Opowieści Alma Mater – część szósta Warto powalczyć


Każda z czytelniczek bloga może wysłać do mnie – także anonimowo – opowieść o swojej drodze mlecznej o walkach jakie stoczyła, żeby udało się karmić dziecko tym co najlepsze – mlekiem mamy. Forma tej opowieści może być dowolna.

Wiem, że takie historie mogą napełnić serca i umysły mam karmiących piersią a będących w kryzysie nadzieją i siłą, której na pewno potrzebują.

Dzisiaj szósta wzruszająca historia o walce i wytrwałości.

 

Będąc w drugiej ciąży powiedziałam sobie, że będę chciała karmić piersią do 6 miesiąca życia, że nie poddam się tak łatwo jak przy pierworodnym, gdzie po 2 tyg podałam za namową mojej mamy butelkę z mlekiem modyfikowanym, karmiłam mieszanie do 3 miesiąca życia, po czym mój pokarm zanikł. Przeżyłam to strasznie… wmawiałam sobie, że co ze mnie za matka, że nie dałam rady wykarmić, jeszcze 3 miesiące po zakończeniu karmienia potrafiłam sobie o tym przypominać i uronić łzę z tego powodu…

Nadszedł sądny dzień, dnia 25 lutego 2013 roku przyszła na świat ma córeczka Pola, urodzona przez cesarskie cięcie, piękna, cudowna, idealna ! Od razu miałyśmy kontakt, nie zostawili mnie bez niej ani na chwilę, po zszyciu pojechałyśmy na salę pooperacyjną, tam trzymałam ją na rękach i zdziwiona, mówiłam do męża, że dziwne iż nie proponują mi przystawienia jej do piersi, że z synkiem od razy zaproponowali ( wtedy też byłam po cc) , więc sama się odezwałam, położna od razu stanęła na nogi mówiąc “ No pewnie, całkowicie zapomniałam” pomogła mi przystawić małą, nie było najmniejszego problemu, Pola pięknie ssała, ja byłam zadowolona, będąc dwie doby w szpitalu nie było żadnego problemu z laktacją, było cudownie.

Na następny dzień po wyjściu ze szpitala był czas na pierwszą wizytę położnej, okazało się, że malutka spadła z wagi, no ale to było normalne i nie kazała się tym przejmować, z kilka dni przyszła drugi raz i córeczka ładnie przybrała, w międzyczasie miałam problem z poranionymi brodawkami, mała za łapczywie łapała, nie umiałam w odpowiednim czasie dobrze ją dostawić, na ratunek przyszły mi muszle laktacyjne, o jaką ulgę miałam gdy bielizna mnie nie obcierała, brodawki smarowałam swoim mlekiem i bardzo szybko się wyleczyły. Polinka ładnie spała po moim mleczku, była radosna, spokojna, wydawało się , że wszystko jest idealnie, właśnie wydawało się…

Nadszedł czas kolejnej wizyty położnej, mała spadała z wagi, położne przychodziły co 2-3 dni ją ważyć, gdy Pola miała miesiąc ważyła o 200g mniej niż w po porodzie, decyzja położnej “Proszę wstawić się z dzieckiem na oddział do szpitala w dniu dzisiejszym 25.03.13”. Przyjęłam tą wiadomość dość dobrze, bo ona mówiła, że raczej nie zostaniemy w szpitalu… lecz było inaczej. Pojechaliśmy z mężem, czekaliśmy tam 3 godziny, w końcu nas ktoś przyjął i poinformował , że zostajemy na oddziale, nerwy mi puściły,bo nie wiedziałam co jej jest, co ja zrobię ze starszym synkiem, z kim on zostanie… ale opieka dla niego szybko się znalazła, tak więc zostałyśmy w szpitalu, Pola jadła co 1,5-2 godziny po 20-30minut, wg lekarzy bardzo dobrze, wszystko musiałam zapisywać, pytałam czy może lepiej podać mleko modyfikowane, wszyscy w koło, rodzina, znajomi mówili, daj mm, nie męcz się, nie męcz dziecka, myśl o nim, a nie o swoim widzi mi się , że jesteś Matka Polka i będziesz karmić piersią, lecz lekarze odradzali, byłyśmy w szpitalu 3 dni, nie znaleźli przyczyny, wg nich córeczka to okaz zdrowia, mego mleka nie zbadali, ale umówili mnie na spotkanie w poradni laktacyjnej. Za dwa dni stawiłam się na ważenie córeczki w przychodni… spadła 20g, rozryczałam się, no bo jak to, czemu… zapytałam o mleko modyfikowane, położne powiedziały “podaj” i podałam, podawałam 1-2 butelki dziennie po 150 ml, byłam w poradni laktacyjnej, nauczyłam się lepiej przystawiać małą, Pola zaczęła przybierać, w końcu! Nareszcie !

Byłam bardzo szczęśliwa z tego powodu, lecz nie poddałam się, dalej karmiłam piersią, w maju była to juz tylko jedna butelka dziennie, aż w końcu przez 2 tyg nie podawałam jej mm, nadszedł dzień ważenia , i co? Pola spadła z centyla, także jedna butelka dziennie wróciła do jej memu.

Minął trzeci miesiąc życia córeczki, czwarty, piąty i gdy miała 5,5 miesiąca zaczęłam rozszerzać dietę, zamiast mleka modyfikowanego pojawił się kleik ryżowy, z butelki, potem marcheweczka, jabłuszka itd. butelka zniknęła z menu, pierś pozostała, no i nadszedł magiczny 6 miesiąc, gdzie będąc w ciąży mówiłam, że tylko do 6 miesiąca będę karmić, ale ja nie miałam zamiaru tego zakańczać, tym bardziej, że butelka stała się bee, Pola pluła kaszką z butelki, chciała jeść łyżeczką.

Dziś ma 9,5 miesiąca, dalej jest na piersi, z butelki i niekapków nie pije, jedynie doidy cup się u nas sprawdził i po 8 miesiącu zaczęła z niego pić herbatkę oraz wodę. Przetrwałyśmy ząbkowanie, pierwsze podgryzienia, wszystko zniosłam, teraz już bardzo rzadko zdarza się aby Pola mnie ugryzła, uwielbiamy czas przytulania podczas karmienia, uwielbiam te spojrzenia prosto w oczy i uśmiech jakim mnie podczas karmienia obdarza, gdy skończyła 6 miesiąc powiedziałam, że będę karmić do roczku, lecz roczek za pasem, ale czy ja skończę wtedy karmić piersią? Chyba nie, raczej nie… już teraz słyszę w otoczeniu słowa “Długo jeszcze będziesz ją karmić? Mogłabyś już zakończyć to karmienie. Przez karmienie jesteś bardzo uwiązana. Nie możesz się nawet napić. Zobaczysz ciężko będzie Ci ją odstawić. Zrobiła sobie z cycka smoczek itp. itd.” Ale czy mnie to rusza? Nie! Moje piersi, moje dziecko, moja sprawa 😉 Może i będzie ciężko mi ją odstawić, może i nie mogę się napić %, ale odstawie ją kiedy obie będziemy na to gotowe, póki co cycusia Polcia uwielbia, mąż mnie wspiera w mej decyzji i to się liczy.

Początki nie zawsze są łatwe, ale warto powalczyć 🙂

 
Emilia
Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

7 komentarzy

  • piegowata mama
    28 grudnia 2013 at 09:27

    Piękna historia Emilio. Wciąż jednak nie daje mi spokoju czemu Pola spadała na wadze. Bardzo dziwne.

  • Matka Aniołów
    28 grudnia 2013 at 10:49

    Dokładnie to samo pomyślałam co Piegowata Mama….

  • maniamamowania
    28 grudnia 2013 at 21:26

    Super, że są mamy, które rozumieją jak ważne jest karmienie piersią i nie poddają się 🙂

  • Anonymous
    29 grudnia 2013 at 21:12

    Też się zastanawiam czy znasz przyczynę nie przybierania na wadze. Miałam taki sam przypadek z moim pierwszym dzieckiem. Za parę miesięcy urodzi się moje drugie i bardzo się boję, że sytuacja się powtórzy. Walkę o karmienie wygrałam, ale chciałabym uniknąć tego stresu, kiedy waga dziecka spada. Anna

  • miliia
    31 grudnia 2013 at 01:46

    Nie mam pojecia czemu tak było, lekarze też, porobili małej wszystkie badania i była okazem zdrowia, jedynie czego nie zbadali to mojego pokarmu, może tu był problem?

  • miliia
    31 grudnia 2013 at 01:47

    Nie mam pojecia czemu tak było, lekarze też, porobili małej wszystkie badania i była okazem zdrowia, jedynie czego nie zbadali to mojego pokarmu, może tu był problem?

  • miliia
    31 grudnia 2013 at 01:48

    Nie znam przyczyny, lekarze tez nie znali, moze problem był z moim pokarmem? nie mam pojecia, bo go nie zbadali.

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki