„Głosy rewolucji żywnościowej” – John Robbins i Ocean Robins – recenzja


Mam dość sprecyzowane podejście do żywności i jedzenia – staram się unikać świństw i zbędnych dodatków w tym co jem. Pisałam już wiele razy, że na to co wkładam do buzi zwracam wyjątkową uwagę.

Nasze wybory żywieniowe wpływają na wiele aspektów życia naszego i całego społeczeństwa.

Jesteśmy tym co jemy i nie ma co ukrywać, że to jak jem ja i moje dziecko będzie wpływało na to co dzieje się na świecie. Jak to możliwe?

Chciałam polecić waszej uwadze książkę „Głosy rewolucji żywnościowej„, która wydana została przez Wydawnictwo Illuminatio.

DSC06469

Wielki przemysł GMO, wielkie koncerny spożywcze, pakujące kilogramy polepszaczy i doprawiaczy – to my napędzamy ta machinę – my i nasze wybory. Wybory te wpływają:

  • na nasz organizm – otyłość, pseudo alergie spowodowane ekspozycją na chemię w pożywieniu, choroby serca, choroby autoimmunologiczne, w końcu choroby dotykające nasz układ nerwowy. Sama padłam ofiarą takiego schorzenia. W pierwszej części książki autorzy poruszają temat optymalnej diety dla człowieka. Ja się nie do końca zgodzę z tym, że jedzenie mięsa jest niezdrowe lub nie leży w naturze człowieka, ale i sami autorzy dają nam zielone światło na nasz indywidualny wybór – byle był on podjęty z głową.
  • na ekonomię globalną i lokalną – przedsiębiorcy mniejsi, ekologiczni, etyczni są w mniejszości i niestety zepchnięci na margines – ich produkty są w porównaniu z masowo produkowaną żywnością z taśmociągu droższe – taki to absurd naszych czasów – naturalne, nie dotknięte palcem chemii = drogie. Książka porusza ten także polityczny aspekt żywienia. Dlaczego Coca Cola bywa tańsza od czystej wody? Sprawdźcie w książce.
  • na fair trade – czyli uczciwy handel gdzie produkcja naszego pożywienia nie szkodzi ani nie zubaża innych regionów świata
  • na środowisko, a co za tym idzie na produkty które w tym środowisku hodujemy i zjadamy – wielkie koncerny produkujące polepszacze, chemiczne dodatki, laboratoria gdzie majstruje się przy genetyce warzyw i roślin – generują one olbrzymie koszty, zanieczyszczenie i przede wszystkim często wcale nie działają na korzyść finalnego odbiorcy ich produktów. O tym jak wyrzucić żywność GMO ze swojego talerza też dowiecie się z książki.
  • na los zwierząt hodowlanych i sposób w jaki są one wykorzystywane w interesie człowieka. Bo może jajka z klatki i te od wsiowej kurki są i w składzie i w smaku takie same, ale ja osobiści bym chciała, żeby kurka żyła „jak człowiek” – czyli była nioską szczęśliwą.

Książka to zbiór rozmów i wywiadów z osobami – światowej sławy ekspertami i autorytetami w dziecinach  żywienia, leczenia, badania i analizy wpływu sposobu odżywiania się ludzi na świecie, na człowieka i środowisko, w którym żyjemy. Lektura wciąga i ja przeczytałam ją już kilkukrotnie i oczywiście polecam.

Komu?

Tym, którzy teraz westchnęli i powiedzieli – „Bez przesaaaady” tym, którzy myślą „A jakie to ma znaczenie?” – ci którzy wiedzą jakie ma to znaczenie i ci którzy są świadomi roli odżywiania w naszym życiu sięgną po tą pozycję na pewno!

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

10 komentarzy

  • Pola
    9 maja 2014 at 18:31

    W końcu ktoś o tym napisał. Od dawna wyznaję tą teorię i mimo, że mieszkam daleko od mojego rodzinnego domu, moja zamrażarka jest wyładowana po brzegi wiejskimi kurczakami, a w lodówce zalega 50 wiejskich jajek (dopiero niedawno uzupełniłam zapasy – mają wystarczyć na 2 m-ce :)). Bo ja nie wiem, gdzie tutaj takie rzeczy kupię.
    Nie zgodzę się jednak z tym, że jajko od wiejskiej kurki smakuje tak samo jak to z supermarketu. Mleko z kartonu nie smakuje tak samo jak mleko od krowy, a rosół ugotowany z kurczaka z mięsnego nie smakuje tak jak ten z wiejskiej kury.
    Ja wychowałam się na wsi i dla mnie sklepowe jedzenie jest niesmaczne i póki będę miała taką możliwość i dostęp zawsze będę wybierała żywność od rolników.

    • Hafija
      9 maja 2014 at 18:52

      O tym smaku i składzie napisałam tak z przekąsem – chodzi mi o to, że nawet jak mi pokażą badania, że najem się tymi jajkami tak samo to nadal będę wolała się najeść eko- 0 – wiejskimi

  • Mifufu
    9 maja 2014 at 19:48

    Przeczytam. Dla mnie to ważny temat. A w nawiązaniu do jajek to spotkałam się z opiniami, że te z 0 to nie smakują i dlatego trójki kupują..i jeszcze, że nie widzą różnicy (hehe, jak w reklamie proszku do prania).

  • Joanna
    9 maja 2014 at 20:16

    Też przeczytałam tę książkę i poczułam się rozczarowana (może to książka nie dla mnie, bo już większość tych rzeczy wiem? Choć napisałaś, że właśnie takie osoby po nią sięgną…). Ktoś, kto jest podejrzliwy wobec wszystkich badan naukowych – jak ja – znajdzie tam stanowczo za mało faktów. Taki np. wywiad z Campbellem to czysta wymiana uprzejmości, zero konkretów.
    (http://baranowscy.eu/wordpress/?p=2058 – tu moja recenzja, jeśli jeszcze nie czytałaś).

    • Hafija
      9 maja 2014 at 20:22

      Ja myślę, że taki miałbyć zamysł tej książki, żeby osób ktore nie siedzą w temacie nie przybić ilością badań i wyników, a pokazać praktyki.

    • Hafija
      9 maja 2014 at 20:22

      ps. miałam rację, że sięgną – sama piszesz, że przeczytałaś 😀

  • blogodzinka
    9 maja 2014 at 23:10

    Zainteresowała mnie ta pozycja. Po to przeprowadziliśmy się na wieś aby jeść marchew z własnego ogrodu i nie pryskane pomidory. Nie wszystko można zmienić ale co można należy zmieniać.

  • An.
    10 maja 2014 at 05:30

    Startowałam w konkursie żeby wygrać tą kniżkę;) PO tym poście będę musiała ją kupić. Ostatnio głośno jest na temat innej pozycji: Jedzenie bez chemii. Też świetna.

  • Angelika
    10 maja 2014 at 08:14

    Ciekawa jestem czy dowiem się z tej książki czegoś, czego jeszcze nie czytałam w innych książkach o odżywianiu. Choć czytam głównie wegetariańskie publikacje. Niemniej jednak kolejna książka, którą chętnie przeczytam 🙂

  • Joanna
    10 maja 2014 at 12:13

    Hafija – przeczytałam, bo koleżanka mi pożyczyła z prośbą o recenzję 🙂

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki