Prawdziwego rodzicielstwa nie znam


Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że ostatnio spotykam ludzi, głównie w realu – (znaczy, że spotykam na żywo, nie w supermarkecie) – co jest nowością, bo najczęściej z takimi opiniami spotykam się w „internetach”, którzy mi mówią, że nie wiem co to prawdziwe macierzyństwo. I to tak wprost w twarz mi mówią, że „takiej-to-dobrze”.

Pomijam już kwestie klapsów, bo ileż można o tym pisać, ale uwierzcie mi ja NIC nie wiem o byciu mamą.

Nie wiem jak to jest być zmęczonym opieką nad dzieckiem – bo mam TYLKO jedno dziecko

Nie wiem co to są nerwy rodzicielskie – bo mam TYLKO jedno dziecko

Nie wiem co to znaczy usypianie dziecka – bo mam TYLKO jedno dziecko

Nie wiem co to znaczy zabawa i spacery w nerwach – bo mam TYLKO jedno dziecko

Gdybym miała dwójkę to WTEDY DOPIERO  zobaczyłabym jaka to jest orka na ugorze, to rodzicielstwo… (teraz z jednym dzieckiem to normalnie relaks)

Oczywiście jedno dziecko potrafi dać w kość ale…

Skoro nie biję, to znaczy, że mam GRZECZNE dziecko

Skoro nie drę się do syna per „gówniarzu, smarkaczu,” ani nie wypominam „co to ja przez niego nie straciłam” ani nie zastraszam, to znaczy, że mam GRZECZNE dziecko

Skoro nie zamykam w łazience lub w pokoju samego żeby się wykrzyczało, to znaczy, że mam GRZECZNE dziecko

Generalnie nie znam rodzicielstwa od jego faktycznej strony, bo:

– mam pomoc babci

– mam kochającą rodzinę

– mam męża, który na równi zajmuje się dzieckiem

– mogę w święta się byczyć z dzieckiem a inni to MUSZĄ sami wszystko organizować, nie to co ja, wszystko pod nos

– mam pracę do której UCIEKAM z domu odpocząć (Chyba muszę się zapytać czy mogę sobie do pokoju wstawić leżankę i popijać drineczki z parasolką żeby odpocząć jak trzeba, w końcu po co innego chodzę do pracy jak nie odpoczywać?)

Oczywiście mój mąż stracił przeze mnie ogromną szansę na budowanie więzi z dzieckiem poprzez karmienie, bo uparłam się jak głupia na to karmienie piersią a nie butelką, którą on także mógłby karmić i uczestniczyć W PEŁNI w rodzicielskich obowiązkach a tak to jest wybrakowana ta relacja tata-syn” – generalnie współczuję ogromnie tym, którzy budowanie więzi butelką zaliczają do jedynych etapów budowania relacji dziecko – ojciec.

Moje życie osobiste jest skazane na porażkę, ponieważ spałam z dzieckiem a mąż został wygnany z małżeńskiego łoża, karmię piersią co sprawia, że mój mąż jest pozbawiony swoich moich piersi, nie zostawiam dziecka na noc – jeszcze ani razu, zabieramy dziecko wszędzie gdzie idziemy, a możemy być razem więc nie chodzimy wszędzie… zatraciłam się i jestem „cierpiętnicą”

Generalnie nic nie wiem o życiu, poświęciłam moje małżeństwo i szczęście dla dziecka, a w ogóle to wychowuję bezstresowo, o taka jestem matka – zawsze za mało wiem o życiu, a w domu „hoduję” przyszłego łobuza i pyskacza 🙂

Oczywiście powiedziałam o tym mężowi – ze szczególnym naciskiem, na to, że nie bijemy bo „mamy grzeczne dziecko”, na co mój mąż:

– Zaproś ich do nas na jedno popołudnie i daj dyżur spacerowy lub postaw do pilnowania okna przed wdrapującym się nań dzieckiem, zobaczymy co powiedzą.

No to „zapraszam ” 😀

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

50 komentarzy

  • Joanna
    22 kwietnia 2014 at 19:08

    Wchodzę do Ciebie i jak bym czytała o sobie- bo wiesz, mam nastolatkę a więc dwoje dzieci mam, ale te mądrale to twierdzą, że „ona się nie liczy” bo to trzeba mieć dwójkę drobiazgu aby „zobaczyć”. Po za tym ona się tak buntuje (buntowała) bo ja za krótko ją trzymałam całe życie..jak by dostała kilka razy to na pewno byłaby spokojna.

    • Joanna
      22 kwietnia 2014 at 19:10

      Miało być, że na zbyt wiele pozwalałam zamiast krótko trzymać

  • Magda
    22 kwietnia 2014 at 19:16

    😀 dołączam do Twojego klubu.
    Dodam: jeśli nie spędzam pół dnia w kuchni to znaczy, że moje dziecko je niezdrowo, a ja leżę i patrzę jak robi to za mnie kucharka ;-P [o, ironio!;-)]

    dobry tekst.

  • Nessie
    22 kwietnia 2014 at 19:25

    Nie twierdze ze nie wiesz nic o rodzicielstwie ale z mojego doswiadczenia widze ze wychowywanie dwojki maluchow ogromnie rozni sie od wychowywania jednego, pod kazdym.wzgledem, a mojevwyobrazenia o tym jak bedzie teraz gdy moj drugi syn jest juz na swiecie wydaja mi sie szczytem naiwnosci. Np plac zabaw – starszy biega szaleje i chce sie ze mna bawic a mlodszy w tym samym czasie nie moze usnac ani w wozku ani w nosidle, codziennie wiele razy jeden musi czekac az zaspokoje potrzebe drugiego, codziennie mlodszy placze bo za pozno przybiegam.

    • Hafija
      22 kwietnia 2014 at 19:41

      A mi znajome mówią co to dwójkę mają, że jest ani nie gorzej ani nie lepiej ale inaczej i może tego by się trzeba trzymać, bo każdy sobie radzi inaczej z dziećmi

    • Nessie
      22 kwietnia 2014 at 20:32

      Przeciez to wlasnie napisalam. Ze jest zupelnie inaczej. Dlaczego tak agresywnie reagujesz? To nie ma nic wspolnego z „radzeniem sobie” lub nie. Po prostu nie da sie poswiecic kazdemu dziecku uwagi w taki sposob w jaki poswiecalo sie gdy bylo solo – zyje sie inaczej.

    • Hafija
      22 kwietnia 2014 at 20:54

      Agresywnie? Zupełnie nie 🙂

    • Nessie
      22 kwietnia 2014 at 21:29

      A jak tak to luz:-)

    • Joanna
      23 kwietnia 2014 at 08:57

      Ja jestem zdania, że w 21 wieku ( wiedza o antykoncepcji dostępna na wyciągnięcie ręki w zasoby internetu) w większości to my decydujemy, jaka różnica wieku pomiędzy dziećmi jest wg. Nas najlepsza oraz czy decydujemy się na jedno czy dwoje dzieci. Ale co ja tam wiem 😉

    • dz
      23 kwietnia 2014 at 09:46

      Joanno zaprawde madrze prawisz, ale nie bierzesz pod uwage kilku innych wzgledow.Ja na ten przyklad jestem chora iwpkywa to ujemnie na moja plodnosc i zdolnosc donoszenia ciazy. Wolalabym wieksza roznice wieku ale zdecydowalismy sie wczesniej bo kazdymiesiac czekania oznaczal realne ryzyko, ze nigdy w druga ciaze bym nie zaszla. Poza tym jesli czlowiek chce by dzieci mialy ze soba blizsza wiez to roznica wieku nie moze byc za duza, wiec trzeba przejsc etap posiadania dwojki malych dzieci, a to wyzwanie. Moj maz ma brata 8lat starszego i nie mieli zbytniej wiezi w dziecinstwie, kazdy zyl swoimi sprawami,nie bawili sie wspolnie wiec cos za cos. Tesciowa miala latwiej gdy mlodszy byl malutki, moje dzieciza to mam nadzieje beda dla siebie towarzyszami zabaw. Juz teraz starszy probuje mlodszego uczyc jezdzenia resorakami i nie moze sie doczekac az brat usiadzie.

  • Blisko Dziecka
    22 kwietnia 2014 at 19:37

    Takie komentarze osób z naszego otoczenia to standard dotyczący rodziców, którzy mają przysłowiowego Aniołka. Dziecko Aniołkiem jest wprawdzie tylko przez osoby komentujące, ale to przecież nieistotne. Nie liczy się podejście rodziców, model wychowywania… NIE. Po prostu mamy grzeczne dziecko. A jak będziemy mieć dwójkę to usłyszymy, że mamy szczęście, bo rodzą nam się grzeczne dzieci. Nie wiem, czy to zawiść, czy brak świadomości owych życzliwie inaczej komentujących osób, że każde dziecko można ukształtować bez klapsów, bez zamykania w łazience, za to z miłością i należnym szacunkiem. Ale po co? Ech…

    • Laura
      22 kwietnia 2014 at 20:38

      Dokładnie, grzeczne dziecko się nie wychowuje, nie kształtuje, ono się po prostu rodzi grzeczne (szczęśliwym rodzicom) albo nie i koniec 😉 ehhh
      Hafija, naprawdę Ci takie rewelacje serwują ludzie prosto w oczy? Niesamowite, jak reagujesz?
      A z tymi piersiami (dla dziecka vs dla męża) to nigdy nie mogłam zrozumieć problemu – karmienie przecież nie wyklucza bliskości miedzy rodzicami.

    • Hafija
      22 kwietnia 2014 at 21:35

      szczerze to mnie po prostu zatyka, szczególnie, że zaczyna się często od „Czytałam co napisałaś na blogu i powiem Ci, że…” 🙂

  • Emma
    22 kwietnia 2014 at 19:49

    Haha jakie to prawdziwe… Znam to, znam! Ale niebawem pojawi mi się drugie dziecko i już nie mogę się doczekać kiedy ZOBACZĘ 😀

  • Budująca Mama
    22 kwietnia 2014 at 20:02

    Ja mam jedną, i to tylko 10 miesięcy na razie? A już widziałam tyle jej twarzy, że masakra 🙂 wiem, że jeszcze wiele mnie czeka 🙂

  • Kinia
    22 kwietnia 2014 at 20:04

    co do tej grzeczności(słyszę też czasem, że mam dobre dzieci-a bywają złe?) to ja odpowiadam,że moje dzieci mają grzeczną mamę-która ich szanuje co najmniej tak jak i innych choćby obcych..
    i nie jestem idealna zdarzają mi się wpadki,tym bardziej, że mam dwójkę drobiu właśnie (3 i 1).. i fakt jest taki,że od kiedy mam dwójkę to mam pełniejszą świadomość, że wiem niewiele i uczę się co dzień -przynajmniej staram się uczyć najczęściej od nich,ale i od Ciebie i Tobie podobnych co to wiedzą NIC, a jednak czasem więcej ode mnie 🙂 a i nie mam babć blisko,nianie do młodszego mam od 2 m-cy bo od półtorej wróciłam do pracy i przyznaję, że od kiedy mam dwójkę jeśli ktoś na chwilę „pożyczy” jednego odczuwam ten czas jako pół urlop więc jest troszkę łatwiej bo wola moja ściera się tylko z jedną inną wolą 🙂 ale może to własnie inność, może muszę pożyczyć na miesiąc jakieś trzecie i jak oddam to będę miała ciągle łatwiej.. podsumowując jest troszkę trudniej gromadniej (z dorosłymi w większej gromadzie też) ale i tak wszyscy wiedzą NIC bo każde dziecko inne jest i dla każdego warto i trzeba się starać,O

  • Ania
    22 kwietnia 2014 at 20:39

    O matko jedyna, ale Ci ktoś zazdrości.
    A jeśli chodzi o spanie z dzieckiem, to mój mąż już nie umie bez:D kiedy zdarzyło mu się spać samemu bez nas i tak spał jakby synek był na środku łóżka:) no i oboje nie wyobrażamy sobie wyjazdów bez dziecka, no bo jak to? przecież to nasze dziecko! jeszcze przyjdzie czas, że nie będzie chciał z nami nigdzie jeździć:P

  • Koralowa Mama
    22 kwietnia 2014 at 21:35

    Odniosę się tylko do tej dwójki – przez 6 lat miałam jedno dziecko i wiem, jak to jest mieć wrażliwego, wymagającego jedynaka. Wspaniałego! Ale wiem też jaka była we mnie złość, gdy wielokrotnie zasypiał potem bez bajki i utulenia, ponieważ ja usypiałam jego młodszą siostrę, która nie tolerowała jego obecności w sypialni – po prostu ją to wtedy rozpraszało i wspólne usypianie nie wchodziło w grę. Za każdym razem, gdy Starszak spędza weekend u Dziadków ja odkrywam, że z jednym dzieckiem to hoho ile czasu mam. Ale mając jedno dziecko wcale tego nie odczuwałam w ten sposób 😉

  • Wiewi00ra
    23 kwietnia 2014 at 00:17

    Kocham Cię Kobieto 😀 Ten tekst uczyni mi dzień 😀

  • Agu
    23 kwietnia 2014 at 06:37

    Uwielbiam Twoje teksty kobieto ! :)))

  • Alicja
    23 kwietnia 2014 at 07:03

    Eee przy dwójce też byś nie wiedziała co to rodzicielstwo. Bo przecież to TYLKO dwójka, trójka to jest dopiero orka na ugorze 😀

  • aeljot
    23 kwietnia 2014 at 07:27

    Jak będziesz miała dwójkę to będą Ci dogadywać takie jak ja z trójką , że nic nie wiesz i mało widziałaś 😉
    Najbardziej rozbawił mnie tekst o tym, że piersi są męża 😉 (kiedyś w angielskim programie o karmieniu piersią usłyszałam wypowiedź nastolatki, że piersi nie są do karmienia tylko do seksu i dlatego nie karmiła piersią wcale)

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 07:36

      I tu wychodzi problem braku edukacji do życia w rodzinie, edukacji seksualnej – takiej z prawdziwego zdarzenia

  • Agnieszka
    23 kwietnia 2014 at 07:35

    Każda matka z dwójką dzieci dojdzie do wniosku, że z jedynakiem to jest pikuś 🙂 Każda matka z trójką dzieci stwierdzi, że z dwójką da się ogarnąć hehe. Z jednym, czy z dwójką dzieci trzeba się zorganizować i żyć! 🙂 Każde dziecko jest wyzwaniem dla rodzica, ja mając swojego syna (drugie) jako pierwsze, raczej nie pomyślałabym o kolejnym w przeciągu 3 lat. No, może po trzech 🙂 PS. Ja też mam grzeczne dziecko, niegrzeczne jest tylko to młodsze i „musi” być nawet niegrzeczne , bo to normalne, że chłopcy są niegrzeczni! O!

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 07:39

      No tak w końcu dziewczynki są „grzeczne”, a chłopcy „mają prawo nie być grzecznymi” 🙂

    • aeljot
      23 kwietnia 2014 at 07:58

      I tu chyba kolejny kij w mrowisko o tym kto co możę, co komu wypada.
      (bo jak mogłam córce kupić betoniarkę na urodziny – dziwne to przecież taki prezent dla dziewczynki 😉 )

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 08:01

      No a mój syn uwielbia różowy wózeczek 🙂 chyba napiszę posta 😛

    • aeljot
      23 kwietnia 2014 at 08:22

      Tak właśnie pomyślałam żeby Cię lekko sprowokować do tego 😉
      Bo dla mnie to bardzo ciekawy temat. Rozumiem jeszcze starsze osoby ale takie opinie u ludzi w wieku 20-30 lat bardzo mnie dziwią.

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 09:20

      A to podpucha! 😀

  • m_ysz_ka
    23 kwietnia 2014 at 08:16

    Ostatnio mój kolega został tatą bliźniaków i niestety w jego oczach ja też już nic nie wiem o prawdziwym rodzicielstwie, bo mam tylko jedno dziecko, a on dwoje naraz. Co więcej jego żona powiedziała kiedyś, że z chęcią przyłożyłaby każdemu z jednym dzieckiem, który mówi, że mu ciężko. Smutne.
    No i jeszcze jedno ciągle słyszę, że mi tak łatwo, że tak życia nie znam bo moje dziecko nie jest niejadkiem, lubi warzywa i pije wodę. Samo z siebie, blw nie ma nic z tym wspólnego, ani ograniczanie słodkości i soków, nic a nic. Po prostu mam grzeczne dziecko z dużym apetytem i to tylko jedno 😉

  • Projekt Londyn 2014
    23 kwietnia 2014 at 08:32

    Weź se po prostu drugie zmajstruj, a nie jęcz, że Ty nic nie wiesz :P, no!

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 09:20

      😀

    • aeljot
      23 kwietnia 2014 at 16:47

      Od razu i trzecie 😉

  • Sara
    23 kwietnia 2014 at 09:37

    Świetna riposta męża 🙂

    Chciałam się dopytać, co sądzisz o odsyłaniu dziecka do pokoju.
    Ogólnie, jestem przeciwna karnym jeżykom, stawiania w kącie etc.
    U Agnieszki Stein przeczytałam jednak, że sporadyczne wysłanie dziecka np. do pokoju na chwilę może przynieść efekty.

    U nas czasami KoCórka bardzo coś przeżywa, złości się do tego stopnia, że mówi: idź sobie, mam cię dość. Do tego wrzaski, płacz i rzucanie się po ziemi.

    Wtedy mówię jej, żeby posiedziała przez chwilę np. na kanapie i jak się uspokoi to ja tu czekam, żeby ją przytulić.

    To już jest ostateczność i nie traktuję tego jako reguły ale z drugiej strony przecież i my dorośli czasem mamy siebie dość i lepiej nam nie wchodzić w oczy.

    No i jeszcze nie stosujemy limitu czasowego, w każdej chwili może przyjść się przytulić/

  • Olka
    23 kwietnia 2014 at 12:15

    Ja notorycznie słyszę od mojej mamy, odkąd jestem matką (od ponad 5lat, obecnie 3 dzieci), że „dojrzałe matki po 30-tce”…no i dalej litania – nie denerwują się, nie zapominają nawilżanych chusteczek na spacer, cieplej ubierają dzieci, lepiej (czyt. więcej) karmią…no jakoś większość znajomych mam takich koło 30-tki i jakoś tego nie widzę 😛 Tzn. są różne, tak samo różne 20letnie, jak 30letnie. Mało tego ja mam 27 lat już, więc niedługo będzie musiała zmienić swoją formułkę albo ja po prostu nie będę się zaliczać do tego zacnego grona dojrzałych matek. A po drugie to ja nie mam doświadczenia, ona to ma, bo co prawda miała jedną mnie ale wychowywała samotnie i ja nie wiem jak to jest. Ale oczywiście mogę się przekonać, jak nie będę myć naczyń i mąż mnie zostawi. Staram się mieć dystans. Ale jednak to moja mama. I to mniej lub bardziej dotyka mnie gdzieś w głębi 🙁

    • aeljot
      23 kwietnia 2014 at 16:52

      Nie mycie naczyń nie działa 😉

      A tak serio to chyba najbardziej przykro słyszeć takie rzeczy od osób najbliższych, na które jesteśmy bardziej wrażliwsi i od których oczekujemy wsparcia lub choć wysłuchania.

  • Kasia D.
    23 kwietnia 2014 at 14:14

    GENIALNY tekst! 🙂

    ps. ja też mam TYLKO jedno dziecko, też karmię już prawie 2 lata i też ani razu nie zostawiłam jej jeszcze na noc. wszędzie razem 😉
    uhhh! co za „badziewne” macierzyństwo!!!! 😛

  • Kamila
    23 kwietnia 2014 at 14:18

    GENIALNY wpis ! jeden z lepszych jaki u Ciebie przeczytałam i przy tym się uśmiałam 🙂 dzięki !

  • RedRose
    23 kwietnia 2014 at 16:13

    Faktycznie dziwnych ludzi spotykasz na swej drodze…:P ja mam też „tylko” jedno dziecko i w zupełności wiem co to znaczy…:)

  • Angelika
    23 kwietnia 2014 at 17:49

    Czytam Twojego bloga od niedawna (nadrabiam zaległości 😉 ) i widzę, że świetnie trafiłam.
    Bardzo podoba mi się Twoje podejście do macierzyństwa i wychowania. Rodzicielstwo bliskości jest mi bliskie (wyszło „masło maślane” ;)), choć niestety chyba nie znam nikogo, kto tak wychowywałby dzieci. Moja Zosia ma dopiero 3 miesiące i jak na razie usłyszałam „tylko” komentarze dotyczące spania razem, noszenia i uspakajania przy piersi zamiast smoczkiem. Widzę, że jeszcze wiele przede mną 😉

    Pozdrawiam 🙂
    Angelika, mama Zosi

    • Hafija
      23 kwietnia 2014 at 17:50

      bardzo mi miło 🙂 zapraszam częściej 🙂

  • małgorzata
    23 kwietnia 2014 at 20:01

    ja najpierw słyszałam że nic nie wiem bo nie mam dziecka, teraz słyszę że nadal nic nie wiem bo mam TYLKO jedno dziecko 🙂 to jest taka mentalność. Teraz kiedy ktoś mi mówi że mam grzeczne dziecko to odpowiadam, że tak, to ma po rodzicach 🙂 bo już nie chce mi się nikogo nawracać i walić głową w mur. Dokonałam wyboru pomiędzy „chcę mieć rację” i zżarte nerwy a „chcę być szczęśliwa” i mieć rację dla siebie. W zmianie ludzkiej mentalności (jeśli chodzi o podejście do „wychowania” dziecka) ograniczam się do edukowania mojej szanownej rodziny, to i tak jest wyzwanie, ale traktuję to jako inwestycję:)

  • natalijka
    23 kwietnia 2014 at 20:02

    mnie dobiło jak usłyszałam tekst „nie wiesz nic o macierzyństwie, nie jesteś prawdziwa matkąitd.” od znajomej która ma trójkę dzieci. Ja TEŻ mam trójkę dzieci, ale ona ma bliźniaki i córkę. a z bliźniakami to DOPIERO bym zobaczyła 🙂
    One są niereformowalne, trzeba wrzucić na luz. Swoją drogą, po co niektórym dzieci ( i to aż trójka) skoro to taka straszna kara?

  • Joanna
    23 kwietnia 2014 at 21:03

    Moim zdaniem dwoje dzieci jest o wiele łatwiej chować, bo przy drugim wiele rzeczy się już wie, ma się opracowane różne scenariusze, dzieci się trochę sobą zajmują. Z pewnością ma się mniej czasu i mniej pieniędzy, ale pomysłowość za to jaka! Macierzyństwo to macierzyństwo, każde jest inne, przecież dzieci są różne, ludzie są różni… 🙂

  • Domcia
    25 kwietnia 2014 at 10:17

    haha, dobre:)))

    no ale jeszcze wszystko przed Toba!
    kazdego dnia sie czlowiek czegos uczy, takze czekaj co przyniesie Ci los:)

  • Gizanka
    25 kwietnia 2014 at 10:50

    Pomijam już te wszystkie absurdalne argumenty, że takiej to dobrze bo ma tylko jedno, a jak będziesz mięć dwójkę to dopiero poznasz smak życia matki, to ja nie rozumiem pojęcia GRZECZNEGO dziecka. No nie potrafię w swojej głowie zdefiniować tego pojęcia.

    • Olka
      25 kwietnia 2014 at 11:10

      Grzeczne, czyli anemiczne 😛

  • A.
    27 kwietnia 2014 at 14:13

    rodzicielstwa uczymy się całe życie

    i przy każdym dziecku jest inne

    i my z biegiem lat jesteśmy inni

    sama ze sobą nie będziesz zgadzać się, gdy przeczytasz własne przemyślenia sprzed 10 lat

    dojrzalsi

    bardziej świadomi

    i inaczej jest mieć jedno a inaczej kilkoro dzieci

    Nie wiem, dlaczego tak bardzo bierzesz wszystko do siebie. Pisząc w necie narażamy się na odmienne zdania innych ludzi, bo każdy z nas jest inny i historia każdego z nas jest inna.
    A z mojej strony czytając Twojego bloga mogę napisać, że faktycznie sprawiasz wrażenie, że wszystko na lajcie Ci w życiu wychodzi. Że nie ciągniesz za sobą bagażu, jak u mnie: ojca alkoholika, półsieroctwa od wieku lat 15, ciężkiej choroby psychicznej i nieuleczalnej męża i koniecznością zarabiania samemu na dom na chleb na paroletnie dziecko. No i jeszcze po drodze alkoholizmu partnera dalszego i choroby nowotworowej mamy.

    • Hafija
      27 kwietnia 2014 at 14:24

      I to umniejsza mojemu macierzyństwu? Trzeba doznać wielu nieszczęść zeby znac PRAWDZIWE macierzyństwo? Doprawdy dziwna teoria

  • EEEEwa
    5 lutego 2016 at 18:12

    Grzeczne – eeh można pewnie jakąś większą epopeję napisać. Odkąd na świecie jest nasz maluch, to pytania:i co grzeczny jest? powodują u mnie delikatnie mówiąc irytację. Co to za słowo? Dziecko ma 2 miesiące a naród mnie pyta czy ono grzeczne… Jednej takiej zapytałam, co rozumie przez grzeczne u malucha. Grzeczne to takie co nie płacze przez 2 godziny jak już spać powinno. A jak płacze,bo ma kolki to niegrzeczne?- pytam. Nie zrozumiała…. a ja myślałam,że jak płacze to coś mu jest- niewygodnie, jeść chce, coś boli itp. A ono niegrzeczne, no po prostu niegrzeczne i już!

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki