Pod płaszczykiem wychowania


Od czasu do czasu powraca na moim, blogu temat klapsów. Jest to niestety nadal jedna, wielka, czarna dziura edukacyjna w Polsce. Ostatnio, pechowo, wdałam się ponownie w smutną dyskusję na temat przemocy fizycznej w domu. Niestety, powszechne jest usprawiedliwianie się poprzez projekcję własnych doświadczeń i obniżanie ich wagi oraz wpływu, i  kierowanie uwagi na coś zupełnie innego niż klaps.

– Och, tyle o klapsach się mówi, a przecież jest też znęcanie psychiczne, może by się tym zająć dla odmiany, bo to chyba gorsze! – mówią często fani klapsika. Tak trzeba się tym zająć, ale trzeba też zająć się klapsem. Nie wybieramy przecież czy stawiamy na profilaktykę nowotworu piersi, czy szyjki macicy.  Nie ma tutaj dyskusji  nad tym, co jest ważniejsze i w kwestii przemocy też być nie powinno. Oba problemy są istotne, obie sprawy są ważne. Nikt nie neguje tego, że przemoc emocjonalna jest równie szkodliwa, co fizyczna. Jednak istnienie jednej nie obniża wpływu drugiej.

– Wyszedłem na ludzi! – kolejny slogan, który powtarza się jak echo w dyskusji o klapsie. Już nie raz pisałam o tym, że jest to straszny błąd logiczny. Ludzie, którzy wyrośli na „ludzi” nie biją innych ludzi, a jak biją, to nie wyrośli na ludzi. Ciężko natomiast powiedzieć na co wyrośli. Chyba łatwiej, że nie wyrośli wcale.

Dlaczego nie bijemy innych ludzi? Dlaczego innym dorosłym nie obrywa się za zachowanie niezgodne z nasza opinią i widzimisię?

Ponieważ boimy się oberwać, boimy się konsekwencji prawnych za naruszenie nietykalności osobistej, nie mamy na tyle jaj żeby do cielesnej argumentacji się odwołać. Niestety w stosunku do dzieci, tych jaj dorosłym najczęściej nie brakuje. Nie brakuje też tupetu i hipokryzji (karanie klapsem za to, że dziecko swojego rodzica uderzyło lub kopnęło to szczyt szczytów). Dziecko nie pójdzie na policję i na nas nie naskarży, szczególnie jak mu do głowy nawkładamy, że to dla jego dobra i rodzicowi wolno bić.  Możemy sobie zracjonalizować jakimś wyższym (nawet idiotycznym) dobrem klapsa, nie boimy się że dziecko nam odda, jesteśmy pozbawieni jakichkolwiek odczuwalnych, natychmiastowych konsekwencji, o ile inny dorosły nie przypomni nam, że w Polsce obowiązuje prawo, które zakazuje stosowania kar cielesnych.

W Polsce nie można złodziei karać chłostą. Wyobrażacie sobie taka karę? Takie średniowieczne zagrywki? Wyobrażacie sobie bicie uczniów po łapach linijką podczas lekcji? To jest system z innej epoki. Tej mniej wyedukowanej, tej nieco bardziej ciemnej. Klapsy pochodzą z ciemnej epoki, kiedy dzieci były podporządkowaną własnością rodziców – tak jak zwierzęta.

Klapsy w domu dziwnym zbiegiem okoliczności trzymają się całkiem nieźle. Niektórzy, w swojej nieograniczonej ignorancji, uważają  nawet, że klaps – uderzenie w tyłek – nie jest uderzeniem (nikt nam nie wmówi ze białe jest białe, a czarne jest czarne) ale nawet twierdzą, że nie boli! Tak jakby nietykalność osobista zaczynała się od granicy bólu a nie od przekroczenia tejże nietykalności. Dzieci ból odbierają inaczej niż dorośli, ale co ważne, to nawet dorośli nie odbierają bólu tak samo. Ból jest pojęciem bardzo indywidualnym.  Czy nasze „to nie boli” = „to nie krzywdzi” – niestety nie. Często nasze „nie boli” nie równa się dziecięcemu „nie boli”.  Dlaczego nasz szef jak zawalimy kontrakt nie przyłoży nam w głowę „z liścia”? Dlaczego nie bijemy męża po twarzy za każdym razem jak nas zdenerwuje? Ponieważ należy się nietykalność osobista tym ludziom. Jest ona naszym niezbywalnym prawem i dzieci także mają do niej prawo. Jednak są ludzie (nie wiem jak to się dzieje, że naprawdę istnieją), którzy ponad prawo, które chroni dzieci, stawiają swoja wygodę, lęk, nerwy, albo widzimisię i wydajemisię. Niektórzy bici rodzice biją dzieci, bo zaprzeczenie klapsa może okazać się dla nich zaprzeczeniem ich własnego dzieciństwa lub rodzicielstwa – kochających ich przecież – rodziców.

 

Klapsy to bardzo sprytna forma przemocy dla początkujących – nie pozostawi widocznych siniaków, najczęściej stosowana jest w domu, jest przyzwolenie społeczne na klapsa dla zdenerwowanego rodzica lub w celu ratowania życia dziecka od jakiś strasznych konsekwencji. Nie wierzymy w siłę słów, w rozum dziecka. Efekty chcemy mieć szybko i najniższym kosztem. Nauka wymaga czasu, cierpliwości, zrozumienia. Współcześni rodzice nie mają ani czasu, ani cierpliwości. Klaps daje im poczucie szybkiego i łatwego rozwiązania. Koszt jednak jest odłożony w czasie – czasami bardzo daleko w czasie. Niestety miłość dziecka do rodzica bywa nieskończona. Niestety niektóre dzieci też będą racjonalizować bicie, które organizują w domu pod płaszczykiem wychowania i edukacji rodzice, ba nawet dzieje się tak pod pretekstem wartości rodzinnych.

Tracę wiarę w rodziców, tracę wiarę w młodych ludzi, którzy stają się rodzicami. Przeraża mnie bezrefleksyjność i zapatrzenie w siebie. Przeraża kult fizycznej dominacji w rodzinie – prymitywny i niepasujący do gatunku Homo Sapiens – niby myślącego. Nie po to zeszliśmy z drzew żeby pięścią i demonstracją siły, jak goryle, pokazywać czyje jest, które miejsce w rodzinie.

Chyba czas na kampanię edukacyjną w szkołach podstawowych i w przedszkolach. Mądrą, ale skierowaną do dzieci.

Niestety kiedy wychodzę ze swojej pięknej bańki „rodzicielstwo bliskości” to przestaję wierzyć w dorosłych. Nie mogę się nadziwić, kiedy wielki, kilkudziesięcio kilogramowy facet, mówi publicznie o uderzaniu swojego czteroletniego, sięgającego mu do uda dziecka, którego sam spłodził, a na koniec jeszcze twierdzi, że jest to w porządku i jest to normalne. Dla mnie jest to tak obrzydliwe, że nie potrafię znaleźć słów na ogrom gniewu, który we mnie wzbiera.

A najgorsze jest to, że ci co dzieci biją i tak nie zrozumieją o czym jest ten post.

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o rodzicielstwie bliskości i karmieniu piersią.

30 komentarzy

  • Gosia, Manufaktura Radości
    29 czerwca 2015 at 19:44

    Masz rację, masz rację, masz rację… Nie chcę tu spamować linkiem do siebie, ale wrzucę dwa cytaty z Astrid Lindgren. „O tym czy dziecko będzie serdecznym, otwartym, ufnym człowiekiem umiejącym współżyć z innymi, czy zimną , destrukcyjną samotną istotą – decydują ci, którzy przyjmują dziecko do świata i uczą , co to jest miłość, albo nawet nie starają się pokazać, czym jest miłość. Człowiek uczy się wszystkiego od tego, kogo kocha, powiedział Goethe, a więc musi to być prawda. Dziecko, do którego podchodzi się z czułością i które kocha swoich rodziców, od nich uczy się wrażliwego stosunku do otaczającego świata i na całe życie zachowuje taką postawę. I jest to dobre nawet jeśli on czy ona, wbrew oczekiwaniom, przypadkiem nie będą należeć do tych, co decydują o losie świata. A gdyby on czy ona wbrew oczekiwaniom, przypadkiem było jednym z tych, co decydują o losie świata, to jeśli podstawą ich stosunku do tego świata jest miłość, a nie przemoc, mamy szczęście. Charaktery przyszłych mężów stanu zostały uformowane, nim skończyli pięć lat, to straszne, ale prawdziwe.”
    I drugi:
    „A tym, którzy wołają o twardą rękę i krótsze cugle, chciałabym przytoczyć, co pewnego razu opowiedziała mi jedna starsza kobieta. Wtedy gdy wierzono w takie metody, była młodą matką. (…) właściwie w to nie wierzyła, ale raz jej mały synek zrobił coś takiego, że uznała, iż powinna go ukarać rózgą, pierwszy raz w życiu. Nakazała mu wtedy, żeby sam przygotował rózgę. Chłopiec wyszedł i długo nie wracał. W końcu przyszedł zapłakany i powiedział: „Nie znalazłem żadnej rózgi, ale masz tu kamień, którym możesz we mnie rzucić”. Wtedy mama także się rozpłakała, ponieważ nagle wszystko ujrzała oczami dziecka. Dziecko musiało pomyśleć: „moja mama chce mi zadać ból, a do tego równie dobrze może być kamień”. Objęła go i przez chwilę płakali razem. A potem położyła kamień na półce w kuchni i leżał tam na wieczną pamiątkę tej obietnicy, którą złożyła sama sobie w tamtej chwili: nigdy więcej przemocy!”

    • bobtubobru
      4 lipca 2015 at 14:22

      Ostatnia historia wzruszyła mnie do łez!

    • Beata
      10 marca 2017 at 22:27

      Drugi cytat aż kłuje w serce. Kradnę! Dzieki za podzielenie sie madroscia Astrid. Pozdrawiam

  • beawne
    29 czerwca 2015 at 20:15

    Ostatnie zdanie złości i smuci mnie ogromnie. Mam czesto wrażenie, że dyskusja ze zwolennikami klapsów nie ma sensu, jakby nie pojmowali, co się do mówi 🙁

  • Ważna pisze
    29 czerwca 2015 at 20:58

    Nie tak dawno temu poruszyłam u siebie ten sam temat z zupełnie innej perspektywy, bo pisząc, że klaps to niekoniecznie bicie, ale dochodząc do tych samych wniosków co Ty: klaps jest fe, be, zły niedobry i przede wszystkim nie jest ŻADNYM rozwiązaniem. I po lekturze dziesiątek tekstów na ten temat, zaczyna we mnie powoli wzbierać może nie złość, ale smutek, że dyskusje skupiają się na semantyce, a nie na meritum. Bo jakie ma znaczenie czy uważamy, że klaps to bicie czy niebicie. Ważne żeby tych klapsów nie dawać i koniec! Ale tak jak piszesz… my tu możemy prowadzić semantyczne i filozoficzne dyskusje, a Ci co dają klapsy/biją i tak tego nie zrozumieją… Ja pomimo, że dostałam – klapsów nie daję i dawać nie będę. A jeśli masz czas i ochotę zapoznać się z moim podejściem do semantycznego problemu między klapsem a biciem ;), albo jeśli ciekawi Cię jak zastąpić klaps – przytuleniem, zapraszam: http://waznapisze.pl/czy-klaps-to-juz-bicie/ i jeszcze raz klapsom mówię NIE! Przytuleniu TAK 🙂

  • Mamuszka
    29 czerwca 2015 at 21:30

    Potrzebowałam tego wpisu. Bardzo.

  • Izabela
    29 czerwca 2015 at 22:16

    Ostatnio powstała cała lista „klapsowych” wpisów a niestety klapsy wciąż mają się świetnie…

  • Joanna
    30 czerwca 2015 at 07:26

    Dlaczego, skoro klaps ma tak wielką moc edukacyjną, nie stosuje go dyrektor wobec niesubordynowanych podwładnych? Jeden strzał w dupę za notoryczne obijanie się w pracy i…
    Dzieci nie mogą się bronić.

  • Marta, Zapas Czasu
    30 czerwca 2015 at 09:04

    Hafijo. Dziewczyny. Zgadzam się z Wami. Po stokroć się zgadzam. Chciałabym dołożyć swój głos, odpowiadając na pytanie: dlaczego klapsy mają się dobrze? Udzieliłaś na to odpowiedzi w swoim poście jednym zdaniem: „Niektórzy bici rodzice biją dzieci, bo zaprzeczenie klapsa może okazać się dla nich zaprzeczeniem ich własnego dzieciństwa lub rodzicielstwa – kochających ich przecież – rodziców.” I dlatego te klapsy tak dobrze się trzymają. Bo powiedzenie sobie: „nie biję – bo to jest złe”, powoduje, że musimy zadać sobie pytanie o to, dlaczego nasi rodzice nas bili. I wtedy często otwiera się puszka Pandory. Trudno jest sobie z jej zawartością poradzić. Więc walczmy z klapsami tak jak tylko się da, ale nie potępiajmy ludzi, którzy je dają. Potępiajmy ich zachowanie, ale nie ich samych.

  • Piotr | artTATA.pl
    30 czerwca 2015 at 20:01

    Raz w życiu zdarzyło mi się dać dziecku klapsa. Po prostu nie wytrzymałem. Ale gdy już emocje opadły przeprosiłem swoją córkę i porozmawiałem o tym co się stało. Tak jak ona wcześniej nie potrafiła opanować emocji, tak i mnie się to przytrafiło… chociaż oczywiście nie powinno mi się to zdarzyć. Ale myślę, że najważniejszym jest umieć się przyznać do błędu i rozmawiać z dzieckiem o tym co możemy w naszych relacjach zmienić.

    • AgataF
      2 lipca 2015 at 22:18

      Myślę, że przyznanie się do błędu i przeproszenie amortyzuje nieco skutki uderzenia. Sama jestem aktywną przeciwniczką przemocy, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jesteśmy tylko ludźmi i błąd może nam się trafić. Ale podjęcie próby naprawy go jest najlepszym, co możemy zrobić w takiej sytuacji.

  • Magda
    30 czerwca 2015 at 22:37

    Bardzo mądry tekst. Cały do cytowania łącznie i we fragmentach A najsmutniejsze ostatnie zdanie. 🙁

  • Gosia
    1 lipca 2015 at 20:58

    Ostatnie zdanie ocieka wręcz pesymizmem. Rzeczywiście w większości przypadków tak jest. Tym niemniej jest szansa, że może choć jedna osoba zastanowi się nad wartością klapsa.

  • mati
    2 lipca 2015 at 21:34

    Ujmuje Pani problem tylko z jednej strony życia. Ja dałam dziecku brata klapsa tylko raz, był 3 razy ostrzegany o tej każe (trzaskał drzwiami, istniało ryzyko utraty paluszków, wszyscy mu tłumaczyli, wrzeszczeli, a on to ignorował ciesząc się zabawą i reakcjami dorosłych), miał półtora roku. Tak, klaps miał boleć i bolał. Mały zrezygnował z zabawy i do dziś jestem jedyna osobą w rodzinie, której słucha (matka wrzeszczy i jest dumna, że nie uderzyła swego dziecka, ale już nie dostrzega, że mały jej nie szanuje,ba świetnie manipuluje). Nie zrobiłam tego za złością czy satysfakcją. Fanatycy bicia i niebicia dzieci widzą tylko jeden aspekt, swój oczywiście. Nawet nie chcą ze sobą rozmawiać tylko narzucają swoje zdanie. Nie wolno bić, nie wolno naruszać godności dziecka, ale życie jest pełne wyjątków. Cenię sobie autorkę blogu, ale pojechała Pani po emocjach, że traci Pani wiarę w ludzi itd. Proszę pani, nie jesteśmy jednolitym społeczeństwem, państwo pozbywa się odpowiedzialności za edukację i wychowanie, w szkołach są niewychowane przez rodzinę dzieci itd. Niech Pani stara się zrozumieć mechanizmy tworzenia stereotypów, niech Pani nie wierzy w ludzi, tylko spróbuje zrozumieć źródło ich zachowań, a Pani ocenia (Pani przeciwnicy, też oceniają). Oduczyłam dzieciaka bić tłumacząc mu problem (inne go przezywały w oczekiwaniu na bicie, by naskarżyć). Wychowanie człowieka to tak trudna sprawa, że nie do ogarnięcia. Jeśli dorośli nauczą się radzić ze swoimi emocjami, to przekażą tę umiejętność swoim dzieciom. Ale też znam sporo dzieciaków niebitych przez rodziców, które biły słabszych a rodzice byli w szoku! Ich dziecko agresywne? Bzdura! Dobrze, że jest monitoring. Ja kieruję się intuicją, buduję płaszczyznę porozumienia i próbuję pokazać inne rozwiązanie, oczywiście z fanatykami to nie możliwe, bo tacy wiedzą tylko swoje.

    • Hafija
      2 lipca 2015 at 21:47

      Półtoraroczniaka uderzyć żeby bolało i tłumaczyć to JEGO dobrem?! Przykre, żeby nie powiedzieć żałosne.

    • AgataF
      2 lipca 2015 at 22:33

      Przykro czytać takie stwierdzenia. Jest Pani w przeogromnym błędzie sądząc, że czegokolwiek nauczyła 1,5 roczne (!!!) dziecko, wymierzając klaps. Jedyną mądrą rzeczą, którą mogłaby Pani zrobić w tamtym czasie jest ostrzeżenie matki, która wrzeszczy (!!!), żeby przestała wrzeszczeć. Nie dziwię się, że dzieci wychowywane bez bicia stają się agresywne, skoro poza biciem uskuteczniane są wobec nich inne formy przemocy. Fajnie, że ktoś [w tym wypadku rodzice] próbuje przynajmniej iść w dobrym kierunku i wychowywać bez klapsów, ale szkoda, że nie wie o pozostałych aspektach wychowawczych – nie mniej istotnych dla rozwoju dziecka. Szkoda też, że na drodze tych osób pojawiają się ludzie, którzy chcą jeszcze bardziej odciągnąć od – jakby nie patrzeć – właściwego kierunku. Wstyd, ogromny wstyd, że tak ochoczo chwali się Pani tym, iż tak skutecznie przestraszyła dziecko, że aż się Pani słucha. Bo przecież gdyby rzeczywiście wytłumaczyła Pani temu dziecku i ono by zrozumiało swoje błędy to grzecznie słuchałoby każdego.
      Wczoraj też o tym pisałam. Zapraszam.

    • Malenstwo
      2 lipca 2015 at 23:34

      o Boże, włos sie na głowie jeży z przerażenia i z jak wielkiej głupoty. współczuje Pani ze nienauczono Pani kochać. Boże jak bardzo współczuje temu Dziecku. wystarczy wsiąść na ręce, przytulić i stanowczo powiedzieć nie gdy robi coś niebezpiecznego. tak Dziecko spróbuje ponownie i ponownie reakcja powinna byc stanowcza, ale spokojna i pełna miłości. po kolejnej konsekwentnej reakcji opiekuna, który okazuje miłość przy tym i spokój, dziecko napewno niepowtorzy tego więcej. tak, to dłuższa droga, tak todroga wymagająca większej uwagi i pochamiwania własnej złości i prymitywnych odruchów, tak to droga, dzieki ktorej dziecko jest szczęśliwe i szanuje opiekuna a nie sie jego boi. pogratulować a jak bedzie miało etap ucieczek to rozumiem ze najpierw ktoś bedzie darł jadaczke, a potem Dziecko zbije. super lekcja. w strachu napewno dużo sie nauczy, a gdy podrośnie urwie sie z tej smyczy przemocy i strachu i wtedy zrobi coś głupiego. Proszę,Boże grzmij!!!
      nie mogę uwierzyć ze wogule trzeba pisać artykuły tłumaczące ze klaps-bicie jest zły. co z tymi ludźmi…

    • Zmora
      3 lipca 2015 at 00:25

      Brawo dozgonnie straciłaś zaufanie tego małego człowieka, a jedyne co osiągnęłaś to jego strach. Piąteczka, możesz faktycznie być z siebie dumna! Reszty wpisu mimo, iż 3 razy przeczytałam, to nie kumam…

    • Mama mm
      3 lipca 2015 at 11:24

      Jest tylko jeden problem. Dziecko nie zrozumiało, że nie może trzaskać drzwiami, bo może sobie zrobić krzywdę. Dziecko zrozumiało, że nie może trzaskać drzwiami, bo „dostanie w dupę”. Dziecko nie zrozumiało, że ma słuchać się cioci, bo ciocia jest mądra. Dziecko zrozumiało, że ma słuchać cioci, bo jak nie będzie, to „dostanie w dupę”. Rozumiem, że tego chciała Pani nauczyć bratanka?
      Hafijo, bardzo dziękuję za ten wpis. Tak bardzo potrzebny. Klapsy w naszej kulturze są mocno zakorzenione. Jeśli czytam/słyszę jakąś historię o reakcjach mamy na dziecko, które zachowało się niegrzecznie, to wciąż widzę głosy, że powinna mu dać klapsa i że dlaczego tego nie zrobiła.
      Mój syn ma 7 miesięcy. Nie chcę, nigdy, dać mu klapsa. Nie uważam tego za rozwiązanie. Nie wiem jednak, czy tak się stanie. Bo, widzisz Hafijo, człowiek to takie stworzenie, które idzie utartymi schematami myśli i zachowań. Jeśli przez całe swoje życie byliśmy uczeni, że klaps to wyjście, to w sytuacjach stresowych nasz umysł (niezależnie od posiadanej wiedzy) „wskoczy” na stary tor i ręka sama się podniesie. Ważne jest, żebyśmy mieli tego świadomość, pracowali nad sobą, nad swoimi emocjami. Bo „klaps” to nic innego, jak objaw NASZEJ bezsilności.

    • FK
      10 lipca 2015 at 10:41

      Gdyby ktokolwiek uderzył moje dziecko, nawet brat czy siostra, nie miałby potem prawa zbliżyć się do niego. Ohydne jest to, co zrobiłaś. A Ty jeszcze się chwalisz… Koszmar, po prostu koszmar.

    • Mama30
      28 kwietnia 2016 at 06:05

      Jak zwykle staram się nie komentować ,tak tym razem muszę .Swoje dziecko uderzylam raz ,dałam córce klapsa bo uderzyła mnie w twarz ,to był pierwszy i ostatni raz ,przeprosilam ja i mam nadzieję ze o tym nie pamięta , nie wyobrażam sobie bić mojej kochanej wystaranej córki .Popełniłam wiele błędów wychowawczych i pewnie wiele jeszcze przede mną , ale bić dziecko za trzaskanie drzwiami ?serio ?! Wystarczy kupić zabezpieczenie drzwi za 2 złote i tłumaczyć co i jak. Co ta też trzaskala szufladami – do pierwszego przyczasniecia paluszków .Teraz jest mądra pieciolatka i chociaż czasami muszę policzyć do 100 żeby na nią nie wrzasnac (U mnie w domu wrzaski i klapsy były na porządku dziennym), staram się jak mogę żeby tlumic emocje które we mnie buzuja, w końcu to ja mam ponad 30 lat ,a ona tylko 5 .Gdyby ktokolwiek odważył się dbać klapsa mojemu dziecku to sprawa w sądzie murowana.Babcie i dziadkowie małej też wiedzą ,że klaps =koniec kontaktów z wnuczka.

    • Ojaboja
      10 marca 2017 at 23:46

      Właśnie mam ten sam problem z moją babcią, bo wykazuje ten sam poziom ignoracji co Pani i moje groźby i tłumaczenia nie docierają. Wrzeszczy na moje dziecko i kilka razy dała mu już klapsa. Nie wiem jak do niej dotrzeć. To tylko małe dziecko, które nie radzi sobie czasem z emocjami i trzeba pomóc mu je zrozumieć ze spokojem. Moje dziecko po tym wrzasku i klapsie jest w takim amoku że nic do niego nie dociera, i wtedy nie da się z nim rzeczywiście porozmawiać. Lepiej działa otwarcie się na dziecko i zapytanie czego teraz potrzebuje: być może przytulenia, chwili uwagi, zabawy…

  • J.
    3 lipca 2015 at 11:56

    Hafijo, czytam Twoj blog od pewnego czasu i odnosze wrazenie, ze potrafisz reagowac na takie sytuacje. Moglabys napisac jak zareagowalabys bedac swiadkiem nizej opisanych sytuacji?
    1. Dziecko 3-4 letnie sypie inne dzieci piaskiem w piaskownicy. Mama mowi: nie syp, dziecko nie reaguje. Dziecko sypie innym w oczy, mama daje dziecku klapsa i mowi, ze nie bedzie sie wiecej bawic skoro nie potrafi.
    2. Mama: posprzataj klocki,
    Brak reakcji
    Mama: posprzataj klocki
    Dziecko (8 lat): sama posprzataj
    Mama: nie, ty sie bawiles i ty musisz posprzatac. Prosze Cie kolejny raz posprzataj klocki.
    Dziecko: zamknij pysk
    Mama daje klapsa i krzyczy, ze nie wolno sie tak odzywac.
    3. Dziecko 6 letnie wchodzi na kupe gruzu gdzie jest duzo ostrych i niebezpiecznych przedmiotow.
    Mama: zejdz natychmiast, zastanow sie co robisz, puknij sie w glowe.
    Dziecko: sama sie puknij
    Mama: jak Ty sie odzywasz do mamy?
    I dala klapsa.

    Jestem przeciwniczka klapsow, ale po prostu nie wiem jak reagowac widzac takie sytuacje. Fakt, ze dzieci sie nie bije, ze to jest zabronione prawnie nie zawsze dotrze do zwolennikow klapsow. Brak reakcji jest po czesci przyzwoleniem na takie sytuacje. Trzeba wiec reagowac. Tylko jak to zrobic, zeby to ptzynioslo skutek?

    P.S. przepraszam za brak polskich znakow, nie wiem jak je wlaczyc w telefonie.

    • Maria
      12 marca 2017 at 20:56

      Podbijam. Jak zachować się w takich sytuacjach, by było to skuteczne i budowało autorytet rodzica? Zwłaszcza., gdy ma się trójkę, czwórkę dzieci i brakuje czasu, cierpliwości i siły na nauki moralne.

  • Krystian
    3 lipca 2015 at 11:57

    Często niegrzeczne zachowanie wynika poprostu z nudy. Dzieci nie mają zorganizowanego czasu i robią co tylko się da, aby zwrócić na siebie naszą uwagę. Spisałem kilkadziesiąt gotowych i przetestowanych porad, w co się bawić z dziećmi, gdy sie nudzą. Zachęcam do lektury i do przeznaczenia trochę większej ilości czasu na zabawę ze swoimi pociechami. Możecie tylko zyskać!

    http://www.jakprowadziclepszezycie.pl/blog/kilkadziesiat-gotowych-wskazowek-co-robic-gdy-dziecku-sie-nudzi/

  • Izabela
    5 lipca 2015 at 21:43

    Bardzo szkoda ze niektórzy ludzie nie rozumieją. I mysle, ze ci ktorzy, dają klapsy nigdy tego nie zrozumieją. Współczuje temu małemu 1,5 rocznemu dziecku. Zapewne nie ma pani jeszcze swoich dzieci skoro taka była reakcja na jego zabawę. A oprucz tego co swietnie napisała Mama mm ,osiągnęła pani jeszcze jedna rzecz, dziecko sie pani poprostu boi. Moje dziecko do dzis wie ze nie mozna podchodzić do piekarnika w ktorym sie cos piecze, bo wie ze jest gorący. I nie osiągnęłam tego krzykami ani biciem. Pokazywałam rozmawiałam i tłumaczyłam. I tak było z każda niebezpieczna rzeczą. A kiedy dziecko nie rozumie jeszcze, porostu trzeba zabrać z tego miejsca i zając czyms innym. Samemu zadbać o bezpieczeństwo. Czy to takie trudne?

  • Nastka
    7 lipca 2015 at 07:26

    Tyle razy dodtałam w dzieciństwie ścierą po buzi, klapsow i nie tylko, że doskonale wiem co to upokorzenie, przykrość i zawód… postanowilam że nigdy nie zrobie tego swojemu dziecku i wcale nie jest tak ciężko wiec nie rozumiem tych co biją. Nie rozumiem jak można krzywdzić człowieka, ktorego sie kocha.
    wyobrazmy sobie odwrotna sytuacje, ze to dziecko uderzylo nas (bite dzieci czesto wyciagaja ręce do swoich rodzicow). Jest nam wtedy przykro, cos nas w sercu kłuje i ciezko nam zrozumieć… a czy dziecko ma inne uczucia? Czy nie jest człowiekiem?

  • Kasia Żądło
    28 kwietnia 2016 at 11:51

    Jak ja sie z Toba zgadzam! Pod tym tematem pojawia sie wszedzie tyle komenatrzy, ktore bronia klapsow, ze az chce mi sie z bezsilnosci plakac. Dla mnie najwiekszym negatywnym efektem bicia w dziecinstwie jest wlasnie to ze sie potem uwaza to za wlasciwy sposob wychowywania! A dzieci to takie wspaniale istoty, z takim niewyobrazalnym potencjalem i genialnym mozgiem. Mozna ich wszytskiego nauczyc, nie trzeba wpajac zasad biciem (pisze bicie, bo klaps to wlasnie bicie). Komentarze do tego 50 letniego badania nad skutkami bicia czytalam najpierw na amerykanskiej stronie. I naprawde nie ma roznicy miedzy Polska a USA, i tu i tu jest ogromne spoleczne przyzwolenie na bicie.

  • karolina
    6 września 2016 at 14:24

    Mam juz prawie 30 lat i bardzo dobrze pamiętam klapsy u mnie w domu. Właściwie nie pojedyncze klapsy, ale raczej wieksze bicia. Niby ręką a nie pasem ale na gołą pupę. Pamiętam, że bolało, że krztusilam się od płaczu ale najbardziej zapamiętałam i nigdy nie zapomnę poczucia paniki i utraty bezpieczeństwa, nagle na te kilka chwil walił mi się cały świat , płakałam i krzyczalam, że gdzie jest moja mamusia kochana, że moja mamusia by mi tego nie zrobiła, żeby wróciła i mnie przytulila… nigdy nie zrobię tego mojej córce bo myślę, że to zostawilo slady na zawsze.

    • nowicjuszka
      6 września 2016 at 21:22

      O rety..to tak jakbym wspominała swoje dzieciństwo, ale z pasem. To trudne i przykre wspomnienia. Teraz kiedy sama jestem mamą boję się, że popełnię taki błąd co moja mama, chociaż bardzo tego nie chcę. Mam nadzieję, że walka z tym co zakorzenione się uda.

skomentuj

Pobierz darmowy e-book