Ku przyszłości…


Zajęło mi dużo czasu zanim zaczęłam dojrzewać do decyzji, którą podjęłam. Długie rozmowy z Julitą i Gosią sprawiały, że byłam coraz bliżej tego kroku. Ostatecznie kroplą, która przepełniła czarę stała się Konferencja WHO i wystąpienie Jo Jewela. Przygotowując się do mojej prelekcji wertowałam kodeks i książkę „Polityka Karmienia Piersią” Gabrielle Palmer i coraz jaśniejsze było dla mnie, że czas na zmiany.

Kiedy zaczynałam pisać o karmieniu naturalnym to temat ten był passé. Pisanie o dobrodziejstwach mleka mamy budziło dyskusje, o kalibrze takim, jaki obecnie budzą szczepionki. Na szczęście to się zmieniło. Przeżyłam czas negowania przez innych ludzi dobrodziejstw mleka mamy i, mam nadzieję trochę dzięki mnie, teraz to pisanie bzdur o karmieniu naturalnym jest uważane za dziwactwo, a stron internetowych promujących EBM o laktacji jest już coraz więcej. Jest coraz więcej promotorek, społecznych akcji i działań oddolnych. Wszyscy jesteśmy rozproszeni i każdy robi to, w czym czuje się najlepiej i to jest piękne. Mam nadzieję, że moje postanowienie będzie przyczynkiem do kolejnego kroku w kierunku zmian w pisaniu i mówieniu o karmieniu piersią.

Już jestem w zarządzie Fundacji, która ma niebawem monitorować i raportować łamanie kodeksu WHO w Polsce. Oznacza to, że muszę podjąć pewne zmiany i na blogu. Postanowiłam, że od tej pory blog będzie przestrzegać postanowień kodeksu WHO. Muszę też poważnie selekcjonować  wszystkie około laktacyjne działania pod kątem obecności produktów do karmienia piersią. Polityka WHO jest już dzisiaj dla mnie jasna – do karmienia piersią potrzeba piersi i dziecka – i z tym zgadzam się w całej rozciągłości. Wszystko inne nie determinuje ani sukcesu, ani porażki. To, co piszę tu i teraz jest mocno sterowane moimi nocnymi rozmowami z ludźmi z WHO, ludźmi z innych organizacji na całym świecie i moich polskich dziewczyn z Kwartalnika. Zmieniłam się przez ostatni rok, dojrzałam. Urosłam do zmiany. Widzę, że to co będę robić to przyszłość – naszych dzieci i nas samych.

Kiedy wygłaszałam swoją prezentację na konferencji „Karmienie piersią a marketing produktów mleko zastępczych” wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu i mówię w słusznej sprawie. Mogę, więc powiedzieć, że WHO mnie kupiło, nie pieniędzmi, nie fejmem i fleszami, a ideą. Dorastanie do tej myśli było procesem długim i wyczerpującym, a dzisiaj już wiem, że wszystko nieustannie prowadziło mnie do „tu i teraz”. Myśl mam taką – karmienie piersią jeszcze nigdy nie stało w obliczu takiego zagrożenia, jakie niesie nowoczesny marketing i nowe technologie. Mleko mamy potrzebuje żołnierzy – i chyba już widziałam tyle, słyszałam tyle i zrobiłam tyle, że świadomie chcę być jednym z nich. Przede wszystkim dla sprawy, dla mam i dla dzieci. I dla nikogo innego. Chcę być członkiem jednej ze strażniczych organizacji światowych. A jaki moment na podjęcie decyzji będzie lepszy niż koniec roku?

Zapraszam was już dzisiaj na pokazy mojej prezentacji z konferencji WHO. Jeszcze w tym roku będzie można jej posłuchać w Warszawie i Toruniu. Na Fan Page napiszę gdzie i kiedy, a wy nie przestawajcie wysyłać do mnie zdjęć, reklam, screenshotów z przykładami łamania kodeksu WHO.

Czuję, że idę w kierunku pięknej idei. Pójdziecie ze mną?

A na dobranoc fragment mojej prezentacji i zdjęcia z konferencji:

kodeks

12333774_1096460817064015_155071697_o

12311924_1096461157063981_1678753543_o

 

fot: http://antoonovka.pl/

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

30 komentarzy

  • Magda
    2 grudnia 2015 at 20:21

    Jestem z Pani dumna!

  • Ania
    2 grudnia 2015 at 20:33

    Pięknie 🙂 brawo 🙂

  • Meg
    2 grudnia 2015 at 20:42

    Ja sie melduję!
    Przede mną też decyzja…robić kurs doradcy laktacyjnego czy nie. Czy mamy chcą pomocy?
    W sumie to bardzo zależy mi, aby trafić do mam, którym brakuje wiedzy na temat dobrodziejstwa jakie niesie za sobą karmienie naturalne. Przez co łatwo poddają się…wierzą reklamom…stereotypom…mądrościom swoich mam i babć.
    Zależy mi też na edukacji personelu medycznego bezpośrednio stykającego się z mamami w największej potrzebie. Mam na myśli położnych i lekarzy w szpitalu, jak też i lekarzy pediatrów.

    • Małgorzata
      2 grudnia 2015 at 22:39

      Robić ? Chociaż to piekielnie trudna droga i mnóstwo wiedzy do przyswojenia – wiem coś na ten temat, właśnie pakuję się i jutro raniutko jadę na trzeci zjazd ?

    • Meg
      3 grudnia 2015 at 10:43

      Do przyswajania dużej ilości wiedzy jestem przygotowana…mam wykształcenie medyczne – mgr farm 🙂
      Mam nadzieję, że to pomaga!
      Dobrego czasu dziś na zjeździe!!! 🙂

    • natalijka
      5 grudnia 2015 at 22:20

      dzięki doradczyni laktacyjnej udało mi się karmić piersią moje trzecie dziecko. zawdzięczam to tylko jej i żałuję,że przy dwójce starszych nie skontaktowałam się z kimś takim. ani w szpitalu ani w przychodni nie znalazłam pomocy. także im więcej Was tym lepiej! Powodzenia!

    • hipomama
      7 grudnia 2015 at 14:57

      Robić robić. Mało jest DOBRYCH doradców co potrafią pomóc w trudniejszym przypadku.

  • Mamuszka
    2 grudnia 2015 at 20:44

    Najlepsza na świecie! Żołnierzu, jestem z Tobą!

  • qwerty
    2 grudnia 2015 at 21:04

    najwięcej edukacji, moim zdaniem, potrzebują położne. to one są odpowiedzialne za bardzo dużo niepowodzeń. Jak? Szerząc stereotypy i mity. Poważając głupoty jakby to było w dekalogu zapisane. Niedawno spotkałam dziewczynę, której położne kazały karmić z zegarkiem co 3h, ważyć dziecko przed i po karmieniu, wszystko skrupulatnie notować, ale to jeszcze nic. Kazano liczyć jej przełknięcia!!!!!! Doprowadziło to do tego, że kobieta, która z pomocą dużej grupy innych karmiących mam karmi już rok, nadal uważa, że „zaraz pokarm jej się skończy” i „znów ma kryzys laktacyjny”. Niekończący się kryzys laktacyjny – od roku… Ktoś to ogarnia, bo ja nie.?Także, położne, na szkolenia i brać sobie do serca najnowsze badania! PS, tu chciałam pozdrowić kilka położnych ze szpitala w Koninie, które jednak wiedzę miały i pięknie mi pomogły 🙂 więc jest nadzieja!

  • dzieckotoprzygoda
    2 grudnia 2015 at 21:10

    Brawo! Czuję, że obecnie dzieje się coraz więcej dobrego w słusznej sprawie propagowania rzetelnej wiedzy na temat karmienia piersią. Jestem na tak, popieram i dziękuję za te Twoje wszystkie wartościowe wpisy i potrzebne działania.

  • asia
    2 grudnia 2015 at 21:49

    Dzięki Agato, przyznam, że czekałam na ten krok z Twojej strony. Gratuluję!

  • Patrycja
    2 grudnia 2015 at 22:07

    Agata, idziemy, idziemy 🙂 Kolejne dobre wieści!

  • Marta
    2 grudnia 2015 at 23:35

    Brawo! Świetnie! To potrzebna inicjatywa, w pl coraz więcej mam rezygnuje z karmienia piersią, spotkałam się nawet z twierdzeniem, ze karmię piersią bo mi szkoda kasy na mm 😛 No cóż przy córce popełniłam błąd i karmiłam niecałe 11 miesięcy po czym córa odmówiła piersi i sama się odstawiła, ale wiem gdzie tkwił problem. Teraz karmię synka prawie rok i zamierzam tak długo jak będzie tego chciał. 🙂

  • Agata G
    2 grudnia 2015 at 23:59

    Agatko, czuję, że ty to jeszcze się rozgrzewasz… 🙂 Jak wystartujesz to tym wszystkim „mądrym” głowom kapcie spadną i będą czuli wiecznie Twój oddech na plecach! p.s. Aż trudno uwierzyć, że przy tylu przepisach/zaleceniach/kodeksie koncerny produkujące mm cały czas tak dobrze się czuje na polskim rynku… czas powiedzieć stop i niech się to dzieje twoim głosem!
    Jestem za!!!!!!!

  • Lorien
    3 grudnia 2015 at 00:42

    A choćby i na koniec świata 😉 czekam na konferencję w Warszawie

  • MegiW
    3 grudnia 2015 at 04:17

    Dziękuję, ze jesteś’!uratowałas moje karmienie piersią drugiego dziecka. Chociaż się nie znamy, towarzyszylas mi kiedy nocami wertowałam Twoją stronę w poszukiwaniu pomocy. I znalazłam!

    Robisz kawał świetnej, wspaniałej roboty!

  • Kasia
    3 grudnia 2015 at 08:46

    Jak zwykle to samo – do kamienia mlekiem potrzebne jest dziecko i mama. Nieprawda. Czasem potrzebny jest też laktator żeby móc karmić piersią inaczej. Czemu wszędzie zapomina się o tych dzielnyh mamach godzinami ściągającyh MLEKO MATKI dla swoich dzieci? Czemu wszędzie, nawet tu, traktuje się je jak nieobecne, jak kogoś, kto nie karmi piersią?

    • Hafija
      3 grudnia 2015 at 20:20

      Chodzi o to, że laktator tak – bywa potrzebny i pomocny, ale nie niezbędny

    • ania
      4 grudnia 2015 at 15:54

      Czasami jednak niezbędny, w przypadku wcześniaków czy dzieci z różnymi innymi problemami. Mi osobiście ręcznie nigdy nie udało się ściągnąć ani kropli mleka, więc tylko dzięki laktatorowi moje dziecko mogło byc przez kilka miesięcy karmione naturalnie. Alternatywą było jedynie wygaszenie laktacji i podanie mm. Popieram Kasię – mamy ściągające swoje mleko laktatorem są pomijane i niedoceniane, a to one mają najgorzej – dotyczą je te wszystkie ograniczenia, co mamy karmiące piersią, a do tego muszą poświęcić mnóstwo czasu na wyparzanie sprzętu no i samo ściąganie, również nocą-co odbywa się kosztem snu. Fajnie, gdy mamie udaje się w miarę bezproblemowo rozpocząć i utrzymać karmienie, do tego nie musi ograniczać żadnego rodzaju produktów spożywczych (jak rozumiem w przypadku autorki bloga), tylko że trzeba pamiętac, że nie zawsze bywa tak różowo…

    • Hafija
      5 grudnia 2015 at 20:19

      Owszem nie zawsze, i laktator może być potrzebny ale niezbędne są piersi i dziecko.

  • Joanna
    3 grudnia 2015 at 10:10

    Jest nadzieja, że może choć od strony prawnej, technicznej i marketingowej coś się zmieni. Że pomoże to w walce z mentalnością i zaśniedziałymi przekonaniami społecznymi. Że pozwoli propagować rzetelną wiedzę przede wszystkim wśród personelu medycznego.
    Powodzenia.
    Wierzę, że możesz zmieniać świat.

  • TATA na ASAPie
    3 grudnia 2015 at 15:44

    Ciekawe. Od 20 lat mam kontakt z niemowlakami (najpierw młodsza siostra, potem dzieci starszej siostry, a teraz córka) i NIGDY nie trafiłem na informację, że karmienie naturalne jest passe. Zawsze wszędzie powtarzano, że pokarm sztuczny to ostateczna ostateczność. Moja mama bardzo cierpiała psychicznie karmiąc siostrę sztucznie, ale u niej nie było wyjścia. Bardzo zazdrościła matkom naturalnie karmiących.

    Jak najbardziej popieram ideę promowania naturalnego karmienia. Cieszę się jednak, że do mnie nigdy nie docierała propaganda firm produkujących pokarm sztuczny.

    Zastanawia mnie też jedno zdanie:
    „do karmienia piersią potrzeba piersi i dziecka”
    Rozumiem, że tutaj odrzucamy także laktatory?

    • Hafija
      3 grudnia 2015 at 20:19

      Chodzi o to, że laktator tak – bywa potrzebny i pomocny, ale nie niezbędny 🙂

    • TATA na ASAPie
      3 grudnia 2015 at 20:22

      W takim razie zgadzam się w 100% 🙂

  • Ewik
    3 grudnia 2015 at 15:57

    Witam serdecznie, karmię piersią mojego rocznego brzdąca i chcę go odstawić od piersi. Oczywiście nie dziś i nie jutro, ale w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jak to zrobić? Oczywiście jest to przemyślana decyzja i z różnych względów (których nie ma sensu wymieniać) ostateczna. Bardzo proszę o radę

  • Magda
    4 grudnia 2015 at 00:33

    Jestem całą sobą za Tobą. Brawo! Teraz odpadną obiekcje pt. „przecież to jakaś blogerka sobie coś tam pisze”, teraz będziesz ramię WHO.

    • Hafija
      5 grudnia 2015 at 20:19

      Nie, nie do WHO to nie idę 😀

  • puffa
    4 grudnia 2015 at 16:14

    Mnie też się marzy taki kurs tym bardziej, że w moim wygwizdowie położne bez skrupułów podają MM by dokarmić dziecko

  • Pati
    17 października 2016 at 14:49

    Od jakiegoś czasu namiętnie czytam Pani bloga od początku, mogłabym rzec, że w ciągu ostatniego miesiąca każdy wieczór spędzalyśmy razem 😀 Bardzo jestem dumna z Pani przemiany z matki wyg(r)odnej na pasjonatke kp oraz edukatorke w tym zakresie. Trzymam kciuki za dalszy rozwój oraz uporczywe trzymanie się obranej ścieżki!
    Dzięki Pani zamiast roku mam zamiar karmić do samodstanowienia przez córkę:)

    • Hafija
      19 października 2016 at 21:51

      <3 dziękuję!

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki