7 sposobów na pracę dla mamy {wpis gościnny}


 

Dzisiaj zapraszam Was na wpis autorstwa jednej z najbardziej inspirujących osób jakie poznałam w życiu. Marta jest założycielką Klubu Przedsiębiorczych Mam, coachem i mamą trójki dzieci. Bardzo dobrze wie jak ciężka i wyboista może być droga mamy do pracy. Dzisiaj podzieli się z nami swoimi siedmioma pomysłami na pracę dla mamy.

 

Od wielu dni jesteś w domu z dzieckiem. Na początku pochłaniało Cię bez reszty. Teraz coraz częśej myślisz o tym, że chciałabyś coś zacząć robić. Pracować. Zarabiać. Masz już dość bycia „na garnuszku“. Zaczynasz się zastanawiać, jak się za to zabrać.

 

Szukasz w internecie i znajdujesz zbyt wiele podejrzanych sposobów na to, jak zarobić milion w miesiąc pracując godzinę w tygodniu.  Pytasz znajomych. Oni mówią: „po co Ci to?“ , „lepiej korzystaj z czasu z dzieckiem“, „i tak Cię nikt nie przyjmie do pracy“ albo „takiej pracy jaką byś chciała to nie ma“. Mąż nie zachęca, teściowa krzywo patrzy. Do starej pracy nie chcesz wrócić. Albo nie możesz. Na parę dni dajesz sobie spokój, ale w końcu znowu pojawia się ten niepokój popychający do działania.

 

Zastanawiasz się, czy mama może mieć pracę i pogodzić to z macierzyństwem. Mieć elastyczne godziny pracy, które dopasuje do potrzeb swojej rodziny. Godnie zarabiać. Ja twierdzę, że to jest możliwe. Choć łatwe nie jest. Na początek pokażę Ci siedem sposobów pracę dla mamy:

 

  1. STWÓRZ DZIEŁO

Najpierw ćwicznie. Zapisz na kartce odpowiedzi na pytania:

  • co umiem dobrze robić?
  • Za co inni mnie chwalą?
  • Za co płacono mi w przeszłości?

Najlepiej zapisuj je codziennie przez 5 dni.

Odpowiedzi mogą być punktem wyjścia do znalezienia pomysłu na to, co możesz robić. Być może umiesz pisać teksty, robić zdjęcia, tłumaczyć, tworzyć filmy, projektować strony www. To wszystko są przykłady dzieł, które możesz stworzyć na umowę o dzieło. Jest tego znacznie więcej.

Warto pamiętać, że kluczem do sukcesu jest znalezienie zleceniodawcy, który tego rodzaju dzieła potrzebuje.

Ważne: poszukiwań potencjalnych klientów nie zaczynaj od zrobienia sobie wizytówek, strony www i fanpejdża.

Lepszy sposób: znajdź trzy osoby, które mogą potrzebować takich dzieł. Dowiedz się, jaki problem rozwiązuje im to dzieło, w jakich okolicznościach zlecają jego wykonanie, jak szukają wykonawców itd. Niczego im nie sprzedawaj. Skup się na tym, by dowiedzieć się wszystkiego, co pomoże Ci znajdować kolejnych takich klientów.

 

  1. ZOSTAŃ (WSPÓŁ)WŁAŚCICIELKĄ

 

Fimy prowadzone przez dwie osoby mają wielokrotnie większe szanse na sukces. Pojedynczy właściciel, troje lub czworo dają mniejsze szanse na przetrwanie. Popatrz na gigantów takich jak Google czy Microsoft. Przekonują o tym także szefowie Y Combinator – firmy inwestującej w młode startupy. Mają ponad 800 firm w swoim portfolio o wartości ponad 30 miliardów dolarów. Dzięki setkom „wychowanków“ wiedzą, jakie firmy osiągają sukces. A jakie nie. Ich zdaniem kluczem do skukcesu jest współwłaściciel. Najlepiej taki, który ma mocne strony tam, gdzie Ty słabości.

 

No dobra, ale co to oznacza dla Ciebie? Zamiast zakładać jednoosobową działalność gospodarczą znajdź wspólniczkę i załóżcie spółkę. Najlepiej spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Ta forma prawna ma tę olbrzymią zaletę, że za błędy spółki nie odpowiadasz całym swoim majątkiem. Przy działalności gospodarczej długi firmy są twoimi osobistymi długami i wierzyciele mogą sięgnąć nawet po twoje mieszkanie czy samochód. Spółka z o.o. ma odrębną osobowość prawną, więc twój majątek jest bezpieczny nawet, gdy spółka będzie miała długi. Co więcej, prowadzenie spółki wcale nie musi kosztować więcej niż prowadzenie działalności. Policz koszty prowadzenia DWÓCH działalności gospodarczych przez 5 lat i porównaj to z kosztami spółki z o.o. Możesz być zaskoczona wynikiem.

 

Poza finansowym bezpieczeństwem posiadanie wspólnika do olbrzymie wsparcie. Prowadzenie firmy to wiele dołków i górek. Razem łatwiej przez to przejść. Szczególnie, gdy podzielacie długofalową wizję waszej firmy i macie takie same wartości.

Ważne: uważaj z wyborem wspólnika. Traktuj to tak poważnie jak wybór małżonka. Niech to będzie ktoś, kogo znasz od dawna i komu ufasz. Wasz związek biznesowy będzie równie intensywny jak związek małżeński. Wybieraj mądrze!

 

  1. WYKORZYSTAJ SPRAWDZONY SPOSÓB

Chcesz mieć własną firmę, ale nie masz ani pomysłu, ani doświadczenia w biznesie. Boisz się, że dołączysz do większości firm, które nie przetrwają dwóch lat istnienia? Że stracisz masę czasu i pieniędzy? Jest na to sposób. Franczyza. Kupujesz gotowy, sprawdzony model prowadzenia firmy i zarabiania. Dostajesz szkolenie, tajemnice handlowe i wsparcie. I wcale nie musisz mieć milionów na start. W niektórych systemach wystarczy o wiele mniej. To wciąż jest kilka-kilkanaście tysięcy złotych. Sporo? Niekoniecznie, jeśli weźmiesz pod uwagę ile pieniędzy i czasu będzie kosztowało, aby samej dowiedzieć się wszystkiego, co dostaniesz „na tacy“.

 

  1. ZRÓB DOBRY PR

Interesujesz się modą, pielęgnacją, kulturą, jedzeniem, podróżami, rodzicielstwem bliskości. Wokół każdegy z tych tematów możesz stworzyć społeczność. Jak? Tworząc dla nich wartościowe treści. W formie newslettera, artykułów na blogu, filmów video na YouTube, infografik na fanpejdżu albo podcastów.

Po pewnym czasie, gdy ta społeczność będzie liczyć tysiące, możesz nawiązać współpracę PR z firmami pasującymi do tematyki, którą poruszasz. Ważne, że ta droga przypomina raczej maraton niż sprint. Zazwyczaj potrzeba wiele lat pracy (za darmo), aby zacząć zarabiać na tworzeniu treści. Pamiętaj, że sama pasja nie wystarczy. Potrzeba wiele innych czynników, by zamienić ją w biznes.

 

  1. WYNAJMIJ POKÓJ

Chciałabyś mieć kilka strumieni dochodu. Najlepiej pasywnego. Takiego, o jakim pisał Robert Kiyosaki w „Bogaty ojciec, biedny ojciec“. Tylko że na razie nie potrafisz nawego strumienia stworzyć. Ani kropelki.

Myślisz pewnie „chętnie kupiłabym mieszkanie na wynajem, ale ledwo starczyło mi zdolności kredytowej na kupienie własnego mieszkania, to nie dla mnie“. Na szczęście wcale nie musisz niczego kupować. Sednem tego pomysłu jest wynajem. Ty wynajmujesz TANIO duże mieszkanie z możliwością podnajmu, a potem wynajmujesz każdy z pokoi OSOBNO. Po odliczeniu kosztów wynajmu od przychodów z wynajmu uzyskujesz kilkaset złotych. Lub trochę więcej. Co miesiąc (!) Twoja praca to najpierw znalezienie odpowiedniego mieszkania na wynajem. Potem negocjacje korzystnych warunków umowy. Następnie wybranie odpowiednich lokatórów, którzy co miesiąc będą płacili umówioną kwotę na twoje konto. I to ZANIM ty będziesz płacić właścicielowi mieszkania. Oczywiście jest mnóstwo szczegółów, na które trzeba zwrócić uwagę, by to przedsięwięcie było zyskowne. Wiecej możesz się dowiedzieć na przykład w tym podkaście.

 

  1. ZOSTAŃ LIDERKĄ

Większość wydatków Twojej rodziny to prawdopodobnie zakupy. Jedzenie, kosmetyki, chemia domowa, suplementy diety, ubezpieczenia. Możemy je kupować w tracyjnym sklepie lub w inny sposób, bezpośrednio od producentów. Polecasz innym sposób kupowania, z którego korzystasz. Budujesz zespół ludzi korzystających z tych produktów i polecających je innym. Zaczynasz zarabiać na tworzeniu rynku zbytu. Tak w skrócie wygląda działanie firm marketingu sieciowego (MLM). Wśród nich są Avon, Oriflame, Amway, Mary Kay, FM, OVB  i wiele innych.

Ciekawa alternatywa dla mam, które lubią rozmawiać z ludźmi i mieć zarobki uzależnione od efektów pracy.

 

  1. PODZIEL SIĘ WIEDZĄ

Uwielbiam internet i możliwości, jakie przed nami otworzył. Szczególnie dostęp do informacji na niespotykaną dotąd skalę. Prawdziwa kopalnia wiedzy!

To może być szansa dla Ciebie, jeśli wiesz coś, co chcą wiedzieć inni. Albo umiesz coś, co rozwiąże problem innych osób. Na przykład: znasz angielski, umiesz tworzyć angażujące wpisy na Facebooku, umiesz wychodzić z długów, wiesz jak się zdrowo odżywiać, znasz ćwiczenia na płaski brzuch, wiesz jak rozmawiać z dziećmi, żeby słuchały itp.

Na bazie takiej wiedzy możesz stworzyć płatny kurs online, albo cykl webinarów. I zacząc zarabiać na uczeniu innych.

 

No dobra, załóżmy, że chcesz pracować, wybrałaś sobie jeden ze sposobów i zastanawiasz się co dalej? Być może włącza Ci się „wewnętrzny ruch oporu“, który mówi: „ale ja nie umiem nic takiego“, „ale ja nie mam czasu, żeby się tym zająć“, „ale ja nie wiem jak to zrobić“…

Możesz tego głosu posłuchać i zrobić NIC. Albo możesz zrobić JEDEN mały krok w kierunku tego, co chcesz osiągnąć. Jeden. Mały. Krok. Najmniejszy, jaki możesz wymyślić. Taki, który wręcz nie wymaga żadnego wysiłku od Ciebie.

Na przykład zapisanie 5 pomysłów na to, co konkretnie mogłabyś zrobić.

Na kartce, albo w komentarzach poniżej.

Do dzieła! Jakie to pomysły?

 

Autorka: Marta Waszczuk, coach, trener i mentor. Pomaga mamom wracać do aktywności zawodowej, zakładać i rozwijać firmy. Autorka książki „Mamy, wracamy“, założycielka Klubu Przedsiębiorczych Mam, prezes Fundacji Be Proactive. Więcej pomysłów na to, jak ruszyć z miejsca znajdziesz na jej blogu martawaszczuk.pl.

 

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

4 komentarze

  • Oszczędnicka
    24 listopada 2015 at 21:16

    Dość ryzykowne niektóre porady 🙂 Na przykład założenie spółki (znalezienie rzetelnego wspólnika to na prawdę ciężki kawałek chleba, wiele przyjaźni rozpadło się przez „wspólne biznesy”) czy wynajęcie pokoju… Wbrew pozorom wcale nie tak łatwo na tym zarobić.
    Niemniej jednak artykuł ciekawy – oby zachęcił do podjęcia pracy dziewczyny, które jeszcze nie są przekonane, że dadzą radę 🙂

  • Kaśka
    25 listopada 2015 at 18:47

    ciekawe. .. na razie mam myśli, że nie umiem, ale im dłużej o tym myślę tym bardziej wydaje mi się to realne… musze tylko wybrać droge

  • Kate
    26 listopada 2015 at 09:57

    Pomysły są super, większość z nich przeszła przez moją głowę. Córka ma 1,5 roku, a ja mam silną potrzebę niezależności. W sierpniu zaczęłam pisać bloga i szło mi dobrze, póki nie wróciłam na studia. Z dzieckiem jestem cały czas, kilka razy w tygodniu wychodzę na zajęcia (wtedy mąż z nią jest), wracam i zajmuję się domem, uczę się w nocy. Córka już nie budzi się na karmienie, a ja nadal mam zerwane noce … Po 3-4 godzinach snu jestem jak zombie, a o 6.00 przy stole słyszę „Ty to masz ciężkie poranki, nie da się z Tobą rozmawiać”. Dla mojego męża bycie w domu to wizja frajdy: gdy on w nim jest wszystko ma ugotowane i posprzątane, więc faktycznie zajmuje się tylko zabawą z córką. Myślałam już o przerwaniu studiów i normalnej etatowej pracy, tylko po to, by mieć taką samą „wagę” jak mąż. Niestety wiem, że brakuje tak niewiele, by ukończyć naukę i mieć kolejny tytuł… Z córką nie może zostać moja mama (sama pracuje), ani treściowa (ledwo radzi sobie z psem). Czuję z Małą bardzo mocną więź i nie wyobrażam sobie gdziekolwiek i z byle kim ją zostawić „bo ambicje”. Mąż namawia do ukończenia studiów, ale w ogóle mi nie pomaga. Gdy ja chcę wyjść, nieraz na zajęcia okazuje się, że on ma swoje sprawy (zawodowe), a z racji tego, że to on zarabia – jestem na przegranej pozycji i zostaję w domu. Na szczęście z zakupów się nie tłumaczę, ale wszystkie „drobne” rzeczy dla córki: ubrania, zabawki, które uważam za słuszne kupuje ze swoich, kiedyś zaoszczędzonych pieniędzy. Mam dość poczucia zależności, ale czuję, że mam niewielkie pole manewru. Próby rozmowy zawsze kończą się argumentami: przecież dobrze zarabiam, skończ studia, co Ty takiego ciężkiego masz do roboty w domu no i koronne: to Ty idź i zarób, a ja zostanę w domu z dzieckiem. To cios poniżej pasa, bo moje cv nie jest zbyt obszerne. Proszę o poradę jak wybrnąć, żeby w ogóle zacząć – to dla mnie największy problem.

  • Asia
    16 grudnia 2015 at 16:57

    Ostatnio wpadła do mnie znajoma, która spytała mnie, czy jestem już na etapie, w którym z nudów zaczynam szyć. Rzuciłam jej w twarz świeżo uszytą kostką sensoryczną. Chyba czas skorzystać z tych rad 🙂

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki