Zakuje w kajdanki, wsadzi do więzienia!


Temat już jakiś czas temu chodził mi po głowie. Już podobne apele widziałam na blogach amerykańskich mam. Dzisiaj postanowiłam powielić go u siebie.

Dlaczego?

Popołudnie. Wracam do domu. Skrzyżowanie. Ruchem kieruje policja. I tak jest beznadziejnie, ale jakoś się jedzie i idzie.  Na przejściu dla pieszych rzuca się po ziemi na-oko czterolatek, wyrywa mamie rękę z ręki, chce uciekać w przeciwnym kierunku. Normalna scena z kilkulatkiem.

 

– Dziecko! Zaraz powiem Panu policjantowi żeby cię zakuł w kajdanki i zawiózł do więzienia!

 

***

A teraz druga sytuacja – hipotetyczna. Ten sam czterolatek zwiewa mamie i gubi się na mieście. Albo jest rozdzielony z mamą podczas wypadku, albo zdarza się cokolwiek, co sprawia, że jest sam w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa. Do kogo powinien podejść?

 

Do obcego faceta?

Do obcej baby?

Do grupy nastolatków?

Do kogo byście chcieli żeby Wasze dziecko podeszło w takiej chwili?

 

Najbezpieczniej jakby podszedł do… Policjanta. Tylko, skoro już mu mama powiedziała, że pan policjant zakuwa w kajdanki i wsadza do więzienia, to zastanówcie się, czy dziecko będzie miało odwagę żeby podejść do najpewniejszej i najbezpieczniejszej osoby, jaką jest oficer policji?

 

Wnioski wyciągnijcie sami…

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

33 komentarze

  • Jagoda
    26 lutego 2015 at 20:26

    Świetnie! Krótko, zwięźle i na temat.

  • Asia bloguje o prezentach
    26 lutego 2015 at 20:29

    Daje do myślenia! Nie żebym kiedykolwiek coś takiego powiedziała, ale rzeczywiście dorośli czasem nie myślą o konsekwencjach tego, co mówią dzieciom.

  • Gizanka
    26 lutego 2015 at 20:50

    Ja nie znoszę straszenia dziecka w żadnej postacie, a już straszenie policjantem to największa głupota.

  • Asia
    26 lutego 2015 at 21:01

    Sytuacja: stoje przed apteka czekajac na siostre. Z apteki wybiega dziecko, za nim mama mowi „nie wychodz bo pani Cie zabierze”. Dziecko przerazonym wzrokiem na mnie, ja oslupiala poczulam sie jak kidnaper. Rozumiem, zeby nie brac od obcego cukierka ale czy dziecko ma sie bac wszystkich ludzi? Przepraszam za brak polskich znakow, cos dziwnego z klawiatura.

    • Evik
      4 marca 2015 at 09:05

      Ja też spotkałam się z taką sytuacją. Siostrzyczka ~10 lat straszyła braciszka ~3 lata. Byłam na tyle bezczelna, że odparowałam: „pani nie zabierze, proszę nie kłamać/straszyć”.

    • Kiziulkowa
      16 marca 2015 at 12:39

      ja standardowo odpowiadam w takich sytuacjach: „Proszę nie straszyć mną dziecka, własne mi wystarczą.” Z resztą tak samo reaguje na „Bądź grzeczny, bo Cie piesek zje”. No i efekt taki, że z psem na smyczy po chodniku nie mogę przejść, bo dziecko histerii dostaje. A zasadniczo mój pies dzieci boi się bardziej niż one jego:/

    • Jasha
      20 sierpnia 2015 at 21:28

      Hehe… To prawda. Też rak mam w takich sytuacjach!!! Bzdura straszyć w dziecko w ten sposób!!!

  • Kasia - Mummy's World
    26 lutego 2015 at 21:03

    Nie znoszę takiego straszenia w ogóle, nie tylko jeśli chodzi o policjantów. Jak słyszę „bo Cię oddam tej Pani i ona Cię zabierze” czasem mam ochotę powiedzieć „pewnie, bardzo chętnie”, tylko zawsze mi szkoda tego biednego dziecka…

  • Tedi
    26 lutego 2015 at 21:34

    Odnośnie takich mam, co to głupoty dzieciom opowiadają, przypomniało mi się jak szłam po ulicy niosąc mojego 1,5 rocznego synka. Obok jakiś tata szarpał się ze swoim na oko 1,5 rocznym synkiem. Ot zwykła scena histerii. A tata do chłopca „zobacz, jaki tamten chłopczyk jest grzeczny. Czemu ty nie jesteś taki grzeczny?”. Mój synek był na moich rękach, bo dokładnie chwilę wcześniej zrobił mi scenę na środku skrzyżowania 😀

  • Mama Filipka
    26 lutego 2015 at 22:01

    Dokładnie! Sama też nieraz o tym myślę jakie to beznadziejne straszyć dzieci policjantem! Ja swojemu synkowi, choć ma dopiero dwa latka już tłumaczę, że pan policjant pomaga ludziom i czytamy o takim policjancie książeczkę. Pamiętam jak moja siostra jako dziecko wręcz panicznie bała się policji!

  • po prostu Monika
    26 lutego 2015 at 22:27

    No właśnie też się zastanawiałam, czy tacy rodzice w ogóle myślą o konsekwencji swoich słów.

  • Ara
    26 lutego 2015 at 22:50

    Dla mnie dziwne jest w ogóle straszenie dziecka kimś lub czymś. Chyba świadczy o porażce rodzica?

  • Poli
    26 lutego 2015 at 23:15

    Z trochę innej strony: moja (skądinąd ukochana) wychowawczyni z podstawówki często straszyła moich kolegów z klasy, że zamknie ich mój tata – prokurator. Domyślacie się, jak się czułam wobec rówieśników…

    • Hafija
      26 lutego 2015 at 23:18

      Straszne!

  • Lusi
    27 lutego 2015 at 08:42

    Kiedyś straszyło się dzieci Baba Jagą a dziś policjantem haha ot postęp 🙂

  • goska
    27 lutego 2015 at 09:32

    Powiem tak, łatwo mówi gdy ma się 1 dziecko( nie strasz,nie mów, nie daj klapsa)jak masz 3 czy więcej dzieci…to nie to samo co jednyork, jedno dziecko nie ma z kim się bić,kogo przeżywać, nie tworzy się w domu, na ulicy krzyk 3 dzieci, gdzie jedno uszczelkę 2 a drugie 3… A też straszył dzieci policja i co tak się przejęły ze jak zatrzymał pan policjanci mnie z dziećmi to syn 4 letni gdzie pan ma kajdanki, mamę trzeba zamknąć, i śmiech…

    • PedaGorzka
      27 lutego 2015 at 23:17

      Ja mam pod opieką sześcioro (pracuję w malutkim punkcie przedszkolnym). Chodzę z nimi normalnie na spacery, idziemy np. wzdłuż piekielnie ruchliwej ulicy do najbliższego parku. Nigdy nie miałam potrzeby któregokolwiek straszyć policją/obcym panem/Babą Jagą itd. Jak któreś ma gorszy dzień i potrzebę brykania bez opieki, to ulicą idzie ze mną za rękę (choćby nie chciał – tu nic nie poradzę, bezpieczeństwo na pierwszym miejscu), a w parku puszczam i lata do woli.

  • moniowiec
    27 lutego 2015 at 10:25

    Moją kuzynkę niania straszyła myszami. Wieszała na szafce kawałki włóczki i mówiła, że to mysie ogonki. Byle dziecko szafek nie otwierała. Kuzynka do dziś panicznie boi się myszy.

  • Księżniczkapomorska
    27 lutego 2015 at 12:35

    Ja miałam kiedyś taką oto sytuację na ulicy: (Chyba) babcia prowadzi dziecko za rękę, ono się wyrywa, a babcia na to: nie rób tak, bo cię pani zabierze. I pokazuje na mnie. Stwierdziłam, że z głupią babą nie będę dyskutować, za to uśmiechnęłam się do dziecka i powiedziałam: nie martw się, wcale cię nie zabiorę 🙂

  • Mama z prądem i pod prąd
    27 lutego 2015 at 19:45

    Ważne, aby uważać co się mówi i przystanac na chwile i się zastanowić zanim się pilnie coś z głupia frant. Ale zawsze też można się zreflektowac i wyłożyć to dziecku na spokojnie i jeszcze raz. Czasami, w pędzie, każdej z nas się to zdarza i to codziennie, coś można chlapnać…

  • Marta
    28 lutego 2015 at 11:38

    Tak z innej strony. Mój synek ma 3,5 roku – krnąbrny, bardzo pomysłowy indywidualista… niesamowicie fajne połączenie (choć czasami trudne do ogarnięcia). Bywa, że zaczepiają nas obce osoby mówiąc do synka „O, jaki Ty fajny jesteś – chyba pójdziesz ze mną?” _ czasami właśnie w sytuacjach kiedy syn jest rozdrażniony, zmęczony np. zakupami – to nie zdarza się często ale bywa. Mój syn zawsze ma na to jedną reakcję – ucieka do mnie krzycząc w niebo głosy POLICJA!! POLICJA!!! Mina ludzi jest bezcenna 🙂

  • Renia Hano
    28 lutego 2015 at 13:20

    Bardzo trafne spostrzeżenie. Podeślę mężowi, ponieważ niestety zdarzyło mu się tak przedstawiać policjantów.

  • Piotr
    3 marca 2015 at 23:08

    Rzeczywiście warto swoje emocje odstawiać na bok, zanim wmówi się dziecku takie coś. Dziecko traktuje na serio wszystko co mówimy.

  • sybilla
    4 marca 2015 at 11:38

    Również proszę nie straszyć dzieci pielęgniarkami, że np „Bo ta pani zrobi ci zastrzyk!” Bo potem dopiero jest problem jak faktycznie ten zastrzyk zrobić trzeba 🙂

  • eloMama
    4 marca 2015 at 19:19

    Tak, rodzice plotą często bzdury nie zważając na konsekwencje tych słów… Dzieci kumają więcej niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić!
    Dobry post

  • dzanas
    4 marca 2015 at 22:41

    A straszenie pielegniarka „bo Ci zastrzyk zrobi w pupe taki ze bedzie strasznie bolalo” dentysta lekarzem czy kimkolwiek… Potem jak trzeba takiemu dziecku pobrac krew albo zaszczepic to robi sie poblem 🙁

  • MagdaLena
    6 marca 2015 at 12:38

    niektorzy dorosli strasza policjantem, lekarzem, a nawet Swietym Mikolajem… albo ksiedzem… slyszalam… okropienstwo! Co to w ogole za pomysly… nigdy tego nie praktykowalam!

  • Mira
    9 marca 2015 at 16:26

    Nieźle podsumowany temat straszenia dzieci! Faktycznie, lepiej się zastanowić kim się straszy dziecko zanim będzie za późno i będzie problem. A najlepiej to w ogóle nie straszyć 😛

  • Grzegorz
    6 sierpnia 2015 at 01:26

    Pewien policjant w podobnej sytuacji odwrócił się do matki i powiedział: „- A co pani za bzdury dziecku opowiada? Niech pani księdzem dziecko straszy, a nie mną.”
    W moim przekonaniu dziecko powinno mieć matkę, ojca, babcię, dziadka, panią w przedszkolu, koleżankę z przedszkola, sąsiadkę, dzieci sąsiadki, itd. – jak najwięcej osób, które okazują mu miłość, lub nawet zwykłą życzliwość. Z mamą i z tatą spędza najwięcej czasu i wówczas w naturalny sposób wypośrodkowuje opinie, które słyszy od ludzi. A poza tym więcej uczy się naszych zachowań (np. gdy hamujemy ostro na widok radiowozu) niż ze słów (pan policjant zawsze ci pomoże).
    W moich oczach groźniejszy od opisywanych tutaj problemów jest układ, gdy samotna matka sama wychowuje dziecko i sama wie najlepiej jak je wychować. Jeden wzorzec, jedna jedynie słuszna racja, a ludzie dookoła niech idą w swoją stronę i się nie odzywają, żeby przypadkiem nieprzemyślanym słowem nie wypaczyć efektów pracy najlepiej wiedzącego co mówić rodzica. I wtedy najłatwiej o porażkę, bo nikt nie jest nieomylny. Nawet kochająca całym sercem mama.

  • Beata
    20 sierpnia 2015 at 21:22

    Mieszkam w Niemczech i gdy moja 4.5letnia córka przeżywała narodziny siostry wrzeszcząc przez 2 czasami 3 godz w niebo głosy budząc się o 2 w nocy to i owszem-zdarzało mi się „straszyć ” ją policją. Z racji tego że sąsiedzi są tu bardzo „życzliwi ” i wzywają policję gdy w domu jest głośno tłumaczyłem jej że przyjedzie policja i ja zabierze do Heimu (dom dziecka) bo gdy tak wrzeszczy to pomyślą że jej ktoś krzywdę robi i ją będą chcieli od tych „złych” rodziców uratować i zanim się wszystko wyjaśni to ona spędzi kilka dni u obcych ludzi… Ale nigdy nie straszyłam że ją zaaresztują czy zastrzelą… a co do „zabierania” niegrzecznych dzieci zawsze odpowiadam że dziękuję ale mam swoje dzieci i obcych nie biorę☺

  • Zaradna Mama
    21 sierpnia 2015 at 19:03

    Dobrze napisane! To samo dotyczy straszenia zastrzykami, szkołą itp.

    • Hafija
      22 sierpnia 2015 at 05:59

      Rodzice sami tak sie boja szkoły ze nie musza straszyć 😉

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki