Źle się dzieje


W mlecznej dolinie źle się dzieje. W którą stronę nie spojrzeć widać problemy ze wsparciem dla matek karmiących piersią.

Instytucje których zadaniem jest promowanie i działanie wymagają żeby motywować je do działania pisząc do nich maile żeby wzięli się w końcu za to do czego się powołały (nie moje słowa), ministerstwo i resorty odpowiedzialne za promocję naturalnego karmienia z tego co dowiedziałam się na warsztatach jest głuche na pytania i prośby o zmianę istniejącego stanu rzeczy, a żeby wykonać głupie podcięcie wędzidełka trzeba wyjść ze szpitala i zapisać się do specjalisty. NFZ nie zwraca za ten zabieg po porodzie w samym szpitalu wiec niestety – a żeby nie było, powinno się to zrobić po pierwszym karmieniu. Jakbyście nie wiedzieli to koszt podcięcia wędzidełka to… 2000 pln.

Tez parsknęliście śmiechem?

Skalpel, rękawiczki, dezynfekcja i 30 sekund pracy lekarza a bez tego matki się zarzynają tygodniami. I kogo to obchodzi? Nikogo! Oczywiście jak ktoś chce to pewnie jest w stanie zrobić z tego skomplikowaną procedurę medyczną wartą i 10 000 …

Tym czasem reklama mm jest wszechobecna i na dłuższa metę zupełnie nie zgodna z prawdą i rzeczywistością.

KLIK KLIK

I nawet przedstawiciele z banku mleka uciekli z warsztatów po krótszej chwili – w razie pytań mamy pisać, ale namiarów nie zostawili – trzeba samemu się dopytywać. Szkoda, bo miałam tyle pytań…

Cały ten system pomocy który to niby odgórnie nam przysługuje jest o kant dupy potłuc. Prawo pisane jest tak absurdalnie ze nie wiem komu ono ma służyć.

http://medelapolska.pl/nierowne-traktowanie-w-sprawie-mlodych-matek/ )

W naszym kraju to nie kobiety są winne temu że nie karmią piersią. Te 98% kobiet które zaczyna karmienie piersią w szpitalu robi to pomimo wszystko!

Potem zaczyna się im po prostu utrudniać i przeszkadzać, zostawia same sobie i ma się w pompie. Przy braku edukacji i wsparcia szybko podtyka się pod nos kobietom „takie samo jak mleko mamy” . Właściwa informacja nie działa.

W środowiskach  medycznych nie jest lepiej. Na pytanie dlaczego pediatra, który wie, że będzie miał pacjentki karmiące piersią z problemami nie dokształca się z laktacji usłyszałam „Ale musicie im to wybaczyć bo ple ple ple”

Nie!

Nie musimy nic.

Jeżeli obierasz sobie ścieżkę zawodową taką a nie inną to najwyższy czas być kompetentnym w swoim zawodzie lub go zmienić, szczególnie, że zawód ten jest wielce odpowiedzialny i powinien mieć autorytet.

W żadnej innej profesji takie gadanie nie przejdzie.

Widzieliście prawnika który na sali rozpraw mówi „Ja tego nie wiem ale musicie mi wybaczyć bo nie mam czasu się tego nauczyć”

Albo dentystę który nie umie wypełnić zęba „Musicie mi wybaczyć, bo tego akurat miałem tylko trzy godziny na studiach”

Muszę kontynuować?

Ja wierzę w kobiety.

Zupełnie bez sensu kobiety żyją z poczuciem winy za to że im się nie udało. To nie one – to stary, skostniały system, który należy rozwalić i zbudować od początku jest winny każdej porażce w karmieniu piersią. Patrzę na to czym zajmują się po kolei instytucje stworzone do wspierania karmienia naturalnego i odnoszę wrażenie, że zajmują się analizą danych, dialogiem ministerstwo-instytucja, dialogiem naukowym… i żadna nie pochyla się do kobiet. To kobieta musi się pochylić do nich jeżeli coś chce – jak do urzędu.

Nie czuję tego klimatu. Nie widzę w tym sensu. Dopóki my kobiety nie pochylimy się nad sobą same to mam wrażenie że nikt tego nie zrobi.

Ludzie w większości pracują i działają dla cyferek, wykresików i statystyk. Moja własna statystyka jest taka – jeżeli jedna mama więcej będzie karmiła dziecko mimo wszystko to jest to sukces. W kraju gdzie sprawa ma się tak jak się ma trzeba nam pracy od podstaw.

Od zera. Tak jesteśmy w punkcie zero bo osób których dotyczy karmienie piersią nikt nie pyta, nikt nie zwraca na nie uwagi to one muszą walczyć o swoje – najczęściej same.

Ja wiem, że można działać i tu z mamami i tam z górą – pracować na dwa fronty. Ja wolę być między kobietami. Wolę dla nich pisać bo w nich widzę chęć, potencjał, życie, piękno. Im dalej patrzę w system pomocy tym więcej widzę skostnienia, obojętności i najzwyklejszej nieznajomości tematu.

Wiem, że kobiety powinny móc karmić tyle ile chcą, bez głupich docinek i komentarzy lekarza że albo za długo albo za krótko. Jeżeli instytucje WHO, AAP twierdzą, że nie ma górnej granicy karmienia piersią to ja sobie nie życzę, żeby ktoś kto jest przypadkiem niedoinformowany bo nie ma czasu się dokształcać mówił mi, że mam wodę w cyckach, bo nie wie że się zmieniły wytyczne i wiedza poszła do przodu.

Taka moja refleksja merytoryczna po warsztatach.

Ale Warsztaty dały też okazję do poznania wspaniałych ludzi zaangażowanych w problem karmienia piersią np. przedstawicieli Medela Polska, Magdę z Siostra Ania, blogerek, działaczek. Oni dodają mi nadziei, wiary, że są ludzie którym się chce i wychodzą do nas, podają rękę i mówią „działajmy”. To dało mi kopa – może być lepiej, można działać w zgodzie z tym co wiemy i pracować nad wspólnym stanowiskiem. Szereg błędów i bzdur jakie sprzedaje się w szpitalach i przychodniach matkom został wyłożony kawa na ławę, bez ogródek.

Jest nadzieja… tak myślę, że mamy dużo jeszcze do zrobienia. Ja działam w Kwartalniku… to jest moja droga.

I trochę przyjemności – czyli blogerki się spotkały.

DSC_0840 (1)(Foto: znaczkijakrobaczki.pl)

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

34 komentarze

  • anjami
    26 lutego 2014 at 17:32

    Powiem Tobie tak…wiele razy spotkałam się z opiniami, że to nie system jest winny, bo jak kobieta chce to może. Ja sie z tym nie do końca zgodzę, bo wiele kobiet już na starcie wierzy, że karmienie cyckiem to nie norma lecz przywilej i, że one tego przywileju nie doświadczą. A jak mają wierzyć inaczej, skoro zewsząd bombardowane są mieszanką? Soko otoczeniu łatwiej jest podsunąć zdesperowanej matce butlę aniżeli pomóc jej w rozbujaniu laktacji czy w piętrzących się problemach? Jak to jest, że te wszystkie pudełka niebieskie, różowe i inne, które kobiety dostaja po porodzie w szpitalu wypchane są badziewiami od koncernów żywieniowych a nie ma słowem ani jednej broszury o wsparciu laktacyjnym? Nikt mi nie wmówi, że to tylko kwestia nieoczytania kobiet, braku chęci, zacofania czy innych takich… W moim odczuciu pierwszym winnym jest system. I nie zmieni się nic dopóki NFZ pozwoli na takie rzeczy. Bo to w kwestii NFZ jest właśnie. Tutaj, w Anglii, NHS może i ma dziwne pomysły na promowanie KP, ale jeśłi to ma przekonać ludzi, to czemu nie? Bardziej przemawia to do mnie niż polska hipokryzja objawiająca się z jednej strony zakazem reklamy mleka modyfikowane w szpitalu, a z drugiej strony rozdawaniam próbek MM w paczkach:/

    • piegowata mama
      27 lutego 2014 at 13:36

      Ja właśnie się nie zgadzam z tym do końca. Owszem system powinien być taki, żeby każda kobieta mogła na niego liczyć w razie „w”, ale mam przekonanie, że im lepiej byłby wyedukowane kobiety, tym mniej ich musiałoby korzystać z pomocy fachowców. Poza tym znam masę kobiet, które poradziły sobie z problemami tylko dlatego, że miały wiedzę i wiarę w siebie i swoje kompetencję, znam też równie dużo, które pomimo pomocy osób kompetentnych, dostępu do takiej pomocy olały ją, nie zastosowały się do rad, podały mm, bo tak, bo przecież nie mogły karmić i inne wymówki.

    • Dorota
      3 marca 2014 at 21:05

      Ja również nie mogę zgodzić z tym co piszesz! jestem karmiącą matką i jakoś nie czuje się w ten sposób dyskryminowana. Nie czuje również aby ktokolwiek utrudniał mi karmienie albo ‚bombardował mieszankami’!
      Owszem – w mediach są reklamy mm ale są również reklamy piwa, słodyczy, chipsów czy jakiś dziwnych suplementów diety! Reklama to reklama. Nikt w ten sposób nie zmusza Was do rezygnacji z karmienia piersią!
      Ulotki dotyczące mm? SA! Ale może niektórym kobietą się przydają. Ja dostałam również w szpitalu ulotki dotyczące kp, diety karmiącej matki i pielęgnacji niemowlaka.
      Niestety z Twojego postu pije jakiś nieuzasadnione pretensje do całego świata. Chcecie karmić? BRAWO! Ale dlaczego robić z siebie cierpiętnicę ciemiężoną przez cały świat? Wg mnie takie posty tylko szkodzą KP….

    • Hafija
      3 marca 2014 at 21:34

      Nie przeszkadza mi sama reklama ale to co ona ze sobą niesie – informacje niezgodne z faktami – nic w mleku modyfikowanym nie jest jak w mleku mamy, a dodatki bakterii i innych niezbędnych składników to uzupełnianie braków a nie ulepszanie produktu. Gdyby reklama nie wpływała na nasze decyzje zakupowe nikt by nie wywalał na nią takich pieniędzy jak obecnie. W telewizji reklamy są przerywane programami a nie na odwrót. Reklama jest dźwignią handlu i nie oszukujmy się w tej kwestii.
      Kobiety które chcą karmić nie są żadnymi cierpiętnicami – wręcz przeciwnie – wszystkie karmiące to świetne silne babki które mimo żenującego wsparcia oraz braku edukacji personelu medycznego i zalewu MM z każdej strony karmią i nie cierpią a są szczęśliwe że im się udało.

  • Hania
    26 lutego 2014 at 17:35

    Racja, ale podejrzewam, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Chyba, ze mleko kobiece zaczniemy sprzedawać – wtedy pomoc otrzymamy.
    Jeśli chodzi o wędzidełko to jak już byłam z córką na sali poporodowej to dostałam zapytanie czy chcę, aby młoda miała podcinane wędzidełko..

    • Hafija
      26 lutego 2014 at 17:45

      Jaki to szpital?

    • Hania
      26 lutego 2014 at 17:52

      Jesteś z Warszawy, tak? Chodzi o szpital w Siedlcach, ul.Poniatowskiego.
      Pediatra, która zajmowała się moją córeczką zapytała czy podcinamy.
      Podcięcie wędzidełka pomaga dziecku w lepszym ssaniu piersi 🙂

    • Dorota
      4 marca 2014 at 22:24

      Ale nie ma co się tak nakręcać na te reklamy! Wszystkie reklamy kłamią – ‚reguterm na zimne dłonie?’ i co jak weźmiesz tabletkę to ocieplą Ci się ręce??
      Myślę, że żadna kobieta, która chce karmić piersią pod wpływem reklamy mm nie zmieni zdania! A reklamy to skutek konkurencji na tym rynku – mają kobiety, które zdecydowały się na mm przekonać to do bebilonu/bebiko/nan czy innych….
      PIszesz rownież o ‚żenującym wsparciu’ .. a jakiego wsparcia oczekujesz? może uściślisz? Bo ja do karmienia potrzebowałam 2 piersi:-) Wsparcie z zewnątrz nie było potrzebne…;-)

      I jeszcze taka sugestia – wg mnie bardziej szkodzi KP dezinformacja i niewłaściwa, przestarzała wiedza przekazywana przez starsze pokolenia. Moja teściowa rzucała na mnie gromy od kiedy moje dziecko skończyło 3 miesiące, że pierś nie wystarcza – że zupki, koniecznie warzywa i przede wszystkim mięsiwo! (tak! cielęcina i indyki od 3miesiąca!) – codzienne telefony doprowadzały mnie do frustracji! i myślę że część kobiet pod wpływem nie reklamy – a takiego własnie ‚autorytetu’ ulegnie!
      Niestety takie osoby nie czytają internetowych blogów, czasopism ani prasy fachowej więc może trzeba by pomyśleć i innych środkach przekazu aby do nich dotrzec…

    • Hafija
      4 marca 2014 at 22:29

      Nie bierzesz pod uwagę, że nie wszyscy myślą, czują i działają tak jak my. Mi tez nie potrzebni byli doradcy, specjaliści, lekarze – tylko piersi, ale to nie znaczy że to wsparcie jest nie potrzebne – wręcz przeciwnie, większość kobiet bez wsparcia polegnie, bo nie będą wiedziały jaks obie poradzić z nawałem i odstawią bo lekarz zaleci na kolkę MM (a tylko 7% personelu medycznego dokształca się w laktacji żeby móc udzielić kompetentnej porady) Ja zachęcam do tego żeby kobiety edukowały się na własną rękę, uczyły, pytały i szukały grup wsparcia bo tego potrzebują.

  • Nessie
    26 lutego 2014 at 17:37

    W szpitalu na Siemiradzkiego w Krakowie bez problemu po konsultacji z doradzca laktacyjnym podcieto wedzidelko synkowi mojej sasiadki z sali. Wiem, ze kilku innym dzieciom tez. Moj starszy syn mial podcinane przez chirurga w wieku kilku miesiecy bez problemu.

    • Hafija
      26 lutego 2014 at 17:41

      Dobrze, że są takie szpitale! Inna sprawa, że zwrotu kosztów za to nie dostają, więc brawo za dobrą wolę!

  • Mifufu
    26 lutego 2014 at 17:39

    <3

  • bożena
    26 lutego 2014 at 17:55

    raz z górki raz pod górkę,czy pomoc można uzyskać? na pewnie wszędzie, ale w szpitalu w grójcu tak, na oddziale noworodków dział pogotowie laktacyjne i każda tam uzyska tam pomoc

    • Hafija
      26 lutego 2014 at 17:56

      Cieszę się, że są takie miejsca i oby ich było coraz więcej!

  • Ewa
    26 lutego 2014 at 18:12

    Podpisuję się pod tym wpisem obiema rękoma.
    Tak pięknie i mądrze piszesz swojego bloga.
    Mnie również osłabiają reklamy mm, tony ulotek reklamujących mm w poczekalniach do pediatrów, głupie pytania, czemu nadal karmie niemalże półtorarocznego syna, przecież „on już taki duży”, bo „to dziwne”, bo „uzależniam od siebie dziecko” i inne głupie teksty. Na dodatek matki karmiące oglądają reklamy, gdzie jest mowa o mm „podobnym do mleka matki”, lub, że „od 6ego miesiąc może mamie pomóc” mm w karmieniu jej dziecka. Na szczęście jestem osobą silną psychicznie i raczej asertywną. Już w ciąży byłam przekonana, że będę karmić piersią dopóki mój syn będzie miał ochotę je pić. Pamiętam jak byłam szczęśliwa, gdy wyczuwałam kapiący z piersi pokarm na półmetku ciąży (po ćwiczeniach zadanych przez położną prowadzącą SR). Nie zdawałam sobie jednak sprawy jak trudna będzie czasami próba wyjaśniania komuś, że robię najbardziej naturalną rzecz na świecie, karmiąc swoje dziecko pokarmem idealnie dopasowanym do jego potrzeb. Podobnie jak Ciebie zastanawia mnie, czemu lekarze, których specyfika wykonywane zawodu zobowiązuje do ustawicznego zdobywania i poszerzania swojej wiedzy pytani o możliwość połączenia pewnych leków, zabiegów itp z karmieniem piersią odpowiadają „NIE WIEM”. Dlaczego ta materia, która może stanowić idealną profilaktykę wielu chorób ich nie interesuje. To bardzo dziwne…

    • Kinga
      26 lutego 2014 at 19:12

      bo nikt im za to nie płaci!
      Nie ma firmy farmaceutycznej czy innej, która „opłacałaby” kształcenie lekarzy w kwestii laktacji. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze…

  • Mama na tropie
    26 lutego 2014 at 19:36

    no cóż niestety jak matka nie ma twardej dupki to niestety pomocy znikąd raczej nie uświadczy… Zazdraszczam konferencji, chętnie sama bym tam wrzuciła swoje 5 gorszy…

  • Agnieszka
    26 lutego 2014 at 19:59

    Kurcze jak to czytam, to mi się wydaje, że w innej Polsce żyję. Rodziłam w stycznie zeszłego roku, szpital „Zdroje” w Szczecinie. Tam też szkoła rodzenia. Nie było mowy ani razu o mieszankach, za to pani prowadząca cały czas mówiła o karmieniu piersią. Położne po porodzie, jak już byłam na chodzie (6h po cc) przyniosły synka do przystawienia. Wsparcie laktacyjne super, mimo że pani od laktacji była bardzo bardzo młoda ale wiedzę miała ogromną. Darmowe porady laktacyjne do 6 tygodni po porodzie, później wystarczyło mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. Tak więc chyba nie koniecznie zawsze system jest winny. System to ludzie a jak ludzie chcą to pomogą, przekażą swoją wiedzę. Tylko muszą chcieć. Tak samo jak kobieta musi chcieć karmić. Ja niestety ze względu na swój stan zdrowia karmiłam tylko 5,5 m-ca. Chciałam utrzymać laktację przez kolejne 3 m-ce kiedy brałam leki, które mogły szkodzić synkowi. Niestety laktatorem nie byłam w stanie wyciągać więcej niż 30-40 ml, w końcu mleczka było coraz mniej i mniej. Ale cóż, może przy kolejnym będzie inaczej 🙂

    • Hafija
      26 lutego 2014 at 20:12

      To wspaniale że są takie szpitale! Dziękuję Ci że o nich piszesz – Trzeba takie miejsca polecać. Kobiety chcą karmić – 98% z nas zaczyna karmienie w szpitalu. Śmiem twierdzić, że reszta 2% to dziewczyny które wiedzą, że karmić nie moga lub nie chcą.

  • Maniamamowania
    26 lutego 2014 at 22:00

    Są jeszcze miejsca, gdzie kobieta otrzymuje wsparcie i mimo początkowych problemów zaczyna karmić. Miała to szczęście trafić do takiego szpitala, gdzie bardzo poważnie traktowano kwestię karmienia piersią i kobiety dostawały mnóstwo rad jak to mają robić. Pielęgniarki przychodziły i pokazywały jak przystawić do piersi, pokazywały wszystkie możliwe pozycje do karmienia. Miałam to szczęście, że trafiłam na ludzi zaangażowanych. Dzięki nim karmiłam ponad 2 lata. Ale smutne jest to, że nie wszędzie tak się do tego podchodzi.

  • An.
    26 lutego 2014 at 22:02

    Strasznie, żałuje, ze nie mogłam byc! A wracając do tematu to szczerze nie wiedzialm, ze jest taki problem ze wspieraniem kp. Jak sama rodziłam, to położna zerknela na wedzidelko i powiedziała, ze jest ok. Z racji tego, ze jestem logopeda, obejrzalAm je dokładnie i stwierdziłam, ze jest do podciecia. Poprosiłam pediatrę o konsultacje i od razu jej ciachnela, bez gadania. A co do wsparcia to ok było bardzo duze, jak miałam bardzo malutki mleka, a Lil darla sie w nieboglosy to poprosiłam o nakarmienie jej. Pielęgniarka nakramila ja ze strzykawki po palcu, nie zaburzajac odruchu ssania. Inny przykład: dziewczyna z sali miała problemy z karmieniem przyszła doradczymi z Bona mater i wszytsko wytłumaczyła. Mało tego ja tez jej zadałam milion pytań;) ale wiadomo to sw. Zofia raj dla karmiących matek! Ale jak pozniej miałam zastój i goraczke 39 stopni to internista mi tylko powiedział: „żebym se ta pompka odciagala i na dobę dwa ketonale brała” – żenujące. Resztę doczytalam na blogach co robic na na zapalenie piersi.

  • pinezki
    27 lutego 2014 at 01:22

    Piękny wpis kobieto! 🙂 Zaiste, mam ochotę go podlinkować kilku moim znajomym, które z karmieniem miały problemy, nie z własnej winy :*

  • pinezki
    27 lutego 2014 at 01:23

    Btw. Staram się nie widzieć siebie na zdjęciach. Bardzo się staram.

  • Ania
    27 lutego 2014 at 03:25

    w Bydgoszczy podcięcie wędzidełka w prywatnej klinice kosztuje 300 zł. Nie czekaliśmy na skierowanie na NFZ, bo moje piersi były pokancerowane niemożebnie i praktycznie kwestia kilku dni a sama porzuciłabym kp. W szpitalu po porodzie, mimo że byłam tam 9dni ze względu na zapalenie płuc u małego, nikt nie wykrył że wędzidełko jest do podcięcia i normalne jest że piersi bolą-„muszą się zahartować” 🙁 dopiero doradczyni laktacyjna (prywatnie, bo położna środowiskowa z urzędu nie dostrzegła problemu) skierowała nas do tej kliniki. W międzyczasie przez słaby pobór pokarmu przez małego nabawiłam się zapalenia piersi. 4 tyg. potem mam wygojone sutki, mały pięknie przybiera 🙂 szkoda, że trzeba mieć dużo samozaparcia i niestety pieniędzy, żeby móc kp w Pl. Pozdrawiam z Bdg 🙂

  • Marysia
    27 lutego 2014 at 07:39

    Kocham cię za ten tekst. 14567 % prawdy. Ja też jestem tym sfrustrowana:( ciężki przypadek kilka dni temu widziałam, mama z butlą w ręku płakała, mówiąc o tym, jak olali ją, gdy szukała pomocy przy kp… do dziś jestem wstrząśnięta tą sceną,ale dała mi kolejnego kopa żeby pomagać i działać. Tylko czy to coś da, gdy instytucje mają to w DUPIE?!

  • Budująca Mama
    27 lutego 2014 at 08:08

    To jeszcze jedno miejsce polecane. Ja chodziłam do bezpłatnej szkoły rodzenia w Poznaniu Alma Matter. O karmieniu w teorii dowiedziałam się sporo, choć nie wystarczająco. Rodziłam w Poznaniu na Polnej, szpital GPSK – wsparcie było. W sali poporodowej studentka była przy nas co 15 minut i wtyka małej cyca do buzi. Panie Pielęgniarki (albo Położne) Laktacyjne, pomimo weekendu były w sali 3 razy dziennie, pytały czy wszystko w porządku, zaglądały, były super kochane i troskliwe. My jakoś się zgrałyśmy, ale dziewczyna z łóżka obok pomimo normalnej ilości mleka, dziecko było niespokojne, dawała mieszankę, okazało się, że niepokój dziecka wynikał z napięcia mięśniowego, podejrzenie padaczki itp. Ale pierwsze skojarzenie tej młodej kobiety? Muszę dać mleko bo moje niedobre. Pomimo tego, że Laktacyjna mówiła, nie bierz mieszanki, dziecko ma za mały żołądek… O tym szpitalu pisałam tu http://budujacamama.blogspot.com/2014/02/porod-po-krotce-i-szpital-gpsk-czyli.html

  • U.
    27 lutego 2014 at 08:40

    Moim zdaniem najczęstszym problemem karmiących mam jest: „za mało przybiera na wadze”. A dlaczego? Bo siatki centylowe nie są różnicowane ze względu na sposób karmienia. Kolejna rzecz nie do przeskoczenia?

  • piegowata mama
    27 lutego 2014 at 13:37

    a tak poza tym, to tego zdjęcia, na którym wyglądam jak wariatka Ci nie wybaczę 😛

  • Mammamia
    27 lutego 2014 at 13:41

    Mój synek ma 9,5 mies i jeszcze niepodcięte wędzidełko-nikt tego nie zauważył. Przypadkowo, gdy byliśmy w poradni rehabilitacyjnej i się darł-lekarz nam powiedział, żeby wziąć od pediatry skierowanie-miał wtedy 5 mies. Przy okazji szczepienia się upomniałam – o! Rzeczywiście!! I nadal czekamy w kolejce….na szczęście to nie przeszkadza jakimś cudem w kp…ale uważam że na komentarz na temat służby zdrowia szkoda nerwów…

  • Emma
    27 lutego 2014 at 14:04

    Cudny wpis 🙂 I cieszą mnie komentarze pod nim, że w niektórych szpitalach podcinają wędzidełko 🙂

    P.S. A czyja to taka piękna dłoń na 1 zdjęciu? 😛

    • Hafija
      27 lutego 2014 at 14:26

      Faktycznie, wyjątkowo piękna! 🙂

  • M.Laura
    28 lutego 2014 at 01:47

    Zgadzam się, mamy niedouczoną służbę zdrowia- słowo służba nawet tu nie pasuje, lecz muszę dodać iż wiele matek również. W moim otoczeniu ( o czym już wspominałam) wiele matek karmiło 3-4 miesiące (ponoć pokarm zanikł…) lub tylko chwilę po porodzie ( bo coś tam…). Są to przeważnie matki do 25- go roku życia. Mam karmiących jak na lekarstwo- w mojej miejscowości. Ja rodziłam w WSZ w Lesznie. Położne miłe, ale w niczym mi nie pomogły, bo nie musiały:) Tylko w chwili po urodzeniu mała nie chciała ssać (sądzę,że była mocno podekscytowana i poszła spać:))a ja dostałam glukozę w buteleczce,którą miałam podać córci, tak samo podczas pierwszej naszej wspólnej nocy.A skarbuś po chwili pięknie ssał:) Dowiedziałam się pózniej, że dużo szpitali daje dziecku to na tzw. apetyt. Brrr. Pozdrowienia dla mojej ulubionej blogerki:)

  • Ania
    1 marca 2014 at 04:06

    Oprócz tego że system jest zły to, i mentalność kobiet. Powiedzmy, że z tych 98% kobiet kilka % przygotowuje się do karmienia piersią przed porodem. Reszta w ogóle nie zdaje sobie sprawy z czym bedzie mięć doczynienia. No i gdy zaczynają się problemy po wyjściu ze szpitala i przychodzi taka mama/teściowa/ciotka/siostra/pediatra/położna która mówi sory ale mleka nie masz, ja też nie nie miałam i to normalne, to co taka matka sobie myśli? Że karmienie mieszanką jest normalne i o zgrozo naturalne, a karmienie piersią to wymysł laktacyjnych terrorystek… No i jeszcze dodatkowo przy karmieniu piersią wiadomo ze maluch wisi na piersi 3 miesiące i że najwygodniej spać w jednym łóżku. Ale przecież w myśl generacji naszych matek i babć matka musi być wyzwolona i niezależna, a spanie z dzieckiem i noszenie i karmienie non stop jest jawnym zabieraniem przestrzeni osobistej matki….

    Wśród moich znajomych i rodzeństwa na razie tylko ja mam dziecko i już dużo opowiadam koleżankom i bratowym o karmieniu piersią, bo na początku spotkałam się z tekstami „przecież dziecko karmi sie co 3h!”, dlatego staram sie je uczyć już teraz. Ostatnio nawet mojemu trenerowi personalnemu opowiadałam o zaletach karmienia piersią (ot taki temacik aby czas przy ćwiczeniach szybciej leciał) i sam przyznał, że nie miał pojęcia o niczym, tak samo bezdzietne koleżanki.

    Może pokolenie naszych dzieci będzie mądrzejsze w tej kwestii. Ja tam nie mogę się doczekać kiedy córka bedzie karmić piersią lalki 🙂

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki