O tym co ukrywam na Facebooku


Ukrywam posty na Facebooku.

Kiedy już po raz piętnasty wyskoczy mi informacja o tym, że dziecko zginęło pod kołami kierowcy, że umarło na tylnym siedzeniu, że rodzina zastępcza znęcała się nad dziećmi kilka lat i wszyscy byli na to głusi i ślepi to ukrywam te wiadomości.

Raz mi wystarczy.

Nie jestem w stanie więcej przyjąć takiej informacji, oglądać zdjęć, czytać deklaracji, wyrazów oburzenia, zeznań świadków, domniemywań interentów. Wszystko to odbija się na moim zdrowiu psychicznym, bo ja czuję fizyczny ból kiedy takie informacje docierają do mojego mózgu. Mam wtedy ochotę przykleić swoje dziecko do siebie i nigdy go nie wypuszczać z rąk.

Niestety to nie pomaga – myślę cały czas, jak nakręcona, staram się skupić na czymś innym i nie umiem, a potem znów wyskakuje taka informacja i łzy same ciekną po policzku.

Nie jestem gotowa do oceny tego co się stało w Rybniku – nawet nie próbuję. Ogromu współczucia jaki mam dla tych ludzi nie sposób wyrazić słowami. Nie wyobrażam sobie tego, co muszą czuć, co myśleć, ja mam skurcze w brzuchu na samą myśl.

Jest taki film pokazujący co się dzieje z dzieckiem w aucie w upale – nie umiem go obejrzeć. Nie daję rady. Nie potrafię złapać oddechu.

Ten temat jest ważny, warto przypominać, nakłaniać rodziców żeby zostawiali koło dziecka w aucie torebkę, komórkę, portfel. Ja jednak tego tematu na spokojnie i bez własnych emocji nie umiem podejmować.

Chciałabym powiedzieć – niech to się nie dzieje, niech ludzie nie zapominają, niech uważają, niech dzieci nie umierają, niech nie cierpią, niech…

I właściwie mogłabym skończyć ale nie potrafię, bo coraz bardziej przeraża mnie pewne odrealnienie rodzicielstwa. To co mówią mi osoby pracujące z dziećmi i rodzicami – jak bardzo priorytety okołorodzicielskie się poprzewracały, jak czasy robią z nas maszyny – do rodzenia, do zarabiania, do opieki, do spełniania wymogów społeczeństwa. Chcemy żeby narodziny były szybkie, łatwe, zaplanowane, żeby karmienie i opieka nie uwiązywały nas w domu, żeby w pracy zawsze na baczność, żeby dziecko opiekowało się sobą samo, żeby za bardzo nie ingerowało w nasze obecne życie i tak bardzo przemy ku temu, że zagłusza to nasz naturalny instynkt opiekuńczy. Otoczenie, pracodawcy, rodzina – wszyscy stawiają nam coraz wyżej poprzeczkę – poprzeczkę której nie umiemy przeskoczyć. I to są coraz częstsze przypadki. Rodzice tracą instynkt tulenia swoich nowo narodzonych dzieci i zamiast skóra do skóry robią i wrzucają zdjęcia i statusy na Fejsie prosto z porodówki.

Już nie jest potrzebne, żeby podkreślać mama i ojciec nie powinni zapominać o sobie. Teraz powinność się mówić, że nie można zapominać o dziecku, bo o sobie pamiętają już chyba WSZYSCY rodzice! Czasy rodziców zapomnianych przez nich samych minęły. Teraz w rodzicielstwie znikają dzieci i nie mówię tu o tym, że są one zapominane i zostawiane w autach, a o tym, że znikają z życia rodziny i stają się dodatkiem do niej, upgradem, gadżetem, na który nie chcemy poświęcać zbytnio czasu, bo ma być dla bycia, a nie dla życia. Uczymy samodzielności od kołyski, żeby jak najszybciej uwolnić się od jak największej porcji odpowiedzialności za to, czy za tamto. Aż nagle w najmniej oczekiwanym momencie zapominamy wypiąć dziecko z fotelika, mimo że kochamy całym sercem, mimo że życie byśmy za nie oddali. Nasze czasy nauczyły nas bezrefleksyjności i to już jest kwestia prawie wszystkich z nas.

Ale proszę Was i siebie, nie zapominajmy o naszych dzieciach, ani w upał, ani w aucie, ani w mróz, ani na jesieni, ani na urlopie, ani w autobusie, ani w szpitalu, ani w szkole – nigdy. Myślmy o dziecku w pracy i jak wychodzimy, miejmy świadomość jego istnienia. Dziecko jest człowiekiem małym, o którego trzeba się troszczyć, a matka i ojciec zawsze mogą pomyśleć o sobie, kto twierdzi inaczej ten ma problem – ważne żeby w myśleniu o sobie, myśleli też o dziecku. Bądźcie wiec uważni, bądźcie myślący, no i bądźcie kurde, po prostu bądźcie. Myślenie o dziecku, uwaga poświęcona dziecku, rezygnacja z jakiejś waszej przyjemności to nie jest poświęcenie ostateczne, to nie niewolnictwo, to nie śmierć społeczna – to jest po prostu rodzicielstwo, miłość, to jest normalne – naturalne.

Jesteśmy przeznaczeni do kochania dziecka nad życie i do opieki nad nim. Nie wypierajmy tego ze swojego życia bo ono ubożeje – niekiedy ubożeje właśnie o życie.

Bądźmy tego świadomi, to coraz rzadziej będziemy słuchać o wstrząsających dramatach, o cierpieniu, o konsekwencjach nieuwagi. Rodzicem zostajemy na całe życie. Bo rodzicielstwo czy chcemy, czy nie zmienia nas na CAŁE życie i nic już nie będzie takie samo i nasza odpowiedzialność za drugiego człowieka nigdy przedtem nie była większa i nie pozbędziemy się tego „myśląc o sobie”!

Bądźmy ludźmi jako rodzice dla dzieci i jako społeczeństwo dla rodziców. I pamiętajcie – wypadki, błędy i dramaty zdarzają się nawet tym najbardziej dmuchającym i chuchającym rodzicom.

I kilka mądrych słów z książki Mundra: „…największym smutkiem napawa mnie to, że dorosłym ludziom muszę mówić wielkimi literami, że dzieci trzeba przytulać. Jest mi wtedy przykro, mam ochotę się rozpłakać. ”

… ja też

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

19 komentarzy

  • Agnieszka
    11 czerwca 2014 at 16:24

    „Ten temat jest ważny, warto przypominać, nakłaniać rodziców żeby zostawiali koło dziecka w aucie torebkę, komórkę, portfel. Ja jednak tego tematu na spokojnie i bez własnych emocji nie umiem podejmować.”
    Nigdy nie byłam w stanie zrozumieć tego typu zaleceń. Bo to tak jak założyć, że o portfelu, telefonie czy komórce na pewno nikt nie zapomni za to o dziecku tak. Świat stanął na głowie i ja tej perspektywy nie ogarniam.

    • Hafija
      11 czerwca 2014 at 16:28

      I masz racje, ale to jest rada na miarę naszych czasów… niestety 🙁

  • Hania
    11 czerwca 2014 at 17:25

    Powiedziałaś pięknie i dosadnie to, co mam w głowie. Te nagłówki wczoraj też mi mignęły, ale ja byłam w tym czasie z moją Córką. Dziś, kiedy spokojnie spała za ścianą, przeczytałam o dwóch wypadkach z dziećmi i obejrzałam wspomniany przez Ciebie film. Od połowy ryczałam… Więcej też nie mam siły oglądać 🙁

  • Pani Strzelec
    11 czerwca 2014 at 17:35

    A mnie denerwuje ten przekaz medialny: wypadki, skandale z rodzinami zastępczymi, zamordowanie noworodki i obowiązkowo w każdych wiadomościach jedno chore dziecko. Rodzicielstwo jest normalne. A te przekazy medialne pokazują, że rodzicielstwo jest mega ryzykiem, poświęceniem, właściwie to bezpieczniej nie próbować. Bo wszystkie dzieci mają raka. Obrzydzanie posiadania dzieci, po prostu.

  • Mama Kangurzyca
    11 czerwca 2014 at 17:43

    Dobre podsumowanie tematu. Niestety 🙁

  • surrealistka
    11 czerwca 2014 at 17:53

    Mam podobne przemyślenia. Dobry post.

  • Zaradna Mama
    11 czerwca 2014 at 17:58

    Bardzo mądry wpis Hafija. Idę przytulić moje dzieciaki

  • Lucy eS
    11 czerwca 2014 at 18:22

    Masz rację. Samorealizacja, samorozwój, samozatrudnienie i mnóstwo innych imperatywów zajmuje nam tyle miejsca w głowie, że o podstawowych rzeczach najłatwiej „zapomnieć”.

  • Alicja
    11 czerwca 2014 at 19:25

    Pięknie napisane! Natomiast zastanawia mnie na ile to wszystko kwestia czasów – bo z rozmów o rodzicielstwie x lat temu z chociażby moją babcia wyłania się jednak dość ponury obraz rodziców których dzieci niekoniecznie obchodziły.

  • Iza
    11 czerwca 2014 at 20:03

    Przeraza mnie ten dzisiajszy swiat… i ludzie… Ja tez nia daje rady ogladac takich filmikow i zdjec o jakich byla mowa. Tylko dlaczego to akurat niewinne i bezbronne aniolki musza cierpiec na tym wszystkim najbardziej…

  • rodzinawbudowie
    11 czerwca 2014 at 20:14

    Nie mamy TV. Jak widzę w necie takie nagłówki to omijam. Nie jestem w stanie czytać. Wystarczy mi to jedno zdanie o pobitym,zagłodzonym, zostawionym itp… i już nie mogę. Może to tchórzostwo z mojej strony, może chowanie głowy w piasek, ale nie jestem w stanie udźwignąć takich tematów. Wystarczy mi historii z najbliższego otoczenia-nie dopuszczam do siebie tych z „szerokiego świata”.

  • Tedi
    11 czerwca 2014 at 21:33

    Mnie się to w głowie nie mieści, bo wydawało mi się, że takie rzeczy to tylko w filmach. Zupełnie tego nie ogarniam…

  • Mama Cezarka
    11 czerwca 2014 at 21:40

    Ktoś mi kiedyś powiedział : bycie rodzicem to uczucie, jakby się miało pistolet przystawiony do skroni cały czas. Nie mam tu na myśli dziecka jako kuli przy nodze lecz nieustanne uczucie troski o tego małego człowieczka. Niestety w dzisiejszych czasach ludzie są coraz większymi egoistami, a posiadanie dziecka to kolejny punkt do odhaczenia w kalendarzu.

  • kotamota
    11 czerwca 2014 at 22:48

    Wolałabym tej informacji wczoraj w radio nie usłyszeć…zryło mi to mózg, nie umiem tego wyrzucić z pamięci. Straszne cierpienie, dziecka…i rodziców…

  • Magda
    11 czerwca 2014 at 22:56

    A u mnie podobne refleksje, nawet pomijając temat auta i upału (film obejrzałam do końca, ale przeryczałam cały).
    Nie szczędźmy czasu, nie żałujmy go dzieciom. To jest nasz czas. Teraz i nigdy więcej taki nie będzie.

  • Angelika
    12 czerwca 2014 at 09:29

    Mam dokładnie tak samo w kwestii odbioru takich informacji. Zawsze mam przed oczami, że to mogłaby być moja Zosia i dokładnie tak jak napisałaś, chciałabym przykleić ją do siebie i nigdy nie puszczać.

    Wspomniany filmik widziałam rok temu, kiedy byłam jeszcze w ciąży i oczywiście płakałam, ale teraz już nie byłabym w stanie tego udźwignąć.

    O tragedii w Rybniku opowiedział mi Mąż, słyszał o tym w radiu. Posprzeczaliśmy się o to trochę. On twierdzi, że tamten pan przecież nie chciał źle, był pewien, że dziecko zawiózł do przedszkola, „po prostu zapomniał”, a rutyna może zgubić każdego. Ja wiem, że wypadki zdarzają się nawet w najbardziej kochających i odpowiedzialnych rodzinach. Ale są różne wypadki, można się poślizgnąć z dzieckiem na rękach, można na chwilę spuścić dziecko z oczu, ale zapomnieć? Nie ma we mnie zgody nawet na takie myślenie. Może jestem radykalna, ale gdyby to stało się mojemu dziecku to nie obchodziłoby mnie żadne wytłumaczenie, byłabym w stanie zabić gołymi rękami osobę, która „zapomniała”. Nie wiem, może faceci postrzegają to inaczej, bo nie nosili dziecka pod sercem. Ja w pierwszych dniach tracąc Zosię z oczu na chwilę czułam ból jakby mi brakowało jakiejś części ciała. Dlatego nie rozumiem jak można zapomnieć o dziecku.

    Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam tym komentarzem, bardzo emocjonalnie podchodzę do takich spraw.

  • Olka
    12 czerwca 2014 at 11:55

    Właśnie, właśnie…zgadzam się na całej linii !! dziś przeczytałam mocny głos ojca w tej sprawie i też nie wytrzymałam…

  • Agnieszka
    12 czerwca 2014 at 12:53

    Strszna tragedia i dla ojca i dla całej jego rodziny :/

  • Budująca Mama
    12 czerwca 2014 at 16:08

    Ja uwielbiam być z Zośką. Nie rozumiem ludzi, którzy mi mówią, że powinnam sobie zrobić wolny weekend czy coś. Ja czerpię siłę z jej obecności, choć czasem mi ciężko i mam dość, to jednak jesteśmy dla siebie nawzajem bardzo ważne. Nie mogę porównać jej do przedmiotu czy upierdliwego współpracownika!

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki