Mnie to nie dotyczy


Dużo mam ostatnio myśli na temat tego jak dbamy, a właściwie jak nie dbamy o nasze zdrowie. Nie jestem święta – sama zaniedbuję dentystę.

Jednak dziś o czymś innym.

Obejrzałam ostatnio Dallas Buyers Club.

( temu kto na polski przetłumaczył ten tytuł „Witaj w klubie” gratuluję, może to ten sam od „Wirującego seksu”)

DallasBuyersClubFeature

Film wbija w fotel – dosłownie. Jest to historia Rona Woodroofa – elektryka, który przypadkowo dowiaduje się, że jest nosicielem wirusa HIV i cierpi na AIDS. Obraz przedstawia jego walkę o godne i właściwe leczenie osób dotkniętych ta chorobą w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku.

Chciałabym tu trochę popisać o tym jak mocno zaskakuje mnie ostatnio Matthew zarówno tym filmem jak i True Detective ale może innym razem.

Dla mnie, jeżeli chodzi o film niesamowite jest to, że z homofoba i człowieka, który uważa, że AIDS i HIV to problem gejów, bohater zmienia się w osobę o otwartym umyśle i wspiera tych, którzy jego wsparcia i działań potrzebowali. Ale żeby zrozumieć chorobę musi on zapłacić wysoką cenę.

I właśnie o tym chcę pogadać dzisiaj na blogu.

Kto powinien się badać na obecność wirusa HIV?

My wszyscy!

Po ostatnich postach o ciąży i o badaniu w ciąży na obecność wirusa dostałam kilka maili i komentarzy o dość niepokojących treściach.

Pytacie po co badać się dwa razy na HIV?

Jestem zszokowana.

Ale jak to po co?

A po co badać się na żółtaczkę, po co na kiłę, po co usg płodu, po co badanie ciśnienia?

Myślicie, że dla Was samych? Myślicie, że po to żeby służba zdrowia mogła orzec czy jesteście wierni czy też nie?

Nie ludzie – dla dobra dziecka.

Wyjdźmy z tych odmętów średniowiecza i otwórzmy  oczy. HIV można zarazić się u dentysty, u fryzjera, można zarazić swoją ukochaną i ukochanego, a można dlatego że się ludzie nie badacie.

Wkurza mnie i irytuje mocno fakt ze ludzie w ogóle pytają o to nieszczęsne badanie i kwestionują jego zasadność.

„Mnie to nie, dotyczy ja jestem wierna i mój mąż też”.

Czyli dziecięca metoda na kłopoty – jak zasłonię oczy to strachy nie istnieją.

Historia jak z usg piersi czy cytologią – jak się nie zbadam to się nie dowiem o chorobie i nie umrę.

Błąd

To przez takie osoby „pewne wierności”, przez tych którzy myślą ze zarazić się można tylko jak jest się gejem albo narkomanem zarażane są następne osoby.

Bawi mnie argument o „puszczaniu się” jako sposobie na zarażenie się. Analogicznie, tak samo można złapać wirusa brodawczaka ludzkiego który wywołuje nowotwór szyjki  macicy. Czyli co, jak jest się wiernym to nie trzeba robić cytologii?

Bzdura. Trzeba badać się zawsze!

Badanie na obecność HIV to nie jest badanie wstydliwe, a AIDS jest chorobą przewlekłą już wcale nie śmiertelną (pisałam o tym tu: https://www.hafija.pl/2013/06/bardzo-wazne-badanie-w-ciazy.html)

Mało tego, bycie nosicielem wirusa nie jest ani wstydliwe, ani nie świadczy źle o człowieku, ani o jego życiu. Jestem pewna, że każdy z nas ma znajomego, lub znajomą, lub poznało nieświadomie przynajmniej jedną osobę,  która jest nosicielem wirusa.

A jeżeli sami jesteśmy nieświadomymi nosicielami? I stoję tu na stanowisku, że każdy z nas może być nosicielem, każdy!

Trzeba się badać, bo wiedza o naszych chorobach to szansa na zdrowie dla nas i dla innych.

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

18 komentarzy

  • Joanna (mifufu)
    12 marca 2014 at 19:07

    Podpisuję się obydwoma rękoma.

  • Monika Mo
    12 marca 2014 at 19:07

    Zawsze rozwala mnie argument „ja jestem wierna i mój mąż też”, bo o ile siebie można być pewną to męża nigdy na 100%. A poza tym słusznie zauważyłaś, że HIV wirus przenoszony nie tylko drogą płciową. Ja badam się co jakiś czas nawet jeśli nie miałam za bardzo okazji czy ryzyka by się zarazić – zawsze otwieram kopertę z przyspieszonym biciem serca. Ale jaka ulga jest potem! To badanie kosztuje coś około 100 zł, dla jednych dużo, dla innych mało, powinno być finansowane przez NFZ, ale nie jest, mimo to warto raz na pół roku odmówić sobie nowego ciucha i „zainwestować” właśnie w tą ulgę i spokój ducha.

    • Hafija
      12 marca 2014 at 19:09

      a wiesz, że ja kiedyś usłyszałam, że skoro jest nierefundowane to nie jest ważne 🙂 komedia

    • et
      13 marca 2014 at 08:57

      Ale drogo! Ja za badanie na hiv płaciłam 18 zł.

    • Joanna
      13 marca 2014 at 13:45

      W Białymstoku jest punkt, w którym robią bezpłatne badanie na obecność HIV. O ile sie nie mylę to wszystkim i anonimowo 🙂
      Warto poszukać takiego punktu u siebie w mieście.

  • Joanna (mifufu)
    12 marca 2014 at 19:08

    Obydwiema rękami ? Hmmm, każdy wie o co chodzi. 🙂

  • Kasia HPM
    12 marca 2014 at 21:37

    ciąży robiłam badania jak leci. Badanie na HIV jak każde inne. Trzeba robić.

  • Żaneta
    12 marca 2014 at 23:00

    Badałam się w ciąży, a jakże. Odnierając wynik ręce mi się trzęsły. Bo niby ryYkownych zachowań brak, ale na codzień przecież różne sytuacje typu dentysta, fryzjer. Drugiej połówki też na milion procent nie mozna być pewnym i nawet nie o zdradę chodzi, bo przecież mógł się zarazić równie nieświadomie.
    Nie wyobrażam sobie nie poddać sie temu badaniu w ciąży. Nie wyobrażam. Tylko głupi ludzie tego nie robią.
    A HIV to wcale nie taka rzadkość. Koleżanka mi opowiadała, jak jej znajomy, który jest lekarzem na oddziale nefrologii często przed zabiegiem wykonuje badanie i okazuje się, że ktoś jest nosicielem. Problem zwykle dotyczy ludzi na poziomie. Wcale nie jakiś patologicznych jednostek.

  • Emma
    13 marca 2014 at 11:06

    Ja tutaj widze wine w panstwie, a nie w obywatelach 😉 Sluzba zdrowia nie robi nic, aby uswiadomic spoleczenstwo, a przedewszystkim powinno byc refundowane! druga sprawa to edukacja w szkole,

  • Ola
    14 marca 2014 at 21:56

    Hafija ratuj! Moj syn – 2 lata i 4 miesiące – od trzech dni odmawia kąpieli.. masz jakiś pomysł jak mogę go zachęcić? Nie chce go do niczego zmuszać ale zaczynam się martwic żeby nie dostał odparzeń itp. na szczecie daje się wytrzeć chusteczkami… tyle mi zostało 🙁
    Pozdrawiam
    Ola P-L

    • Hafija
      15 marca 2014 at 10:41

      Ola, myj go zwilżonym ręcznikiem w misce, albo wrzuć mu do wanny inne zabawki, albo kup pigułki koloryzujące do wody, albo wykąp się z nim, albo puszczaj mu tam bańki 🙂

  • Ola
    15 marca 2014 at 22:39

    Hafija, dzięki za rady! Mokry ręcznik póki co się sprawdził, spróbuję pigułek bo tego jeszcze nie zna.. reszta nie działa:( po cichu liczę że to chwilowy kaprys i że wkrótce mu przejdzie niechęć do kąpieli. Pozdrawiam. Ola P-L

  • Marta
    18 marca 2014 at 17:46

    Przypuszczam, że mój komentarz był jednym z szokujących dla Ciebie, bo nie rozumiałam i dalej nie pojmuję zalecenia dwukrotnego badania w ciąży w kierunku kiły konkretnie i porównywania tego z usg. Podtrzymuję, że zakładanie na wszelki wypadek możliwości zakażenia się między jednym a drugim badaniem wynika z tego, że większość ludzi miała w przeszłości po kilku partnerów, zdarzają się zdrady, nie badamy się powszechnie i nie wiemy, czy w przeszłości nie doszło do zakażenia… Dla dobra dziecka są takie zalecenia i są korzystne. Natomiast jeśli ja i mój mąż jesteśmy dla siebie pierwszymi i jedynymi partnerami seksualnymi, mamy komplet badań i jesteśmy zdrowi to wybacz, chorobą weneryczną czy HIV nie zakażę się u fryzjera (jeśli nie dziabnie mnie nożyczkami) czy u dentysty, jeśli nie mam nic do leczenia. Jeśli od poprzedniego badania nie było możliwości przekazania wirusa, czy żółtaczki, czy kiły, czy HIV to czego się bać? Z powietrza się te choroby nie biorą. To jest kwestia osobistej odpowiedzialności za siebie, dziecko i ludzi, z którymi mamy kontakt. Trzeba się badać, robić cytologię, usg, badania profilaktyczne, jestem ich zwolenniczką, jednocześnie przekonaną, że wierność zdrowych partnerów w przypadku chorób przenoszonych drogą płciową jest podstawowym zabezpieczeniem.

    • Hafija
      18 marca 2014 at 17:53

      Całkowicie się nie zgadzam, bo siebie można być pewnym, a partnera? Nigdy w 100%. I nie chodzi mi o to, że sugeruję, że się ktoś puszcza, czy jest niewierny, ale życie zmienia ludzi, małżeństwo zmienia ludzi i czasem zmienia na gorsze, czego oczywiście nie życzę ani tobie ani nikomu innemu pamiętać jednak trzeba, że życie to nie bajka i warto mieć ideały ale one nie kłócą się z dbałością o swoje zdrowie. To badanie nie jest żadnego rodzaju wstydem, ani trudem, nie wymaga pobierania większej ilości krwi i ma sens bo lekarz nie zajrzy Tobie ani Twojemu partnerowi do łóżka i nie będzie dopytywać ilu mieliście partnerów w przeszłości, ani czy zdarzają się wam przypadkowe kontakty seksualne. W ogóle wykonanie tego badania to taka za przeproszeniem duperela, że takie bronienie się przed nim jest dziwne. Badanie się jest właśnie tą osobistą odpowiedzialnością za siebie, partnera i dziecko, a nie zamykanie oczu i uważanie, że „to nie mój problem”

    • Kasia
      1 grudnia 2017 at 10:31

      Marta, a ja się z tobą zgodzę. Mam podobną sytuację jak ty i nie widzę sensu badania się w ciąży w dwa razy na akurat HIVa czy kiły. Pierwszy raz – zrobię badania (dopiero mnie czeka komplet badań) bo to jest ważne i trzeba mieć 100% pewności (teraz mam 99% bo jednak byłam parę razy w życiu u dentysty i jakieś małe ryzyko zarażenia było). Ale drugi raz, gdy nie ma możliwości zarażenia (np. brak wizyty u dentysty)? Po co? HIV z powietrza się nie bierze. Podobnie jak kiła. Porównywanie tego z USG jest dziwne. W USG sprawdzamy jak przebiega ciąża i dziecko, które z każdym dniem rośnie i się zmienia. W przypadku HIV czy kiły – jeśli nie ma możliwości zakażenia to po co sprawdzać coś dwa razy?

    • Kasia
      2 grudnia 2017 at 10:40

      @Hafija nie zgodzę się z tym, że partnerowi nigdy nie można ufać na 100%.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki