Karmienie piersią – mam tę moc! {Konkurs z marką LOVI}


Mamy w Polsce fajnie. Dwa razy możemy obchodzić Tydzień Karmienia Piersią. Dzisiaj zaczynają się obchody Światowego Tygodnia Karmienia Piersią (polski tydzień jest obchodzony wcześniej – między dniem matki a dniem dziecka).

Warto jak najwięcej okazji do świętowania oraz mówienia o karmieniu naturalnym wykorzystywać, warto karmienie mlekiem matki promować i wspierać się w nim nawzajem. Szczególnie ważne jest to wsparcie od mam dla mam, które karmią lub czekają na swoje dziecko i planują podjąć karmienie naturalne.  Powstaje coraz więcej inicjatyw, coraz więcej grup wsparcia, coraz więcej mówi się o wartości mleka mamy oraz o tym jak istotne jest dla zdrowia dzieci i dla zdrowia kobiet to żeby karmić dzieci piersią.

Jako niemedyczna część inicjatyw wspierania matek w ich drodze laktacyjnej, czuję jak rośnie mi serce, kiedy coraz więcej kobiet odważnie przeciwstawia się mitom na temat karmienia naturalnego i przekazuje dalej do swoich koleżanek, sióstr, przyjaciółek i córek wiedzę popartą badaniami naukowymi a nie powielanymi bzdurami.  Jeszcze nie tak dawno temu, kiedy mówiłam i pisałam o tym, że mleko mamy nigdy nie jest wodą, często spotykałam się z zaskoczeniem. Dzisiaj jest to w końcu coraz bardziej powszechna wiedza.

Chciałabym Wam teraz przypomnieć, jakie są zalecenie wszystkich światowych organizacji, które problematyką karmienia piersią się zajmują:

WHOzaleca wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca życia i kontynuowanie go, przez co najmniej dwa lata i dłużej, tak długo jak mama i dziecko pragną kontynuować karmienie

AAPAmerykańska Akademia Pediatriiwyłączne karmienie piersią przez pół roku i karmienie dalsze, co najmniej przez rok i dłużej o ile mama i dziecko będą chcieli karmienie kontynuować. Karmienie niemowląt powinno być rozpatrywane, jako sprawa zdrowia publicznego, a nie wybór stylu życia/żywienia.

ABM Academy of Breastfeeding Medicine – wytyczne – wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca życia i kontynuowanie tak długo jak mama i dziecko tego pragną.

UNICEF – wyłączne karmienie piersią dzieci przez pierwsze sześć miesięcy życia zapewnia im najlepszy możliwy pokarm na każdej szerokości geograficznej.

The National Health and Medical Research Council (NHMRC) Australia – rekomenduje się, aby niemowlęta były karmione wyłącznie piersią aż do ok. 6.miesiąca życia, kiedy zostają wprowadzane pokarmy uzupełniające, a karmienie piersią było kontynuowane do 12 miesiąca życia i dłużej, tyle ile matka i dziecko tego pragną

ESPGHAN – Pożądane jest wyłączne karmienie naturalne do ok. 6. miesiąca życia (…) Zachęca się do kontynuacji karmienia naturalnego po wprowadzeniu do diety dziecka produktów uzupełniających tak długo jak mama i dziecka wspólnie tego pragną.

Departament Matki i Dziecka Ministerstwa Zdrowia, rekomenduje wyłączne karmienie piersią, jako optymalny i wzorcowy sposób żywienia niemowląt do ukończenia 6 miesiąca życia oraz kontynuację karmienia piersią przy jednoczesnym podawaniu pokarmów uzupełniających nawet do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia i dłużej

Bardzo ważne jest, co podkreślają wszystkie te wytyczne, karmienie wyłącznie mlekiem matki dzieci, które nie ukończyły szóstego miesiąca życia. Dlaczego?

Przed szóstym miesiącem życia dziecka układ pokarmowy u większości dzieci nie jest jeszcze wystarczająco dojrzały żeby poradzić sobie z pokarmami innymi niż mleko mamy

Mleko mamy pomaga dojrzewać układom w tym również układowi pokarmowemu dziecka i dzięki temu ścianki organów tego układu skuteczniej i lepiej zabezpieczają przed przenikaniem alergenów lub substancji chorobotwórczych czy szkodliwych.

Dzieci karmione wyłącznie pokarmem matki w pierwszym półroczu życia mają niższe ryzyko pojawienia się otyłości w przyszłości, mają niższe ryzyko powikłań po infekcjach, mają większą ochronę immunologiczną przed chorobami ucha, nosa, reszty układu oddechowego i pokarmowego.

Karmienie wyłączne mlekiem matki w pierwszym półroczu życia zmniejsza ryzyko wystąpienia SIDS.

Wyłączne karmienie piersią przez pierwsze 6. miesięcy zmniejsza ryzyko wystąpienia białaczki dziecięcej.

Warto wiedzieć, że jeżeli występuje jakakolwiek potrzeba dokarmiania dziecka (a u zdrowych dzieci jest to bardzo rzadka potrzeba) to zawsze pierwszym wyborem powinno być odciągnięte mleko matki.

 

 


 

A teraz z okazji święta karmienia piersią na świecie mam dla Was upominki, w konkursie, którym razem z marką LOVI uczcimy tydzień Karmienia piersią.

Zapraszam Was do udziału!

Mam dla was nie byle jaką nagrodę, bo aż trzy zestawy, w których skład wchodzą:

1. Laktator LOVI Prolactis osobisty, elektroniczny, laktator dwufazowy. W zestawie znajdują się także akcesoria do odciągania ręcznego pokarmu, więc, jak kto lubi 😀

Laktator stymuluje dwie fazy ssania. Wszystkie ustawienia są widoczne na, wyraźnym niebieskim wyświetlaczu, a w zestawie znajdziecie też instrukcję użycia. Pokrętło pomaga ustawić stopień siły i pracy laktatora w 8 stopniowej skali.

Wszystkie indywidualne ustawienia laktatora można zapamiętać przy użyciu przycisku M. Mamy, które regularnie odciągają mleko mogą zaprogramować odciągania, a wbudowany alarm przypomni o nadchodzącej sesji.

Laktator działa zarówno na baterie jak i na zasilanie sieciowe. Umieszczony jest w eleganckiej kosmetyczce, która zawiera wszystkie niezbędne akcesoria, jest poręczna i dyskretna.

2. Razem z laktatorem w zestawie nagród znajduje się opakowanie wkładek laktacyjnych LOVI.

 

laktator_wkladki_edytowany-1

 

 

Co zrobić, żeby wysłać taki zestaw?

Wystarczy pod tym postem zostawić swoją odpowiedź na pytanie:

Co dla ciebie znaczy zdanie: „Mam tę moc – karmię piersią!” ?

Na Wasze kreatywne, ciekawe i wyjątkowe odpowiedzi czekam przez cały tydzień do 07/08/2015.

Wygrają aż trzy osoby, które otrzymają nagrody.

Regulamin dostępny  TUTAJ

 UDAŁO SIĘ!

Przebrnęłam przez wszystkie komentarze i wybrałam trzech laureatów konkursu!

Laktatory LOVI Prolactis wraz z wkładkami laktacyjnymi wędrują do:

Sylwii

Kiedy pierwszy raz przystawiono mi małą do piersi – czułam że mam tę moc…

Kiedy pojawiły się pierwsze problemy związane z karmieniem – wierzyłam że mam tę moc…

Kiedy zaczęłam używać nakładki do karmienia – chciałam nadal i za wszelką cenę mieć tę moc…

Kiedy po powrocie do domu odstawiałam mleko modyfikowane – miałam tą moc…

Kiedy docierały do mnie fałszywe informacje na temat karmienia piersią – była ze mną intuicja, doradca laktacyjny, Hafija.pl i ta moc…

Kiedy każdego dnia staram się przestać używać nakładek i karmić piersią bezpośrednio – mam nadzieję, że mam tę moc…

Kiedy moje dziecko nie chce ssać, ponieważ ząbkuje i ściągam pokarm po to by napoić je z kubka – wiem, że mam tę moc…

Kiedy mówią żeby zakończyć już karmienie bo się wykończę lub że po pół roku moje mleko nie będzie miało już żadnych wartości – chcę mieć (jak najdłużej się da) tę moc…

Kiedy są ciężkie momenty podczas karmienia – myślę sobie, że mam tę moc…

Kiedy reklamują w telewizji mleko modyfikowane – wiem że go nie potrzebuję, bo mam tą moc…

Kiedy nawet lekarz każe dopajać dziecko i zacząć rozszerzać mu dietę mimo, iż dziecko nie skończyło jeszcze 6 miesięcy – nie słucham bo wiem, że mam tę moc…

Kiedy moje zrezygnowane koleżanki proszą o poradę dotycząca karmienia – zawsze mówię żeby szukały a znajdą w sobie tą moc…

Kiedy moje maleństwo budzi się kilkanaście razy w nocy – proponuję jej tę moc…

Kiedy moje dziecko zasypia spokojnie przy piesi z uśmiechem na ustach – kocham mieć tę moc…

Kiedy karmię bo mam tę moc – ofiaruję mojej dziewczynce tą moc…

Karmię piersią – mam tę moc!

 

Anny

Tak dzisiaj mogę powiedzieć: „mam tę moc-karmię piersią” choć nie zawsze czułam że ją mam. Gdy równo 9 miesięcy temu urodziłam moją córeczkę i po kilku minutach przystawiono mi ją do piersi czułam się jak najlepszy człowiek na świecie – dałam życie mojemu maleństwu a teraz daje mu najcenniejszy dar – mleko mamy które zapewni mu zdrowie i odpowiednią ochronę. A potem z każdą godziną ktoś podkopywał moją wiarę w to że mam tę moc. Jak wiele mam zaciskałam zęby z bólu i żeby nie odpowiedzieć na uwagi „masz mało mleka” „masz chude mleko” „ona się nie najada”. Wiem że mam tę moc bo nie wybrałam łatwej drogi i w chwili zwątpienia nie sięgnęłam po mm. Wiem że mam tę moc bo przez sześć miesięcy moje dziecko rosło dzięki mojemu pokarmowi. Wiem że mam tę moc bo mimo że córka uwielbia poznawać nowe smaki to i tak ssie jeszcze cyca. Wiem że mam tę moc gdy w trakcie karmienia ona wtula się we mnie patrzy ufnie w oczy. Wiem że mam tę moc bo gdy tylko ktoś mnie pyta czy warto karmić piersią- mogłabym godzinami opowiadać jakie to nie tylko korzystne dla dziecka i matki ale też piękne.

Izy

Dla mnie to siła którą mam okazje widzieć codzinnie, kiedy widzę zależność i miłość która z dnia na dzien, miedzy mną a moim synkiem, jest coraz wieksza. Moc ma każda kobieta która zmaga się z początkowym karmieniem piersią, to dla jednych wiekszy, dla innych mniejszy ale trud i tak zwane parcie na szkło, trzeba byc niezwykle silnym emocjonalnie by przebrnąć przez ten trudny początek( przynajmniej dla mnie). na szczeeście ja mam juz to za sobą, Swojego malucha karmię ponad pół roku karmię tylko jedną piersią i jestem z tego dumna. Pozdrawiam 🙂

Dziewczyny czekam na Wasze adresy korespondencyjne! (kontakt@hafija.pl lub blog@hafija.pl)

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

438 komentarzy

  • Niekonwencjonalna
    1 sierpnia 2015 at 18:40

    to znaczy mieć moc/siłę do siebie samej, innych, dziecka, bliskich. Cały okres KP ktoś moc sprawdzał, próbował zmniejszyć gadając bzdury. Największą moc okazało się mieć dziecko…silniejsze od plotek, idiotycznych porad…. Każdej mamie życzę mocy.

    • Marta
      3 sierpnia 2015 at 14:42

      „Mam tę moc – karmię piersią!”

      Jest to składowa mocy ogólnej, jako kobiety posiadamy największą moc, moc zajścia w ciążę, moc noszenia dziecka pod sercem przez 9 miesięcy, moc obserwowania jego ruchów, troski o nie, miłości do niego jeszcze zanim je „poznamy”.

      Karmienie piersią to jednocześnie dar, który otrzymalysmy. W przebraniu dziecka, czy karmieniu mlekiem modydikowanym ktoś może nas wyreczyc. Natomiast karmiac piersią, budujemy silną relację, więź z dzieckiem, w karmieniu piersią nikt nas nie wyreczy. Mama, teściowa, czy nawet mąż. Więc posiadając tę moc koszystajmy z niej jak najdłużej dla naszego dziecka, dla poczucia jego bezpieczeństwa oraz dla jego zdrowia.

      Taką moc mamy tylko MY – MATKI i rozwijajmy ją w słusznej sprawie. ☺

    • Kasia
      3 sierpnia 2015 at 19:28

      Droga Niekonwencjonalna podpisuję się pod Twoim komentarzem! Napisałaś dokładnie to, co również dla mnie znaczą słowa „mam moc – karmię piersią” 🙂 Pomimo fałszywych rad, zwątpienia bliskich, często w dobrej wierze, bolących piersi, braku pomocy ze strony personelu medycznego, karmię. Syn ssie, ja produkuję mleko. Uparłam się, że mi się uda 🙂 Dla mnie wygrałaś ten konkurs!

    • Ania
      3 sierpnia 2015 at 22:16

      Mam tę moc……. to ta moc, która pozwala stworzyć tę niepowtarzalną więz między matką, a dzieckiem. To ta Moc, która tworzy niepowtarzalną siłę dzięki, której dzieciątko czuje się bezpiecznie. To ta Moc, która tworzy eliksir odpowiedni w każdym dniu, każdej godzinie, minucie i sekundzie dla zdrowia naszego okruszka. To ta Moc której nie jesteśmy w stanie opisać słowami. To ta Moc dzięki, której jesteśmy w stanie tak długo wytrwać. To ta Moc, która wgryza się w naszą pamięć i zapomnieć jej nie potrafimy.

    • Magdalena
      3 sierpnia 2015 at 20:50

      ,,Mam tą moc- karmię piersią”
      Dla mnie karmienie piersią jest czymś wyjątkowym. Nikt nie jest tak blisko z dzieciątkiem jak matka, która tuli je w swoich ramionach i daje mu to co najlepsze, czyli pokarm, który zawiera samo zdrowie. Dzieciątko ma jedyną okazje aby pobyć ze swoją mamą przez ten czas tak blisko w tym zwariowanym i pędzącym świecie. Noszone przez dziewieć miesięcy przyzwyczaja się do mamy i gdy już się urodzi szuka jak najwięcej tej bliskości. Mam moc bo karmię piersią- moc, która sprawia że moje dziecko jest odporne i nie choruje. Każda mama, która wyrzeka się przyjemności z pysznego jedzenia, picia oraz wolnego czasu, który poświęca tej małej istotce może być z siebie dumna bo daje dziecku wszystko co w pierwszych miesiącach życia jest dla niego najlepsze. WSZYSTKIE MAMUSIE PIERŚ DO PRZODU, GŁOWA WYSOKO I CHWALMY SIĘ TYM, ŻE KARMIMY NASZE POCIECHY, A INNI NIECH ZAZDROSZCZĄ BO TO JEST NAJPIĘKNIEJSZA NASZA ROLA W ŻYCIU. KOCHAM I JESTEM KOCHANA!!!

    • pati
      4 sierpnia 2015 at 07:56

      Tylko my kobiety mamy dar karmienia piersią, dzięki czemu budujemy silna więź z dzieckiem i dajemy mu naturalna odporność, która tylko dzięki mleku matki maleństwo jest w stanie uzyskać. Jest to piękny moment w życiu który niestety nie trwa wiecznie dlatego niektóre mamy tak długo nie mogą odstawić swojego dziecka od piersi bojąc się zatracić ta więź.

    • Kasia
      4 sierpnia 2015 at 11:27

      Jak to mozliwe zeby na samej piersi dziecko roslo, rozwijalo sie i nie potrzebowalo niczego wiecej przez pierwsze pol roku swojego zycia. Dla mnie to niepojete! Ale to jest wlasnie MOC ktora mam i ktora nadal bede dzielic sie z synkiem.

    • Renata5552
      4 sierpnia 2015 at 15:14

      Mam tę moc-karmię piersią”, Tą mocą jest INSTYNKT matki. Owa moc pozwala mi mentalnie zbliżyć się się z moim dzieckiem oraz w połączeniu z najwartościowszym naturalnym pokarmem dostarcza mojemu maleństwu Miłość mamy i zdrówko Emotikon heart

    • Marta M
      7 sierpnia 2015 at 15:46

      Mam tę moc – karmię piersią! Dla mnie znaczy to że chronię i zaspokajam potrzeby mojego maluszka w najlepszy możliwy sposób jaki dała nam natura 🙂

  • miisia
    1 sierpnia 2015 at 18:43

    Mam tę moc – karmię piersią !
    Mam tę moc bo mogę, chcę i potrafię karmić piersią.
    Mogę karmić – mam pokarm
    chce karmić – mam tą super moc
    potrafię – bo to niby naturalne ale trzeba się dostasowac do siebie z dzieckiem – trzeba się poznać (zobaczyć co komu pasuje).
    Mam moc – jestem kimś wyjątkowym – jestem mamą karmiaca !

    • Karolin
      1 sierpnia 2015 at 19:20

      Mam tę moc- po trudach ciąży i niełatwym porodzie nie mogłam doczekać się żeby przestawić małą do piersi! Mam tę moc bo nie dałam się przekonać że córka potrzebuje dokarmiania. Mam te moc ponieważ dzięki tej bliskości obie zniosłysmy 3tygodnie w warunkach szpitalnych zmagając się z zapaleniem płuc,tęsknota i wszechobecną butla..mam tę moc choć i teraz chwilami nie jest łatwo. Mam te moc i nie wyobrażam sobie nie dzielić się nią z moją małą księżniczką!

  • Sylwia
    1 sierpnia 2015 at 18:52

    Mam tęsknię moc nakarmienia mojego dziecka zawsze wtedy, kiedy jest głodne, bez względu na to, gdzie jestem.
    Mam tę moc dać pić mojemu spragnionemu dziecku nawet wtedy, gdy zapomnę zabrać bidon z wodą.
    Mam tę moc utulić wszystkie smutki, uśpić bez względu na ilość rozpraszaczy.
    Mam tę moc uchronić moje dziecko przed chorobami, alergiami, próchnicą czy odwodnieniem w czasie jelitówki.
    Mam tę moc zaspokoić ogromną potrzebę bliskości stęsknionego za pracującą mamą dzieckuna.
    Mam tę moc wywołać błogostan u zmęczonego całodziennym odkrywaniem świata Malucha.
    Mam tę moc i wykorzystuję ją maksymalnie, już od prawie 2 lat 🙂

    • Cycusiowamama
      7 sierpnia 2015 at 21:08

      Mam najpiękniejszą moc na świecie – mogę dać nowe życie i sprawdzić, by dzięki kolejnej mocy, jaką jest karmienie piersią miało najlepszy start z możliwych.

  • Asiatka
    1 sierpnia 2015 at 18:54

    To znaczy, że jestem superMamą! Tylko ja mam tę która koi, ociera łzy, uspokaja, zapewnia poczucie bezpieczeństwa, stanowi plaster na każdą ranę, wywołuje uśmiech i radosne piszczenie, powoduje lawinę buziakow. Nikt kto tego nie doświadczył, nie zrozumie 🙂

  • Kingulla
    1 sierpnia 2015 at 18:57

    Mam tę moc, chociaż bywa to związane z milionami wyrzeczeń, czasami bólem i zrezygnowaniem to świadomość tego że zdrowie mojego dziecka zależy od mojej determinacji sprawia że w momentach totalnej rezygnacji patrzę na moje śpiące dziecko i czuje się jak SUPER BOHATER ????????

  • Kasia
    1 sierpnia 2015 at 18:57

    Mam te moc- karmie piersią 🙂 to moje prywatne wielkie zwycięstwo !!! Chcieć to znaczy moc i teraz wiem ze 90 procent sukcesu przy karmieniu piersią tkwi w naszej głowie i nastawieniu 😉 mimo tego ze słyszałam ciagle masz słaby pokarm daj butelkę walczyłam i sie nie poddałam karmie już 2 miesiące i każdej mamie mowię Walcz uda sie dasz radę – tylko uwierz w siebie 😉 karmie piersią to moja moc dzielnej mamy 😉

  • Anna Kołodyńska
    1 sierpnia 2015 at 19:02

    Tak dzisiaj mogę powiedzieć: „mam tę moc-karmię piersią” choć nie zawsze czułam że ją mam. Gdy równo 9 miesięcy temu urodziłam moją córeczkę i po kilku minutach przystawiono mi ją do piersi czułam się jak najlepszy człowiek na świecie – dałam życie mojemu maleństwu a teraz daje mu najcenniejszy dar – mleko mamy które zapewni mu zdrowie i odpowiednią ochronę. A potem z każdą godziną ktoś podkopywał moją wiarę w to że mam tę moc. Jak wiele mam zaciskałam zęby z bólu i żeby nie odpowiedzieć na uwagi „masz mało mleka” „masz chude mleko” „ona się nie najada”. Wiem że mam tę moc bo nie wybrałam łatwej drogi i w chwili zwątpienia nie sięgnęłam po mm. Wiem że mam tę moc bo przez sześć miesięcy moje dziecko rosło dzięki mojemu pokarmowi. Wiem że mam tę moc bo mimo że córka uwielbia poznawać nowe smaki to i tak ssie jeszcze cyca. Wiem że mam tę moc gdy w trakcie karmienia ona wtula się we mnie patrzy ufnie w oczy. Wiem że mam tę moc bo gdy tylko ktoś mnie pyta czy warto karmić piersią- mogłabym godzinami opowiadać jakie to nie tylko korzystne dla dziecka i matki ale też piękne.

  • Olllz
    1 sierpnia 2015 at 19:03

    Mam tę moc, mogę w ciągu minuty odróżnić osobę wartościową od patriarchalnego warchoła (płci dowolnej)! Wystarczy wyciągnąć cycek by nakarmić niemowlę i voilà! 😉
    Że o mocy wyczarowania dziecku jedzenia w dowolnym miejscu i czasie, o idealnej temperaturze i w odpowiedniej ilości nie wspomnę. Magia 😉

  • Emila
    1 sierpnia 2015 at 19:03

    A ja sobie myślę, że mam taką moc, którą mój syn wyssa właśnie z mlekiem i sam będzie superbohaterem i osiągnie w życiu wszystko czego tylko sobie zapragnie 🙂

  • Waćpani Alicja ;)
    1 sierpnia 2015 at 19:04

    Określenie mam tę moc karmię piersią oznacza jak dla mnie iż stałam się dużo bardziej kobieca. To określenie kojarzy mi się z boginią matką – rodząca jak i karmiąca. Czy może być większy cud na świecie niż wydanie nowego życia i jeszcze karmienie go swoim mlekiem? Nie dziwię się, że w tak wielu kulturach Bogini Matka była tak ważna.

  • Betyy
    1 sierpnia 2015 at 19:04

    ***Mam tę moc – karmię piersią***
    Mam tę moc-bo mam mleko.. bo walczyłam …bo płakałam …karmię piersią wiec wygrałam.
    Mam tę moc ma je także moje dziecko 🙂 Moje geny moje Mleczko. :))

  • Ala
    1 sierpnia 2015 at 19:07

    Karmienie daje mi ! Bo nie wierzyłam, że dam radę. Bo nikt nie wierzył, że to możliwe!! Wszystko co działo się wokół nas mówiło, że to nie jest najlepsza decyzja. A jednak po prawie roku biegania od lekarza do lekarza i słuchania „głupich” rad mogłam w końcu odetchnąć i od tych wszystkich usłyszeć „to była dobra decyzja” !!!!

  • Matka polka po raz pierwszy
    1 sierpnia 2015 at 19:13

    Mam tę moc-karmię piersią bo się nie poddawać! Bo chciałam karmić i mimo przeciwnosci losu mi się to udało. Był kryzys bo rodziłam w warunkach potwornego stresu po porodzie było załamanie ale przetrwałam to i zwyciężyłam dla siebie i mojej córki. Nie ma piękniejszego widoku niż ten gdy patrzę na nią jak ze smakiem ssa moją pierś. Kocham ten stan i niech trwa jak najdłużej…

  • justyska
    1 sierpnia 2015 at 19:15

    Mam tę moc -karmię piersią. Mam moc karmić piersią mam moc przełamać się i dać ci wszystko to co jest potrzebne tobie do życia mam moc bo dzięki temu że karmie czuje ta duża jakże nie namacalna więź która łączy matkę i dziecko i to jest najpiękniejsze w życiu moc czuć to ze ktoś cię kocha za to ze jesteś i ze ty jesteś całym jego światem

  • MIL
    1 sierpnia 2015 at 19:15

    Nie męcz się – mówiły, za bardzo traci na wadze! chcesz mięć takie noce? – po sztucznym dzieci lepiej śpią! Jakiś on chudy, zobacz- wnuczek siostry męża Zosi taki okrąglutki a Twoj taki mizerny jakiś! Czemu jeszcze nie dałaś marchewki?- to już 4 miesiąc, a zółtko? Zółtko takie ważne. Czemu zółtko ważne? Ty nie zadawaj głupich pytań! Wszyscy dają zółtko!!! A Stasio to już rosołek jadł jak był w tym wieku! Karmi w restauracji, jak tak mozna, czy jej nie wstyd? Poszłaby do łazienki! A pani jada posiłki w łazience? Ale jak to nie dajesz mu innego jedzenia, dziecko nie bedzie miało apetytu, już teraz powinno poznać wszystkie smaki! Karmię piersią bo wiem że w moim chudo wyglądającym mleku jest wszystko czego moje dziecko potrzebuje!!! Karmię piersią bo chcę żeby moje dziecko było zdrowe! Karmię piersią bo kocham moje dziecko ponad wszystko! Mam tę moc żeby obalać mity- karmię piersią!!!

  • mila
    1 sierpnia 2015 at 19:16

    Mam tę moc – pomimo infekcji, wielokrotnego zapalenia nie poddałam się! Pomimo łez i bólu prztrwalam ten pierwszy okres. Mam tę moc bo teraz daje mi to radość i zadowlenie. Już myślałam wielokrotnie że się poddam ale właśnie wtedy nagle wracała ta moc i karmię dalej. Dzidzia zadowlona i mama tez???

  • Ela
    1 sierpnia 2015 at 19:19

    Czy mam moc? Nieee, mam super moc, bo karmię piersią <3 mam super moc, która sprawia, że moja córeczka pięknie rośnie i zdrowo się rozwija. Mam super moc, dzięki której moja Hania ma super moc – choroby albo nas omijają, albo mają łagodny przebieg. Mam super moc, bo karmię już 9. miesiąc, bez dokarmiania. Mam super moc, bo na sam widok rozpinania stanika moja córka szaleje ze szczęścia. Mam super moc, bo mam super córkę, której tulenie podczas karmienia rozczula mnie za każdym razem tak samo. Mam super moc, dlatego dobrowolnie tak szybko nie zamierzam z niej rezygnować – będziemy się karmić, bo to daje nam obu super moc <3

  • Kamila
    1 sierpnia 2015 at 19:28

    Mam tę moc – karmię piersią, bo wygrałam walkę o laktację. Byłam bliska poddania się, kiedy mój 2 tygodniowy syn po wyjściu ze szpitala wolał butelkę od piersi…przez kilka dni wmawiałam sobie ze to nic…przeciez dostaje moje mleko. Ale mleko zaczęło zanikać… Przecież wiele dzieci jest na Mleku z Puchy… to nic. Nie… zawzięłam się…masowałam piersi, walczyłam z synem i z własnym ciałem. Płakałam i przystawiałam, a on był głodny. W końcu się złamał i zaczał ssać. Wygraliśmy oboje. Od 5 dni nie widział butli, jest tylko na piersi. Mleko wróciło…nawet więcej niż potrzeba. Oboje mamy moc, bo to był sukces nas obojga. Dziś Igor kończy miesiąc 🙂

  • Asiulka
    1 sierpnia 2015 at 19:34

    Mam te moc-przede wszystkim znaczy dla mnie miec cierpliwosc. Nie tylko do dziecka bo karmienie u nas czesto nie przebiega tak pieknie i gladko, objawy kolki, dieta( pierwsze dziecko alergia na bialko mleka krowiego) wiec teraz tez ograniczona liczba produktow. Ale mimo wszystko dalej karmie bo MAM TE MOC !!! 🙂

    • PP
      1 sierpnia 2015 at 23:09

      Mam te moc ktorej nigdy nie bedzia mial moj maz 😉

  • Ania
    1 sierpnia 2015 at 19:35

    Tak mam tę moc bo karmię piersią ! 🙂 No może.. niedosłownie 🙂 Dlaczego? Ponieważ już 10 miesiąc ściągam mleko laktatorem. A czemu? A bo moja malutka pierwszą dobę spędziła na OIOMie i była dokarmiana sztucznie i nie potrafiła jeść z mojej piersi. Walczyłam długo. Najpierw Lilka jadła przez smoczek, potem po zapaleniu piersi zaczęłam pokarm ściągać laktatorem bo niestety bezpośrednio z piersi nie chciała nawet po 6h bez jedzenia z piersi nie wypiła mleka. Mimo bólu, łez i niestety bez wsparcia innych, którzy stwierdzili, że ,,po co mam się męczyć w nocy o północy i ściągać te mleko, kup sztuczne, zalejesz wodą i śpisz dalej’, ja dalej walczyłam 🙂 I tak 29 lipca minął 10 miesiąc naszej drogi mlecznej, której wcale nie żałuje bo wiem, że moje mleko jest czymś najlepszym, co mogę dać mojej małej kruszynce. To ono jest najwartościowsze i to ono zmienia się tak, że każdego dnia, w każdej godzinie, w każdej minucie i w każdej sekundzie daje mojemu dziecku to, co w danej chwili potrzebuje 🙂 Jestem dumna z tego, że mimo tylu przeciwności wygrałam. Wygrałam ja i moja córka 🙂 Mam nadzieję, że nasza mleczna droga jeszcze długo potrwa i życzę tego każdej mamie 🙂 Aby nie traciła wiary 🙂 Miejmy tę MOC

  • lena
    1 sierpnia 2015 at 19:37

    Mam te moc – karmię piersią, bo o to walczyłam jak lwica i wygrałam, a jak trudna to była walka, gdy brak wsparcia dla młodych mam, wiedza tylko te właśnie młode matki. Życzę owej mocy wszystkim tym kobietom, które pragną karmić swoje dzieciaczki, bo wiedzą, że to dla nich najlepsze ?

  • Magda
    1 sierpnia 2015 at 19:41

    ” Mam tę moc – karmię piersią „. Przekonałam się dopiero teraz przy drugiej córci. Mam wklęśniete sutki. Przy pierwszej szybko się poddałam 6 lat temu. Ok 3go miesiąca. Może i wsparcia nie miałam odpowiedniego. Byłam młodsza niedoświadczona….
    Teraz przy Milence walczyłam od początku. Ona dała mi tę moc do walki. Kupiłam kapturki. Ze łzami w oczach przystawiałam non stop. Aż w końcu Milenka sama wyciągła sutki. Wygrałyśmy ten bój i wojne o karmienie piersią. Chociaż czasem jeszcze mamy potknięcia ale nie poddajemy się i karmimy się już 9 miesięcy. I jak narazie końca nie widać. Jestem szczęśliwa bo mam tę moc i karmie piersią 😉

  • Karo i Ana
    1 sierpnia 2015 at 19:41

    Mam te moc bo dzięki mojemu mleku moja córeczka będzie zdrowsza. A czas który spędzamy razem podczas karmienia jest nie do kupienia/sprzedania. Kiedyś „karmimy” liczymy się tylko my dwie i nasza wiez-mocna ponad wszystko!

  • lwuska55592
    1 sierpnia 2015 at 19:41

    Mam tę moc – karmię piersią!”..jestem superbohaterem, bohaterem dla swojego dziecka, bohaterem dla męża. Jestem kobietą, matką o niezwykłej mocy, daję swojemu maleństwu siebie, daję energię, daję miłość, daję pokarm!
    Nie poddałam się, mimo że nie zawsze było łatwo, kupa wyrzeczeń, łez bólu niemocy ale i wzruszenia. Karmienie dało mi siłę, nauczyło mnie cierpliwości, wytrwałości, dodaje mi sił.
    Karmienie piersią nie tylko zaspokaja głód, nie tylko zaspokaja poczucie bliskości, nie tylko daje to co najlepszy od mamy dla dziecka, TO drink ,, o niezwykłym składzie,, nie ma nic lepszego od mleka mamy. Ja mam tę moc, ale i to dodaje mi mocy…
    z każdym karmieniem, z każdym przytuleniem do piersi, zaśnięciem czy ,,smyraniem,, mojego dzieciątka, czuje jak siły wracają do mnie i chce aby to trwało jak najdłużej.

  • zuz.
    1 sierpnia 2015 at 19:48

    Mam tę moc, bo mogę wykarmić swoje dziecko! Mam tę moc, bo potrafiłam wyprodukować ok. 1200ml mleka dziennie! Mam tę moc, bo wygrałam walkę z laktacją!

  • Kamila
    1 sierpnia 2015 at 19:57

    Karmienie piersią to jeden z najpiękniejszych momentów macierzyństwa, mogę dać dziecku to co najlepsze i tworzyć tę piękną więź między nami ♡♡♡

  • Ela.dzi
    1 sierpnia 2015 at 19:58

    Mam tę moc, bo niezależnie od okoliczności zawsze i wszędzie mogę nakarmić i wykarmić zawsze gotowym i idealnie dostosowanym do potrzeb małego człowieka mlekiem swoje i nie tylko swoje dzieci i w związku z tym przyczyniam się do przetrwania ludzkości, a dodatkowo kontynuuję ideę matki natury, która matkom ssaków dała magiczną siłę i umożliwiła karmienie własnych dzieci bez potrzeby poszukiwania pokarmu.

    Wystarczy po prostu przystawić dziecko do piersi i gotowe. Wyprodukowałam ogromne ilości mleka przez 20 miesięcy. Jestem wielka i tak się czuję. Nagrodą są zakochane w moich piersiach oczęta mojego dziecka.

  • Gabi
    1 sierpnia 2015 at 20:00

    Mam tę moc – karmię piersią !!!
    Pierwszy raz w życiu i mam nadzieję nie ostatni mogę robić coś na prawdę ważnego. Inwestować sposób naturalny w zdrowie mojego ukochanego synka. To wielka sprawa. Ogromna rzecz. Świadomość, że daje z siebie co najlepsze pomimo trudności i czasami braku zrozumienia. Mam tę moc i ją wykorzystuję dla dobra mojego dziecka.

  • Karola
    1 sierpnia 2015 at 20:02

    Szanowna Pani Doktor (btw pediatra neonatolog) mam tę moc i karmię piersią więc: nie będę podawała mojej córce mleka modyfikowanego, bo nie przybiera 700 g w miesiącu, mam tę moc i karmię piersią, więc daję mojemu dziecku co najlepsze i nie muszę skomplementować jej żelazem, bo ma „za blade uszy” i w wieku 22 tygodni skończył się jej zapas czerwonych krwinek, mam tę moc i karmię piersią i przed ukończeniem 6 miesiąca nie będę podawała mojemu maleństwu ziemniaczka i bananka, co by szybciej przybierała. Mam tę moc i karmię piersią !!! chyba przed następną wizytą napisze to sobie na czole…

  • Ewa
    1 sierpnia 2015 at 20:07

    Mam te moc – jestem kobietą, która dała życie

  • Agata
    1 sierpnia 2015 at 20:07

    Mam tę moc wykarmienia mojego dziecka! Nie potrzebuję nosić wszędzie mleka modyfikowanego, termosu z wrzątkiem, butelek, szczotek do mycia czy innych sterylizatorów. Nie budzę się na karmienie, mam tę moc, która sprawia, że ssak sam się obsługuje. Mam tę moc, która daje mojemu dziecku najlepszy posiłek, szczepionkę i poczucie bezpieczeństwa!

  • Beata
    1 sierpnia 2015 at 20:08

    Mam te moc, bo pierwsze krople popłynęły juz na porodowce, co nie było mi dane przy pierwszym dziecku. Mam te moc, bo mój 6 tygodniowy chłopczyk przybiera na moim mleku doskonale, można powiedziec, że rośnie jak na drożdżach. Mam te moc, bo daje mu to co najlepsze. Wschluchuję sie w niego, daję pierś kiedy on ma taka potrzebe. Czasem moc tracę, kiedy traktuje pierś jak smoczek, ale siła wraca, kiedy pomyśle, że nic nam tej bliskości nie zastąpi ?

  • Mirka
    1 sierpnia 2015 at 20:13

    Mam tę moc – jestem jedynym czego potrzebują moje dzieci przez pierwsze pół roku. Patrzę na moje drugie już „zamleczone” dziecko i widzę, że mogę pomóc mu zasnąć, ukoić ból czy strach, dać odporność na lata, nakarmić i odżywić tylko i aż dzięki mleku. Widzę w jego rozmarzonych oczach jak bardzo mu błogo i przyjemnie – mój mały smakosz celebruje każdy mleczny posiłek. Mam tę moc, że chciałabym wszystkim o tym mówić i pokazywać jaki to cudowny dar od natury!

  • Katarzyna Patrycja
    1 sierpnia 2015 at 20:15

    Mam tę moc bo choć są trudności to uparcie je zwalczam. Dowiedziałam się dzięki temu, że jestem silna i wytrwała. Nigdy dotąd nie czułam się równie spełniona i piękna. Mam tę moc – dałam życie. Mam tę moc – karmię piersią! Mam tę siłę by walczyć o każdą kroplę mleczka dla dziecka – nawet jeśli jedynym wyjściem będzie odciąganie to: mam tę moc i nie zawaham się jej użyć!

  • Justyna
    1 sierpnia 2015 at 20:19

    Mam ta moc bo sie nie poddalam. Mam ta moc bo mimo, ze nie bylo mi dane przystawienie syna do piersi i niestety raczej nigdy mi to nie bedzie dane to karmie go swoim mlekiem. Mam moc bo walcze z laktatorem juz pol roku. Mam moc bo kiedy wszyscy smacznie spia ja wstaje i sciagam bo walki nie moge przegrac. Moj syn musi miec wszystko co najlepsze…

  • Beata Świątkowska
    1 sierpnia 2015 at 20:20

    Mam tę moc,karmię piersią. Dla mnie to przezwyciężenie własnych słabości,wygranie z nimi. Ja kiedyś,to osoba anty kp,ja teraz,to fanatyczka kp. Kp wygrało z moimi poglądami,z moimi uprzedzeniami. Kp sprawiło że jestem silniejsza,nigdy nie mówie nigdy. Powiem kolokwialnie,teraz wywalam cyca nieważne gdzie jestem i karmię z dumą mojego 7msc synka,kiedyś szydziłam z kobiet które kp,uważałam to za obrzydliwe. Dlatego uważam że mam tą moc,karmie piersią.

  • anna
    1 sierpnia 2015 at 20:21

    Mam tę moc- karmie piersia mimo wielu przeciwności i braku wsparcia rodziny.Karmienie piersia to jedna z najpiękniejszych przygód mojego życia.Pierwszą córką karmilam półtora roku i byla. Z tego bardzo dumna, czułam że mam super moc. Teraz karmie druga corke i mam nadzieje ze nasza przygoda szybko sie nie skończy.Mam tę moc daje moim dzieciom to co najlepsze mogę im zaoferować. Możliwość karmienie piersią to to przywilej kobiet, to olbrzymka moc. Pozdrawiam wszystki matki karmiące.

  • aga
    1 sierpnia 2015 at 20:22

    Co dla ciebie znaczy zdanie: „Mam tę moc – karmię piersią!” ?
    To zdanie oznacza dla mnie znalezienie w sobie siły, aby podjąć tak trudną walkę jaką jest karmienie piersią. Pomimo bólu i łez każda z nas jest w stanie odnaleźć w sobie tę moc, aby wykarmić swoje maleństwo, bo warto dla niego walczyć o każdą cenną kropelkę mleka, szczególnie na początku gdy jest to tak ciężkie. Ale także przez cały okres karmienia, aby przeciwstawić się powielanym bzdurom i dziwnym uwagom na temat karmienia piersią „dużego” dziecka. Ona ma tę moc, Ty masz tę moc i ja mam tę moc! 🙂

  • risonia
    1 sierpnia 2015 at 20:28

    Dla mnie zdanie to , to cała moja droga z karmieniem . Miałam i mam moc i siłę aby walczyć , aby chcieć , aby poszukać pomocy aby wygrać i karmić . Nie było łatwo , wiele potrzebowałam tej mocy . Bardzo chciałam karmić piersią bo przy pierwszej córce zabrakło mi odwagi i siły aby zawalczyć . Przy drógiej córce wiem , że moc była ze mną , znalazłam wsparcie , pomoc i dobrych ludzi . Jestem szczęśliwa bo mi się udało , bo karmię córcie , mogę się cieszć , bliskością i jestem z siebi diabelnie dumna i tak od 9 miesięcy 🙂

  • Magda
    1 sierpnia 2015 at 20:31

    Mam tę moc – karmię piersią.
    Kobieta karmiąca- od wieków czczona i uwieczniana przez artystów, dziś zepchnięta gdzieś na margines. To w sumie zjawisko naturalne a zarazem tak niezwykłe. Mleko matki, niczym dar nadprzyrodzony, stworzony z niczego, powstaje w głowie, płynie z piersi a porusza serce. Cała wiedza tego świata nie potrafi powtórzyć jego składu. Mama karmiąca tworzy ten cud dla swoich dzieci każdego dnia. To jest dopiero moc.

  • Ola
    1 sierpnia 2015 at 20:41

    Mam tę moc – karmię piersią! znaczy być silna, kiedy mowia ze nie dasz rady, ze to juz nie ma sensu. Rade daje karmic 2,5 latke będąc w 8 miesiącu ciazy 🙂 Sens jest wielki, pozniewaz dzeicie moje jest silne i zdrowe i zyje w poczuciu bliskosci.
    MAM TĘ MOC poniewaz znalazlam w sobie sile na pokonanie wielu trudnosci na poczatku mlecznej drogi. Mam moc wiec mam nadzieje na karmienie dwojki 🙂

    MAM TE MOC, PONIEWAŻ MOJE CYCKI PRODUKUJA SETKI LITROW MLEKA (a sa takie małe :D)

    N najbardziej niesamowite bylo dla mnie jak przez pierwsze 6 msc moje dziecko roslo zywiąc sie tylko tym, co podawalo mu moje ciało. To jest piekne 🙂 (właściwie to 15, bo jeszcze ciąża:) )

  • Izka R-K
    1 sierpnia 2015 at 20:43

    Pewnie, że mam tę moc! Ba! Mam nawet wiele innych, bo już za chwilę będę super mamą. A każda super mama posiada niezliczenie wiele mocy. Moc do noszenia pod sercem wyczekanego dziecka, moc do popijania ogórków mlekiem, moc do wydania na świat drugiego człowieka i moc do bezgranicznego kochania. Jednak najważniejszą mocą jest właśnie karmienie piersią. Czy jest łatwo? Początki zawsze są trudne, ale co to dla super mamy?! W tej mocy kryje się wiele witamin i korzyści dla dziecka…dzięki temu maluszek zdrowo rośnie i się rozwija (zyskuje swoje super moce). Tak więc, ja jestem gotowa na podzielenie się mocą płynącą z karmienia piersią z moją córcią, a Ty? Czy Ty też jesteś super mamą?

  • illuszkaa
    1 sierpnia 2015 at 20:44

    Dla mnie znaczy Wszystko!!!
    Karmie piersią bo od tego mam piersi.
    Karmie piersią bo to jest najlepsze co moge dać mojemu synkowi.
    Karmie piersia bo nie byłabym całkowicie spełniona jako matka gdybym tego nie robiła
    Karmie piersia bo Kocham synka…

  • rozgwiazdka
    1 sierpnia 2015 at 20:50

    Kiedy patrzę na słodkiego mojego synka – cycusia gdy tuli się do piersi to wiem, że oprócz cudownych właściwości mojego mleka daję mu też cudowną moc bezpieczeństwa i moc bliskości. Karmię z mocą, karmię bo lubię, karmię swobodnie i czuję, że daję moc tym co wątpią…

  • Joanna
    1 sierpnia 2015 at 20:53

    Mam tę moc – daję dziecku wartościowy pokarmu, ochronę i bliskość. Tę moc najbardziej czuję, kiedy uspokaja się przy piersi po trudnym dniu, kiedy uśmiecha się do mnie w trakcie karmienia, czy kiedy kładzie swoją rączkę na mojej piersi. To wspaniałe uczucie, że mam taką moc i tylko ja jestem w stanie ją dać mojemu dziecku. To sprawia, że nawet w najtrudniejsze momenty macierzyństwa jestem w stanie przetrwać. Bo mam tę moc.

  • justynka182
    1 sierpnia 2015 at 20:55

    Mam te moc – karmie corcie juz 8 miesiecy, ostatnio córcia dostala zabki (ma juz 4) i strasznie mi pogryzla sutki, ale mimo bolu nie przestaje, nie poddaje sie, mimo ze doradzano mi aby zakonczyc juz karmienie – dlatego moge śmiało powiedziec ze MAM TE MOC! A taki laktator bylby mi teraz bardzo pomocny w wyleczeniu pogryzionych piersi 😉

  • Anna
    1 sierpnia 2015 at 21:02

    Mam tę moc- karmię piersią oznacza dla mnie, że sił mam dość, by wejść na szczyt i odmienić los mojego maleństwa zapewniając mu jak najlepszy start 🙂 Wbrew wszystkiemu i wszystkim, którzy twierdzą, że karmienie dziecka piersią po ukończeniu przez niego 6-ciu miesięcy jest bez sensu bo mleko i tak jest już bezwartościowe… Mam tę moc by pozwolić dziecku samemu zdecydować kiedy będzie dla niego odpowiedni moment by przestać go karmić piersią, bo mleko matki jest nie tylko dla niego najlepsze, najzdrowsze i zapewniające mu wszystko co potrzeba, ale też dzięki piesi powstaje niesamowita więź, której nic nie zastąpi, a już zwłaszcza mleko modyfikowane 😉

  • monis
    1 sierpnia 2015 at 21:07

    Mam te moc aby przekazać to co najlepsze swojemu dziecku. Mam te moc aby dać mu najlepszy pokarm na jaki mnie stać i na jaki on zasługuje. Mam te moc bo chociaz bywało bardzo ciężko przetrwaliśmy i pokonaliśmy po kolei wszystkie przeszkody. Powinnam powiedzieć MAMY TE MOC! bo to i ja i mój syn spędzamy czas na wzajemnym kontakcie wzrokowym podczas karmienia, to my obydwoje budujemy coraz to mocniejszą więź miedzy sobą, to my umiemy dokladnie czytać z siebie jak z książki: Ja wiem kiedy jest glodny a on wie kiedy moje piersi są przepełnione. I to my obydwoje znamy i przezywamy boleść rozłąki kiedy ja musze iść cos załatwić a nie mogę go wziac ze sobą… I nie to wcale nie jest to samo: Kobiece mleko z piersi a kobiece mleko z butelki. To ja dokladnie wiem kiedy jej glodny a kiedy poprostu chce sie przytulić, kiedy chce wtulony zasnąć a kiedy chce się pobawić w „akuku”. TO JA MAM TE MOC! KARMIĘ PIERSIĄ! 🙂

  • Kasia B.
    1 sierpnia 2015 at 21:08

    Matka natura oprócz tego, że jest najwspanialszą matką jest także najlepszym kucharzem i lekarzem na świecie. Dała nam matkom mleko- dar dla naszych dzieci, który karmi i daje zdrowie w postaci odporności już od pierwszych chwil życia.
    Dar ten jest zawsze świeży, ciepły, pełnowartościowy i gotowy do podania naszemu maleństwu. Dzięki karmieniu piersią buduje się nierozerwalna więź pomiędzy nami. Za niecały miesiąc wydam na świat moją najdroższą córeczkę Julkę i mam zamiar karmić ją piersią tak długo jak to będzie możliwe.
    Matka natura dała mi tę moc, tak więc już za miesiąc powiem: mam tę moc – karmię piersią!

  • Natalia
    1 sierpnia 2015 at 21:08

    Mam tę moc, więc dzielę się nią z moim dzieckiem. Siła w cycu!

  • Natalia
    1 sierpnia 2015 at 21:15

    To tyle samo co moc miłości, to więź którą zrozumie tylko druga karmiące matka. Miłość bezgraniczna. Móc dać coś z siebie i od siebie i to jeszcze o takiej wartości to coś nieprawdopodobnego. I najpiękniejszy jest ten uśmiech po karmieniu, błogostan ukojonego brzuszka i serduszka.

  • Gosia Mat
    1 sierpnia 2015 at 21:18

    Mam tę moc – karmię piersią. Od czasu jak byłam w ciąży to wiedziałam, że mojego synka będę karmić piersią, niczego innego nie brałam pod uwagę. Teraz karmię juz 7 miesiąc i wiem, że nie zamienilabym tego na nic innego. Uwielbiam to poczucie bliskości jakie czuję podczas karmienia. Wiem ze daję mojemu maleństwu to co najlepsze i cieszę jak po karmieniu niejednokrotnie moj synek się do mnie uśmiecha albo mlaska smakując mleko :). To cudowne uczucie i jak dla mnie jeden z ważniejszych przywilei mamy 🙂 dlatego przy karmieniu piersią lepiej słuchać własnej matczynej intuicji zamiast krytycznych uwag innych. A zatem niech MOC będzie z nami 🙂

  • anka6233
    1 sierpnia 2015 at 21:21

    Mam tę moc, ponieważ mimo cc z powikłaniami, długiego pobytu w szpitalu w warunkach nie sprzyjających kp (rozłąka ze szkrabem) przetrwałyśmy dzięki wsparciu rodziny, niestety nie położnych i osób pracujących w szpitalu (dokarmiających mm bez pytania). Mam tę moc- moje ciało podarowało 359100 ml (mleka) miłości, bezpieczeństwa, zdrowia i wszystkiego co najlepsze w życiu. Słyszałam że człowiek nic lepszego w swym życiu jadł nie będzie niż mleko matki.Mam tę moc mogę karmić córkę od 13 miesięcy i nie mam zamiaru w najbliższym czasie przestać.

  • Joanna.ml
    1 sierpnia 2015 at 21:22

    Mam tę moc! Karmię piersią…się! Mam tę moc: miłość-zaraziłem nią tatę, zdrowie-odpukać dopisuje, rozwój -, spokój, bezpieczeństwo, sen. Mam tę moc od Mamy. Dla przyjaciół Strong. Jack Strong.

  • Ula
    1 sierpnia 2015 at 21:25

    Mam tę moc! Szczególnie w noc! Ssak ma miesięcy jedenaście, ale bez cycusa nadal nie zaśnie. Ciumka mamę niesłychanie… ale takie jest mamy zadanie!

  • Noemi
    1 sierpnia 2015 at 21:26

    „Mam tę moc- karmię piersią” co tu dużo gadać jestem po prostu superbohaterem z nadludzką mocą!
    Jak urodziłam moją malutką córeczkę, która pchała się świat zbyt wcześnie niż to było planowane to poczułam, że magia jednak istnieje na świecie.
    Mam nadludzkie moce- stworzyłam człowieka i produkuje dla niego pokarm. Mała Gabrysia nazywana jest przez tatę „mlecznym dzieckiem”.
    Wiem o tym, że moje mleko ratowało jej życie, kiedy leżała w inkubatorze, pozbawiona mojej bliskosci. Wtedy jedyne co mogłam jej dać to moje mleko, donoszone co 3 godziny w dzień i w nocy. A teraz przytulamy się całymi dniami i nocami. Karmienie to najpiekniejsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała- to najsilniejsza moc jaką obdarował mnie Bóg!

  • mama Wiki
    1 sierpnia 2015 at 21:43

    Mam tę moc, bo dała mi ją moja córka która po 2 miesiącach leżenia w inkubatorze i żywienia najpierw sondą potem butelką po przyjściu do domu przeszła na pierś ot tak po prostu. Ja laktację podtrzymywałam przez okres szpitalny laktatorem. Teraz obie , już rok mamy tę moc. I nie zamierzamy rezygnować ? nasza droga mleczna trwa.

  • Magdalena
    1 sierpnia 2015 at 21:48

    Mam tę moc, bo karmię piersią 18 miesiąc. Za 4 miesiące pojawi się kolejny ssak i nadal będę pełna mocy, i nie tylko 🙂 Nie ma obiektywnych przeciwwskazań, więc nie słucham ciotek, babć, i innych życzliwych i wszystkowiedzących o laktacji w ciąży.
    Mam moc i oby i tej mocy starczyło na kolejne minimum 24 miesiące 😉 Laktator by w tym bardzo pomógł.
    Pozdrawiam

  • Dorota
    1 sierpnia 2015 at 21:51

    Mam te moc- karmię piersią dla mnie znaczy że tylko ja potrafię dać memu dziecku to co najlepsze i co najzdrowsze.

  • Danka
    1 sierpnia 2015 at 22:01

    Niech wiedzą wszyscy
    Zdradzam swą wiedzę
    Pełno uczuć
    Odkąd karmię tak żyję!
    Bez mieszanek
    Przez 6 miesięcy bez dokarmianek
    Wrednym nie dać się
    Niech świat już wie!
    Mam tę moc
    Mam tę moc
    Karmię TĘ którą kocham
    Mam tę moc
    Mam tę moc
    Nie wyjdę i nie zatrzasnę drzwi
    Wielu wbrew
    Na ten gest mnie stać
    Co tam ludzi gniew
    Od miesięcy w objęciach moich córeczka ma!

    Tak jakoś mi się skojarzyło 🙂
    Królowa mleka 🙂

  • Angelika
    1 sierpnia 2015 at 22:02

    Niby karmienie piersia jest najlepsze ALE!
    Położna w szpitalu nie chce pokazać mi jak przyłożyć moją dopiero co urodzoną córeczkę do piersi,twierdzi że muszę sie sama nauczyć.
    Mama i teściowa radzą kupić mleko modyfikowane bo płacze i pewnie jest głodna.
    Koleżanki radzą mi przestać karmić piersią „bo tak wygodniej”
    Bolą mnie brodawki. Bardzo bolą.
    Moja córka zasypia przy piersi,karmienie trwa 40 min. Conajmniej
    Już pisałam że bolą mnie brodawki?
    Nie wiem czy córka sie najada. Wszyscy w koło mnie stresują że nie chociaz śpi całą noc.
    Jak mnie bolą brodawki!!!!
    Córce wyszły zęby,a mi pogryzienia na brodawkach.
    Jeśli ktos myśli że karmienie piersią to bułka z masłem to jest w błędzie.
    Dlatego uważam że każda kobieta która podjęła wyzwanie i stara sie karmić piersią jak najdłużej MA TĘ MOC!

  • Kasia
    1 sierpnia 2015 at 22:03

    Mam tę moc – karmię piersią, dosłownie – jedną! piersią 🙂 Kiedy jedna się popsuła (zapalenie 🙁 ), nie poddałam się, nie zaczęłam dokarmiać i udało się – karmię dalej 🙂 Mimo, że wyglądam dziwnie (różnica między jedną a drugą to jakieś 2-3 rozmiary), nie zamierzam przestać, a to wszystko dzięki Tobie Hafijo (i wcale Ci nie słodzę, żeby wygrać laktator), bo to właśnie Ty uświadomiłaś mi jakie karmienie jest ważne:) A moje jednocyckowe mleko ma naprawdę dużą moc, synek nie schodzi poniżej 95 centyla, a rodzina nie zmusza nas do rozszerzania diety, bo brakuje im argumentów (synek ma 5,5 miesiąca) 🙂

  • Mama Bliźniaków
    1 sierpnia 2015 at 22:03

    Mam moc bo nie poddałam się choć było trudno – bez wsparcia ze strony rodziny, po patologicznej ciąży, operacyjnym porodzie, po którym jeszcze trudniej było mi z rozruszaniem laktacji, problemach z przystawieniem i praktycznie niewykształconym odruchem ssania u obojga..
    Dałam radę mimo wielokrotnego komunikatu że głodzę dzieci, że jestem złą matką, że jestem nieodpowiedzialna i tylko butelka da szczęście i rozwój moim dzieciom. Jest mi mega trudno – walka z nawałem pokarmu, zapaleniem jednej piersi ale zaparłam się i mam moc aby zadbać o zdrowie i przyszłość moich dzieci. Gdyby udało mi się wygrać byłabym przeszczęśliwa – odciążyłoby mnie to bardzo z odciąganiem i mogłabym mieć chociaż chwilkę dla siebie 🙂
    Dziewczyny karmcie wasze dzieci naturalnie i nie przejmujcie się niczyim gadaniem, nie wierzcie z reklamy, nie sugerujcie się tym co robi koleżanka. Same wiecie co dla Waszych dzieci jest najważniejsze – wierzę, że macie moc!

  • Honorata
    1 sierpnia 2015 at 22:04

    Mam moc, moc czarodziejki! Karmiąc piersią utulam w mgnieniu oka, wyciszam w kilka sekund, działam przeciwbólowo, działam przeciwsmutkowo, koję, pocieszam, pomagam zasnąć… Mam moc dawania poczucia stabilności, pewności, stałości.

  • Asia
    1 sierpnia 2015 at 22:10

    Mam tę moc, na każdy smutek mam dwa argumenty- lewy i prawy 🙂 To od pierwszych chwil życia mojej małej córeczki dawanie jej tego, co we mnie najlepsze, najbezpieczniejsze. To pewność, że choć mój brzuch już nie chroni mojego Skarbka, to jednak ciągle mam wpływ na jego bezpieczeństwo, zdrowie. I choć czasem przychodzą chwile zwątpienia, to wiem, że ta moc nie jest dana mi na całe życie, kiedyś będzie trzeba z jej zrezygnować, więc mimo tych chwil, trwam i cieszę się z każdej kropli mojego pokarmu. I już teraz wiem, że najlepsze rzeczy w życiu są za darmo: miłość, zdrowie i mleko mamy. A uśmiech mojego dziecka daje mi siłę i nic nie jest mi straszne, bo mam tę moc i karmię piersią.

  • agf
    1 sierpnia 2015 at 22:14

    Mam tę moc- karmię piersią! Ja powiedziałabym nawet – mam tę supermoc! Bo jak się okazuje, mimo, że karmienie piersią jest rzeczą naturalną, to nieraz ma się wręcz przeciwne wrażenie… Sama po doświadczeniach z karmieniem piersią mojego pierwszego dziecka mogłabym tę moc podsumować:
    karmię piersią – mam:
    moc tworzenia mleka,
    moc zaciskania zębów, gdy pękają strupki,
    moc planowania i organizacji (zapasy mleka w zamrażalniku),
    moc cierpliwości
    moc przekładania godzinnej rutyny kilka razy dziennie na korzyści dla dziecka
    moc miłości i oddania
    moc, jaką posiada tylko mama …

  • Marta
    1 sierpnia 2015 at 22:18

    Mam tę moc – karmię piersią! Mój maluch ma 5 tygodni – od pierwszej chwili gdy go położono na mojej piersi wiedziałam, że muszę mu zapewnić wszystko co najlepsze. A nie ma nic lepszego niż mleko mamy i nie tylko dlatego, że pozwala budować odporność i zawiera wszystkie niezbędne składniki… dla mnie tym co jest najważniejsze jest ta cudowna więź. Kiedy synek patrzy mi głęboko w oczy, kiedy maleńką rączkę kładzie na mojej piersi, gdy spokojnie zasypia… to są najpiękniejsze chwile… Chwile dla których warto karmić! Chwile dla których uwielbiam być mamą ♡

  • basia
    1 sierpnia 2015 at 22:20

    Mam te moc … moc natury. Naturalnym jest karmić swoje dzieci piersią przecież jestesmy ssakami ?

  • Gabriela
    1 sierpnia 2015 at 22:33

    Mam tę moc i nie zawaham się jej użyć, wszędzie i o każdej porze 🙂
    Mam tę moc, bo wystarczy wyjąć cyca i dziecko się najada, uspokaja, zasypia, gasi pragnienie, rośnie, czerpie moc witamin i minerałów.
    Mam tę moc, jakiej nie dają najbardziej wypasione pastylki i kosmiczne koktajle czy mieszanki – odporność na różne paskudztwa, w tym tak zatrważające co niektórych rodziców rotawirusy.
    Mam tę moc, bo oszczędzam czas i energię, przy okazji dbając o ekologię (nie wyparzam, nie gotuję, no i drzewa też się ostaną dzięki braku mleka w kartonach), a na dodatek to wszystko jeszcze za darmo!

  • Natalia
    1 sierpnia 2015 at 22:38

    Mam tę moc? No chyba mam. Dwudziesty szósty miesiąc karmię piersią inaczej, laktator (wciąż ręczny) to mój najlepszy przyjaciel 🙂

  • Aldona
    1 sierpnia 2015 at 22:41

    Mam moc bo pomimo wielu przeciwności walczę o każdy dzień karmienia.
    Najpierw duuuuzy spadek wagi w szpitalu u walka o każdą krople mleka, potem dwie poważnego infekcje piersi. 2 dniowy pobyt w szpitalu i mąż przyjeżdżających z laktatorem co 2h żeby karmić miesięcznego skarba a na koniec teraz od 2 mc walka z moim organizmem. Niestety tarczyca wariuje i lekarze straszą szpitalem jak nie podejmę leczenia które wyklucza karmienie.
    Mam moc bo tak kocham karmic syna, że zmuszam siłą woli i ogromną miłością organizm do walki bez leków. Póki co mam siłę i karmie już 4 mc i wiem, wierze w kolejne!

  • Aga
    1 sierpnia 2015 at 22:59

    Mam tę Moc. Ale nie zawsze tak było….
    W ciąży”planowałam” karmić pół roku. Miki urodził się 10 dni po terminie, on nie chciał wyjść a ja mimo że planowaliśmy dziecko, chyba nie byłam gotowa…poród został wywołany i po 19 godzinach urodziłam 4,370 Cudu … Zostałam Mamą ? i z przejęciem przytuliłam Go do siebie i przystawiłam do piersi raz, drugi raz, trzeci raz i po godzinie czy prysł :'( Miki przez ponad 12 godzin spał. Przebudzał się, płakał ale ssać nie chciał… W tym czasie moje piersi prawie eksplodowały a ja z rykiem odciągałam nawał pokarmu. Drugiego dnia moja MOC wróciła i mój Sysak do krwi pogryzł mi sutki i kolejna załamka…. W domu Sysak szalał 🙂 pół roku minęło, więc zgodnie z planem chciałam przestać karmić… Zaczęłam szukać podpowiedzi i znalazłam to miejsce… I karmię już 17 miesiąc… Mam tę moc dzięki Pani!! Dziękuję za wiedzę, za wsparcie, za rozwianie obaw, za to że jestem lepszą Mamą 🙂 za więź która mnie łączy z moim Synem, za to że codziennie od 17 miesięcy On zasypia przy mojej piersi… Dziękuję za MOC <3

  • magda
    2 sierpnia 2015 at 00:26

    Mam tę moc – karmię piersią! Mam siłę – tyle zdążyłam napisać i usłyszałam za plecami głośne łeeeeee będące zawołaniem na cyca, nakarmiłam i pisze dalej – Jestem dumna z tego, że karmię syna piersią i daje mu to co dla niego najlepsze. Czuję tą nieocenioną bliskość jaką daje nam karmienie. Robimy to wszędzie i o każdej porze dnia i nocy, jesteśmy nierozłączni jak Flip i Flap zawsze razem. Mam wrażenie, że odkąd urodziłam mojego syna Andrzeja mój biust widziało więcej osób niż nie jednej Pani z rozkładówki ale jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi!!

  • zapytajnik
    2 sierpnia 2015 at 01:18

    Mam tę moc- karmię piersią!
    nie istnieje dlamnie inny sposób karmienia mojego Bobasa. KP jest to naturalne, zdrowe, ekologiczne, budujące więź, uspokajające, pozwalające mieć chwilę tylko dla Nas doświadczenie. to jest coś o czym decyduje nasz mały Bobas- to on wybiera czas karmienia i miejsce i również On zdecyduje o jego trwaniu.
    To będzie facet wykarmiony piersią, więc i zdrowy, pewny siebie, z poczuciem własnej wartości człowiek. i oby więcej takich ludzi dookoła. Pozdrawiamy Was! 🙂

  • Anna
    2 sierpnia 2015 at 05:21

    Gdy patrzę na córeczkę, która wyrasta mi tak szybko z kolejnych rozmiarów ubranek, to mam tą cudowną świadomość, że każdy jej paluszek, fałdka, przepiękne oczka i ten wspaniały, bezzębny jeszcze uśmiech powstaje bezpośrednio dzięki mnie. Nie tylko dlatego że przez 9 miesięcy nosiłam ją w sobie, ale nawet teraz, bo mam tę moc- karmię piersią!

  • Olga
    2 sierpnia 2015 at 06:24

    Mam tę moc- po cięciu cesarskim karmię piersią. Mam tę moc-moje dziecko gdy idę do pracy dostaje moje-swoje mleko od Taty. Bez mieszanki, mimo że mam tę moc nie tylko w piersiach ale też w nadgarstkach od pompowania ręcznego. Mam tę moc- jesteśmy blisko w dzień i w nocy. Mam tę moc by karmić ją wszędzie. I najważniejsze- mam tę moc by wszem i wobec mówić jakie kp jest dobre i piękne nie tylko dla nas.

  • Basia
    2 sierpnia 2015 at 07:45

    Miłość, blliskość, najcudowniejsza na świecie zależność.

  • Malwina
    2 sierpnia 2015 at 08:02

    Mam tę moc – karmię piersią, bo pomimo przeciwności, bólu i łez dam dziecku to, co jest mu najzdrowsze już od początku jego życia. Bycie kobietą i matką to dwa najtrudniejsze zawody. Jednak to, ile od siebie możemy dać, częściowo poświęcić i zrezygnować z siebie jest najwspanialszym uczuciem i tylko naszą MOCĄ.

  • Magda
    2 sierpnia 2015 at 08:16

    Mam moc leczenia smutków.
    Mam moc napojenia spragnionych, nakarmienia głodnych.
    Mam moc leczenia ran.
    Mam moc leczenia chorób.
    Mam moc dawania poczucia bezpieczeństwa.
    Mam moc dawania szczęścia.
    Mam moc budowania więzi.
    Mam moc leczenia raka.
    Mam moc – mam mleko – karmię piersią.

  • Alya
    2 sierpnia 2015 at 08:28

    Mam tę moc 🙂 karmię już (albo dopiero 14 miesiąc) i odkrywam ją co chwile na nowo. Czasami zastanawiam się czy to ja karmiąc mam moc czy to ssący synek mi ją daje? Tak czy siak to sysanie daje nam obydwojgu w czarodziejski sposob supermoce. Dla mnie podarowalo moc leczenia pocałunkiem,moc osuszania łez i moc czerpania radości z nieprzespanych nocy. Moc dawania radości. Moc dawania życia 🙂

  • Anna Marcinek
    2 sierpnia 2015 at 09:10

    O tak! Mam tę moc: żywienia, zaspokajania pragnienia, usypiania, pocieszenia, rozweselania, uodporniania, uśmierzania bólu, dawania bliskości. Moc karmienia jest zarazem zwyczajna i magiczna, naturalna i niesamowita. Wiem, że to najlepsze co mogę podarować swoim córeczką, część siebie…

  • Sylwia
    2 sierpnia 2015 at 09:19

    Nic nikogo tak nie wzrusza, jak dziecko ssące cycusia. Dziś karmienie to przywilej, daje nam to dużą siłę. Karmię piersią moc tą mam, że mu to co zdrowe dam!

  • Justyna
    2 sierpnia 2015 at 09:21

    Mam tę moc- karmię piersią. To hasło znaczy dla mnie mój własny sukces na rzecz mojego dziecka. To rzeczywisty wyraz mojej miłości i czułości dla mojego maleństwa. Wykorzystuję tę moc wedle jej przeznaczenia. Wiem ile dobrego płynie z tego, że z niej korzystam. Karmię piersią bo jestem świadomym rodzicem. Moc armienia piersią oznacza dla mnie coś co w swej prostocie i naturze zawiera niemal magiczny element życia czlowieka, choć jest czymś najbardziej prozaicznym. Mam tę moc więc jestem super bohaterem, supermamą. Ta moc służy również mnie, buduje moje poczucie własnej wartości i pewności a to wpływa na to jakim będę rodzicem i co przekażę mojemu dziecku. Nie wiem czy istnieje coś bardziej wszechstronnego w swym zastosowaniu niż karmienie piersią. Moc karmienia to jak moc życia, jeśli zaburzyć tą relację to trzeba szukać innych metod zastępczych by uzupełnić wszelkie braki tego co daje karmienie. A moc kp polega na tym, że niekotrych dobrodziejstw zastąpić się nieda. Na przyklad komórki macierzyste. Moc budowania czegoś z niczego, dać dziecku coś co jego organizn wykorzysta wg. Własnych potrzeb. Natura mądrzejsza od czlowieka, więc mam w sobie na tyle pokory, że pozwalam jej działać według własnego rytmu. A to duuża lekcja pokory, szczególnie w czasach gdzie wszystko planujemy. To moja moc karmienia piersią to pokora by dać działać madrzejszemu ode mnie.

  • Kolekcjonerka
    2 sierpnia 2015 at 09:39

    „Mam tę moc- karmię piersią” tą mantrę powtarzam sobie odkąd dowiedziałam się, że będę mamą drugiego już dzieciątka. Jestem w 39 tygodniu ciąży i z niecierpliwością ale i ze strachem oczekuje maleństwa. Z niecierpliwością bo chce je już trzymać w ramionach, zobaczyć jak wygląda, przedstawić je Mężowi i starszej o 4 lata siostrze. Ze strachem, bo nie wiem czy podołam… karmieniu piersią. Starszą córkę karmiłam tylko 4 miesiące – wklęsłe brodawki, nikły odruch ssania u dziecka, nieprzybieranie wagi u kruszynki, czterokrotne zapalenie piersi i 40 stopniowa gorączka doprowadziły mnie do miejsca w którym się poddałam. Byłam zmęczona i wyczerpana, mała nie dojadała i przez to byłą niespokojna – zabrakło w moim towarzystwie mądrej, doświadczonej kobiety, która wsparła by mnie wiedzą i nie pozwoliła się załamać. Przestraszona sugestiami lekarzy, zaczęłam karmić butelką i małą zrobiła się wreszcie spokojna, zaczęła przybierać na wadze. Mimo mojego ogromnego szczęścia traktuje ten moment jako delikatną porażkę. Dlatego teraz gdy ma pojawić się mój syn powtarzam sobie „mam te moc- karmie piersią”. Tym razem dużo czytam o karmieniu, zaglądam na twojego bloga, juz skonsultowałam sie z poradnia laktacyjna w razie gdybym miała jakieś problemy. Jestem spokojniejsza bo wiem, ze tym razem zadziałam spokojnie i będę sie wsłuchiwać w swoje ciało i potrzeby dziecka. Chce wyjść z tej drugiej próby obronna ręką… chce czuć, ze mam te moc jako kobieta i matka !!!

  • eli
    2 sierpnia 2015 at 10:00

    Dla mnie to zdanie znaczy bardzo wiele. Odkrylam w sobie te moc w szpitalu po cesarakim cięciu kiedy jako jedyna poprosilam panie z oddzialu noworodków zeby po porannym kapaniu nie dokarmialy mi dzieciaczka . Ze ja sama chce karmic piersia chociaż jeszcze nie mialam tego mleczka tyle. Dzieciaki po dokarmianiu spaly po 4 godz natomiast moj budził sie już po godz chcac znow pić. Siostry mowily idź dokarmic a ja miałam w sobie właśnie ta MOC zeby przystawiac co godz czasami nawet co pol zeby dac mu to co najlepsze 🙂 teraz jestem z siebie dumna ze mialam właśnie ta MOC której innym dziewczynom brakowalo 🙂

  • Asiasloneczko
    2 sierpnia 2015 at 10:11

    Każda komóreczka ciałka mojego Szkraba jest cudowna: te zmierzwione włoski, duże cynamonowe oczka, dwa ząbki,które błyszczą w najpiękniejszym uśmiechu i potrafią mamę mocno ugryźć jak nie załapie, że już pora coś zjeść, liczne obwazanki na rączkach, brzuszku i nóżkach, i cały urok osobisty, całe moje 10kilogramow Miłości. I właśnie ten mój „Mleczny Wampirek” powstał prosto ze mnie, dzięki mojej mlecznej mocy.

  • Klusska
    2 sierpnia 2015 at 11:17

    Mam tę moc – karmię piersią, choć przez pierwsze tygodnie wątpiłam w tę moc z tysiąc razy.
    Mam tę moc – karmię piersią i przez ponad 7 miesięcy od porodu utrzymywałam swoje dziecko przy życiu wyłącznie swoim ciałem.
    Mam tę moc – karmię piersią mimo, że „się odwodni”, „nie będzie chciał później normalnego jedzenia”, „wygląda na głodnego”,”małe piersi – kiepskie warunki”,”to go z nikim innym w nocy nie zostawiasz?”, „zjadłaś banana?!”, „on znowu je?”, „jak może nie chcieć pić z butli?”
    Mam tę moc – karmię piersią i nie domniemuję zjedzonych mililitrów, nie zapamiętuję mililitrów odciągniętych laktatorem, nie liczę karmień w dzień czy w nocy, nawet jeśli mam wrażenie, że niektóre noce są jednym nieprzerwanym karmieniem.
    Mam tę moc – karmię piersią zimą na ławce w parku, latem w lesie na pieńku, podczas Wigilii z rodziną i w czasie parapetówki u znajomych.
    Mam tę moc – karmię piersią i dlatego głośno mówię, że rośnie tak na piersi, że przy piersi usypia i pierś nadal będzie dostawał po moim powrocie do pracy, że z piersi nie tylko je, ale też się nią pociesza i uspokaja.
    Mam tę moc – karmię piersią, więc znalazłam lekarkę, który mnie leczyła nie dobrym słowem, a lekami.
    I tej mocy mam jeszcze więcej kiedy ktoś pyta o namiary na pomoc laktacyjną, bo wie, że karmię i że z niej korzystałam. I ta moc się we mnie mnoży, kiedy bliska osoba mimo steku bzdur usłyszanych w szpitalu, też karmi. I kiedy tę osobę udaje się nauczyć karmić na leżąco, żeby mogła przespać swoją pierwszą noc od porodu. I przekonać ją, że sobie świetnie radzi, że będzie łatwiej, a ja zawsze będę obok
    Aż w końcu już sama nie wiem, czy mam tę moc, więc karmię piersią. Czy karmię piersią – i stąd ta moc!

  • Maja88
    2 sierpnia 2015 at 11:27

    Mam tę moc – karmię piersią, u mnie przybrało nietypową postać, bo piersią bezpośrednio nie udało mi się karmić prawie w ogóle. Za to mlekiem z piersi, z resztą przy użyciu butelek lovi właśnie, karmiłam kilka miesięcy. KPI – bo tak właśnie przyszło mi karmić, pochłonęło jakieś 700 godzin mojego życia, ale myślę, że mimo iż było to wykańczające, warto było dać Małej to co najlepsze. I chociaż darzę moją zużytą prostą medelę electric miłością bezwzględną, to wiele bym dała, aby przy kolejnym dziecku ściągać pokarm takim wielofunkcyjnym laktatorem 🙂

  • Ula
    2 sierpnia 2015 at 11:49

    Mam tę moc – karmię piersią….. O tak! – jestem późną 😉 dojrzałą i świadomą mamą, która właśnie spodziewa się właśnie swojej drugiej MOCarnej córeczki 😉
    MOCarnej – bo po doświadczeniach z pierwszą, która była niewyobrażalnym „cycoholikiem” i „cycozwisem” – wiem, że właśnie TO (KP) dało nam siłę, miłość, bliskość, zdrowie i najcudowniejsze chwile w mym 40-letnim życiu – i już wręcz nie mogę się doczekać aż druga córcia, która lada moment pojawi się na świecie, też podłączy się do piersi z taką samą siłą i mocą jak pierwsza! I pomimo, ze przez pierwsze 4 m-ce życia córci spędzałyśmy na karmieniu piersią 20h na dobę, nie miałam czasu zjeść „jak człowiek” ;-), wyspać się „jak człowiek” – to nie oddałabym ani jednej sekundy z tego czasu za żadne skarby tego świata!
    NIKT na całym świecie nie jest dla mojego dziecka TAKIM ukojeniem, taką przystanią, taką oazą jak ja i moje piersi – a skąd to wiem? Widzę po upojnym wzroku, po wzdychaniu, mruczeniu, przytulaniu się, rozkoszy jaka wręcz emanuje z mojej córeczki, gdy tylko może się przytulić do mych piersi! Pomimo, ze ma „już” 3 lata!
    NIKT na całym świecie nie był takim lekarstwem, taką regeneracją ciała i duszy jak ja dla mojej córeczki.
    NIKT na całym świecie nie dał i nie da mojej córeczce tyle miłości, zdrowia, energii i czasu – jak ja podczas KP.
    A co może mieć większą SIŁĘ?
    I mojej drugiej córeczce też dam tę MOC – dlatego to będą MOCarne dziewczynki! Przygotowane na wszelkie trudy tego świata i życia – bo my kobiety mamy tę moc…. i korzystajmy z niej najdłużej jak tylko się da!

  • Patrycja
    2 sierpnia 2015 at 11:56

    Co dla mnie znaczą słowa „Mam tę moc”? Niestety, nie wiem, pierwsze dziecko karmiłam piersią tylko miesiąc i się poddałam, a to temat na długą historię. Niedawno trafiła na Twój blog, ponieważ zawczasu szukam informacji aby drugie dziecko (które jest w drodze 🙂 było karmione piersią jak najdłużej.

  • Mama o raz drugi
    2 sierpnia 2015 at 12:15

    Mam tę moc – karmię piersią… hmm to tak łatwo powiedzieć a gdy przypomnę sobie początki karmienia córki to każda minuta była walką o to, aby w to mocno uwierzyć.
    Teraz karmię synka i jest zdecydowanie łatwiej, bo ta wiara przy karmieniu córki urosła do takiej rangi, że nie dam sobie wmówić, że może być inaczej.
    Mam tyle tej mocy, że w pozytywnym znaczeniu mi się nią „ulewa” i przekazują ją wszystkim, które tej mocy potrzebują. Aktualnie wspieram z dużymi sukcesami swoją siostrę, która już teraz dziękuje mi w rozmowach, że jestem, że mam argument na każde jej słowa typu: nie mam mleka, mleko się kończy, nie leci… czasem przerabiamy to codziennie i tak dzień za dniem i już teraz widać, że zaczyna być z górki, że widzimy światełko w tunelu, że wychodzimy na prostą 😉
    A ile mamy już fotek ze wspólnego karmienia… wyobrażacie sobie ile wtedy bije z nas MOCY 😉
    Kobiety mają w sobie tą wielką moc, aby dać dziecku co najpiękniejsze i najcenniejsze tylko nie zawsze zdają sobie z tego sprawę… nie potrzeba drogich zabawek, pięknych mebelków, wypasionego wózka… to co najcenniejsze jest w nas i życzę każdej tyle siły, tyle wytrwałości, aby znalazła w sobie tą moc i uwierzyła w siebie i w swoje dziecko, że ono np. wisząc na piersi całymi dniami wie co robi, że z każdą sekundą karmienia oddajemy dziecku wielką moc miłości, czułości i bliskości. Każdej mamie, która jest na początku swojej mlecznej drogi przesyłam wirtualne wielkie pokłady swojej mocy… jak przetrwacie to jestem pewna , że będziecie wspominać karmienie jako najlepszą decyzję jaką podjęliście w swoim życiu a jeżeli któraś zastanawia się teraz czy da radę albo jest bliska rezygnacji to pomyślcie, że zwykle człowiek rezygnuje przy końcu swoich problemów i jaka byłaby szkoda, gdybyście teraz zrezygnowały a już jutro byłoby z górki.
    Trzymajcie się wytrwale, bo problemy nie trwają długo… to tylko średnio miesiąc, dwa a co to jest w porównaniu do Waszego całego życia.
    Moje ulubione hasło to „cyce do góry” i oby było coraz więcej mam z tą wielką mocą i aby każda mogła dumnie powiedzieć, tak jak ja mówiłam, mówię i jeszcze pewnie długo będę mówić „MAM TĘ MOC – KARMIĘ PIERSIĄ”.

  • Anna Bal
    2 sierpnia 2015 at 12:27

    „Mam tę moc – karmię piersią!” : Trudno mi tak jednoznacznie powiedzieć co to dla mnie znaczy, bo dopiero zostanę mamą po raz pierwszy za parę miesięcy 🙂 Myślę, że każda kobieta, będąc w ciąży oraz mając już dziecko, już ma tę moc, nawet jeśli nie wszystko idzie tak, jak sobie zaplanowała. Przecież każda mama wie, że mleko matki jest w pierwszych miesiącach dla dziecka najlepsze i ja również będę się starała dać dziecku to, co najlepsze. Jeśli z jakichś względów nie możemy karmić prosto z piersi, można właśnie odciągnąć pokarm i podawać go w buteleczce, a bliskość dzieciątku okazywać na wszystkie inne możliwe sposoby 🙂 Ta moc to coś pięknego, piękne chwile, pewność, że daje się dziecko wszystko co najlepsze.

  • Marta
    2 sierpnia 2015 at 12:53

    Mam tę moc- czasem mam wrażenie, że to zdanie nie tylko istnieje w mojej świadomości ale też w sercu. Dla mnie to znaczy bezpiecznie i zdrowo przeprowadzić synka przez pierwsze lata życia. Często sie zastanawiam któremu z nas karmienie daje większe poczucie bezpieczeństwa?! Mam takie poczucie że to lekarstwo na wszystko, na choroby, przeziebienia i smutki moje i synka:) karmie synka 15 miesięcy i jestem w 4 miesiącu ciazy , każdego dnia budzę sie z poczuciem, że uczestniczę w cudzie! Tym wlasnie dla mnie jest ta moc- cudem, którym natura obdarzyła kobiety!

  • Przyszła Mama Monika
    2 sierpnia 2015 at 13:08

    Niebawem przyjdzie na świat moja córeczka. W związku z tym w mojej głowie rodzi się mnóstwo wątpliwości. Jak pojawienie się na świecie mojego pierwszego dziecka wpłynie na nasze życie, czy sobie poradzę z opieką nad maleństwem, jakie problemy mnie czekają? Wiem jedno – chcę karmić moją malutką piersią 😀 I wiem, że tak jak każda inna kobieta, posiadam moc, aby to zrobić 🙂 Spotykam się z wieloma radami dotyczącymi karmienia maleństwa od samego początku, niektóre z nich brzmią tak: „Do szpitala spakuj butelki, bo dziecko nie jest w stanie się na początku najeść mlekiem matki i jest dokarmiane mieszanką” itp. Na szczęście najbardziej przemawiają do mnie te rady, które dotyczą wyłącznego karmienia piersią do 6 miesiąca życia i nie poddawanie się na swojej laktacyjnej drodze. Wierzę, że mam tę moc, żeby się nie poddać już na początku i wraz z moją miłością dać mojemu dziecku wszystko to, co jest dla niego najlepsze a tkwi wyłącznie w mleku mamy!

  • Anna M.
    2 sierpnia 2015 at 13:35

    Mam 36 lat, zaawansowaną endometriozę i żyłam z wyrokiem niepłodności. Ale cudem na świecie 7 tygodni temu pojawił się Wojtuś. Całą ciążę przygotowywałam się do bycia mamą. Naturalne karmienie było dla mnie oczywistością. Dziwiłam się koleżankom, które nie karmiły, mówiły że to straszne, że nie dają rady. Byłam pewna, że będę wychowywać Wojtulka w otoczeniu rodziny wspierającej mnie w karmieniu piersią. Scenariusz jednak okazał się inny. Rodziłam cesarskim cięciem, w szpitalu bardzo przyjaznym karmieniu piersią. Już 10 minut po cesarce Wojtek był przyssany do mnie, a ja dziwiłam się skąd to małe ciałko ma tyle siły i tak „się zassało”. Przez pierwsze dwa tygodnie Wojtek był moja pijawką, przyssaną do mnie non stop. Ze względu na nawał pokarmu, którego Wojtuś nie był w stanie zjeść, a ja ściągnąć „ręcznie” wypożyczyliśmy laktator. Odciągany pokarm mroziłam. Nastąpiły odwiedziny mojej mamy i siostry. Obie wykarmiły swoje dzieci mlekiem modyfikowanym. Ja byłam wyczerpana fizycznie i psychicznie. Cokolwiek by moje dziecko nie robiło – słyszałam, że na pewno jest głodny. Co chwilę pytanie: „Ile on zjadł?” Pewnie za mało”. Mój biedny mąż dostawał będąc w pracy sms-y, że dziecko nie dojada, a ja nie chcę mu podać mleka modyfikowanego. Po kilku dniach się poddałam. Powiedziałam, żeby same się dzieckiem zajęły skoro ja nie potrafię. Wojtek dostał kilka razy mleko modyfikowane z butelki, a ja zalewałam się łzami nie wiedząc co robić, bo może one mają rację, może moje dziecko jest głodne. W końcu wyjechały. Dziecko miało wzdęty brzuch, robiło kupy z dużymi fragmentami niestrawionego mleka. Porozmawiałam z mężem. Bez ich manipulacji zrozumiał w końcu mój punkt widzenia, moje podejście, to jak ważne jest dla mnie karmienie piersią. Tłukł się w głowę za swoja głupotę. Ale Wojtek nie chciał już jeść z piersi. Położna kazała dawać butelkę przez chwilę i zmieniać szybko na pierś. Druga zaleciła nakładki na brodawki. Wszystko na nic. Wojtek się wściekał ich chciał butlę. I tak jest do dziś. Codziennie próbujemy go przystawiać do piersi, jednak po minucie, dwóch płacze. Ale w butli ma moje mleko – odciągnięte z piersi. Czy mogę więc powiedzieć, że mam moc, bo moje dziecko je mój pokarm? Nie wiem. Wiem, że to, że obroniłam się przed utratą laktacji jest moją mocą.

    • Mama po raz drugi
      7 sierpnia 2015 at 15:42

      Przeczytałam i mam ciarki 🙁 nie rozumiem jak osoby najbliższe, które powinny wspierać tak bardzo namieszały.
      Sama długo starałam się o pierwszą ciążę, więc wiem jak bardzo czeka się na swój CUD a jak się w końcu uda to jak martwi się o każdą sekundę ciąży, czy wszystko będzie ok, jak bardzo chce się dać dziecku to co najlepsze i jak bardzo człowiek bije się z myślami czy na pewno dobrze robi, czy na pewno nie krzywdzi dziecka jak to dziecko ciągle „wisi” na piersi i czy na pewno się najada.
      Wiele razy słyszałam, że dziecko mając do wyboru pierś i butelkę zwykle wybiera butelkę, bo łatwiej leci – teraz nie bardzo wiem jak mogłabyś z tego wyjść. A ile Wojtuś ma miesięcy? jak długo pije z butelki?
      Jeżeli chodzi o laktator to na początku pomaga rozbudzić laktację, ale żeby ją utrzymać na długie miesiące potrzebny jest ten pachnący dzidziuś. Kuzynce i znajomej, które znalazły taki sposób na karmienie swoim mlekiem z butelki (chyba to było po to, aby ominąć to wiszenie na cycu) mleka wystarczyło na ok 6 miesięcy, bo natury nie da się oszukać – później musiały już dokarmiać mm i mleka robiło się coraz mniej.
      Obecnie siostra wychodzi z tego długiego wiszenia non stop (trwało to prawie 2 miesiące), bo córeczka jadła prawie cały dzień, jej teściowa nie mogła wytrzymać z komentarzami typu masz za mało mleka, nie leci – raz jej powiedziałam, że ma zacisnąć zęby i nie mówić co myśli, bo tylko może namieszać a powinno jej zależeć na zdrowiu wnuczki, ale to było na chwilę, bo jeszcze wiele razy powiedziała coś, po czym siostra dzwoniła do mnie ze łzami w oczach a później płakała do słuchawki czy na pewno jest ok. Teraz wiemy obydwie, że da radę i liczymy, że teściowa przyzna się kiedyś do błędu 😉
      Będąc w ciąży tak łatwo powiedzieć, że będę karmić piersią, że to przecież oczywiste a realia są jakie są i tak mało jest mam karmiących piersią. Myślę, że kobietom potrzeba jest przekonanie, że kobiet, które karmią 20 min i dziecko zasypia jest bardzo mało, że to wiszenie to jest normalna kolej rzeczy i tak po prostu ma być. Córka była takim „wiszącym na cycu” dzieckiem i mamie po raz pierwszy ciężko to ogarnąć jak dochodzi zmęczenie i „dobre rady” wszystkich dookoła. Z synkiem już miałam łatwiej, bo wiedziałam, że tak ma być, ale boję się jak to będzie kiedy będę miała wrócić do pracy i ciągle siedzi mi to w głowie, mimo, że będzie to za kilka miesięcy.
      Mamom w ciąży proponuję wydrukować kilka wątków Hafiji o tym, że mleko to nie woda, że jest zawsze pełnowartościowe, że zawsze leci, że go nie zabraknie i pokazać do poczytania jak znajdą się takie „życzliwe” jak Twoja mama i siostra.
      Życzę Ci dużo siły, wytrwałości i uporu, bo nie wiem w jakim wieku jest Wojtuś, ale może da się powrócić do karmienia bezpośrednio z piersi. Proponuję odwiedzić poradnię laktacyjną, może uparcie dostawianie do piersi i przetrzymanie tego początkowego buntu na pierś spowoduje, ze Wojtuś zapomni o butelce.
      Mocno pozdrawiam i trzymam za Was kciuki 🙂

    • Mama po raz drugi
      7 sierpnia 2015 at 23:08

      Dopiero teraz doczytałam, że Wojtuś ma 7 tygodni… myślę, że spokojnie możesz jeszcze zawalczyć o karmienie bezpośrednio z piersi. Znajdź dobrą poradnię laktacyjną i się nie poddawaj. Udowodnij mamie i siostrze, że się myliły. Może za szybko rezygnujesz jak Wojtuś zaczyna się denerwować? Myślę, że dobra poradnia Wam pomoże a jak nie ta to znajdź inną i walcz do skutku. Na prawdę warto. Powodzenia!

  • Kasia
    2 sierpnia 2015 at 14:19

    Dzięki karmieniu piersią mam moc, która sprawia, że moje ponad dwa i pół letnie dziecko dotąd nie chorowało. Liczę, że moc będzie procentować również w przyszłym życiu córki. Co prawda nasza wspólna mleczna droga niedawno się zakończyła, ale to też dlatego, że w drodze jest kolejny maluch. Z tego powodu czuję, że moc mam nadal i za parę miesięcy znów obdaruję nią drugie dziecko. Karmienie dało mi również moc jako kobiecie. Jestem bardziej świadoma siebie i swojego ciała i myślę, że dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas karmienia mogłam nieco tej mocy i pewności siebie przekazać koleżankom, które, także dzięki mnie i mojemu wsparciu karmią obecnie swoje dzieci.

  • Olenka
    2 sierpnia 2015 at 14:45

    Dla mnie to przede wszystkim magia, a moc poczułam, gdy mogłam wspomóc inną mamę, kiedy ta nie mogła już ofiarować swego mleka córci. Ściągałam dla Malutkiej mleko i to, że mogłam się podzielić było piękne.

  • Zaiana
    2 sierpnia 2015 at 15:49

    Mam tę moc – karmię piersią. Bo się nie poddała i nie poddam, nawet gdy czasem boli, bo nikt i nic nie jest w stanie mnie przekonać do zmiany tej decyzji, bo wiem że moje mleko to magia, to siła, to miliardy maleńkich cząsteczek dają cech siłę mojemu maleństwu. Bo moje mleko jest jedyne w swoim rodzaju, zaprojektowane specjalnie dla mojego synka i nikt inny tylko ja mogę mu to dać 🙂

  • Super Mama
    2 sierpnia 2015 at 15:55

    Jestem super mamą, która ma super moc – pożywny, wartościowy pokarm! Karmiąc swoje dziecko mam poczucie spełnienia i pewność, że daję mu wszystko to co najlepsze. Składniki odżywcze oraz przeciwciała zawarte w mleku matki pełnią funkcję bariery ochronnej, zapewniają dziecku dobry start oraz sprawiają, że i ono będzie miało super moc :).

  • Estera
    2 sierpnia 2015 at 15:58

    Mam tę moc – karmię piersią! Mam moc, czyli mam możliwość dać dziecku to co najlepsze i najbardziej wartościowe. Jakie są cudowne składniki owej mocy, którą przekazuję maleństwu? To bliskość, miłość, więź, prawidłowy rozwój, potężna dawka zdrowia – wszystkie razem sprawiają, że daję swemu dziecku szansę na wspaniałe życie i moc potrzebną do przenoszenia gór 🙂

  • Celina
    2 sierpnia 2015 at 17:50

    Mam te moc ponieważ mam najwspanialsza osobke obok siebie. Patrze na nia, zdrową, uśmiechnieta, pełną życia i to ona daje mi te moc! Widze że to co robie ma sens, nie -dla mnie a dla tej małej istotki która nie umie powiedzieć dziekuje a zarazem daje tyle siły! Wiele wyrzeczeń, bólu, przeciwności losu wynagradza jej… UŚMIECH! 🙂

  • lianka
    2 sierpnia 2015 at 18:19

    Jeszcze około 2 tygodnie muszę czekać na moją moc i karmienie piersią, ale marzę, aby móc to robić o tym od dłuższego czasu. Zawsze widziałam w tym jakąś magię i nie mogłam się doczekać, aż sama będę mogła karmić piersią moją wymarzoną córeczkę, na którą czekamy z niecierpliwością. Dla mnie mieć moc i karmić piersią to dawać dziecku cząstkę siebie. Nie ma lepszej rzeczy, jaką mogłabym mu zaoferować w pierwszych miesiącach życia – a mam nadzieję, że i dużo dłużej. Dziś, mimo sprzecznych informacji, które słyszę od znajomych czy rodziny, wiem, że zrobię wszystko aby karmić tylko i wyłącznie piersią i ominąć mleko modyfikowane. Choćby wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami – nie zmarnuję mojej szansy, jaką dostałam. Już nie mogę się doczekać. 🙂 Mocy przybywaj!

  • Ania
    2 sierpnia 2015 at 18:57

    Karmienie piersią.
    Największy i najpiękniejszy prezent, który mogę ofiarować mojemu dziecku. Ogromną moc, która starczy mu na wiele lat.
    A przepis jest prosty:

    – szczypta ukojenia
    – wiarę w całości
    – nostalgii do smaku
    – ziarenko prawdy

    Ukojenie zanucić po cichutku do ucha, całą wiarę przesiać przez sitko do uzyskania gorzkawego posmaku upływającego czasu. Nostalgię obrać do korzenia wspomnień. Wszystko lekko wstrząsnąć na spacerze.
    Podgrzać na dużym ogniu oddania i miłości i podawać na półmisku cierpliwości.

  • Jowita
    2 sierpnia 2015 at 19:09

    Mam tę moc-karmię piersią!
    Karmienie piersią to dla mnie coś więcej niż moc, to szczyt marzeń, to mój Everest, to moje lęki, wiara, nadzieja i miłość w oczach mojego Ssaka. To ciężka praca, chwile zwątpienia, niejednokrotnie opłakane gorzkimi łzami. To czas 6 miesięcznej bliskości z synkiem – najcudowniejszej pod słońcem, to czas spędzony przy dzwiękach Lovi (który niestety odszedł na emeryturę;/) To w rezultacie 16 miesięcy naszej wspólnej melcznej drogi 🙂 To ponad 200 litrów życiodajnego płynu, który ze smakiem wypił Igor, to ponad 6 litrów, które czeka na swoją kolej w zamrażarce. MAM MOC- KARMIĘ PIERSIĄ TO MÓJ ŻYCIOWY SUKCES! Sukces bo urodziłam się bez jednej piersi i byłam w stanie dać swojemu maleństwu, to co najlepsze, że mogłam go chociaż przez te kilka miesięcy bezpośrednio karmić z „dystrybutora”, że dziś gdy pod sercem noszę nowe życie już nie mam obaw czy będę mogła karmić i nie ważne czy piersią czy swoim mleczkiem po sesji z laktatorem. Wiem, że mogę, wiem, że ta moc, którą w sobie mam pozwoli pozwoli mi widzieć klejnego małego ssaka przy piersi i być w pełni spełnioną mleczną mamą:)

  • monikas1990
    2 sierpnia 2015 at 19:31

    Mam tę moc, bo chciałam karmić i karmię! I nawet jeśli Adaś traktuje pierś jak żelkę, którą się ciągnie i gryzie, ja pękam z dumy, że mi się to udało! Pozdrawiam i polecam 🙂

  • Ewelina
    2 sierpnia 2015 at 19:55

    „Mam tę moc – karmię piersią”. Bo jestem mamą, jedyną w swoim rodzaju, niepowtarzalną, najszczęśliwszą. Karmiąc piersią przekazuje swoją moc córce, a ona mi ją oddaje z każdym uśmiechem. Dobro powraca !!! Niech moc będzie z Nami mamuśkami ! <3 <3 <3

  • Joanka
    2 sierpnia 2015 at 20:11

    Mam tę moc- odczuwam ją co noc! I każdego dnia, gdy moja Perełka zjeść ochotę ma! Karmię ją piersią już od miesiąca, choć na początku był płacz bez końca… Malutka ssać piersi nie chciała, z głodu płakała… Karmiłam butelką pełną mego mleka- chciałam najlepiej dla Małego Człowieka! Walczyłam dzielnie dla Mojej Dziewczynki- teraz je z piersi robiąc słodkie minki! Mam moc ogromną, karmić piersią mogę- walka się opłaca, każda z nas tak powie! Kochane Maleństwo teraz jest chronione, najlepszym pokarmem bowiem jest pojone! Będę karmić piersią jak długo się da- by zdrowo rosła Córeczka ma! Na koniec jeszcze przypomnę Wam- karmię piersią, więc wielką moc mam! 🙂

  • Natalia
    2 sierpnia 2015 at 20:15

    Mam tę moc, że mimo strachu o pogryzione cycki;P nadal dzielnie walczę i karmię! Mija Nam dopiero i aż 8 miesiąc:) Mam tę moc, że mogę nakarmić syna WSZĘDZIE gdzie tylko się da:) i gdzie jest taka potrzeba. Dzięki temu mogę być z Nim ciągle blisko!:)

  • Julka
    2 sierpnia 2015 at 20:15

    Witam,

    Podeszłam do tematu inaczej. Zrobiłam infografikę. Zapraszam do oglądania pod załaczonym linkiem. http://1drv.ms/1OXQA0g

    Julka

  • Pionka
    2 sierpnia 2015 at 20:59

    Mam tę moc – karmię piersią! Przede wszystkim tylko ja mogę wykarmić mojego Skarbeńka 😉 Tata, jaki wspaniały by nie był niestety nie ma tej możliwości. Dla mnie jest to nieporównywalne z niczym wrażenie – nigdy w życiu nie czułam się Komuś tak potrzebna. Będąc w ciąży, a także wcześniej nigdy nie podejrzewałabym że mogę być dla Kogoś tak ważną osobą i że ktoś będzie dla mnie tak bezcenny. Beze mnie moja mała Istotka jest nieszczęśliwa, co za tym idzie daję Jej szczęście samym tylko karmieniem, a Ona daje mi radość tym, że ten pokarm Jej wystarcza. Karmienie ma zbawienne działanie – taki smoczek uspokajająco – przeciwbólowy, a w dodatku jeszcze karmiący mą Maleńką. Dla mnie karmienie jest sposobem samorealizacji. Cieszę się że Mała ma dopiero 3 miesiące, bo czeka nas jeszcze bardzo długi okres karmienia. Coś się obawiam ze po okresie karmienia szybko postaramy się o Rodzeństwo dla Niej, żebym znów mogła tego doświadczać. 🙂

  • Jadwiga
    2 sierpnia 2015 at 21:18

    Mam tę moc” to piosenka którą najczęściej nuci moja córka. Nie raz się zdarzyło że przy jej wykonaniu karmiłam naszą kruszynkę. Nasze osobiste królestwo 😉 Moja moc to siła do nocnych karmień, pogodzenie zabawy ze starszakiem gdy maluszek sobie je. W pierwszych tygodniach było zaciskanie zębów gdy dokuczał ból po porodzie i nie mogłam się poruszać. Cieszę się że moja droga Malwinka w tym czasie miała siłę by korzystać z bufetu. Nasz kochany wcześniaczek. Pokonałyśmy strach który mi towarzyszył gdy dowiedziałam się że będzie cesarka. Wszysto dzięki córci której chciałam dać jak najwięcej mojego dobra by prawidłowo się rozwijała. Powinnam tu napisać że to ona dała mi moc bym mogła karmić piersią.

  • magdalena
    2 sierpnia 2015 at 22:42

    Mam te moc -karmie piersia!
    To sa dla mnie i mojego Synka nasze chwile, ktorych nikt „madrzejszy” nam nie odbierze. Ja sama bedac wczesniakiem nigdy nie poznalam smaku i zapachu cycusia mamusi, wiec teraz tego doswiadczam z innej strony. Karmienie daje mi poczucie spelnienia, kobiecosci oraz radosci z tego ze synus dostaje to co najlepsze ,ze nie tylko sie najada, ale tez relaksuje i zasypia spokojnie bez stresu . Ta moc to jest poprostu MILOSC czysta i bezwarunkowa ktora nadaje sens mojemu zyciu.

  • Magdalena
    3 sierpnia 2015 at 09:05

    Jeszcze 7 dni i mój Aniołek będzie ze mną, czekam na Niego z niecierpliwością i pewną dozą niepokoju o tę właśnie moc! Chcę dać swojej Córeczce wszystko co najzdrowsze, najpiękniejsze i najwartościowsze. Na pierwszym miejscu tej listy znajduje się właśnie moje mleko, nie wyobrażam sobie bowiem karmienia czymś zmodyfikowanym…innym…obcym. Moja Córka Mój Pokarm. Moc tkwi, nie tylko w zdrowotnych właściwościach tego procesu, ale także na niesamowitej więzi, którą zamierzam stworzyć z Moją Księżniczką. Ta moc to pragnienie przeżywania najpiękniejszych chwil ze swoim Dzieckiem. Pozdrawiam i życzę wszystkim Mamom takiej mocy 🙂

  • Weronika
    3 sierpnia 2015 at 09:07

    Mam te moc karmie piersią moje dziecko jest szczęsliwe zdrowe mamy wieksza wiez. Mam te moc bo dzieki karmieniu piersia chudne czuje sie atrakcyjniejsza,pewniejsza siebie. Czuje sie potrzebna dla mojego dziecka bo wiem ze potrzebuje mojego mleka.

  • Marta Mondron
    3 sierpnia 2015 at 09:19

    Karmiąc piersią oddaje mojej córci miłość, siłę i zdrowie. Lubię patrzeć na nią i w jej oczka gdy ciumka moja pierś. Widzę w nich spokój, poczucie bezpieczeństwa i wielki uśmiech w podziękowaniu.

  • ewas
    3 sierpnia 2015 at 09:22

    Mam moc bo jestem mamą, superbohaterką. Jestem śniadanie, obiadem, kolacją, deserem, herbatką, przekąską, smoczkiem, butelką, sterylizatorem, uspokajaczem, kołysanką… dla swojego dziecka jestem całym światem. I mimo wszystkich wyrzeczeń, mimo bólu i przeciwności, mimo walki o pokarm, mimo „dobrych” rad wszystkich do okoła uwielbiam świadomość że dla mojego dziecka jestem niezastąpiona. Błogi uśmiech najedzonego dziecka jest najlepszą nagrodą.

  • paulinka
    3 sierpnia 2015 at 09:32

    Mam te moc dzieki miłości którą widzę w jej oczach. Problemy byly od samego początku, jeść chciała ale ssać nie… Uratował nas laktator i położna, było wiele prób nauki ssania wszystkie na nic , nawet butelka sprawia problem. Od czterech miesięcy osiem razy dziennie odciągam mleko które daje mojej córce to co najlepsze. Były chwile zwątpienia, zmęczenie wraca w każdą noc gdy ona najedzona już śpi a ja siadam i odciągam kolejną porcję , gdy każde wyjście to wyliczona idealnie układanka ale wystarczy że jej oczy podczas jedzenia popatrza na mnie z miłością albo zerknę na nią jak rośnie i się rozwija i daje mi moc i siłę że to co najlepsze do mojego dziecka jest we mnie.

  • Marlena
    3 sierpnia 2015 at 09:40

    „Mam tę moc – karmię piersią!” CZYTAJ: ” Mam magiczny pokarm , który sprawia że moje dziecko rośnie zdrowo w siłę!”

  • Magdalena Seweryn
    3 sierpnia 2015 at 09:47

    mozliwość karmienia piersią jest dla każdej mamy priorytetem gdyż w ten sposób przekazuje dziecku najważniejsze witaminy potrzebne dla jego rozwoju. Mleko matki jest najwartościowsze i żadne modyfikowane nie jest w stanie zrekompensować dziecku tego co daje mleko mamy. Mam tę moc – karmię piersią to znaczy że daje dziecku wszystko czego potrzebuje opiekę, miłość, troskę, bezpieczeństwo, odpowiednie witaminy i minerały. Dzięki temu wiem, że moje maleństwo będzie zdrowe rosło i zdobywało wiedze na temat otaczającego go świata. Dzięki możliwości karmienia piersią pogłębia i rozwija się więź łącząca mamę i jej maleństwo

  • WegeMama
    3 sierpnia 2015 at 10:00

    Ponieważ, ta pieśń z tej bajki dłuuugo gościła w naszym domu, to inspiracja właśnie nią. A ponieważ brak mi zdolności wokalnych, dla wczucia się w klimat polecam włączyć sobie piosenkę „Mam tę moc” (Kraina lodu) i śpiewać słowa te:

    I Od lat marzyłam by maluszkom swym to dać,
    To, co najlepsze, najzdrowsze,
    to ze mnie -Toba jest.
    Czekałam, gdy pojawisz się,
    i mleko moje popłynie tu i teraz.
    To połaczyło nas i niech długo trwa……

    Niech każdy wie, jakie skarby kryją się,
    i uczucia i bliskość- od teraz tym karmię Cię.
    Cudowny płyn, niesamowity jest
    Chcę Ci to dać,
    niech Świat już wie!

    Ref. Mam tę moc, mam tę moc- mleko płynie z piersi mi!
    Mam tę moc, mam tę moc- to otwiera nam wszystkie drzwi!

    Trudnościom wbrew, siła we mnie jest
    By dać Tobie to, to co najlepsze jest.

    II Kolejny miesiąc a Ty rośniesz cudownie mi,
    Dawny strach co ściskał gardło, na zawsze wreszcie znikł.
    Dzięki Tobie wiem, że sił mam dość,
    by zdobyć szczyt, odmienić los.
    Nie czuję się jak zamknięty ptak,
    O tak!

    Ref. Mam tę moc, mam tę moc- mleko płynie z piersi mi!
    Mam tę moc, mam tę moc- to otwiera nam wszystkie drzwi!

    Trudnościom wbrew, siła we mnie jest
    By dać Tobie to, to co najlepsze jest.

    III Wiem, że ta moc nie kończy się,
    nawet gdy zrobisz pierwszy krok,
    gdy powiesz pierwsze słowo,
    gdy skończysz drugi rok.
    I myśl ta zawsze towarzyszyć będzie mnie,
    że dzięki Tobie ja, a Ty dzięki mnie.

    Ref. Mam tę moc, mam tę moc- mleko płynie z piersi mi!
    Mam tę moc, mam tę moc- to otwiera nam wszystkie drzwi!

    Trudnościom wbrew, siła we mnie jest
    By dać Tobie to, to co najlepsze jest.

  • Joanna
    3 sierpnia 2015 at 10:02

    Mam te moc- moge dac z siebie wszystko co mam, ofiarowac mojej Radosci Zycia wszystko to, co najcenniejsze! W koncu to Corka jest moim Skarbem, wiec musze i chce Jej nieba przychylic! Mam te moc, poniewaz to ode mnie zalezy kiedy, gdzie i jak czesto dam mojej Corce pokarm, najlepszy dla Jej malego organizmu a Ona bedzie czula jaka tworzymy jednosc! Mam sile, mam te moc!

  • kamab
    3 sierpnia 2015 at 10:02

    Mam tę moc – karmię piersią! Ale co to tak naprawdę dla mnie znaczy? Jeśli choć przez chwilę pomyślimy co możemy ofiarować swojemu nowo narodzonemu dziecku, to co nam przyjdzie do głowy? … nowy wózek, piękne markowe ubranka, fura drogich zabawek, masa kosmetyków z czego większość jest zupełnie nie potrzebna… i tak można wymieniać bez końca! Wszech obecne reklamy, zachęcają do kupna coraz to ” lepszych , bardziej unowocześnionych i w pełni bezpiecznych” mieszanek mlecznych, które można stosować już od pierwszych dni życia! Oczywiście niektóre kobiety, z różnych powodów nie mają pokarmu. – Ale moim zdaniem zawsze trzeba o ten pokarm walczyć! Bo nie ma nic innego na całym świecie – lepszego, zdrowszego i piękniejszego od pokarmu z piersi! I można się tu rozpisywać o wszystkich zaletach karmienia piersią, znajdą się również i tacy, którzy mają inne zdanie! Ale to jest nie ważne! Bo to Ja mam tę Moc i nie kupię jej za żadne pieniądze świata, a najlepsza nagrodą będzie dla mnie szczęśliwe i zdrowe maleństwo!

  • Troskliwa
    3 sierpnia 2015 at 10:02

    MAM TE MOC -KARMIE PIERSIĄ BO JESTEM MAMĄ I CHCE DAĆ SWOJEMU DZIECKU WSZYSTKO CO NAJLEPSZE.

  • Pola Komorowska-Kurz
    3 sierpnia 2015 at 10:03

    Mam tę moc – karmię piersią! Obrałam jeden kierunek i jeden cel do karmienia piersią mojego Bobasa. Już prawie 3 miesiące przekazuję Synkowi wszystko to co na daną chwilę jest dla niego najlepsze. Porzucenie myśli o bolących i krwawiących brodawkach, o zastojach, nawałach i zapaleniach piersi, tylko pozytywne myślenie przez okres ciąży i nastawienie na TAK ! dało mi tę moc do karmienia piersią. Nie pokrzyżował mi planów poród przez cesarskie cięcie i mój najedzony Bąbel, któremu głód zajrzał do brzuszka dopiero w drugiej dobie po urodzeniu. Mam tę moc!

  • Sofija Wieszczeczyńska-Anlauf
    3 sierpnia 2015 at 10:04

    Dla mnie karmienie piersią to najlepsza super moc na świecie. Tym większa, że nie zawsze z wielkiej chmury będzie deszcz, a z małej może być ulewa. Ja też jestem supermenką! Mam tę moc! Karmię piersią. Udało mi się mimo tak ogromnej dawki stresu jakiej doświadczyłam kilkanaście dni po porodzie. Do dziś kiedy myślę o tych dniach nie mogę uwierzyć, że przetrwałam i nadal z moich pełnych piersi płynie mleko. Śmierć bardzo bliskiej osoby jest ciosem zawsze, ale dla mamy w połogu, z noworodkiem przy piersi może oznaczać zablokowanie laktacji. Ja przetrwałam. Karmię. 15 miesięczny syn pije mleko kilka razy dziennie i moja super moc karmienia jest tym bardziej wyjątkowa. Dla mnie to ile moje ciało podarowało już mleka jest najcudowniejszą mocą na świecie. A moc płynie z zewnątrz. Moja moc to nie samo mleko, ale miłość i bliskość jaka połączyła mnie z synem.

  • 02oliwcia
    3 sierpnia 2015 at 10:14

    Mam moc karmię piersią- co znaczy dla mnie to stwierdzenie to proste Miłość do mojego dziecka kocham swoja córcie nad całe życie i karmienie piersią jest moją opcja okazywania miłości tej najgłębszej prosto z serca.
    Mój pokarm jest najbardziej wartościową rzeczą jaką mogę przekazać swojemu dziecku:-) A przy tym to ja czuję się cudownie bliskość mojego maleństwa dotyk serduszko bijące przy moim serduszku niesamowite uczucie:-)

  • Hania
    3 sierpnia 2015 at 10:19

    Mam tę moc, aby wpłynąć na trudne początki zycia mojego syna, ktory przyszedł na świat zbyt wcześnie…

    Mam tę moc, aby przyspieszyć dojrzewanie tego, co nie zdążyło rozwinąć sie w ciazy.

    Mam tę moc, aby JEMU DAĆ MOC do normalnego ZDROWEGO zycia.

    Mam tę moc, karmię piersią! Mam tę moc, zyje w zgodzie z naturą. W zgodzie z Matką Naturą!.

    Ps. Jestem przekonana o tym, ze Matka Natura to jeden z najpiękniejszych pseudonimów Pana Boga ♥️

  • AmiAga
    3 sierpnia 2015 at 10:29

    Mam tę moc karmić piersią, moc która była uśpiona i obudziła się wraz z narodzinami mojej córeczki.
    Pokonamy razem wiele trudności kryzysów laktacyjnych, skoków rozwojowych, poranionych brodawek bo dzięki temu druga mleczna staje się doceniona i szanowana.
    Już 5mc wszystko tylko dla niej poświęcenie i czas. Ona daje mi siłę każdego dnia a ja z całą mocą drzemiąca we mnie daje jej to co najlepiej dać mogę z siebie własny pokarm.

  • mysophie
    3 sierpnia 2015 at 10:35

    Mam tę moc!!! Niczym perpetuum mobile! Nie ma w tym fizyki klasycznej, a wszystko działa! Własnymi siłami potrafię nakarmić, napoić własne dziecko! A Ono rośnie, nabiera sił, zdobywa coraz to nowe umiejętności. I wszystko dlatego, że mam tę moc! Jest to cud natury, choć w przeciwieństwie do fizyki to po prostu rzeczywistość ssaka:)

  • Paulina K
    3 sierpnia 2015 at 10:38

    Mam moc – karmię piersią! Jestem kobietą, mam moc by zostać mamą i moc, by zapewnić mojemu dziecku wszystko co najlepsze. Mam moc superbohatera, bo przez dziewięć miesięcy noszę pod sercem moje drugie serduszko, zmagając się z dolegliwościami, przy których niejeden męski „twardziel” wymięka – a ja robię to jeszcze z uśmiechem na twarzy i niesamowitym blaskiem w oczach. Mam moc karmienia piersią – dbam nie tylko o zdrowie mojego dziecka, ale też i o naszą wzajemną miłość i bliskość. Mam moc także, gdy patrzę na moje ciało – jak zmienia się w trakcie ciąży i jak wiele nieodwracalnych zmian w nim zostanie. Moje ciało, moje rozstępy i „już nie tak jędrne” piersi to moje medale olimpijskie. Mam moc maratończyka, który nie przesypia nocy, a w dzień z ogromną motywacją staje do walki z codziennymi obowiązkami, starając się jak najwięcej czasu poświęcić dla serduszka, które już nie bije w brzuszku mamy, ale poznaje świat. Mam moc robienia wszystkiego naraz, zarządzania kryzysowego i sterowania naszym małym mikrokosmosem. Mam moc – karmię piersią – jestem mamą – KOCHAM!

  • Justyna
    3 sierpnia 2015 at 10:40

    Mam te moc- karmie piersia. To zdanie duzo znaczy dla mnie, poniewaz odkad urodzilam syna to zmagalam sie z wielkim wyzwaniem, poniewaz od samego poczatku karmienia piersi bardzo bolaly, zrobily sie rany i krwawily. Dzialo sie tak przez ok 2 miesiace i nie raz ze lzami w oczach chcialam przestawic syna na butelke lecz sumienie mi nie pozwalalo i to wlasnie byla chyba ta moc ktorej doswiadczylam.

  • Zaneta
    3 sierpnia 2015 at 10:42

    Mam tę moc- jestem mamą, mam pokarm, chcę i karmię piersią nie wyobrażam sobie inaczej!!! to jest coś co zbliża nas najbardziej z naszym maleństwem, coś dzięki czemu jesteśmy najważniejsze dla naszych bobasów. Karmić piersią jak najdłużej! tego życze każdej z nas! Najzdrowszy pokarm, wygoda- wszystko co najlepsze dla mojej malutkiej! pozdrawiam wszystkie mamy karmiące

  • lezka9
    3 sierpnia 2015 at 10:46

    Mam tę moc karmię piersią-daję mojemu dziecku siebie i to co najważniejsze 🙂 same dobro płynące z mleka ale również bliskość czułość i miłość. Podczas karmienia piersią mamy czas dla siebie na swoje Przytulanki pocałunki łaskotki 🙂 to czas dla nas nie tylko na nakarmienie córeczki(10m-cy) ale czas na bycie razem w biegu codziennych spraw 🙂

  • Asia
    3 sierpnia 2015 at 11:06

    MAM TE MOC teraz te słowa wypowiadam będąc zupełnie pewna siebie , swoich piersi i możliwości jednak początki nie były takie łatwe był ból , płacz , chwile zwątpienia , przekleństwa , rzucanie czym popadnie tak mniej więcej wyglądały pierwsze 3 miesiące naszego cycowania 😀 Tydzień w szpiatlu w końcu wyczekany poród …cesarka nerwy , obawy , lęk przed tym co nowe i nieznane wszystko to co towarzyszy młodym rodzicom w końcu JEST nasz mały wyczekany synuś, mała kruszynka bezradna i uzależniona od nas … i pierwsze moje słowa wypowiedziane do położnej ,, chcę małego jak najszybciej do piersi ” mija dłuższa chwila aby lekarze i położne mogli zając się nami w końcu oboje lądujemy na sali przy cycu i to uczucie nie do opisania mijają wszystkie obawy czuje się jak by uszło ze mnie powietrze leży mój Błażejek a co najważniejsze pije !!! niestety bez nakładek sylikonowych nie obyło się opcje były dwie albo próbujemy z nakładkami albo butla ;( wklęsłe brodawki nie dawały dużych szans jak by tego było mało w 2 dobie przyszedł nawał naktacyjny piersi jak arbuzy gorączka 39 C i mleko tryskające z cyca na 30 cm w powietrze teraz się z tego śmieje ale wtedy nie było tak wesoło mały nie dawał rady wypić nawet połowy z jednej piersi a im więcej odciągałam tym więcej napływała ogólnie była bym wstanie wykarmić nie tylko syna ale i tuzin małych ssaków 😀 jednak wiedziałam jaki mam cel KARMIENIE PIERSIĄ !! byłam doskonale przygotowana na przeciwności jakie mogą nas spotkać więc co mogłam zrobić … iść do łazienki wypłakać się wypiąć cyce do przodu i wrócić do mojej kruszynki po powrocie do domu przerobiłam temat liści kapusty , zimnych i gorących okładów itp aż udało się ustabilizować żywioł jakim jest kobiecy organizm targany hormonami tak leci nam już 7 miesiąc karmienia piersią mały ssak nie uznaje słoiczków zupek i innych tego typu pokarmów jest w 100 % CYCOHOLIKIEM 😀 Przez te 7 miesiecy nnauczyłam się że trzeba wierzyć w siebie i swoje możliwości ale co najważniejsze trzeba zaufać także swojemu dziecku i naturze po tym czasie nie wiem już co to są wklęsłe brodawki o gorączce i bólu już nie pamiętam jedyne co widzę kiedy zamknę oczy i pomyśle o karmieniu piersią to małe oczka wpatrujące się we mnie leżąc przy piersi i ten uśmiech którym dziękuje mi synuś kiedy najedzony puszcza pierś ! TAK WIĘC MAM TE MOC dało mi ją moje dziecko to dzięki niemu mogłam dać mu to co najlepsze !

  • Magdalena R
    3 sierpnia 2015 at 11:15

    Na dzień dzisiejszy laktacja jest dla mnie jeszcze czystą teorią, której nie mogę podeprzeć żadną ciekawą historią z mojego życia. Jednak za kilka tygodni sytuacja ta ulegnie zmianie, jestem bowiem w 34 tc i oczekuję przyjścia na świat indywidualnej jednostki o imieniu Natalia 😉 będącej wynikiem miłości, starań oraz długiego oczekiwania. Wizja karmienia piersią mej pociechy zagościła w mojej głowie od momentu gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Była to wizja dość cukierkowa, filmowa pozbawiona jakichkolwiek przeciwności losu. Wiem, brzmi to strasznie naiwnie heh. Jednak z biegiem czasu, po zapoznaniu się z literaturą dotyczącą tematu, rozmowach z położną oraz rozmowami z matkami , które powiedzmy delikatnie różnie wspominają swoje doświadczenia z początkami kamienia piersią, dotarło do mnie – może nie być lekko 😉 Sądzę, że uporczywie przez jakiś czas wypierałam możliwą rzeczywistość, iż nie będzie to takie proste. Jednak cóż nie pomaga bardziej jak szukanie rozwiązań i rozmowa z kimś kto ma już przynajmniej ten pierwszy etap za sobą. Dziękuję Ci Justyno 😉 I wtedy dowiedziałam się o laktatorze Lovi Prolactis, myślę sobie laktator jak laktator … Postanowiłam jednak poczytać o tym cudeńku i ku mojemu zaskoczeniu nie znalazłam złego słowa na temat tego urządzenia. Dzisiaj wiem, że gdybym miała wybrać – wybrałabym właśnie jego. Chcę karmić piersią moje maleństwo, jednak już wiem, że dobry laktator może pomóc w laktacji, zaoszczędzić bólu i pozwolić mi na funkcjonowanie bez opętania w oczach. Kocham naszą córeczkę chociaż jeszcze nie mogłam spojrzeć jej w oczy, czuję jak właśnie wierci się w moim brzuszku. Jako mama kangurzyca 😉 wiem, że dobra mama to szczęśliwa mama , a nie ta sfrustrowana, z obolałymi piersiami, niemogąca na chwilę nawet zostawić dziecka z tatusiem aby zrobić coś dla siebie. Mam nadzieję, że dzięki zdobytej wiedzy, odpowiedniemu urządzeniu oraz wkrótce zdobywanemu przeze mnie doświadczeniu będę mogła w pełni cieszyć z macierzyństwa oraz bliskości z naszym skarbem – co bez wątpienia daje karmienie piersią. To będzie moja super moc 😉

  • wocialowka
    3 sierpnia 2015 at 11:16

    Mam te moc? Nie, ja dopiero bede ja miala! Jestem w siodmym miesiacu ciazy i nie moge sie doczekac tej magicznej mocy 🙂 zwlaszcza jak czytam ile dobrego ona jestvw stanie zrobic dla mojego synka 🙂 na pewno bede go karmic zeby moja moc byla z nim 🙂 pozdrawiam wszystkie mamy!

  • ŻANETA
    3 sierpnia 2015 at 11:17

    ,,Karmię piersią – mam tę moc,,

    Dla mnie te słowa oznaczaja, ze rozwoj i zdrowie dziecka jest dla matki najwazniejszy. A wiadomo ,ze wszystko to zawiera mleko matki.Mimo,ze na poczatku jest trudno karmic przez pierwsze dni -mało pokarmu ,bolące sutki…..to chodzi o to zeby wytrwac,nie rezygnowac byc cierpliwym i myslec o dobru dziecko i napewno sie uda!

    POZDRAWIAM

  • Monika
    3 sierpnia 2015 at 11:27

    Po kilkudziesięciu godzinach pròby urodzenia dziecka naturalnie podjęto decyzję o cesarskim cięciu… Obwiniałam sie że nie podołałam …i że przez „to” nie będę miała pokarmu…Jednak dostałam tą moc-karmię piersią!!! Teraz moge być z siebie dumna…a największe podziękowanie mam wtedy,kiedy moje dziecko po skończonym karmieniu slodko się uśmiecha… Warto…

  • Asia
    3 sierpnia 2015 at 11:34

    Do dziś kobiety są postrzegane jako słabsza płeć. Ale to my kobiety posiadamy dar, dzięki któremu pod naszym sercem przez dziewięć miesięcy rozwija się nowe zycie. To niesamowity cud. I to my kobiety mamy tę Moc, aby po cudzie narodzin to małe życie, ten ukochany Cud wykarmic. Ten Dar i tę Moc dostajemy od Matki Natury. Ja czekam na moją córeczkę, która ma przyjść na świat w październiku. I wiem, że będę walczyła dla niej o każdą kroplę mojego pokarmu. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła ja przystawic do piersi. Nie liczę na to, że od razu będzie pięknie i bezboleśnie. Na pewno nie, ale nie zaraża mnie to, ponieważ mam Moc, dzięki której dam radę! 🙂

  • Paulina Krzysiak
    3 sierpnia 2015 at 11:35

    Mam tę MOC – Bo karmię piersią
    Mam te moc bo nie.podałam się mimo trudnego początku
    Mam te moc bo chronie dziecko
    Mam te moc bo wiem co najlepsze jest dla mojego maleństwa
    Mój pokarm ma.siłę by walczyć z chorobami
    Mam moc dla dziecka
    Mam moc bo karmie do dziś aż rok i będziemy karmić się jak najdłużej mimo że wracam do pracy pokarm odciagne ale musze wygrać laktator

  • Ada
    3 sierpnia 2015 at 11:36

    Jeszcze nie jestem mamą, ale wkrótce nią zostanę.
    Do mojego dziecka robię wszystko, co będę w stanie.
    Panie Boże, daj mi tą ogromną moc jakim jest mleko matki
    Aby moje maleństwo rosło silne i zdrowe jak niezatapialne statki.
    Bo nic dziecku nie zastąpi kobiecego mleka, tej bliskości, miłości i porozumienia.
    Choćbym wylać miała morze łez, znajdę w sobie tą moc i dam dziecku to wszystko co powinno mieć.
    Dam odporność, witaminy i minerały,
    Aby w dorosłym życiu choroby sie nie czepiały.

  • Barbara eF
    3 sierpnia 2015 at 11:36

    „Mam tę moc – karmię piersią!” a ode mnie moc będzie miała moja córka! Tak się bardzo martwiłam, że tej super mocy mieć nie będę, a tutaj tak miłe zaskoczenie 🙂 Mimo wielu dziwnych spojrzeń i różnych opinii (np. że przez kp jestem uziemiona, że mała nie dojada) nie poddałam się i mam zamiar karmić jak najdłużej. Na co komu chodzenie po ścianach, latanie, jak można karmić piersią i czuć się lepiej niż z innymi mocami 🙂

  • Klaudia
    3 sierpnia 2015 at 11:37

    Mam te moc! Sprzeciwiania sie wszystkim w kolo ktorzy mowili ze butelka latwiej, prosciej, szybciej a bez smoczka sie nie da! Wlacznie z mama, babcia i tesciowa wszyscy probowali mnie przekonac, ze dziecko sie nie najada, ze mleko jalowe, ze pokarm mi sie skonczy. A ja dzieki wsparciu narzeczonego i wlasnemu uporowi karmie juz czwarty miesiac, i oboje jestesmy szczesliwi, ja i maly Julian!

  • Monika
    3 sierpnia 2015 at 11:39

    Mam te moc-karmię piersią
    Miałam moc by dać Ci życie
    Miałam moc by pod sercem Cię nosić
    Mam moc by dać Ci to co najlepsze
    Mleko które płynie z moich piersi tylko dla Ciebie,
    które zapełnia Ci brzuszek i daje moc prawidłowego rozwoju
    ciepło mojego ciała podczas karmienia i uspokajający dźwięk mego bijące go serca
    Ty mój maluszku dałeś mi te moc z chwilą gdy pierwszy raz Cię poczułam
    Karmienie Cię piersią to moja moc, przywilej, obowiazek
    Bo chce Ci dać to co najlepsze.

  • anja2106
    3 sierpnia 2015 at 11:46

    Mam tę moc, ponieważ bardzo długo starałam się o dziecko.. przetrwałam wszystko, pokonałam trudności i teraz tą moc chcę przekazać mojemu dziecko wraz z mlekiem.. oczywiście najukochanszej mamy! 🙂

  • Sylwia
    3 sierpnia 2015 at 11:53

    Mam tę moc -karmię i chcę karmić piersią bo siła tkwi w naturze czyli w tym co daje mojej córeczce karmiąc ją cycusiem!! Są chwile kryzysu kiedy czuje że to koniec naszej mlecznej przygody, ale chwilę później coś mówi mi „NIE PODDAWAJ SIE” i walczę z tak ogromnym zapałem by przetrwać… karmimy się już 4 przepiękne miesiące i życzę tutaj sobie oraz wszystkim mamusiom jeszcze conajmniej kilkunastu takich pięknych miesięcy cycusiania!

  • kasia
    3 sierpnia 2015 at 11:56

    ,,Mam tę moc-karmię piersią” Jestem mamą i chcę Ci dać córciu to co najlepsze.Chcę Ci dać siebie,me zdrowie z mlekiem płynące, hormony szczęścia za tym idące.Radość obcowania z Twoją osobą,tworzenie szczególnej więzi razem z Tobą.Przekazać Ci chcę, tę moc każdej mamy byś i Ty moc tę przekazała dalej.

  • Ania ze Srebrnego Domu
    3 sierpnia 2015 at 12:06

    Mam tę moc!!!Mimo upału i opuchniętych stóp, mimo alergicznego kataru i łobuzującej trójeczki w domu czekam z otwartym sercem na Ciebie mały! Chcę Cię karmić sama, choć tulić będziemy Cię wszyscy. Chcę być jak najbliżej jednak jak przez te 9 miesięcy. Dam Ci siłę, zdrowie. Dam Ci tę moc byś był silną i niezastąpioną cząstką naszej pięknej rodziny. Mamy tę moc!!! Razem możemy więcej. Ale czasem ciężko podzielić tę siłę na kilkoro dzieci, odciągnę trochę mleka, nakarmi Cię tata a ja pogadam z Szymkiem, ułożę puzzle z Bartkiem i potańczę z Emilką. Kochamy Cię, już do nas wychodź proszę!!!

  • Pigoolka
    3 sierpnia 2015 at 12:09

    „Mam tę moc – karmię piersią!”

    Napiszę (wierszem), jak wyobrażam sobie karmienie piersią. W grudniu zostanę mamą bliźniaków i będzie to nie lada wyzwanie – mam nadzieję, że starczy mi na to mocy 😉

    „Mam tę moc, by dzieci piersią karmić dzień i noc,
    Siadam wygodnie, dzieci okrywam w koc,
    Dwoje przystawiam do swej piersi,
    Wszystko robię, by byli jak najzdrowsi.

    Dziewięć miesięcy czekałam na tę chwilę,
    Oddałabym za nią sama nie wiem ile,
    To jest sprawdzian mych umiejętności,
    To jest także dowód naszej bliskości.

    Mam tę moc, by dzieci piersią karmić dzień i noc,
    Nawet, gdy całe miasto mówi dobranoc,
    Ja czuwam nad nimi jak Anioł Stróż,
    Rozpoczyna się nasza piękna podróż.

    Dziewięć miesięcy czekałam na tę chwilę,
    Miłości jest we mnie sama nie wiem ile,
    To niesamowite, co moje ciało potrafi,
    Gdy maleńkie dziecko na moją pierś natrafi.

    Mam tę moc, by dzieci piersią karmić dzień i noc,
    To jest naszej wielkiej miłości owoc,
    Mój mąż mi we wszystkim pomaga,
    Na naszej trójce skupiona jest cała jego uwaga.

    Dziewięć miesięcy czekałam na tę chwilę,
    Poradników przeczytałam sama nie wiem ile,
    Jednak najwięcej rad dobrych dała mi Hafija,
    Ten blog sprawia, że każda obawa mija.”

  • Marzena
    3 sierpnia 2015 at 12:14

    „Mam tę moc- karmię piersią” – słowa te napawają mnie- kobietę w 9 miesiącu ciąży determinacją, by nie korzystac z pozornych ułatwień, jakie oferuje nam dzisiejszy świat. Niemal każda apteka i i drogeria kusi srodkami zastępującymi mleko matki, które oczywiście nie są tak samo dobre. Osobiście planuję podjąć walkę o to, by dobrze nauczyc się karmić piersiąmoją córkę. Wiem, iż może być to trudne, jednak spróbuję odnaleźć w sobie moc walki, a wtedy na pewno sie uda.

  • Oposik
    3 sierpnia 2015 at 12:16

    Mam tę moc -chociaż wcale jej nie chciałam.Całą ciąże słuchałam na około jakie karmienie jest niewygodne,bolesne,uciążliwe i komplikujące życie matki. No i przyszedł dzień kiedy zobaczyłam w końcu synka ,położyli mi go takiego brudnego na brzuchu, a on sam złapał za brodawke…nikt mi już nie powie,że karmienie piersią jest zbędnym wysiłkiem. Karmie! a największą moc ma mój syn…

  • Anna
    3 sierpnia 2015 at 12:22

    Mam tę moc – karmię piersią
    Ja – jestem najszczęśliwszą mamą na świecie!
    Moja kruszynka – jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie!

  • Basia
    3 sierpnia 2015 at 12:26

    Mam tę moc karmię piersią!!! Jestem mamą prawie dwójki super szkrabów, starszą córcię karmiłam piersią prawie rok i jestem przekonana w 100% ze to właśnie dlatego moja Zulka nie chorowała nawet na katarek. Dałam jej z siebie to co najlepsze, najzdrowsze i najbezpieczniejsze. Zero konserwantów i sztucznych barwników których pełno wszędzie. Mam nadzieje ze synka, którego urodzę niebawem również bedę mogła karmic piersią dając mu super moce zdrowia i odporności.

  • Iwona
    3 sierpnia 2015 at 12:27

    Mam tę moc, bo walczyłam ze swoimi słabościami, z ciągłym wystawianiem cyca na żądanie, z zastojami, nocnym karmieniem trwającym długie godziny i okupionym brakiem snu, obolałymi brodawkami, gdy synek masował sobie dziąsełka przy ząbkowaniu… Wszystkie trudności pokonałam! Mimo że słyszałam wiele „zachęt” – „masz za małe piersi”, „kiedy dasz mu jeść?”, to karmiłam wyłącznie piersią przez 7 pełnych miesięcy. Dziś synek ma 23 miesiące, jestem w ciąży i nadal karmię! Mamy mają moc, o której same nie wiedzą 🙂

  • BeataP
    3 sierpnia 2015 at 12:32

    Mam tę moc – karmię piersią! Miałam tę moc – dałam życie! Będę miała tę moc – będę karmić jak najdłużej!

  • beata
    3 sierpnia 2015 at 12:32

    „Mam tę moc – karmię piersią!”

    „Mam” mleko ,które jest najlepsze dla mojego dziecka .
    „Moc”- siłę do nocnego wstawania i bycia na każde zawołanie mojego dziecka.
    „Karmię” zdrowym najlepszym najzdrowszym płynącym pokarmem.
    „Piersią” – dzięki której tworze piękną więź między mną a moim dzieckiem.

  • Lussi
    3 sierpnia 2015 at 12:33

    MAM TĘ MOC!!
    MAM TĘ MOC – karmię piersią.
    MAM TĘ MOC – przekazuję wszystkie najbardziej wartościowe składniki dla mojego dziecka i to przy każdym karmieniu
    MAM TĘ MOC – jestem zawsze blisko dziecka, w razie gdyby zachciało się choćby pić
    MAM TĘ MOC – samozaparcie – chce karmić piersią, więc karmię, mimo, że dużo osób mówi o dokarmianiu, o herbatkach, wodzie itp.
    MAM TĘ MOC – mimo bólu, który występuje niekiedy przy karmieniu – nie poddaje się!! nie ma mowy!!
    MAM TĘ MOC – daję dzieciątku pić/jeść wszędzie gdzie tylko zapragnie, nie muszę ganiać z wodą, prosić o podgrzanie, bo mam „butelkę” zawsze ze sobą, z mlekiem, które zawsze jest w temperaturze odpowiedniej dla mojej kruszynki
    MAM TĘ MOC – mam „smoczek do butelki”, który zawsze pasuje mojemu dziecku, nie muszę szukać innej firmy, innej dziurki, mam idealny
    MAM TĘ MOC – już 2 miesiące karmię Kruszynkę i mimo tego, że jest nieco wcześniej urodzona, jest karmiona tylko piersią i co najważniejsze – przybiera na wadze i ładnie śpi
    MAM TĘ MOC – nie przejmuje się gadką „masz złe mleko, bo dziecko po 1,5h chce znowu jeść”, „może daj mi teraz słodką herbatkę”… mam dobre mleko, dziecku smakuje, czasem potrzebuje za godzinkę, czasem za cztery… to normalne, przecież nie będzie ciągle spać, rośnie, musi pooglądać trochę świata.
    MAM TĘ MOC – mogę pokazać wszędzie najpiękniejszy obraz – matkę karmiącą swoje dziecko.
    MAM TĘ MOC – jestem z siebie dumna!! Jestem matką karmiącą piersią!! To zaszczyt!! Nie wyobrażam sobie inaczej póki co!!
    MAM TĘ MOC – KARMIĘ PIERSIĄ!! !! !!

  • Anna Ł.
    3 sierpnia 2015 at 12:34

    Mam tę moc – i ani chwili nie zawahałam się jej użyć. Będę używać jej tak długo jak będę uważać ja a nie inni dookoła.
    Mam tę moc – do walki z wszystkimi przeciwnościami i opiniami ludzi. Mam tę moc i chcę przekazać ją swojemu dziecku. Karmię piersią i to jest moja największa moc jaką posiadam i dzięki niej mogę ofiarować swojemu największemu Skarbowi to co dla niego najlepsze na początku drogi zwanej życiem.

  • julciap26
    3 sierpnia 2015 at 12:39

    Co dla mnie oznacza karmienie piersią Mam tę moc:
    Jestem mamusią i mam tę moc,
    Od ponad roku nie śpię co noc,
    Lecz czym jest spanie kiedy w łóżeczku,
    Płacze maleństwo z głodem w brzuszeczku,
    Wstaję i karmię, czy w dzień czy w nocy,
    Wtedy korzystam z mej super mocy,
    Karmienie piersią mym własnym mleczkiem,
    Sprawia, że blisko trzymam córeczkę,
    Patrzę jej w oczka, a ona w moje,
    Je sobie smacznie, je ze spokojem,
    Czuję się wtedy tak wyjątkowa,
    Tak co godzinę, dwie, wciąż od nowa,
    Jakoś natura tak zadziałała,
    Mamom możliwość karmienia dała,
    Nie jest to proste, potrzeba miłości,
    Potrzeba siły i cierpliwości,
    Gdy trzeba karmić w nocy, w dzień, z rana,
    Z mocą wewnętrzną da radę mama.

  • julciap26
    3 sierpnia 2015 at 12:40

    Jestem mamusią i mam tę moc,
    Od ponad roku nie śpię co noc,
    Lecz czym jest spanie kiedy w łóżeczku,
    Płacze maleństwo z głodem w brzuszeczku,
    Wstaję i karmię, czy w dzień czy w nocy,
    Wtedy korzystam z mej super mocy,
    Karmienie piersią mym własnym mleczkiem,
    Sprawia, że blisko trzymam córeczkę,
    Patrzę jej w oczka, a ona w moje,
    Je sobie smacznie, je ze spokojem,
    Czuję się wtedy tak wyjątkowa,
    Tak co godzinę, dwie, wciąż od nowa,
    Jakoś natura tak zadziałała,
    Mamom możliwość karmienia dała,
    Nie jest to proste, potrzeba miłości,
    Potrzeba siły i cierpliwości,
    Gdy trzeba karmić w nocy, w dzień, z rana,
    Z mocą wewnętrzną da radę mama.

  • Beatqa
    3 sierpnia 2015 at 12:40

    Dla mnie moc karmienia piersią jest niczym magia. Najpiękniejsza, najbardziej magiczna, niesamowita, wyjątkowa i najbardziej cudowna czynność na świecie! To jedyna rzecz która wyróżnia mamę wśród tłumu innych kochających dziecko osób. Tatuś, babcie, dziadek mogą kochać nasza córkę równie mocno jak ja. Mogą ja przytulać, bujać, uspokajać, nosić na rękach, pielęgnować… Mogą wszystko! Jednak tylko ja mam super moc. Tylko ja potrafię dać córce to co najcenniejsze zarówno dla jej małego ciałka jak i dla jej psychiki. Tylko ja czuję siłę, która daje mi Ona ssąc pierś, patrząc się prosto w moje oczy. Moc karmienia piersią jest magią. Magią wzajemnej miłości, ciepła, bliskości, tworzenia niesamowitej, niepowtarzalnej, unikatowej więzi. To jedyna moc jak perpetum mobile napędzająca się wzajemnie i nie gasnąca nigdy! To moc, którą będę mogła przekazać swojej córce kiedy dorośnie i sama będzie matką.

  • oczekująca
    3 sierpnia 2015 at 12:48

    a ja chcę mieć tę moc, na przekór wszystkim i wszystkiemu! w mojej rodzinie nikt nie przetrwał kryzysu laktacyjnego, a ja jako uparty skorpion wiem, że z pomocą laktatora poradzę sobie, i nasz syn, który urodzi się w listopadzie i również będzie skorpionem, dostanie ode mnie to, co najlepsze, czyli moje mleko!

  • Izabela
    3 sierpnia 2015 at 12:49

    Mam moc, bo odzywają się we mnie prawiekowe instynkty. Karmię dziecko – by przetrwało, walczę o nie jak lwica, a niebezpieczeństwo wietrzę na kilometr. Niech no tylko ktoś zagrozi mojemu macierzyństwu – od razu pozna moją siłę walki o młode.

  • Ania
    3 sierpnia 2015 at 12:53

    Mam tą moc!!!Bo karmię syna juz 3 miesiące:)Bliskosc ta,daje tyle sily kazdego dnia!!!Nie podejrzewalam będąc w ciazy ,ze beda to tak piękne chwile ,droga nie byla latwa,ale moc przychodzi!!!! pozdrawiam wszystkie mamusie i życzę powodzenia:)))

  • Kasia B
    3 sierpnia 2015 at 13:16

    Mam tę moc- karmię piersią!
    Jaka to jest moc? Moc oszczędzania i nieoszczędzania!

    Oszczędzam swój czas.
    Nie muszę wyparzać butelek, podgrzewać mleka, studzić, szykować bo wystarczy, że przetrę swoją pierś i mój synek ma gotowe mleczko o idealnej temperaturze i w idealnych proporcjach. Zaoszczędzony czas mogę poświęcić na wspólną zabawę albo na małą przyjemność dla siebie.

    Oszczędzam dziecku możliwość złapania jakiejś wstrętnej choroby.
    Teraz latem wszędzie czają się rotawirusy, salmonella i inne paskudztwa… Mleko w piersi nie jest narażone na to, że skiśnie lub na słońcu się zepsuje. Nikt nie dotyka moich piersi brudnymi rękoma więc nie przenosi bakterii i wirusów. A higiena piersi wcale nie jest trudna i nie zabiera wiele czasu.

    Oszczędzam pieniądze.
    Mleko modyfikowane jest okropnie drogie. Jednak na tym się nie kończy, ponieważ trzeba kupić butelki, smoczki, szczotki itp. Mam wiele innych pomysłów na rozplanowanie tej sumki 🙂

    Z drugiej jednak strony nie oszczędzam. Na czym?
    Nie oszczędzam na naszym wspólnym czasie i naszej specjalnej więzi! Niech trwa jak najdłużej!

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 13:17

    Mam tę moc !
    miałam ją gdy karmiłam Maciusia piersią ! to był wspaniały czas niestety nie miałam dobrego laktatora który pomógłby mi stymulować piersi w celu zwiększenia ilości pokarmu
    teraz kiedy jestem w 7 mcu ciąży a w brzuszku mieszka Kubuś chcę mieć ogromną moc potrzebną po porodzie do karmienia więc wieżę że lovi nam w tym pomoże i że dzięki tej mocy będę mogła dłużej karmić Kubusia niż Maciusia ?

  • KatarzynaZ
    3 sierpnia 2015 at 13:19

    Karmienie piersią – mam tę moc!-Rozumiem to w ten sposób,że mimo ciężkich prób jakie napotyka mama ,która zaczyna karmić piersią swoje maleństwo nigdy się nie poddaje! Walczy dla swojego dziecka by dać mu to co najlepsze,to co najzdrowsze i to co każda mama powinna dać swojemu dziecku! Wiadomo-początki są trudne, nie każda mama wie jak przystawiać do piersi swoje maleństwo,popękane brodawki też dają o sobie znać.Czasami bywa tak,że młodej mamie wydaje się,że może jednak nie da rady..Ale w koncu odnajduję w sobie tę siłę i moc ,by pokonać te trudności. Zdaję sobię sprawę,że zrobi błąd jeśli się podda.Młoda mama wie,że musi zrobić wszystko by te trudności pokonać,bo kocha swoje dziecko.Robi to dla niego,robi to z milości…..

  • Karola S.
    3 sierpnia 2015 at 13:23

    Jestem Super – Mamą
    Bo codziennie rano
    Gdy mój syn otwiera oczy
    Zaczynamy dzień uroczy
    Na początek cycuś prawy
    By miał siłę do zabawy
    Potem jest na lewy pora
    By nie chodził do doktora
    Czy to spacer, plac targowy
    Cycuś zawsze jest gotowy
    Świeżym mleczkiem zawsze służy
    Latem, zimą i po burzy
    By maleństwo rosło zdrowe
    I podbijać świat gotowe
    Więc nawet kiedy ciemna noc
    KARMIĘ PIERSIĄ – MAM TĘ MOC!

  • Jola
    3 sierpnia 2015 at 13:27

    Mam tę moc- moc karmienia piersią swojego dziecka oznacza dla mnie coś wielkiego,niesamowicie pięknego, coś czego mi nikt nie może odebrać! Tylko ode mnie zależy to czy tą moc będę mieć i czy zapewnię mojemu dziecku to co najlepsze. Dlatego karmienie piersią jest dla mnie priorytetem!

  • Justyna
    3 sierpnia 2015 at 13:27

    „Mam tę moc – karmie piersią”
    Okropne jest uczucie, kiedy urodzisz dziecko i za chwilę dowiadujesz się, że wcale nie jest oczywiste czy będziesz towarzyszyła mu w drodze ku dorosłości. Po porodzie dostałam wewnętrznego krwotoku, był na tyle poważny że lekarz uprzedził mojego męża, że nie koniecznie uda im się mnie uratować. Udało się! Jednak po operacji lekarz odradził mi karmienie piersią. Nie podałam się! Nie tylko ja mam super moc, bo karmię piersią. Moja córcia też ma super moc, bo dzięki niej się nie podałam, mamy super moc, bo to ona razem ze mną współpracowała. Mam super moc bo pomimo wyrzeczeń, łez, bólu, strachu, lekkiej depresji, lęku o to czy upierając się przy karmieniu piersią nie zrobię jej krzywdy – nie poddałam się! A teraz mam super moc bo daje jej to co najlepsze, zdrowie, uśmiech, radość, poczucie bezpieczeństwa, bliskość. A ona ma tę super moc bo w każdym uśmiechu udowadnia mi że decyzja o karmieniu piersią była najlepsza w moim życiu i jej uśmiech to najlepsze dziękuję na świecie!

  • Aga Sz.
    3 sierpnia 2015 at 13:31

    „Mam tę moc – karmię piersią”
    Mam tę moc – daję najlepszy pokarm na świecie,
    mam tę moc – buduje niepowtarzalną więź ze swoim maluszkiem,
    mam tę moc – daję mojemu dziecku najwspanialszy prezent na całe życie – naturalną odporność
    mam tę moc – sama decyduję co jest najbardziej odpowiednie dla mojego dziecka
    mam tą niepowtarzalną moc decydowania jak długo będę karmić piersią moje maleństwo i nikt mi nie zabroni korzystać z najmilszego przywileju jaki będzie w moim macierzyństwie.
    Z pierwszym dzieckiem czerpałam tą przyjemność przez rok, mimo że pok koniec 7 miesiąca musiałam wrócić do pracy. Obecnie spodziewam się rozwiązania i mam nadzieję, że będzie mi dane długie karmienie. Bo w końcu to ja Matka – mam tę moc – mogę karmić piersia!

  • Karola zwana Lolą
    3 sierpnia 2015 at 13:34

    „Mam tę moc – karmię piersią!”
    No cóż, zostało mi 1,5 miesiąca i będę mogła przekonać się na własnej skórze, czy moc, którą w sobie czuję, przełoży się na wyczekiwany efekt końcowy – karmienie piersią.
    Mam wsparcie dobrych i mądrych ludzi – mojego męża, mojej teściowej, przyjaciół, wielu młodych mam (większość z nich miała to szczęście i karmiła swoje dzieci piersią).
    Ze swojej strony czuję się przygotowana – dbam o swoje piersi, badam je regularnie, sporo przeczytałam na temat karmienia piersią, wiele doświadczenia zdobyłam dzięki kobietom, które postanowiły podzielić się ze mną swoimi historiami związanymi z karmieniem (jestem im za tym bardzo wdzięczna).
    Tak, jak pisałam na początku – nie wiem, jakie zakończenie będzie miała moja historia związana z karmieniem. Wiem jedno – jak każda mama, którą znam, będę starała się zrobić wszystko, żeby mi się udało. A na koniec będę dzieliła się tym doświadczeniem z innymi mamami – postaram się być równie szczera i pomocna, jak te wszystkie mamy, które rozmawiały do tej pory ze mną.
    Wszystkie mamy wiedzą, jakie wspaniałe efekty dla dzieci niesie moc karmienia piersią. Dla mnie ta moc przejawia się dodatkowo w chwilach szczerej, otwartej na drugą osobę rozmowy, której doświadczam, kiedy jedna z takich mam rozmawia ze mną, przyszłą mamą. Te historie nie zawsze są wesołe, ale za to zawsze osobiste i szczere. Jestem z tych” walczących” mam bardzo dumna i mam nadzieję stać się jedną z nich! Proszę trzymać kciuki!

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 13:35

    Mam tę moc – karmię piersią! Co dla mnie oznacza to zdanie? Wiem jak ważne jest karmienie naturalne dla dziecka. W istocie mam moc którą dzielę się ze swoim największym skarbem. Przekazuję to co natura chce bym przekazała przyszłym pokoleniom. Czuję się silna, czuję się wyjątkowa! Każdego dnia walczę o każdą kroplę mleka, starannie układam jadłospis. Ale w tym wszystkim nie zapominam o sobie. Mam też czas dla siebie, odciągam pokarm, dzielę się dzieckiem z mężem. Dzieki mnie i on może poczuć w sobie tę moc. Zostawiam mleko w lodówce i kiedy ja się regeneruję on ma okazję poznać uczucie jakie towarzyszy matce karmiącej, nawiązać kontrakt wzrokowy, poczuć bliskość. Mam tę moc!!! a ponieważ kocham dzielę się nią z najbliższymi. Chyba o to w tym wszystkim chodzi@

  • Majka
    3 sierpnia 2015 at 13:36

    „Mam tę moc – karmię piersią” – w tych kilku słowach mieści się wszystko to, co najlepsze można dać swojemu dziecku. Bo to mleko matki jest największym darem dla dziecka, by mogło zdrowo się rozwijać. To ono daje siłę, tworzy więź między kochającą matką a jej maleństwem. Karmienie piersią daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, sprawia że każda trudna chwila odchodzi w zapomnienie. Jest to coś, z czego nie warto rezygnować, bo nic nie jest w stanie zastąpić tej bliskości miedzy matką a dzieckiem, ani wartości jakie ma w sobie mleko matki, bo to natura wie najlepiej czego nam potrzeba. <3

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 13:44

    Dzięki mojej mocy płynącej z mlekiem moja córka będzie kiedyś superbohaterem. Karmienie piersią to dlanor dawanie mojej córeczce wszystkiego co najlepsze.

  • Diana
    3 sierpnia 2015 at 13:47

    Mam tę moc udało się karmię piersią. Ciężkie początki a teraz satysfakcja. Zawsze mam ja przy sobie, gotową do nakarmienia mojego małego żarłoka. Czy chce pic czy jeść daje rade. Niczego sie nie boi i spełnia sie moja mleczna dolina

  • Agata B.
    3 sierpnia 2015 at 13:57

    Czy mam tę moc :„mam tę moc-karmię piersią” choć jeszcze nie wiem czy bede mogła karmić swoje Maleństwo bo straszą mnie ze mam za mocno wklęsłe brodawki i tylko bedzie możliwość odciągania pokaru laktatorem to czuje ze nie bede sie poddawac zeby dac Mojej córeczce co najcenniejsze.Bede walczyła o to zeby karmic naturalnie.. Ze Bóg da mi tę moc i siłe walki.. To matka natura dała nam ten dar by móc karmić swoje dziecko, a my mamy powinnyśmy to wykorzystac , a ja mam zamiar jak najbardziej i jak najdłużej walczyc o to by karmic. Stosowałam nakladki stymulujące wyciaganie brodawki ale niestety sie nie udaje nic sie nie zmienia siara jest saczy sie. wiec jest wszystko mozliwe ze bede miała pokarm. ze bede mogla karmic mozliwe ze tylko butelka ale swoim mlekiem ktore z pewnoscia bede odciagała. Dlatego rozglądam sie juz nad jakims dobrym laktatorem.. chodz ceny kolosalne warto bedzie wydac te pieniążki zeby dac jej Najlepsze i najcenniejsze -Moje Mleko.Mam tę moc, siłe i motywacje im bardziej wiem ze zbliza sie rozwiazanie czuje sie szczęsliwa Bóg dał mi cudowną rodzinne, męże i nacudowniejszy , najcenniejszy dar- dał nam nowe zycie malenstwo które jeszcze chodz nosze pod sercem wiem ze kocham i bede walczyła zeby dac jej to co najlepsze co matka natura dała kazdej kobiecie,- pokarm . O który kazda kobieta powinna walczyc i zbierac moc do walki. Nie moge sie doczekac gdy w trakcie karmienia bedzie wtulała się we mnie patrzac ufnie w oczy . I chodz Karmienie piersią nie daje gwarancji, że macierzyństwo będzie idealne. To tylko pomoc oferowana przez naturę. Wszyscy się uczymy. Dojrzewamy jako matki i Nagle z kobiety, która miała w głowie pracę, rozrywki i podróże, robi się matka stale skoncentrowana na tym, co dzieje się z jej dzieckiem Dzieci Wydają się nam najpiękniejsze na świecie i tak ma być. Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje jednej niezastąpionej witaminy – miłości rodzicielskiej, pokarmu matki. Bez niej wzrastanie nigdy nie będzie prawidłowe. I ja mam tę Moc zeby po narodzinach dac jej to co najlepsze, żeby Walczyć!! 🙂

  • Martka
    3 sierpnia 2015 at 14:04

    Jestem jedyną osobą na świecie moje Dziecię, ktora da Ci to co najcenniejsze… mam tę moc, tę zdolność i tę możliwość, by Ci ułatwiać życie, więc kochanie pij ile zechcesz, jak długo zechcesz… to jeden z największych prezentów ode mnie… choc moje piersi bywaja obolałe i choć nie zawsze jest to łatwe, to ja wiem jedno… to dla Ciebie moj Skarbie najlepsze lekarstwo…

  • Iza
    3 sierpnia 2015 at 14:05

    Mam tę moc – karmię piersią, żeby zdrowy był nasz Michaś,
    To mnie czyni wciąż najlepszą, bo w tym mleku drzemie siła.
    Jestem mocna i wytrwała, chociaż trudno jest czasami,
    To odporność jest wspaniała, którą Michał nas powali 🙂

  • Agnieszka
    3 sierpnia 2015 at 14:05

    Nigdy nie czułam się jakaś wyjątkowa. Wręcz przeciwnie – zawsze wydawało mi się, że jestem mniej niż przeciętna, tyle „bogiń” dookoła – zdobywających co i kogo chcą. Nie winiłam za
    to mamy, bo przecież nie jej wina, że nie potrafiła mnie nauczyć, jak być kobietą- jej też nikt nie nauczył. Odkąd pamiętam marzyłam o Domu. Takim małym, z wielkim stołem w kuchni, który gromadził będzie przy sobie Domowników, gości. Stołem, przy którym będą toczyły się mniej lub bardziej ważne rozmowy, stołem, który zapraszał będzie do wspólnych prosiłków i samotnych kaw.
    Nie marzyłam natomiast, że kiedyś to sie spełni. Za dużo przecież mam wad-ktoby tam ze mną wytrzymał.
    A jednak Ktoś daje radę już siódmy rok. Może nie w wymarzonym domu, ale z wielkim stołem i dwójką cudownych dzieci. Już nie boję się, że nie będę potrafiła być Matką. Już nią po prostu jestem – ze wszystkimi urokami i trudnościami macierzyństwa.
    Chociaż cztery lata temu, po urodzeniu pierwszego synka- przegrałam – tak czuję, że totalnie poległam, bo dałam sobie wmówić, że nie dam rady sam byc Mamą, że nie daję rady zaspokoić potrzeb dziecka, bo ciągle płacze. Na pewno z głodu. Więc, żeby pokazać, że dam radę być dobrą mamą, zaczęłam go dokarmiać. Żeby nie był głodny, zeby nikt nie oskarżał mnie, że nie jetem wystarczająco skuteczna dla swojego dziecka. Przegrałam, bo karmiłam pół roku, dokarmiając od trzeciego miesiąca.
    Poźniej jednak życie uczyło mnie coraz więcej. Dziś wiem, że mogłam ustrzec Dziecko przed
    ciągłymi chorobami, mnóstwem antybiotyków, ktore dostał w pierwszym roku życia. I przed ludźmi, ktorzy chcieli mu obrzydzić fajną mamę. Bo dziś wiem, że jestem dobrą Mamą. Dając moim dzieciom to, co najlepsze – miłość, bezpieczeństwo, cały moj czas. Przy drugim synku, który urodził sie zaledwie dwa miesiące temu już nie mam przy sobie tych ludzi. Nie mam obaw, nie mam wątpliwości. Mam za to mleko, ktorego cztery lata temu rzekomo brakowało. Karmię kiedy Młody chce i tak długo jak chce (zazwyczaj krótko, ale często – i na szczęście – nikt nie wmówi mi, że to nieprawidłowo). Synek rośnie zdrowo- przybiera pięknie, jest szczęśliwy jak… Jak ja. I nadrabiam to, co pozwoliłam, żeby mi odebrano- daję mleko starszemu synkowi- w kawie zbożowej :). Wiem- niektórych to obrzydza, ale skoro mogę Mu tym zapewnić zdrowie, to nie zwracam uwagi na komentarze.
    Kilka dni temu przeczytałam o cudownych właściwościach przeciwnowotworowych – mleka matki. To jest moc! Niezwykła moc. Moc, która pozwala wygrać więcej niż jestesmy w stanie oczekiwać. Ja z tą mocą wygrałam cud macierzyństwa, swoje szczęście, spełnienie i – mam nadzieję – zdrowie moich Dzieci. Moc – na zdrowie.
    Serdecznie pozdrawiam.

  • Balbuska
    3 sierpnia 2015 at 14:14

    Kiedy rodzi się dziecko, rodzice chcą dać mu wszystko co najlepsze, najpotrzebniejsze. Mam 24 lata i dwójkę dzieci 🙂 trzecie przytule już za 3 miesiące:) niestety nie udało mi się wykarmic Lenki i Franka, ale czuję że z Antkiem będzie inaczej! Dam z siebie wszystko, aby moje dziecko dostało właśnie to co najlepsze !Mam moc i będę karmić piersią! Nie poddam się w trudnych momentach! Patrzę z zazdrością, na karmiace mamy, ale głos w środku mi podpowiada „Kasia! Nie ma rzeczy niemożliwych! Wystarczy chcieć! Chcieć to móc!” A móc karmić piersią, to jest właśnie to o czym marzę. I czuję w sobie to, że tym razem się uda, że MAM MOC! Tak! Mam te moc! Miłość, Potrzeba bliskości , Zaspokojenie potrzeb swojego maluszka , uśmiech, Matczyne całuski w główkę ,CIEPŁO i bicie dwóch serc, które są tak blisko siebie, i biją dla siebie prawie że jednym rytmem, to jest właśnie ta moc. Tym razem uda się. Wierzę w to. Tak mi dopomóż Bóg .

  • Justyna
    3 sierpnia 2015 at 14:15

    Mam te moc karmie piersią – dla mnie to normalna rzecz nie potrzebuje żadnej mocy aby karmić to wyjątkowe doświadczenie dla takiego skarba można zrobić wszystko 🙂

  • Agnieszka
    3 sierpnia 2015 at 14:36

    Mam tę moc !!! Z całą pewnością !!!
    Pierwszego synka karmiłam prawie 24 miesiące – pomimo przeciwności losu udało się. A jakich przeciwności? Miał 6 tygodni, jak musiał przejść operację brzuszka, wtedy karmić go nie mogłam, pokarm odciągałam przez całe 21 dni, aby po nich zacząć karmić najpierw co 2 godziny po 10 ml, a stopniowo zwiększając ilość i zmniejszając częstotliwość karmień. Przejście tylko na pierś sprawiło, że mi ulżyło i poczułam, że mogę wiele.
    Teraz karmię drugiego synka od ponad 6 miesięcy, również z perypetiami. Urodził się po przez cesarskie cięcie o 16:30, zabrali mi go i dali dopiero na następny dzień o 11, do tej pory karmili go butelką, no bo po co przynieść Mamie??? Trudny to był czas, teraz żałuję, że im na to pozwoliłam, że nie walczyłam od pierwszej chwili, ale wtedy stres mnie pokonał. Trzy dni walczyłam z maluszkiem, nie chciał pić mleczka z piersi, ale się udało. To był mój i jego sukces. Teraz wiem, że MAM TĘ MOC.

  • Magda
    3 sierpnia 2015 at 14:42

    „Mam tę moc – karmię piersią!” – dla mnie to wygrana walka o laktację. Moja córcia przyszła na świat 2 tygodnie temu przez cesarskie cięcie, dlatego mleko moje nie było jej pierwszym pokarmem. W sercu miałam mocne postanowienie- choćby nie wiem co, będę karmić piersią. Przez trzy dni nie dawałam spokoju położnym, doradcom laktacyjnym, swoim piersiom i córeczce, tak bardzo mi zależało, żeby uruchomić obydwa cycuchy. Łatwo nie było- córa umiliła sobie tylko prawą pierś, przy lewej…no cóż, trenowała struny głosowe w sposób dosadny. Mąż miał za zadanie nabyć laktator- kupił na początek zwykły, tłokowy, więc uruchomiłam dodatkową parę mięśni. Była złość, pot i łzy. Dwa razy, kiedy karmiąc, odciągając, karmiąc, kołysząc i przewijając swoje dzieciątko brakowało mi czasu na zjedzenie czegokolwiek i zrobienie siku przeszło mi przez myśl, aby się poddać i podać mleko modyfikowane. Ale patrząc na tę niewinną buźkę mojego maluszka wzięłam się w garść, zacisnęłam zęby i…dałam radę. Mam moc- nie dałam się. Córa pięknie je z obydwu piersi. Nadal nie mam czasu na jedzenie, ale pełen dobroci brzuszek córy rekompensuje wszystko 😀

  • Camille
    3 sierpnia 2015 at 14:43

    Mam tę moc – karmię piersią – daję dziecku wszystko co najlepsze, bezpieczeństwo i miłość. Szczęście mojego maluszka jest najważniejsze 🙂

  • Kasia
    3 sierpnia 2015 at 15:01

    Mam tę moc- karmię piersią! Słowa mają wielką moc, a czyny jeszcze większą. Karmienie piersią to wielka rzecz jak również wilka więź miedzy matką i dzieckiem gdyż nikt inny jej w tym nie zastąpi 😉 oczekuję dziecka i mam zamiar podjąć to wyzwanie gdyż uwazam że nie ma nic piekniejszego niz posiadanie dziecka i mozliwosci bycia z nim aż tak w tym pierwszym okresie jego życia.

  • Natalia mama Zofii
    3 sierpnia 2015 at 15:16

    Dzień jak co dzień myślę, a może jednak nie? Może to właśnie dzisiaj będzie ten wyjątkowy dzień, dzień na który czekałam prawie 30 lat. Dzień Ojca a ja widzę delikatną drugą kreskę, bladą, prawie niewidoczną. Niepewna składam mężowi życzenia – nie wierzy, mówi, że on żadnej kreski nie widzi ale jest w szoku, nie mniejszym niż ja. Potem ponad 41 tygodni oczekiwania, w międzyczasie decyzja – nie będę karmić piersią, jakoś mnie to brzydzi… Siostry i mama słysząc to, mówią żebym się nie wygłupiała, ale ją podjęłam już decyzję, mąż mówi „jak chcesz”. Po 12h męczarni położna kładzie mi na piersiach czerwono-sine niemowlę, płaczę, mąż stoi i nie wie co ze sobą zrobić. Po kilkunastu minutach szoku położny pyta czy chcę przystawić niemowlę do piersi, odruchowo przytakuję i już wiem, że będę tak karmić, choćby nie wiem co. Potem 48h bez snu, piersi bolą tak, że przy każdym ruchu ust dziecka same płyną mi łzy. Nie mam mleka, dziecko płacze, ja płaczę, ordynator na obchodzi mówi po cichu do pielęgniarki, żeby pójść po panią Kasię bo pani ma niebieski nastrój. Wychodzę… wychodzimy do domu, po drodze apteka – mąż kupuje mm, mowi, że na wszelki wypadek. W domu powtórka, ją płaczę, dziecko płacze, mąż krzyczy, że głodzę dziecko, teściowa dzwoni po rodzinie – „no nie ma mleka” słyszę powtarzane do słuchawki kilkadziesiąt razy dziennie. Leżymy przytulone z Zosią – „dla Ciebie wszystko” powtarzam. Powtarzam to już 5 miesięcy. Mam moc, moc ukojenia płaczu, moc pocieszenia po ciężkim dniu, moc uśpienia gdy nic nie pomaga, moc pokazania jak bardzo ją kocham i przede wszystkim moc nakarmienia tego małego głodomorka tym najlepszym co stworzyła natura. Te oczy wpatrzone we mnie podczas karmienia i mała głaszcząca, czasem też szczypiąca rączka każdego dnia udowadnia mi i przypomina jak silna jestem, jak wielką mam moc.

  • Magda
    3 sierpnia 2015 at 15:19

    Przez 9 miesięcy pierwszej ciąży zapierałam się, że absolutnie nie będę karmić piersią. Mimo namawiania przez rodzinę i znajomych kategorycznie twierdziłam, że moimi piersiami minimalistycznymi w rozmiarze ledwo A nie da sie wykarmić dziecka. W ciąży moje piersi nawet ciut nie urosły więc nawet zaraz po porodzie prosiłam położne o butelkę ponieważ ja nie mam czym karmić. Jednak młoda stażystka pielęgniarka jakimś cudem chyba byłam jeszcze w szoku poporodowym przystawiło mi córkę do piersi. Malutka zaraz chwyciła i tak zostało na równy rok przez pierwsze 4 miesiąca nawet niczym innym jej nie dokarmiałam a przybierała ślicznie na wadze. Teraz będąc w drugiej ciąży wiem napewno: MAM TĘ MOC – karmię piersią!!!!!

  • Magdalena
    3 sierpnia 2015 at 15:24

    Mam tę moc-karmie piersią, bo kocham swoje dziecko nad życie. A jego życie jest ważniejsze od mojego.

  • Jolucha
    3 sierpnia 2015 at 15:34

    „Mam tę moc – karmię piersią!” Mam przede wszystkim moc przekazania zdrowia swojemu synkowi. Przekazuję synkowi najzdrowsze składniki odżywcze, na jakie zasługuje. Przekazuję mu odporność, która jest tak ważna dla Malutkiego Skarba. Dodatkowo przez karmienie piersią łączy nas niesamowita więź, która nie łączy go w ten sposób z nikim innym. Mam moc szybkiego uspokojenia synka. Karmienie piersią to nie tylko przekazanie pokarmu, najedzenie się przez dziecko ale to wiele pozytywnych emocji, nie tylko dla mamy, ale rownież dla dziecka. Wspólnie budujemy wspaniałą więź. Daję Antosiowi swoje naturalne mleko, bez chemii, dodatków i konserwantów. Ostatnio odkryłam dodatkową moc swojego mleczka, mieliśmy duży problem z podrażnieniami na ciele synka. Nie działały emolienty, kremy, maści robione. Jeśli po wszystkim nie będzie efektów miałam się zgłosić do lekarza po maść sterydową. Moja wspaniała babcia poradziła mi, żebym spróbowała smarować zmiany na skórze swoim mlekiem, udało się!!!! podrażnienia i krostki giną!!! Mam więc również moc uzdrawiania. Dzięki temu, że karmię piersią czuję się czarodziejką niosącą mojemu Maleństwu najwspanialsze moce świata: zdrowie, miłość, bliskość, szczęście, spokój, wyciszenie, radość ….

  • Dagna
    3 sierpnia 2015 at 15:41

    Mam tę moc- karmię piersią bo wbrew moim najbliższym jestem wytrwałą matką, która nie wierzy słowom ‚mądrzejszych’, że nie wykarmi dziecka piersią, że ma za mało mleka, że pokarm jest za słaby, że dziecko się męczy przy ssaniu z piersi, że łamię dziecku charakter, bo zmuszam je do picia z piersi zamiast z butelki bo przecież płacze i to nie przez kolki. Jako matka karmiąca słuchałam i słucham siebie, tak też wykarmiłam swoim mlekiem do 16 miesiąca życia pierwszą córkę i teraz znów karmię swoją 3 tygodniową drugą córkę. I choć na początku nie jest łatwo i poddać się i dać tą ‚butlę’ byloby najprościej to mówię sobie byłaś wytrwała, więc i teraz taka jesteś i taka też będziesz. Masz tę moc ! Mam te moc i już – karmię piersią! Dla dziecka, dla zdrowia, dla siebie.

  • Mama Oliwki
    3 sierpnia 2015 at 15:41

    „Mam tę moc – karmię piersią” oznacza dla mnie bycie „super mamą” , która pragnie podzielić się tą mocą ze swoim maleństwem przekazując mu z mlekiem witaminy i przeciwciała potrzebne do budowania odporności oraz poczucie bliskości, bezpieczeństwa jaki daje bliski kontakt z mamą. Super mama jak każdy super bohater ma ze sobą gadżety, których nie powstydziłby się żaden bohater. Jednym z nich jest laktator LOVI Prolactis, który wspomaga mamę kiedy trzeba przekazać drugiemu super bohaterowi jakim jest tata odrobinę mocy wychodząc na ratunek światu. Dzięki laktatorowi sutki super mamy mogą się zregenerować by wrócić do działania ze zdwojoną siłą i pomóc wychować małego super bohatera ! Mleko mamy to eliksir szczęścia, zdrowia i pewności siebie w przyszłości małego człowieka 🙂

  • Lentilia
    3 sierpnia 2015 at 15:53

    Mam tę moc…już 20 miesięcy i jestem z siebie, nas strasznie dumna.Początki naszej mlecznej drogi miały być łatwe, a wcale takie nie były. Pogryzione brodawki,zapalenie piersii rady najbliższych „daj jej butelkę bo glodna „…..Postanowiłam walczyć i się udało.
    Chociaż łatwo nie było, koleżanka podesłał mi link do Pani bloga, to między innymi dzięki Pani nadal posiadam tę moc. DZIĘKUJĘ.
    Dziś każdy dzień gdy moje maleństwo wtula się wołając „cyci ” wzrusza mnie tak samo jak na początku.Nie można chyba sobie założyć ile będę karmić, dla mnie niech ta moc trwa tyle ile jest nam to dane.
    Pozdrawiam wszystkie mamy posiadające „tę moc” niech moc będzie z nami;)

  • Paulina
    3 sierpnia 2015 at 15:54

    Każda mama dobrze wie,
    Czego małe dziecko chce.
    Mleko mamy, dobrze znamy – jako smakołyk z dzieciństwa zachwalamy,
    Z nim nie straszne są choroby ani z szafy wychodzące potwory,
    Ciepła pierś matki rozgrzewa małe gnatki,
    Wprowadza nowe smaki dzięki czemu świat jest wieloraki.
    Silną więź buduje, spełnienie mamy realizuje,
    Bo to co sprawia, że mama jest wspaniała to miłość z mlekiem przekazywana.

  • dorota
    3 sierpnia 2015 at 15:57

    Nie ma na świecie nic bardziej naturalnego niż mleko matki, dotyczy to każdego ssaka na naszej kuli ziemskiej. Natura dała kobiecie możliwość karmienia swojego dziecka od samego początku. Pogardą dla niej byłoby nieskorzystanie z tego dobrodziejstwa 🙂 Mleko modyfikowane można rzec, że godnie zastępuje pokarm kobiecy, nigdy jednak jemu nie dorówna.

  • superwoman
    3 sierpnia 2015 at 16:02

    MAM TĘ MOC-KARMIĘ PIERSIĄ!
    Mam moc karmiąc piersią dawania dziecku szczęśliwego i zdrowego rozwoju (udowodnione naukowo, że dzieci karmione mlekiem matki są zdrowsze, a ci za tym idzie… Szczęśliwsze), mam moc karmiąc piersią tworzenia silnej więzi między mną a dzieckiem (również udowodnione naukowo, a taka więź jest bardzo ważna w życiu dla lepszego rozwoju), mam moc karmiąc piersią tworzenia lepszej przyszłości dziecku intelektualnej, fizycznej i emocjonalnej, mam moc karmiąc piersią wpływania na całą przyszłość ludzką (podobno im dłużej karmione dziecko naturalnym mlekiem matki, tym dziecko jest w przyszłości inteligentniejsze, więc może odkryje lek na raka, lub zostanie prezydentem 🙂 ), więc karmiąc piersią mam moc jak czarodziej 😉

  • Ewa przyszła mamusia Przemusia
    3 sierpnia 2015 at 16:14

    MAM TĘ MOC -KARMIĘ PIERSIĄ To hasło oznacza dla mnie że posiadam moc w postaci pokarmu w którym to zawarte są wszystkie najważniejsze dla dziecka składniki aby wyrosło na zdrowe, mądre i silne.

  • Gabriela Sulka
    3 sierpnia 2015 at 16:18

    „Mam tę moc- karmię piersią”. Tę moc dałeś mi Ty- kochany Synku, bo dla Ciebie chcę być odważna, pewna siebie, świadoma swojej warości. Dla Ciebie chcę być najlepszą mamą jaką potrafię być.

  • Kasia
    3 sierpnia 2015 at 16:23

    Jako mama niemal 7. miesięcznego Jaśka odpowiadam- karmienie piersią nie jest supermocą. Jest czymś NORMALNYM czego nie gloryfikuję tylko po prostu robię. A supermoc ma każda mama- ta niekarmiąca też. Bo też kocha, wstaje w nocy, tuli głaszcze i usypia. Więc odpowiadam- nie KP czyni kobietę Superbohaterką, tylko miłość którą daje dziecku..

  • Ewelina
    3 sierpnia 2015 at 16:30

    „Mam tę moc- karmię piersią”- Dostarczam dziecku nie tylko najlepszy, najbardziej wartościowy (nie krzywy, nie chudy jak to jest niestety jeszcze bardzo rozpowszechniona opinia w społeczeństwie), jednym słowem idealny pokarm dla mojego dziecka. Ale to nie wszystko…Zaspokajam inną, bardzo ważną potrzebę maluszka- potrzebę bliskości, patrzę na szkraba i przekazuję mu miłość, bliskość, czułość. W jednej chwili łączę się z nim nie tylko fizycznie, ale też duchowo, wpływam na jego rozwój, daję mu to czego potrzebuje od pierwszych chwil życia. Karmienie to fenomen matki natury, coś czego nigdy nie zastąpi butelka z mlekiem modyfikowanym. Fantastyczna przygoda, która przedłuża łączność matki z dzieckiem tą zapoczątkowaną już w okresie ciążowym.

  • Merry
    3 sierpnia 2015 at 17:02

    Mam tę moc! Karmię piersią! Mam moc mleka a moimi atrybutami są dwie pirsi BOOBS!
    Moi trzej strasi synowie bawią się w superbohaterów. Każdy z nich ma jakąś moc i związany z tym sprzęt. Krzyś ma moc lodu i maszynę do mrożenia-jako, że urodził się w styczniu. Wojtek ma moc pajęczyny i dozownik z nićmi pajęczyny. Grześ ma

    • Merry
      3 sierpnia 2015 at 17:27

      niestety pisanie przez komórkę nie jest łatwe 😛 szczególnie w trakcie karmienia piersią 😛 proszę o skasowanie tego postu, bo wysłałam je zbyt wcześnie. dokończyłam moją myśl w następnym poście 🙂 z góry dziękuję :*

  • Merry
    3 sierpnia 2015 at 17:25

    Mam tę moc! Karmię piersią!
    Mam moc mleka a moimi atrybutami są dwie piersi BOOBS!
    Moi trzej starsi synowie bawią się w superbohaterów. Każdy z nich ma jakąś moc i związany z tym sprzęt.

    Krzyś, najstarszy i najpoważniejszy, ma moc lodu i maszynę do mrożenia-jako, że urodził się w styczniu.

    Wojtek ma moc pajęczyny i dozownik z nićmi pajęczyny. Bo on lubi się przytulić niczym nić otula człowieka.

    Grześ ma moc ognia – i oczywiście miotacz ognia miłości 😉 Nasz słodziak kochany!

    Karol najmłodszy jeszcze nie ujawnia swoich mocy, ale za to generuje super moc u mamy! Laktację!
    Ja jestem dzięki niemu super bohaterem. Mam moc mleka, moimi atrybutami jest BOOBS! A chętnie też do moich akcesoriów przygarnę nowy laktator! Będę super hero z laktatorem! 😉

    „Mam tę moc – karmię piersią!”

  • Wiola
    3 sierpnia 2015 at 17:28

    Mam te moc! Moj syn 21 sierpnia skonczy 3 lata a ja… DALEJ KARMIE GO PIERSIA! Malo tego, jestem w 7 tygodniu ciazy. Nie straszny mi bol sutkow przy karmieniu, twardzielka jestem. Przeszlam wiele. Wiele przeszkod pokonalam. Po co? Po to by dac mojemu dziecku to co najlepsze. Po urodzeniu drugiego maluszka pragne karmic w tandemie.

  • anetkanetka
    3 sierpnia 2015 at 17:39

    „Mam tę moc- karmię piersią”-no nie do końca bo swoją przygodę z karmieniem dopiero zacznę. Jutro mam termin porodu i chcę dać synkowi to co najlepsze czyli zawsze świeże, pożywne i najzdrowsze mleko na świecie czyli moje mleczko 🙂 O wszelkich zaletach karmienia piersią napisały moje poprzedniczki, mnie pozostaje się zgodzić z ich wypowiedziami.

  • Kocia
    3 sierpnia 2015 at 17:46

    Mam tę moc – karmię piersią! Hasło, którego pragnę używać już w niedługim czasie, ponieważ przygoda z moim Maleństwem jeszcze przede mną 🙂 Pragnę mojemu synkowi zapewnić jak najlepszy start i dać mu to co najlepsze ode mnie, czyli moją miłość płynącą wraz z moim mlekiem. Będę robiła dosłownie wszystko by karmić moje Maleństwo moim mlekiem. Na pewno nie będzie łatwo, ale kto inny jak nie ja da radę? W końcu mam tę moc, prawda? 🙂

  • Mama małej Oliwki :-)
    3 sierpnia 2015 at 17:57

    „Mam tę moc – karmię piersią!” ?
    Nie ma nic piękniejszego w życiu kobiety jak stan błogosławiony 🙂 pamiętam ten cudowny czas kiedy to w moim brzuszku rozwijało się małe szczęście,które za 9 miesięcy miało ujrzeć świat.Już w trakcie trwania ciąży dbałam o swoje szczęście jak tylko mogłam.Cóż jeszcze można było by zrobić by maluszkowi żyło się lepiej?Karmić piersią!To jest to! 🙂 choć początki były bardzo trudne to dałam radę!Bo nie ma nic lepszego od mleka mamy,które stanowi dla maluszka najlepsze źródło składników odżywczych potrzebnych do rozwoju i wzrostu,oraz zawiera cenne składniki budujące układ odpornościowy,a jednocześnie to najpiękniejszy czas bycia razem,czas bliskości,poznawania się i dawania poczucia harmonii i bezpieczeństwa.Nie ma nic piękniejszego jak dotyk i ciepło maleńkich rączek podczas karmienia,a po najedzeniu się spojrzenie i uśmiech na jej kochanej buziulce:-)to tak jakby chciała powiedzieć mi:”Mamo dziękuję Ci,za to,że dajesz mi to co najlepsze”. Karmienie piersią to moc dzięki,której wiem,że daję mojemu maleństwu od siebie to co najcenniejsze.

  • G.
    3 sierpnia 2015 at 18:10

    Razem z ukochanym spodziewamy się pierwszego dziecka- córeczki. Przyznam szczerze, iż nawet przed ciąża i na jej początku nie wyobrażałam sobie karmić piersią. Myśl o tym sprawiała, że chciało mi się płakać. Do tego pytania ze strony rodziny i ta okrutna krytyka, kiedy mówiłam, że nie widzę siebie w roli matki karmiącej piersią… „Nie kochasz swojego dziecka”, „jak możesz odmawiać tego co najlepsze- nie zasługujesz, by być matką”… Smutne, ale to prawda- zostałam zlinczowana przez własną rodzine. Pewnego razu wstawił się za mną mój ukochany. Powiedział, że decyzja należy do mnie i to, w jaki sposób będę karmić córeczkę nie określa mojej miłości do niej. Potem usiedliśmy i porozmawialiśmy. On sam pokazał mi artykuł o naturalnym karmieniu. On pierwszy usiadł i porozmawiał ze mną na spokojnie ile korzyści jest z karmienia piersią. Dziś dzięki niemu jestem silna, dzięki niemu mam tę moc i chęć, by karmić maleństwo piersią i już nie mogę się doczekać tej chwili, gdy będę mogła pierwszy raz to zrobić.

  • Kinga
    3 sierpnia 2015 at 18:11

    Mam tę moc – karmię piersią, ponieważ wiem, że to najlepsze dla Mojego Maluszka, daje to odporność dzięki której Moje Dziecko będzie mogło poznawać ciekawy dla Niego świat. Jestem przyszłą Mamą i bardzo chcę karmić piersią…!! 🙂

  • Anna Tychanow
    3 sierpnia 2015 at 18:18

    Zostalam mama po raz trzeci i dana mi jest moc aby po raz trzeci karmić piersią. Po raz trzeci mam szczęście być bardzo blisko ze swoja kruszynką 🙂 Aby moja malutka urosła na zdrowa i silna dziewczynkę tak jak jej siostra i braciszek.

  • Ewa
    3 sierpnia 2015 at 18:46

    Mam tę moc, bo daję mojemu dziecku to co najlepsze. Prosto, krótko i na temat 🙂

  • Marlena
    3 sierpnia 2015 at 19:14

    Przy pierwszym sie nie udalo moze ze wzgledu na brak wiedzy na strach na to ze poraz pierwszy zostalam matka… Nie wiem. Teraz zbieram „te moc” od momentu kiedy dowiedzialam sie ze bede mama po raz drugi i chocbym miala piersi w lodowce trzymac w celu regeneracji lub jakas specjalna trawe jesc by moc wykarmic dziecko to to zrobie!!! Bliskosc, wygoda i cale to dobrodziejstwo wystarczajaco mnie motywuja i laduja do karmienia jak dobre baterie ktore dzialaja do 7 razy dluzej. Dam rade bo czuje ze „mam te moc”

  • Aleksandra
    3 sierpnia 2015 at 19:26

    Bo jestem dumną, świadomą i odpowiedzialną mamą !

  • Asia Wybraniec
    3 sierpnia 2015 at 19:28

    Mam tę moc – karmię piersią ! dla mnie to poczucie wyjątkowości. Mówi się, że gdy dziecko przychodzi na świat to staje się jego centrum, wszystko kręci się wokół niego. I tak jest w istocie. Tyle, że mało która z Nas – mam uświadamia sobie, że dla dziecka to właśnie MAMA jest centrum wszechświata oraz jej mleczko. Zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że mama jest jak Słońce – stoi zawsze na straży i oświetla drogę daje pokarm, a dziecko jest jak Ziemia, kręci się wokół siebie i wszędzie go pełno, ale aby żyć potrzebuje… Słońca. 🙂 Pięknie jest być Słońcem dla dziecka, pięknie jest wiedzieć, że można mu dać coś wyjątkowego co najmniej przez 6 miesięcy.Mleczko mamy to bez wątpienia najdoskonalszy pokarm dla mojego dziecka, czyli najlepsza inwestycja w jego zdrowie. Wiadomo, że dzieci karmione piersią są bardziej odporne i rzadziej chorują. Skład maminego mleczka jest zawsze idealny, bo dostosowuje się do wieku i potrzeb. Jest również mniej narażona na alergie pokarmowe i otyłość. Mogę wymieniać dużo pozytywów..bo jest tego mnóstwo 🙂 Ja mam troszkę problemów bo muszę odciągać mleczko właśnie laktatorem, z powodu dużych piersi niestety córeczka płacze przy każdym dostawianiu:( ale nie poddaję się i co 2-3 godziny odciągam ręcznym laktatorem, już mi troszkę ręka siada hihih ale w końcu mam te moc i dam radę tyle jak długo się da ! 🙂

  • Stefka
    3 sierpnia 2015 at 19:43

    Dopiero spodziewam sie dziecka, juz sam fakt bycia w ciąży, odczuwania ruchów dziecka, bicia serca to wielki cud jaki tylko kobieta moze doświadczyć. Karmienie piersią jest takze kolejnym z takich darów, które posiadają tylko kobiety. Moim zdaniem w mleku matki znajdują sie wszystkie niezbędne składniki potrzebne dla prawidłowego rozwoju dziecka, ale karmienie piersią to nie tylko zdrowe żywienie swojego malucha zawsze kiedy ma na to ochotę, w każdym miejscu, sytuacji, porze dnia ale przede wszystkim to wykształcanie i pielęgnowanie więzi miedzy dzieckiem a mama, której początek miał miejscu jeszcze w brzuszku przed narodzeniem. Ten czas to jedna z takich chwil, które zapamiętamy jako ta magiczna :))

  • Kasia
    3 sierpnia 2015 at 19:59

    Mam tę moc… 9 miesięcy to czas w którym nabieram mocy..początkowo myśląc sobie, że dopada mnie niemoc..z powodu mdłości, senności i złego samopoczucia. Nic bardziej mylnego. Mój organizm szykuje się po prostu na potężną dawkę supermocy jaką może mieć tylko kobieta będąca w ciąży a potem karmiąca piersią. Dodatkowe kilogramy w kolejnych miesiącach ciąży, żylaki, niestrawności, bóle w krzyżu i ciągłe poczucie ciężkości to nic przy tym jaka moc w tym czasie gromadzi się w moim organizmie. Pod koniec ciąży jestem jej coraz bardziej świadoma. Wiem, że ją posiadam a pomaga mi to pojąć każde kopnięcie i ruch małego człowieczka, który dzielnie czeka na przyjście na świat. To cudowne uczucie wiedząc, że ja, jako supermama będę mogła urodzić, nakarmić, wychować i nauczyć kogoś życia. Kiedy Już nadchodzi czas, że lekarze kładą mi maleństwo w ramiona nie chcę nic innego jak otoczyć je „Obłokiem bezpieczeństwa”. Chmurką, która zadziała kojąco gdy będzie płakał, która ukoi jego najbardziej ciężkie chwile jak kolki, strach przed hałasami, ząbkowaniem. Ta super moc jest we mnie i nie znam innego sposobu jak po prostu przekazać ją mojemu maleństwu. Skoro przez 9 miesięcy kumulowałam ją w sobie, to teraz nadchodzi czas żeby się nią podzielić. Dlatego karmię piersią. Karmiłam pierwsze dziecko, mam zamiar za dwa miesiące karmić drugie. Wiem, że moja moc jest we mnie i chcę się nią podzielić z najdroższą mi małą osóbką.

  • Agnieszka Wa- Ha
    3 sierpnia 2015 at 20:03

    Jak każda Mama wiem, że to co najcenniejsze jest we mnie.
    Dlatego cieszę się, że „Mam tę moc – karmię piersią”! A Moja córka dostaje to co we mnie najlepsze!!
    Polecam bo te chwile są jak magia i nikt i nic nie może ich zastąpić.

  • Rei
    3 sierpnia 2015 at 20:08

    Mam tę moc – karmię piersią więc niech moje dziecko ma moc by na co dzień walczyć z potworami, pokonywać góry, sprawiać by niemożliwe stało się możliwe .. By być po prostu zdrowym i szczęśliwym. Bo kocham moje dziecko.

  • angelika
    3 sierpnia 2015 at 20:15

    Urodzilam naturalnie mój skarb- to czyni mnie silną, a karmienie czyni mnie wyjątkową dla mojego maleństwa, partnera oraz dla mnie samej. Naturalne karmienie ukazuje wielką i silną wieź między matka a dzieckiem, chęć tego co najlepsze oraz wielką miłość i szczęscie.

  • Beata
    3 sierpnia 2015 at 20:26

    MAM TE MOC KARMIE PIERSIA!
    ZDROWE DZIECKIO TO SZCZESLIWE DZIECKO A TYLKK POKARM MATKI DAJE TYLE ZDROWIA BY CIESZYC SIĘ KAZDA CHWILA Z DZIECKIEM

  • Judyta
    3 sierpnia 2015 at 20:30

    Mam tę MOC – wbrew wszelkim opiniom, przewidywaniom wszystkowiedzących mam, teściowych, babć, cioć, i innych osób, karmię piersią i jestem z tego dumna. Na nic się zdały zaklinania w stylu „nie dasz rady”, „nie będziesz miała pokarmu po cesarskim cięciu” a ja i tak karmię piersią, dzięki swojemu nastawieniu i samozaparciu, bo MAMY MAJĄ TĘ MOC BY KARMIĆ PIERSIĄ, jeśli tylko tego chcą i jak długo chcą. MAMY nie pozwólcie pozbawić się tej MOCY, ona jest w każdej z nas!

  • Mary
    3 sierpnia 2015 at 20:31

    Karmię piersią – mam tę moc
    Przecież mogę zjeść każdy owoc
    Truskawki, cytrusy nawet banany
    Działa ochronnie mleko mamy
    Przeciw chorobom i alergenom
    tylko czy wszyscy to docenią?
    Otyłość, nawet cukrzyca
    Nie groźne nam bo daję cyca.
    Żywe komórki i przeciwciała
    I rośnie mi osóbka wspaniała:)

  • Kinga
    3 sierpnia 2015 at 20:32

    „Mam tę moc – karmię piersią!” według mnie oznacza, to że daję mojemu dziecku wszystko co najlepsze. Wraz z mlekiem matki dziecko lepiej się rozwija i tak jak powinno zgodnie z prawem natury. Staje się ono silne, mądre i uzyskuje wszystkiego czego mu potrzeba.

  • Sylka
    3 sierpnia 2015 at 20:32

    Mam te moc – zawsze i wszedzie moge zaspokoic glod badz pragnienie Olka. Przytulenie sie do piersi i possanie uspokaja i nieustannie wywoluje usmiech na buzce mojego 10 miesiecznego odkrywcy.
    Karmienie daje moc takze mnie. Jestem dumna z siebie (a w zasadzie z Nas) kiedy slysze ” tak dlugo karmisz”, „nie dokarmiasz butelka”!

  • Katarzyna
    3 sierpnia 2015 at 20:36

    „Mam tę moc – karmię piersią!” – Niesamowite szczęście ze mogę dać memu maleństwu to co najlepsze dla jego zdrówka i rozwoju.

  • Magdalena
    3 sierpnia 2015 at 20:43

    „Karmię piersią- mam tę moc !”

    Karmię w nocy i o świcie ,
    doskonałe to przeżycie
    I zmęczenia już nie czuję,
    gdy me dziecię się raduję !
    Słodkie, czułe , piękne chwile
    dzięki piersi zawsze milej.
    Ta natura wie co dała,
    Samo zdrowie nam podarowała.
    Ssanie piersi-ach to bajka!
    Bliskość daje już od ranka
    I tak cały dzień aby maluch zapadł w słodki sen…

    Laski karmcie ,
    chociaż rok- poczujecie też tę moc!

  • Niepokonana
    3 sierpnia 2015 at 20:46

    Mam tę moc – karmię piersią!
    Bycie matką to jest moc, lecz karmienie jeszcze większą.
    Dziecku, które kocham nad życie cale
    wszystko co wartościowe,wraz z mlekiem podaję.
    Mam tę moc – jestem najsilniejszą z kobiet
    bo wiem,że karmiąc piersią zapewniam dziecku zdrowie.
    Od początku się nie poddaję
    mimo przeciwności karmię córeczkę dalej!
    Dzięki laktatorowi Lovi będziemy z Tosią uradowane
    bo karmić Ją piersią będę długo w stanie!
    Wszystkie mamusie tę moc posiadają
    Niech bez wahania ją dzieciom dają!

  • Kasia363
    3 sierpnia 2015 at 20:54

    Pozostało mi 2 miesiące czekania na mojego synka. Wśród natłoku myśli, często wyobrażam sobie to, jak będę karmiła piersią. Wybiegam myślami w przód i wyobrażam sobie: czas spędzony na karmieniu, poczucie bliskości z dzieckiem, jego zapach i wygląd. Dla mnie „moc” karmienia polega na tym, że jest to wielka tajemnica i wielki dar, którym mogę obdarować moje dziecko. I dla mnie i dla synka będzie to czysta korzyść. Karmienie piersią jest jak cementowanie relacji. Tylko Stwórca mógł to tak pięknie zaprojektować.

  • Pinki
    3 sierpnia 2015 at 21:02

    Mam dwóch najcudowniejszych synków na świecie! Karmię od 3 lat z małą przerwą na drugą ciążę 🙂 i myślę, że nie mogłabym dać moim dzieciom nic bardziej wartościowego niż własny pokarm. Karmiąc oddaję całą siebie. Ze wzruszeniem wspominam chwilę, kiedy mój starszy synek zaczął ssać pierś, na co czekałam kilka dni, uparcie walcząc w szpitalu z laktatorem.. Właśnie wtedy poczułam, że to jest to! Że naprawdę stałam się MAMĄ! Teraz karmię drugiego synka, zawsze wtedy, kiedy ma na to ochotę 🙂 śmiało mogę o sobie powiedzieć:
    M ama dwójki
    A matorów
    M leka prosto z cyca
    Tę skni za każdym
    M omentem spędzonym w
    O bjęciach swoich
    C hłopców podczas
    KARMIENIA PIERSIĄ!

  • Malwa
    3 sierpnia 2015 at 21:03

    „Mam te moc – karmie piersią” oznacza dla mnie wytrwałość matki, która naprzeciw wszelkim występującym problemom nie poprzestaje w swym postanowieniu i karmi dziecko piersiom przekazując mu to co najcenniejsze – nie tylko cenne i najlepsze w tym okresie składniki odżywcze, ale także swoją bliskosc.

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 21:09

    „Mam te moc , karmie piersia ”
    To jak narazie 3 najlepsza decyzja w moim życiu ?Pierwsza oczywiście mój mąż kolejna to decyzja o pojawieniu się tej małej lobuziary no i teraz karmienie ja piersią od ponad 1,5 roku .To jest piękne uczucie jak dziecko kładzie rączkę na bluzkę i mlaska z tak wielkim uśmiechem ,że nawet najbardziej wredny dzień staje się piękniejszy ?ja mam moc odziedziczona po mamie i mam nadzieję że moja malutka też przekaże ja swoim dzieciom żeby ta Moc była wielopokoleniowa bo naprawdę WARTO ?

  • Magda .
    3 sierpnia 2015 at 21:12

    Mam tę moc! karmię piersią,bo walczyłam o to. Jednak teraz chcę zawalczyć o laktator, ale nie dla siebie,a dla koleżanki, która ma większą moc. Agata nie dawno wróciła po 3 miesiącach ze szpitala ze swoim synkiem. Szymuś ma padaczkę lekooporną i problem z przełykaniem pokarmu. Codziennie ściąga pokarm,by przez sondę nakarmić synka. Czy ja mam moc? Myślę,że ona ma większą,a mimo to ten laktator „trochę”by ją odciążył i dodal jej więcej siły w walce z chorobą. Gdy spytałam o pokarm,powiedziała: „Mleko ściągam,bo tylko tyle mogę zrobić dla mojego synka.” Wiele z Was uzna ten post za „podpuchę”,kłamstwo,jednak to jest fakt i Ci bohaterowie istnieją na prawdę,a ja nie chcę nagrody dla siebie.

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 21:17

    A ja naprawdę mam MOC… ale zacznę od początku. TAK BARDZO CHCIAŁAM KARMIĆ PIERSIĄ, syn jednak się pośpieszył i choć o czasie, bo urodzony w 38 tygodniu ciąży miał problem ze ssaniem, objawy późnego wcześniactwa i tyłożuchwie. Szpitalne doradczynie rozkładały ręce, a ja dzień i noc ściągałam każdą kropelkę, cały czas próbowałam przystawić mojego ssaka. Kiedy waga spadła o 10% przestraszyłam się, namawiano mnie na dokarmianie. Postanowiłam jeszcze mocniej walczyć. Po drodze przyplątało się zapalenie płuc, byłam załamana, ze łzami w oczach ściągałam mleko i z zazdrością patrzyłam na tych którym się udało. Po 9 dniach wypuścili Nas do domu, a ja nadal ściągałam i podawałam pierś, którą odrzucał. W 18 dobie stał się CUD! On w końcu załapał, udało mu się poprawnie zassać, pił, jadł, to był prawdziwy cud! Teraz ma 3,5 miesiąca i nadal się karmimy. Jestem najszczęśliwszą mamą na świecie, bo mogę dawać mu to co najlepsze, to czego potrzebuje, to co podarowała nam natura. Tak bardzo chciałam karmić piersią I MI SIĘ UDAŁO ! Mam tę moc – KARMIĘ PIERSIĄ !

  • Marta
    3 sierpnia 2015 at 21:24

    Mam tę moc- karmię piersią! Tylko my kobiety mamy tę moc, że możemy karmić swoje pociechy piersią. My możemy przekazać tym małym istotkom moc życia, czułości, miłości i obdarować poczuciem bezpieczeństwa. To my tworzymy moc więzi która otacza nas i maleństwo podczas karmienia piersią. Nasza moc tkwi w mleku! Dzieki niemu przekazujemy naszym szkrabom to co najlepsze i niezbedne do dalszego i prawidłowego ich rozwoju:) Mam ndzieję i bardzo pragnę karmic moje maleństwo piersią, chce mu dać to co najlepsze, juz za kilka dni ta mala istotka pojawi się w naszym życiu i uzyję wszelkiej mocy zeby przekazac synkowi właśnie MOC mleka matczynego! ( nie watpliwie w awarjnych sytuacjach nie zastąpionym moze okazac się laktator prolactis 🙂

  • Wiola
    3 sierpnia 2015 at 21:28

    Mam tę moc-karmię piersią to dla mnie przede wszystkim miłość i zdrowie, które przekazuję synowi już (7.08) blisko trzy lata, walczyłam o każdą kroplę na początku jak lwica o swoje młode. Dla mnie jest to ważne ze względów bliskości, miłości i przede wszystkim ogromnego zaangażowania mamy, ponieważ u nas bywało, ze musiałam wszystko rzucić i leżeć z synem w łóżku, a on przy piersi na zmianę prawa, lewa. Mimo ogromnego zmęczenia psychicznego wytrwałam najtrudniejszy czas i wtedy było już tylko lepiej. Moje mleko jest jak złoto, które mogłam i mogę mu podawać kiedy tylko tego potrzebował, teraz potrzebuje go do spania. Mam tę moc bo wygrałam walkę i nie dałam się przeciwnościom losu i wywalczyłam swoją mocą o karmienie piersią. Za niedługo pojawi się jego brat bądź siostra mam nadzieje, na karmienie w tandemie, co może nie być łatwe jeżeli pierwsze trzy miesiące karmienia piersią takie jak z synem. Dlatego super byłoby wygrać.

  • Kasia
    3 sierpnia 2015 at 21:32

    Mam tę moc-niezwykle ważnego fizycznego i emocjonalnego kontaktu z dzieckiem. Dzięki karmieniu piersią nie tylko zaspokajam podstawowe potrzeby dziecka tj. głodu, pragnienia, zapewniam otrzymywanie potrzebnych składników odżywczych, minerałów drogą najbardziej NATURALNĄ ale i utrzymuje przewspaniały i ważny kontakt z maleństwem- dzięki temu czuje się bezpieczne, kochane. Karmienie piersią odgrywa ważną rolę w życiu dziecka ale i matki ( to jest niesamowite uczucie, które trudno opisać słowami- wie o tym każda matka, która karmiła swoje maleństwo piersią).

  • monia
    3 sierpnia 2015 at 21:49

    Mam moc! Kiedy jestem na spacerze z dwumiesięczną córką i nagle zaczyna płakać – dla mnie – mamy z super mocą zaczyna się misja – czas start : nakarmić dziecko! Po pierwsze muszę szybko znaleźć ławkę w miarę ustronnym miejscu. Oczywiście nie będzie łatwo – przecież takie sytuacje zwykle zdarzają się, albo w zatłoczonych przestrzeniach albo tam gdzie ławek czy innego niż murki miejsca do siedzenia brak! Ale ale co to dla mamy z supermocą?! Zmieniając wymogi ( a niech to wygoda mamy nie jest najważniejsza) betonowy chodniczek pod drzewem koło trzepaka wydaje się idealnym miejscem na obiadek dla córeczki – czyż nie? Ile razy niczym batman w swoim skafandrze – nakładam chustę i kucam, siadam, gimnastykuję byle tylko nakarmić córkę! Wykorzystują swoją super moc – nie muszę przygotowywać mieszanki czy biegiem wracać do domu byleby tylko dać dziecku jeść. Mam super moc, która zawsze i wszędzie może być użyta! To dar, przywilej, cud i najpiękniejsze chwile jakie kobieta – matka może mieć. Wiadomo, nie jest łatwo zwykle początkowe godziny, dni to walka o to żeby nauczyć się i doskonalić tę moc – co zwykle kończy się sukcesem ( aj nawet nie wracam wspomnieniami do bolesnych początków). Oo a teraz muszę kończyć – moja mała kruszynka woła mnie o użycie mocy ( tym razem w wygodnej pozycji w domowym zaciszu)!

  • magda
    3 sierpnia 2015 at 22:18

    Mam te moc karmię piersią daje mojemu dziecku wszystko co najlepsze, daje mu tę moc potrzebną do jego prawidłowego rozwoju.

  • Strykowska
    3 sierpnia 2015 at 22:24

    Karmienie piersią-mam tę moc czy to dzień a może noc kiedy sobie wszyscy smacznie śpią a ja swą wyciągam tajną broń,i pełniutki mamy brzuszek od mleczka z mamy cycuszek.Zdrowiem tryskam i energią to ja dzidziuś pragnę żeby jedzonka było zawsze pełno.

  • Karolina
    3 sierpnia 2015 at 22:44

    Karmienie piersią -mam tę moc czy to dzień a może noc wszyscy sobie smacznie śpią a ja swą wyciągam tajną broń i pełniutki mamy brzuszek od mleczka z mamy cycuszek.Zdrowiem tryskam i energią to ja dzidziuś pragnę żeby jedzonka było zawsze pełno.

  • Marta
    4 sierpnia 2015 at 01:55

    ,Mam tę moc ” jednak udało mi sie kolejny raz wytrwałam w karmieniu to juz 8 miesiąc Aurelii i cycuś jest na pierwszym miejscu. Zasypia słodko przy nim i czuje coś więcej niż wielką moc , niezwykle magiczne przywiazanie do còreczki ,jej oczka wpatrzone w mamusie i obecnie już świadome jej potrzeby bycia wtuloną we mnie ,tak ona wie że to ja ,że to mama ma cyci ,nie potrafiłabym jej odmòwić to jest zbyt piękne. Były po porodzie problemy ale nie poddalam sie a còreczka mimo małej ilości pokarmu ssała ii ssała ,i udało sie bo mleczko popłyneło ,wkońcu maleństwo sobie pojadło i byłam szczęśliwa że jestem w stanie ją wykarmić .Mam nadzieje że ponad dwa lata wytrwam tak jak poprzednio ze starszą còrką karmiąc piersią

  • Wiola szczęśliwa mama!
    4 sierpnia 2015 at 06:06

    Mam tę moc ponieważ Bozia dała mi synusia.,którego mogę karmić piersią. Dziękuję Bogu za ten cud.?

  • Patrycja
    4 sierpnia 2015 at 06:18

    Mam tę moc – karmię piersią zawsze i wszędzie w domu, na spacerze na zakupach a niech gadają jestem mamą i się tego nie wstydzę. Mama 2 miesięczniej Urszulki

  • Agusiaaa
    4 sierpnia 2015 at 06:48

    Macierzyństwo to wielki dar dla nas.A nasz pokarm karmiąc piersią to moc jaką możemy przekazać dziecku by stało się silniejsze teraz jak i w przyszłości. My matki posiadamy tą moc, dzięki niej-urodziłyśmy istotę ludzką, dajemy jej pokarm, opiekujemy się jak najlepiej potrafimy. Jesteśmy dzięki temu wyjątkowe:)

  • barburka
    4 sierpnia 2015 at 07:06

    Moc ma mój syn, bo kiedy ja leżałam po cięciu, przygotowana na to że mleko w piersiach pojawi się z lekkim opóźnieniem, on nie chciał czekać.. tak stymulował, tak stymulował że mleko poleciało niemal że od razu 🙂 i ta moc towarzyszy mu do dzisiaj a właśnie skończył 13 mies 🙂 Za każdym razem kiedy myślę sobie.. „może już wystarczy” mój synek utwierdza mnie w tym że nie ma nic lepszego niż cycuś i mleczko mamine. Jest o tyle sprytny że nie pije ani soków ani wody, TYLKO CYC gasi pragnienie! nie uspokaja go smoczek jak się np wywróci- tylko cycek daje mu ukojenie! A ja kocham go koarmić. Kocham tą świadomość że mamy tą moc-i MOCną więź która łączy tylko nas!

  • Wiola
    4 sierpnia 2015 at 07:08

    Karmienie piersią daje wielką moc,
    Cycuś mamusi ciepły jest jak milusi koc,
    Potrzebę bliskości wypełnia stale,
    Dając moc miłości wielką niebywale.
    Całe dobro z mleczkiem wysysa maluszek,
    Trzymając się mamy za mały paluszek.
    To uczucie najpiękniejsze na świecie,
    Jeśli karmiłyście to na pewno wiecie.
    Dziecię przy tym dużo zdrowsze,
    Przeciwciała co chwilę dostaje nowsze.
    Ta moc, to mleczko, to jest jakiś cud,
    Bo z piersi maluszek otrzymuje ambrozję i miód.

  • Edytusia
    4 sierpnia 2015 at 07:09

    Mam Tę Moc -Karmię Piersią! To jest niesamowite przeżycie:),bliskość z Córką,Dar boży który można karmić naturalnym pokarmem,Nie do opisania wyjątkowe przeżycie:) Życzę każdej młodej mamie Karmienia Piersią:) Nakarmione dziecko – Szczęśliwe dziecko:)

  • Agata
    4 sierpnia 2015 at 07:21

    Mam te moc dla mnie oznacza mieć sile do działania , nie tylko dla siebie lecz dla innych rownież w pomocy . Moc to jest siła i walka z bezsilnością , z ktora wygrałam gdy zachorowałam teraz jestem najszczęśliwa mama po 6 latach starach mamy synka który puka żeby wyjsć na świat , daje mi moc do działania i ładuje akumulator mój których mige dzielić ????

  • Edyta
    4 sierpnia 2015 at 07:25

    A moim zdaniem jest to ta Moc i to szczęście, którego niektóre mamy są pozbawione. To cudowna bliskość z malenstwem i uczucie najsilniejszej więzi i zależności od siebie nawzajem. Jest to moc poświęcenia, wytrwałości i cierpliwości. Często walczymy ze zmeczeniem i bólem Ale mam te moc- karmię piersia!!!

  • Najszczesliwsz Mamuska
    4 sierpnia 2015 at 07:27

    Mam te moc karmienia piersią oznacza dla mnie nastawienie psychiczne u mnie była tak silne ze w 3 miesiącu ciazy zaczęła wyciekać siara chociaż kazdy nawet lekarz twierdził zebym nie możliwe dopóki sama mu tego nie udowodniłam:) kiedy tydzień temu rodziłam syna i dostałam go na ręce nie myslalam o bólu i zmęczeniu bo miałam te moc mój Syn wijąc sie sam znalazł piers i przez całe 2 godzinki ssał to było cudowne i magiczne . Mam te moc poniewaz pomimo mega bolu pokrwawionych brodawek nie zrezygnowałam i karmie dalej:) tylko my kobiety mamy te moc i nikt ani nic nam jej nie zabierze. Córeczkę karmiłam rok bo to ona zadecydowała ze juz koniec:( i tak samo bedzie teraz to mój Syn zdecyduje jak długo bedzie karmiony ale napewno nie mniej niz rok. Pozdrawiam wszystkie mamusie i życzę wytrwałości 🙂 a za przyszłe mamuśki trzymam kciuki zeby znalazły te moc i dały swoim maluszka to co najlepsze to czego nie moze dac nikt inny tylko my:) !!!!!!

  • GoskaM
    4 sierpnia 2015 at 07:30

    „Mam tę moc-karmię piersią”- zaledwie tak niewiele dla matki, a równocześnie najwięcej co z siebie można dać dziecku. Nie wymaga wysiłku i przygotowań, po prostu jest… Pokarm dla małych „bogów”, niezastąpiony, nieoceniony , a zaraz niedoceniony przez tak ogromną rzeszę kobiet. Posiadając pokarm mamy przecież tak ogromną wygodę, nie potrzeba specjalnego przygotowania, jest z nami wszędzie gotowy do spożycia. A przecież w dzisiejszych czasach matki tak bardzo cenią sobie swój czas. Mleko w proszku z drogerii czy apteki nie jest w stanie dorównać naturalnemu pokarmowi. Mając niebywałe szczęście mogąc karmić swojego malucha wykorzystujmy to. Czujmy się wyróżnione przez naturę mogąc karmić swoje dziecko tworząc magiczną więź. M

  • Aga Sz.
    4 sierpnia 2015 at 07:48

    „Mam tę moc -karmię piersia” mądre słowa. Wprawdzie ja dopiero za 8 tygodni sprawdzę czy mam tą moc choć liczę że tak. Pracuję w aptece i wiem jak ważna jest bliskość matki i dziecka w tyvh pierwszych miesiącach a tym bardziej mleko matki dla dziecka. Potrafi sprawić cuda….to intymne zbliżenie to czas dla mnie i dla mojego dziecka dla mojego skarba cudu które jest z Nami, chwila która sprawia że moge siąść spokojnie w fotelu ucałować synka i dać mu to co mam najlepszego mleko i moja milość. Nawet jeśli bede mieć problemy z laktacja too będe walczyc o kazda kropelke mojego mlecznego napoju Bogów dla mojego małego króla:))) Chce mu dać to co najlepsze i najzdrowsze a ja też na tym skorzystam.

  • Iza
    4 sierpnia 2015 at 07:56

    Mam tę moc. …Rozpalę co się tli:) Karmię piersią. Nie ma nic piękniejszego niż dawanie miłości od środka. Uwielbiam uczucie oaz widok córeczki ssącej pierś. Te ślepa patrzące na mnie po półtora godzinnym karmieniu, pytające: mogę jeszcze chwileczkę? Żaden wyjazd nam niestraszny, a uwielbiamy podróżować, poznawać nowe miejsca. Wystarczy się zamotać w chustę i iść przed siebie, bo mamy zawsze wszystko z sobą i śpiewać dalej: Zobaczę dziś czy sił mam dość,by wejść na szczyt, odmienić los. I wyjść zza krat, jak wolny ptak.O tak! o tak. mam tę moc, mam tę moc największą co się da:)

  • Paulina
    4 sierpnia 2015 at 08:16

    to znaczy, że mam dar, który daje siłę, zdrowie i poczucie bezpieczeństwa oraz miłości mojemu dziecku, a to wszystko czego potrzebuje tak mała istotka. Pozawala mu rozwijać się w zgodzie z naturą. Widzę jak codziennie zmienia się, rośnie, i mam świadomość, że to wszystko dzięki tej „mojej mocy”. Wcześniej synek był cząstką mnie, teraz ja daję mu cząstkę siebie 🙂 Dziękuje mi za to, uśmiechając się po każdym karmieniu 🙂

  • monika
    4 sierpnia 2015 at 08:20

    Monika Kupidura MAM TĘ MOC – KARMIĘ PIERSIĄ BO KOCHAM MOJE DZIECKO I CHCE MU DAĆ TO CO NAJLEPSZE Z ZESTAWEM LOVI – BO MOJE DZIECKO MA TO CO NAJLEPSZE

  • Basia- oczekująca Maluszka Mama
    4 sierpnia 2015 at 08:24

    „Mam tę moc-karmię piersią”, bo chcę dać mojemu Dziecku to co najcenniejsze. Mam tę moc, bo mam siłę i wierzę, że to co będzie potrzebowało moje Maleństwo już kilka chwil po porodzie to mój pokarm,a jest on najlepszym i bezkonkurencyjnym darem jaki mogę Mu dać zawsze i wszędzie, kiedy tylko będzie taka potrzeba. Karmię (a w zasadzie wkrótce będę karmić) i czuję, że w ten sposób można dać ogrom miłości i mnóstwo niezbędnego dobra, zarówno emocjonalnego jak i żywieniowego swojemu bezbronnemu Szkrabowi. Moc jest z nami, Mamami, które świadomie, dla dobra swoich Szkrabów, chcemy karmić piersią! oczekująca narodzin swojego Maluszka- Mamusia

  • Agnike
    4 sierpnia 2015 at 08:26

    Mam tę moc-karmię piersią ! co to dla mnie oznacza ?
    Nie miałam tej mocy przy pierworodnej,nie miałam pomocy,nie miałam doświadczenia za to do dziś mam wyrzuty sumienia,że nie walczyłam,nie wiedziałam jak walczyć.Miałam za to wiele „cennych” rad że mam złe mleko,że za chude,że dziecko głodne….
    Dziś po prawie 6 latach mam tę moc ! ,mam siłę by walczyć ! bo wiem jak ! , mam większe doświadczenie i ogromną chęć by jak najdłużej karmić drugą córeczkę która na świat przyjdzie w październiku,mam ogromną kopalnię informacji dzięki Tobie ! i wiem że dzięki kobiecej mocy zrobię wszystko i będę miała najlepsze mleko dla mojego dziecka !!

  • Agnieszka
    4 sierpnia 2015 at 08:33

    „Mam tę moc – karmię piersią!” oznacza dla mnie, że już niedługo będę mogła dać mojemu maleństwu to, co najlepsze. Słuchając i czytając różne opinie na temat karmienia piersią, byłam na początku przerażona, że sobie nie poradzę, że boli, że mogę nie mieć pokarmu… Ale wgłębiając się bardziej w temat, zrozumiałam, że mając tę moc, muszę być świadoma swojej decyzji, a karmienie piersią to najlepszy sposób na zdrowy start mojego przyszłego maleństwa i to ode mnie zależy, czy będę to robić czy nie. Dlatego staram się dowiadywać coraz więcej i będę robić wszystko, aby karmić piersią jak najdłużej – to jest moja moc.

  • LovelyLydia
    4 sierpnia 2015 at 08:43

    I make milk. What’s your superpower? 🙂 Te zdanie dodaje mi siły i uświadamia, jak wielką mam moc – karmię piersią, przyczyniam się do prawidłowego rozwoju mojej córci!

    0,7 ml – tyle mleka byłam w stanie ściągnąć w pierwszą dobę po urodzeniu. Moja córeczka, urodzona przedwcześnie, leżała na oddziale dla wcześniaków i czekała na każdą cenną kroplę. Przemiłe położne zbierały ze ścianek butelki ten cenny pokarm i podawały strzykawką mojemu dziecku. Dopiero po tygodniu, ciężkim bezsennym tygodniu, wymagającym ode mnie niewyobrażalnej cierpliwości, miałam możliwość przystawienia córeczki do piersi. Na początku, wiadomo – nie było łatwo. Nadal musiałam walczyć sama ze sobą, codziennie uczyć się jeszcze większej cierpliwości.
    Ale w końcu udało się! Karmię piersią. Wyłącznie piersią. Daję pokarm mojemu dziecku kiedy tylko sobie tego zażyczy, niezależnie od pory dnia czy miejsca w którym się znajdujemy. Daję jej NAJLEPSZY pokarm, który JA sama produkuję. To się nazywa wyjątkowa MOC, którą my, mamy, mamy! 🙂

  • Olga
    4 sierpnia 2015 at 08:44

    „Mam te moc- karmie piersia” juz niedlugo a dokladnie za 3 tygodnie bede mogla doswiadczyc tej cudownej mocy. Jako matka bede przekazywala moja cudowna moc naszemu Synkowi 😉 nie dopuszczam mysli, ze moze byc inaczej. Skoro jako matka zostalam obdarzona taka wlasnie sila, bede chciala wykorzystac ja jak najdluzej. Dzieki mocy drzemiacej we mnie, a dokladnie w moich piersiach 😉 przekarze Aniolkowi wszystko co najlepsze i najcenniejsze dla niego. Nic bowiem nie jest w stanie zastapic naturalnego karmienia piersia oraz bliskosci i wiezi, ktora ma okazje sie wówczas tworzyc miedzy matka i Nowym Zyciem. Trzymajcie kciuki aby „moc byla ze mna” jak najdluzej 😉

  • Justyna
    4 sierpnia 2015 at 08:52

    Początki karmienia piersią nie należą do najłatwiejszych,szczególnie dla pierworódek. Jest ból,są łzy i chwile zwątpienia…Wzloty i upadki… Wiem sama po sobie i niejednokrotnie myślałam,że się poddam i dam tą butlę,przecież dziecko nie może być głodne a ja chodzę sfrustrowana i nie mam od nikogo pomocy. Ale pewnego dnia wyrzuciłam wszystkie mieszanki,butelki i powiedziałam sobie,że dam radę ! Czemu mam się poddać na starcie?Karmimy piersią od pokoleń i czemu akurat mi miałoby się to nie udać ? Zaczęłam czytam blogi,grupy na Facebooku,fora i nabyłam sporo wiedzy,której nie otrzymałam od żadnej położnej,gdyż one cały czas sugerowały mleko modyfikowane…Miałam w sobie ogrom determinacji,wiedziałam,że muszę dać dziecku najzdrowszy i najlepszy pokarm jaki tylko może otrzymać. Odrobina wsparcia ze strony męża i mnóstwo wysiłku z mojej strony i w końcu mam tę moc-karmię piersią 🙂 i nie zamierzam tak szybko kończyć mimo,że powrót do pracy jest nieunikniony to się nie poddam. Za długo walczyłam aby korzystać z tego magicznego daru…I to jest właśnie definicja tego hasła: mam tę moc aby walczyć o karmienie dziecka ale i jestem dzięki temu silniejsza i pewniejsza siebie…Mogę czuć się dumna i usatysfakcjonowana mając ten dar od matki natury z którego niestety wiele kobiet rezygnuje gdyż nie otrzymuje wystarczającego wsparcia..A przecież warto !Ta moc karmienia jest nie do opisania… Zewsząd same pozytywy i ten wdzięczny wzrok dziecka,które jest w najsilniejszych ramionach świata-w ramionach mamy !

  • Linda
    4 sierpnia 2015 at 09:28

    Czekam na moją córeczkę z niecierpliwością. Już pragnę ją przytulać i właśnie… mieć tą moc karmienia piersią. Ale tyle wątpliwości przede mną. Czy dam radę? Czy się nadaję? Wiem, że karmienie piersią jest najlepsze dla mojej córeczki i dlatego tak bardzo tego chcę, a jednak ciągle dopadają mnie wątpliwości. Chcę się spełnić jako matka i jako opiekunka tego nowego życia. Dlatego życzę sobie i wszystkim mamą: „Niech moc będzie z nami”.

  • Paulina F.
    4 sierpnia 2015 at 09:42

    „Mam tę moc- karmie piersią!” mam 5 miesięcznego synka którego karmie tylko piersią. Od pierwszej chwili gdy go zobaczyłam po urodzeniu wiedziałam, że chce dla niego jak najlepiej i że będę dbała o jego zdrowie i dietę dlatego wybrałam karmienie piersią do jego pierwszego roku życia. Wieżę że dzięki temu odporność mojego dziecka będzie większa niż dzieci karmione mlekiem modyfikowanym. Oboje czujemy się doskonale gdy możemy położyć się obok siebie i mieć to 15-20 minut tylko i wyłącznie dla siebie kiedy mój skarb sobie je. A myśl, że tylko ja w naszej małej rodzinie mogę odczuwać taka bliskość z synkiem napawa mnie dumą i szczęściem bo wiem że nikt inny nie może dać tego co ja mojemu dziecku. A więź która się między nami wywiązała nigdy nie zmaleje, a tylko i wyłącznie się powiększy. Mój syn mi kiedyś podziękuje za to że karmiłam go ja najdłużej się dało piersią ! Jako młoda matka jestem pewna i świadoma tego, że dla dziecka nie ma nic lepszego niż pokarm który ja mu daje – moja pierś

  • Anaa.
    4 sierpnia 2015 at 09:58

    Mam tę moc- karmię piersią!
    Jestem kobietą niezwykle waleczną!

    Czy to dzień,czy to noc,
    Jestem dla córci niczym chroniący ją koc.

    Wspomagam jej układ immunologiczny,
    Sprawiam, ze jest bardziej energiczny.

    Buduję miedzy nami cudowną relację,
    Bliskosci nie przerwą żadne abstrakcje.

    Wzajemnie wyczuwamy swoje lęki,
    I świetnie dajemy sobie rade przechodzac przez te męki.

    Na córcie działam uspokajajaco,
    Co również na mnie wpływa bardzo kojąco.

    Tak sobie powoli żyjemy
    I wspólne życie budujemy.

    Karmienie piersią jest niezwykle ważne zarówno dla dziecka, jak i matki. Działa nie tylko na zdrowie fizyczne ale buduje także niezwykle silną więź między kobietą a jej maleństwem, wspomagając tym jego rozwój i zapewniając poczucie bezpieczeństwa. Matka czuje się spełniona mając świadomość, że daje swojemu dziecku wszystko, co najlepsze. To jej super moc.

  • kiv
    4 sierpnia 2015 at 10:07

    mam te moc…czuje sie…:
    Lekko
    Optymistycznie
    Vitalnie
    Intensywnie

  • Anika
    4 sierpnia 2015 at 10:28

    Jestem mamą 5-latka i 2-miesięcznego maluszka, gdy mój 5-letni synek usłyszał zdanie „mam tę moc-karmię piersią” to powiedział mamo Ty chyba jesteś superbohaterem bo masz moc 🙂 Ja superbohaterem się nie czuję, czuję się mamą, ani lepszą, ani gorszą po prostu mamą która dokonała wyboru i chce dać swojemu dziecku to co uważa za najlepsze. Dla mnie kiarmienie jest bezcenne a te chwile bliskości będę pamiętać do końca życia, gdy malutkie oczka patrzą się na mnie, malutkie rączki dotykają mojej piersi, szyi,twarzy, włosów to jest po prostu MIŁOŚĆ

  • Ania
    4 sierpnia 2015 at 10:36

    Mój synek jest wcześniakiem, urodził się 1,5 miesiąca przed terminem i ważył 2040g. Przy porodzie przedwczesnym proces dostarczania składników niezbędnych do budowy organizmu małego człowieka poprzez łożysko, zostaje przerwany. Jednakże natura kompensuje to, znacząco wzbogacając pokarm matki wcześniaka. Jesteśmy tego najlepszym dowodem. Franek ma już prawie 4 miesiące i waży 7 kg. Karmię go wyłącznie piersią, a zwiększył swoją wagę ponad trzykrotnie i rozwija się prawidłowo. Niepotrzebne są żadne wzmacniacze czy sztuczne mieszanki organizm kobiety ma tę moc, że potrafi dostosować się do specjalnych potrzeb dziecka.

  • Ela
    4 sierpnia 2015 at 11:31

    Ja napiszę inaczej – „Bardzo chciałabym mieć tę moc” 🙂 Jestem bowiem dopiero (albo i już!) w 22 tc. i powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie innej możliwości niż karmienie piersią mojej maleńkiej córeczki, która rozwija się pod moim sercem. Karmienie piersią jest dla mnie kwestią zupełnie naturalną, wręcz oczywistą – skoro mam moc, możliwość sprawić, by moje dziecko było zdrowe, dobrze się rozwijało a nasza więź była jeszcze silniejsza, czemu mam świadomie rezygnować z tego? Na szczęście wokół słyszę coraz więcej deklaracji młodych przyszłych Mam, które mówią: „tak, chcę karmić piersią”. Znam też przypadki początkowych trudności z laktacją, które dzięki uporze młodej Mamy, zostały przezwyciężone. Znam też przypadki Mam, które szybko się poddają w obawie przed deformacją piersi (czy to na prawdę jest aż tak ważne?) i karmią swoje maleństwo 1-2 miesiące lub wcale. Ja osobiście mam ogromną nadzieję, że będzie dane mi karmić piersią i że będzie to dla mnie i dla mojej Haneczki tak wspaniałe przeżycie, jak się tego spodziewam :-)) Trzymajcie za mnie kciuki!

  • Marta R
    4 sierpnia 2015 at 11:40

    MAM TĘ MOC – KARMIĘ PIERSIĄ . wygrałam od losu nie tylko wspaniałego syna, ale także cudny dar jaki mogę mu dac czyli kolejną cząstkę siebie , czyli moje mleko ! Krotko i na temat : Mój pokarm , jak i innych mam jest w pełni dopasowany do karmienia dziecka i zmienia się dopasowując do jego potrzeb i danego etapu rozwoju. To wspaniała i wyjątkowa moc, dana z góry. Mamy korzystajmy z niej jak najdłużej !

  • Bernadeta
    4 sierpnia 2015 at 12:23

    mam tę moc – moc bombardowania mojego maleństwa pełnią dobrodziejstw znajdujących się w moim mleczku, co prawda jeszcze go nie ma, pojawi się za nieco ponad dwa miesiące, ale moje bliźniaczki z pewnością chciałyby poczuć smaczek maminego mleczka. Ciężko będzie wykarmić dwie małe kobietki, ale z takim laktatorem będzie to sama przyjemność 🙂

  • Milena
    4 sierpnia 2015 at 12:24

    Moja córka urodziła się dosyć duża (4100) poprzez cesarskie cięcie. Od początku była przystawiana do piersi i rzekomo miałam tyle pokarmu, że na jej potrzeby wystarczało 🙂 Byłam przeszczęśliwa. Od początku marzyłam o tym, że będę karmić sama. Jednak nie było tak różowo. Każdego dnia traciła na wadzę. W trzeciej dobie pielęgniarka z długim stażem pracy powiedziała, że nie może na to pozwolić i musi podać butelkę. Myślałam, że świat mi się zawalił, popłakałam się, bo myślałam, że odbieram tej Małej Istotce to co mogę dać jej najlepszego w pierwszych chwilach. Jednak wieczorem młoda, bardzo sympatyczna pielęgniarka powiedziała, że całą noc jest do mojej dyspozycji i pomoże mi przystawiać dziecko do piersi. To był przełom. Dałyśmy radę bez butelki i rano okazało się, że córka przybrała na wadze. Nie wiedziałam jak dziękować siostrze za to co dla nas zrobiła. I tak już 4 miesiące moja „Kruszynka” żywi się moim pokarmem. Jest wieeeelkim łakomczuchem i uwielbia leżeć i odpoczywać przy mnie. Szybko rośnie, unikamy wszelkich chorób i mogę przeżywać z nią ten wspaniały czas bliskości jakie stwarza nam właśnie pora karmienia. Wszystkim przyszłym Mamom polecam ! Nawet pomimo początkowych trudności nie poddawajcie się 🙂

  • Natalia
    4 sierpnia 2015 at 12:41

    Mam tę moc- karmię nadal piersią. 🙂
    Zaczęłam córeczkę karmić zaraz po narodzinach. Pani położna przystawiła maleńką do mojej piersi, a ona zaraz potrafiła ją złapać… tak mi się przynajmniej wydawało. Ja przeszczęśliwa „młoda mama”, że mogę i potrafię nakarmić moje maleństwo dumnie trzymałam córeczkę ze łzami wzruszenia w oczach. Kolejne próby nakarmienia maluszka były już troszkę trudniejsze… malutka nie chciała się wybudzać na karmienia, a kiedy się już wybudziła miała problem z prawidłowym złapaniem piersi, w rezultacie czego wróciłyśmy w piątek do domu a ja z poranionymi, krwawiącymi sutkami…
    Moja Pani położna miała przyjść do nas dopiero w poniedziałek, no ale przecież trzeba było nakarmić maleństwo. Nie poddałam się. Ze łzami w oczach przystawiałam malutką do moich piersi by mogła się najeść. Przeszywający ból mnie paraliżował.. ale karmiłam. I jak się okazało wcale źle nie przystawiałam już mojego maleństwa do piersi, ale to wszystko trwało zanim się rany pogoiły. Mój maleńki niemowlaczek przeszczęśliwy jak mała przyssawka każdorazowo przyklejał się do bolących piersi… około 4 tygodnia byłam już niemal zrezygnowana… jednak samo karmienie sprawiało mi tak wielką przyjemność pomimo niedogodnień, że nie poddałam się. Nawet nie wiem kiedy przestało boleć. Wszystko stało się tak naturalne 🙂 Jutro moja córcia kończy 11 tygodni pięknie rośnie i się rozwija a ja karmię piersią dalej :).

  • Patrycja G.
    4 sierpnia 2015 at 13:36

    Mam tę moc-karmie piersią! Moc to dar- a darem jest mój maluszek i możliwość karmienia go. Alchemicy od pradziejów szukali eliksiru na siłę i wieczną młodość. A wystarczy kropla mleka matki- by dać zdrowie, siłę i wszystko co najlepsze. Kobieta daje życie, a karmienie piersią to moc potrzymania tego życia i z mlekiem przekazanie kropel miłości.

  • Sylwia
    4 sierpnia 2015 at 13:39

    Moją mocą jest pozytywne myślenie o karmieniu. Karmić piersią trzeba przede wszystkim chcieć! Pozytywne nastawnie jest niezastąpione w osiąganiu narzuconych sobie celów. A moim największym celem w życiu jest szczęście, zdrowie i miłość mojego synka… Dlatego kochane mamy zarażajcie swoją mocą wszystkich dookoła….a zwłaszcza tych, który o cudownym wpływie karmienia piersią nie wiedzą nic lub wiedzą za mało! Tak ! Karmienie piersią to cud! Cud, którego jestem częścią 🙂

  • Gabriela Żółtowska
    4 sierpnia 2015 at 14:23

    Jestem supermamą, superbohaterką, superkarmicielką.
    Od moich decyzji zależy jak będzie wyglądało życie małego człowieka mieszkającego pod moim serduchem. Jak się rozwinie, jakie będzie miało możliwości. Czy mu ułatwię, czy utrudnię, czy wcale nie podejmę decyzji.To wszystko spoczywa na moich barkach i… lubię ten ciężar 🙂
    Dla mnie karmienie piersią to przede wszystkim świadomość matczynej supersiły, która jest kluczem do bram całego świata dla nowego życia.
    Jestem świadoma swojej supermocy, bo kocham.
    Kocham, więc, skoro mogę, ułatwiam.
    Ułatwiam, dając to co najlepsze.
    Karmię, bo to sama natura. Matka natura.
    🙂

  • SuperMama
    4 sierpnia 2015 at 14:42

    Karmię piersią – mam tę moc
    Tak ratuję świat co noc.
    Jestem jedną z Superbohaterów!
    Choć unikam helikopterów,
    nie umiem też chodzić po ścianach,
    i nie wzoruję się na batmanach,
    a do tego nie mam specjalnego stroju,
    to moja moc nie zależy od nastroju
    i jest ważniejsza od każdej innej,
    bo daje siłę istocie niewinnej.
    Kochane Mamy miejcie odwagę,
    i odrzucajcie złych plotek plagę.
    Misja Specjalna: piersią karmienie
    Niech da nam wszystkim radości strumienie!

  • Anita
    4 sierpnia 2015 at 14:55

    „Mam tę moc – karmię piersią!” – To dla mnie mega wyzwanie. swoje pierwsze dziecko karmiłam piersią zaledwie kilka dni z powodu braku pokarmu. Czułam się z tym bardzo źle. postanowiłam, że przy drugim tak łatwo się nie poddam. Muszę zrobić wszystko, aby mi się udało. I tak się stało. Swojego synka karmie już ponad 3 miesiące i jest super. Mam MOC i czuję, że dzięki temu wszystko mi się uda.

  • Mikawroc
    4 sierpnia 2015 at 14:56

    Mam tę moc, bo karmię piersią- początki były ciężkie, płakałam dzień i noc, bo maleństwo nie umiało się przyssać. Wpadało w histerie a ja w rozpacz, że zła matka ze mnie, bo nie umiem nakarmić dziecka. Przetrwałam, a więc mam tę moc. Teraz bardzo lubię wspólne chwile podczas karmienia. Chciałabym karmić jak najdłużej, bo mojdziecko jest przez to szczęśliwsze. Niestety czeka mnie zabieg operacyjny i moje karmienie może się skończyć. Ponieważ nie chcę tego, to odkładam wizytę w szpitalu. Nie ukrywam że taki laktator pomógłby nam w przetrwaniu rozłąki a moje dziecko nadal otrzymywałoby napój o super mocy ☺

  • Dorota
    4 sierpnia 2015 at 16:03

    Witam!

    Moja historia z karmieniem piersią zaczęła się 2 tygodnie temu, kiedy to o 8,50 usłyszałam krzyk swojej córki. Po dostawieniu do piersi mała piła i sama się zdziwiłam, że to tak szybko i sprawnie nam poszło. Ale już w nocy pożałowałam. Dało znać o sobie zmęczenie po porodzie siłami natury i gdyby nie pielęgniarki to chyba bym się zapłakała. Pomogły i to nawet przez dwie noce. Jednak po powrocie do domu bałam się jeszcze bardziej niż w szpitalu. Tam miałam pomoc, a tu zostałam sama z małą M. i moim kochanym mężem J. Okazało się, że nie taki diabeł straszny. Mała piła i pije do dziś z piersi, choć początek był trudny. Najzabawniejszy w tym wszystkim był komentarz mojego J., który widząc mój biustonosz do karmienia powiedział: „ale bajer, w sexshopie go kupiłaś?”. Te słowa dodały mi otuchy i pozwoliły uwierzyć w to, że mogę karmić piersią. Nie poddaję się i nadal karmię piersią, bo wierzę, że dla Małej to najlepsze.

    Pozdrawiam,

    P.S. Trzymaj kciuki za moje dalsze karmienie piersią!

  • Martyna
    4 sierpnia 2015 at 16:19

    Mam tę moc-karmię piersią!
    Czyli daję mojemu maleństwu to co najważniejsze i najpotrzebniejsze dla Jego zdrówka, a zarazem spełniam się jako mama.
    Bo gdy patrzę i widzę ,że moje dziecko jest najedzone i szczęśliwe to i ja jestem szczęśliwa. A to jest najważniejsze!

  • Iza.
    4 sierpnia 2015 at 16:21

    Dla mnie to siła którą mam okazje widzieć codzinnie, kiedy widzę zależność i miłość która z dnia na dzien, miedzy mną a moim synkiem, jest coraz wieksza. Moc ma każda kobieta która zmaga się z początkowym karmieniem piersią, to dla jednych wiekszy, dla innych mniejszy ale trud i tak zwane parcie na szkło, trzeba byc niezwykle silnym emocjonalnie by przebrnąć przez ten trudny początek( przynajmniej dla mnie). na szczeeście ja mam juz to za sobą, Swojego malucha karmię ponad pół roku karmię tylko jedną piersią i jestem z tego dumna. Pozdrawiam 🙂

  • Pozdrawiam :)
    4 sierpnia 2015 at 18:11

    „Mam te moc – karmię piersią „. Jeszcze 6 tygodni i mam nadzieję, że będę mieć tę moc karmić piersią 🙂 Od zawsze nie wyobrażałam sobie innego sposobu karmienia swojego dzieciątka niż z własnej piersi. Karmienie piersią jeszcze bardziej buduje więź między dzieckiem i matką i obym taką więź nawiązała ze swoją córeczką 🙂 Już się nie mogę doczekać tych chwil , ale także wiem, że laktator będzie bardzo pomocny aby wyskoczyć na przykład do sklepu. Firmę Lovi bardzo lubię – zakupiłam juz smoczki z najnowszej kolekcji oraz butelki 150 ml aby mieć w razie jakichkolwiek problemów 🙂

  • Aneta
    4 sierpnia 2015 at 18:34

    Mam tę moc – Moja córeczka ma miesiąc. Emotikon smile Karmię ją piersią.. Tworzy to po między nami więź.. Czuje jaką miłością ja darzę.. Wybrałam karmienie piersią ponieważ, mogę w każdej chwili nakarmić moją małą kruszynkę nie martwiąc się czy będę miała gdzie ogrzać mleko. Jak wiadomo mleko od mamy ma wszystko, wszystkie cenne składniki, aby nasze pociechy rosły zdrowe i silne. Zwiększa one tez odporność.. A przecież kazdej z nas na tym zależy Emotikon smile Po mimo tego, że na początku jest ciężko warto trochę poczekać i KARMIĆ PIERSIĄ. Emotikon smile Wasze dzieci napewno będą wam wdzięczne! Więc jak najbardziej zachęcam. Emotikon smile

  • Przyszła Mama
    4 sierpnia 2015 at 18:34

    Mam tę moc – karmię piersią!

    Mam moc jak SUPERBOHATER ! Nie jest w stanie pozbawić mnie jej nikt . Pojawiła się wraz z poczęciem dziecka, i trwać będzie aż do momentu gdy zdobędę się na odwagę i poważną decyzję o zaprzestaniu karmienia … mlekiem z piersi mamy – czyli mnie !

    Gdy budzi się moja mała Kruszynka i wiem, że to pora karmienia czuję że napływa do mnie moc, siła, radość która odsuwa ode mnie wszelkie zło, smutki i zmartwienia . To ona sprawia, że w tej wyjątkowej chwili, nic poza moim dzieckiem się nie liczy … Nic !

    Karmienie piersią to dla mnie zdecydowanie karmienie miłością (każda mama powinna tego doznać, choć wiem, że nie każda może … sama byłam pod wielkim znakiem zapytania, lekarze nie dawali mi szansy na karmienie piersią… jednak udało się . Przezwyciężyłam przeciwności losu i … podjęłam się tego jakże trudnego zadania ) . Trudnego ? Cóż w tym trudnego? Wiele osób się dziwi ! Jednak ! Karmienie piersią wymaga odpowiedniej diety i rozważne dobieranie przypraw (by nie zaszkodzić dziecku) .

    M MAM moc- mogę za pomocą swych piersi nakarmić dziecko, dając mu szansę na lepszy rozwój !
    A ADEKWATNIE mogę zasłużyć na bliższą więź z dzieckiem, jaka rodzi się przy karmieniu !
    M MOGĘ czuć ciarki, gdy dziecko jedząc wpatruje się we mnie swoimi małymi oczkami nieustannie !

    M MUSZĘ przyznać, że odkąd zaczęłam karmić, dziecko stało się jeszcze bliższe mojemu sercu !
    O OSWOJENIE się z karmieniem i zaakceptowanie tego daje mi poczucie siły , pewności siebie !
    C COKOLWIEK mówią inni, ja nie krępuję się nakarmić dziecka gdy ten odczuwa głód…

    K KOCHAM swojego maluszka i karmię piersią bo tak zdecydowałam
    A AMBITNIE do tego zadania przez całą ciążę się przygotowywałam .
    R RATUJE to mój szacunek do samej siebie i dziecko wspomaga,
    M MATCZYNEJ miłości i troski karmienie piersią wymaga !
    I INTERPRETUJE to jak szansę, która pozwala mi zniwelować dziecka pragnienie
    E ESTETYCZNE karmienie piersią to największe me marzenie !

    P PRAGNĘ dać dziecku z siebie jak najwięcej, i to MOC uśmiechu mi daje,
    I INNYM że cieszę sie z niczego – się właśnie wydaje !
    E ENERGII karmienie mi dodaje, tak, że czuję jakbym się właśnie całkiem naładowała
    R RADUJĄC się wiem, że MOC karmienia piersią mam- i tego będę się trzymała !
    S SIŁA jaką daje mi zadowolona mina maluszka po jedzeniu- jest bezcenna
    I IDIOTYCZNA próba odwodzenia mnie od możliwości karmienia jest daremna !
    Ą ĄC koniec i basta !

    Karmienie piersią daje mi:

    MOC bezwarunkowej miłości
    MOC siły i chęci do wstawania
    MOC opieki i troskliwości
    MOC uśmiechu i radości
    MOC zaspokajania łaknienia
    MOC bycia matką taką jak zawsze chciałam !

  • Martaaa
    4 sierpnia 2015 at 18:36

    TO MOC SUPER-BOHATERKI !! Nie dość, że mój biust jest piękny i ponętny, to dzięki niemu, mogę dać swojemu dziecku to co najcenniejsze dla jego zdrowia.

  • Przyszła Mama
    4 sierpnia 2015 at 18:37

    Mam tę moc – karmię piersią!
    Mam moc jak SUPERBOHATER ! Nie jest w stanie pozbawić mnie jej nikt . Pojawiła się wraz z poczęciem dziecka, i trwać będzie aż do momentu gdy zdobędę się na odwagę i poważną decyzję o zaprzestaniu karmienia … mlekiem z piersi mamy – czyli mnie !
    Gdy budzi się moja mała Kruszynka i wiem, że to pora karmienia czuję że napływa do mnie moc, siła, radość która odsuwa ode mnie wszelkie zło, smutki i zmartwienia . To ona sprawia, że w tej wyjątkowej chwili, nic poza moim dzieckiem się nie liczy … Nic !
    Karmienie piersią to dla mnie zdecydowanie karmienie miłością (każda mama powinna tego doznać, choć wiem, że nie każda może … sama byłam pod wielkim znakiem zapytania, lekarze nie dawali mi szansy na karmienie piersią… jednak udało się . Przezwyciężyłam przeciwności losu i … podjęłam się tego jakże trudnego zadania ) . Trudnego ? Cóż w tym trudnego? Wiele osób się dziwi ! Jednak ! Karmienie piersią wymaga odpowiedniej diety i rozważne dobieranie przypraw (by nie zaszkodzić dziecku) .
    .
    .
    .
    M MAM moc- mogę za pomocą swych piersi nakarmić dziecko, dając mu szansę na lepszy rozwój !
    A ADEKWATNIE mogę zasłużyć na bliższą więź z dzieckiem, jaka rodzi się przy karmieniu !
    M MOGĘ czuć ciarki, gdy dziecko jedząc wpatruje się we mnie swoimi małymi oczkami nieustannie !
    .
    M MUSZĘ przyznać, że odkąd zaczęłam karmić, dziecko stało się jeszcze bliższe mojemu sercu !
    O OSWOJENIE się z karmieniem i zaakceptowanie tego daje mi poczucie siły , pewności siebie !
    C COKOLWIEK mówią inni, ja nie krępuję się nakarmić dziecka gdy ten odczuwa głód…

    K KOCHAM swojego maluszka i karmię piersią bo tak zdecydowałam
    A AMBITNIE do tego zadania przez całą ciążę się przygotowywałam .
    R RATUJE to mój szacunek do samej siebie i dziecko wspomaga,
    M MATCZYNEJ miłości i troski karmienie piersią wymaga !
    I INTERPRETUJE to jak szansę, która pozwala mi zniwelować dziecka pragnienie
    E ESTETYCZNE karmienie piersią to największe me marzenie !
    N NIEWĄTPLIWIE siłę do działania i pragnienie prawidłowego rozwoju dziecka mi to daje,
    I INDYWIDUALNE podejście , MOC KARMIENIA i uśmiechem leczenia !
    A ASERTYWNE postanowienia – by spełnić dziecka pragnienia
    .

    P PRAGNĘ dać dziecku z siebie jak najwięcej, i to MOC uśmiechu mi daje,
    I INNYM że cieszę sie z niczego – się właśnie wydaje !
    E ENERGII karmienie mi dodaje, tak, że czuję jakbym się właśnie całkiem naładowała
    R RADUJĄC się wiem, że MOC karmienia piersią mam- i tego będę się trzymała !
    S SIŁA jaką daje mi zadowolona mina maluszka po jedzeniu- jest bezcenna
    I IDIOTYCZNA próba odwodzenia mnie od możliwości karmienia jest daremna !
    Ą ĄC koniec i basta !
    .
    .
    .

    Karmienie piersią daje mi:
    MOC bezwarunkowej miłości
    MOC siły i chęci do wstawania
    MOC opieki i troskliwości
    MOC uśmiechu i radości
    MOC zaspokajania łaknienia
    MOC bycia matką taką jak zawsze chciałam !

  • Zaneta
    4 sierpnia 2015 at 18:37

    Karmienie piersią to przyjemne , zdrowe i pożyteczne poświęcenie swojego ciała.

  • Beata
    4 sierpnia 2015 at 20:03

    Będąc w ciąży nie byłam nastawiona ani na karmienie piersią ani na karmienie mlekiem modyfikowanym uda się to się uda nie to nie. Całe szczęście na początku nie miałam żadnych problemów z karmieniem i z powodzeniem karmiłam mała piersią niestety po dwóch miesiącach zauważyłam że mała się nie najada ciągle jest głodna wiec zaczęłam ja dokarmiać i zaczęły się problemy brzuszkowe w miedzy czasie znalazłam koszulkę w internecie z napisem ja mam mleko a ty jaka masz supermoc? I się popłakałam bo moja super moc zanika. Od tamtej pory walczę o każdą krople tego drogocennego nektaru dla mojej córki bo to jest coś wspaniałego zrozumiałam to dopiero jak zaczęłam to tracić.

  • aneta
    4 sierpnia 2015 at 20:28

    jedną z najlepszych mocy na świecie jest moc karmienia i o tym wiecie, rano wieczorem, we dnie i w nocy ciągle korzystam z tej swojej mocy , dziecko przytulam mocno do siebie i karmię piersią w każdej potrzebie. dzieciątko rośnie zdrowe wesołe przy piersi mojej mleko wciąż pije i rośnie zdrowe i radosne

  • Makronek
    4 sierpnia 2015 at 21:15

    Mam tę moc, mam tę siłę
    memu dziecku dać posiłek,
    na głód duży i głód mały,
    na smuteczki i bolączki
    zawsze ciepły i pachnący.
    Nawet Superman przy kryptonicie słaby,
    bo nie pijał mleka MAMY!

  • fifidorea
    4 sierpnia 2015 at 21:17

    Karmię piersią, mam tę moc – chronię dziecko przed chorobami jak gruby koc, kontaktuję się z córeczką poprzez moje ciało, by więzi między nami nie było zbyt mało. Moja moc to maleństwa naturalne prawo, bo mamine mleko smakuje unikatowo.

  • Monika
    4 sierpnia 2015 at 22:49

    Mimo przeciwności losu mam moc i karmię jedną piersią!Mieć moc to znaczy być silniejszą od otoczenia i swojej psychiki.

  • Anita
    4 sierpnia 2015 at 23:05

    Kiedy tak czytam te wszystkie wpisy chce mi się płakać że ja nie miałam tyle siły żeby nauczyć się karmić piersią. Córcia była za słaba żeby ciągnąć mleko z piersi i zaczęłam odciągnąć i podawać z butelki. Później nie mogłam słuchać jak płacze z głodu kiedy próbowałam karmić piersią a ona nie wiedziała co się dzieje. Minął prawie rok a ja nadal odciagam pokarm i z dnia na dzień odwlekam koniec tej drogi. Pomimo ciągłego bólu nadgarstka (laktator ręczny ?), wiecznego mycia butelek i pojemniczków będę odciągnąć ile się da bo widok rozanielonej buźki mojej kruszynki kiedy ciągnie butle wynagradza wszystko. Mam tą moc w sobie. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny z laktatorem w ręce i trzymam kciuki ? a tym którym się udało gratuluję ?. A tak na marginesie życzę powodzenia w czytaniu wszystkich wpisów bo jest ich naprawdę ogrom ?

  • Asiołek
    4 sierpnia 2015 at 23:39

    „Mam tę moc” – Patrzę na mojego śpiącego synka i wiem, że to dzięki mnie ma siłę na poznawanie świata, odkrywanie nowych części własnego malutkiego ciałka. Patrzę na niego i wiem, że daję mu wszystko co mam najcenniejszego – trochę siebie, mój czas, te nieprzespane godziny w nocy, gdy błogo zasypia wtulony we mnie bo zaspokoił swój głód fizyczny i emocjonalny.
    „Mam tę moc” – mimo, że presja jest ogromna nie zamierzam przestać.
    I teraz tylko zaczyna we mnie kiełkować strach – co będzie, gdy przyjdzie czas powrotu do pracy? Jak ja sobie z tym poradzę? On jest silny dzięki mnie, więc na pewno da radę!

  • Magda EM
    4 sierpnia 2015 at 23:40

    Sześć dni temu po raz czwarty zostałam mamą. Radość, nieopisane szczęście, wzruszenie mieszające się ze łzami. Wątpliwości czy podołam, czy tym razem stanę na wysokości zadania. Znowu zaliczam nieprzespane noce, łzy bezsilności, niebotyczne zmęczenie, obolałe brodawki, nabrzmiałe piersi. Sterty niepopranych i niepoprasowanych ubrań wylewają się z pralki i kosza, kolejny dzień nie ma obiadu, nie odbieram telefonów od rodziny i znajomych. Włosy w artystycznym nieładzie, nogi ogolone pół na pół, szczęście że w koszuli chodzę tylko do powrotu męża z pracy i dobrze że starsze dzieci z dziadkami na działce. Śniadanie jem w porze obiadu, kawa zawsze zimna, już się przyzwyczaiłam. Zdążę nakarmić i uśpić ssaka, zakręcę się i odłożę coś na miejsce młody oznajmia krzykiem swoją gotowość do ssania. Ile on spał? Jestem na skraju wytrzymałości. Ale wiem że mój wysiłek ma sens. Kiedy biorę na ręce i przytulam te 3 kilogramy szczęścia, zapominam o zmęczeniu, bałaganie. Kiedy siadam i podaję mu swoją pierś czuję się wyjątkowo. Patrzę w jego maleńkie zdziwione oczka i czuję bezgraniczną miłość. Jestem wyjątkowa, jestem mamą i wiem że to co daję tej małej istocie to największy dar jaki mogę mu podarować. Nie do kupienia a jednak bezcenny. Czuję że mam moc, bo czasami karmienie piersią nie jest proste, wymaga wysiłku i wyrzeczeń, a ja im chcę sprostać. Dla mojego dziecka.

  • Ecik
    5 sierpnia 2015 at 00:39

    Moja malenka coreczko…
    Przyszlas na swiat 14 lutego, w Dniu Zakochanych.. i nie moglas uczynic mnie szczesliwszą! Tak, dzis wreszcie jestem szczesliwa. Znam znaczenie tego slowa!! Obudzilas i wyzwolilas we mnie nowe uczucia.. takie o jakich istnieniu nie mialam pojecia (a przynajmniej siebie o ich odczuwanie nie podejrzewalam). Jakkolwiek gornolotnie to zabrzmi: nadałas mojemu zyciu lepszą jakosc a istnieniu nadalas sens. Sens ktorego szukalam. Dzis wiecej sie usmiecham, wiecej pozytywnych rzeczy dostrzegam.
    Wiem, że moj stan zakochania w Tobie zawdzieczam w ogromnej mierze karmieniu piersią. KARMIE PIERSIA bo MAM TĘ MOC! To najcudowniejsza forma naszej bliskosci! Uwielbiam Ciebie przyssaną do piersi. To czas magiczny i tylko nasz :-))
    Karmię Cię piersią bo to moj najrozsądniejszy (poza tatusiem) wybór i mozliwosc dana mi przez najmadrzejszą z wszystkich matek – Matkę Naturę. To ona ukryła wszystko co najlepsze dla dziecka w piersi kobiety: kochające serce i pokarm doskonały. Wlasnie to mleczko podgrzewane miloscią matczynego serca ofiaruję Ci juz prawie 6 miesięcy i będę ofiarować wiele kolejnych… KOCHAM CIĘ!
    Mama.

  • dzieckotoprzygoda
    5 sierpnia 2015 at 00:46

    Mam tę moc – karmię piersią.
    Jestem jak superbohater – moją supermocą jest przekazanie synkowi tego, co najlepsze, najbardziej cenne i potrzebne od samej chwili narodzin – najbardziej fenomenalnej substancji na ziemi – mojego mleka. Moje dzieciątko otrzymuje najbardziej wartościowy pokarm, który:
    – buduje i wzmacnia jego odporność, stanowi swoistą polisę na zdrowie i lekarstwo w chorobie
    – gwarantuje prawidłowy rozwój maluszka
    – zmienia się w miarę zapotrzebowania dziecka
    – zmienia się w zależności od pory dnia i roku
    – jest niezwykłą substancją, która jest dla dziecka zarówno pożywieniem, jak i piciem
    – wystarcza jako jedyny pokarm, jaki potrzebuje w ciągu pierwszych 6 miesięcy życia
    – zmniejsza ryzyko alergii, otyłości czy miażdżycy w późniejszym życiu
    – zmniejsza ryzyko nagłej śmierci łóżeczkowej
    – zapewnia bliskość, czułość, opiekę, czas mamy oraz to, co zna jeszcze z życia płodowego – kojący rytm serca mamy, który uspokaja i daje poczucie bezpieczeństwa w tym nowym, nieznanym świecie
    – przyczynia się do prawidłowego rozwoju emocjonalnego i chroni przed stresami

    Moja supermoc i superpokarm są przydatne również dla mnie, jako superbohaterki. Podczas karmienia moim supermlekiem wydzielane są hormony miłości, która nastrajają czule, łagodnie i pozytywnie względem dziecka, pomagając znieść trudy macierzyństwa i nawiązać bliską więź z dzieckiem. Supermleko pomaga mi jako supermamie w utrzymaniu superkondycji i zdrowia – zmniejszając ryzyko krwotoków poporodowych i anemii, pomagając w obkurczaniu się macicy, obniżając ryzyko zachorowania na raka jajnika czy piersi, zapobiegając osteoporozie i złamaniom kości w późniejszym wieku.
    Korzystam z mojej supermocy – karmienia piersią – również po to, by podczas karmienia mieć chwilę spokoju, relaksu, odpoczynku, by mieć pewność, że daję dziecku to, co najlepsze, najbardziej wartościowe dla niego oraz dostosowane do jego aktualnych potrzeb. Korzystam z mojego mleka również ze względów praktycznych – karmienie piersią jest tanie, zawsze dostępne, nie wymaga specjalnych przygotowań pokarmu, mogę odciągnąć pokarm i przechować do podania przez inną osobę, co ułatwia organizację życia całej rodziny oraz umożliwia włączenie taty do zaspakajania głodu i potrzeby bliskości dziecka. Dzięki karmieniu synka moim supermlekiem uczę się rozpoznawać jego potrzeby i reagować na nie, mogę poczuć się skutecznym rodzicem, który zna własne dziecko, wie, jak mu pomóc i dostarczyć to, co najlepsze. Jako supermama dzielę się z synem cząstką siebie w nadziei, że wyssa część moich supermocy i najlepszych cech z moim pokarmem 🙂

  • Marta chalasz
    5 sierpnia 2015 at 07:27

    Mam te moc- karmie piersią
    To stwierdzenie najlepiej opisuje kobietki karmiące piersia:) karmienie piersią jest wyzwaniem które wymaga od nas przedewszystkim pozytywnego nastawienia najbardziej na samym początku który to nie od razu jest tak wspaniałą przygoda jak każda z nas sobie wyobrażała,musimy znaleźć w sobie siłę przez te trzy doby po porodzie w który to nie od razu mamy tyle pokarmu, wiec musimy mieć siłę pozytywnego myślenia aby się nie zrazić wmawiając sobie ” nie mam pokarmu” ” biedne Dziecko co będzie pić” itp cierpliwie czekać dostawiajac maleństwo często do piersi. Wiem coś tym pierwszego synka urodziłam 33 to i musiałam odciągac pokarm bo malec był w inkubatorze było ciężko ale.cały czas powtarzalam sobie ze robie to dla niego nie mogę się poddać bo chce karmić piersią i udało się 8 miesięcy karmiłam. Drugiego synka w 36 tc, obecnie ma 10 miesięcy i nie chce pić mleka podyfikowanego, bardzo przydałby się taki laktator ponieważ musze wrócić do pracy.

  • Marta
    5 sierpnia 2015 at 08:05

    Supermama daje swemu dziecku siebie… Jeśli tylko mogę, zrobię wszystko dla mojego Maluszka by był silny, zdrowy i wiedział, że dla mamy zawsze jest najważniejszy. Wszystko co najlepsze dla mojego Maluszka!!!

  • Maja
    5 sierpnia 2015 at 08:23

    „Mam tę moc – karmię piersią!” Dla mnie jest to TALENT DANY OD BOGA-którym, po urodzeniu pierwszego dziecka (za około miesiąc), mam zamiar służyć mojemu Maluszkowi i później kolejnym i się nie poddawać – ponieważ wiem że MAM TĘ MOC – bo mogę karmić piersią i miłością- Pan Bóg dał nam MATKĄ taką możliwość, sprawił, że NASZ POKARM JEST NIEZASTĄPIONY- żaden ludzki umysł najznakomitszego badacza nie wymyśli lepszego pokarmu dla naszych Maluszków – MAM TĘ MOC OD STWÓRCY, KARMIĘ PIERSIĄ i karmienie uważam za czynność błogosławioną, a nawet ŚWIĘTĄ:)

  • wera333dam
    5 sierpnia 2015 at 08:42

    Mam tę moc-karmię piersią. Mogę dać mojemu synkowi wszystko co najlepsze. Mogę dać mu cząstkę siebie. Dać bezpieczeństwo i zapewnić mu zdrowy rozwój. Mam moc, gdyż tylko ja mogę dać to mojemu dziecku. Tylko ja posiadam tę moc jaka jest w mleku matki. Jestem niezastąpiona. Kiedy synek jest głodny to wiem, że potrzebuje tylko mnie. Nie wystarczy mu ktokolwiek z butelką. Mojej piersi nie zastąpi silikon. Potrzebuje tylko mnie i to daje mi ogromną moc. Pewność, że jestem dla niego tak ważna jak on dla mnie. Jest to moc, która daje mi siłę. Siłę w świecie, który nakłania mnie do pójścia na łatwiznę. Karm butelką mówili, będzie Ci łatwiej. Po co masz tyle płakać i się męczyć?! I co? i dałam radę! to moc karmienia mi pomogła. Chciałam być niezastąpiona dla mojego synka, być dla niego prawdziwym bohaterem. Mimo, że nie zawsze jest kolorowo to cały czas do tego dążę i wiem, że mój synek kiedyś to doceni 🙂

  • Beaciaaa
    5 sierpnia 2015 at 09:25

    Mam tę MOC – karmię piersią! Oznacza dla mnie dumę z bycia kobietą,która karmiąc naturalnie zapewnia swojemu maluszkowi to co najlepsze.
    Już za miesiąc zostanę mamę i karmienie piersią jest dla mnie oczywistym wyborem. To niesamowita MOC ! (M-Miłość,O-oddanie,C-cud).
    Cudowne oddanie z miłości cząstki siebie.

  • Asia
    5 sierpnia 2015 at 09:51

    Mam tę moc tzn,że jestem niezastąpiona, bo tylko ja mogę nakarmić Dziecko tak cudownym pokarmem, wyprodukowanym specjalnie dla niego, z cieplutkiego mięciutkiego cycusia. Magiczną moc, bo mój pokarm z godziny na godziny, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc życia mojego Dziecka zmienia się, dostosowuje się do jego potrzeb. Jest nie do podrobienia przez nikogo, przez żadne laboratorium, nawet najlepiej wyposażone. To niesamowite, ciarki przechodzą na samą myśl o tym- czuje się jak czarodziejka. Oby ta magiczna moc trwała jak najdłużej, a trwa póki co 11 miesięcy:)

  • siłaczka
    5 sierpnia 2015 at 09:53

    Byłam silna, by Ciebie urodzić. Jestem silna, by Ciebie karmić. Będę silna,by jak najdłużej dawać Tobie moją MOC. Widzę jak dzięki NIEJ rośniesz w siłę.
    Moja siła- Twój uśmiech- NASZA MOC!!!

  • Edyta Nowak
    5 sierpnia 2015 at 10:03

    Mam tę moc- karmię piersią!!!

    Karmię piersią-zwracam uwagę na owoce!
    Karmię piersią bo pokarm matki jest źródłem pożywienia!
    Karmię piersią bo zawsze mam mleko świeże i ciepłe!
    Karmię piersią-nie wydaję na mieszanki, butelki i smoczki!
    Karmię piersią i jestem uśmiechnięta widząc dziecko przy piersi!
    Karmię piersią i daje optymalny stan zdrowia i rozwój swojemu dziecku!

    MAM MOC – karmie na żądanie!!!

    Mleko matki nic nie zastąpi!

    Mam moc ale i nie tylko bo karmienie piersią jest tanie i wygodne więc mam też więcej kasy i czasu!:)

    Ja mam MOC nie mają je kobiety które mogą karmić a nie chcą!!!!!!!!!!!!!

  • Aneta Mska
    5 sierpnia 2015 at 10:21

    Mam tę moc – jakże prawdziwe słowa. Będąc w ciąży bałam się czy będę miała tę moc. Otoczona koleżankami, które nie miały mleka, zastanawiałam się czy mi będzie dane być częścią tego cudu. Ale udało się, mam te moc i karmię mego synka. W filmach bohaterowie mają różne moce i to ich wyróżnia, czyni wyjątkowym. Ja również należę do grupy bohaterów – matek, które mają wielką moc. Każdy inny – babcia, dziadek, wujek, ciocia nawet tata – nikt nie ma takiej mocy jak mama. Jaką mam ja. Wiem, że to trochę egoistyczne, ale uwielbiam, uwielbiam moment kiedy synek pije moje mleczko. Uwielbiam, że jestem niezastąpiona, do nikogo te rączki nie wyciągają się tak jak do mnie, na nikogo nie patrzą te oczęta tak jak na mnie. Jestem jedyna ze swoją mocą, niczym superbohaterka. Wiem, że są matki które rezygnują ze swojej mocy, nie potępiam, nie krytykuję, bo nie mam do tego prawa, ale sama świadomie nigdy bym nie pozbawiła siebie mocy, a synka tego co może dostać ode mnie. Tak działa natura i to natura obdarzyła nas supermocą, za którą dziękuję każdym razem gdy widzę uśmiechniętą buźkę mego synka i jego pełny brzuszek.

  • Mama Małego Urwiska
    5 sierpnia 2015 at 10:24

    Mam te moc- karmię piersią!
    I wiem,że czynię dla mojego Maleństwa rzecz najistotniejszą.
    Jest to coś nie do opisania – to więź mamy i dziecka najcenniejsza do zaoferowania!
    Żaden inny instynkt tej siły nie pokona.
    Jest ona jedyna, w macierzyństwie nieoceniona!
    Codziennie ten widok wzrusza mnie do łez.
    Gdy raduje się ma dzidzia po możliwości kres!
    Te oczka wpatrzone jak dwie perełki…
    Wtula się jak małpka, oplata swe rączki…
    Otwiera się buźka, łapczywie szuka – upragnionego rarytasu dla swojego brzusia!
    I mimo trudności oraz nieprzespanych nocy,
    spełniam się jako matka dzięki tej magicznej mocy!
    To dar, to szczęście i radość zarazem – kiedy to miłość malucha jest mych starań ilorazem!
    Bo największym matczynym marzeniem jest uśmiech i jej dziecka zadowolenie 🙂

  • Katarzyna
    5 sierpnia 2015 at 10:25

    I jak tu zostać super mamą? Poradniki, porady, tysiące pytań….
    Wystarczyło spojrzenie….chwila wzruszenia, miłość od pierwszego wejrzenia i wszystko co najlepsze dla mojego dziecka popłynęło wraz z mlekiem z moich piersi. Każda chwila kiedy mogę zaoferować mojemu dziecku tą cząstkę siebie, dzieląc z nim ten cudowny moment to dar. Niepowtarzalny dar z którego zdecydowałam się skorzystać, aby moją super moc przekazać mojej córce.

  • Karolina
    5 sierpnia 2015 at 10:27

    Mam tę moc – karmię piersią!

    Moc czyli siłę aby przewyciężać ból, wstyd i wiele innych czynników, które często zniechęcają młode mamy do naturalnego karmienia. Ale czego się przecież nie robi dla swojej pociechy 😉 W każdej mamie drzemie superbohaterka-milk heroine 😉 to od nas samych zależy czy dla tej małej, bazbronnej istotki, którą przez 9 miesięcy nosiłyśmy pod serduchem, zechcemy podarować coś najcenniejszego – pokarm, który da mu zdrowy początek, ale nie tylko 😉 Moc karmienia piersią to nie tylko zaspokajanie głodu naszego szkraba, czy dbanie o to aby dostarczyć mu wszystkich składników mineralanych potrzebnych do jego prawidłowego rowzoju. Naturalne karmienie zapewnia nam i dziecku niepowtarzalną bliskość i poczucie bezpieczeństwa, którego nie da opisać się słowami 😉

    Zdecydowanie mam tę moc – karmię piersią mimo wielu przeciwności. Jestem młodą mamą, studiuję, jestem w stanie pogodzić karmienie z wieloma moimi obowiązkami, a jednocześnie jestem spełnioną i szczęśliwą osobą 😉 Mam tę moc, bo daję dziecku nie tylko pokarm, daję mu swoją miłość, bliskość, poczucie bezpieczeństwa. A co najważniejsze moc, o której mowa jest w każdej kobiecie, ale tak jak juz wspomniałam nie każda potrafi z niej korzystać. Ja korzytam w 200% i staram się dać mojemu synkowi wszytsko co najlepsze! 😉

    A wszystkie inne młode mamy zachęcam do naturalnego karmienia. Wykorzystajcie swoją moc ! 😉

  • Kasia
    5 sierpnia 2015 at 10:47

    Mam moc , bo mój synek ” lovi ” moje mleko 🙂

  • IgKa
    5 sierpnia 2015 at 11:22

    Mam tę moc, więc karmię piersią.
    Karmić piersią to jest cud.
    Pod warunkiem, że mleka masz w bród.
    Masz maluszka blisko siebie, przy czym czujesz się jak w niebie.
    Możesz głaskać i całować, nie masz czego tu żałować!
    Tworzysz bliskość i relację.
    Zaspokajasz mu potrzeby, a odporność dajesz wielką.
    Mama też skorzysta na tym.
    Zaoszczędzi trochę kasy – na wyjazdy lub na wczasy, na fryzjera też się znajdzie.
    Kilogramy zrzucisz szybciej.
    Nastaw się więc pozytywnie, i karm dziecko ile wlezie 😉

  • Marta
    5 sierpnia 2015 at 12:24

    Karmie piersią, mam tę moc ! Moc przekazywania synkowi najważniejszego pokarmu w jego życiu, najważniejszego uczucia – miłości której każdy człowiek, mały i duży pragnie najmocniej. Chronię go przed chorobami przekazując mu przeciwciała. Daję mu bliskość, bezpieczeństwo i schronienie w swoich ramionach kiedy ssie pierś. Spokojnie zasypia przy mnie, jest szczęśliwy i radosny. Moje serce jest pełne miłości i mam w sobie moc by dawać synkowi co dzień to co dla Niego najlepsze, tak długo jak Bóg pozwoli 🙂

  • Daria
    5 sierpnia 2015 at 12:39

    Mam tę moc – karmię piersią

    Czołem wszystkim, jestem Iga
    I opowiem Wam zdań kilka!
    Moja mama ma tę moc
    Karmi piersią w dzień i noc
    Kiedy robię głodna się
    Mama już rozbiera się
    Swoim mlekiem karmi mnie
    Kiedy tylko tego chcę
    W domu, w parku i u babci
    W mieście, na wsi i u ciotki
    Zawsze wyczaruje mleko
    Ciepłe, zdrowe i pożywne
    Kiedy boli brzuszek, główka
    Tuż po mleku ból ten znika
    Nie mam kolek, przecież wiecie
    Mamy mleko jest najlepsze
    Daje siłę i odporność
    No i nigdy się nie kończy!
    Co się dzieje? Co za czary?
    To moc mleka mojej mamy!

  • przyszła mama
    5 sierpnia 2015 at 13:18

    Mam nadzieję, że ja też będę miała taką moc. Mnóstwo samozaparcia nawet jeśli będzie trudno, jeśli będę zmęczona i obolała bo najważniejsze jest zdrowie dorastającego maluszka, którego nosiło się 9 miesięcy pod serduszkiem. Wierzę, że karmienie piersią jest mocą samą w sobie, bo tylko mama tworzy z maleństwem tą niezwykłą i magiczną więź, kiedy karmi maleństwo tuląc je do swojej piersi.

  • Anusiiiiek
    5 sierpnia 2015 at 14:28

    Moje życie przypomina zegar, w który włożyłam ręce jakieś dwa miesiące temu kiedy to pierwszy raz użyłam piersi do karmienia. Dzięki temu w dużej mierze znam jej budowę, ale nie jestem mistrzynią karmienia, ale mam moc by ogarnąć ten cały mechanizm. W obecnym czasie większość tego, co działało we mnie jako kobiecie standardowo przeszło pod chwiejne napady głodu mojego synka. Starałam się prawdziwym zegarmistrzem karmienia, bo…Mam tę moc – karmię piersią!

  • Przyszła_Mama
    5 sierpnia 2015 at 14:34

    Dla mnie_ „Mam tę moc – karmię piersią!” oznacza tyle, że to to w każdej mamie musi być wewnętrzna siła, energia, chęć i cierpliwość aby karmić swoje dziecko jak długo się tylko da. Walczyć o to, żeby można było karmić w miejscach publicznych (bo przecież ludzie jedzą w restauracjach, na deptakach, w parku).
    Każda mama ma niesamowitą MOC dbania o zdrowy rozwój swojego dziecka dostarczając mu wszystkiego co niezbędne i nawiązując z nim więź- wystarczy karmić piersią!

  • Pszczeła
    5 sierpnia 2015 at 15:27

    „Mam tę moc – karmię piersią!” – to z pewnością powinno być hasło każdej mamy. Nie każda z nas jest w pełni gotowa na przyjście swojej pociechy. Wszystko z początku wydaje się być przerażające. Miliony pytań bez odpowiedzi: jak ja sobie poradzę? Czy nie zrobię swojemu dziecku krzywdy? Czy będę dobrą mamą? Te i wiele innych pytań, które pojawiają się w ciąży, jak się okazuje, szybko uzyskują odpowiedź. Moją największa obawa przed urodzeniem było to czy poradzę sobie z laktacją. Ten problem dotyka wiele kobiet i jakby mogło się wydawać karmienie piersią wcale nie jest takie łatwe. Mimo wielu przeciwności losu jakie mnie napotkały z samym początkiem – nie poddałam się! Ciężko walczyłam o każdą krople pokarmu zarówno dla maleństwa jak i dla siebie. Wiele wylanych kropli łez i potu. Krzyki, histerie i nieprzespane noce. Początkowa więź z bąblem przy karmieniu rodziła za każdym razem obawę i lęk. Tysiące rad od mamy, teściowej, cioci i wszystko wiedzącej reszty grupy doprowadzały do białej gorączki. Jednak stoicki spokój okazał się najlepszym lekiem 😉 Super moce przybyły. Wyciszenie wewnętrzne zaowocowało „wulkanem” mleka. Największa radość dla mnie i dla malucha. Delektujemy się oboje chwilą. Nie ważne gdzie i kiedy. To jest nasza wyjątkowa chwila, której nikt nam nie może zabrać ani nikt nie może mnie zastąpić. Czuję się wyjątkowo! Cały świat znika za mgłą, a dookoła fruwa tysiące kolorowych motyli, które przepełniają mnie euforią. Dlatego warto było walczyć do ostatniego tchu, bo owoc który się zrodził jest niezastąpioną super mocą, której nikt inny jak Tylko ja jestem wstanie dać swojemu dziecku!

  • Natalia
    5 sierpnia 2015 at 16:20

    „Mam tę moc – karmię piersią!”
    Mam tę moc i walczę od początku z laktacją, a wszystko to dla mojego 24 dniowego synka, bo chcę mu dostarczyć to co najlepsze dla jego prawidłowego rozwoju i karmić go tak długo jak to będzie możliwe. (marzy mi się przynajmniej rok go karmić)!

  • J.Dark
    5 sierpnia 2015 at 18:26

    Mam tę moc! Karmiąc piersią mogę zapewnić mojej małej Córeczce wszystko, czego teraz najbardziej potrzebuje – najlepszy pokarm, żeby mogła się zdrowo rozwijać, a w pakiecie poczucie bliskości, miłości, bezpieczeństwa i błogiego spokoju. 😉
    Uwielbiam, kiedy tak słodko zasypia przy karmieniu… to już prawie 2 miesiące! :))

  • PaWik
    5 sierpnia 2015 at 19:32

    MAM TĘ MOC! – KARMIĘ PIERSIĄ!

    Choć mamusią zostanę dopiero w październiku, wiem już, że będę miała tę moc! Nie boję się, że moje piersi mogą nie wyglądać tak jak przed i nie przeraża mnie myśl, że będąc w restauracji, na zakupach będę musiała nakarmić moje maleństwo, że jeszcze przez długi okres czasu moje „imprezy” będą zakrapiane sokiem, że będę musiała uważać na to co jem…

    Będę karmić swoje dziecko piersią, ponieważ chcę zapewnić mu dobry start. Pragnę już tego niesamowitego kontaktu jaki między nami się wytworzy. Wiem, że to właśnie moje własne mleko będzie najlepszym z możliwych na rynku, bo to właśnie ono, jak żadne inne dostosuje się do potrzeb mojego maleństwa i już od pierwszych dni zapewni mu odporność i wspomoże Jego rozwój. Karmienie piersią jest dla mnie jedną z najpiękniejszych rzeczy w macierzyństwie. Teraz dbam o moje maleństwo, które jest bezpieczne w moim brzuszku więc dlaczego jako matka nie mam zapewnić mu dalszego bezpieczeństwa i najlepszego z możliwych startu w przyszłość a mój synuś odpłaci mi najdroższą z możliwych walut na świecie – zdrowym uśmiechem 🙂

    I nie jest dla mnie ważne, że inni mówią, że nie będę mogła karmić, że ani moja mama ani jej siostra ani żadna z moich kuzynek nie miała pokarmu…

    JA WIEM – MAM TĘ MOC I BĘDĘ KARMIĆ PIERSIĄ!

  • Ana St
    5 sierpnia 2015 at 20:21

    Mam broń i nie zawaham się jej użyć! Jestem superbohaterką i Mam te moooc ,mam tę moooc…Mam te moc- tryskam mlekiem! To wielki dar i mam do moich piersi wielki szacunek,odwalają za mnie kawał dobrej roboty. Produkują,mieszają,podgrzewają,sterylizują,dostosowują pokarm,ulepszają go,produkują tyle co trzeba. Czyż to nie jest jakas magia. Jakiś dar który nie tylko uszczęśliwia mnie,bo chudnę jak ta lala,ale przede wszystkim moje dziecko. Tak bo to właśnie dla niej płynie ta mleczna droga. I nie obchodzi mnie wasza mina jak karmię na ławce w parku,ani wasze zdanie że 9miesiecy karmić,oh jak długo! Mam pokarm,chce karmić i czuję taka potrzebę! A ja mam tyle siły w sobie żeby odpierać te złowrogie spojrzenia. I mam tyle mocy by moje córa ssała ile chce,a i druga trzecia i kto wie może czwarte dziecko.A teraz idę poczęstować moje piersi pysznym tiramisu bo zasłużyły na to.

  • Lidia R.
    5 sierpnia 2015 at 20:43

    Mam tę moc – karmię piersią. Mam to szczęście, że mam pokarm. Mam to szczęście, że dzięki cierpliwości i wytrwałości karmię najlepszym mlekiem jakie zostalo stworzone dla dziecka. Karmię dając dziecku odporność, zdrowie, siłę, poczucie bezpieczeństwa i ogrom mojej miłości. Karmienie sprawia, że czuję ogromną radość, energię i niepowtarzalną więź z moim synem. Nie ma nic piękniejszego niż spoglądanie na mojego synka gdy spokojnie wtulony we mnie pije mleczko. Karmienie piersią nie sprawia jednak, że czuję się lepsza od mam, które piersią nie karmią. Czuję jednak dumę i wewnętrzną harmonię. Czuję, że robię coś dobrego dla mojego synka. On pije a ja mówię mu, że bardzo go kocham i całuję w czółko. Karmienie piersią jest niepowtarzalne i wyjątkowe – to czas tylko dla mnie i synka. Wyjątkowe, piękne i tylko nasze chwile.

  • Kasia84
    5 sierpnia 2015 at 20:52

    Mam tę moc miłości, sprawiającą, że chcę dać swojemu dziecku, to co najlepsze i najbardziej wartościowe.
    Mam tę moc cierpliwości, która sprawia, że mogę siedzieć w fotelu którąś godzinę z rzędu, bo mój mały ssak ani myśli wypuścić z buzi moją pierś.
    Mam tę moc ciągłej troski o moje dziecko, jego zdrowie i prawidłowy rozwój, fundując mu wraz z każdym łykiem swojego mleka lepszy start w przyszłość.
    Mam tę moc samozaparcia, aby wstawać w nocy do mojego maluszka i po raz n-ty pozwalać mu zasypiać przy mojej piersi.
    Mam tę moc wyrzeczenia się pokarmów i leków, z którymi podczas karmienia jest mi nie po drodze. Wszystko dla dobra układu trawiennego mojego maluszka.
    Mam tę moc bezgranicznej czułości, która pozwala mi dać ukojenie mojemu synkowi w chwilach, kiedy tego najbardziej potrzebuje, jak ząbkowanie, gorączka czy po prostu gorszy dzień.
    Mam tę moc siły, która każe mi utrzymać laktację mimo chwilowych przeciwności losu czy nagłej rozłąki z dzieckiem.
    Mam tę moc, bo karmię piersią!

  • Monika
    5 sierpnia 2015 at 21:12

    „Mam tę moc-karmię piersią”
    Dla mnie te słowa oznaczają, że mimo wielu przeciwności jakie spotykały nas od początku naszej mlecznej drogi dawałyśmy sobie wzajemnie to co dla nas najlepsze. Dzięki tej niezwykłej mocy karmiłam córcię mimo wklęsłych, obolałych i krwawiących brodawek, mimo tego, że nie miałam na nic czasu bo jadła co chwilę, że chodziłam jak cień, bo często budziła się w nocy, mimo że musiałam sobie odmawiać wielu ulubionych potraw, że wątpili we mnie najbliżsi. Zaciskałam zęby i przystawiałam Ją do piersi, a kiedy wtulała się we mnie zapominałam o wszystkich niedogodnościach. Mogłam zapewnić mojemu dziecku picie, jedzenie i ukojenie smutku w każdym miejscu i o każdej porze. Ta moc sprawiła, że nie słuchałam „dobrych” doradców, że piersi za małe i mało mleka, że się nie najada, że nigdzie się nie mogę ruszyć bez dziecka, itd. Z perspektywy czasu widzę, że dzięki tej sile jaką posiadałam i mojemu oporowi dałam córce to czego potrzebowała najbardziej: zdrowe jedzonko i bliskość matki. Wytworzyła się między nami cudowna więź, której nie da się opisać słowami. Każda mamusia, która tego doświadczyła, wie co mam na myśli. Kiedy z powodów zdrowotnych musiałam odstawić Ją od piersi po 14 miesiącach karmienia serce mi pękało. Obecnie oczekujemy narodzin bliźniaków i zbieram w sobie siły, aby móc dać Im to co dostała siostra, choć mąż we mnie wątpi. Mam świadomość, że będzie bardzo ciężko, ale pokażę sobie i wszystkim niedowiarkom, że mam MOC i mogę wykarmić dwójkę na raz 😀 Życzę takiej mocy każdej z mam, bo chcieć to móc. A pokarm siedzi w naszej głowie 😉

  • Kamila
    5 sierpnia 2015 at 21:36

    Moc tkwi w parze moich gruczołów sutkowych deklasujących dwie półkule mózgowe najbardziej uczonego technologa w dziedzinie wytwarzania mleka modyfikowanego.

  • Rajska
    5 sierpnia 2015 at 22:43

    Jestem w 30 tygodniu ciąży. Za niedługo przywitam na świecie swoje pierwsze dziecko – synka. Już teraz wiem że będzie dla mnie całym światem. Tak jak dla każdej mamy jej dziecko. „Mam tę moc – karmię piersią!” jest dla mnie wyzwaniem, któremu przyjdzie mi sprostać. Jestem przekonana że sobie poradzę, ponieważ mam u boku wspaniałego Mężczyznę, mojego Męża. Jesteśmy zgraną parą a już niebawem będziemy wspólnie tworzyli trzyosobową Rodzinę. Nic tak nie dodaje sił jak Kochająca się i pełna harmonii Rodzina. W niej tkwi największa siła, która pcha za sobą wszystkie pozytywne uczucia. Bliskość, ciepło, troskę i najważniejsze uczucie, Miłość, bez której żadnym wyzwaniom nie można byłoby sprostać 🙂

  • Ania
    5 sierpnia 2015 at 22:47

    „Mam tę moc – karmię piersią” daje mi poczucie sprawstwa, jest cos co moge zrobic dla mojego dziecka… i dla siebie tez!

  • Emilia Sk
    5 sierpnia 2015 at 22:49

    „Mam tę moc – karmię piersią” to słowa, które doskonale obrazują ilość i różnorodność problemów jakie pokonać musi matka, która świadomie i chętnie wybiera karmienie piersią. Problemy z pierwszym przystawieniem maleństwa, rozczarowanie bo przecież to miało być takie naturalne i proste. Nawał mleczny, bolące brodawki, godziny spędzone z dzieckiem na rękach i bólem pleców. W kryzysowych momentach to umiejętność utrzymania wiary we własne i dziecka możliwości oraz siłę Was obojga. „On płacze bo jest głodny. Pewnie masz za mało pokarmu albo jest mało wartościowy” – NIE, MAM MOC W TO NIE WIERZYĆ. To pojedynek ze wstydem podczas pierwszego karmienia piersią w miejscu publicznym oraz siła by dumnie reagować na nieprzychylne spojrzenia. W końcu walka z własnym egoizmem, przejawiającym się chociażby chęcią wyjścia gdzieś na dłuższą chwilę bez naszego kochanego szkraba, który co 3 godziny miałczy, że już znowu chce do cycusia. Długo by wymieniać można było te przykłady, a tu środek nocy i synuś powoli się budzi na kolejne karmienie 🙂

  • Beata Sulka
    5 sierpnia 2015 at 23:11

    Mam tę moc – karmię piersią prawie 29 miesięcy.
    Chciałabym opowiedzieć moją całą historię dotyczącą karmienia dwójki dzieci.
    Ponad 18 lat temu urodziłam córeczkę, której niestety nie karmiłam piersią. Moja mała urodziła się przed terminem i nie miała odruchu ssania. Położne uczyły ją tego odruchu, ale w tym czasie moje piersi nie były pobudzane do produkcji mleka. Rodziłam w czasach, gdy laktatory nie były popularnym sprzętem. Wtedy było też ciężko uzyskać jakiekolwiek informacje na temat karmienia, sposobu przystawiania dziecka do piersi. Mała była karmiona przez kilka dni z kubeczka do pojenia, aż w końcu pewnego dnia zaczęła ssać. O tak, jaka to była radość, bo mogliśmy wtedy wyjść do domu.
    Niestety radość nie trwała długo. Mała w domu była karmiona tylko piersią, ale ciągle płakała, zasypiała co chwilę ze zmęczenia, spadała na wadze, nie robiła od czasu wyjścia ze szpitala kupki. Wszystko trwało kilka dni, był u nas nawet lekarz i nawet on nie wiedział co się dzieje. Moja mama wpadła na genialny pomysł i kupiła zwykły szklany laktator. Gdy przystawiłam go do piersi nie wyleciała ani kropelka. Od tego momentu wiedziałam już, że głodzę swoje, własne dziecko. Nie wiem co się stało, dlaczego tak było, ale ja nie miałam w ogóle pokarmu. Może ta sytuacja była powiązana ze stresem lub moją chorobą. Do dzisiaj nie wiem co było przyczyną tego przykrego stanu. Wszystko wydaje się nieprawdopodobne, bo jak mogłam nie mieć pokarmu, ale jednak tak było. Moja córka niestety musiała być karmiona z butelki.
    Teraz nadrabiam moje laktacyjne zaległości i karmię synka już 29 miesięcy. Nie mogę powiedzieć, że cały ten okres był łatwy, piękny i bezbolesny, ale wiem, że daję mojemu maluchowi to co dla niego najlepsze.
    Będąc w ciąży z drugim dzieckiem byłam przygotowana na identyczną sytuację jak przy córce. Myślała, że moje piersi są jakieś „ wadliwe ‘’ i nigdy nie poleci z nich ten biały drogocenny napój. Chciałam karmić, ale strasznie się bałam, że to wszystko się nie uda, a moje marzenia pozostaną tylko marzeniami. Gdy tylko zobaczyłam synka po porodzie wiedziałam, że nie poddam się łatwo i o mój pokarm na pewno będę walczyć. Gdy pierwszy raz przystawiłam go do piersi strasznie się bałam, ale nie było czego się bać, synek zaczął ssać, pojawiła się siara, a ja mogłam odetchnąć. Pierwsze dni karmienia były dla mnie bardzo bolesne. Na szczęście organizm do wszystkiego się przyzwyczaja i teraz karmienie jest tylko przyjemnością.
    Gdy synek miał pół roczku myślałam, że będę musiała zakończyć karmienie. Ze względu na moją chorobę trafiłam do szpitala na zabieg. Po zabiegu brałam silne leki, przy których niestety nie mogłam karmić. Przez 2 tygodnie synek był karmiony mieszanką, a ja odciągałam mój pokarm, następnie go wylewałam i ciągle miałam nadzieję, że jeszcze do karmienia naturalnego uda mi się wrócić. Mały bardzo przyzwyczaił się do butelki i nie chciał już pić bezpośrednio z piersi, ale dzięki mojemu uporowi po kilku nieudanych próbach mały zaczął ssać pierś.
    Przeszłam też kilka poważnych kryzysów laktacyjnych podczas, których musiałam podawać mieszankę i odciągać pokarm, aby pobudzić laktację, bo w moich piersiach pokarmu było bardzo malutko ( około 10 ml ). Synek płakał, a gdy już był starszy mówił nawet, że nie ma mleczka.
    Jednak teraz już wiem, że przez wszystkie trudne chwile związane z karmieniem można przejść, bo mam MOC. Na karmieniu synka szczególnie mi zależy, ponieważ u małego stwierdzono alergię, a moje mleko pomaga mu utrzymać zdrowie. Dzięki karmieniu mój maluszek nie musi brać aktualnie silnych leków i na razie nie choruje na astmę. Ten biały pokarm, który ma moc daje mojemu synkowi zdrowie i siłę, a ja dzięki karmieniu na reszcie czuję się spełniona. Wiem, że zrobiłam wszystko co było w mojej mocy i nie poddałam się, choć nie raz słyszałam od rodziny, że może już powinnam dokarmić, bo moje mleko jest „ za chude ‘’. Nie wiem kto wymyślił takie bzdury, ale pokarm, który mam moc nigdy nie jest za chudy, bo zawsze dostosowuje się do potrzeb dziecka i pory dnia.
    Wiem też, że mój syn jest mi za to wszystko wdzięczny. Uwielbiam gdy wskakuje na mnie i mówi mamo kocham. Mój pokarm także bardzo mu smakuje, bo po karmieniu mówi – mmm pychące mlecko ( pyszne mleczko ).

    Dziś mogę już stwierdzić, że ja mam MOC i mój pokarm ma MOC, bo chroni mojego synka przed powikłaniami wynikającymi z alergii. Chciałabym karmić mojego synka do czasu, aż on sam stwierdzi, że już nie chce pić mleczka z piersi.

  • Patrycja Piasecka
    5 sierpnia 2015 at 23:19

    „Mam tę moc – karmię piersią!”
    Tak, wszystko się zgadza – mam moc, której nie da się kupić za wszystkie bogactwa świata. Moc, która przyczynia się do lepszego startu w przyszłość maluszka, do budowania więzi między nami. Dzięki niej szybciej wróciłam do formy i odzyskałam sylwetkę. Mam tę moc i nie zastanawiam się czy mleka nie jest za dużo czy za mało, czy nie jest za gęste, za rzadkie, tłuste czy chude – jest zawsze idealne, dokładnie takie jak potrzeba – w dodatku zmienia się wraz z rozwojem maleństwa i zawsze dostarcza mu wszystkiego czego w danym momencie potrzebuje. Mam tę moc bo nie muszę mleka przygotowywać, podgrzewać, nosić w torbie, martwic ze się zepsuje – jest zawsze na zawołanie, dokładnie wtedy, kiedy dziecko tego potrzebuje – w idealnej ilości, konsystencji i temperaturze. Mam tę moc i dzięki niej jestem w stanie zapewnić dziecku ,,osłonę” prze alergiami i zmniejszyć ryzyko wystąpienia u mnie raka piersi i nowotworów macicy. Mam te moc i jestem w stanie zmniejszyć ryzyko otyłości w późniejszym życiu mojego dziecka. Dwie piersi a tyle korzyści:)

  • agnes
    5 sierpnia 2015 at 23:26

    Mam tę moc – Karmię piersią – teoria i praktyka.
    Teoria (stworzona w moim mózgu wiele miesięcy przed zajściem w ciążę):
    – wersja optymistyczna: stworzę metafizyczną więź z moim dzidziusiem, które będzie błogo ssać mleko, a potem zasypiać. Nic nie będzie boleć, piersi będą piękne, jędrne i takie zostaną nawet po zakończeniu laktacji;
    – wersja pesymistyczna: mały Ssak przyssie się do mnie i będzie tak wisieć u moich cycków dzień i noc, aż staną się one (cycki) taaakie obwisłe. Poza tym będą boleć i będą całe pogryzione.
    Praktyka: są lepsze i gorsze chwile. Czasami małemu Stasiowi włącza się duży głód i chciałby non stop mieć pierś pod ręką, a raczej pod językiem. Czasami Staś marudzi, ugryzie, a brodawki popękają. Czasami nie mam siły wstawać o 3 nad ranem, żeby znowu mojego Ssaka karmić. Ale jak widzę spokój na jego twarzy opartej o moją pierś – to wynagradza mi wszystko. Mam tę moc!
    No i jeszcze jedno – dzięki karmieniu piersią mam czas na lekturę moich ulubionych książek… Karmię mojego malca, jest sielsko – anielsko, a jednocześnie czytam… mrożące krew w żyłach kryminały 😉 Obecnie Jo Nesbo… Mam tę moc 😉

  • Oleńka
    6 sierpnia 2015 at 01:31

    Noc, jakich wiele. Obok mnie Hania, osiem miesięcy, pije moje mleko. Wtulona we mnie porusza swoimi małymi usteczkami, czuję jej roztańczone paluszki, nóżki, słyszę, jak przełyka, czuję, jak pachnie, głaszczę ją po główce. Czuję też, jak w drugiej piersi buzuje mleko, które zaraz wypłynie maleńkimi kropelkami. Jestem taka pełna. Tak wiele daję, tak wiele otrzymuję… Tak wiele tkliwości, łagodności, ciepła i świadomości czegoś niezwykłego. W takich chwilach myślę sobie, co ci wszyscy filozofowie wiedzieli o pięknie i dobru, jeśli nie karmili piersią? Co teologowie wiedzieli o Bogu, jeśli nie przytulali do siebie dziecka pijącego z piersi mleko…? Karmienie piersią jest dla mnie jednym z najpiękniejszych doświadczeń życia. Karmię, daję pokarm, zdrowie, bliskość, czułość. Tworzę więź, raduję się, wzruszam, odpoczywam. To przecież magia w czystej postaci. Tak… karmienie piersią ma moc. Mam tę moc. Obie ją mamy.

  • Asia Danielak
    6 sierpnia 2015 at 08:06

    Moc to niezwykła, moc niczym u superbohatera,
    gdyż mleko matki wszystko, co cenne zawiera.
    Wprost naładowane jest magicznymi przeciwciałami,
    które chronią maluszka przed drobnoustrojami,
    przepędzają też bakterie, walczą z wirusami,
    dzięki temu chronię dziecko przed groźnymi chorobami.

    Pokarm, który płynie niczym miód z piersi mamy,
    z drogocennych wartości jest też dobrze znany.
    Wzbogacony białkami, tłuszczami, węglowodanami,
    wypełniony w całości cudownymi probiotykami.
    Mleko chroni też skarby przed biegunkami,
    infekcjami, alergiami, złośliwymi mikrobami.

    Akt karmienia to coś najcenniejszego dla maleństwa,
    bliskość z ciałem mamy rodzi poczucie bezpieczeństwa.
    Daje mi energię, dobry nastrój przywraca,
    dzięki karmieniu czuję, że ten trud się opłaca.
    Moc ta to również dodatkowy bonus dla mamy:
    karmiąc piersią nie musimy katować się dietami ;).

    Ale karmienie piersią łatwym nie jest niestety,
    choć każdy wie, że z tej mocy płyną same zalety.
    Bywa że przypłacam je krwią, potem i łzami,
    bywa że chcę odpuścić, wstając nocami.

    Ale to tylko chwilowe, zaraz wszystko się zmienia,
    bo mam tę moc – piersią karmienia.
    Jedyną, niepowtarzalną, dla nas zarezerwowaną,
    daję zdrowie, radość i jestem super-mamą.
    I nie ma mowy, bym z niej zrezygnowała,
    bo to najlepsza moc, jaką natura nam dała!

    ***

    P.s. Przy okazji życzę powodzenia Pani Agato w ocenie prac konkursowych :). Nie spodziewałam się, że będzie aż tyle fantastycznych wypowiedzi, a to przecież jeszcze nie koniec :). Myślę, że to nie będzie łatwy orzech :).

    • Hafija
      6 sierpnia 2015 at 09:43

      Już sobie zarezerwowałam pół nocy na czytanie wszystkich komenatrzy 😀

  • Karina
    6 sierpnia 2015 at 08:10

    Dzięki karmieniu stałam się kimś innym. Jakby mądrzejsza i silniejsza. Ciekawe, że niby tak naturalny proces, który powinien odbywać się ot tak, po prostu, napotkał u mnie tyle problemów. Chyba żadna sytuacja nigdy nie wiązała się w moim życiu z tyloma wylanymi łzami, chwilami zwątpienia, przykrymi słowami, złością na siebie i świat. Ale teraz, gdy już pokonałam trwające ponad 2 miesiące trudności, karmię z radością, czuję ten ogrom szczęścia jakie zostało mi dane..!
    „Mam tę moc” – to brzmi dumnie. Trochę nie w moim stylu, zawsze byłam z tych cichych i nieśmiałych. Ale chyba tak jest, chyba mam tę moc… Pokonałam swoje lęki, ból i niemoc. Nareszcie odczuwam to, o czym tak bardzo marzyłam będąc w ciąży. Pokonałam słabość, uwierzyłam w siebie. Karmienie sprawiło, że mój syn ma silną mamę. Teraz nic nam nie straszne, a ja góry mogę przenosić! Właśnie tak, mam tę moc – karmię piersią!

  • Joanna
    6 sierpnia 2015 at 09:52

    Mam tę moc – karmię piersią… inaczej, bo nie karmię bezpośrednio piersią a od ponad 14 miesięcy odciągam pokarm laktatorem i podaję mojej córce z butelki. Nie był to mój świadomy wybór, córka urodziła się z poważną wadą układu pokarmowego i nie było nam dane karmić się bezpośrednio piersią ale nie ważne jaką drogą leci mleczko, tylko to że moje dziecko je dostaje, dostaje to co mam najcenniejszego i dlatego walczę o każdą kroplę dla niej i wierzę, że dzięki niemu prawidłowo się rozwija i zdrowo rośnie. Nie jest to prosta droga a właściwie najtrudniejszy sposób karmienia ale nie poszłam na łatwiznę podając mm i chociaż były chwile załamania i zwątpienia, pot, krew i łzy to mam nadzieję że moje dziecko po latach doceni moje starania. I nie powiem, strasznie brakuje mi tej bliskości jaką daje karmienie piersią ale wynagradzamy sobie to częstym przytulaniem :).
    Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć że jestem wspaniałą matką, że MAM TĘ MOC, mogę wykarmić dziecko moim mlekiem nie ważne w jaki sposób i jestem z tego szalenie dumna :).

  • Basia
    6 sierpnia 2015 at 10:53

    Mam tę moc- pewnie, że mam!
    Jak mi mówią „zostaw tego schaba!!” wołam „ja wam dam!!!”
    Jak każą hartować, owijać, szorować i płukać, każę im się w czółko popukać!
    Przerwacam oczami gdy słyszę : „on się nie najada!”
    Właśnie tak w temacie karmienia każdy do mnie gada! :O
    A ja czasem się złoszczę,czasem się spinam
    lecz mam tę moc i jestem zuch dziewczyna!
    Bo pustym gadaniem nie dam się ogłupić
    Nie pobiegnę natychmiast mleczka w pudle kupić
    Bo mam tę moc i nikt mi nie wmówi
    że za mało, że za długo ,że może butlę polubić…
    Moc to pewność siebie, moc to instynt mamy
    Poparte czytanymi u Hafiji faktami 😉
    A więc mam tę moc, ja tu rządzę, od cyca mego wara!
    A kto wierzy w zabobony temu mówię „nara” 😀 😀 😀

  • Kasia M
    6 sierpnia 2015 at 12:02

    Mam tę MOC – od 7 miesięcy mi się udaje 🙂  Po 4 godzinach od Cesarskiego Cięcia na sali pooperacyjnej sama upomniałam się o dziecko, żeby je przytulić. Następnie po prawie 20 godzinach od cc sama wzięłam prysznic i choć położne pytały „Czy aby na pewno?|”, chciałam mieć moc żeby dać dziecku siebie – mleko którego było we mnie wtedy tak niewiele. Synek nie umiał chwycić piersi a nikt z obsługi szpitala nie pomagał, wręcz zniechęcał. Na szczęście pokłady mocy i samozaparcia były nie tylko we mnie ale i w mężu, który dopingował. Bolące brodawki, krem na brodawki, płacz mój i małego to były początki. Następnie za pomocą Laktatora zbieraliśmy krople do kropli siary a następnie podawaliśmy je synkowi pipetą. Cieszyłam się, że choć tyle mogę dać małemu skoro sam nie może chwycić. Wiązało się to z bólem, który zamieniał się w płacz a przyczyną tego wszystkiego był brak wsparcia medycznego. Moc samozaparcia, Moc modlitwy pomogły i nie poddam się! Przyczynił się do tego również nasz domowy terapeuta – jamnik Gryzio do którego przytulałam się w chwilach gdy nie było męża a synek spał.
    W 6 dobie pojawiła się w naszym życiu Położona Laktacyjna i pokazywała prawidłowe techniki. W trakcie jej wizyt udawało się małego nakarmić przy pomocy kilku pozycji (na lalkach w szkole rodzenia to nie to samo) ale po wyjściu pani I. coś przestawało wychodzić. Mały znowu nie jadł z ‚cyca’. Następował dalszy ciąg Odciągania i dawania pokarmu butelką. I tak było aż do 14 doby, kiedy to mały stwierdził że jednak woli moje piersi a nie sztuczną butelkę. Przestraszył się chyba taty który powiedział : „Kochanie, musisz jeść, jak Ci się nie uda do czwartku to przechodzimy na sztuczny, bo My już mamy coraz mniej sił”.
    Gdy my – rodzice zaczęliśmy tracić siłę ta siła znalazła się w Nim i się udało! Udała nam się Walka :
    walka z małym, który płakał gdy był głodny
    walka że sobą że chce dać to co najlepsze dziecku,
    walka z zachętami do przerwania : „ja bym tak długo nie próbowała”
    walka z podszeptami do dokarmiania : „mam pewnie mało pokarmu”
    I wiecie co? Było WARTO! I to Przez duże W! Bo mam teraz wspaniałą więź emocjonalną, piękne widoki syna wtulonego w pierś gdy np rozdziawia buzie widząc brodawkę. Mam też wiarę w siebie i radość z tego że się nie poszłam na łatwiznę.
    Mam moc, bo jestem częścią procesu stworzonego przez Stwórce. Cudu poczęcia, cudu narodzin i karmienia mojej wspaniałej istoty swoim mleczkiem – białą krwią. Mam moc gdyż pomimo przeciwności które stwarza system i utrudnia karmienia piersią – mogę śmiało wszystkim powiedzieć : Dacie Rade!

    Eh, się rozpisałam, ale chyba tego potrzebowałam. Pozdrawiam wszystkie karmiące 🙂

  • Agnieszka
    6 sierpnia 2015 at 12:21

    Mam te moc – karmie piersia!
    Bardzo trafione i bardzo mocne zdanie, i jak bardzo prawdziwe. Wbrew temu co czasami mozna uslyszec, karmienie piersia nie jest prostym zadaniem i bardzo latwo sie zniechecic. Bolesnosc piersi, popekane brodawki az do krwi i dziecko ssace niemal godzine, i nim piersi zdaza odpoczac od malego ssaczka, on znow sie dopomina o jedzonko… Trzeba miec moc i sile by sie nie zniechecic przy tych poczatkowych trudnosciach. Trzeba miec moc by przez niemal dwa tygodnie przy kazdym karmieniu zaciskac zeby z bolu i starac sie nie rozplakac… Trzeba miec moc by przeciwstawiac sie glupim stereotypom, bo wbrew temu ze non stop slyszymy ze w piersiach mamy wode, ze dziecko sie nie najada karmic nadal swoj skarb… trzeba miec moc by walczyc z tymi ktorzy po 4 miesiacu zaczynaja nam wytykac ze dziecko jest nadal tylko na piersi a powinno juz jesc duuuzo wiecej, a nasze tlumaczenie ze wylacznie piers do 6 miesiaca na nic sie nie zdaja… O tak, trzeba miec moc, trzeba miec sile by byc matka, by karmic piersia i stawiac czola przeciwnosciom i przeciwnikom… Trzeba miec moc, ale warto ja miec:) I ciesze sie, ze ja MAM TE MOC!!!

  • Dominika
    6 sierpnia 2015 at 12:34

    A ja mam trochę gorzkie przemyślenia dotyczące tego zdania. Czy to nie ironia losu, że najnaturalniejsza rzecz na świecie wymaga „mocy”? Czy nie oznacza to smutnego faktu, że karmienie piersią jest niestety wyjątkiem, a nie regułą? Co się stało, że morale mam karmiących musi być podtrzymywane tak moc-nymi hasłami? Co by nam powiedziały kobiety z ludów pierwotnych, słysząc to zdanie? Pewnie to, że każda kobieta może karmić i każda ma mleko i nie potrzeba do tego jakiejś wielkiej mocy. A więc dla mnie to zdanie oznacza, że świat zwariował, bo musimy promować to, co powinno być standardem.
    Pozwolę sobie też na wtręt osobisty. Karmiłam mieszanie ledwo do 3 miesiąca. Mnie zabrakło nie mocy, lecz wiedzy. Mnie, niby wykształconej kobiecie po 30-tce. Dziś wiem o KP niemal wszystko i mam nadzieję, że przy następnym dziecku sprawdzi się powiedzenie: „wiedza to potęga=moc”:) Niech MOC będzie z Wami!

  • Justyna W-M
    6 sierpnia 2015 at 12:42

    „Mam tę moc – karmię piersią!”

    Wydawać by się mogło, że karmienie piersią to coś zupełnie naturalnego, więc i przyjść powinno łatwo. Jednak nie do końca tak jest. Tego trzeba się nauczyć! I to głównie metodą prób i błędów na żywym organizmie. Bo już w czasie ciąży można czytać na temat laktacji, oglądać filmy w Internecie zachwalające karmienie piersią, na lalce ćwiczyć pozycje i chwyty do karmienia oraz uczestniczyć w zajęciach w Szkole Rodzenia. A i tak rzeczywistość nas przerośnie. Dlatego właśnie potrzeba MOCY, takiej wewnętrznej siły, by się zmierzyć z niepowodzeniami i po prostu karmić.

    Dla mnie na tą niezwykłą, trochę czarodziejską, kobiecą MOC składa się szereg cech, które posiadamy, lub które nabywany, wypracowujmy zastając mamami:
    ASERTYWNOŚĆ – by, odpierać nieproszone „dobre rady” ze strony otoczenia,
    CIERPLIWOŚĆ – by dać dziecku czas, aby opanowało sztukę ssania z piersi,
    DYSPOZYCYJNOŚĆ – by, przynajmniej na początku, karmić na żądanie,
    OPTYMIZM – by wierzyć, że będzie dobrze i w końcu opanujemy sztukę karmienia piersią,
    PRACOWITOŚĆ – bo to nasze zadanie i nikt nas w tym nie wyręczy,
    ROZSĄDEK – bo przez to co same jemy, wpływamy na to co je nasze dziecko, więc trzeba się racjonalnie odżywiać,
    SILNA WOLA – by nie zniechęciły nas bolące piersi i niewygoda,
    WYTRWAŁOŚĆ – by nie poddać się mimo początkowych niepowodzeń.

  • Sylwia
    6 sierpnia 2015 at 13:13

    Kiedy pierwszy raz przystawiono mi małą do piersi – czułam że mam tę moc…
    Kiedy pojawiły się pierwsze problemy związane z karmieniem – wierzyłam że mam tę moc…
    Kiedy zaczęłam używać nakładki do karmienia – chciałam nadal i za wszelką cenę mieć tę moc…
    Kiedy po powrocie do domu odstawiałam mleko modyfikowane – miałam tą moc…
    Kiedy docierały do mnie fałszywe informacje na temat karmienia piersią – była ze mną intuicja, doradca laktacyjny, Hafija.pl i ta moc…
    Kiedy każdego dnia staram się przestać używać nakładek i karmić piersią bezpośrednio – mam nadzieję, że mam tę moc…
    Kiedy moje dziecko nie chce ssać, ponieważ ząbkuje i ściągam pokarm po to by napoić je z kubka – wiem, że mam tę moc…
    Kiedy mówią żeby zakończyć już karmienie bo się wykończę lub że po pół roku moje mleko nie będzie miało już żadnych wartości – chcę mieć (jak najdłużej się da) tę moc…
    Kiedy są ciężkie momenty podczas karmienia – myślę sobie, że mam tę moc…
    Kiedy reklamują w telewizji mleko modyfikowane – wiem że go nie potrzebuję, bo mam tą moc…
    Kiedy nawet lekarz każe dopajać dziecko i zacząć rozszerzać mu dietę mimo, iż dziecko nie skończyło jeszcze 6 miesięcy – nie słucham bo wiem, że mam tę moc…
    Kiedy moje zrezygnowane koleżanki proszą o poradę dotycząca karmienia – zawsze mówię żeby szukały a znajdą w sobie tą moc…
    Kiedy moje maleństwo budzi się kilkanaście razy w nocy – proponuję jej tę moc…
    Kiedy moje dziecko zasypia spokojnie przy piesi z uśmiechem na ustach – kocham mieć tę moc…
    Kiedy karmię bo mam tę moc – ofiaruję mojej dziewczynce tą moc…
    Karmię piersią – mam tę moc!

  • Asiutek
    6 sierpnia 2015 at 13:43

    Karmię piersią bo mogę! Karmienie to SUPERMOC każdej SUPERMAMY. Jestem SUPERMAMĄ.
    Kiedy urodził się mój bąblozaur, płakałam ze szczęścia. Kiedy po kilku godzinach mogłam tulić go w ramionach, płakałam ze szczęścia. Gdy pierwszy raz ssał moje mleko, też płakałam. Też ze szczęścia. Ten malutki człowiek nie potrzebował nic więcej. A ja mogłam dać mu wszystko. Chciałam dać mu wszystko. Miałam tę moc i zaczęłam karmić piersią. Myślałam, że robię to dobrze… Pojawił się nawał, ból, pokaleczone brodawki, rozgoryczenie i brak sił. Nie poddawałam się, zagryzałam zęby i karmiłam. Nie wyobrażałam sobie, jak mogłabym odmówić takiemu małemu cudowi pokarmu, bo coś mnie boli, kłuje, krew mi leci, jestem zmęczona… Początki okazały się trudniejsze niż myślałam, niepowodzenie w karmieniu skumulowało się z bólami po CC. Do tego przyszedł smutek, że nie jestem dobrą matką, skoro nie umiem nakarmić swego dziecka… Na porodówce był ANIOŁ. KOBIETA ANIOŁ!. Pielęgniarka. Przyszła któregoś razu gdy tak zapłakana z maluchem przy piersi siedziałam w kącie sali. Nie usłyszałam żadnych książkowych teorii, żadnych instruktaży czy złośliwych uwag, jak to już mi się zdarzyło słyszeć w tym szpitalu. KOBIETA ANIOŁ. Opowiedziała, co ona przeszła przy pierwszym dziecku. Jakie było jej przerażenie i ból. Też nie umiała karmić, próbowała, szukała sposobu by mały ssał. Nawał, zapalenie, zabieg. Ale podniosła głowę i pokonała wszystkie trudności. Przytuliła mnie, jakbyśmy się znały od lat. Pomogła mi nie tylko opowieścią, ale też pokazała, jak prawidłowo zabrać się za karmienie. Dzięki temu Aniołowi, mój synek nie tracił już tak na wadze (było już tak słabo z tym moimi mlekiem, że mały miał być dokarmiany). Maluszek zaczął jeść. Ja odzyskałam moc. SUPERMOC SUPERMAMY!!! Poczułam się spełniona. Miałam determinację i wzór. Brodawki się zaleczyły, nawał też opanowałam, nauczyłam się obsługi laktatora, a po kilku tygodniach karmienie było najprzyjemniejszą chwilą spędzoną sam na sam z bąblem. Teraz, gdy wracam do tamtych dni, widzę jak wiele czynników może złożyć się na start w karmieniu piersią. Jestem bogatsza o te doświadczenia, i na pewno silniejsza. Na wiosnę znowu będę rodzić w tym szpitalu. Mam nadzieję, że będę mogła spotkać tę pielęgniarkę, która pewnie nawet nie podejrzewa, że wzbudziła we mnie siłę. Bo tak naprawdę gdy ja się poddawałam, jakiś los czy Bóg przysłał ją do mnie…

  • Magda
    6 sierpnia 2015 at 13:56

    Muszę mieć tę moc aby niemalże codziennie od ponad roku tłumaczyć znajomym czy rodzinie czemu jeszcze karmię piersią.
    Jestem pomiędzy zwolenniczkami, które dopingują mnie w karmieniu piersią już 26 miesięcy i mówią abym się nie poddawała a ludźmi, którzy traktują mnie jak matkę wariatkę. Za trzy miesiące przyjdzie na świat drugi smyk i znajomi pukają się w głowie słysząc, że jeszcze w dalszym ciągu dwulatek wisi na cycku. Zastanawiam się czy ja robię komuś coś złego ? Może sobie wyrządzam krzywdę? Może dziecku ? Może znajomym? Muszę mieć moc i siłę aby puszczać uchem te bzdurne rady co powinnam a czego nie.

  • Paulina
    6 sierpnia 2015 at 14:16

    Mam tę moc – karmię piersią!?

    Niczego nie byłam tak pewna, jak tego, że minimum przez najbliższe pół roku po porodzie nie będę się rozstawała z dziecinką, gdyż będzie potrzebowało nie tylko mojej opieki, ale także jedzonka, które tylko ja będę mogła dostarczyć. Całe życie mam poukładane aż do przesady, więc czemu miałam nie zaplanować także tego? Przez przypadek poruszyłam temat karmienia w rozmowie z mamą [wcześniej nie uważałam za potrzebne poruszanie tego tematu, gdyż – przecież wiem lepiej, co będę robić w moim życiu – zaplanowałam to] i jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że to nie jest takie oczywiste. No nie powiem pierwsze uczucie – delikatnie mówiąc – zdenerwowanie – jak to? czemu nie? no przecież ja już oczami wyobraźni widziałam nocki spędzone przy łóżeczku dziecinki, kiedy mąż będzie mnie odklejał od barierki, jak przypadkiem na niej zasnę! A potem przyszedł moment opamiętania – właściwie czemu to nie jest takie pewne? Mianowicie kobiety 3 pokolenia wstecz nie miały czym karmić dzieci i maksymalnie po tygodniu laktacja ustawała. Ja sama byłam karmiona extra mlekiem w proszku dostarczanym przez kościół z USA – taka światowa byłam! No tak, ale ja przecież chcę mieć kontakt z dziecinką karmiąc ją, chcę dostarczać jej wszystkiego, co najlepsze! Porada 1 lekarza – to pewnie genetyczne, nic nie poradzimy. Porada 2 lekarza – zna pani nowe laktatory, które pomagają kobietom w pani sytuacji? Tak znalazłam Lovi Prolactis. Teraz już wiem, że jest coś, co mi pomoże. Będę kochającą, poukładaną mamą. Będę mamą nadal będąc sobą. Będę miała tę moc! Bo chcę!

  • Goga
    6 sierpnia 2015 at 14:26

    Czy ja mam tę moc?
    Synku, czekam na Ciebie z niecierpliwością. Już za tydzień będę trzymać Ciebie w swoich ramionach.
    Dzięki tobie jestem najszczęśliwsza na świecie.
    Ale jestem też… przerażona. Chciałabym dać Tobie wszystko co najlepsze. Chciałaby wychować Ciebie na szczęśliwego człowieka i ochronić Ciebie od świata, który jest pełen zła. Czy dam radę? Czy poza miłością będę potrafiła dać Tobie cierpliwość, zrozumienie, wyrozumiałość i wszystko to, co w przyszłości pozwoli Tobie spojrzeć w lustro i z pełna satysfakcja powiedzieć sobie: „Lubię siebie. Jestem fajnym człowiekiem.”?
    Może zamiast popadać w paranoję, powinnam skupić się na drobnych krokach które czekają mnie w najbliższych dniach. Na tych wyzwaniach, które są tuz przede mną. Naturalny poród i karmienie piersią. Czy dam radę? Z całych sił wierzę, że tak. Czy mam tę moc? Myślę, że mam 🙂

  • mrsblaszczyk
    6 sierpnia 2015 at 14:52

    „Mam tę moc – karmię piersią!”

    Czasami czuję się jak bohaterka komiksu. Wyobrażam sobie siebie stojącą na skraju dachu budynku w czerwonej pelerynie, obcisłym niebieskim stroju i ze spektakularnie rozwianymi włosami. Pełna perfekcja w każdym calu. Dlaczego? Bo moje pierwsze i na razie jedyne dziecko urodziłam siłami natury bez znieczulenia, dlatego, że karmię piersią, mimo iż często czułam, jakby dziecko odgryzło mi sutka… Mam moc! Jestem kobietą, żoną i matką. Mam moc, bo daję dziecku cudowny eliksir, który zaprojektowała lepsza bohaterka ode mnie – Matka Natura. A ona przecież nie może się mylić. Moje małe (niespełna 4-miesięczne) super dziecko uwielbia ten eliksir ponad wszystko. Nie zamieni go ani na herbatkę koperkową, ani na wodę (pff woda jest napojem dla zwierząt (joke)). Ja – super-bohaterka czuję, jakbym tym eliksirem chroniła mój cenny skarb – moje dziecko. Jestem dumna, że karmię piersią. Jestem dumną kobietą, żoną i matką.

  • Czarna Perła
    6 sierpnia 2015 at 16:02

    „Mam tę moc – karmię piersią!”
    To znaczy, że w jakimś sensie mam wpływ na przyszłość mojego dziecka – na kształtowanie jego nawyków żywieniowych, na zmniejszenie ryzyka alergii, na zwiększenie odporności na infekcje, na jego właściwy rozwój psychiczny i fizyczny.
    Karmienie piersią daje mi również moc kształtowania osobowości mojego maluszka.
    Karmiąc córeczkę staram się być zawsze spokojna, rozluźniona, zrelaksowana i wyciszona, ponieważ wiem, że zależność emocjonalna dziecka od nastroju matki jest niezwykle silna.
    Pozwalając córeczce na odczuwanie razem ze mną radości, spokoju, szczęścia oraz poczucia bliskości, ciepła i bezpieczeństwa, kształtuję jej osobowość. Pomagam jej stawać się opanowanym, silnym i ufnym człowiekiem.

  • Patrycja Marzena
    6 sierpnia 2015 at 16:07

    Co dla ciebie znaczy zdanie: „Mam tę moc – karmię piersią!” ?

    Tak jestem wyjątkowa choć moje ciało jest pokryte rozstępami , tak jestem piękna choć nie mam figury nastolatki i długich lśniących włosów . Tak jestem z siebie dumna z każdej bruzdy na swoim ciele! Urodziłam wspaniałą córkę, zniosłam trudy ciąży i ciężki poród. Postanowiłam że będę karmić piersią, i wytrwałam mimo bolących brodawek, mimo nocnych pobudek i nadmiaru obowiązków za dnia , nigdy się nie poddałam nawet gdy traciłam nadzieję a wszyscy wokół doradzali by dać sobie spokój z karmieniem piersią i przejść na karmienie butelką, bo tak jest łatwiej i wygodniej, bo odpoczniesz..Dlatego zdanie „Mam tę moc-karmię piersią!” ma dla mnie szerokie znaczenie, które pozwoliło mi zrozumieć podczas pisania pracy na ten konkurs jak bardzo jestem niezwykła i dostrzec to czego w gonitwie życia codziennego nie dostrzegałam
    Dałam życie człowiekowi.
    . Początki karmienia piersią nie były łatwe, brak pokarmu później nadmiar, krwawiące brodawki , płacz dziecka , zmęczenie..i znikąd wsparcia. W tym miejscu chciałabym Ci Hafijo podziękować że przybliżasz młodym mamom temat karmienia piersią i kobiecego pokarmu, wspierasz w chwilach zwątpienia , doradzasz i edukujesz. To niezwykle ważne.
    Ja Przez tę trudną drogę przeszłam sama, zanim karmienie piersią stało się prawdziwą przyjemnością . Nie wiem skąd znalazłam w sobie tyle siły i samozaparcia. Myślę że karmienie piersią dało mi TĘ MOC , aby przetrwać trudne momenty.
    Mogłam się poddać i pójść na łatwiznę ale dałam radę i jestem niezmiernie z tego dumna.
    Moja starsza córka , widząc jak karmię młodszą powiedziała że moje mleko ma MOC jak sok z gumijagód dla Gumisiów , to dość zabawne porównanie , ale to prawda kobiece mleko ma niesamowitą MOC nie tylko dostarcza składników odżywczych potrzebnych do zdrowego rozwoju dziecka ale również łagodzi podrażnienia i uspokaja maluszka.Mając świadomość że moje ciało ma TĘ MOC by produkować ten życiodajny eliksir czuję się jeszcze bardziej wyjątkowa.

    Pozdrawiam wszystkie czytelniczki bloga i autorkę , a wszystkim mamom biorącym udział w konkursie życzę powodzenia 🙂

    Patrycja

  • Karolina89
    6 sierpnia 2015 at 18:39

    MAM TĘ MOC – KARMIĘ PIERSIĄ
    Karmię piersią – daję miłość
    Daję miłość – dostaję uśmiech
    Dostaję uśmiech – chcę dać jeszcze więcej
    Chcę dać jeszcze więcej – daję to co najcenniejsze
    Daję to co najcenniejsze – karmię piersią
    KARMIĘ PIERSIĄ – MAM TĘ MOC

  • Ange
    6 sierpnia 2015 at 20:07

    Karmię piersią, bo to był mój wybór.
    Wiem jaka siła w tym tkwi.
    Siła dla mnie i dla mojego bąbla.
    Ja mam tę moc by walczyć o mleko.
    Aby tłumaczyć wszystkim na KAŻDYM kroku, że to jest dla mojego dziecka najlepsze! Że nie mam chudego mleka a moja córka nie potrzebuje być dopajana.
    Aby zaciskać zęby kiedy brodawki pękają, bo ważniejsze jest dla mnie nakarmienie małej moim mlekiem.
    Mam tę moc, by karmić piersią dzięki mojej małej. To ona jest dla mnie paliwem, bo dziękuje mi za mleczko poprzez swój bardzo dobry rozwój! Bez większych chorób;) bo kiedy tylko siadam obok niej i podnoszę bluzkę, ona już wie o co chodzi i wtedy się do mnie tak uśmiecha, że nic innego się dla mnie nie liczy! Te chwile podczas karmienia piersią są tylko nasze i są bezcenne.
    Te nasze wspólne moce są tak fantastyczne, że chcę to kontynuować tak długo jak tylko damy radę, a później chce to powtórzyć z kolejnym szkrabem !

  • Tarta
    6 sierpnia 2015 at 20:33

    Możesz kwestionować opinie innych.
    Możesz wątpić w to, co jest napisane w książkach.
    Możesz mieć zastrzeżenia do słów lekarzy.
    Możesz nie ufać matce naturze.
    Możesz nie wierzyć ze własne siły.
    Możesz wątpić, czy dasz radę.
    Możesz się bać, czy podołasz.
    Możesz.
    Ale nie musisz, bo MASZ MOC!
    I ja MAM TĘ MOC!
    Każda z nas ją ma!
    Tylko my mamy zdolność tworzenia dzieci we własnym łonie.
    Tylko my umiemy je urodzić.
    Tylko my potrafimy je wykarmić mlekiem z własnej piersi.
    Czujesz to?
    To jest MOC KOBIET!
    Mężczyźni mogą nam tylko pozazdrość.
    Nawet supermeni!

    A teraz pójdę zrobić trochę mleka dla swojego synka 🙂

  • angela
    6 sierpnia 2015 at 20:58

    Mam tę moc – karmię piersią !
    W moim wypadku zmienia się w hasło – Mam tę moc – będę karmić piersią!
    Za równy miesiąc na świat przyjdzie mój długowyczekiwany synek:) Nie mogę się doczekać tego momentu.
    Już dziś jako przyszła mama śmiało mogę zadeklarować że BĘDĘ KARMIĆ PIERSIĄ! Dlaczego? Bo moje dziecko zasługuje na to, abym mogła mu dać to co najlepsze, a ja chcę mu podarować tą małą cząstkę siebie. I chcę także by czuł, że jest blisko mnie w każdej chwili, bezpieczny w rękach mamy:) Jak cudownie brzmi to słowo:)

  • Karolina
    6 sierpnia 2015 at 20:58

    Szczerze mówiąc nigdy nie myslałam o karmieniu piersią jak o czymś szczególnym, jak o jakiejś niesamowitej mocy. To przecież tak naturalna sprawa 😉 a jednak kiedy rodzi się mały człowiek, którego nosiłaś pod swoim serduchem przez 9 miesięcy wszytsko się zmienia. To było jak grom z jasnego nieba. 17 stycznia – najpiękniejszy dzień mojego życia, urodził się mój synek, mój kochany synek, owoc miłości mojej i mojego chłopaka 😉 Chodź ciążę przechodziłam, będąc pełna obaw, gdyż jesteśmy dość młodymi rodzicami, wszystkie problemy w jednej chwili przestały istnieć. Wzięłam mojego małego skarba w ramiona po raz pierwszy, niesamoiwte uczucie 😉 wcześniej wiedziałam, że chcę i będę karmić piersią ale nie sądziłam, że to wiąże się z tak silnymi uczuciami. PIerwsze karmienie, chodź z początku bolesne jest dla mnie mimo wszystko wyjątkowym wspomnieniem. Widziałam jak synek czuje się bezpiecznie przy piersi. Mam tę moc – karmię piersią, zdecydowanie i głośno chcę to oznajmić całemu światu! 😉 Dałam mojemu dziecku życie, ale na tym moja rola się nie kończy. Chcę dawać mu zdrowie i bliskość jak najdłeżej będę mogła. Mam tę moc bo mimo mojego kiepskiego stanu zdrowia po porodzie byłam w stanie „stworzyć” coś z niczego. Dałam mu coś najcenniejszego, co tylko mama może dać swojemu dziecku. 😉

    P.S. Jestem miło zaskoczona, że nas mam karmiących jest tak wiele ;). Gratuluję wszystkim mamą wspaniałego wyboru i życze sukcesów podczas tego pięknego etapu jakim jest karmienie piersią. No i oczywiście powodzenia dla Pani Agaty w przeczytaniu teeeeeeeego wszytskiego 😉

  • Ajaw
    6 sierpnia 2015 at 21:03

    I ja mam tę moc… Dzięki swojemu uporowi i wsparciu męża. Mam moc, którą dzielę się ze swoim synkiem – niech rośnie zdrowy. Ta moja moc wywołała pierwszy uśmiech na twarzy mojego dziecka – to dopiero SUPER MOC!

  • Dorota
    6 sierpnia 2015 at 21:06

    Mam tę moc – karmię piersią!
    Gdy 8 miesięcy temu przyszedł na świat mój syn -Wojtek, chciało mi się płakać z bezsilności, a już na pewno nie myślałam o tym, że mam moc, że potrafię karmić piersią. Syn nie potrafił/nie chciał ssać. Został przez położne ochrzczony mianem „leniwego”, nieskorego do współpracy. Jestem pierworódką, nie wiedziałam, jak powinnam syna przystawiać, niestety na pomoc położnych nie mogłam liczyć, na moją prośbę usłyszałam „a nie uczono was przystawiania w szkole rodzenia??”. W końcu okazało się, że syn urodził się z zapaleniem płuc oraz ucha środkowego, a nie chciał ssać, bo ssanie powodowało silniejszy ból ucha, a poza tym nie miał po prostu siły. Przez 3 dni czekałam na nawał pokarmu, kiedy wreszcie się pojawił, zaczęła ściągać pokarm laktatorem i podawałam synkowi butelkę. Nie mogłam uwierzyć ile potrafię ściągnąć pokarmu. Synek nie nadążał z piciem. Jednak nadal pragnęłam, by syn ściągał pokarm z piersi, nie z butelki. Po powrocie ze szpitala, zaparłam się. Na dwa tygodnie dosłownie położyłam się z synem do łóżka i po wielu próbach, udało się ! Synek zassał prawidłowo i tak karmimy się już 8 miesięcy.
    Wtedy właśnie poczułam, że mam moc, że samozaparcie, wola i chęć działania pokonają wszystkie trudności.
    Dlatego apeluję do wszystkich przyszłych mam, nie bójcie się, że nie dacie rady wykarmić własnego dziecka, w kobietach drzemie ogromna moc, a tyle o nas wiemy, ile nas sprawdzono.

  • Kasia
    6 sierpnia 2015 at 21:07

    „Mam tę moc” – że mogę dostarczyć dziecku same odpowiednie dla niego składniki odżywcze
    „Mam tę moc” – że mogę się o niego troszczyć nie tylko z zewnątrz ale również od środka
    „Mam tę moc” – że mogę mu oddać cząstkę siebie, wprowadzić go bezpiecznie w „dorosłość”
    „Mam tę moc” – że mogę zaspokoić jego potrzebę bliskości, dać poczucie bezpieczeństwa.
    „Mam tę moc” – by nawiązać z maluszkiem taką więź emocjonalną, której nic nie przerwie
    A to dla tego, że … „karmię piersią!”

  • Kasia
    6 sierpnia 2015 at 21:22

    Mam tą moc – karmię piersią 2 istotki- 4 miesięczne bliźniaczki. Gdy dowiedziałam się że noszę pod sercem aż 2 serduszka pierwsze co pomyślałam-” jak ha je wykarmię”. Internet roi się od zdjęć mam karmiących bliźniaki z zabawnymi komentarzami mi do śmiechu nie było. Uparlam sie jednak że bede karmić dla ich zdrowia i proszę -udało się. Czasami jest mi ciężko karmić coreczki zwłaszcza gdy w domu buszuje niesforny 3 latek ale daję radę bo MAM TĘ MOC

  • Malcia
    6 sierpnia 2015 at 21:46

    Mam tę moc – karmię piersią.
    Mam tę moc – jestem super bohaterką
    Mam tę moc – jestem super matką. Karmię piersią i jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem gdy córeczka ssie pierś, patrzy mi w oczy, a rączką trzyma drugą pierś. Jest piękniejszy moment? 🙂
    Mamy tę moc – karmmy piersią nasze cuda natury, bo tylko my to potrafimy! 😉

  • Plazania
    6 sierpnia 2015 at 21:47

    Mam tę moc!
    No jasne, że ją mam! Od prawie roku moje ciało przekazuje najważniejszej osobie w moim życiu wszystkie niezbędne składniki odżywcze, przeciwciała i wiele innych! Niemal od roku jestem dyspozycyjna 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu i ani razu nie straciłam przytomności! Mam moc! Mam olbrzymią moc, która pozwala mi z podniesionym czołem powiedzieć „TAK! A właśnie, że będę karmić tak długo, jak tylko zażyczy sobie moja córka i nie interesuje mnie zdanie innych na ten temat!”. Zresztą matką jestem, do anielki jasnej, jak mogę mocy nie mieć? Superbohaterem jestem, jak moja mama, jak moja babcia, jak każda inna matka. A na dodatek daję mleko 😉

  • Nina
    6 sierpnia 2015 at 22:19

    „Mam tę moc – karmię piersią”. Dla mnie ta moc to siła, dzięki której potrafimy walczyć o wszystko co najlepsze dla naszego dziecka. Potrafimy walczyć pomimo wielu problemów, które jak kłody są pojawiają się pod naszymi nogami. Zaraz po porodzie brak pokarmu, bo laktację przecież trzeba rozkręcić, ale przychodzi położna i na dzień dobry podkopuje nasze ambicje. I wtedy właśnie ta kobieca moc daje nam tą możliwość zawalczenia, przeciwstawienia się stereotypom. Ta moc nakazuje nam szukania wsparcia, kiedy to w Polsce to wsparcie mocno kuleje. Matka, która posiada tę moc będzie walczyć i sama znajdzie to wsparcie. Ta moc daje nam możliwość przeciwstawienia się tzw. „ludziom dobra rada”, który lepiej wiedzą czego nasze dziecko potrzebuje i zaraz proponują mieszankę, bo „mleko za chude”, dziecko się nie najada itp. Ta moc to też wspaniałe narzędzie w rękach matki, które zaspokaja wszystkie potrzeby dziecka, tj. bliskości, dotyku, ukojenia i potrzebę bezpieczeństwa. Ta moc daje nam też możliwość zbudowania niesamowitej więzi matka-dziecko

  • marta
    6 sierpnia 2015 at 22:21

    Mam moc, bo przy drugim dziecku zwalczyłam demony. Bo choć był wcześniakiem po cesarskim cięciu karmiłam go moim mlekiem, sama wywołałam laktację na szpitalnym łóżku. Mimo zmęczenia walczyliśmy z mężem. On karmił, a ja przy laktatorze. On zajmował się naszą dwójkę, ja przy laktatorze. Mam moc, bo wsłuchałam się w siebie i dziecko i po 2 miesiącach karmienia moim mlekiem z butelki zaczęliśmy się karmić piersią. Mam moc, bo się nie poddałam, bo walczyłam z samą sobą i wygrałam. Już jestem zwycięzcą

  • Pokrzywcia
    6 sierpnia 2015 at 22:31

    „Mam tę moc – karmię piersią”. W pierwszej chwili pomyślałam – ale jaką moc? Przecież to sama natura, coś tak normalnego, naturalnego, nic nadzwyczajnego, po prostu jestem matką i jestem do tego stworzona. Żeby dawać to co najcenniejsze i najważniejsze w życiu tej małej istotki, zwłaszcza w tym pierwszym okresie życia. Żeby utulać w płaczu, smutku czy tęsknocie. Żeby zawsze utulić do snu. Żeby chociażby pobyć chwilę tylko razem, poprzytulać się i popatrzeć sobie w oczy. Żeby wyciszyć się po tak męczącym poznawaniu nowego świata. Żeby dawać odporność, ulżyć w chorobie, wspomagać rozwój naturalnie. Żeby wreszcie nakarmić kiedy głodne, a napoić kiedy spragnione. Żeby móc to zrobić zawsze i wszędzie, bez targania różnych sprzętów, bagaży czy wyposażenia 🙂 w dodatku bezkosztowo 🙂 Tak, to jednak jest ogromna MOC. Więc teraz mówię głośno „Mam tę moc – karmię piersią!”.

  • MartaP
    6 sierpnia 2015 at 22:38

    Urodziłam. Nie było tak strasznie, próbuję znaleźć dogodną pozycję w łóżku po nacięciu krocza a tu leci już położna z moim zawiniątkiem i każe wystawić pierś, bo będziemy karmić dziecko. Chwileczkę muszę sięgnąć po sylikonowe nakładki. Nie kochana karmimy się bez. Boli, ale do przejścia. Ciekawe czy będą pękać brodawki? Czy mała coś ssie? Nie widać, tylko śpi. I czemu ten cyc nie rośnie. Uff udało mi się przemycić nakładki, ale ulgi większej nie ma, mleka w piersiach też na razie nie ma – dokarmiają butlą.
    Jestem w domu, anemia daje się we znaki, że ledwo weszłam na trzecie piętro. Sutki bolą coraz bardziej, cyc rośnie i zaczyna rozpierać stanik, rany Julek dawajcie mi małą niech mi ściąga te zapasy bo nie wyrobię. Trzeba wypychać stanik wkładkami, bo mleko leci z lewej piersi potokiem jak karmię z lewej. Spanie w staniku i na wznak jak faraon o to do czego to doszło, a miałam wreszcie odespać ciążę na ulubionym prawym boku. Trzecia w nocy a ja już drugi raz karmię. Co za wygoda, wyjął cyc i pojechali, a nie ta cała zabawa w butelki, sterylizatory, miarki, puszki, błee. Przyszła położna, obmacała mi biust, pociskała i wyszła zadowolona. A ja walczę z małą i poduszkami o dogodną pozycję do karmienia: na leżąco, spod pachy, krzyżowa. Krem na sutki zaraz mi się skończy a brodawki nie chcą się wygoić.
    Powoli odstawiam osłonki sylikonowe, i krem wydaje się zbędny, i nawał jakby odpuścił. Ogarnia mnie cudowne uczucie gdy mała przyssie się i tak sobie mruczy przełykając mleko a ja chłonę jej mleczny zapach. A facet siedzi z boku i może się tylko przyglądać, bo to ja „mam tę moc – karmię piersią!”

  • Dordor
    6 sierpnia 2015 at 23:15

    Piersią karmię, mam tę moc…
    Wstaję często, w każdą noc.
    Nieprzytomna i zaspana,
    karmię dziecię aż do rana.
    Wraz ze świtem wcześnie wstaję,
    rano również jeść mu daję.
    W dzień maluszek najedzony,
    leży grzecznie rozbawiony.
    Mama kiedyś śpiochem była
    lecz się tego oduczyła.
    Bez snu umie funkcjonować
    by latorośl swą odchować.
    Supermama ma tę moc,
    udowadnia ją co noc 🙂

  • Magdalena Mazurczak
    7 sierpnia 2015 at 00:56

    Mam tę moc co każda z nas
    piersią karmić cały czas
    Choć nie łatwe to zadanie
    ja się staram nieprzerwanie
    Dawać memu dziecku siłe
    aby rosło urodziwe
    Chociaż czasem cieżko jest
    moje dziecko lubi jeść
    Mleko z piersi bardzo zdrowe
    które szybko jest gotowe
    Prosto z piersi dla maleńkiej
    szybkie danie w trosce wielkiej
    Cala gamma witaminek
    dla chlopczyków i dziewczynek
    Milość moja nieskończona
    nawet gdy jestem zmęczona
    daje siłe, daje moc
    aby wytrwac każda noc.
    Z kazdym dniem buduje więz
    z moim skarbem, z moim snem.
    Bo najważniejsze w życiu jest
    By zdrowe i szcześliwe dzieciaczki mieć.