciej. Wczoraj wymiękłam. Odprowadziłam dziecko do przedszkola i zasnęłam jak tylko wróciłam do domu. Kiedy się obudziłam oczy

Bo bez tego to już nie święta


Święta nierozerwalnie kojarzą mi się z zapachami i smakami. Z atmosferą, , która jest tylko w grudniu. Są takie rzeczy bez których nie liczą się żadne święta. Herbata EarlGrey z Cytryną Family Man obejrzany ze szklanką ciepłego mleka w ręku Lektura Harrego Pottera Światełka rozświetlające mrok nocy Zapach makowca i smak czekoladowego mikołaja Pięknie zastawiony

Opowieści Alma Mater część pierwsza – Moja Mleczna Droga (przez mękę)


Dzisiaj rozpoczynam zupełnie nowy cykl na blogu. Będę w ramach tego cyklu publikowała Wasze historie karmienia piersią. Każda z czytelniczek bloga może wysłać do mnie – także anonimowo – opowieść o swojej drodze mlecznej o walkach jakie stoczyła, żeby udało się karmić dziecko tym co najlepsze – mlekiem mamy. Forma tej opowieści może być różna.

Laktywistka i system który zawiódł


Codziennie spędzam dużo czasu na odpisywaniu na maile. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak wiele mam potrzebuje się wygadać i nie ma komu. Podobno jestem laktywistką. To że piszą do mnie mamy karmiące piersią, te które chcą karmić,  chcą wiedzieć wcale mnie nie dziwi. Ja chcę z nimi rozmawiać i je poznawać. Ale piszą też i to

Czy kobiety długo karmiące piersią są dziwne?


Jak wyobrażacie sobie kobietę karmiąca piersią swoje trzyletnie dziecko? Czy jak zamkniecie oczy to ukazuje się Wam długowłosa hipiska przytulająca drzewa, a może kobieta słusznych rozmiarów, umęczona i zrezygnowana w szarym dresie? Czy komuś tutaj ukazała się elegancka kobietka lub spokojna pani domu? Jak wygląda kobieta długo karmiąca piersią dziecko? Wygląda tak jak każda inna.

O Matko! Weź się nie bój wyjść!


Odbyłam takich rozmów jak ta wczoraj setki! Setki! Rozmowy o lęku przed wyjściem z domu i pozostawieniem dziecka bez piersi. Pierwsze wyjście mamy bez dziecka z domu zawsze jest wydarzeniem i nie ważne czy to się dzieje drugiego dnia po powrocie ze szpitala (u mnie czwartego – pojechałam do lekarza zdjąć szwy) czy sześć miesięcy później. I

Hafijaski – podcast

Nadchodzące wydarzenia

W najbliższym czasie nie są zaplanowane żadne wydarzenia.