Moje największe blogowe błędy


Kiedy blogujesz już jakiś czas i z dystansem patrzysz na początki posiadania bloga uświadamiasz sobie, że pewne rzeczy sprzed lat zrobiłabyś inaczej. Chociaż chyba to dotyczy każdej sfery życia, nie tylko bloga.

Oto mój TOP10 największych blogowych grzechów

10. Dyskutowałam z komentatorami co się nie zgadzają

Kłóciłam się, analizowałam każdą nawet chamską krytykę, wszystkim pozwalałam komentować, nawet jak pisali że jestem idiotką i piszę pod publiczkę i statystyki są dla mnie najważniejsze, a w ogóle to się sprzedałam i powinnam przeprosić i wyjść.

9. Myślałam, że komentowanie na innych blogach to must-do każdego blogera

Dopiero po jakimś czasie nauczyłam się, że bloger nie tylko nie musi komentować innych blogów, ale wcale nie musi ich czytać. Kiedy czytam inne blogi jestem czytelnikiem nie blogerem – czytam więc te, które mają według mnie ciekawe teksty i te których autorów lubię – chociaż to rzadziej. To, że czytam nie znaczy że komentuję – tylko wtedy jeśli komentarz jest, szczery, niewymuszony jest dla bloga wartościowy i nie będę dawała koleżankom bezwartościowych komentarzy, ale głównym wyznacznikiem jest to czy ja w ogóle mam czas na pisanie komentarza.

8. Myślałam, że tzw. wielcy blogerzy to zapatrzone w siebie gwiazdy

A prawda jest taka, że są to normalni ludzie. Nigdy nie zapomnę jak pierwszy raz spotkałam Paulinę i trzęsącym się głosem coś tam mruczałam pod nosem, że robię murzynka z jej przepisu. Ona pewno tego nie pamięta ale ja teraz myśląc o tym naprawdę się z siebie śmieję. ( 😀 )

7. Pisałam dla wszystkich

Czyli dla nikogo. Wielu wpisów bez sensu już na blogu nie ma, ale generalnie zdarzało mi się być nijaką. Pisałam co mi ślina na język, a opakowanie bloga było zupełnie przypadkowe i zmieniało się często.

6. Barterowałam wszystko i wszystko brałam „do testów”

Czasem zupełnie nie wiedziałam po co mi dziesięć litrów wody w małych butelkach, kocyk czy koszulka. Najciekawszym odkryciem stała się współpraca z powstającą w owym czasie małą firmą, której wysłałam cennik 100 zł netto za wpis i otrzymałam odpowiedź, że myśleli ze jestem „droższa”.  Potem już byłam droższa 🙂

5. Myślałam, że wszyscy blogerzy się lubią

Sam fakt blogowania nie oznacza, że będę się lubiła z Kasią czy Olą, bo one też piszą o dziecku. Jakim szokiem było dla mnie to, że ktoś może na mój temat wysmażyć cały wpis na swoim blogu, bo zarabiam na blogu.  Ale nauczyłam się, że blogerzy generalnie się lubią i ona wartością są spotkania na żywo bo tylko one świadczą o tym kim jest bloger, a nie wpisy na blogu. Czasem zdarza się, że się nie lubią, a nie lubią się bo są tylko ludźmi i mają prawo mieć sympatie i antypatie. Dzisiaj póki mnie bloger/blogerka nie prześladuje hejtem pod każdym wpisem, nie komentuje złośliwie moich komentarzy na innych blogach, nie smaruje elaboratu na mój temat u siebie ani nie robi screenów moich wypowiedzi na prywatnym Facebooku (taaak, miałam taką „koleżankę”) to mogę się z nim/z nią nie lubić kulturalnie.

4. Usuwanie komentarzy uważałam za niedopuszczalne

Teraz gdyby nie sito to we wpisach o piersiach nadal miałabym komentarze o tym, że jestem niezrównoważoną fanatyczką, albo że jestem niekompetentną matką bo daję dziecku szurać rękawem.

3. Bałam się przyznać, że zarabiam na blogu

Ile ja się naczytałam od koleżanek, że sprzedaję bloga, że to nieetyczne, że blog to prywatne miejsce a nie bazar ple ple ple. Ba dostało mi się nawet za to że mam Fan Page – tak kiedyś prawie go usunęłam, bo koleżanka powiedziała, że „prawdziwe blogi nie potrzebują fan page” (owa koleżanka teraz ma tez Fan Page taki jest przewrotny los)

2. Doszukiwałam się konkurencji

To zabawne, bo jak już w swojej niszy parentingowej się osadziłam to znalazłam blog Oli i po przeczytaniu dwóch postów stwierdziłam, że to straszne i że ona jest dla mnie bez dwóch zdań konkurencją. Dzisiaj oddałybyśmy sobie wzajemnie mleko i dawno nie byłam z nią na kawie (czyt. piwie). Ola? 🙂 Nauczyłam się że lepsze są przyjaźnie i wspólne działanie niż walka o wpływy 🙂

1. Myślałam, że żeby mieć zasięg, pieniądze z bloga i jeszcze pisać go z pasją trzeba się temu bez reszty poświęcić. 

Pracuję, redaguję gazetę Kwartalnik Laktacyjny, bloguję, mam rodzinę, prowadzę warsztaty, pomagam w szablonach, pisze teksty do różnych miejsc, czasem mam czas wyjść i się zabawić na miasto z koleżanką. Mogłabym żyć tylko z bloga, ale po co, skoro życie wciąż kusi nowymi wyzwaniami, a blogowanie nie jest dla mnie jedynym „hajem” – na wszystko znajdzie się czas – trzeba tylko chcieć. Pasja, regularna praca, to że bloger ma coś do powiedzenia i zapał pozwalają rozwinąć skrzydła i nie trzeba się zatrzymywać tylko na jednym z nich.

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

31 komentarzy

  • Paulina
    16 stycznia 2015 at 21:18

    Naprawdę? to było pierwszy raz? 😀 a mi się wydaje, że znamy się od zawsze! :* dzięki za miłe słowa. Dla mnie Ty jesteś wielka w tym co robisz, może to własnie chodzi o ten brak nijakości 🙂
    Bardzo fajny wpis, tak serio 🙂

    • Hafija
      16 stycznia 2015 at 21:24

      Nooo, nawet pamiętam jak robiłam pierwszy raz murzynka krok-po-kroku „z tobą” :*

  • Alicja
    16 stycznia 2015 at 21:25

    Ty dostawałaś komentarze, że się sprzedałaś? Ja byłam pewna, że Twoja społeczność jest, jak by to nazwać – inna niż wszystkie? Bo, że dostawałaś od fanatyczek to wierzę, ale to najwyraźniej od tych co fanatyków nie widzieli na oczy. Ja widziałam. Są fanatyczni…. A najgorsze jest to, że wszystkim się wydaje, że fanatycy są tylko w stronę laktacji, a tymczasem w drugą stronę jest ich równie dużo. Vide porównanie kp do karmienia penisem nad którym do dziś nie umiem wyjść z szoku i to nawet nie z oburzenia tylko z tego, że można być aż tak kreatywnym ;).

    Ty zresztą pewnie nie wiesz, że ja Cię czytam od początku w zasadzie. Przez pół roku się nie umiałam przyzwyczaić jak zmieniłaś B-U-C na hafiję ;). Trafiłam do Ciebie przez swoje emocjonalne problemy z kp, byłaś jednym z powodów dla których się zawzięłam i zaczęłam karmić, często się z tego cieszę, czasem żałuje bo to dla mnie bardzo delikatna materia, ale generalnie wychodzi na plus bo drugie dziecko karmię bez mrugnięcia okiem – przegoniłam demony i pewnie w sporej części dzięki Tobie. Mam zresztą szkic wpisu na ten temat z gloryfikacją Twych zasług, ale muszę go dopieścić, niemniej skoro robisz podsumowanie to już dziś ładnie dziękuję. Taka jakaś śmieszna laurka wyszła, ale jak robisz podsumowanie to czułam się zobowiązana. Poza tym Twoje wczorajsze zaproszenie na posiedzenie bo mnie to autentycznie wzruszyło. I tylko prośba – nie zapomnijcie tam wspomnieć, że są też w służbie zdrowia ludzie, którzy się znają, szkolą, wspierają, a nie tylko Ci beznadziejni 🙂

    Dziewiątką też grzeszyłam, na szczęście mi przeszło w miarę szybko.

    • Hafija
      16 stycznia 2015 at 21:26

      O matko ile miłych słów 🙂 I znów zalewa mnie rzeka mleka <3

  • lesna
    16 stycznia 2015 at 22:03

    Mam nadzieję, ze wiesz, ze dla wielu mlodych matek jestes guru i wyrocznią? Że na forach cytuje się Twoje wpisy, odsyła inne użytkowniczki?
    Powodzenia, rób to, co robisz, bo robisz to dobrze !

    • Hafija
      16 stycznia 2015 at 22:17

      🙂 dziekuję

  • Asia bloguje o prezentachz
    16 stycznia 2015 at 22:14

    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis! Żałuję tylko, że nie napisałaś go wcześniej i nie mogłam go wcześniej przeczytać 🙂 bo wiele z tych samych błędów popełniłam i ja!
    A teraz raz jeszcze wielkie gratulacje! Nawet mojemu mężowi opowiadałam, że Cię do Sejmu zaprosili i był pod wrażeniem!

    • Hafija
      16 stycznia 2015 at 22:27

      Uczymy sie na błędach 🙂

  • MartynaG.pl
    16 stycznia 2015 at 22:19

    Doceniam Cię za szczerość, doceniam za odwagę i doceniam to, że robisz to wszystko zgodnie ze sobą a nie z oczekiwaniami innych. Powodzenia
    MG.

  • Karolina
    17 stycznia 2015 at 00:24

    A ja, pierwszy raz trafiłam na twojego bloga jak walczylam o kp i wszędzie szukałam info o kp 🙂 potem zaczęłam powracać i teraz śledzę prawie każdy artykuł, a Pauline najpierw poznałam na „chustach ” i dopiero potem się dowiedziałam że prowadzi kotleta 🙂 od tamtej pory Jestem bardzo wami zainspirowana, dziewczyny! 🙂 i sama zaczęłam prowadzić swojego bloga. pozdrawiam! 🙂

  • Iza
    17 stycznia 2015 at 00:46

    Po spotkaniu z Tobą w Toruniu stwierdzam, że daleko Ci do zapatrzonej w siebie gwiazdy 😉 A też było zagadywanie trzęsącym się głosem he he

  • ewa
    17 stycznia 2015 at 08:02

    Dzięki za ciekawy wpis i zarazem wskazówki dla mnie – mniej wprawionej blogerki 😉
    Raz jeszcze gratulacje w związku z zaproszeniem do Sejmu. Na pewno będziesz dla tych sejmowych laktacyjnych laików kopalnią wiedzy
    Oby nie zabrakło im rozsądku i empatii w procesie tworzenia mądrego prawa.

  • GiaModern
    17 stycznia 2015 at 08:07

    Ojej Agata…no właśnie zaliczyłam chyba wszystkie wymienione błędy 🙂
    Nadal się uczę blogowania, ale z Tobą jest mi łatwiej.
    Dzięki

  • Karina
    17 stycznia 2015 at 09:50

    Nie każdy do błędów potrafi się przyznać i chwała Ci za to, że umiesz je nie tylko zauważyć, ale z perspektywy czasu nawet się z siebie śmiać. Dla mnie to bardzo ciekawy wpis, bo zaczynam swoją przygodę z blogowaniem i być może dzięki niemu uniknę tych błędów u siebie 🙂
    ps. czekamy na Ciebie w Śremie 🙂

  • Ona Weronika
    17 stycznia 2015 at 10:33

    Hafija koniecznie zmień to zdjęcie w miejscu autorka, bo jesteś przepiękną kobietą, a jak zobaczyłam cię w tv na orkiestrze, to myślę sobie fajna babka. Z przyjemnością obserwuje, chociaż nie mam jeszcze dzieci, bardziej kręci mnie blogowanie, blogerzy i wszystko z tym związane. Ty jesteś nie tylko inspiracją, ale też idealnym wzorem, a tym postem pokazujesz, że można i trzeba się zmieniać na lepsze. Mam nadzieje, że większość, marzy mi się żeby wszystkie blogerki wzięły sobie do serca i rozumu punkt 6.

    • Ona Weronika
      17 stycznia 2015 at 10:34

      Mam na myśli to zdjęcie w czapce i szaliku, ale to może tak ma być zimowo ? 😉

  • E-welka
    17 stycznia 2015 at 12:18

    Szczerze? Na początku biły mnie po oczach błędy stylistyczne, gramatyczne, rzadziej ortograficzne, itp. ;-), ale i tak czytałam, bo pomoglas mi i lubię sposób, w jaki piszesz. Ale ja to bywam nazywana w rodzinie PP (pieprzona polonistka:-P choć polonistka nie jestem) Dziś juz nie zwracam uwagi na błędy, a i tak jest ich bardzo mało, więc i w tym zrobiłaś postępy 🙂 Błądzić jest rzeczą ludzką, trzeba tylko umieć przyznać się do błędów i wyciągnąć wnioski. Ty to potrafisz. Gratuluję.

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 12:23

      Oj tam oj tam 😀

  • Marlena
    17 stycznia 2015 at 12:36

    Agata, myślałam o Tobie będąc w szpitalu. To chyba dowód na Twój wpływ 🙂 Leżałam na podtrzymaniu ciąży i kiedy powiedziałam lekarzom, że karmiłam piersią jeszcze wczoraj, usłyszałam: My nic nie wiemy, nie obchodzi nas to. Zostawimy panią na dłużej na naturalne odstawienie. Nie dostałam żadnej porady, co mam zrobić z nabierającymi piersiami, bez dziecka, laktatora. Heh, załowałam, że nie mam internetu, bo „Hafija by mi pomogła”. Już jest dobrze;) Pozdrawiam:)

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 12:40

      „My nic nie wiemy” – ratunku, co to za świat!

  • Kinga
    17 stycznia 2015 at 14:10

    Ja tu jestem od tych początków, ja pamiętam starą Hafiję, choć wtedy miałam innego bloga, a później go nie miałam, a jak znowu mam to ciągle tu wracam. Przeszłam z Tobą prawie całą dwuletnią drogę karmienia i pamiętam, że kiedyś nawet jeden wpis wyciągnął mnie z tony zapłakanych chusteczek, jak mała wisiała 24 na cycu enty miesiąc z kolei. To prawda, że kiedyś było tu inaczej, ale misja przetrwała, urosła w siłę i wielkie Ci za to Bóg zapłać 🙂

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 15:01

      <3

  • Budująca Mama
    17 stycznia 2015 at 19:20

    A ja jestem „młodsza blogowo” i wiele skorzystałam z czytania Twojego bloga, nie tylko jako czytelniczka, ale także jako blogerka. 🙂

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 19:31

      Świetnie! 🙂 Bardzo się cieszę!

  • ania s.
    17 stycznia 2015 at 19:49

    co jak co ale nie sadzilam, ze masz negatywne doswiadczenia z hejterami i tego typu akcjami! bardzo lubie Cie czytac i zawsze mam Twoj obraz jako pozytywnej osoby, ktora w oczy nie kole.. Grunt to zyc pelnia zycia i miec swoje pasje. I tu jestes absolutnie wzorem 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 20:04

      Zawsze tak jest, że ktoś się „nie zgodzi” i musi sobie ulżyć ale przecież byłoby nudno bez takich osób 😉

  • Marta
    17 stycznia 2015 at 22:32

    mogłabym napisać bardzo podobny post 🙂
    Blog nadrabiam, bo u mnie jak u Ciebie – patrz punkt 9.

    pozdrawiam i dodam, że ja Ciebie pozytywnie odebrałam po pierwszym spotkaniu, ale może karmiące tak mahą ? 😛

    • Hafija
      17 stycznia 2015 at 22:34

      :* mam nadzieję, na ponowne spotkanie 😀
      ps. coś w tym jest mleku, że karmiące tak do siebie ciągną 🙂

  • Gosia
    19 stycznia 2015 at 09:51

    Uwielbiam Pani bloga ;)) duzo mi pomaga

  • Nebule blog
    20 stycznia 2015 at 08:02

    Bardzo dziękuję a ten wpis! Ja właśnie popełniam mnóstwo błędów wymienionych wyżej. Przemyślę, obiecuję!
    a ja Ci dziękuję za to, że jesteś. Wiele zmieniłaś w moim życiu:)

    • Hafija
      20 stycznia 2015 at 08:25

      <3

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki