Dzień dziecka


Na Dzień Dziecka postanowiliśmy zrezygnować z masowych szaleństw, bo ani dziecku nie jest wtedy dobrze, ani rodzicom.

Poszliśmy więc do spokojnego Muzeum Wojska Polskiego. Oglądaliśmy samoloty. Nagle słyszę głos małego chłopca:

– Gabryś, Gabryś!

Gabryś patrzy i się cieszy i raduje – kolega z przedszkola! Poklepali się po głowach i poszliśmy dalej.

Następnie poszliśmy na burgera z frytkami do „Między bułkami”. Mój mąż uwielbia burgery – a do MC Donaldsa pójdziemy po moim trupie, ale skoro Młody lubi frytki, a tam frytki z ziemniaków i ketchup homemade – więc idealnie.

Następnie zahaczyliśmy (niestety) o BlueCity (niestety) gdzie poszliśmy do ToysRUs (niestety) i kupiliśmy Młodemu biegówkę z prawdziwego zdarzenia. Dramat w tłumie, histeria przed sklepem, histeria w autobusie i z ulgą przyjęliśmy jego drzemkę w ramionach taty. Chodzenie na takie eventy na miasto gdzie masy i tłumy i spoceni rodzice to taki rodzicielski samobój. Blee

Obudził się już u dziadziów, ze skręconym rowerkiem i po pysznym jedzonku pojechaliśmy testować nowe cudeńko.

To był wyjątkowo udany dzień 🙂

DSC07244 DSC07214 DSC07206 DSC07160 DSC07149 DSC07135 DSC07120 DSC07107 DSC07104 DSC07100

SONY DSC

SONY DSC SONY DSC DSC07061
DSC07261

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

12 komentarzy

  • Asia bloguje o prezentach
    1 czerwca 2014 at 21:17

    my co prawda nie byliśmy dziś w żadnym sklepie, ale wystarczyła wizyta w większym parku gdzie był wielki festyn, żebym obiecała sobie, że za rok dzień dziecka spędzamy z dala od tłumów wszelkiego rodzaju… (ps. i szacun za odwiedziny w Muzeum Wojska Polskiego – mój mąż uwielbia to miejsce i sami byliśmy tam już kilka razy, ale jeszcze nigdy nie byliśmy tam we trójkę)

    • Hafija
      1 czerwca 2014 at 21:18

      Ale wiesz nie chciał Mlody tam wejść z początku 🙂 tak chciał iść a w bramie się zląkł 🙂

  • piwnooka
    1 czerwca 2014 at 21:21

    My z naszym 3-latkiem zaliczyliśmy typową masową imprezę, z bryczkami, wozem strażackim i zwierzakami. Fajnie było, ale tłoczno i czuję, że za rok będziemy świętować kameralnie. A w tym roku Dzień Dziecka z debiutami: pierwsza bryczka, pierwsza dmuchana zjeżdzalnia i pierwszy raz kino (obawiałam się trochę, ale „Listonosz Pat” dał radę).

  • Joanna
    1 czerwca 2014 at 21:26

    A my dziś też mieliśmy rowerowy dzień 🙂 Mąż wstał o 3:00 rano i pojechał na rowerze do lasu szukać łosia (nie znalazł), potem z kolei ja pojechałam rowerem z młodszym w foteliku na Pole Mokotowskie, gdzie odbywał się (rozsądny pod względem rozmiarów) piknik Fundacji MaMa i flash mob Karmiące Cyce na Ulice, a potem (na rowerach) dojechali do nas mąż ze starszym synem i wróciliśmy sobie do domu (na rowerach 😉 ).
    Na młodszego od Bożego Narodzenia czeka biegówka, dziś przymierzyliśmy – jeszcze za krótkie nóżki.
    Rower to jest świat! 🙂

  • m_ysz_ka
    2 czerwca 2014 at 07:22

    No my też rozważaliśmy Muzeum Wojska Polskiego 🙂 Ale w końcu wygrał taki mały zapyziały lunapark, gdzie ściagaliśmy się na samochodzikach i jeździliśmy na małej karuzeli. Bardzo mało ludzi i bardzo przyjemnie. A potem jeszcze basen i obiad z frytkami na mieście 😉 Udało się nam ominąć tłumy i spędy. I tak mam wrażenie, że najbardziej podobało mu się to, że wszyscy są w domu i jacyś tacy wyluzowani i bez pośpiechu. Większą radość sprawiła mu zabawa/bitwa we wrzucanie kostki lodu za koszulkę niż same prezenty. A kiedyś nie wierzyłam, że tak może być 🙂

  • Alicja
    2 czerwca 2014 at 11:49

    Oooo matko ten burger wygląda obłędnie!!!!

  • Angelika
    2 czerwca 2014 at 12:42

    Śliczny ten rowerek biegowy 🙂 Jak moja Zosia będzie starsza też planujemy jej kupić. Tylko szkoda, że w naszej rodzinie takie rowerki budzą kontrowersje.

    U nas Dzień Dziecka na razie bez atrakcji, bo 4 miesięczne dziecko i tak by tego nie odczuło specjalnie. Zobaczymy za rok 🙂

  • Kamila
    2 czerwca 2014 at 13:54

    Yhm, właśnie na weekend będę w Warszawie 🙂 może uda mi się odwiedzić burgerownię 😛

    my sobie zrobiłyśmy dzień dziecka w sobotę 🙂 bez tłumów 😀

  • rodzinawbudowie
    2 czerwca 2014 at 16:55

    te frytki… zabiłaś mnie! aż ślinka cieknie…

  • Lucy eS
    2 czerwca 2014 at 17:20

    gdy są frytki, to dzień musi być dobry 😉

    • Hafija
      2 czerwca 2014 at 17:25

      Amen Siostro 😉

  • Ewa
    5 czerwca 2014 at 12:50

    My też zazwyczaj trochę na opak. Jak do ZOO to nie w długi weekend, na salę zabaw nie w dzień dziecka i podróżujemy zazwyczaj w przeciwnym kierunku niż większość. Tak jakoś nam wychodzi.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki