Mama małego chłopca


Mam małego chłopca w domu, chłopca który się zmienia i niedawno poszedł do grupy starszaków. Byłam na spotkaniu z przedszkolną Panią psycholog, która zwróciła mi uwagę na bardzo ważną rzecz.

Młody od jakiegoś czasu miał trudności z przyjściem na zajęcia rano. Musiał się długo tulić, musiał ponarzekać i pouciekać. Wychodził natomiast szczęśliwy, opowiadał o tym czego się nauczył, śpiewał nowe piosenki i przytulał ciocie na do widzenia.

Skąd więc te poranne grymasy?

Mimo, że ciocie są te same, mimo, że różnica w tym gdzie „awansował” to tylko z góry na pięterko, to jednak jest to zmiana. A zmiana ta wymaga adaptacji. A adaptacja ta wyzwala emocje. A emocje te  muszą znaleźć ujście.

Niby to takie oczywiste! Dziecko poszło do nowej grupy, nowe sale, inne zajęcia, inny program i rytm, a ja zastanawiałam się dlaczego on taki marudny i mimo, że odpowiedź miałam przed oczami podaną na tacy to nie wpadłam na to.

Dopiero Pani psycholog w przedszkolu mi otworzyła oczy. Dziwię się i zaskakujące jest dla mnie, że rodzice nie chcą chodzić regularnie na spotkania z psychologami w przedszkolu.

Usłyszałam, że bardzo się Pani psycholog podoba moja regularność obecności na spotkaniach – trochę jakby to było coś niespotykanego.

Mnie ciekawi jak dziecko w grupie funkcjonuje jak mnie nie ma, chciałabym wiedzieć, zawsze mam pytania… A uwierzcie mi – byłam kiedyś zagorzałą przeciwniczką psychologów przedszkolnych i przedszkoli w ogóle.

Macie podobnie? Chodzicie regularnie na spotkania z psychologiem przedszkolnym?

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

18 komentarzy

  • Ania
    11 kwietnia 2014 at 20:39

    Będziemy! Jak tylko przedszkole stanie się naszą codziennością. To bardzo potrzebne.

  • Maryla
    11 kwietnia 2014 at 20:43

    Ja nie ma problemu z pójściem do psychologa przedszkolnego i poradzić się w wielu nurtujących mnie pytaniach dotyczących wychowania mojego dziecka. Te spotkania zawsze dają mi dużo do myślenia i służą do wprowadzania zmian, oczywiście na lepsze. Poszłabym nawet dalej, twierdząc, że nie tyle służą mojemu dziecku, ale także zmieniają mnie.
    Warunkiem oczywiście jest dobry psycholog:P

    • Hafija
      11 kwietnia 2014 at 20:50

      masz rację, one czasem są potrzebne rodzicowi takie spotkania i mi też są potrzebne 🙂

  • Anita
    11 kwietnia 2014 at 20:44

    Ja codziennie, w lusterku 😉

    A tak serio-niewielu rodziców przychodzi na spotkania, część przychodzi i spodziewa się cudu i czary-mary bez własnej pracy, niewielki procent ma motywację i coś robi od siebie. Najgorzej jest jak dajesz z siebie maksa, a rodzic potem w szkole lub w poradni mówi, że psycholog w przedszkolu nie zgłaszał żadnych problemów albo nic nie proponował. To świetna sytuacja dla rodziców, bo oni mogą manipulować treścią rozmów, a psychologa obowiązuje tajemnica i nie może bronić prawdy o przebiegu spotkania. Niestety psycholog w przedszkolu to dla wielu ktoś niekompetentny. Zdecydowanie wolę prace w poradni, bo tam motywacja rodziców jest dużo większa.

    • Hafija
      11 kwietnia 2014 at 20:48

      Ale nie rozumiem. Czy uważasz, że w przedszkolu są niekompetentni psycholodzy? Myślę, że skoro rodzic wypiera to co mówi psycholog w przedszkolu to jednak robi krzywdę dziecku – nie widzę w tym złego podejścia psychologa.
      Ja ze swojej strony nie spodziewam się w przedszkolu pełnej psychoanalizy dziecka, ale raczej informacji na temat czy i jak dziecko się adaptuje, co mu stwarza problemy, a co nie, co może niepokoić i wskazania gdzie mam się udać po dalszą ewentualną pomoc

    • Anita
      11 kwietnia 2014 at 21:08

      Nie zrozumiałaś mnie. Pisałam to z punktu widzenia psychologa. Często rodzice myślą, że w przedszkolu pracują marni specjaliści a tak nie jest. Dla mnie jako psychologa i w przedszkolu i w poradni, lepsza jest ta druga praca, bo rodzice są zwykle bardziej zmotywowani do pracy.

    • Hafija
      11 kwietnia 2014 at 21:09

      No właśnie 🙂 dzięki, że wyjaśniłaś bo zrozumiałam na opak 🙂

  • polisz mam
    11 kwietnia 2014 at 20:45

    U nas psycholog zaprasza do siebie na rozmowy…ja jeszcze nie byłam nigdy zaproszona:) Za to zawsze rozmawiam z opiekunkami Gabrysia żeby wiedzieć co i jak:)

    • Hafija
      11 kwietnia 2014 at 20:49

      Mnie też nikt nie zapraszał – ja chodzę bo jestem ciekawa dziecka i tego co się dzieje w grupie oczami osoby z zewnątrz, bo na co dzień to i mi moje Ciocie z przedszkola dobrze streszczają co się dzieje.

  • Blisko Dziecka
    11 kwietnia 2014 at 20:57

    Myślę, że problem nie dotyczy tylko psychologa przedszkolnego, tylko ogólnie PSYCHOLOGA (o psychiatrze nie wspominając w ogóle).
    Nie wiem czemu, w Polsce ciągle pójście do psychologa jest czymś, czego należy się wstydzić! I choć staram się i wysilam, to ciągle ciężko jest mi znaleźć na to odpowiedź.
    Myślę, że rodzice pójście do psychologa przedszkolnego, później szkolnego kojarzą właśnie ze wstydem, że ich dziecko nieprawidłowo się rozwija, że jest jakiś problem etc. Bzdury kompletne. Ale cóż. Nie wiedzą co tracą…
    Kampanie społeczne, uświadamianie przez innych nic tu nie dadzą dopóki z dziada pradziada z tego po prostu nie wyrośniemy. Taka już nasza polska mentalność. Potrzebujemy czasu na zmianę.

    • Hafija
      11 kwietnia 2014 at 21:01

      Kurczę liczę że wyrośniemy, że będziemy coraz bardziej świadomi, że będziemy się badać i rozmawiać, szczególnie, że do psychologa nie chodzę po diagnozę choroby tylko rozmowę o moim dziecku 🙂

  • Joanna
    11 kwietnia 2014 at 21:10

    Macie podobnie 🙂 i jeszcze dodam, że z Patrycją, kiedy tak potwornie nam szalała to wizyty u psycho. pomogły na, wszystkim.

  • Budująca Mama
    11 kwietnia 2014 at 21:44

    rzeczywiście, czasem nie zauważamy oczywistych oczywistości 🙂 Znam to z rodzinnych doświadczeń. Oby się Gabryś powoli dostosował 🙂

  • Joanna Nowak
    11 kwietnia 2014 at 23:47

    Zmiana sali, zmiana pietra, zmiana Pani-pomocy nauczyciela- z pozoru błahe sprawy, a dla dziecka może być dużym wyzwaniem, czasami problemem. Mój przedszkolak w tym roku też awansował i chociaż obyło się bez płaczu, czy histerii to zwiększone emocje towarzyszyły przez ok miesiąc. Ale dzięki rozmowom z dzieckiem i nauczycielką szybko wróciliśmy do normalności. Mały jest szczęśliwy i dumny, że już nie jest w grupie maluchów.
    Niestety u nas w przedszkolu nie ma psychologa, więc nie miałam okazji rozmawiać. A szkoda:(

  • Nessie
    12 kwietnia 2014 at 07:07

    Chodzimy. Duzo nam pani przedszkolak podpowiedziala.

  • Truscaveczka
    12 kwietnia 2014 at 09:39

    W przedszkolu dużej spotkań nie było, tylko pogadanka o dojrzałości szkolnej dla rodziców zerówkowiczów. I trochę mnie zaskakuje, co piszecie – o regularnych spotkaniach.

  • Sylwia
    12 kwietnia 2014 at 11:53

    Póki co chłopcy chodzą do żłobka, jak się starszy dostanie,to od września przedszkole.
    Nie mam żadnych problemów, jeśli chodzi o korzystanie z pomocy, dlatego też nie uważam, aby psycholog był czymś złym, a wręcz przeciwnie. Tak jak sama napisałaś, niekiedy mamy odpowiedzi, rozwiązania tuż pod nosem, a ich nie widzimy, dobrze jak ktoś nam pomoże spojrzeć na coś z innej perspektywy 🙂

  • MamaLemurka
    15 kwietnia 2014 at 10:17

    W naszym państwowym przedszkolu psychologa niestety nie ma. A szkoda… Bo na początku naszej przygody z przedszkolem mieliśmy ogromne problemy. Zapisłam wtedy Młodego do poradni psychologicznej (koniec października). Oddzwonili tydzień temu :/ Ale i tak umówiłam się na konsultacje. Niech ktoś spojrzy na moje dziecko fachowym okiem. Szkoda, że u nas nadal funkcjonuje przekonanie, że wizyta u psychologa to wstyd. Dla mnie to żadna ujma – lekarz jak każdy inny. Mam tylko nadzieję, że trafię na kogoś kompetentnego, kto dobrze się nami zajmie.

skomentuj