Whisbear – szumiący miś


Dzisiaj chciałam zaprosić Was na film o misiu Whisbear – czyli pierwszym szumiącym misiu dla noworodków i niemowlaków oraz na wywiad z użytkowniczkami Whisbeara.

whisbear2 (1 of 1)-3

Biały szum, to  taki szum jak z suszarki lub telewizora. Jest to dźwięk, który uspokaja zdenerwowane niemowlę. Ten właśnie element metody 5S Harveya Karpa, autora książki „Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy”, wykorzystuje Szumiący Miś Whisbear.

Kiedy Gabryś był mały, ja używałam suszarki. Podłączałam ją do prądu i suszyłam z dużej odległości moje dziecko, które zaraz jak tylko usłyszało szum uspokajało się i przestawało płakać. Wtedy Szumiącego Whisbeara nie było.

Kiedy urodziła się moja siostrzenica, kupiłam jej tego szumiącego przyjaciela. Sama nie wiem czy kupiłam go malutkiej czy mojej siostrze, bo ciężko powiedzieć kto na szumie korzysta bardziej. 😉

Dzisiaj chciałabym we współpracy z marką Whisbear przedstawić Wam tego przyjacielskiego misia, który podbija świat swoim spokojnym i delikatnym szumieniem.

Zapraszam na materiał video

Postanowiłam, że zapytam znane i bliskie mi użytkowniczki Whisbear jak i w czym pomaga im ten wyjątkowy miś. Najpierw przepytałam moją siostrę, której sama kupiłam misia jak urodziła się jej mała córeczka, a moja piękna siostrzenica. Zgodnie z zasadą, że malutka dostanie od cioci wszystko co najlepsze, przywiozłam jej Misiaka na salę szpitalną po porodzie.

Agata: Siostra, ja to wiem, ale powiedz moim czytelnikom w jakim wieku jest Twoja córka?

Agnieszka: Ula skończyła 6 miesięcy w tym tygodniu.

AG: Jak miś znalazł się u ciebie i kiedy? (To też wiem, ale opowiedz o tym)

AN: Moja siostra, ciocia Uli kupiła go dla niej w prezencie. (Czyli ty Hafija!)

AG: Tak! Jechałam po niego aż do showroomu w Warszawie! A czy słyszałaś wcześniej o Whisbearze?

AN: O Szumiącym Misiu od Whisbear nie wiedziałam nic, dopóki nie przyniosłaś go dla niej w prezencie. W czasie ciąży czytałam o uspokajający działaniu szumu na noworodka i nastawiałam się, że być może będziemy musieli szumieć Uli nad uchem suszarką

AG: Ale tak się nie stało – trochę dzięki mnie. (Taka jestem z siebie dumna :D)

AN: Whisbear jest z nami od 3 dnia życia Uli. Pierwszy raz użyliśmy go jednak dopiero 4 dni później. To był nasz drugi wieczór w domu po wyjściu ze szpitala. Nie mogliśmy Uli uśpić. Ani karmienie piersią, ani bujanie, ani śpiewanie kołysanek nie pomagało. W akcie desperacji wyciągnęliśmy 3 baterie z pilotów do telewizora i dekodera (zapasów baterii w domu nie było) i włączyliśmy miśka. Nakarmienie piersią z szumiącym misiem pomogło Ulę położyć spać na całe 3 godziny.

AG: W jakich sytuacjach używacie misia?

AN: Na początku używaliśmy misia Whisbear do każdej drzemki. Generalnie Ula na początku była dzieckiem, nieodkładanym, w związku z tym każde lulanie jej do snu odbywało się i do tej pory odbywa się albo na rękach, albo przy piersi. Misiek siedział więc albo na jej łóżeczku, albo na krześle w pokoju, w którym ją usypialiśmy i sobie szumiał. Jeśli w międzyczasie przechodziliśmy z Ulą na rękach do innego pokoju, to misiek szedł z nami. Poza przypadkiem, kiedy ja Ulę usypiałam i oddawałam ją śpiącą na ręce taty, a sama szłam spać. Wtedy misiek zostawał ze mną, bo mi też się lepiej z nim zasypiało.

W tej chwili miś Whisbear szumi nam tylko po nocach. Ok. 4 miesiąca przestał być potrzebny w dzień. Teraz wieczorami Ula zasypia przy piersi i tak sobie śpi na moich kolanach ok. 3 godz. Potem zjada kolejna kolację,  ja włączam w tym czasie miśka i jak skończy odkładam ją razem z nim do jej Łóżeczka i śpią sobie razem kolejne 2-3 godz. Ula budzi się w nocy co 1-3 godziny i wtedy za każdym razem włączam miśka, idziemy na fotel. Ula je i znów razem  z Whisbear lądują w łóżeczku do następnego karmienia.

AG: Czyżby Whisbear pomagał wam nie tylko przy spaniu ale i karmieniu? .

AN: Trudno powiedzieć czy Whisbear pomaga w karmieniu naturalnym, bo nie mam porównania. Na pewno uspokaja malucha i w pewnym sensie odgradza od dźwięków zewnętrznych, co pozwala i dziecku i mamie skupić się na karmieniu. Zdarzyło się nam również mieć noc bez szumu miśka, bo zapomnieliśmy kupić zapasowych baterii. Miałam wrażenie, że Ula wybudzała się wtedy w nocy częściej i była mniej skupiona na jedzeniu. Tym samym karmienie nocne było trudniejsze.

AG: Czyli Whisbear się sprawdza. Zaczynam żałować, że nie było go jak ja byłam młodą mamą!

AN: Serio, polecam przyszłym mamom szumiącego Whisbeara! Póki co, mam w swoim otoczeniu 3 maluchy (2 jeszcze w brzuszkach), które dostały miśka po tym, jak ich rodzice wysłuchali naszych (Uli taty i moich) zachwytów nad Whisbear. Już wiemy też, że nasz kolejny (planowany niedługo) potomek dostanie swojego misiaka,  bo Ula w nocy lubi się do swojego przytulić, a w dzień się nim pobawić, więc chyba go nie odda młodszemu rodzeństwu.

AG: Dzięki siostra za rozmowę!

 

Postanowiłam też przepytać jedną z dziewczyn, które wymyśliły to wyjątkowe urządzenie. Julia, teraz jest mamą dwójki dzieci w tym kilkutygodniowego niemowlaka i sama na sobie (i na synku) sprawdza jak działa jej własny Whisbear.

LOGO_WHISBEAR_RGB_KOLOR

Agata: Julia, w jakim wieku jest Twoje dziecko?

Julia: Jestem Mamą 3-letniej Emilki i 8-tygodniowego Kazika.

A: No to od razu do rzeczy! Skąd pomysł na Whisbeara?

J: Razem z moją siostrą Zuzią stworzyłyśmy Szumiącego Misia Whisbear, by pomóc rodzicom w wyciszaniu i usypianiu ich dzieci.

A: Ale dzisiaj siła sióstr na blogu będzie!

J: Tak! Pomysł na założenie firmy produkującej Szumiące Misie powstał 5 lat temu, kiedy Zuzia, moja siostra, dniami i nocami uspokajała swojego nowonarodzonego synka szumem suszarki. To popularny sposób na wyciszenie dzieci, ponieważ szum ten przypomina im dźwięki znane z brzucha mamy. Jednak z własnego doświadczenia wiedziałyśmy, że suszenie powietrza suszarką jest niewygodne dla rodzica, niebezpieczne dla dziecka, a rachunki za prąd drastycznie idą w górę. Stąd idea by stworzyć przenośny, atrakcyjny, a przede wszystkim skuteczny, praktyczny i bezpieczny szumiący gadżet – Szumiącego Misia Whisbear.

A: Kiedy tworzyłyście misia to o kim myślałyście? Do kogo kierowałyście produkt?

J: Szumiący Miś Whisbear powstał przede wszystkim z myślą o noworodkach, wcześniakach i niemowlętach, które przez pierwsze miesiące życia stopniowo adaptują się do warunków spoza brzucha mamy. Jednak Miś doskonale sprawdza się także u starszych dzieci. Od naszych klientów wiemy, że Whisbear pomaga swoim szumem także przy ząbkowaniu oraz przy problemach z usypianiem u starszych dzieci – 2 i 3 latków.

A: No i jest uroczy. Moja siostra powiedziała, że drugiemu dziecku kupi drugiego misia bo jej córka uwielbia swojego Whisbeara. No ale może to ja powinnam znów jako ciocia obdarować kolejnego siostrzeńca! Julia powiedz co czyni Whisbeara takim unikalnym produktem?

J: Oczywiście istnieją na rynku inne szumiące zabawki, jednak wydaje się, że nasz Szumiący Whisbear jest unikalną odpowiedzią na prawdziwe potrzeby rodziców. Pomaga im w codziennym obcowaniu ze swoją pociechą, zapewnia spokojny i bezpieczny sen dzieci. Rodzice cenią Whisbeara za to, że dzięki niemu mogą sami spokojniej dłużej spać. Niedawno przedłużyłyśmy szumienie do 40 minut, tak by dziecko mogło spokojnie zasnąć i przejść w głębszą fazę snu. Także innowacyjna funkcja CRYsensor jest odpowiedzią na potrzeby rodziców – Whisbear czuwa i nasłuchuje czy dziecko płacze i w razie potrzeby, zanim rodzic przyjdzie utulić malucha, miś włącza kojący i uspokajający szum. Nasz miś został w całości wyprodukowany w Polsce – myślę, że to także czyni go wyjątkowym produktem.

A:  Wiem, że teraz jesteś mamą maluszka, powiedz więc z drugiej strony jak to wygląda – kiedy ty jako mama używasz Whisbeara? Komu byś go poleciła?

J: Jako producentka Szumiącego Misia Whisbear obowiązkowo wzięłam misia do szpitala i w zasadzie szumię Kazikowi od pierwszych godzin Jego życia. Sprawdził się rewelacyjnie zakłócając szpitalny rejwach, sprawdza się cudownie zagłuszając, czy też „zaszumiając”, starszą 3-letnią siostrę szalejącą po całym domu! Jest niezastąpiony przy karmieniach, kiedy Kazik jest niespokojny i nie może przystawić się do piersi. No, i najważniejsze – nie wyobrażam sobie usypiania synka bez szumienia. Kiedyś robiłam to „ustnie”, wydając z siebie dźwięk „szszszsz” – teraz robi to za mnie Szumiący Miś, a ja w tym czasie mogę nucić kołysankę lub sama się uspokajam i dzięki temu Kazik szybciej zasypia. To właśnie wydaje się kluczowe – miś uspokaja nie tylko dziecko, ale i rodzica, dzięki czemu tworzą się warunki niemal relaksacyjne.

A: A wiesz, że ja też jak Gabryś był mały to „szuszałam” ustami?  Jak myślisz czy szumiący miś pomaga przy karmieniu naturalnym?

J: Uważam, że zdecydowanie pomaga! Whisbear jest towarzyszem naszych wieczornych karmień, kiedy obydwoje uspokajamy się i wyciszamy. Miś przede wszystkim spieszy nam na ratunek, gdy synek jest niespokojny, wręcz płaczliwy i nie może się odpowiednio przystawić do piersi. Włączenie szumu momentalnie eliminuje ten niepokój zarówno u Kazika, jak i u mnie samej. Tutaj naprawdę Szumiący Whisbear rewelacyjnie zdaje egzamin. Uspokaja synka, który może się wygodnie ułożyć i poprawnie przystawić do piersi. Miś pomaga także w sytuacjach nietypowych, kiedy na przykład muszę nakarmić synka poza domem. Szum Whisbear’a „wyłącza” np. gwar centrum handlowego i dzięki temu Kazik czuje się bezpiecznie i nie mamy stresu z karmieniem.

A: Dzięki Julia za rozmowę!

Dzięki uprzejmości marki Whisbear możecie kupić misia szumiącego dla Was i Waszej pociechy na stronie: http://whisbear.com/sklep/kategoria/wszystkie gdzie po wpisaniu hasła: HAFIJA otrzymacie 10% rabatu na swoje zakupy – KOD WAŻNY DO 20 MARCA

strona2

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

15 komentarzy

  • Martyna
    22 lutego 2016 at 21:34

    Bez szumisia nigdzie się nie ruszamy. Prezent dostałam od mojej mamy po wcześniejszych poczynaniach przy córce z suszarką, farelką czy okap em 😉 mój synek ma 3 miesiące i od dnia narodzin towarzyszy mu misio a przy jego przejściach był niezawodny. W 1 msc życia miał operację wodonercza nerki i mogę stwierdzić że szpitale powinny być zaopatrzone w ww. Misie. Byłam przygotowana na płacz od rana do nocy a gdy tylko zaczynał się krzywic misio szedł w ruch i dalej smacznie spał. Jestem wdzięczna Paniom które wpadły na pomysł z misiem. Nawet lekarze przychodzili i zastanawiali się jak on to dzielnie znosi od razu mówiłam im co to za „recepta”:) Kochane mamy nie zastanawiacie się tylko bierzcie jest to nie tylko ukojenie dla maluszka ale przede wszystkim dla nas żeby w pełni cieszyć się z macierzyństwa. Pozdrawiam

  • salusiowo
    22 lutego 2016 at 23:54

    Extra sprawa!

  • Monia I Mamainspiruje.pl
    23 lutego 2016 at 10:04

    Whishbear to zdecydowanie jeden z lepszych polskich wynalazków dla maluszków 🙂

    No i zużywa mniej prądu niż suszarka 😉

  • Beata
    23 lutego 2016 at 11:43

    Ja zdecydowanie nie podpisuje sie pod tym zachwytem, dzwiek szumisia jest irytujacy, sam mis nie wart jest tak wysokiej ceny. W przypadku mojej corki zupelnie sie nie sprawdzil.

  • Ana
    23 lutego 2016 at 13:19

    Misiek jest super! Daje i Młodej i mnie spokojny sen 🙂 używając suszarki tylko jedna z mas na by spała 😉

  • mama
    23 lutego 2016 at 19:36

    Ja włączałam dźwięk suszarki z tableta. Czasami Kuba się uspokajał, a czasami nie. Kolki bywały silniejsze. W akcie desperacji spróbowałam tego misia przy drugim dziecku. Teraz przechodzimy ząbkowanie i dalej brak snu. Jakby mógł odgryzłby moja pierś w całości i tak spał. Zawsze coś. Ciekawe czy teraz by pomógł szumiący miś:-)

  • marta
    24 lutego 2016 at 12:55

    Ale chodzi o Szumisie czy to inna marka? Szkoda ze ich nie znalam kiedy moj byl malutki…

    • Hafija
      24 lutego 2016 at 20:21

      Whisbear to pierwszy szumiący miś w Polsce, można go rozpoznać po unikalnym wyglądzie 🙂

  • Gosia
    24 lutego 2016 at 17:29

    Ja dużo słyszałam o tym misiu i tak się zastanawiałam nad nim, i zastanawiałam, aż dotarliśmy do 6 miesięcy. No i teraz nie chciałabym już syna przyzwyczajać do szumu, bo muszę się przyznać, że ja nawet suszarki nie używałam przy młodym. Katowałam go za to kołysankami we własnym wykonaniu 😀 Były gorsze nocki i lepsze, ale generalnie jakoś tam mi zasypia. Czasem w 5 minut, czasem w 20, 90% z cyckiem, coraz rzadziej z bujaniem na rękach.

  • Remia
    24 lutego 2016 at 18:19

    U nas tak jak u twojej siostry. Syn z czasów przed Szumisiem był nieodkładalny.
    Teraz głównie w dzień podczas drzemek i jak usypiamy w nocy.

  • Basia
    24 lutego 2016 at 19:31

    Mi się szumisie w ogóle nie podobają. Znajomi mają i w ogóle nie zdawał egzaminu. A zamiast suszarki można włączyć biały szum z YouTube z telefonu, tabletu, komputera – co tam kto ma.
    Sprawdziłam teraz ich cenę – myślę że jest mocno przesadzona.

  • Monika
    25 lutego 2016 at 18:31

    A promocja dotyczy tylko misiów czy szumiacych ptaszkow też? 🙂

  • ania
    26 lutego 2016 at 00:42

    U nas też szumiś zupełnie się nie sprawdził, w przeciwieństwie do starej, dobrej suszarki czy okapu. Po kilkunastu próbach, na stałe zamieszkał na dnie kosza z zabawkami. Na plus dodam jednak, że wygląda bardzo fajnie.

  • Agnieszka
    26 lutego 2016 at 16:03

    Przez kilka pierwszych tygodni życia, włączaliśmy małej szum morza z youtube. Później patent przestał działać i okazało się, że cycuś jest niezastąpiony…

  • Mama Maluszka
    8 marca 2016 at 16:51

    Dla nas „szumiś” to najlepszy ratunek podczas pierwszych chwil Julki w domu;) Minęło już ponad 6 miesięcy a miś doskonale nam służy i końca tej „służby” nie widać;) Polecamy każdemu rodzicowi. Przydatny zarówno w domku podczas usypiania w dzień, w nocy, jak i na spacerkach(które uwielbiamy).

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki