dawno temu…


…kiedy byłam młodą dziewczyną miałam kumpla. Nie łączyło nas nigdy nic innego jak sympatia i zaufanie do siebie. Kiedy byliśmy singlami to często dotrzymywaliśmy sobie towarzystwa. Jedna z naszych rozmów stała się jednym z powodów dla których jestem takim rodzicem jakim jestem.

To był dzień matki. Ja nie wiedziałam, że do końca tego samego roku zostanę singlem. On właśnie zakończył swój poprzedni związek i potrzebował pogadać. Umówiliśmy się wieczorem na piwo. Mój ówczesny partner był gdzieś w rozjazdach i nie miałam co robić wieczorem. Usiedliśmy na trawie na Ursynowie. Słuchaliśmy owadów, opowiadaliśmy sobie historie z naszego życia, które tak dobrze znaliśmy. Zapytałam czy złożył życzenia mamie bo za chwilę już nie będzie w stanie. Zaśmiał się i odpowiedział, że dzwonił. Potem milczeliśmy. Posmutniał i jak to czasem po piwie poczuł że powinien się zwierzyć.

– Moja mama mnie biła, wiesz? – spytał

– Naprawdę? – odpowiedziałam, średnio zainteresowana.

– No może nie do końca, bo uderzyła mnie tylko raz, ale to jest moje najstarsze wspomnienie z dzieciństwa. Chyba musiałem jej nieźle zajść za skórę. Więcej mnie nie uderzyła, ale ten jeden raz pamiętam do dzisiaj.

– To smutne – mruknęłam. Nie miałam wtedy jeszcze nawet planów na dziecko, nie odczuwałam tego w taki istotny sposób jak odczuwam teraz

– No… ja nigdy nie uderzę swojego dziecka. Nie chcę żeby mój syn miał takie wspomnienia z dzieciństwa.

– Może będziesz miał córkę – burknęłam, bo jakoś to straszne z perspektywy czasu wyznanie nie było dla mojego młodego i szalonego jeszcze umysłu czymś namacalnym. Ja nie byłam bita. Nie wiedziałam o czym on mówi.

– Nie, będę miał syna, muszę mieć syna – roześmiał się w głos…

Siedzieliśmy tam wtedy dość długo, a ja nigdy nie mówiłam o tym co usłyszałam. Ale pamiętam. Pamiętam, bo wraca do mnie to wspomnienie zawsze kiedy podejmuję temat bicia dzieci. Zawsze kiedy piszę o tym, że chcę być dobrą matką. Jest to trochę wstydliwe wspomnienie, bo moje spotkanie z nim było za plecami mojego partnera. Ale już wtedy nie do końca był moim partnerem, jednak niewiele osób wie o moich spotkaniach z tym kolegą.

Dzisiaj nie mamy ze sobą już kontaktu. Nawet na Facebooku. Mój kolega i jego pierwsze wspomnienie odpłynęli w czasie jak wiele osób w życiu każdego z nas.

Nic na mnie jak na rodzicu, teraz nie robi takiego wrażenia jak to wyznanie dwudziestoparolatka po piwie. Nie badania naukowe, nie dowody że klapsy są szkodliwe. Nie. To jest jedynie potwierdzenie tego co już wiem. Jeden klaps może boleć przez całe życie.

Kocham moje dziecko. Ono nie będzie miało takiego wspomnienia!

Koszulka: koszulove.com 

DSC_0146

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

27 komentarzy

  • Zuzanna
    14 lutego 2015 at 20:35

    <3

  • Barbarka
    14 lutego 2015 at 20:46

    To prawda… tego nie wymaże się z pamięci ot tak 🙁
    Ja mimo, że mogłabym przywołać wiele pięknych wspomnień z dzieciństwa, zawsze zapytana widzę na pierwszym planie to jak dostawaliśmy klapsy… i w sumie nie tylko, w ruch szedł pasek, a z czasem nawet kabel.
    Mimo moich 24 lat dalej czuję ten ból

  • Aga
    14 lutego 2015 at 22:00

    Dostalam w tylek wiele razy. W twarz raz. Zasluzylam bo powiedzialam Mamie straszne rzeczy. Ale nie uzasadnia to spoliczkowania wlasnego dziecka. Mam nadzieje nigdy nie uderzyc mojego dziecka.

  • Joanna (mifufu)
    14 lutego 2015 at 22:04

    Nie rozmawiam z tymi, którzy mnie stworzyli. Chodzę na terapię i wciąż nie mogę pozbierać po tym jak rodzice nas bili. Szarpali. Katowali. Krzyczeli i wyzywali. Swoijego dziecka nigdy nie uderzyłam.

  • coralic
    14 lutego 2015 at 22:11

    Mnie mama biła, nawet czasami dostało mi się w twarz. Nie mam z tym złych wspomnień, nawet mało pamiętam. Jeden tylko klaps mnie zdziwił – za drugą pale z matmy… Od tamtej pory zaczęłam się uczyć i chwała za to bo skończyłam informatykę 🙂 Tato mnie nie bił, raz tylko dał mi klapsa. I śmieje się z tego, bo nie wiedziałam że jak kijkiem w krok uderze to kara mnie spotka 🙂
    Nie chce klapsow w moim domu..ale to jest we mnie tak zakorzenione ze trudno jest mi się opanować i to jest chyba gorsze od złych wspomnień..

    • Hafija
      14 lutego 2015 at 23:05

      Zupełnie nie wiem co napisac. Uważasz ze klaps utorował ci drogę do edukacji? Nie wierzysz ze potrafiłabyś dojść do tego sama? Jak to możliwe ze mama biła cie w twarz i nie masz z tego złych wspomnień? Jestem w szoku i jest mi przykro. Naprawde przykro…

    • Monika
      15 lutego 2015 at 15:02

      Ale się nie dziw Hafijo- wiele osób, które kiedyś dostało w ten sposób „broni” się przed wspomnieniami, przed ranami. Bo jak to nie boli, jak z tego można się pośmiać to już nie jest takie złe, prawda?
      Wokół mnie jest wiele takich ludzi…

    • Barbarka
      15 lutego 2015 at 00:22

      Jeśli ceną za dyplom, dobre oceny ma być bicie, to ja dziękuję.
      Wolę, żeby moja córka miała szczęśliwe dzieciństwo niż świadectwo z czerwonym paskiem…
      Na szkole się życie nie kończy…

  • Monika Mo
    14 lutego 2015 at 22:30

    Pamiętam wieczór z dwójką moich o kilkanaście lat starszych kolegów. Kamienica w Rynku, lampki choinkowe w kuchni w lipcu, wino, dużo wina. Nie wiem jak rozmowa zeszła na ten temat, ale zaczęli jeden za drugim opowiadać o tym jak rodzice ich bili. To były bardzo szczegółowe opisy, bardzo wysublimowanych kar cielesnych jakie zadawali im rodzice nawet za drobne przewinienia, nawet w wieku licealnym ojcowie ich bili. Ponoć kieedyś tak się po prostu robiło. Dla mnie to był ciężki wieczór. Opowiadali to spokojnie, jak jakąś anegdotkę sprzed lat, ale czuć było od nich żal. I jeden i drugi nie ma dobrego kontaktu z rodzicami teraz w dorosłym życiu. Żaden nie ma też dzieci choć są przed 40.

  • eM
    15 lutego 2015 at 05:59

    U mnie bylo wiele bolu- fizycznego, psychicznego… Żal mi, marzyłam o przyjaźni z mamą. Było też wiele miłych chwil,ale tak jak większość pisze -najbardziej pamięta się te niemiłe …
    I co jest straszne,ciągle boję się ze bede taka sama,a chce dac mojej córci milosc, bezpieczenstwo, przyjaźń i dobre wspomnienia…

  • Relatywnie Obiektywna
    15 lutego 2015 at 09:20

    Chyba Ci, co sądzą, że uderzenie ich czegoś nauczyło w dzieciństwie – próbują po prostu sami sobie to przetłumaczyć logicznie. Że bez tego by się nie nauczyli. Że rodzice słusznie zrobili – bo ciężko dziecku podważyć autorytet rodzica, zwłaszcza, kiedy ten autorytet był tak sankcjonowany. Ale żeby iść ich śladem i bić swoje dzieci? Bo wtedy wyjdą na ludzi? A to nie można rozmawiać z dzieckiem tylko trzeba uderzyć?! A nie, przecież to TYLKO klaps. Aż mnie mrozi jak to słyszę, właśnie to zdanie: tylko klaps. To nie tylko klaps. Najgorsze, że brak argumentów dlaczego to jest złe. Każdy logiczny argument upada, bo ktoś wie lepiej. Przykre.

  • Karolina
    15 lutego 2015 at 09:39

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że klapsy, bicie nadal funkcjonują. Że rodzice, często wykształceni, „porządni” ludzie, nie widzą w tym nic złego. Bo tylko tak dziecko się „nauczy”. Bo nic innego nie działa. To straszne. Bezradność doprowadza ich do przemocy, której wcale nie postrzegają jako przemoc. Rozmawiając ostatnio z koleżanką, nota bene panią pedagog, dowiedziałam się, że jej córka „dostaje raz w miesiącu, jak już jej się zbierze”. Serio, wbiło mnie w chodnik i odebrało mi mowę.

  • Alicja - o chłopcu i
    15 lutego 2015 at 09:59

    nie wiem jak podejść do tematu by byc dobrze zrozumianym…. Nie popieram bicia, nie bije … Choć ze wstydem przyznaje, ze kilka bezsensownych, bezbolesnych klapsów zdesperowanej matki mi sie zdarzyło … Żałuje, staram sie by kontrolować swoje nerwy bądź rozładowywać w inny sposób … Sama dostałam od Taty dw razy, doskonale pamietam za co, nie pamietam bólu … Nie mam żalu, wspominam to jako incydent z dzieciństwa …ze śmiechem wspominamy odruch Mamy gdy łapała za kapcia , czy nim kiedyś oberwałam nie pamietam ale na pewno kilka klapsów sie zdarzyło, choć nie pamietam za co i dlaczego … Jako nastolatka dostałam w policzek i choć Mama przepraszała mnie za to wielokrotnie to wiem, ze ja powinnam przeprosić za tamte słowa … Rodzice to tylko i aż ludzie …. Czasami zastanawia mnie czy osoby które nigdy nie dostały klapsa nie demonizują tego … Bo ja nie mam traumy z dzieciństwa, nie mam żalu , nie pamietam żadnego bólu …moze jest to uzależnione od całokształtu relacji z rodzicami ? Od osobowości ? Wierze, ze są domy gdzie panuje przemoc, gdzie problemy rozwiązuje sie przemocą … Co więcej naprawdę nie popieram klapsów , swoich sie wstydzę i żałuje ,wiem ze świadczą o mojej słabości … Ale tez walczę ze sobą by po artykule jak ten nie myślec, ze jestem okropna matką… Jestem człowiekiem który nad sobą pracuje

  • Ada
    15 lutego 2015 at 11:15

    dzięki, że to napisałaś…

  • Gosia
    15 lutego 2015 at 16:54

    Nie popieram bicia i wiem że można to pamietać przez całe życie, mieć traumy itd. Natomiast jeśli chodzi o klapsy… to widać że nie dostawałaś 🙂 ja dostawałam, tylko od mamy, to był dla mnie tylko wyraźny sygnał że ostro przeginam. Nie pamiętam że bolało, nie mam do mamy o to pretensji i rozumiem że może właśnie wtedy nie miała już siły ze mną rozmawiać, tłumaczyć, nie pojmuję tego jako przemoc. Uważam że jak ktoś chce zastosować karę która bardzo boli wcale nie musi używać siły fizycznej i w taki sposób można zrobić o wiele większą krzywdę niż klapsem. We wszystkim trzeba mieć umiar.

    • Hafija
      15 lutego 2015 at 17:12

      Straszne to co piszesz. Ja się bardzo cieszę, że nie dostawałam klapsów. Nie wiem czy można się cieszyć, że kotś je dostawał. Niemniej jednak współczuję tego że mama cię biła

    • Magda
      16 lutego 2015 at 21:19

      a nie uważacie, że to nie chodzi o ból? ja dostawalam w swoim zyciu wiele klapsów. Nie pamietam bolu fizycznego, ale pamietam bol psychiczny. Czulam sie ponizona i odtrącona. Mam o to zal do dzisiaj, chociaz o tym nie mowie. Czesto zastanawiam sie dlaczego jestem bardzo zamknieta w sobie i niesmiala. Mysle, ze byc moze gdyby w moim domu nie bylo klapsow, teraz moglabym byc zupelnie inna osoba.
      Ale zobaczcie, co sie teraz dzieje. Nawet jak z moim synkiem jade autobusem i dosiadaja sie niby milo wygladajace babcie, chwile rozmawiamy i temat od razu spada na BEZSTRESOWE WYCHOWANIE. I nagle mile babcie, za kazdym razem, robia ta sama zdziwiona mine, kiedy mowie im, ze nie bije mojego synka. Mialam kilka sytuacji, kiedy wybuchalam – przyznaje. Ale kiedy tylko o tym pomysle, robi mi sie bardzo przykro. Od dluzszego czasu obiecalam sobie, to bede nad soba panowac, pracuje nad tym i wiem, ze kiedy tylko jest sie swiadomym, naprawde jestesmy w stanie nad soba panowac.

  • Marta
    15 lutego 2015 at 19:50

    a ja dostalam lanie kilka razy, i nie mam o to zalu do rodzicow, mam piekne wspomnienua z dziecinstwa, czulam sie zawsze kochana, sama jestem przeciwna przemocy i przyjaznie sie z mama (tata juz nie zyje, ale dopoki zyl to sie z nim przyjaznilam). Mysle ze to dlstego, ze czuje ze rodzice zastosowali taka kare bo nie mieli wystarczajacej wiedzy i innych narzedzi, to byly inne czasy, moj brat juz na przyklad nie byl nigdy uderzony (13 lat mlodszy). Tak samo bylam karmiona krowim mlekiem mimo silnej alergii, o czym wtedy nie bylo wiadomo, a juz moj brat mial specjalne mleko. Moi rodzice to wspaniali, kochajacy ludzie i ja chce byc takim rodzicem jak oni, jestem przeciwna przemocy, i te lanie pamietam jako mniej bolesna kare niz zakaz wychodzeni na podworko. Naprawde nie uwazam sie za skrzywdzona, i mam szczey zamiar nie krzywdzic swoich dzieci.

  • moniowiec
    15 lutego 2015 at 20:33

    Klapsy pamiętam. Nie te ręką. Tych nie pamiętam. Te kablem, te kapciem. Szczerze? Wolałam dostać raz i mieć po sprawie niż słuchać monologów, wywodów i gorzkich słów. Serio. Ból fizyczny to nic w stosunku do wyrzutów sumienia, że mamę może przeze mnie boleć serce…
    Jak to na mnie wpłynęło? Ogólnie wszystko źle. Walczę jak mogę, ale ciężko wykorzenić taki wzorzec.

  • Aleksandra
    15 lutego 2015 at 21:02

    Dostawałam klapsy. Ich samych nie pamiętam, tylko to mocne chwytanie za rękę tuż przed zamachem. Nie wspominam tego jakoś tragicznie. Przeraża mnie tylko jedno. Że nie dam rady z moim dzieckiem. Że ten wzorzec w końcu wypłynie i będzie silniejszy ode mnie. Dla mnie potężna praca do wykonania w macierzyństwie. Być może byłaby prostsza o każdego klapsa, którego dostałam mniej.

  • Malenstwo
    15 lutego 2015 at 22:23

    jestem strasznie na nie klapsom, ale uwierz mi Hafija to nie klaps boli to boli to co sie za tym klapsem kryje

  • Polishgirlolga.pl
    16 lutego 2015 at 20:54

    Aż się ryczeć chce jak się to czyta. I te komentarze.. szczerze Wam wszystkim współczuję. Niestety pokolenie naszych rodziców nie uważa, że zwykły klaps to też przemoc. Ja nigdy nie uderzę własnego dziecka!

  • Anja
    4 marca 2015 at 15:00

    Mam 33 lata jestem mamą, 8 letniego syna. Jestem przeciwniczką bicia dzieci. Sama niejednokrotnie dostawałam w dzieciństwie lanie, nie uważam, iż z tego powodu pozostała mi trauma trauma na całe życie, jednak wiem że bicie świadczy po prostu o słabości… rodzica. I tak też było w przypadku mojej mamy, wiecznie poddenerwowanej matki polki, której mąż nie tknął niczego w domu palcem. Bicie uważam chyba za spuściznę poprzedniego systemu, takiej ciemnoty. Jednak widzę inną rzecz która też nie jest dobra, współcześni rodzice nie karają dzieci w ogóle. Nie wiem czy nie umieją zrobić nic konstruktywnego poza powiedzeniem spokój bo dam w tyłek, czy udają że ich dzieci to anioły bo w dzisiejszym perfekcyjnym świecie trudno przyznać, że to wyczekane dziecko koło 30-stki ideałem nie jest, a jak terroryzuje całą grupę w przedszkolu to może ma tak silne zdolności przywódcze. Ludzie to że,nie bijemy nie znaczy, że nie wychowujemy w ogóle w szacunku dla siebie jako rodziców jak również innych.

  • M.
    10 marca 2015 at 09:49

    Pod koniec tego roku po raz pierwszy zostanę mamą. Jestem bardzo szczęśliwa i trochę przerażona. W dzieciństwie i nawet jako nastolatka dostawałam od taty lanie – często w głowę. Pamiętam popychanie, ciągnięcie za włosy. Pamiętam mamę , która stała obok i mówiła „nie bij jej”. Właściwie to nie wiem za co dostawałam. Miałam świadectwo z czerwonym paskiem, nie paliłam, nie piłam. Tak po prostu… Dom rodzinny kojarzy mi się z tymi złymi emocjami. Rzadko tam jeżdżę. Rodziców odwiedzam okazjonalnie. Wspomnienia wracają. Dziś mam 30 lat, żal i traumę, bo przecież byłam dobrym dzieckiem i wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego.. Dziś bardziej niż ból fizyczny pamiętam ból psychiczny. Upokarzanie i poniżanie. Nie wiem co to znaczy rodzinne ciepło i rodzicielska przyjaźń. Teraz mam swoją rodzinę, niedługo będę miała swoje dziecko. Chciałabym być najlepszą mamą.

  • Mama Chłopca
    3 września 2015 at 16:06

    Chyba nieprzypadkiem trafiłam na ten wpis… Mój dwulatek ma dużo energii i zdarza mu się często coś „zmalować”. Nie daję klapsów, mój mąż ma takie samo zdanie. Dlaczego mielibiśmy bić istotę, której daliśmy życie i którą kochamy najbardziej świecie? Niestety, moja rodzina uważa to za „nowomodny wymysł”, mama otwarcie szydzi z naszej decyzji. Przy każdym nieodpowiednim zachowaniu malucha nie omieszka skomentować, że jest ono spowodowane brakiem bolesnych konsekwencji z naszej strony. Strasznie mi z tym ciężko. Dostawałam klapsy jako dziecko, bo byłam „uparta” i „pyskata”. Nie pamiętam specjalnie bólu, ale upokorzenie za to straszliwie. Nie uważam, że cokolwiek zawdzięczam karom fizycznym, może niską samoocenę w dorosłym życiu (psychologiem nie jestem, nie wiem). Chcę wychować dziecko w szacunku do świata, jak mam nie okazywać jemu szacunku? i tak jak Hafija, nie chcę własnemu dziecku fundować wspomnienia bijącej rodzicielki.

  • Anka_wawa
    24 marca 2016 at 23:38

    Dostałam „w tyłek” kilka klapsów tylko jeden raz, aż jeden raz. Nie pamiętam czy bolało, ale pamiętam… mama zrobiła to w nerwach, bo naraziłam swoje bezpieczeństwo, przebiegłam nagle przez ruchliwą ulicę, wyrwałam się… czy podziałało to wtedy wychowawczo? Pewnie nie. Byłam za mała żeby zrozumieć co się w ogóle stało (jakieś 4-5 lat). Co zostało? Wyryte w pamięci zdarzenie…
    Przez wiele lat w moim domu, była przemoc psychiczna i fizyczna, ze względu na chorobę alkoholową ojca. Ja nigdy nie „dostałam” od taty ale pamiętam jak oberwała mama czy starsza siostra (sporo starsza). Czuję się ofiarą przemocy psychicznej, pamiętam strach, tak strach, bo nigdy nie wiedziałam, czy tym razem ja nie oberwę…
    Byłam już pełnoletnia, studentka (na utrzymaniu rodziców), ojciec już nie pił od jakiegoś czasu, był po leczeniu. W jego oczach przegięłam w pewnej sytuacji, mimo moich 19 czy 20 lat uważał, że mam robić tak jak on chce, że mieszkam z nimi to mam się stosować do ich reguł… w pewnej wielkiej kłótni, złapał za pas, zamachnął się, i powiedział „nigdy Cię nie uderzyłem, ale teraz Ci wleję”. Miał taką wściekłość w oczach! Powiedziałam, dość spokojnie, że jak to zrobi to już mnie nie zobaczy na oczy (nie wiem czemu to powiedziałam) i wyszłam z domu….
    Tak naprawdę fizycznego bólu przemocy nigdy nie odczułam, ale te wszystkie epizody z mojego życia siedzą we mnie tak głęboko, że wiem – NIE UDERZĘ mojej córki! Bardzo też pilnuję, żeby nie stosować przemocy słownej, psychicznej… bo jest równie bolesna! Nad niczym tak w życiu nie pracuję jak właśnie nad tym!
    Przemoc jakakolwiek zaburza relację i szacunek (przykro mi, ale nigdy nie miałam większego szacunku dla taty, pomagam mu teraz na starość, nasze relacje są poprawne, kocham bo to ojciec, ale tak po ludzku – nie lubię).
    Uczę tego także partnera który w dzieciństwie często obrywał, twierdzi, że „nic mu się nie stało”, „że wyszedł na ludzi”, ba „że czasami trzeba”. Po rozmowach i tłumaczeniach przyznaje mi rację, ale ta pewność, że przemoc nie była ta zła jest w nim tak zakorzeniona, że temat niestety wraca. Także bardzo mi przykro że tak wiele w komentarzach pojawiło się stwierdzeń, że „nic się nie stało, ze dostawałam w tyłek, miała szczęśliwe dziecińswo”. Nie wierzę w to!

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki