Dzień, w którym zostałam fajną matką


Jestem wyjątkowym nerwusem i szczególnie teraz, kiedy mój prawie pięciolatek ma wyraźną osobowość i swoje odrębne zdanie, trudno jest mi trzymać nerwy na wodzy.

Ale staram się.

Na Konferencji Bliskości Agnieszka Stein mówiła o tym, że na ulicy bardzo często w ciągu jednej chwili oceniamy zachowania innych ludzi, w tym oczywiście matek. Sama mówiła, i pod tym się podpisuję rękami i nogami, że pewnie nie raz i na nią ktoś spojrzał jak na matkę złą czy wyrodną. Ja też mam takie poczucie, że bywają chwile, że jestem nafochowaną matką, która idzie z dzieckiem po ulicy i odburkuje, a do dziecka  mówi „No pospiesz się!” tonem złej macochy. Jeżeli chodzi natomiast o pozytywy macierzyństwa – o nich nie mówimy, nie zauważamy, nie pokazujemy ich – one nie są trendy, one nie rezonują w przestrzeni medialnej. Krytyka nam, także i mi, czego się nie wypieram, przychodzi łatwo.

A ostatnio miałam okazję poczuć, jak miło jest być fajną matką i jak dobrze jest to uczucie fajności mieć w głowie.

Jechałam z Gabrysiem do sklepu. Czekaliśmy we dwójkę na autobus, a ten, jak na złość, nie przyjeżdżał, i nie przyjeżdżał, i nie przyjeżdżał. Inne linie zatrzymywały się co chwilę. Dziecko, kiedy  tylko podjeżdżał pojazd, dostawało nerwa, że to nie jest jeszcze nasz. Ja co chwila kucałam do niego i tłumaczyłam, na jaki autobus czekamy, i rozmawiałam, i rozmawiałam, i rozmawiałam o wszystkim, co mi do głowy przyszło. Opowiadałam historię Anakina Skywalkera (!) opowiadałam gdzie jedziemy i co kupimy, pytałam o ulubione zajęcia w przedszkolu i liczyłam autobusy, które były nie nasze. W środku byłam tak zdenerwowana tak jak tylko może być wkurzona matka. Miałam nerwa na dziecko które ciągle jęczy i gada, na ZTM, na to, że jest zimno i na siebie, że wyszłam bez czapki.

Po trzydziestu minutach (sic!) czekania na autobus, w końcu przyjechała nasza linia.

– Gabrysiu! – zawołałam, podskakując radośnie (bo tak radośnie się czułam i tak podskakiwałam jak dziecko) – Zobacz, jest nasz autobus!

Gabryś też zaczął się cieszyć i już stał, jako pierwszy pasażer do wsiadania. Nagle za swoimi plecami usłyszałam

– Ależ Pani ma cierpliwość do dziecka, niesamowite, pierwszy raz widzę coś takiego –

Chwilę stałam bez słowa w szoku, a starszy pan, który wygłosił te słowa, uśmiechał się poczciwie.

– Dziękuję – wyrzuciłam z siebie trochę niepewna jak mam zareagować, bo w sumie co w tym dziwnego, ale jednak jakoś mnie to połechtało…

– To Pani syn? – spytał

– Tak

– Niesamowite… –  powiedział kręcąc głową wyraźnie zdumiony i poszedł w głąb autobusu.

Z jednej strony poczułam się wspaniale. Okazuje się, że jednak można zobaczyć, że matka nie taka straszna, że matka na ulicy nie jest tylko złą, roszczeniową laską, która drze się na dziecko i „wpycha w kolejkę”. Z drugiej strony, to zdziwienie jakie okazał starszy Pan na wieść, że jestem matką i cierpliwie czekam z marudzącym dzieckiem smuci, bo wygląda na to, że na fajne matki nikt nie zwraca uwagi. A szkoda…

Ale ten Pan zmienił coś we mnie. Tego dnia zostałam w swojej głowie fajną matką, już na zawsze. Nawet jak jestem zdenerwowana i wkurzona, to przypominam go sobie, i to, że uświadomił mi, iż w gruncie rzeczy jestem jednak super – mimo fakapów rodzicielskich. I tej świadomości, bycia fajną mimo złych dni, dzisiaj Wam też życzę!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

10 komentarzy

  • ola
    9 grudnia 2015 at 20:27

    bardzo pozytywne 🙂

  • Belly Mummy
    9 grudnia 2015 at 21:23

    fajny post 🙂 jestem mamą 1,5 roczniaka który jest wyjątkowo niepokorny, nie ważne czy chodzi o zmianę pieluszki, ubranie kurtki, o chodzeniu za rączkę nie ma mowy. Jedyne co działa to mega cierpliwość razy n. Młody ma teraz fazę na wolanie alalka nawet jak mu sie kawałek papieru toaletowego do rączki przykleii. Uwielbiam te oceniające spojrzenia, gdy po 1,5 h spacerowania, po lesie, zabawy na placu, wrzucania kamyczków przez dziury w plocie itd itp wsadzam zmęczonego smyka do spacerowki, wiem że zaraz w niej smacznie zaśnie, a jak tylko ruszymy zacznie śpiewać bing bong. Ale w danej chwili obserwator widzi złą matkę, która na siłę wsadza biedne dziecko do wózka, na pewno je krzywdzącą, bo młody krzyczy alalka. No i komentarze, ze biedne dziecko wolalo by pobiegać. Tylko to dziecko jest juz tak wybiegane, ze marudzi ze zmęczenia. Pamiętam ze gdy nie miałam jeszcze dziecka tez ocenialam mimowolnie inne kobiety z dziećmi. Eh taka długa refleksja mnie naszła…

  • Ida
    9 grudnia 2015 at 22:09

    Nauczycielki w przedszkolu – one to dopiero mają cierpliwość…

  • Asia bloguje o prezentachz
    10 grudnia 2015 at 01:39

    Jesteś nawet bardzo fajną matką! I dzięki za tak piękne życzenia – im więcej fajnych matek tym lepiej dla wszystkich 🙂

  • mati
    10 grudnia 2015 at 10:24

    Gdy mój skarb zdenerwuje na max robię „wrrrrr”, najpierw wypływa złość, a za chwilę, zaczynam się śmiać z siebie. Jak nasze dzieci mają być pogodne i radosne, jeśli ich matki są nerwowe? Pozdrawiam i idę sprzątać łóżko, bo Mała mimo prawidłowo założonej pieluchy nalała na narzutę? No jak one to robią?

  • jowita
    11 grudnia 2015 at 08:37

    Jakiś czas temu miałam podobna sytuacje w kolejce do kasy. Dłużyzna i nuda, a my świetnie sie bawiłyśmy. Sama nie wiem skąd wzięłam cierpliwość, skąd spokój. Starsza pani powiedziała, ze „piękny z nas widok i gratuluje mi cierpliwości”. I fakt, nigdy jej tych słów nie zapomnę 🙂

  • Ronja
    11 grudnia 2015 at 15:36

    Ja też kiedyś miałam podobną sytuację – na placu zabaw ktoś był bardzo zdziwiony, że jestem mamą mojego dziecka, bo z takim entuzjazmem się z nim bawię 🙂
    Nieocenianie (negatywnie) innych matek przychodzi mi z wieeeelkim trudem.

  • Kajka
    14 czerwca 2016 at 20:03

    A ja jestem Mamą 6miesięcznego brzdąca i choć on prawie mnie nie rozumie, to ka każdym spacerze, gdy tylko on nie śpi gadam do niego i gadam. Opowiadam dokąd idziemy i co zrobimu, co kupimy… jaki autobus jedzie itp. Strzelam miny i wydaje dziwne dźwięki 🙂 Mam nadzieję, że jak będzie mal lat kilka to nadal będę potrafiła go tak zabawiać 🙂

  • Alicja - o chłopcu i
    19 listopada 2016 at 22:02

    A wiesz, ze ja te fajne matki często zauważam ? Kiedy stoję u syna pod szkołą ( uk ) widzę mamy czekające na dzieci z ich rodzeństwem i zauważam ich czułość, albo to jak się bawią z dziećmi, jak troszczą , jak tłumaczą … i wtedy często sobie myślę ” o ! Ona kocha swoje dzieci tak mocno, jak ja ? ” i za chwile sama się do siebie śmieje, ze zawsze mi się wydaje, ze tak bardzo to tylko ja 😉

  • Pozdr.
    20 listopada 2016 at 21:17

    Ja miałam kiedyś taką sytuacje, gdy córka miała 6 miesięcy: Cała rodzina od strony teściowej chwaliła kuzyna żonę która tak wspaniale opiekowała się dzieckiem- nie brała na ręce, nie przytulała, odkładała do snu bez usypiania, nie było widać więzi między matką a dzieckiem, dziecku było wszystko jedno kto je karmi ( butelką )…itd… nie oceniałam tego. Według mnie po prostu matka miała taki styl bycia i najwyraźniej to wszystkim się bardzo podobało. Jednak było mi przykro, ponieważ ja jestem zupełnie inna, karmiłam do 9 miesiąca, przytulałam do snu, całowałam, bawiłam się z nią, brałam do dzieci…a moja córka do tej pory woła ciągle mama, mama i mama. Nie wiem czy to źle czy dobrze po prostu taka jestem. W każdym razie było mi przykro kiedy teściowa chwaliła kuzyna żonę i proponowała bym zachowywała się jak ona, sugerowała też że lepiej jak rodzice są młodsi bo mają lepsze podejście do dziecka i wychowują na luzie. I wtedy pojawiła się pewna 78 letnia ciocia która mi powiedziała ,,Jeny jaką ty jesteś wspaniałą mama, poświęcasz temu dziecku czas i wszystko robisz z takim sercem i uczuciem, zobaczysz to kiedyś zaprocentuje” ,,Ja też miałam taką cudowną mamę i jestem jej bardzo wdzięczna, że taka była” Te słowa oczywiście doprowadziły mnie do łez i zrozumiałam, że w macierzyństwie trzeba się kierować zresztą jak i w całym życiu swoim instynktem i nie przejmować opiniami. Każda matka jest inna i jestem przekonana że kuzyna żona kocha swoją córeczkę tak samo mocno jak ja moją. Po prostu inaczej ją wychowuje i tyle…pozdrawiam wszystkie czasem fajne i czasem nie fajne matki:)

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki