Opowieści Alma Mater cz. IV Projekt "Karm Mamo!"


 

Dzisiaj w naszym cyklu wywiad z Doulą Marianną – inicjatorką projektu Karm Mamo!

Kiedy rozpoczęła się Twoja fascynacja ciążą, porodem, połogiem i karmieniem piersią?

Pierwsza ciąża, była dla mnie bardzo aktywnym czasem. Byłam na czwartym roku studiów, pracowałam, prowadziłam bujne życie towarzyskie, cieszyłam się pierwszym rokiem małżeństwa i całkowitej samodzielności. Z perspektywy widzę, że nie poświęciłam zbyt wiele czasu na przygotowania do porodu i początków macierzyństwa. Wtedy wydawało mi się, że zrobiłam wystarczająco i po prostu będzie ok, zgodnie z opinią

– Tyle kobiet rodziło przede mną, to i ja dam radę. Nie ma co wyolbrzymiać sprawy.

Miało to niestety swoje negatywne skutki. Kiedy zaczęłam rodzić i razem z mężem trafiliśmy do szpitala zupełnie zaskoczyły nas procedury, zwyczaje tam panujące, atmosfera. Stałam się bierną pacjentką, która w sumie nie wie czego chce. Tamten poród był trudnym wydarzeniem i fizycznie, i psychicznie. Pierwsze tygodnie z córką w domu również nie należały do łatwych. Pojawiły się problemy, z którymi, mimo wsparcia i ciągłej pomocy męża, nie potrafiłam sobie poradzić – bardzo złe samopoczucie fizyczne, rana krocza, która nie chciała się goić, zastoje i zapalenia piersi, opieka nad córką, która nie przybierała na wadze, nie umiała prawidłowo chwytać i ssać piersi, nieumiejętność wyciszenia i uspokojenia jej.

Sytuacja mnie przytłoczyła. Dopiero po około 3 miesiącach zaczęłam cieszyć się z tego, że jestem mamą.

Kiedy byłam w drugiej ciąży, na myśl o porodzie, karmieniu piersią i pierwszych tygodniach z dzieckiem po plecach przechodził mnie dreszcz. Nie lubię się bać, więc starałam się zrobić wszystko by dobrze zrozumieć czym jest poród, jak zadbać o siebie i dziecko w tym czasie, by to było dla nas dobre, spokojne wydarzenie, na czym technicznie polega karmienie piersią, dlaczego warto o nie walczyć, gdzie szukać fachowej pomocy w razie problemów.

Rozmawiałam z innymi kobietami, pochłaniałam stosy książek na ten temat, przeszukiwałam Internet. Z każdym tygodniem czułam się coraz pewniej, wiedziałam czego i dlaczego chcę. Nie znaczy to, że zupełnie się nie bałam. Myślę, że pewien stopień lęku jest naturalny dla każdej kobiety w okresie okołoporodowym 😉 .

Tym razem sprawy potoczyły się zupełnie inaczej niż przy pierwszym porodzie, głównie dlatego, że dokładnie wiedziałam co się wokół mnie dzieje i wiedziałam na czym mi zależy. Syna urodziłam w szpitalu, ale całkiem naturalnie, bez ingerencji medycznych. Pierwsze tygodnie potem, mimo, że miałam w domu dwójkę dzieci były o wiele przyjemniejsze i spokojniejsze niż po narodzinach najstarszej Matyldy. Miałam poczucie, że tym razem wchodzę w macierzyństwo z ogromną siłą, pewnością i radością. Choć oczywiście nie zawsze było różowo 😉 .

To doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że im bardziej kobieta w ciąży zadba o siebie w perspektywie porodu i pierwszych tygodni z dzieckiem, tym będzie jej łatwiej. Nawet jeśli po drodze spotkają ją niespodziewane trudności, to tak szybko się ich nie wystraszy i nie podda. W tamtym czasie tematyka okołoporodowa zaczęła mnie fascynować.

Jak to się stało, że zostałaś doulą?

Mój syn wyrósł z okresu noworodkowego, a potem niemowlęcego, a ja dalej z wypiekami na twarzy czytałam o porodzie i połogu. Nie pamiętam już czy w Internecie, czy w prasie natknęłam się na informację o doulach. Ogromnie spodobała mi się idea wspierania psychicznego i fizycznego kobiety w czasie ciąży, porodu i połogu. Uznałam, że dla każdej z nas powinno być to dostępne, jeśli odczuwa taką potrzebę. Niedługo potem Fundacja Rodzic po Ludzku organizowała pierwsze w Polsce szkolenie dla doul.

To nie był jednak jeszcze mój czas.

Podskórnie czułam, że bycie doulą jest dla mnie, ale nie czułam się na to gotowa. W kolejnym roku wyczekiwałam informacji o szkoleniu.

Nie było jej.

Czekałam dalej i utwierdzałam się w przekonaniu, że chcę takiej drogi dla siebie. Udało się w marcu 2011 roku. Podczas szkolenia, mimo, że dość krótkiego dowiedziałam się wielu praktycznych rzeczy i poznałam wspaniałe, inspirujące kobiety, które już wspierały mamy jako doule oraz te, które chciały zacząć jako doule działać.

Do Poznania wróciłam z entuzjazmem i zapałem do działania.

Skąd pomysł na projekt „Karm Mamo„?

Pomysł kiełkował w mojej głowie już od kilku lat. Sama jako Marianna, jako mama, nie doula miałam potrzebę „przepracowania” tematu karmienia piersią. Długi czas miałam żal do siebie z powodu pierwszego karmienia piersią. To były dla mnie trudne, bolesne wspomnienia. Najstarsza córka dostawała moje mleko zaledwie kilka tygodni. Potem mi zabrakło wiedzy i sił. Ze łzami w oczach i paradoksalnie, jednocześnie z ulgą, gdyż skończy się ciągły ból, zdecydowałam się karmić ją mlekiem modyfikowanym z butelki. Długi czas miałam z tego powodu poczucie porażki. Starałam się zapomnieć o „tej sprawie”. To jednak na dłuższą metę nie pomagało.

Perspektywa laktacji i karmienia piersią w drugiej ciąży była dla mnie trudnym tematem. Po prostu się bałam – płaczu dziecka, tego, że nie będę umiała spełnić jego podstawowej potrzeby i go nakarmić oraz bólu, krwawiących brodawek, zastojów, zapaleń piersi.

Jednego dnia twierdziłam, że to mnie tak przeraża, że w ogóle nie będę próbowała i już w szpitalu podam mu butelkę.

Drugiego wszem i wobec oświadczałam, że wszyscy mają mi dać spokój, przestać dawać dobre rady, bo będę słuchała swojej intuicji i karmiła piersią w taki sposób i tyle i ile uważam za najlepsze.

Po porodzie czułam się świetnie. Syn zachowywał się zupełnie inaczej niż córka, gdyż nie był otumaniony żadnymi lekami. Patrzył przytomnie, był aktywny. Byłam zafascynowana tym, że szukał piersi, potrafiłam go przystawić i ssał. Okazało się, że tym razem karmienie piersią było zupełnie bezproblemowe, przyjemne aż do samego końca, kiedy Konrad mając półtorej roku sam się odstawił. Nie mogłam wyjść z podziwu, że karmienie piersią może tak wyglądać.

Kolejne dziecko mnie zaskoczyło.

Drugą córkę urodziłam w 100% tak jak chciałam, w domu pod opieką wspaniałej zaufanej położnej, z mężem u boku i siostrą gotową do pomocy. Wszystko przebiegło szybko, ale spokojnie, a córka urodziła się zdrowa jak ryba.

Początkowo karmienie piersią szło dobrze.

Przynajmniej tak mi się wydawało. Po kilku dniach pojawił się jednak ból i rany brodawek oraz zniecierpliwienie dziecka i trudności z przystawieniem jej do piersi, szczególnie późnym popołudniem i wieczorem. Nie podobała mi się ta sytuacja, ale się nie bałam. Miałam przekonanie, że dam radę i uda się rozwiązać problem. Zdecydowanie pomogła mi wiedza jaką miałam, ale też rady konsultantki laktacyjnej.

Po kilkunastu dniach „wyszłyśmy” na prostą.

Moje trzy inne doświadczenia w karmieniu piersią oraz wiele opowieści kobiet, z które spotykałam, którym pomagałam, utwierdziły mnie w przekonaniu, że wiedza o karmieniu piersią jest kobietom już w ciąży bardzo potrzebna.

Do wiedzy fachowej mamy dostęp. Nie ma jednak wielu miejsc, osób, z których pozytywnego doświadczenia w tym temacie możemy korzystać. Łatwo znaleźć opowieści przerażające i argumenty za tym dlaczego lepiej o karmienie piersią w razie trudności nie walczyć.

Chciałam przekazać sobie samej i innym mamom coś innego, a mianowicie, że mamy wiele możliwości i że nawet w bardzo trudnych sytuacjach warto próbować. Znalazłam 12 zupełnie różnych kobiet – mam, które zgodziły się szczegółowo opowiedzieć o swoich doświadczeniach karmienia piersią. To są historie bardzo odmiennych doświadczeń, na przykład: mamy dziecka z silną alergią pokarmową, wcześniaka, bliźniąt, mamy po cc, mamy, która przeszła wiele trudności (zastoje, zapalenia piersi) ale udało jej się je przezwyciężyć.

Jaki jest cel Twojego projektu?

Głównym celem projektu jest pokazanie, że karmienie piersią jest możliwe i może być dobre, przyjemne dla mamy i dziecka w bardzo różnych sytuacjach.

W ogólnej opinii ciąża mnoga, wcześniactwo, wady genetyczne, choroby mamy czy nawet życiowe tragedie uniemożliwiają karmienie piersią. Bohaterki projektu pokazują, że wcale tak nie musi być.

Wprost przeciwnie – karmienie piersią może się udać i wzmocnić całą rodzinę.

Z drugiej strony ważne jest dla mnie by pokazać, że za tymi niezwykłymi historiami stoją zwyczajne kobiety. Takie, które każdego dnia mijamy na ulicy. Nie zawsze wyróżniają się z tłumu. Nie mówią o swoich doświadczeniach w karmieniu piersią na każdym kroku. Każda ma swoje pasje, plany. Są po prostu zwyczajnymi kobietami – mamami. Wniosek może być taki, że każdej innej zwykłej mamie karmienie piersią, nawet przy niespodziewanych trudnościach może się udać. Co na to wpływa opowiadają bohaterki projektu.

Dlaczego takie projekty są ważne?

Pokazują pozytywne doświadczenia. Trudno je znaleźć w temacie karmienia piersią.

W naszym kraju, procent mam karmiących piersią lub w sposób mieszany kilkumiesięczne niemowlęta jest mniejszy niż tych, które karmią wyłącznie butelką. Doświadczenia w karmieniu piersią dzisiejszych babć są najczęściej nikłe, gdyż ich macierzyństwo przypadło na okres wielkiej promocji sztucznego karmienia. Uważam, więc, że warto zapewnić dzisiejszym mamom możliwość usłyszenia dobrych doświadczeń. To wzmacnia, daje otuchę.

Mi samej, szczególnie przy pierwszym dziecku, ogromnie tego brakowało.

Opowiedz coś o projekcie fotograficznym? Gdzie będzie można zobaczyć zdjęcia?

Podczas spotkań z bohaterkami projektu towarzyszyła mi moja kuzynka i fotograf Zofia Bobrowska. Podczas rozmów fotografowała mamy i ich dzieci w najbardziej naturalnym i swobodnym dla nich środowisku, czyli w ich domu. Zależało nam na tym by uchwycić bez dodatkowych stylizacji, bez studia fotograficznego zwyczajny moment karmienia dziecka piersią i jego bliskości z mamą. We wszystkich przypadkach wyszło to bez żadnych problemów.

Zdjęcia będzie można zobaczyć w małym formacie w książce. Przy każdej opowieści pojawi się fotografia jej bohaterki. Zdjęcia będzie również można oglądać w większym formacie podczas wystaw, połączonych z bezpłatnymi spotkaniami na temat karmienia piersią, na których gośćmi będą także specjaliści opiekujący się kobietą w okresie okołoporodowym, szczególnie kobietami karmiącymi. Planuję by takie spotkania- wystawy odbywały się w różnych miastach, miejscowościach w Polsce. Osoby i miejsca zainteresowane przyjęciem wystawy i pomocą w organizacji organizacji spotkań zapraszam do kontaktowania się ze mną.

A jak będzie można zdobyć publikację książkową?

Książka będzie składała się z kilku części, ale główną jest 12 opowieści mam o ich doświadczeniu w karmieniu piersią. Poza tym znajdzie się słowo wstępne napisane przez konsultantkę IBCLC Ewę Masełkowską – Stępnik, tekst popularno – naukowy o korzyściach karmienia piersią, mitach i dobrym starcie autorstwa Promotor Karmienia Piersią I douli Alicji Nowaczyk oraz kilka słów, bardziej osobistych ode mnie.

W założeniu książka ma być darmowa dla rodziców. Najbardziej zależy mi by dotrzeć do grupy kobiet w ciąży, ale i innych mam zainteresowanych tematyką karmienia piersią. Planuje by książki były rozdawane podczas spotkań – wystaw, innych wydarzeń związanych z rodzicielstwem oraz by były dostane w szkołach rodzenia.

Skala dostępności zależy od nakładu jaki uda się wydrukować. Ten zaś zależy od tego ile pieniędzy uda się zebrać na sfinansowanie tego przedsięwzięcia.

W jaki sposób możemy wesprzeć Twój projekt?

Projekt czeka na wsparcie finansowe do 7 stycznia 2014 roku, choćby drobne, kilkuzłotowe, na portalu PolakPotrafi http://polakpotrafi.pl/projekt/karm-mamo?utm_source=projects . Portal umożliwia wpłatę w bardzo prosty i szybki sposób w dowolnej porze dnia.

Zdecydowałam się na próbę zdobycia środków w taki sposób, by idea projektu nie została przytłoczona ilością i wymogami sponsorów.

Czy można wziąć w projekcie udział?

Można wziąć udział w spotkaniach, podzielić się swoimi doświadczeniami, poznać inne kobiety. W obecnej chwili nie można zostać bohaterką projektu. Prace nad gromadzeniem materiału zostały już zakończone – opowieści spisane, sesje zdjęciowe zakończone, a zdjęcia przygotowane do wywołania.

Dziękuję za rozmowę.

Marianna – kobieta, która stara się korzystać i cieszyć życiem.
Prywatnie – żona Filipa, mama Matyldy, Konrada, Cecylii i Niespodzianki, która ma się urodzić w maju 2014 roku. Z wykształcenia filolog polski i klasyczny. Z zainteresowań i pasji doula.

A ja zachęcam Was do wsparcia tego projektu:
oraz na FB:

 

Hafija

Nazywam się Agata. Hafija.pl to najlepszy mainstreamowy blog o karmieniu piersią.

3 komentarze

  • Anonymous
    11 grudnia 2013 at 20:51

    A czy będzie wystawa we Wrocławiu?

  • Anonymous
    11 grudnia 2013 at 21:26

    Piękna historia i wspaniała kampani. Gratuluję i trzymam kciuki za powodzenie.
    Kasia

  • Mariola Majka
    12 grudnia 2013 at 17:52

    Wspaniały projekt, piękna idea! Życzę powodzenia!
    We mnie powolutku dojrzewa myśl o zostaniu doulą. Widzę w tym siebie, ale na razie to tylko maleńkie ziarnko marzenia.

    Zapraszamy do Dąbrowy Górniczej!

skomentuj

Bezpłatne tapety

Bezpłatne e-booki